Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Piotr Gliński: Oskarża kierownictwo Ministerstwa Kultury o bezprawie

Piotr Gliński: Oskarża kierownictwo Ministerstwa Kultury o bezprawie

Piotr Gliński na posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu oskarżył kierownictwo Ministerstwa Kultury o bezprawne i autorytarne działania wobec środowiska kulturalnego. Zarzucił ograniczanie wolności artystycznej, bezprawne odwoływanie dyrektorów oraz stosowanie cenzury ekonomicznej, wskazując m.in. na obcięcie 40 milionów z budżetu Instytutu Adama Mickiewicza.

Powód zwołania komisji


Posiedzenie zostało zwołane w trybie artykułu 152 ust. 2 regulaminu Sejmu na wniosek grupy posłów złożony 8 marca; porządek obrad obejmował jedynie punkt dotyczący przedstawionego wniosku.

Zarzuty wobec kierownictwa Ministerstwa Kultury


W wystąpieniu odczytano zarzuty dotyczące ograniczania działalności artystycznej przez ingerencję w wolność artystyczną, blokowania udziału artystów w wystawach, bezprawnego odwoływania dyrektorów instytucji kultury i muzeów oraz domniemanych strat materialnych wynikających z wycofywania się z przygotowanych inwestycji.

Ocena 100 dni rządu i realizacja obietnic


Mówca ocenił, że mijają 100 dni od objęcia rządu i zaprezentowanego „programu 100 konkretów”, z którego – zdaniem mówcy – zrealizowano jedynie 17 punktów. Wskazał na dwa zapisy dotyczące kultury: ustawę o statusie artysty przygotowaną wcześniej i wycofaną w lutym oraz zapowiedź zniesienia cenzury, podczas gdy jego zdaniem praktykowana jest cenzura ekonomiczna i doszło do cięć finansowych, m.in. obcięcia 40 milionów zł budżetu Instytutu Adama Mickiewicza.

Przykład praktyk - sprawa Agnieszki Romaszewskiej


W wystąpieniu przytoczono sprawę Agnieszki Romaszewskiej - zdaniem mówcy proponowano jej odprawę równą czternastokrotności pensji jako formę przekupstwa, a po odmowie została dyscyplinarnie zwolniona.

