Władysław Kosiniak-Kamysz: Miłość do ziemi i dziedzictwo Witosa
Władysław Kosiniak-Kamysz podczas Zaduszek Witosowskich mówił o wielowymiarowej miłości Wincentego Witosa do ziemi i ojczyzny oraz o konieczności przekazywania tego dziedzictwa kolejnym pokoleniom. Podkreślił jedność ponad podziałami, znaczenie wolności słowa i potrzebę odwagi oraz poświęcenia w obronie niepodległości.
Kosiniak-Kamysz podziękował organizatorom i rodzinie Wincentego Witosa za coroczne organizowanie zaduszek witosowskich. Wskazał na obecność przedstawicieli samorządów, parlamentu, wojska i służb oraz lokalnych społeczności, i podkreślił, że to uroczystość łącząca różne opcje polityczne.
Mówił o miłości Witosa do ziemi i ojczyzny, która towarzyszyła mu przez całe życie — od walki o wolność przed 1918 rokiem, przez działalność parlamentarną, aż po trudne lata późniejsze. Przypomniał też o rehabilitacji i uhonorowaniu Witosa, w tym o zmazaniu wyroku brzeskiego, przywróceniu orderu Orła Białego i nadaniu godności honorowego obywatela Tarnowa i powiatu.
Prelegent podkreślił, że miłość do ziemi u Witosa miała wiele wymiarów i była wyrazem troski o zwykłych obywateli — tych dotąd pozbawionych praw i poddanych wyzyskowi. Przypomniał również, że Witos w trudnych momentach brał na siebie ciężar odpowiedzialności, formując rząd jedności narodowej w roku 2020 i stojąc „na posterunku” w momentach próby.
Kosiniak-Kamysz przywołał postawę Witosa wobec represji — więzienie, odbieranie orderów i naciski okupanta, a także odmowę kolaboracji podczas wojny. Zaznaczył, że miłość do ojczyzny wymagała odwagi i często poświęcenia, nie zawsze nagradzanego przez współczesnych.
Na zakończenie zaakcentował pytanie o dzisiejsze wyzwanie - przekazanie następnym pokoleniom wartości Witosa i troski o ojczyznę. Wezwał do pielęgnowania jedności i wolności słowa jako fundamentów trwałego dziedzictwa.
Najważniejsze ustalenia
Kosiniak-Kamysz podziękował organizatorom i rodzinie Wincentego Witosa za coroczne organizowanie zaduszek witosowskich. Wskazał na obecność przedstawicieli samorządów, parlamentu, wojska i służb oraz lokalnych społeczności, i podkreślił, że to uroczystość łącząca różne opcje polityczne.
Dziedzictwo Wincentego Witosa
Mówił o miłości Witosa do ziemi i ojczyzny, która towarzyszyła mu przez całe życie — od walki o wolność przed 1918 rokiem, przez działalność parlamentarną, aż po trudne lata późniejsze. Przypomniał też o rehabilitacji i uhonorowaniu Witosa, w tym o zmazaniu wyroku brzeskiego, przywróceniu orderu Orła Białego i nadaniu godności honorowego obywatela Tarnowa i powiatu.
Odwołanie do ziemi i solidarności
Prelegent podkreślił, że miłość do ziemi u Witosa miała wiele wymiarów i była wyrazem troski o zwykłych obywateli — tych dotąd pozbawionych praw i poddanych wyzyskowi. Przypomniał również, że Witos w trudnych momentach brał na siebie ciężar odpowiedzialności, formując rząd jedności narodowej w roku 2020 i stojąc „na posterunku” w momentach próby.
Wspomnienie odwagi i poświęcenia
Kosiniak-Kamysz przywołał postawę Witosa wobec represji — więzienie, odbieranie orderów i naciski okupanta, a także odmowę kolaboracji podczas wojny. Zaznaczył, że miłość do ojczyzny wymagała odwagi i często poświęcenia, nie zawsze nagradzanego przez współczesnych.
