Grzegorz Braun - Tymiński jako pierwszy polski antysystem
Grzegorz Braun gości Stanisława Tymińskiego i Andrzeja Kumora na spotkaniu Konfederacji Korony Polskiej. Rozmowa odbyła się w Warszawie i koncentruje się wokół autobiografii Tymińskiego oraz refleksji nad transformacją lat 80. i 90.
Co się wydarzyło
Grzegorz Braun przedstawia gości i oprowadza widzów przez fragmenty spotkania, które odbyło się z udziałem Stanisława Tymińskiego i Andrzeja Kumora. W materiale mowa jest o niedawnym spotkaniu kanadyjskim z 21 marca, przywiezionej autobiografii Prezydent wybrany, ale niechciany oraz o wręczonym albumie dokumentującym działalność Konfederacji Korony Polskiej.
O książce i wspomnieniach
Autobiografia Tymińskiego jest tu odczytywana jako źródło nieznanych lub niedostatecznie wyjaśnionych wątków polskiej historii najnowszej. Grzegorz Braun podkreśla emocjonalny wymiar lektury i przypomina szczegóły emigracyjnej drogi oraz spektakularny społeczny rezultat kampanii prezydenckiej sprzed lat.
Kontekst transformacji i wnioski
Wypowiedź kreśli krytyczny obraz transformacji ustrojowej i wskazuje na konieczność rozliczenia się z wydarzeniami przełomu lat 80. i 90. Braun nawiązuje do fenomenu Tymińskiego jako „antysystemu” i sugeruje, że pamięć o tamtych zdarzeniach jest istotna dla budowania alternatywy politycznej dziś.
Znaczenie dla polityki współczesnej
Materiał podkreśla, że doświadczenia z przeszłości pokazują możliwe drogi budowy niezależnych inicjatyw politycznych. Grzegorz Braun wskazuje na potrzebę zachowania czujności wobec elit i przypomina, że historia Tymińskiego zawiera lekcje przydatne dla dążeń opozycyjnych dziś.
Zachęta do działania
Obejrzyj cały materiał, subskrybuj kanał Konfederacji Korony Polskiej, skomentuj i udostępnij, jeśli zgadzasz się z tezą o potrzebie alternatywy wobec utartych układów politycznych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Witam Państwa serdecznie na spotkaniu Konfederacji Korony Polskiej organizowanym przez Okręg Warszawa, Okręg XIX Konfederacji Korony Polskiej. Dzisiaj z nami jest nasz specjalny gość, pan Stan Tymiński. Przyjechał z Kanady do nas. Pana Stana Tymińskiego nie trzeba nikomu przedstawiać. Były kandydat na prezydenta. Zagroził Bolkowi. No niestety się nie udało. Były kandydat, zawsze kandydat. Tak. Pan Andrzej Kumor, dziennikarz znany w całej Kanadzie. Witamy serdecznie. Obaj panowie byli gośćmi na spotkaniu w Kanadzie, które się odbyło 21 marca. Spotkanie było zorganizowane przez struktury Konfederacji Korony Polskiej, oddział właśnie kanadyjski. Było około 150 osób i właśnie panowie zaszczycili również swoją obecnością i to było w sobotę, a już w poniedziałek byli tutaj u nas w Polsce. Także jeszcze raz ogromne brawa i podziękowania. I oczywiście prezes Grzegorz Brau, prezes Konfederacji Korony Polskiej. Witamy serdecznie. Szczęść Boże. Dobry wieczór. Tutaj teraz gwałtowne ruchy. Rozglądamy się za książką pana Stanisława Tymińskiego. Skryptamanent. I my tutaj pogadamy, ale zostaje książka i państwo będziecie mogli dowiedzieć się więcej o w pewnym sensie swoim własnym życiu, ponieważ Stanisław Tymiński stał się częścią naszego polskiego życia, tajemniczą dla wielu, nie do końca wyjaśnioną, więc poznając jego biografię spisaną w autobiograficznej książce, jaki tytuł? Prezydent wybrany, ale niechciany. Prezydent wybrany, ale niechciany. Autor Stanisław Tymiński. Będziecie państwo lepiej rozumieli, co nam się tutaj wszystkim przydarzyło i co nas trafiło. Jeszcze zanim historia tutaj pana Stana Tymińskiego, to chciałabym zaprosić serdecznie na scenę Adama Szymańskiego. Jest to wojownik o wolną Polskę w 1989 roku i wcześniej i Adam Szymański ma prezent dla prezesa Grzegorza Brauna, jego ciężką pracę, ciężką