Uczestnicy i przebieg posiedzenia


Posiedzenie otwarto o godzinie 9.00. W obradach uczestniczyli m.in. pani sekretarz stanu Joanna Szewink-Wielgus, Piotr Rybson – dyrektor Departamentu Dziedzictwa Kulturowego, oraz posłowie i goście wymienieni podczas posiedzenia. Wnioskodawcy przedstawili swoje stanowiska, a większość czasu miała być poświęcona odpowiedziom na pytania.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Szanowni Państwo, jest godzina dokładnie 9.00. Otwieram posiedzenie Komisji Kultury i Środków Przekazu. Witam Państwa posłów, wszystkich gości biorących udział w dzisiejszym posiedzeniu. Przypominam, że nasze posiedzenie zostało zwołane w trybie artykułu 152 ust. 2 regulaminu Sejmu na wniosek grupy posłów przekazany dokładnie 8 marca. 8 marca bieżącego roku do Komisji Kultury i Środków Przekazu. Porządek dzienny w związku z akurat tym artykułem może obejmować jedynie punkt związany z samym wnioskiem. Ja go przypomnę. Sprawa bezprawnych, autorytarnych działań kierownictwa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego polegających w szczególności na. Ja przeczytam, żeby można było od razu odnieść, zacząć od odniesienia się do tych zarzutów. Czy dotyczył ograniczenia działalności artystycznej przez ingerowanie w wolność artystyczną, blokowanie udziału artystów w wystawach. Bezprawnym odwoływaniu dyrektorów Instytucji Kultury i Muzeów argumentowanych między innymi niezgodnością poglądów z kierownictwa Ministerstwa. Czytam wprost, jak wniosek został sformułowany. I ostatni to jest domniemanie skutków strat materialnych z powodu wycofania się z planowanych, przygotowanych i realizowanych już inwestycji koniecznych z punktu widzenia potrzeb państwa. Mamy dzisiaj panią sekretarz stanu, panią Joannę Szewink-Wielgus. Mamy pana Piotra Rybsona, dyrektora Departamentu Dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pani Beaty Chmiel, nie widzę jeszcze. Jest pan Ignacy Czwartos, witam. Pan Janusz Jankowski, także witam. Pan Piotr Majewski i pani Justyna Szylman, witam serdecznie. Czy do porządku obrad mają państwo jeszcze jakąś uwagę? Nie widzę. Przystępujemy do realizacji porządku dziennego. Proszę panią sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury. Wnioskodawcy, dobrze. Myślałem, że możemy skrócić ten czas i po prostu wykorzystać go w całości do odpowiedzi na pytania. Proszę bardzo, wnioskodawcy. Pan Piotr Gliński, jak się domyśla. Dziękuję bardzo, panie przewodniczący. Dobrze, że mamy zwołaną tą komisję. Przypominam, że ona została w trybie artykułu 152. Niestety ten tryb nie został dotrzymany, ponieważ komisja jest zwoływana w dłuższym terminie niż 30 dni. Ale dobrze, że mamy możliwość zabrania głosu na te tematy, o których mówimy. Znajdujemy się dzisiaj w Polsce w sytuacji szczególnej. Polska demokracja nie funkcjonuje. Mamy państwa autorytarne, wpadające w zasadzie w dyktaturę. Łamana jest masowo polska konstytucja, polskie prawo. I niestety trzeba powiedzieć, że resort kultury i dziedzictwa narodowego jest jednym z tych resortów, gdzie prawo łamane jest najczęściej. Konstytucja nie jest szanowana najczęściej. I robi się to także w sposób siłowy z wykorzystaniem z jednej strony różnego typu przemocowych instytucji, tak jak to było przy przejmowaniu mediów publicznych. A z drugiej strony za pomocą absolutnie ubeckich metod szantażu i przekupywania osób zajmujących różnego typu stanowiska. Czy to w ministerstwie, czy w instytucjach kultury. Ostatnio słyszeliśmy o tym, że panią Agnieszkę Romaszewską, twórczynię, osobę, która stworzyła Bielsat, przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat pracowała w telewizji publicznej i tę bardzo ważną stację stworzyła, próbano przekupić odprawą