Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Konfederacja ostrzega: Piątka dla Zwierząt 2.0 uderzy w hodowców

Konfederacja ostrzega: Piątka dla Zwierząt 2.0 uderzy w hodowców

Konfederacja twierdzi, że projekt określany jako "Piątka dla Zwierząt 2.0" jest szkodliwy dla rolników, hodowców i branży mięsnej. W wystąpieniu padły zarzuty, że minister Kowalczyk okłamał rolników, a proponowane przepisy oddają kompetencje organizacjom pozarządowym i zwiększają koszty rzeźni.

Najważniejsze ustalenia


Konfederacja wskazuje, że projekt przywraca uprawnienia organizacjom pozarządowym do zabierania zwierząt pod mgliste kryteria - "zagrożenie zdrowia zwierzęcia" i sytuacje niecierpiące zwłoki. Poseł podniósł, że sprzecznie z obietnicami ministra Kowalczyka, projekt nie ogranicza tych praktyk.

Uprawnienia organizacji i koszty dla rolników


W projekcie przewidziano możliwość działania stowarzyszeń, które mają w statucie ochronę zwierząt, oraz przerzucenie kosztów ich działań na rolników w przypadku niekorzystnego wyroku sądu. Konfederacja określiła obecne kryteria jako „mgliste” i alarmuje przed nadużyciami.

Rejestracja drobiu i obowiązek monitoringu


Projekt nakłada obowiązek rejestracji nawet pojedynczego ptaka w zakładzie produkcji oraz ciągłego monitoringu przywozu i uboju zwierząt przez 365 dni w roku. Konfederacja cytuje szacunki ministerstwa o minimalnym koszcie monitoringu jednej ubojni na 50 tysięcy złotych i mówi o ponad 42 milionach złotych w skali kraju.

Skutki dla rynku mięsnego i propozycja Konfederacji


Zdaniem Konfederacji nowe obowiązki podniosą koszty ubojni i konsumentów, zagrożą eksportowi i sprzyjają przejmowaniu rynku przez kapitał zagraniczny. Jako alternatywę przedstawiono projekt Konfederacji umożliwiający posiadanie niewielkiej liczby drobiu na potrzeby gospodarstwa oraz wezwanie do debaty z ministrem Kowalczykiem i ministrem Kowalskim.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Nie minęły dwa dni od powołania zespołu Rolnego Konfederacji, a już pojawia się projekt szkodliwy dla rolników, dla hodowców i dla branży mięsnej. Projekt, który będziemy nazywać Piątką dla Zwierząt 2.0, bowiem dotyczy dokładnie tych samych spraw. To znaczy pod pretekstem troski o dobro zwierząt wprowadzi niekorzystne regulacje dla hodowli i dla przemysłu mięsnego. Minister Kowalczyk po raz kolejny oszukał polskich rolników. 11 grudnia poprzedniego roku podczas tak zwanego Zgromadzenia Polskiej Wsi, czyli propagandowej ustawki, która miała na celu stwarzanie wrażenia, że PiS robi coś dla rolników, minister obiecał, że odsunie organizacje zwalczające hodowlę zwierząt od możliwości zabierania zwierząt rolnikom. Przypomnijmy, że Platforma Obywatelska, partia szkodliwa dla polskich rolników i dla polskiej gospodarki, nadała 10 lat temu taką możliwość, żeby na podstawie bardzo mglistego kryterium, jakim jest zagrożenie zdrowia zwierzęcia, każdy, kto prowadził hodowlę, ja byłem na hodowlach, odwiedzałem, rozmawiałem z hodowcami, na każdej hodowli jakieś zwierzę w jakimś czasie może być chore. Pod tym pretekstem można zabierać w tej chwili zwierzęta i mogą to robić organizacje, które nie mają nic wspólnego z państwem polskim i wyrokami polskich sądów. Jest wiele patologii w tym obszarze, które sam minister