Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jarosław Kaczyński: Zatrzymać antyspołeczną politykę i zjednoczyć

Jarosław Kaczyński: Zatrzymać antyspołeczną politykę i zjednoczyć

Jarosław Kaczyński w przemówieniu na konwencji w Tomaszowie Mazowieckim ostrzegał przed „gigantycznym oszustwem wyborczym” i wzywał do jedności wokół programu społecznego oraz inwestycyjnego. Krytykował działania nowej władzy za podwyżki cen, wzrost VAT na żywność, ryzyko podwyżek cen energii oraz odpływ inwestycji.

Dorobek społeczny jako fundament wspólnoty


My przypomniano osiągnięcia ostatnich ośmiu lat - programy społeczne takie jak 500, 800+, wyprawki, kapitał rodzinny oraz działania wspierające przychodzenie na świat dzieci. Mówca podkreślał, że te rozwiązania miały charakter powszechny i służyły całemu społeczeństwu, a nie wybranym grupom.

Zagrożenia gospodarcze i energetyczne


Zwrócono uwagę na wzrost kosztów życia - podwyżki cen, wzrost VAT na żywność oraz perspektywę podwyżek cen energii, które mogą napędzać inflację w całej gospodarce. Ostrzeżono też przed wycofywaniem się firm zagranicznych oraz koniecznością modernizacji relacji między kapitałem polskim a zagranicznym.

Pierwsze sygnały kryzysu i ryzyko bezrobocia


Wystąpienie wskazywało na początki redukcji zatrudnienia w niektórych spółkach, wspomniano o zapowiedziach cięć w PKP Cargo i Poczcie Polskiej. Podkreślono, że wzrost bezrobocia byłby poważnym problemem, a dotychczasowe sukcesy w walce z bezrobociem trzeba utrzymać.

Apel o jedność i plan siedmiu punktów


Mówca wezwał do budowy jedności wokół idei solidarności społecznej i rozwoju - zaproponował „siedem razy tak”, czyli plan obejmujący m.in. wielkie inwestycje: CPK, pogłębienie Odry i port kontenerowy w Sinym Ujściu. Podkreślił, że potrzebna jest ponadpolityczna zgoda na kwestie kluczowe dla przyszłości kraju.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Prezydencie, dostojni przedstawiciele Parlamentu i Europarlamentu, Szanowni Państwo, kiedy spojrzeć na ostatnie lata naszej historii, powiedzmy na ostatnie dziesięciolecie, to można powiedzieć jedno. 8 lat naszych rządów to była budowa podstawy społecznej solidarności, czyli podstawy wspólnoty. Myśmy podejmowali bardzo wiele różnych działań, ale wszystkie one były skierowane do różnych grup, ale łącznie do społeczeństwa jako całości, a wielka część spośród nich służyła po prostu całemu społeczeństwu, każdemu. No weźmy politykę społeczną, 500, później 800+, wyprawki, kapitał rodzinny, sprawa na przykład dzieci, przychodzenia na świat dzieci i wsparcia, to jest sprawa całego społeczeństwa, to nie tylko sprawa tych rodzin, które dzieci mają. Sprawa wielkich inwestycji, wielkich inwestycji, które miały pchnąć Polskę na nowy etap rozwoju, to też jest sprawa interesów wszystkich. Sprawa obrony, wydawałoby się, że daleka od spraw społecznych, też Szanowni Państwo, jest w interesie całego narodu. Myśmy nie dzielili ludzi wedle ich portfela, zasobności tego portfela. Nie dzieliliśmy według pochodzenia, miejsca zamieszkania i miejsca urodzenia, wykształcenia. Uważaliśmy, że wszyscy są równi, że trzeba budować wspólnotę, że trzeba działać dla wszystkich. No, wydawało się, że ten fundament jest naprawdę mocny, bardzo mocny. No, ale przyszło te ledwie parę miesięcy nowej władzy koalicji 13 grudnia i okazało się, że w gruncie rzeczy cała ta polityka leży w gruzach. Oczywiście jakieś tam małe fragmenty, choć istotne, jak 800+, jej zachowano. Ale tak naprawdę, jeżeli przyjrzeć się temu, co dzieje się dzisiaj w kraju, to możemy powiedzieć tak. Po pierwsze, gigantyczne oszustwo, gigantyczne oszustwo