nie tylko jeśli chodzi o ilość włożonej, wkład pracy, ale też ciężki, bo około 5-6 kg waży album. Album o jego działalności na rzecz państwa, na rzecz niepodległej Polski i wręcz do ostatnich miesięcy. I poproszę Adama o kilka słów. Proszę Państwa, to jest, ja pracowałem w swój czasów w Hucie Warszawa i naszym kapelanem był ksiądz Jerzy Popiełuszko. Z tyłu na ostatnich okładkach są jego obrazy, które malowała pani Teresa Chromy. I w naszym, jak państwo wiecie, działaniu między innymi jest to, żeby wyjaśnić tę sprawę śmierci księdza Jerzego. Ja pracowałem nad tą pozycją 7 lat i są zdjęcia również tego, jak nasza konfederacja to wstawała, jak nasza konfederacja przerazowała się później w koronę i nasze tutaj protesty, które działy się na mieście, nasze wydarzenia, które nie przyjmowano o zamykaniu kopalń, o stop 447, czyli to, co wszystko się działo, w czym żeśmy jako korona uczestniczyli, a co specjalnie, raczej medialnie nie było przyjmowane. I moim zdaniem pan Grzegorz sobie to będzie mógł spokojnie obejrzeć i poczytać, zobaczyć, bo to głównie są zdjęcia. Ja byłem fotografem. Tyle, nie chcę dużo zajmować czasu, ale mi się wydaje... Bardzo lubię książki z obrazkami, więc jak są zdjęcia... Super. Dziękuję bardzo i życzę miłej lektury. Dziękujemy, Adam, za twoją pracę. Bardzo dziękuję. Ten podobno jest lepiej słyszalny. Czyli ten mikrofon, on taki stary, ale jary dobry jest ten mikrofon. Nie bardzo. Wystarczy bliżej. Szanowni Państwo, ja bardzo dziękuję za prezent, a tu tymczasem dotarła wyjęta z bagażnika książka pana Stanisława Tymińskiego. Jeszcze raz. Wybrany, ale nie ściany. Stan Tymiński, prezydent RP. Autobiografia. Polska saga. Tego nie uczą w szkołach. To taki właściwie nieco barokowy tytuł rozbudowany. Ja tę książkę przeczytałem w samolocie do Brukseli czy z powrotem na krótkie raty, ale bardzo mi ta książka wzruszyła, ponieważ jeszcze raz uświadomiła, jak wielkie jest pomieszanie serc, umysłów, jak wielkie pomyłki popełniliśmy naród polski w kluczowych momentach, punktach zwrotnych naszych dziejów. Życie ludzkie jest krótkie, a na moje krótkie życie przypada akurat taki moment, punkt zwrotny, przełom lat 80., 90. Cieszę się bardzo, że z autopsji mogłem obserwować bieg zdarzeń, mogłem obserwować też rzecz trudną do uwierzenia, czyli to, jak ludzie zmieniają skórę, jak się przepoczwarzają, jak z czwartku na piątek zaczynają odgrywać jakieś nowe, inne role, licząc na to, że nikt nie pamięta, kim byli jeszcze parę dni wcześniej. To było fascynujące. Byłem ledwie parę lat wcześniej, przez krótkich kilkanaście miesięcy z drugiej strony Globusa w Stanach Zjednoczonych. Wróciłem tutaj w samą porę, żeby móc właśnie na własne oczy i uszy przyglądać się tzw. transformacji ustrojowej i nawet brać jakiś tam marginalny udział w pewnych wydarzeniach i wydarzonkach życia publicznego, przełomu lat 80. i 90. Tymczasem na pierwszym planie wystąpili zawodnicy wagi znacznie cięższej i pan Stanisław Tymiński wstąpił w szranki, wszedł do gry, w której wszystkie karty były już rozdane, a jeśli nie do końca, to w każdym razie było wiadomo, że jest ustalona liczba graczy, którym się w ogóle pozwala siadać do tego okrągłego stolika i prowadzić tę grę kartami znaczonymi z narodem polskim. No i pan Stanisław Tymiński jest z mojego punktu widzenia pierwszym polskim antysystemem. Jako pierwszy włamał się kuchennymi drzwiami do układu. Zapamiętaliśmy wszyscy jego postać, jego głos. Zapamiętaliśmy ten efekt obcości, który wprowadził, żeby użyć teatralnego języka, wprowadził do tego teatru życia publicznego na przełomie PRL-u i post PRL-u. No i myślę, że była to wielka szansa. Niewykorzystana szansa. Opowiedziano wówczas narodowi, że to jakiś człowiek znikąd. Minęło ledwie parę lat