Kowalczyk piętnował. Cytuję, skończymy z odbieraniem zwierząt rolnikom przez różne organizacje, które czasem robią to tylko dla chęci zysku. Takie uprawnienia będzie miała tylko inspekcja weterynaryjna. Od wypowiedzenia tych słów, proszę Państwa, minęły trzy miesiące. I co? W Rządowym Centrum Legislacji pojawia się projekt, który literalnie robi coś przeciwnego. To znaczy uprawa macnia organizacje, które nie są państwowe, są zwykłymi stowarzyszeniami i które mają coś o ochronie zwierząt w swoim statucie, do tego, żeby mogły zabierać zwierzęta. Co więcej, jeżeli wyrok sądu będzie niekorzystny, to jeszcze rolnik ma ponieść koszty ich działania. PiS będzie to przedstawiał, że on ten proces ogranicza. To nieprawda. W tej chwili nie ma żadnych w ustawie zawężających kryteriów. Są mgliste kryteria. Upoważniony przedstawiciel, sytuacja niecierpiąca zwłoki, zagrożenie zdrowia zwierzęcia. No co to są w ogóle za kryteria? O czym my tutaj mówimy? To jest jakaś kpina, to jest jakaś komedia, to jest jakaś farsa, której głównym bohaterem jest minister Kowalczyk, premier Morawiecki i stojący za tym wszystkim, nie oszukujmy się, Jarosław Kaczyński, który odczekał dwa lata i wraca, żeby znów uderzyć w polskich hodowców, w polskich rolników. Ale proszę Państwa, to nie koniec. W tej ustawie jest znów to, że trzeba będzie jako zakład produkcji, drobił, rejestrować nawet kurnik z jedną kurą. PiS rozwiązuje te problemy czysto pozornie, o czym za chwilę powiem radca prawny i mecenas Marek Szewczyk. Ale w tej ustawie jest jeszcze coś, co ma uderzyć w polskie rzeźnie, a mianowicie podnoszenie im kosztów poprzez ustanowienie obowiązku prowadzenia monitoringu przywozu zwierząt i uboju zwierząt przez 365 dni w roku. Nie wtedy, kiedy jest ubój. Cały czas. Każda rzeźnia ma sama ponieść tego koszty. Mała, duża, polska, zagraniczna, nieważne. Przez ostatnie lata liczba rzeźni w Polsce spada. Rynek jest przejmowany stopniowo przez kapitał zagraniczny. Jak na to PiS reaguje? Dowala nowe obowiązki. Najpierw próbowali zniszczyć rynek eksportowy mięsa przez zakaz uboju rytualnego. Przypomnijmy, że duża część polskiego mięsa idzie na eksport właśnie z certyfikatami uboju rytualnego. A w tej chwili chcą wprowadzić obowiązek filmowania tego wszystkiego. Nie trzeba być wybitnie inteligentnym, żeby sobie wyobrazić, co będzie w drugim kroku. Jeżeli w pierwszym kroku jest filmowanie tego wszystkiego, w drugim kroku będzie pokazywanie tego opinii publicznej, nastawianie Polaków przeciwko polskim ubojniom, przeciwko polskim hodowlom, przedstawianie tego jako czegoś złego i oddanie tego wielkiego eksportowego rynku mięsa innym narodom, z którymi konkurujemy, innym państwom. Czy o to chodzi PiS-owi? Dokładnie do tego zmierzają. Oddaję głos Markowi Szewczykowi, prawnikowi, który przeczytał tę ustawę. Dziękuję bardzo, szanowni państwo. Pomysł PiS-u na rolnictwo, a w szczególności hodowlę, to przede wszystkim rejestracja nawet jednej kurki, jednej gąski, jednej kaczki. Nie zmieniają tego. Po drugie, monitoring. Cały czas, całą dobę, przez cały rok monitorowanie uboju. Po trzecie, pozostawienie zasadniczo kompetencji sądowych, egzekucyjnych organizacjom antyzwierzęcym, o których mówił poseł Krzysztof Bosak. Szanowni państwo, w tym projekcie zawiera się