czternastokrotną pensji, a gdy nie wyraziła na to zgody, chyba nie znali jej życiorysu, wyrzucono ją dyscyplinarnie z telewizji. Taką mamy rzeczywistość i od tego trzeba zacząć. Mamy państwa autorytarne, państwo, w którym prawo jest i konstytucja łamane notorycznie. W tym niestety w Resorcie Kultury Dziedzictwa Narodowego i w podległych instytucjach. Dzisiaj mija 100 dni od objęcia rządu przez nową ekipę. Jak wszyscy pamiętamy, ta ekipa przedstawiła coś, co się nazywa 100 konkretów, to taki pseudoprogram. Przy najlepszej woli z tych 100 konkretów zrealizowano 17, a myślę, że mniej, czyli 83 nie zrealizowano, mimo twardych obietnic, że one będą realizowane w 100 dni. Tak wygląda polska władza w tej chwili. Nie tylko łamie prawo i konstytucję, ale także po prostu jest to władza oszustów, którzy oszukali społeczeństwo w trakcie kampanii przed poprzednimi wyborami. Ja odniosę się na początek mojego wystąpienia do tych zapisów związanych ze 100 konkretami, bo to jest dość ważne chyba dla polskiego społeczeństwa, dla opinii publicznej. Były dwa zapisy dotyczące kultury, bo takie dwa quasi-kulturalne zapisy, nie ma sensu o nich mówić. Natomiast były dwa faktycznie. To jest wprowadzimy ustawę o statusie artysty gwarancującą artystów i tak dalej. Chodzi o zabezpieczenie socjalne przede wszystkim. To jest ustawa, która była przygotowana przez nasz resort. Przez wiele lat była przygotowywana w kontakcie ze środowiskami ludzi kultury. I ona była złożona już do nowego sejmu, do pana marszałka Hołowni. Była gotowa. Bo to jest dorobek naszej pracy. Wycofana w lutym tego roku. No i w tej chwili jak informacje dobiegają, to jest nawet napisane na stronie Platformy czy Koalicji Obywatelskiej, że projekt zostanie w kwietniu przedstawiony, ale nie do sejmu, organizacją zrzeszającym. Czyli na nowo, po raz któryś, dopiero w kwietniu rozpoczną się konsultacje. Tak wygląda realizacja obietnic, nawet dotycząca rzeczy tak oczywistej i od dawna przygotowanej, przedyskutowanej, jak ta ustawa o artyście zawodowym, czy jakkolwiek ją nazwiemy. Teraz wiemy, wiadomo o co chodzi. Drugi postulat, który był w tych stu konkretach jest szczególnie ciekawy. Zniesiemy cenzurę nałożoną na polską kulturę. Taki jest postulat i pod spodem jest, że cenzurę ekonomiczną, czyli cofanie środków finansowych dla instytucji kultury niewygodnych dla władzy, jakoby tak było poprzednio, w tej chwili jest inaczej, w związku z tym obcięto 40 milionów budżet Instytutu Adama Mickiewicza. Niestety, jednocześnie oszukując opinię publiczną, dwukrotnie publicznie na konferencjach prasowych kierownictwo twierdziło, że obcięcie tych 40 milionów dla Instytutu Adama Mickiewicza było wynikiem kontroli przeprowadzonej w Instytucie. Jest to nieprawda, kontrola weszła do Instytutu trzy dni po decyzji o obcięciu tych pieniędzy. To na sali jest osoba, która publicznie mówiła nieprawdę na ten temat, o ile pamiętam, albo ktoś inny z kierownictwa, ale wydaje mi się, że to właśnie pani minister była łaskawa o tym mówić. I cenzurę personalną, czyli obsadzanie Instytucji Kultury osobami podległymi władzy. Jak rozumiem to ma być, 100 dni miało być zmienione. No a sytuację mamy taką, że odwołanych zostało kilkunastu dyrektorów, szefów, prezesów Instytucji Kultury, jak do tej pory. Także faktycznie to jest realizowane, tylko opacznie. Bo wbrew prawu i wbrew konstytucji demolowane są instytucje kultury, a przede wszystkim odwoływani są ludzie bez żadnych podstaw. To są wszystko różnego typu wymysły, bo każdemu można powiedzieć, jak na przykład obecnemu tutaj dyrektorowi zachęty Galerii Narodowej, panu Januszowi Janowskiemu, po ośmiu dniach urzędowania pan minister zdążył już skonsultować ze środowiskami i zwolnić