Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jarosław Kaczyński: Polska wieś ma prawo do równego życia

Jarosław Kaczyński: Polska wieś ma prawo do równego życia

Jarosław Kaczyński mówił o prawie polskiej wsi do równego poziomu życia i o znaczeniu rolnictwa dla bezpieczeństwa państwa. Opowiedział się za wyrównaniem dostępu do usług i kultury między wsią a miastami oraz za zapewnieniem bezpieczeństwa żywnościowego i sprawiedliwości emerytalnej.

Główne tezy


Jarosław Kaczyński wskazał, że rolnictwo jest istotne dla całego narodu, a ludzie na wsi mają takie same prawa jak inni - w tym prawo do równego standardu życia.

Bezpieczeństwo żywnościowe i znaczenie rolnictwa


Mówił, że bezpieczeństwo żywnościowe to element bezpieczeństwa państwa, zwłaszcza w tak niebezpiecznych, tak zaskakujących chwilami momentach, i że rolnictwo wymaga ochrony i wsparcia.

Równość między wsią a miastem


Postulował doprowadzenie do tego, by polska wieś żyła na takim samym poziomie jak duże miasta - wymienił Warszawę, Kraków i Tygdańsk - z równym dostępem do kultury i świata.

Dotychczasowe działania i dalsze wyzwania


Podkreślił działania formacji, którą reprezentuje, w tym przywrócenie wcześniejszych wieku emerytalnych dla kobiet i mężczyzn, zbliżanie emerytur rolniczych do emerytur zusowskich oraz zniesienie obowiązku oddawania ziemi przy przejściu na emeryturę. Zaznaczył jednocześnie, że realizację celów utrudniały wielkie kryzysy - covidowy, wojenny i inflacja powojenna.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
I jako pierwszego bardzo proszę o zabranie głosu prezesa Prawa i Sprawiedliwości, pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. Człowieka, dzięki któremu były możliwe wielkie programy rozwojowe dla wsi. Dziękuję, szanowni państwo. Panowie premierzy, aż czterech, nawet pięciu. Ze mną to naprawdę pokazuje, jak bardzo ważne dla nas jest rolnictwo, jak bardzo ważna jest dla nas wieś. Ale partia, z natury rzeczy organizacja partykularna, odnosząca się, wiążąca jakoś ze sobą część społeczeństwa. Natomiast rolnictwo jest ważne dla całej Polski, niezależnie od poglądów politycznych poszczególnych obywateli. Była tutaj już mowa o bezpieczeństwie. Tak, rzeczywiście, to jest jeden z elementów bezpieczeństwa państwa w każdych czasach, ale w tak niebezpiecznych, tak zaskakujących chwilami, jak te, które mamy dzisiaj, to jest już szczególnie ważne. Jest szczególnie ważne także jeszcze w pewnych kontekstach, o których tutaj jeszcze wspomnę. A więc bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo żywnościowe. Ale to jest coś znacznie więcej. Oczywiście wszyscy musimy jeść, ale pamiętajmy, że żeby było co jeść, to duża grupa, kiedyś bardzo duża grupa, bardzo duża część społeczeństwa, dzisiaj znacznie mniejsza, ale musi na to ciężko pracować. To jest ich wybór, to często jest po prostu ich los, ale to jest bardzo ważna, bardzo silna grupa społeczna. Często może nawet nie zdająca sobie do końca sprawy ze swojej siły. A powinna sobie z niej zdawać sprawę i powinna z niej korzystać. Szczególnie teraz, kiedy te interesy są tak bardzo zagrożone. Ale jeśli to jest los niemałej części Polaków, to też jest to los całego społeczeństwa. To jest część losu naszego narodu. To jest część