właśnie wysokie koszty monitoringu uboju. To dla jednej rzeźni ministerstwo szacuje, że będzie 50 tysięcy złotych. Minimalne koszty. Wiadomo, że te koszty są zapewne zaniżone i w praktyce będą one zdecydowanie wyższe. W skali kraju to jest niebagatelna kwota ponad 42 milionów złotych. I kto pokryje te koszty? Na kogo przerzucą ubojnie te koszty? Oczywiście przerzucą je na konsumentów. Więc mięso będzie de facto znowu droższe. Znowu chce się zohydzić jedzenie mięsa, no zostanie nam chyba jedzenie robaków. Kwestia zakładu drobiu. Bardzo szeroko komentowana. Ja przygotowałem projekt, który podpisali posłowie Konfederacji. Konfederacja taki projekt przygotowała. Zbieramy pod nim podpisy, który daje możliwość posiadania garstki drobiu na własne potrzeby. Na potrzeby gospodarstwa rolnego. I nie ogranicza tego tak jak robi to obecnie ustawa pisowska. PiS mam wrażenie nie potrafi implementować, czyli przyjmować prawa unijnego. Robi to w najgorszy możliwy sposób. I ja wzywam z tego miejsca ministra Kowalczyka, ministra Kowalskiego również do debaty, do polemiki nad tym jakie prawo jest przyjmowane. Jeżeli nie potrafią sprawić tego, że tak jak deklarują, bo z tego uzasadnienia wynika, że nie trzeba będzie się rejestrować. Ale co innego wynika z uzasadnienia, a co innego wynika de facto z ustawy. A nikt nie będzie czytał uzasadnienia, tylko każdy będzie czytał przepisy, bo to jest istotne. To będzie prawem powszechnie obowiązującym. Debatujmy, rozmawiajmy. Ja taki projekt przygotowałem. Naprawdę wystarczy go podpisać, przegłosować. A to przecież opcja rządząca doskonale potrafi. Więc jeżeli jej deklaracje są szczere, to przyjmijmy projekt Konfederacji. Oddaję głos pani Marta Czech. Szanowni Państwo, Konfederacja od lat zabiega o poprawę sytuacji na polskiej wsi, w polskim sektorze rolnym. Zawsze powtarzaliśmy i podkreślaliśmy wagę tej ciężkiej, mozołnej pracy polskiego rolnika, polskiego gospodarza oraz wagę i znaczenie. Jak bardzo rolnik wpływa na bezpieczeństwo żywnościowe, na ten strategiczny dział naszej gospodarki. I szanowni Państwo, konsekwentnie zabiegamy o zdrową żywność dla polskich konsumentów, o stabilne prawo i przewidywalną przyszłość dla polskiego rolnictwa. Wystarczy, że natura jest nieprzewidywalna, co rolnik przyjmuje z pokorą, ale przepisy muszą być stabilne. Przede wszystkim natomiast należałoby definitywnie przerwać proces szaleńczej biurokratyzacji w polskim rolnictwie, odsunąć urzędnika od rolnika. Tymczasem z czym mamy do czynienia? Otóż to z rolnika robi się urzędnika. A nawet nie, bo rolnik za swoją pracę, za swoją buchalterię nie otrzymuje uposażenia, tak jak urzędnik w urzędzie, który na swojej ciepłej posadzce przesiedzi 8 godzin. Rolnik robi to 24 godziny na dobę, biorąc pod uwagę brak wykształcenia w tym kierunku. Musi dodatkowo zaznajemać się z przepisami, korzystać z doradców, radców księgowych i tak dalej. To są dodatkowe koszty, proszę Państwa. Czas również przywrócić swobodę działalności rolnej. I zastanówmy się, jeśli gospodarz, kiedy Polska była pod zaborami, nie musiał pytać okupanta, żeby ubić świnkę czy krówkę, a musi pytać o to Unię Europejską, to w którym miejscu walki o wolność jesteśmy. Czy aby się nie cofnęliśmy, a może nie jest to żadna walka o wolność, tylko po prostu w