pana dyrektora w oparciu, nie wiem, o brak realizacji programu czy coś w tym rodzaju, mimo że jeszcze 9 dni przedtem poprzedni minister ten program akceptował i był świadomy tego, co się dzieje w Galerii. Taką mamy w tej chwili w Polsce rzeczywistość, taką mamy także politykę personalną. Przy czym niestety muszę powiedzieć, że to jest o tyle bulwersujące, że na przykład zwalnianie ludzi w instytucjach kultury odbywa się w atmosferze tego, o czym już wspominałem, takich szantaży i podejść indywidualnych faktycznie do każdego. Jednemu obiecamy 14 pensji od prawy, innemu obiecamy, że nie będziemy go prześladowali w uczelni, na której pracuje, bo przecież minister może wycofać pozwolenie na pracę równoległą w uczelniach. To nie jest najlepsze rozwiązanie, ale ono istnieje. Bardzo wielu dyrektorów muzeów polskich pracuje także na uczelniach. Ja prosiłem zawsze, za każdym razem z bólem podpisywałem tą zgodę, no bo nie chciałem ludziom kariery naukowe jakoś blokować, ale zawsze prosiłem o ograniczenie tego zaangażowania. Natomiast posługiwanie się nieformalnymi argumentami w nieformalnych rozmowach, że nie będzie możliwości pracy na uczelni dla dyrektora powoduje, że oczywiście on jest szantażowany. Więc szantaże i przekupstwo to jest coś, co jest powszechne w tej chwili, jeżeli chodzi o prowadzenie polityki personalnej. Zwolniono dotychczas dyrektora Kaczmarka z Niny, Łukasza Gawła, dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie, Janusza Janowskiego z Zachęty, Monika Krawczyk, Żydowski Instytut Historyczny, Maria Czarnecka, Muzeum Śląskie, Grzegorz Berend, Muzeum II Wojny Światowej, sześciu dyrektorów instytucji, które są fikcyjnie łączone po to, żeby się pozbyć dyrektorów, to jest następny sposób tych reform i tego braku cenzury personalnej, łączy się w sposób sztuczny i fikcyjnie sześć instytucji, czyli trzy razy po dwa, po to tylko, żeby się pozbyć tych dyrektorów, którzy, jak rozumiem, nie są podlegli czy nie są spójni politycznie z obecną władzą, a na to mamy dowód bardzo twardy, ponieważ jeden z dyrektorów, jeszcze wszystkich nie wymieniłem, zmuszony do rezygnacji szef Narodowego Centrum Kultury Rafał Wiśniewski, podobnie z Mateuszem Dzieduszyckim, rozpędzona zarówno zarząd, jak i rada, bardzo dobry menadżerowie, świetnie to prowadzili, teraz będzie nieszczęście spółka Pałac Saski, a nieszczęście będzie polegało na tym, że szefem jest w tej chwili developer, który nie ma pojęcia o odbudowie zabytków i już deklarowane jest w przestrzeni publicznej, że zmiana będzie technologii odbudowy, czyli nie będą przestrzegane reguły konserwatorskie przy odbudowie, to jest podstawa przy tego typu rekonstrukcjach, tak było odbudowywane zresztą Stare Miasto w Warszawie, które jest takim wzorcem, zresztą także rekomendacji warszawskiej i dla wielu dokumentów UNESCO. Pałac Saski być może z tych zapowiedzi wynikających niepokojących raczej apeluje, żeby się z tego wycofać, może być tak odbudowany, jak na placu teatralnym dawny przedwojenny ratusz, czyli ze styropianu i w sposób nieautentyczny. Podobnie rozpędzenie Rady Polskiej Fundacji Narodowej, jednocześnie zamieszczenie zupełnie kuriozalnego dokumentu na temat dokonań Polskiej Fundacji Narodowej, takiego dokumentu przepisanego gdzieś z jakiś archiwów agory, publicystycznych kłamstw na temat działalności Polskiej Fundacji Narodowej, która ma związek pośredni z ministerstwem, ale ma, bo minister jest tam w statucie umieszczony jako osoba, która na przykład właśnie odwołuje czy powołuje członków Rady, którzy z kolei powołują, odwołują zarząd Polskiej Fundacji Narodowej. Chciałbym jeszcze wrócić do kwestii zwolnień, bo to jest też jedna z naszych punktów porządku dziennego, jeden z naszych