narodu po prostu. Część narodu, która ma swoje prawa takie same jak inni. Czyli ma prawo do takiego życia, jakie jest zapewnione tym, którzy rolniczem się nie zajmują i mieszkają w miastach, szczególnie tych większych i tych największych. I to też jest bardzo, bardzo ważne wyzwanie. Doprowadzenie do tego, by polska wieś żyła na dokładnie takim samym poziomie, jak polskie miasta, i to mówię tutaj o takiej jak Warszawa, Kraków, Tygdańsk, żeby miała taki sam luksus życia, dostęp do kultury, oczywiście dostęp do świata. On jest niesłychanie wręcz ważny. To jest cel państwa demokratycznego. Można go odczytać w polskiej konstytucji. Można go odczytać także w polskiej tradycji. Tej tradycji, którą nazywamy demokratyczną. Ale oczywiście to nie jest żadne nawiązanie do obecnej władzy, bo ona się też nazywa demokratyczną, ale jest tak samo demokratyczna, jak ta, która zdobywała władzę po 1945 roku. Oni też nazywali obozem demokratycznym. Jakim naprawdę byli, nikomu tutaj nie trzeba tłumaczyć. My chcemy, mówię tu o Prawie i Sprawiedliwości, by Polska rzeczywiście stała się państwem do końca demokratycznym, by konstytucja, skąd inąd warto by ją zmienić, ale dzisiaj obowiązuje ta, która jest, była realizowana. By zasada równości obywateli nie była fikcją, nie była hasłem, nie była jakimś zadaniem, które może kiedyś, nie wiem, za 100 lat, czy za więcej będzie zrealizowane, tylko była czymś, co po prostu się dzieje, co się tworzy. To dzisiaj jeszcze nie jest prawda. Nie jest tak, że naprawdę, biorąc pod uwagę wszystkie wymiary ludzkiego losu, ludzkiego życia, ta równość istnieje. I zapewnienie jej w stu procentach jest generalnie rzecz biorąc, przy różnicach między ludźmi, tych naturalnych różnicach, bardzo trudne. Ale jeżeli chodzi już o grupy społeczne, to jest to znacznie łatwiejsze. I szanowni Państwo, formacja, którą mam zaszczyt reprezentować tutaj przed Państwem, jest tą, która chciała i podjęła to zadanie. I to podjęła w sytuacji, w której na prawdę było bardzo daleko od jego realizacji. Bo ta nierówność nie tylko była faktem, ale była faktem, jeżeli chodzi o wówczas rządzących, tych, którzy oddawali nam władzę, zaakceptowanym, ujętym nawet w pewną koncepcję rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego, albo dyfuzyjno-polaryzacyjnego. Uczona bardzo nazwa, ale sprowadzała się do tego, że najpierw się mają rozwinąć wielkie ośrodki, a później stamtąd na drodze dyfuzji, no takie jak nas skrótuje na przykład w biologii między komórkami, ma to się rozszerzyć na innych. Tylko rzecz w tym, że ja nie znam kraju i chyba nikt tutaj nie zna kraju, gdzie by się to udało. Bo są takie miejsca w Europie, także wśród państw rozwiniętych, gdzie rzeczywiście miasta są zamożne, szczególnie niektóre miasta, prowincja dużo biedniejsza, tylko jakaś ta różnica się nie zmniejsza. To jest po prostu błędna koncepcja. To jest opis, próba racjonalizacji, uzasadnienia czegoś, co jest głęboko niesprawiedliwe, bardzo głęboko niesprawiedliwe, szkodliwe społecznie i niszczy to, co jest podstawą istnienia narodu, bo podstawą istnienia narodu jest istnienie wspólnoty, a wspólnota musi być czymś realnym, naprawdę realnym. Możecie państwo zadać pytanie, które nam często zadają, no dobrze, rządziliście 8 lat. No ja