wyborcze. To wszystko, co było obiecywane w wyborach i to obiecywane solennie, z terminami, z taką determinacją. Można było patrzeć na Tuska i myśleć, no ten człowiek mówi prawdę, on musi to zrobić. A prawda jest taka, że mamy podwyżki cen, mamy podwyżkę VAT-u na żywność, no mamy perspektywę podwyżek cen energii, a to oznacza kolejną falę kolejnych podwyżek cen, nie tylko energii, tylko w gruncie rzeczy wszystkiego, no bo energia jest potrzebna do wytwarzania w gruncie rzeczy wszystkiego. Począwszy od produkcji przemysłowej, skończywszy na rolniczej i usługach. Wszędzie potrzebna jest energia. I mamy, proszę Państwa, już pierwsze bardzo niepokojące objawy. Mamy wycofywanie się firm z Polski, firm zachodnich, a one nam są potrzebne. Myśmy zmienili relacje między tym, co polskie, a tym, co zagraniczne w bankach i wielu innych dziedzinach gospodarki. Bardzo na korzyść Polski, na korzyść tego, co polskie. Znacznie zmniejszyliśmy, bardzo znacznie zmniejszyliśmy naszą finansową zależność od zagranicy. To była zmiana naprawdę radykalna. Ale to nie oznacza, że nie ściągaliśmy, szczególnie tych najnowocześniejszych inwestycji, tych na pniu. Dzisiaj mamy liczne wypadki wycofywania się redukcji. Co więcej, mamy już zapowiedzi wielkich redukcji w państwowych, w polskich firmach, w PKP Cargo, w Poczcie Polskiej. Zaczynają się objawy czegoś, co, nie daj Boże, bardzo bym tego nie chciał, ale może wyglądać na początek poważnego, bardzo poważnego kryzysu. No czego jak czego, ale kryzysów nam nie potrzeba. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie potrzeba nam też bezrobocia. Zwycięstwo w walce z bezrobociem to było naprawdę nasze, w sensie społecznym, niezwykle ważne zwycięstwo. Jeszcze trwa, można powiedzieć. Jeszcze ten wskaźnik jest bardzo niski. Ale może się to zmienić. I dlatego naszym zadaniem, takim zadaniem podstawowym jest zatrzymać to wszystko. Zatrzymać ten proces. Zatrzymać proces podejmowania decyzji, które są decyzjami antyspołecznymi, antynarodowymi. A takie decyzje są podejmowane po cichu, czasem nie po cichu, ale taki jest kierunek tej polityki. I co jest potrzebne przede wszystkim dlatego, żeby to było możliwe, żeby to zatrzymanie było możliwe. Otóż potrzebna jest jedność. My musimy budować jedność wokół tej idei wspólnoty, solidarności społecznej. Wspólnoty Polaków. Polaków, którzy czegoś chcą. A Polacy naprawdę chcą rozwoju. Chcą bezpiecznego życia. Chcą życia w wolności. Chcą być po prostu obywatelami normalnego, demokratycznego państwa. Tu w centrum Europy, w centrum Unii Europejskiej. Być wolnymi ludźmi, zamożnymi ludźmi. Ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia. W Polsce i w Europie. I to jest nasze zadanie, proszę Państwa. Ja wiem o tym, że różne rzeczy się opowiada, a nie polityzować, a robić nawet jakieś sprzeciwy, ale nie daj Boże, żeby to miało jakieś związki z polityką. Ja wiem, że ci ludzie, którzy tak robią, być może robią to z najlepszej woli, ale popełniają tutaj naprawdę ogromny błąd. Musimy iść razem. Wszyscy razem. Dopiero wtedy to decydujące zwycięstwo będzie możliwe. Ale to wszyscy razem odnosi się także do pewnej propozycji, pewnego planu. Planu. Planu, który ma oznaczać pewną zmianę w naszej politycznej scenie. Ja wiem, że bardzo trudną do uzyskania. Ja wiem, że taką, która być może zostanie odrzucona, a może nawet na pewno zostanie odrzucona, ale trzeba o niej mówić. To jest zmiana, która ma dotyczyć uzyskania pewnej jedności, pewnej ponadpolityczności, ponadpartyjności w stosunku do kwestii, które uznajemy za zasadnicze, najważniejsze. To jest, szanowni państwo, siedem razy tak. Ale to naprawdę nie dlatego, że