międzyczasie cichaczem zmieniliśmy okupanta. Najwyższy czas wypowiedzieć również absurdalną politykę klimatyczną, tak zwaną politykę klimatyczną napędzaną przez lewicowych pseudoekologów, ekoterrorystów ze strony Unii Europejskiej, którzy próbują konsekwentnie, uporczywie robić z rolnika wroga przyrodę. A prawda jest taka, że to rolnik najlepiej potrafi dbać o naturę, bo ją zna, bo ją kocha, bo natura jest rolnika żywicielką, proszę Państwa. I jeszcze zwrócę taką uwagę, jak rolnicy mówią, kiedy ich gospodarstwa upadają. Oni nawet nie mówią, że gospodarstwa upadają, oni mówią, że gospodarstwa umierają. Dla nich to jest ich żywy organizm, tętniący wraz z rytmem natury w myśl, cyklu w przyrody, pór roku. Tak rolnicy są przywiązani do swojej pracy, do polskiej ziemi. Jeszcze dziś przeglądając prasę rolniczą, taki bardzo trafny nagłówek rzucił mi się w oczy. Pozwolę go sobie przytoczyć. Nie można poświęcić rolnictwa na ołtarzu klimatycznych celów, proszę Państwa. Nie wolno nam. Ekologizm to nie jest nasza wiara. Nie możemy tego robić. Jeszcze takie słówko bezpośrednio do rolników, a propos tego, co wydarzyło się wczoraj w Jasiące, jeśli chodzi o wizytę komisarza Wojciechowskiego i ministra Kowalczyka. Drodzy rolnicy, my rozumiemy Wasze wzburzenie. My je nawet podzielamy w całej rozciągłości. Ale wiecie co? Szkoda jaj. Na takich jak minister Kowalczyk, czy komisarz Wojciechowski. Nie ma co na siłę przyprawiać tych jaj tym, którzy ich nie mają. Dlatego nie przyjmą się. Zapraszamy do Zespołu Rolnego Konfederacji z nadzieją, że w przyszłości, miejmy nadzieję niedalekiej przyszłości, na tak ważkich stanowiskach pojawią się prawdziwi mężowie stanu, tacy z ikrą, jak to się mówi. Zapraszamy. Zespół Rolny Konfederacji. Ja pozwolę sobie, jeżeli mogę jeszcze podsumować. Trzy rzeczy są w ustawie nowej piątce dla zwierząt 2.0, którą przedstawia Ministerstwo Rolnictwa, którą firmuje minister Kowalczyk, który oszukał polskich rolników. I w każdej z tych trzech rzeczy Konfederacja prezentuje biegunowo odmienny pogląd. Od PiSu, ale i od Platformy, od Lewicy, które pewnie będą to popierać. Czyli tam, gdzie PiS chce rejestrować każde pojedyncze zwierzę, my mówimy odsunąć urzędnika od rolnika. Powinna być swoboda hodowania zwierząt. To jest indywidualna sprawa. Jeśli ktoś przestrzega przepisów prawa powszechnie obowiązującego, powinien mieć swobodę gospodarowania na swoim gospodarstwie. Żadnych monitoringów, żadnego podwyższania kosztu polskiej branży mięsnej, rzeźni. Jest inspekcja weterynaryjna, jeżeli gdzieś są nieprawidłowości, może przyjechać, może się przyglądać, może interweniować. Są do tego instrumenty prawne. Natomiast nie możemy, co do zasady, każdego przedstawiciela polskiej branży mięsnej traktować jak przestępcę. Monitoringi 365 dni w roku i przez całą dobę powinny być wyłącznie w więzieniach. I ostatnia sprawa, czyli to odbieranie zwierząt. Żadnego odbierania zwierząt przez organizacje, które nie są organami państwa i bez wyroku sądu. My nie jesteśmy za okupacji niemieckiej, żeby tutaj przychodziły jakieś grupy ludzi i zabierały gospodarzom zwierzęta pod mglistymi, niesprecyzowanymi ustawowo przepisami, takie jak niezwłoczne, niecierpiące zwłoki okoliczności. Koniec z tym, jeżeli Konfederacja będzie rządzić, te wszystkie