nawet powiem więcej, myśmy rządzili 10 lat, tylko z przerwą. I mam nadzieję, że będziemy jeszcze nie jedno dziesięciolecie rządzili. Tylko, dlaczego żeście tego do końca nie zrobili? Otóż mogę powiedzieć tak. Zrobiliśmy pod tym względem bardzo dużą, a jeśli wziąć pod uwagę te wielkie kryzysy, które nas spotkały, to znaczy covidowy, wojenny, inflacja powojenna, ja już mówię tylko o tych, które miały wymiar czysto ekonomiczny, bo były także jeszcze inne kryzysy, to naprawdę w tym ciężkim czasie zdołaliśmy uczynić bardzo, bardzo wiele. No przede wszystkim, szanowni państwo, dokonaliśmy pewnych aktów, które po prostu przywróciły taką elementarną sprawiedliwość. Przywróciliśmy emerytury w wieku takim, jakie były przedtem, to znaczy panie nie musiały pracować do 67 roku życia, wróciło 55, czyli w tym wypadku 12 lat, no mężczyźni to wiadomo 65 lat. Uczyniliśmy wiele, by przynajmniej zbliżyć do siebie emerytury, emerytury rolnicze i te emerytury zusowskie. Nie ma już obowiązku oddawania ziemi, kiedy chce się przejść na emeryturę, czyli rolnik nie musi oddawać swojej własności, swojego dorobku życiowego w momencie, kiedy już nie jest w stanie pracować i musi na tą emeryturę przejść, albo z jakichś innych względów na tą emeryturę przechodzi. To jest naprawdę ważne. Zabezpieczyliśmy polską ziemię w sposób systemowy i to naprawdę, bo mówi o tym niedawno, wczoraj nawet minister Krajewski, że ostatnio było parę tysięcy hektarów, a w momencie przejęcia władzy było tam kilkaset. Szanowni Państwo, nawet jeżeli by każdego roku było pięć tysięcy hektarów, bo ja zda się powiedziałem pięćset, to chodzi o pięć tysięcy, przeszło pięć tysięcy, to zwłaszcza Państwo, że w ciągu stu lat to byłoby pół miliona. To już nie jest tak mało, ale to ciągle niewielka część naszego areału. Krótko mówiąc, to nie chodzi o to, żeby takich procesów, które tutaj mają być ograniczone, przejmowanie ziemi przez cudziemców w ogóle nie było, bo potrzebne są na przykład inwestycje i to prawdopodobnie one doprowadzimy do tego, że tego roku, kiedy kończyliśmy nasze ostatnie, jak dotychczas, to podkreślam, nie w ogóle ostatnie, tylko ostatnie, jak dotychczas rządy, tyle było, ale to nie jest jeszcze w żadnym wypadku liczba groźna. My oczywiście jeszcze temu przyjrzymy, ale to jest tak, że można powiedzieć, przedtem zabezpieczeń nie było, myśmy je wprowadzili i to jest skuteczne. To jest po prostu skuteczne, nam w tej chwili odebranie ziemi przez cudzoziemców nie grozi. To sprawy bardzo istotne. Ale weźcie Państwo także inne kwestie związane z takimi sprawami, które mają wymiar finansowy, ale także godnościowy. Koła gospodyń wiejskich, osobowość prawna, stałe dochody, oczywiście jeżeli się o to zgłoszą. Nie są one wielkie, ale jednak jakieś są, jakieś pieniądze są. Strażacy, jakaś tam gratyfikacja przy emeryturze. To samo dotyczy sołtysów. Krótko mówiąc, uznaliśmy, że ta cała struktura, bardzo podstawowe elementy struktury społecznej, tej pozapaństwowej struktury społecznej są ważne i trzeba je w jakiś sposób uznawać, wspierać na różne możliwe sposoby właśnie. No i jest proszę Państwa ten wymiar finansowy. Po pierwsze, Szanowni Państwo, myśmy wbrew temu, co się nam dzisiaj nieustannie przypisuje, naprawdę dbali o to, żeby rolnicy na