mamy siódmy numer listy. To wynika ze względów merytorycznych, a nie z tego, jak nam wypadło losowanie. Bo gdyby na przykład znów była jedynka, no to wcale by z tego nie wynikało, że jest tylko jedna sprawa. Gdyby była dwójka, to by nie wynikało, że są dwie. Ale akurat siedem chyba pokrywa te wszystkie kwestie, które są dzisiaj w Polsce najważniejsze. Pierwsza z nich, proszę państwa, to tak, bo my mówimy tak, tak dla Polski, ale to tak rozkłada się właśnie na te siedem punktów. Pierwsza z nich, to tak dla rozwoju. A tak dla rozwoju, to znaczy tak dla wielkich inwestycji. Tak dla CPK. Tak dla pogłębienia Odry. Tak, proszę państwa, dla portu kontenerowego w Siną Ujściu. Tak dla atomu. To jest niesłychanie ważne. My musimy mieć energię atomową. energię atomową. I to nie tylko w tych wielkich elektrowniach, ale także w tych małych, 300-megawattowych. To jest dzisiaj przyszłość energetyki atomowej. I to miał zrobić, bo on jedynym ma tyle środków, żeby móc to robić. To miał zrobić Orlen. No nie przypadkiem w tej chwili na Orlen trwa straszliwy atak. Więc chciałem powiedzieć bardzo jasno, że to jest coś, co jest dla nas ogromnie istotnego. Tak samo jak na przykład Żegnowa Odra. Ona może się innym nie podobać. Nam jest potrzebna. Proszę państwa. Jeśli spojrzeć na nasze porty, to nie tak dawno relacja przeładunków między naszymi portami, a portami niemieckimi była bardzo dla nas niekorzystna. Jeden do kilku. Nawet w tej chwili nie pamiętam. Premier wszystko pamięta, więc może powie. Ale to na pewno więcej niż jeden do trzech. Albo może nawet jeden do czterech. Teraz już się, proszę państwa, 267 do około 150, czy tam 160 kilku. Czyli krótko mówiąc, to już jest racja mniejsza niż jeden do dwóch. Nasze porty rosną. No tamte spadają, ale takie są prawa gospodarki rynkowej. My po prostu wykorzystujemy nasze możliwości. To próbują nam zatrzymać, zablokować. I to, że robią to Niemcy, no trudno. Taka jest polityka. Ale że to robi polski rząd, to naprawdę jest po prostu coś zupełnie niesłychanego. Hańba, proszę państwa, rzeczywiście. A polski rząd to robi. Także jeżeli chodzi o tam, właściwie we wszystkich tych sprawach. Albo nie, albo trzeba sprawdzić, albo trzeba przenieść termin. W gruncie rzeczy zawsze sprowadza się to do jednego. Nie, nie będziemy tego robić. Drugie tak, to tak dla polskiej wsi, proszę państwa. Koniec z prześladowaniem polskiej wsi. A to tak dla polskiej wsi to dzisiaj przede wszystkim oznacza odrzucenie Zielonego Ładu w tej jego wersji. Która mogła być przez Tuska odrzucana dosłownie w parę dni po chwili, kiedy został premierem. Bo wtedy była Rada Europejska, na której mógł powiedzieć nie. Oczywiście nie powiedział. Powiedział nie wtedy, kiedy to już nic nie znaczyło, bo tam decyduje kwalifikowana większość. To jest wielkie udawanie, wielkie oszustwo. Oszukiwali od początku, przez cały czas, jak ta sprawa się posuwała, mówili tak. Także w Parlamencie Europejskim. Myśmy przez cały czas mówili nie. I dlatego możemy naprawdę z podniesioną głową powiedzieć. Byliśmy przeciw, jesteśmy przeciw. I mogę tutaj rzucić to hasło, które tak często pada na demonstracjach rolników. Zielony ład do kosza. Ale jest i druga kwestia. Nie ukrywam, że trudniejsza. Duża, trudniejsza w sensie politycznym, moralnym nawet. Ale my musimy bronić naszego rolnictwa także wobec napływu towarów, które są tworzone przy zupełnie innym reżimie. Nieporównanie łagodniejszym, nieporównanie tańszym dla rolnictwa. Na ziemiach, które są nieporównanie lepsze od Polski. I w strukturach gospodarczych, które są nieporównanie wydajniejsze i bardziej zracjonalizowane. To chodzi o Ukrainę, ale