przepisy zostaną uchylone, a ludzie tacy jak Kowalczyk zostaną wywaleni z administracji, żeby nie mieli na to żadnego wpływu. Tego chcą polscy rolnicy i o to Konfederacja będzie walczyć. Czy są pytania? Myślę, że tutaj dotyczące, proszę Państwa, w Pózdaniu są, jest uzasadnienie, coś racjolegdy z tego, które się powinien prowadzić. To jest pierwsze, że na drugie sprawa, ono to walczy, na drugie sprawejne, sprawe zboża, że tak naprawdę to jest wykonywanie tego, co chciałabym, Komisja Europejska, która decyduje o tym, jak jest przepływ, jak mamy przepływane przez poskazję, co posłuchajcie z agranicami Unii Europejskiej. W związku z tym to Komisja Europejska zbysywała o pracu obradów dla krajskiego zboża, a cała wita sprawa na nie. Dominującą cechą publicznej polityki PiSu jest całkowita przewrotność. To jest polityka głęboko oparta na kłamstwo i to wychodzi w prawie każdej kwestii. Jeżeli chodzi o kwestię zalewu polskiego rynku produktami rolnymi z Ukrainy, jest faktem, że to jest polityka Unii Europejskiej, ale nie dodał minister, że to jest polityka, którą PiS cały czas popierał. PiS był za tym zawsze, zresztą podobnie jak Platforma i Lewica, żeby otworzyć polski rynek na zalew produkcji z Ukrainy. Oni wszyscy poza nami zawsze za tym byli. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa. W przepisach unijnych jest podstawa prawna do tego, że jeżeli jakiś rynek lokalny cierpi szkodę z powodu tego zalewu w trybie pilnym otwartych rynków, gdzie nie było negocjacji, całego cyklu negocjacji międzynarodowych, ustalania pewnych kwot, reguł, tylko po prostu puszczono na żywioł. Tam w przepisach unijnych jest podstawa do tego, żeby dane państwo zawnioskowało o zawieszenie tego w jego przypadku. I Polska mogłaby to zrobić. Rząd nigdy z tych przepisów nie skorzystał. Trzecia sprawa. Nawet przy takim otwarciu granic powinny być normalne kontrole. A rząd najpierw z tymi kontrolami sobie nie radził, później od nich całkowicie odstąpił. Czyli to wszystko, co się dzieje, jest w prostej linii następstwem polityki rządu. Jedno to jest polityka Unii, drugie to jak ona jest wdrażana. Rząd wdraża tę politykę Unii w sposób skrajnie niekorzystny dla polskich gospodarzy. I uzasadnia to oczywiście, jak żeby inaczej, pomocą Ukrainie. Nie informując o tym, że na przykład znaczna część kapitału w ukraińskim rolnictwie to nie kapitał ukraiński, tylko na przykład kapitał cypryjski, albo kapitał z Unii Europejskiej, albo z Ameryki. Więc tak naprawdę pomagamy całemu światu, szkodzimy sobie. Jest to polityka samobójcza i tą politykę firmuje minister Kowalczyk. Jeśli chodzi o drugą kwestię, o którą pan redaktor zapytał, to znaczy racjo legis za przepisami tej nowej ustawy Piątki dla Zwierząt 2.0. Jaka idea? Zawsze trzeba to rozpatrywać na dwóch poziomach. Formalnym, oficjalnym, czyli co oni wpisali w uzasadnienie i faktycznym. Faktycznie w mojej ocenie to jest powrót w zmienionej formie przepisów Piątki dla Zwierząt. Oni próbowali, sparzyli się, odczekali rok, dwa lata, próbują znowu. W zmienionej formie, ale intencja jest ta sama. To znaczy uderzyć w hodowlę, uderzyć w ubojnię, uderzyć w ubój rytualny, wyposażyć organizacje antyhodowlane w twarde uprawnienia, żeby one mogły wchodzić na hodowlę i dezorganizować je, dezorganizować