produkcji nie tracili. Ja nie będę przypominał wtedy ówczesnych cen zboża, które dochodziły do tysiąc za kilkuset złotych, ja mówię w tej chwili o pszenicy, ale chodzi o to, że kiedy było zagrożenie, to my podejmowaliśmy wszystko jedno, czy to chodziło o zboże, czy to chodziło o skutki suszy, czy to chodziło o jakiś wielki, można powiedzieć nadurodza, jeżeli chodzi o owoce miękkie, albo jakieś inne owoce, jabłka na przykład, to Szanowni Państwo, za każdym razem była interwencja i to litona w setkach milionów złotych co najmniej. Skuteczna interwencja, taka, żeby te ceny, no, jabłek choćby wzrastały, o te przynajmniej kilkadziesiąt groszy, żeby coś, co było nieopłacalnego, stało się opłacalne. Ale były, zostały podjęte także inne decyzje, przede wszystkim możliwość handlu bezpośredniego, sprzedaży bezpośredniej. Ja chcę tutaj mówić Państwu prawdę. Mam tam, no, zapomniałem wziąć, nie mam jak w tej chwili, o, jest już, jest już, okazało się, że już jest. Taki spis dokumentów, które, ten, kto chce, prowadzi sprzedaż, bezpośrednią, bezpośrednią, jeżeli chodzi o towary, zwierzęce, no, czyli mięso, po prostu, musi jakoś swojej działalności uwzględniać. I jest dużo bardziej kontrolowany, niż ci, którzy prowadzą działalność bez rejestracji i jest też w zupełnie innej sytuacji niż te wielkie sieci handlowe, w którym po prostu wszystko uchodzi na sucho. Ja chciałbym Państwu powiedzieć, zredukowane do naprawdę najprostszych rzeczy, bo to jest naprawdę ważne. W tej chwili z tej produkcji, z tej możliwości, przepraszam, sprzedaży, no, kilkanaście tysięcy gospodarstw korzysta. To jest za mało. Oczywiście tu jest potrzebny także wysiłek samorządów, na przykład taki wysiłek miał miejsce w Łodzi, z inicjatywy marszałka, pampęższego wtedy, to był marszałek z naszej formacji. Otóż, taki wysiłek przynosi bardzo dobre rezultaty. Ludzie są tym zainteresowani, chcą w ten sposób kupować. No, ale ten wysiłek powinien być podejmowany wszędzie. To jest zadanie samorządów, ale będziemy się starali przekonywać samorządy i to nie tylko słowem, ale także i czymś innym, żeby one ten obowiązek formułowały, bo to jest naprawdę duża szansa. I też powtarzam, stworzyliśmy tą szansę, bardzo podniesiemy tą sumę, która jest bez podatku. Około, w tej chwili, zdaj się, stu tysięcy rocznie. Czyli krótko mówiąc, już poważny dochód. A więc i to, żeśmy uczynili, by po prostu aktywizować, aktywizować rolników. W Polsce były takie fale, a może tutaj się zbyt rozgaduje, już patrzę na niektóre twarze, szczególnie Pana Głównego Organizatora, ale były takie fale aktywizacji polskich rolników. To był wielki kryzys, lata wielkiego kryzysu, te nożyce, spadek cen żywności, podniesienie się cen innych wyrobów, które rolnicy potrzebują. Wtedy zaczęli rolnicy przyjeżdżać na targi, bo tam przedtem inni zawsze byli, zaczęli działać bardzo aktywnie. Drugi taki okres to był po wojnie, z ogromnymi, bardzo pozytywnymi skutkami. Tylko później, no była wojna z tym, wiadomo, to się działo przy końcu lat 40-tych i w pierwszej połowie lat 50-tych. Później to osłabło, no ale oczywiście to było przez cały czas komunizm i chociaż pozostało w Polsce rolnictwo prywatne i nigdy nie udało się doprowadzić do sytuacji, że było to mniej niż 70% arau ziemi, a za Gomułki