Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
R. Wilk ostrzega: Akcyza na alkohol 15% do góry

R. Wilk ostrzega: Akcyza na alkohol 15% do góry

R. Wilk skomentował planowaną podwyżkę akcyzy na alkohol o 15% od przyszłego roku i ostro ją skrytykował. Zajął stanowisko, że wyższe podatki uderzą w budżety domowe, nie ograniczą konsumpcji i mogą rozwinąć szarą strefę.

Podwyżka akcyzy i skutki cenowe


R. Wilk poinformował, że zamiast zapowiadanych 5% akcyzy wzrost ma wynieść 15%, co przełoży się na zauważalne podwyżki cen alkoholu na półkach i większe wydatki gospodarstw domowych. Zwrócił uwagę na mapę drogową 2022-2027, którą przytoczył jako plan zakładający 60% podwyżki akcyzy.

Wpływ na gospodarstwa i świadczenia


W mowie podkreślił, że podwyżki fiskalne będą konsumować część transferów socjalnych — przypomniał o 500 plus zwaloryzowanym do 800 plus i podał przykład rodziny wydającej na alkohol, której budżet mógłby znacząco wzrosnąć po zmianie akcyzy.

Ryzyko rozwoju szarej strefy


R. Wilk odwołał się do historycznego przykładu, gdy rząd w 2002 roku obniżył akcyzę o 30%, a wpływy z akcyzy wzrosły o około 500 mln zł, bo zmalała domowa produkcja alkoholu. Ostrzegł, że radykalne podwyżki mogą skłonić część konsumentów do przejścia na nielegalną produkcję i zakup poza legalnym rynkiem.