poprzez Ukrainę także o Rosję. Bo to przecież w dużej mierze przychodzi tą drogą także towar rosyjski. I tu sposób taki, żeby Ukraińcy to zrozumieli, bo oni w końcu są w stanie różne rzeczy zrozumieć. Musimy jasno powiedzieć nie, tak jak już żeśmy kiedyś powiedzieli. Polski rolnik nie może mieć tego rodzaju konkurencji. I to, bo niektórzy to podnoszą, że dzisiaj ceny zboża trochę rosną. To jest dziewięćset złotych. No a jak pamiętam, jak byłem premierem w latach sześć, siedem, to też było dziewięćset złotych, nawet tysiąc. Tylko od tego czasu złotówka straciła kilkadziesiąt procent wartości. To jest ciągle bardzo niska cena. Nie dla takich cen, proszę Państwa. Nie dla nieopłacolności rolnictwa. Nie dla zgody na taką sytuację. Tak dla polskiej wsi. Tak dla polskiej wsi. Podkreślam. Po trzecie, tak dla polskiego bezpieczeństwa. To znaczy tak dla polskich zbrojeń. Tak dla tych czterech procent. A może w przyszłości, może się tak sytuacja potoczyć. Tych procent PKB na zbrojenia będzie musiało być jeszcze więcej. Może nawet sześć. Pamiętajcie, kiedy kończyła się zimna wojna, to przeciętne wydatki w krajach NATO na zbrojenia wynosiły pięć dziewięćdziesiątych procent. Czyli w gruncie rzeczy prawie sześć. I dzisiaj wracamy do czasów niestety podobnych. Te zapowiedzi Putina zapowiadają właśnie nic innego jak podobne czasy. I dlatego musimy być do tego gotowi. Ale to nie oznacza, że może się zgadzać na to, że oni wydają mniej niż 2%, a my będziemy wydawali coraz więcej. Musimy domagać się szybkiego dojścia do 2%, a później do 3%. Przynajmniej tyle można od nich wymagać. To ostatnio proponował prezydent Rzeczypospolitej w trakcie swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych. I to jest postulat w 100% słuszny. I druga sprawa. To jest sprawa sojuszy. To jest sprawa wszystkich tych pomysłów z Armią Europejską i tak dalej i tym podobnie. Jedyny sojusz, który nas naprawdę chroni to jest NATO. A w NATO sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, strategiczne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Musimy o tym pamiętać. Pewną rolę odgrywa tutaj także Wielka Brytania. To są te kraje, które mają jakąś wolę tego, żeby się bronić. I dlatego musimy powiedzieć jasno. Wszystkie te pomysły wypchnięcia stąd z Europy, Stanów Zjednoczonych, to są pomysły zrodzone w Moskwie, a tutaj przez niektórych realizowane. W żadnym wypadku nie można się na to zgodzić. Musimy te sojusze potrzymać. Kontynuować. Czwarte tak, proszę Państwa, to jest tak dla obrony polskich granic. Oczywiście dzisiaj ci sami, którzy do niedawna uważali, że tam się właściwie zbrodnia dzieje, dlatego że się bronimy, atakowali to, wyśmiewali, oskarzali nas właśnie o haniebne, nieludzkie, niemoralne zachowania. Robią to samo, co my jeszcze mówią, że będą to wzmacniali. Dobrze, niech robią, niech wzmacniają. Ale to jest jedna strona medalu, a druga strona medalu to jest taka, że został przyjęty przy nic nieznaczącym. I on doskonale o tym wiedział, sprzeciwie Tuska, powtarzam, to jest czysta gra. Mógł zrobić ten sprzeciw przedtem. Mógł się sprzeciwiać, on i jego partia, kiedy to szło przez Parlament Europejski, mógł się sprzeciwiać od wielu lat, bo ta sprawa toczy się od wielu lat, od 2014 roku. I myśmy w tej sprawie odnosili sukcesy. Myśmy odnosili sukcesy. W 2018 roku premier Morawiecki, tutaj obecny, uzyskał pełne zwycięstwo. To zostało odrzucone. Teraz wraca, bo ci, którzy chcą to przeprowadzić, wiedzą, że ten najważniejszy kraj, który się przeciwstawia, czyli Polska, się w gruncie rzeczy, niby robiąc krzywą minę, ale na to zgodzi. A to oznacza zupełną zmianę, jeżeli chodzi o efektywną