to było nawet 90% arau ziemi, ale mimo wszystko możliwości rozwoju takiego, jakie powinny być, nie były. My, poprzez te swoje działania, także te, o których muszę wspomnieć, te wielkie, nie wchodziły w grę już miliardy, no suszowe, szanowni państwo, no i przede wszystkim Ukraina. Pamiętajcie państwo, że po pierwsze, myśmy wbrew przepisom Unii Europejskiej i to takich przepisom, które można określić jako podstawowe, prymarne dla porządku Unii Europejskiej, bo Unia Europejska ma monopolie, jeżeli chodzi o handel zagraniczny poza Unię Europejską. Mimo wszystko zamknęliśmy granicę. Zamknęliśmy granicę i to zboże przestało przypływać. Za to by nas popłynęły pieniądze i to była największa suma. Przynajmniej 10 miliardów, jeśli nie więcej, jeśli nawet nie 15. Miliardów złotych. Czyli krótko mówiąc, ma prawdę, czyniliśmy wszystko, co można, ale do tego był jeszcze Polski Ład. Ten plan budowy dróg, plan dla gmin popegearowskich. To były już naprawdę wielkie sumy, niektóre z nich jeszcze są niewydane, a chociaż już niewiele i nie ma nic w zamian. A to już były naprawdę już nie dziesiątki, a setki miliardów złotych. Może niewiele setek, ale przynajmniej więcej niż jedna setka, znacznie więcej, może nawet koło dwóch. Dzięki temu Polska wieś się ogromnie zmieniła. wodociągi, bywało, że nawet, że gazociągi, kanalizacja, nowe szkoły, nowe urzędy, mnóstwo przedszkola, gmachy, no i drogi, był przez cały program rozwoju dróg. 20 tysięcy kilometrów dróg lokalnych zostało w ten sposób co najmniej naprawione albo zbudowane. No i szanowni Państwo, jeszcze jedno. Przecież program 500 plus poszedł w większości na wieś. To były początki naszych rządów i to był od razu taki duży zaszczyk pieniędzy dla polskiej wsi, która przez zawsze cierpiała, szczególnie po 89 roku, na straszny brak gotówki. No pierwsza pomoc, to było po wejściu do Unii Europejskiej, ale druga duża pomoc, to byliśmy my i nasze decyzje. Więc ci, którzy dzisiaj nas nieustannie atakują w sposób, no niekiedy nawet obejrzywy, nie tylko nie mają racji, ale po prostu nazywają czarne, białe, mam białe, czarne. Bo to oni odpowiadali za stan, który był w istocie częścią programu, który zaakceptowali. To może nie był ich program, ale zaakceptowali był. To był właśnie ten program, że no może wieś, może małe miasta, to się kiedyś rozwiną. Kiedyś, może za 50 lat, może za 100, a może za 200. Otóż pamiętajcie Państwo, że myśmy właśnie to zmienili i to czynem, a nie słowem. I my do tego wrócimy. Bo Prawo i Sprawiedliwość jest partią narodu polskiego. Jest partią normalnej Polski. Teraz czasem widzimy na różnych spotkaniach takie hasło Normalna Polska. Ta Normalna Polska to po prostu Prawo i Sprawiedliwość. I chciałbym życzyć, wszystkim Paniom i Panom Rolnikom, którzy byli łaskawi się tutaj zgromadzić, żeby po prostu mogli uczestniczyć w tym wielkim procesie przemiany, która się zaczęła, ale jeszcze trzeba dużo zrobić, żeby została skończona. Ale jeśli wieś nas poprze, a to jest warunek naszego zwycięstwa, jeżeli nie będzie słuchała różnych opowieści, no już nie chcę tutaj mówić czyich, bo nie ma sensu, nie jest to przemówienie polityczne czysto, to Szanowni Państwo, tak będzie. Wrócimy do zrównoważonego rozbocz, rozbocz, rozbocz, rozbocz, rozbocz. Dziękuję.