Wyzwanie dla przyszłych pokoleń
Na zakończenie zaakcentował pytanie o dzisiejsze wyzwanie - przekazanie następnym pokoleniom wartości Witosa i troski o ojczyznę. Wezwał do pielęgnowania jedności i wolności słowa jako fundamentów trwałego dziedzictwa.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jarosław Rzepa krytykuje cięcia w programie Mleko w szkole
PSL: Apel w Kozietułach przeciw zaniżaniu cen jabłek
Mirosław Maliszewski o pomocy dla rolników z Żuław
Marek Sawicki krytykuje wybór inwestora CPK i pyta o ryzyko
PSL apeluje przeciw aneksji Łaz i kosztownemu przejęciu
PSL: Orliński pyta o inwestycje PERN i bezpieczeństwo energetyczne
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Adam Bodnar
Adam Bodnar: O walce z hejtem i aferze w wymiarze sprawiedliwości
PiS
PiS: Kontrola ws. centrów zdrowia psychicznego w Ministerstwie
PiS
Premier odpowiada o Pegasusie, prawyborach i galach walk
PiS
PiS: Drożyzna Tuska - wzywa do zerowego VAT na żywność
Monika Rosa
Monika Rosa: Hejt to przemoc. Apel o realne działania
PiS
[PiS]: pytania [wybory prezydenckie, wolna Wigilia, PKW, Razem, ks. Olszewski]
Artykuły
Artykuł
Luty 2008: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Sierpień 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Październik 2008: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Lipiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Transkrypcja
Wielce szanowni gospodarze, organizatorzy zaduszek witosowskich od pokoleń, drogi prezesie Ryszardzie, prezesie Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Wincentego Witosa wraz z rodziną, praprawnukiem Wojciechem, jego ojcem, jego bratem Marcinem, całą rodziną Wincentego Witosa. Bo to właśnie Towarzystwo i rodzina Wincentego Witosa, niezależnie jakie były wydarzenia, co działo się w Polsce, jakie rządy były, to oni organizują te zaduszki witosowe. Należy się Wam wielki honor i wdzięczność. Drodzy goście, na czele z kolegą premierem, kolegą marszałkiem, ministrami rządu Rzeczpospolitej, marszałkiem seniorem, parlamentarzystami, różnych opcji politycznych. Wielce szanowni samorządowcy z powiatu tarnowskiego, macierzystego, z miasta Tarnowa, na czele z panem prezydentem. Wielce szanowni samorządowcy z gminy Wierzchosławice, na czele z panią wójt. I samorządowcy całej Polski, na czele z marszałkiem województwa mazowieckiego, Adamem Struzikiem. Wielce dostojni goście uroczystości patriotycznych, panie generale, oficerowie Wojska Polskiego Policji, Straży Granicznej, wielce szanowni strażacy ochotnicy z największej organizacji pozarządowej, jaką jest OSP w Polsce. Dostojne poczty sztandarowe, te ludowe i organizacji związanych z Wincentem Witosem, i te szkolne, i wszystkich organizacji patriotycznych. Dostojni goście uroczystości i rodacy. Wymieniam was wszystkich, bo to jest wielka uroczystość patriotyczna. To jest wielki moment, gdzie, popatrzcie, możemy być zjednoczeni. Bo łączy nas wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych, od przynależności. Ci wszyscy, którzy dzisiaj tutaj są, jestem święcie przekonany, łączy ich ta sama myśl o Polsce, co Wincenty Witos miał w swoim sercu i w swoich działaniach przez całe swoje życie. O tym wam dzisiaj chcę powiedzieć, o tym, z czym ja tu przychodzę co roku, po raz dziesiąty jako prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, a pewnie już po raz trzydziesty jako obywatel najjaśniejszej Rzeczpospolitej, jako ludowiec. To jest zawsze taki moment, kiedy to wszystko, co działo się w ostatnim roku, przebiega ci przed oczyma. To wszystko, co