obronę naszych granic. To oznacza, że będziemy musieli albo płacić solidne pieniądze, a w pewnych warunkach, nawet i to nie będzie pomagało, wystarczy ogłosić stan kryzysu, to jest uprawnienie Komisji Europejskiej. Albo też przyjmować kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Jest pytanie, czy rodziny nie będą do tego dochodziły, to wtedy te kilkadziesiąt tysięcy przy wielkości tych rodzin się zmieni w 200 albo i 300. I do tego będziemy mieli taki stan, w którym trzeba będzie pilnować tych ludzi, żeby nie uciekali, bo jak będą uciekali, to my będziemy musieli jeszcze za to płacić kary. Czyli właśnie nie bardzo wiadomo, jak to jest. Czy mamy tutaj zrobić z Polski jakiś obóz, czy w Polsce obozy? To jest w ogóle przede wszystkim kompletny idiotyzm, ale przede wszystkim niesłychanie wręcz niebezpieczny dla naszego bezpieczeństwa. Bo weźcie Państwo jeszcze jedną rzecz pod uwagę, że przecież temu towarzyszy także postulat, by wyrównać świadczenia we wszystkich państwach europejskich, co przecież praktycznie nie będzie oznaczało, że w Niemczech obniżą, tylko że w Polsce mają podwyższyć. No jak będą to przeliczali według przelicznika walutowego, to będzie oznaczało, że polskie emeryty, a w każdym razie ogromna większość polskich emerytów, będzie dostawała mniej znacznie niż oni. A do tego są świadczenia na dzieci. No, jeżeli ci ludzie będą w Polsce pracować, to przepraszam za takie potoczne określenie, ale mi tu dwa kaktusy wyrosną. Powtarzam, to jest szaleństwo, które ma być wprowadzone w 1926 roku. Też mówimy tutaj jasno, tak dla obrony polskich granic, nie dla tego przedsięwzięcia. Dalsze kwestie, które wchodzą w skład tej siódemki, to jest sprawa cen. O nich już mówiłem. Czy te ceny mogłyby być inne? Czy trzeba było znosić to uwolnienie VAT-u na żywność i podnosić go niby o 5%, ale to 12 miliardów złotych, przy 12 miliardach złotych. Coś tam można zagarnąć. Więc, a przecież przedtem ta luka VAT-owska wynosiła 24%. No, nie mówię, że od razu wyniesie się tyle i teraz, ale no jest tutaj pewna okazja. Czyli krótko mówiąc, musimy jasno powiedzieć, nie ma zgody na zaniechanie tej polityki, i na tak, dla takiej polityki, która dzięki nam, dzięki naszym decyzjom, powstrzymywała w Polsce wzrost cen. Taka polityka to tarcze różnego rodzaju. Taką tarczą zresztą było także zniesienie tego VAT-u na żywność. Przede wszystkim te tarcze dotyczyły energetyki, czyli tego mechanizmu, który szczególnie wpływa na ceny. To ma być wycofywane. Tutaj musimy powiedzieć jasno, tak dla niskich cen, tak dla wysokiego poziomu życia Polaków. I to wiąże się także z inną kwestią. Musimy jasno powiedzieć, to jest to szóste tak, tak dla polskiej złotówki. Tak dla polskiej złotówki, bo euro z dzisiaj walutą opłacalną już w gruncie rzeczy tylko dla jednego państwa, bo nawet Holendrzy zaczynają już narzekać, mimo że są bogaci od Niemców. Otóż nie możemy się zgodzić na coś, co nas po pierwsze pozbawia suwerenności, powoduje, że nasze zasoby finansowe lądują w niemieckim, w istocie banku. Ale przede wszystkim, co będzie prowadziło do tego mechanizmu, który działał wszędzie. Coś, co było warte markę, markę zamienianą na zasadzie dwie marki za euro. Później okazywało się, że jest warte euro, czyli dwa razy więcej. Ale jeszcze gorzej było we Francji, bo tam frank był wymieniany na zasadzie cztery franki za euro, a było podobnie. I tak będzie i proszę Państwa w Polsce. Tu będziemy mieli pewnie to pięć. Więc nie daj, Panie Boże, uderzenie w stopę życiową, uderzenie w popyt, czyli uderzenie w całą gospodarkę, no to będzie naprawdę szok. Słowacja, która przyjęła euro, była w momencie przyjęcia