punktów porządku dziennego, te bezprawne odwoływanie dyrektorów. Ponieważ w stu konkretach zapisana jest właśnie ta cenzura personalna, że nie będą już dyrektorzy podlegli politycznie kierownictwu ministerstwa. I odwołuje się jednego z dyrektorów, co jest czarno na białym, pana profesora Grzegorza Berenta, na podstawie następującej. Odwołanie jest następstwem odbytej rozmowy, pisze pan podpułkownik Sienkiewicz, w dniu 16 stycznia 24, w której zadeklarował pan brak identyfikacji z polityką i działaniami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czyli jeżeli dyrektor deklaruje, że on się nie identyfikuje z polityką i działaniami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, to jest odwołanie, to jest podstawa główna odwołania. Tak jak w PRL-u, jak ktoś nie był w partii, jak się z kierowniczą rolą partii nie identyfikował, to wolne. Tymczasem przypominam, że dyrektorzy Instytucji Kultury są kadencyjni i są zobowiązani do jednej rzeczy, do realizacji programu, bo tego dotyczy przedmiot podpisywanej z nimi umowy. Natomiast to jest dowód na to czarno na białym, deklaratywnie i wprost, jak ta kierownicza rola nowej partii ma wyglądać. Jeżeli ktoś się nie identyfikuje z polityką i działaniami, nie może być dyrektorem. Więc co to jest, jak nie, zależność czy ta cenzura personalna, o której piszecie Państwo w swoich 100 konkretach dokładnie. Już pomijając to, że z tego wyciąga wnioski, Pan Sienkiewicz opatrz na oczywiście, że w związku z tym, że się nie identyfikuje z polityką, to nie zamierza dany dyrektor współpracować. Ma obowiązek współpracować, bo do tego go zobowiązuje podpisana umowa. Natomiast nie ma obowiązku identyfikować się na przykład z masowym łamaniem prawa polskiej konstytucji, z przejmowaniem siłowym w instytucji kultury czy mediów publicznych. I teraz jeszcze przejdę do konkretnych punktów porządku dziennego, bo pierwszym punktem jest kwestia bulwersującego, sprawy bardzo bulwersującej, bo takiej cenzury, która została zastosowana, która jest w zasadzie wzorcem SEWR możliwej cenzury. Bo mówimy tutaj w naszym wniosku o ograniczeniu działalności artystycznej poprzez ingerowanie w wolność artystyczną. Odwołując dyrektorów, nowe kierownictwo Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego już ingeruje w wolność artystyczną, bo ingeruje w wolność kuratorów, wolność koncepcji wystaw, które są przygotowywane i realizowane. Przypominam, ostatnia wspaniała wystawa zorganizowana w Zachęcie przez pana dyrektora Janowskiego, 150 twórców z całej Polski. Tak, dziesięciu protestowało, wszystkie agory o tym pisały, niemieckie portale o tym pisały, natomiast nie pisały o tym, że jednocześnie 50 napisało list, który wyrażał zdziwienie, że można robić tego typu polityczną awanturę, gdy pierwszy raz od kilkudziesięciu, kilkunastu lat na pewno przedstawia się, chociaż pani Brubleska we współpracy z nami robiła takie przeglądy po pewnym czasie, ale pod innym kątem. Mówię o przeglądach twórczości w danej dziedzinie, bo Zachęta dawno tego nie pokazywała. Tu mieliśmy wielką panoramę polskiego malarstwa, 150 twórców z całej Polski. Jeżeli tych 150 twórców, jak państwo być może sądzicie, bo to są wszystko członkowie partii Prawa i Sprawiedliwości, to się trochę mylicie, bo tam głównie wiem, że klucz był trochę taki, że środowiska związane z akademiami sztuk pięknych były tam w pierwszym rzędzie, ale nie tylko, bo pewnie kluczy było więcej przedstawiających, znaczy budujących tę wspaniałą wystawę. Ona była wspaniała dlatego, że była właśnie panoramą tego, co we współczesnej sztuce, ale nie tylko współczesnej, bo tam troszeczkę było i do tyłu cofnięcie się, polskiej można obejrzeć i byli tam bardzo różni twórcy. No między innymi