ciebie uczono, powtarzano, co mi powtarzano, nam powtarzano, czym byliśmy wychowani, wraca. I jeszcze raz chcemy tego wszystkiego doświadczyć. I zawsze staram się znaleźć coś z życia Witosa, co odpowiada danemu momentowi, danej potrzebie i danym wyzwaniem. Dzisiaj chciałbym się odwołać do rzeczy przez niego ukochanej, do ziemi. Do ziemi w kilku wymiarach, bo Witos nie postrzegał i nie miał tej miłości w jednej płaszczyźnie, tylko ona była wielowymiarowa. Zacznę od tej największej miłości, której poświęcił swoje życie, za którą siedział w więzieniu. Tej miłości, której dał wszystko z siebie, co mógł. Miłości ziemi ojczystej. Ona przez życie Witosa przechodzi w trudnych momentach, niewdzięcznych i w najpiękniejszych, kiedy Polsce wolność przynosił, bo jest premierem naszej wolności. To Witos bierze na siebie w roku 2020 ciężar odpowiedzialności w natrudniejszym momencie pod koniec lipca. To Witos formuje rząd jedności narodowej, bo żaden inny by nie miał prawa bytu. To Witos jest nawet wtedy, kiedy inni wyjechali i się schowali. A on na posterunku miłości ojczyzny i poświęcenia dla tej miłości wszystkiego jest i trwa. I zwycięża. Bo to jest rzecz największa, moim zdaniem, która ich dokona. Upodmiotowił 80% ówczesnych obywateli Polski, którzy przez lata byli ciemiężeni. Przez lata byli pod jarzmem pańszczyzny. Można powiedzieć, że przez lata byli niewolnikami. A on to, co rozpoczął Tadeusz Kościuszko, przywdziewając krakowską Sukmanę, w bitwie warszawskiej zwieńczył, dokończył. Uczynił świadomym swoich praw i obowiązków naród polski. Bo wszyscy obywatele wtedy stali się narodem. Nie tylko ci, którzy mieli wielkie majątki. Nie tylko magnateria, nie tylko szlachta. Ale właśnie ci wszyscy, którzy przez pokolenia wyzyskani. W 1920 roku stają się nowożytnym polskim narodem. I to jest ten wyraz miłości, obrony ojczyzny. Tego wyrazu miłości dawał później i wcześniej. Walcząc o wolną ojczyznę przed 1918 rokiem. W parlamencie austriackim, w Sejmie Galicyjskim, we wszystkich przedsięwzięciach, których brał udział. O wolność walczył niestrudzeni i o tą wolność dba. A później, gdy wolność była, to walczył o wolność mówienia tego, co się myśli. Wolność słowa, wolność poglądów. O demokrację, bo demokracja to wolność. Do układania swoich spraw według swoich przekonań, według swojej najlepszej wiedzy i umiejętności spraw państwowych, tak jak to jest postrzegane. I to jest miłość ojczyzny, która po roku 1926 dalej w nim jest. Ona jest jeszcze chyba wyraziszcza i może jeszcze piękniejsza, bo niedoceniana. Bo obrońcy Warszawy kilka lat później, w latach 30. wskazuje się do więzienia, odbiera się order Orła Białego, wskazuje się na hańby i potępienie. I wtedy też dalej kocha Polskę. Choć miłości odwzajemnionej od wielu liczyć nie może. I później podczas wojny, okupacji, gdy Niemcy próbują go, jak w innych państwach, których dokonali okupacji, przekonać do kolaboracji. Witos, miłość ojczyzny znów ma zawsze na pierwszym miejscu, a nie żaden interes. Odmawia, jest więziony przez gestapo, jest ciemiężony. I wierzy, że wolna Polska przyjdzie. Umiera w momencie, kiedy Polska jest już na mapach, ale nie jest w pełni suwerenna. Ale ta miłość ojczyzny kroczy z nim przez całe życie. I czego nas uczy ta lekcja miłości do ojczyzny Witosa? Że ona jest trudna, że miłość do ojczyzny wymaga odwagi, że trzeba poświęcej, że nie zawsze będą laury i oklaski, że często zostaje się w wąskiej grupie, a wielu odwraca oczy. I że zawsze na końcu przychodzi zwycięstwo. Zawsze na końcu przychodzi zwycięstwo. Tak jak zmazanie