przed nami, jeżeli chodzi o porównanie z średnią Unii Europejskiej. Dzisiaj jest daleko za nami. To jest ten mechanizm. Nie możemy się na to zgodzić. To jest w interesie tych, którzy chcą nas eksploatować, tutaj w szczególności Niemiec. I to jest w interesie pewnych niewielkich grup w kraju, które na różnych spekulacjach z tym związanych zarobią. Musimy jasno powiedzieć. Tak dla polskiej złotówki. To jest część polskiej racji stanu. I wreszcie, proszę Państwa, numer siedem, ale to w żadnym wypadku nie oznacza, że to jest numer ostatni. W jakimś sensie jest to numer pierwszy. Tak dla polskiej wolności. Tak dla polskiej wolności we wszystkich dziedzinach. My obserwujemy i w świecie, i niestety także w Polsce, cofanie się wolności. Cofanie się wolności słowa. Trzeba z więcej ograniczeń w internecie, ale nie tylko w internecie. Także represji już karnych, czy administracyjnych w tych sprawach. My obserwujemy także takie zjawisko, jak niedopuszczania do różnego rodzaju możliwości, na przykład możliwości spotkań, chodzi o salę, na uczelniach, w innych instytucjach, dla ludzi, którzy mają inne poglądy, niż ten tak zwany główny nurt. Mamy do czynienia z aktami różnego rodzaju szaleństwa, gdzie maleńka mniejszość narzuca obyczaje, w większości. Na Uniwersytecie Warszawskim, proszę Państwa, nie ma studentek i studentów. Są osoby studenckie. No tak, proszę Państwa. To jest śmieszne. To jest bardzo śmieszne, tylko niestety to jest też groźne. Bo ludzie, którzy mają zakłócenia, takie naturalne zakłócenia, bo to się zdarza i takim ludziom oczywiście trzeba pomagać przy należności, jeżeli chodzi o płeć, no to jest około jednego promina ludzi. Naturalnie. Oczywiście przy pomocy propagandy można to zwiększyć 100-krotnie, albo i 200-krotnie. Bo propaganda dzisiaj działa na ludzi niebywale. I różnego rodzaju badania w Stanach Zjednoczonych to potwierdzają. Ale dla tych, którzy są po prostu normalni i chcą, żeby ich nazywać zgodnie z tym, kim są, to jest ograniczenie wolności. No niby dlaczego oni mają to tolerować. I to narzucenia przez mniejszość dzieje się w różnych dziedzinach. No i ostatnio mamy przykład zupełnie skandaliczny. To jest decyzja trzaskowskiego prezydenta Warszawy o tym, żeby zdejmować krzyże. Każdemu starszemu nieco człowiekowi przypomina to czasy komunizmu. Także lat 80., a przedtem i innych okresów. To jest kwestia naprawdę zupełnie podstawowa i ma przy tym różne płaszczyzny. Można by o tym bardzo długo mówić. Przede wszystkim krzyż jest oczywiście znakiem religijnym. Ale jest także znakiem pewnej kultury. Tej kultury, która stworzyła nowoczesną cywilizację. Która stworzyła prawa człowieka. Która dała każdemu człowiekowi podmiotowość. Przecież słowa św. Pawła o tym, że nie ma Pana, nie ma niewolnika. To są te słowa, które wtedy wydawały się czymś zupełnie niezrozumiałym. Czymś, co przekreślało całą ówczesną świadomość i wszystkie ówczesne struktury społeczne. A mimo wszystko to był fundament tego, co wśród różnych, bardzo często drastycznych wydarzeń, a jednak szło przez Europę, przez świat. I zmieniło ten świat, zmieniło tą Europę na lepsze. To jest, proszę Państwa, znak cywilizacji, która jest najbardziej życzliwa człowiekowi. Chociaż teraz coraz bardziej przestaje być życzliwa ze wszystkich cywilizacji świata. Porozmawiajcie Państwo choćby sytuację kobiet w cywilizacji muzułmańskiej i w cywilizacji europejskiej. A przecież to nie jedyna różnica. I takich różnic można na korzyść naszej cywilizacji znaleźć bardzo, bardzo wiele. I dlatego ktoś, kto chce usuwać krzyże, atakuje religię, wolność religijną, ale atakuje także coś więcej. Dziękuję. Dziękuję.