Mechanizm redystrybucji i rola państwa


Zwrócił uwagę na mechanizm, w którym zasiłki są bezpośrednie, a podatki pośrednie, co sprawia, że obywatele odczuwają transfery, ale nie widzą bezpośrednio, że wzrost cen jest wynikiem naliczanych podatków, które sklep jako pośrednik odprowadza do budżetu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Jeżeli akcyza na alkohol ma zniechęcać ludzi do picia, to czy podatek dochodowy ma zniechęcać ludzi do pracy? Czyli dzisiaj będzie kilka słów o tym, że grom z jasnego nieba, szok, sensacja, niedowierzanie. Od przyszłego roku akcyza na alkohol 15% do góry. Miało być 5, jest 15, czyli ceny różnych alkoholi na półkach sklepowych dość mocno podrożeją. Czy to w trosce o nasze zdrowie? Można się kłócić. Czy to w trosce o dobro budżetu? Pewnie tak. No bo przyjrzyjmy się sprawie, czy faktycznie będzie tak, że jak podskoczy cena alkoholu dość znacznie, to czy ludzie będą mniej pić? Oczywiście, że nie. Będą wydawać większą część swojego budżetu domowego na alkohol. To był taki dowcip bardzo brutalny i trochę z czarnego humoru, ale ojciec, który lubi sobie pić piwo i pije to piwo codziennie, przychodzi do niego syn i mówi, tato, tato, czytałeś w gazecie akcyza na alkohol od przyszłego roku 15% do góry. To znaczy, że będziesz mniej pił? Nie. To znaczy, że będziesz mniej jadł. I tak to niestety będzie wyglądało, ale przy tej okazji to jest dobrze tutaj na tym przypadku rozstrzygnąć to właśnie, kto płaci za ten cały socjal, który najpierw rozbuchało PiS, a teraz kontynuuje Platforma. No bo Platforma słusznie krytykowała Prawo i Sprawiedliwość za to, że nie można tak rozdawać pieniędzy na prawo i lewo wszystkim już grupom społecznym jeszcze za granicę, ponieważ trzeba będzie później to wszystko wyzbierać w podatku. I tu jest taki właśnie fragment tego, jak tym ludziom się odbiera te pieniądze. No bo załóżmy, że jest taka rodzina, która lubi sobie wypić i mają dwójkę dzieci, no to 500 plus zostało zwaloryzowane na 800 plus, czyli oni mają sześć, stów. No ale załóżmy, że ich budżet na alkohol miesięczny wynosił 1000 zł. No to teraz po takiej podwyżce akcyzy, musiałbym to dokładnie policzyć, ale powiedzmy, że będą wydawać 1300. To już 50% tej podwyżki ich budżetu w postaci dwóch 800 plusów zostało skonsumowane. A resztę się weźmie w prądzie, paliwie i cenach innych produktów. Tak to działa w dużym uproszczeniu, że rząd teraz po prostu zbiera te pieniądze, które wydaje, no bo mu się zrobiła kosmiczna dziura. Tutaj ta mapa drogowa, czyli plan podwyżek akcyzy na alkohol w latach 2022-2027 ma wynieść 60% podwyżki akcyzy na alkohol, czyli dość sporo. I oberwą oczywiście za to wszyscy ci, którzy lubią sobie wypić piwo. A jeżeli ktoś ma duży problem z alkoholem i jest od niego uzależniony, no to na tym ucierpi jego rodzina, ponieważ on nie zmniejszy swojej konsumpcji, tylko będzie na nią więcej wydawać. I druga sprawa. Czy tak rażące podwyżki alkoholu będą skutkować faktycznie takim skorelowanym wpływem do budżetu? To się okaże, bo ja przypomnę, że w 2002 roku mieliśmy sytuację odwrotną, czyli rząd Leszka Millera, no niby z lewicy, ale jednak obniżył, uwaga, o 30% akcyzy na alkohol. I dochody budżetu, zamiast spaść, jak oni obniżyli akcyzę na alkohol, to uwaga, wzrosły. No i ktoś sobie teraz pytanie zada, jakim cudem wzrosły wpływy z akcyzy na alkohol, jak obniżono jej stawkę? Ano stało się tak dlatego, że wypłynęła szara strefa, czyli jak podniesiono tak wysoko akcyzę na alkohol, cena butelki alkoholu w sklepie stała się dla części społeczeństwa nieakceptowalna. Ludzie się rzucili na beczki i gąsiory i zaczęli sobie pędzić bimber w domu. Ot co? I babrali się z tymi zacierami, zamiast iść do sklepu sobie kupić. Natomiast w momencie, jak akcyzę tak rażąco obniżono, za nią poszły w dół ceny w sklepach, no to ludzie sobie przekalkulowali, że nie ma się co babrać w piwnicach z tym zacierami, jak można sobie iść kulturalnie do sklepu kupić. I wtedy chyba o 500 milionów złotych w ciągu roku, rok po obniżce tej akcyzy, wpływy tak wzrosły. I teraz może być sytuacja identyczna, tylko odwrotna, że jak tak rząd dokręci śrubę z tą akcyzą na alkohol, to się okaże, że duża część osób pójdzie po prostu w nielegal, czyli będzie sobie sama produkować napoje wysokoprocentowe w garażu, bo to nie jest żaden skomplikowany proces alchemiczny, takich panoramiksów jest coraz więcej i pewnie po tej podwyżce od przyszłego roku ich wielu przybędzie. Czy będzie tak, że dochody z podatku akcyzowego od alkoholu spadną? To ja nie wiem, ale jest bardzo prawdopodobne i tu mogę się zakładać nawet, że 15% podwyższą akcyzę na alkohol, ale wzrost wpływu do budżetu nie będzie 15%, tylko będzie dużo niższy, ponieważ część ludzi ucieknie w szarą strefę. Tak czy siak, to jest jeden z wielu przykładów, gdzie widać, że rząd nie ma własnych pieniędzy na to wszystko, co ludziom funduje i mówi, że to to wam damy, to tamto wam damy. Nie. My wam wyzabieramy i później zdecydujemy komu i na co damy. Problem w tym takim mechanizmie socjalistycznym, czyli tej redystrybucji dług jest taki, że podatki są pośrednie, a zasiłki są bezpośrednie. Czyli jeżeli dostajesz 500 czy 800+, to ci przychodzi przelew na konto, czyli bezpośrednio do ciebie przychodzą pieniążki, no i wtedy ludzie mają takie odczucie, że on mi dał. Ja mam te pieniądze, one są u mnie na koncie. Ja mogę sobie je wydać na co chcę. Natomiast podatki są pośrednie, czyli pomiędzy tobą a urzędem jest pośrednie. Bo jeżeli byłoby tak, że w sklepie monopolowym kupujesz sobie butelkę alkoholu i masz ją tam bez podatku VAT i bez akcyzy, tylko musisz osobno to zapłacić, no to byś ją za głowę złapał, ile tego podatku tam jest i musiałbyś go bezpośrednio zapłacić. A tak, to sklep monopolowy jest pośrednikiem i on już naliczył te wszystkie podatki, które za ciebie musi oddać do urzędu skarbowego, czy do budżetu ogólnie, jeżeli chodzi o akcyzę. I ty się wściekasz, że wszystko drożeje, ale nie widzisz tej korelacji, że to nie właściciel sklepu od ciebie bierze, nie go żelnia. Chociaż częściowo tak, bo wiadomo, że muszą zarabiać. Ale w największej części to bierze państwo. Tylko ten sklep monopolowy z jego właścicielem na czele, on się staje pośrednikiem, który bierze od ciebie te naliczone pieniądze i musi je wpłacić do budżetu. Tak to wygląda w dużym uproszczeniu. Natomiast jeszcze kończąc, to sytuacja budżetowa wygląda naprawdę źle i rząd na pewno będzie szukał coraz to nowych, coraz to bardziej rozmaitych podatków, żeby załatać te wszystkie rzeczy, które oni stulingowali, jeżeli chodzi o wydatki państwa, czyli te pamięciowe, te wszystkie właśnie 500 plus na 800 plus i tak dalej, i tak dalej. No i jeszcze mamy problem też z tą turystyką zasiłkową, turystyką medyczną, która pochodzi z Ukrainy, czy w ogóle ta pomoc, która jest tam wprost, bo w jednym, w którymś roku to było 5% naszego PKB, więc bardzo duże pieniądze, które wydaliśmy na pomoc Ukrainie. I jak widać, jest to teraz wszystko upychane tak, żeby ten ciężar jednak spoczął na barkach Polaków, ale żeby był tak ukryty, żeby oni się za bardzo nie zorientowali. Więc kluczem do tego, żeby wszystko tak cholernie nie drożało, no to jest to, żeby tak cholernie nie zwiększać tych wydatków. Państwo, szczególnie, że coraz więcej osób ma wątpliwości, czy takie sypanie wszystkim ludziom jak leci jest zasadne, bo wiadomo, że to bardzo często prowadzi do różnego rodzaju nadużyć, czy do wydatkowania pieniędzy w taki sposób, że część ludzi traktuje te dodatki socjalne jako stały dochód swojego budżetu rodzinnego i oni po prostu z tego żyją. Mieszkanie z MOPS-u, tutaj dodatek taki, 500+, 800+, 300+, nie wiadomo, co tam jeszcze plus. I im się po prostu już nie opłaca pracować, no bo pensja minimalna jest jaka jest, a oni mają więcej z tych wszystkich dodatków pod warunkiem, że dochody im nie przekraczają pełnego pułapu. Więc jest to gotowa recepta na to, żeby sobie hodować grupę, która się nazywa szlachta nie pracuje i uwaga, nie pracują. No ale przynajmniej oberwą wzrostem akcyzy, czy wzrostem podatku akcyzowego od alkoholu. Dobrego dnia.