haniebnego wyroku sądu brzeskiego dokonało się w ubiegłym roku. Tak jak został honorowym obywatelem miasta Tarnowa i powiatu tarnowskiego. Tak jak przywrócono mu order Orła Białego. Bo są ci, którzy twą miłość niosą dalej. Do ojczyzny, do Polski, do Rzeczpospolitej. I co jest dzisiaj największym wyzwaniem? Żeby zanieść kolejnym pokoleniom naszym dzieci naszą ojczyznę. Czyli musimy ją obronić. Tak jak on ją obronił przed bolszewikami, musimy obronić przed siłami zła, które na Polskę nastają. Atakują naszą granicę, prowadzą wojnę w cyberprzestrzeni, prowadzą akty dywersji i sabotażu, chcą zburzyć jedność narodową, działając bardzo wprost, a także z ukrycia. Musimy dziś obronić Polskę przed imperium zła, które się odradza. Musimy się zjednoczyć, żeby Polskę obronić. I wiem, że te marzenia o zjednoczeniu się nie ziściły do dzisiaj. Ziszczają się marzenia o transformacji armii, o sile w sojuszach, ale nie ziściło się nasze marzenie i pragnienie o zjednoczeniu, o wspólnocie. I to jest nasze zadanie numer jeden. Żeby Polska była wielka, musi być w sprawach fundamentalnych Polska zjednoczona. A fundamentalne to są racje stanu. To jest bezpieczeństwo państwa polskiego, to jest pomyślność obywateli, to są te działania, które chronią naszą ojczyznę. Chronią granice, ale też powodują, że czujemy się w Polsce bezpieczni. I do tego zapraszam i wzywam. I to jest przesłanie numer jeden Witosa o miłości do ziemi ojczystwa. Będziemy temu wierni, zrobimy wszystko, żeby to się ziściło. Ten rok, który przed nami, jest rokiem o tyle ważnym, że będziemy zawsze nastawieni na próby, na wybory. I to zawsze od nas zależy, jak ukształtujemy rzeczywistość. Ja wierzę, że jesteśmy w stanie się zjednoczyć, połączyć i współpracować, nie we wszystkich sprawach, ale w racji stanu, czyli bezpieczeństwa Rzeczpospolitej, które jest sprawą świętą. Druga sprawa dotycząca ziemi, tej ziemi, z której pochodził, ziemi rodzinnej, z wierzchosławic, z naszej małej ojczyzny. Jego wierzchosławice, ale w każdym naszym przypadku, to nasza miejscowość, z której jesteśmy. To jest miłość do ziemi rodzinnej, do ojcowizny. I dzisiaj do niej trzeba wrócić, bo marzyliśmy o Polsce czterdziestomilionowej. A jak nie zmienimy naszego postępowania, jak nie zmienimy naszej strategii w tym względzie, to za kilkanaście lat będzie nas trzydzieści milionów. Trzeba powrotów do rodzinnej zagrody. Trzeba powrotów z emigracji do Polski. Trzeba powrotów repatriantów ze wschodu. Trzeba wrócić do miłości ziemi rodzinnej, do swoich domów, do swojej ojcowizny. Mówię to oczywiście w przeności, mówię to może górnolotnie, ale przekaz jest jeden. Jak nas tu nie będzie, to nie będziemy tutaj gospodarzami. Jak nie będzie nas, naszych myśli, nie będziemy tu gospodarzami. Nie wolno ziemi rodzinnej wyjałowić i zostawić na pastwę losu. Nie wolno jej zostawić tylko osobom w dostojnym wieku. Ta ziemia rodzinna, nasza ojcowizna, potrzebuje młodych ludzi. Potrzebuje, żeby wrócili z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Potrzebuje tych, którzy zostali wywiezieni z Polski, ich potomków, żeby wrócili do Polski. Dlatego repatriacja i reemigracja jest wielkim wyzwaniem dla państwa polskiego. To jest dla państwa polskiego wielki projekt budowy siły, skuteczności i zdolności do pracy, do działania. Bez ludzi, bez obywateli, bez powrotów tego nie osiągniemy. To jest drugie wezwanie miłości, drugie wezwanie miłości ziemi rodzinnej. I trzecie, wezwanie przemawiające od Witosa. Do miłości, do ziemi tej, która rodzi i żywi. Tej, którą się uprawia. Do miłości