i dowiedzieliśmy się, że Wałęsa to Bolek, dowiedzieliśmy się, że Mazowiecki za młodu w gadzinowej stalinowskiej prasie pisał, parz chwilę uczestniczył w nagonce na katolickich biskupów, czego później nie reklamowano, kiedy prowadził życie i rozwijał karierę koncesjonowanego opozycjonisty w PRL-u. Więc dowiedzieliśmy się, że ci, których nam przedstawiono jako bezalternatywnie jedynych prawowitych szermierzy w walce o urząd prezydenta, że to oni w istocie byli ludźmi znikąd, gdy tymczasem Stanisław Tymiński ze swoim wdziękiem i bezpretensjonalnością przybył do nas z emigracji, nie mając w swoim życiorysie takich kart, które chciałby przed nami ukrywać i takich planów, które chciałby wywabiać jakimiś sztucznymi środkami. I o tym jest mowa w tej książce. Jest mowa o sukcesie. Poprosiłem dzisiaj pana Stanisława, żeby przypomniał mi, ile dolarów miał za pazuchą, kiedy wyjeżdżał z Polski. Który to był rok, panie Stanisławie, dokładnie? 69. Rok. Ile tych dolarów było? 5 oficjalnie, 15 nieoficjalnie. 5 oficjalnie, bo tyle wolno było, a 15 nieoficjalnie. Brawo Stanisław Tymiński. Ile tych dolarów było 10 lat później, kiedy pan wracał właśnie do Komorowa odwiedzić ojczyznę? Ponad 5 milionów. Powtórzę dużymi literami, dużymi cyframi, ponad 5 milionów. Szanowni Państwo, Stanisław Tymiński naiwnie, jak się miało okazać, chciał wprowadzić wszystkich nas na drogę do możliwego sukcesu, autentycznego sukcesu. Sukcesu nie warunkowanego niczym innym, jak tylko własną pracowitością, zapobiegliwością. Ja może poproszę jeszcze, żeby pan przypomniał, jakie było pańskie menu na tym pierwszym etapie pańskiego życia emigracyjnego. Czym się pan zajadał w Szwecji? Szwecja miała potwornie złe dla mnie jedzenie, ale moim podstawowym produktem z powodu braku pozwolenia na pracę to była brukiew na polach. To mnie wzrusza w tej historii polskiej emigracji i polskiego sukcesu. Szanowni Państwo, co my tutaj robimy, goszcząc pana Stanisława i celebrując jego powrót do kraju po latach? My otwieramy oczy niedowiarką, Szanowni Państwo. My staramy się nawiązać do tego, co jest w naszej najnowszej historii autentykiem, szczerym, niepodstawionym, niewymyślonym, niezaprojektowanym przez mafię, służby i lożę. I chociaż nie jest to historia zwycięstwa, bo Stanisław Tymiński ostatecznie przecież nie został prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej, to myślę, że samo wejście do drugiej tury z wynikiem... Jaki to był wynik? Oficjalnie dostałem 23,5%, czyli 4 miliony głosów prawie. Szanowni Państwo, przecież to jest to, o czym wszyscy w tej chwili marzymy. To jest to, o czym wszyscy marzymy, żeby tak polski antysystem Anno Domini 2027 w przyszłym roku, żeby tak zebrał w ogóle wynik dwucyfrowy, a żeby to było razem powyżej 20%. Mój Boże, złapalibyśmy Pana Boga za nogi. Stanisław Tymiński dokonał tego 35 lat temu. Jest tutaj Pan redaktor Andrzej Kumo, który wykupił ledwie parę lat wcześniej bilet w drugą stronę i jako weteran walki z komuną wylądował, wówczas to jeszcze była Kanada, dziś Ludowa Republika Kanady, a wtedy jeszcze normalna Kanada, i podjął pracę dziennikarza w Toronto. Tę pracę prowadzi do dzisiaj i jest Państwu znany jako redaktor gońca polskiego w Toronto. Wtedy to się nazywało Gazeta, prawda? Po prostu Gazeta. To była inna Gazeta. Tak, tak, ale twoja pierwsza redakcja. To była moja pierwsza redakcja, ale to inni. Ja nie byłem ani właścicielem tego pisma, ani szefem tego pisma. Po prostu zacząłem w nim pracować, a poza tym to nie tak od razu, bo jednak emigracja, tym bardziej, że ja emigrowałem po prostu biorąc plecak i wyjeżdżając z Polski przez Austrię, tracę z Kirchen. Było tych peripetii dosyć dużo, zanim zacząłem pracować w Gazecie Gazeta, założonej przez kogo innego wówczas.