było dziesięciu takich, którzy poczuwali się do politycznego listu krytykującego tę wystawę. No ale najbardziej bulwersującą było oczywiście to, co poszło chwilę po tym, po odwołaniu dyrektora Janowskiego, a mianowicie odwołanie wyników, konkursu na polskiego reprezentanta na Biennale Sztuki w Wenecji. Ten konkurs wygrała praca wybitna z kilkunastu osób w żurii konkursu, który był zorganizowany zgodnie z procedurami od lat realizowanymi. Zawsze komisarzem tego Biennale jest dyrektor Zachęty i tak było poprzednio. Pani Wróblewska wielokrotnie była komisarzem, czy nie wiem, jak wy to teraz nazywacie, ale myślę, że panią komisarz tego pawilonu polskiego. Ja nawet byłem kiedyś zaproszony przez panią dyrektor na tym Biennale. Są to nic szczególnego, to jedno z najbardziej znanych miejsc, gdzie sztuka współczesna jest konfrontowana, pokazywana. Właśnie reprezentanci narodowi są tam przedstawiani. Myśmy nigdy nie ingerowali w proces wyboru tych dzieł i nigdy nie stanowiły one żadnej kontrowersji, mimo że mogliśmy się nie zgadzać z tego czy innego punktu widzenia. I w takiej procedurze wybrana została praca dwóch kuratorów i artysty, pana Ignacego Czwartosa, który tutaj z nami jest. Jest pan Ignacy Czwartos, która od strony estetycznej reprezentuje przede wszystkim Czwartosa. Jedno z najwybitniejszych polskich malarzy odwołuje się do recenzji prac Czwartosa, chociażby w postkomunistycznej polityce sprzed kilku lat wielkie zachwyty, bo to wszystko się zmieniło w momencie, kiedy Czwartos miał wystawę w Zachęcie, jak to państwo pewnie o tym wiecie, no niestety mamy taką rzeczywistość, że pewne emocje ludziom zasłaniają ogląd rzeczywistości i powoduje to, że nawet krytycy artystyczne o 180 stopni zmieniają swoje opinie. Czwartos, bardzo ciekawy malarz, który sięga do Nowosielskiego, do Wróblewskiego, no ale przede wszystkim ma swój własny warsztat i sposób wyrazu. Jednocześnie ta praca, jak powiedziałem, była przygotowana przez dwóch kuratorów, Karłowicza i Bernatowicza, bo ona miała wyrażać coś znacznie więcej niż tylko warstwę estetyczną, tak jak to jest, przecież prace współczesne, koncepcyjne, a mianowicie miała wyrażać klub polskiej tożsamości, tożsamości historycznej, rozpiętej geopolitycznie w tym właśnie miejscu Europy, w którym jesteśmy, co powoduje wielkie, przecież historyczne komplikacje z polską tożsamością, z polską wspólnotą przez całe lata. Artyści to przedstawili, praca została wybrana na kilkanaście osób, jak powiedziałem, trzy osoby zgłosiły zdanie odrębne i pierwszy raz w historii zdarzyło się, że nowy minister jako cenzor po prostu wywalił tą pracę, wziął pracę kolejną tam, czyli tak zwaną zapasową. Te rezerwowe się zawsze wybiera w momencie, kiedy nie ma możliwości realizacji, głównie z przyczyn ekonomicznych, tej pierwszej. Takiego przypadku nie było. Pan Czwartos był zaangażowany w przygotowywanie tych prac. Ministerstwo poniesie koszty przecież sprawy sądowej, którą przegra, bo rzecz jest zbyt oczywista, żeby można było tu mówić o jakichkolwiek wątpliwościach, a trzeba dodać, że w tym całym stylu, który właśnie takim stylem ubecko-postperelowskim, to jeszcze minister sam siebie mianował komisarzem tego Biennale Sztuki w Wenecji, żeby móc najprawdopodobniej, nie wiem, ktoś mu tam z punktu widzenia prawnego pewnie to potrzebną, żeby móc zrealizować tę rzeźnicką pracę, bo państwo tak publicznie nazywacie te działania, które ja tu opisuję. To jest rzeźnicka praca według słów pana podpułkownika Sienkiewicza. Proszę się nie oburzać. Jeszcze raz mówię. To jest język, oficjalny język kierownictwa Resortu Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej, rządu Rzeczpospolitej Polskiej. O bezprawnym odwoływaniu dyrektora...