ziemi, która dba o nasze bezpieczeństwo żywnościowe. I do ludzi, chłopów, rolników, gospodarzy, którzy na tej ziemi pracują. Potrzebujemy was, potrzebujemy młodych ludzi na polskiej wsi, potrzebujemy uprawy ziemi, a nie odłogowania i ugorowania, potrzebujemy opłacalności w rolnictwie, potrzebujemy i hodowli i uprawy. Potrzebujemy, żeby ziemia nie została odrzucona. Bo z niej nie będzie też jednego z podstawowych wartości, jakim jest bezpieczeństwo żywnościowe. I potrzebujemy takich warunków, w których ci, którzy prawdziwie gospodarują, orzą, sieją i zbierają, będą mogli być docenieni. I dla nich trzeba wprowadzić kolejne programy prawdziwego wsparcia rolnictwa, aktywności, wsparcia aktywnych rolników. Tylko po prostu dziś potrzebuje polska wieś. Żeby nie tym, co posiada ziemię, ale ten, co ją uprawia, był przez państwo polskie, wspólnotę europejską, doceniony najbardziej. Nie będzie siły Polski, gdy nie będzie na wsi gospodarzy. Nie będzie siły polskiej wsi, gdy ona utraci swój rolny charakter. Wieś nie może stać się tylko i wyłącznie, wyłącznie sypialnią dla miast. Nie może być tylko i wyłącznie miejscem odpoczynku i rekreacji. Musi zawsze być miejscem gospodarowania i przedsiębiorczości, rozwoju gospodarstw i małych, lokalnych firm i przedsiębiorstw. Bo to jest prawdziwie żyjący organizm. To jest prawdziwie żyjąca polska wieś. Stoimy na straży zachowania rolnego, gospodarczego i przedsiębiorczego obrazu polskiej wsi. I taki musimy zanieść kolejnym pokoleniom. Moi drodzy, te trzy wartości, te trzy sprawy dotyczą się ziemi. Ojczystej, rodzinnej i tej, która rodzi i żywi. Ziemi rolnej. To są trzy sprawy, które dla Witosa były zawsze. Bo mógł być premierem i nigdy nie przestał być chłopem i wójtem. Łączył cały czas przez swoje te życie w sobie wszystkie te właściwości. I gdy wracał do rodzinnej zagrody, to brał za pług i orał ziemi. Nie dlatego, że musiał. Tylko dlatego, że to po prostu kochał. Kochał swą pracę. Kochał miejsce, z którego pochodzi i nigdy się z niego nie wyprowadził. Współdziałał z ludźmi, którzy tu byli. Czy się z nimi zgadzał we wszystkim? Nie. Czy oni się z nim zgadzali? Bezkrytycznie polemizowali. Ale to jest życie. To jest prawdziwe życie, gdzie jest też dyskusja, odwaga i pomysł. Nie był w tym sam. I na koniec tej części chciałbym powiedzieć o tym, co też jest zadaniem takim historycznym. Bo zawsze takie sobie cele tutaj stawialiśmy. Tak jak postawiliśmy sobie cel, że zrehabilitujemy Witosa i czyścimy z hańby Sądu Brzeskiego. Tak to zrobiliśmy. Jak postawiliśmy sobie za cel w tym roku 150. rocznicy jego urodzin, że powstaną nie tylko nowe pomniki, ale będą i książki, spektakle i komiksy i będą nowe budynki, użyteczności publiczne, jego imienia, miejsca, tak jak dworzec w Tarnowie kilka tygodni temu. Będą kolejną chwałą. Tak zawsze sobie stawiamy cel historyczny tutaj do upamiętnienia. Witos w tych działaniach swoich przez wiele lat nie był sam. i nie mówię tu o jego środowisku politycznym, ale mówię o ludziach, którzy nie należeli wtedy do żadnej partii. I wciąż takich ludzi jest w Polsce najwięcej. Do obywateli, którzy się angażują w życie publiczne i społeczne nie tylko w czasie wyborów, ale dużo częściej. Do tych, którzy służą ojczyźnie w różnych formacjach od wojska przez inne formacje mundurowe poczynając, którzy pracują na rzecz ojczyzny. O tych prawdziwych, którzy z nim byli przez wiele lat. Niezależnie, czy to się opłacało, czy to kosztowało więzienie. Jednym z takich osób, jedną z takich osób, jednym z takich naszych bohaterów jest wspaniały żołnierz, generał, twórca zwycięstwa, filozofii zwycięstwa w bitwie warszawskiej. Radeusz Jordan-Roszawski, twórca odrodzonego Wojska Polskiego, pierwszy szep sztabu Wojsk Polskich w październiku 1916 roku, dowódca sztabu generalnego w bitwie warszawskiej, dowódca wojsk wiernych legalnym władzom Rzeczpospolitej w maju 1926 roku. Generał więziony, upokorzony, doprowadzony do przedwczesnej śmierci. Generał, którego miejsce pochówku nie jest znane, bo zgodnie z jego ostatnią wolą został pochowany na cmentarzu obrońców Lwowa, bo tam chciał spocząć ze swoimi żołnierzami. Ale gdy przyszły ciemne czasy komunizmu i niszczono po 1945 roku ten cmentarz, to polscy patrioci ukryli jego ciało, ale nie przekazała się informacja, gdzie ono spoczywa. I mamy dwa zadania, wspólnie, myślę, z Instytutem Pamięci Narodowej, z którym to upamiętnienie Witosa, za co bardzo serdecznie dziękuję, jest obecny w niezwykły sposób w ostatnich latach. Musimy odnaleźć to miejsce i godnie pochować bohatera Rzeczpospolitej, generała Tadeusza Rozwadowskiego. Jutro przypada 106. rocznica, dokładnie jutro przypada 106. rocznica i uważam, że nieprzypadkowy jest inny ten termin za duszek niż normalnie, bo zawsze spotykamy się w pierwszą niedzielę po wszystkich świętych. W tym roku jest inaczej z uwagi na to, że święta te będą trwały w przyszłym tygodniu przez trzy dni i nie chcemy też zakłuczać waszych rodzinnych spotkań i waszej rodzinnej zadumy. Więc nieprzypadkowe jest, myślę, to zderzenie dat. Bo dokładnie 29 października 1918 roku Tadeusz Rozwadowski został powołany na pierwszego szefa sztabu generalnego. Wtedy to się nazywało szef sztabu wojsk polskich. I tworzył struktury armii w odradzającej się ojczyźnie. Musiał budować jedność Polski, która była rozdarta przez trzech zaborców przez 123 lat. I jutro myślę w naszym wspólnym imieniu wystąpię do prezydenta Rzeczpospolitej, do prezydenta Andrzeja Dudy o nadanie orderu Orła Białego dla generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego. Generała bez pomników, generała z wątłą jeszcze pamięcią w narodzie, generała wielkiego bohatera, który Polskę razem z Witost i z innymi niezależnie od opcji politycznej niósł zawsze do wolności i do patriotyzmu. To jest nasze zadanie w tym ujęciu historycznym. Moi drodzy, jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję, że jesteś na wielkiej uroczystości patriotycznej organizowanej przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Wincentego Witosa i dla Towarzystwa wielkie ukłony i wyrazy wdzięczności. Wielka wdzięczność, że tę kulturę tę myśl Witosa niesiecie przez kolejne pokolenia. Przecież te spotkania były nawet wtedy, kiedy zakazywano ich organizować w czasach PRL-u. Nasi poprzednicy je wtedy organizowali, mieli wielką odwagę. I dziękuję rodzinie, że myśl o swoim dziadku, pradziadku, prapradziadku dla wielu już jest wciąż u Was żywa i tak święta. To jest ujmujące i to jest przepiękne, że tak kultywujecie tę tradycję na rzecz premiera naszej wolności. Moi drodzy, dziękuję Wam wszystkim z różnych stron Polski, z różnych środowisk, że przybywacie dzisiaj tutaj. Szczególnie cieszą te wizyty przyjaciół z innych formacji politycznych, bo to jest miejsce, gdzie Witos jest dla wszystkich i spuścizna Witosa ma jednoczyć, a nie różnić i może być dobrym patronem zjednoczenia w nadchodzącym roku. Wierzę, że tak się stanie. Wierzę, że się spotkamy za rok jeszcze silniejsi i mocniejsi. Cześć i chwała premierowi naszej wolności. Cześć i chwała Wincentemu Witosowi. Niech żyje wolna, niepodległa Polska. Dziękuję.