normalną gospodarkę hodowcom. To jest intencja polityczna. Natomiast co wpisali w uzasadnienie, to jest w gruncie rzeczy nieistotne. To uzasadnienie przeczytał mecenas Marek Szewczyk. Bardzo proszę, żeby może powiedział, co tam wpisali. W tym uzasadnieniu minister dostrzega wszystkie te mankamenty, jakie wynikają z tego, że organizacje antyzwierzęce mogą odbierać zwierzęta rolnikom, właścicielom. Wymienili szereg nieścisłości, szereg nadużyć, do jakich dochodziło. Łącznie z tym, że takie zwierzę po postępowaniu karnym, zamiast zostać zwrócone hodowcy, ponieważ sąd stwierdził, że bezprawne zostało zabrane, nie odnajdywało się. Taka organizacja nie umiała powiedzieć nawet, gdzie jest to zwierzę. Zmieniali miejsce pobytu, uchylali się od udzielenia odpowiedzi i finalnie takie zwierzę po prostu rozpływało się gdzieś w powietrzu. Wiadomo, w przyrodzie nic nie ginie, no ale tutaj jednak były takie sytuacje. A to daleko nie trzeba szukać, wystarczy zarekwirować, ukrać, bo to po prostu jest kradzież, psa, który jest rasowym psem, który jest wart kilkanaście tysięcy złotych. No i tutaj mamy ewidentny koszt, który potem ten pies gdzieś na czarnym rynku zapewne jest odsprzedawany. I takich precederów powinno po prostu nie być. Ministerstwo mówi, że temu chce zaradzić, ale w istocie tworzy kolejny bubel prawny, kolejne uregulacje, których jest dużo, a które są totalnie niespójne, niekonsekwentne i finalnie nie przyniosą efektu, który by chcieli osiągnąć, a który deklarują. Ja jeszcze przypomnę, jakie były nadużycia tych organizacji antyhodowlanych, bo nie oszukujmy się, ci, którzy są gotowi ubierać mundur bez żadnych państwowych uprawnień, bo tak działały niektóre z tych organizacji, szyły sobie mundury stylizowane na służby państwowe, nie mając do tego żadnych podstaw, udawały służby państwowe, wchodziły na prywatne gospodarstwa, zabierały zwierzęta i z nimi znikały. Gdyby nie ten cały kontekst ekolewicowy, to my to powinniśmy nazwać zorganizowaną przestępczością, kradzieżą, rozbojem. To, że my w ogóle ubieramy te działania w szaty ustawowe, to jest jakaś kpina. To powinno zostać potraktowane przez prokuraturę, jak zorganizowana przestępczość i zwalczone. A jedyna podstawa do działania organizacji, które troszczą się o dobre traktowanie zwierząt, za którym jesteśmy i każdy dobry hodowca, dobry gospodarz jest za tym, żeby dobrze traktować swoje zwierzęta, bo inaczej mu hodowla wymrze, albo od chorób, albo od właśnie złego traktowania. Więc to tylko naprawdę są przypadki patologiczne, gdzie ktoś te zwierzęta naprawdę źle traktuje. Natomiast jeżeli ktoś źle traktuje zwierzęta, to od tego jest policja, inspekcja weterynaryjna i należy te instytucje powiadomić, a następnie naciskać, żeby działały. I my nie jesteśmy za tym, żeby policja czy inspekcja weterynaryjna nie stała na straży przepisów prawa polskiego, czy nawet unijnego w tych sprawach. Jesteśmy za tym. Ale jesteśmy przeciwko bezprawiu, które PiS próbuje teraz ubrać w szaty ustawowe. I przypomnijmy, co te organizacje robiły. Uchylały się od zwrotu zabranego zwierzęcia, mimo orzeczenia sądu. Czyli brak praworządności. Gdzie jest Platforma? Gdzie jest Lewica? Gdzie są kody? Gdzie są media liberalne? Zmieniały miejsca pobytu zwierzęcia, aby utrudnić lub uniemożliwić jego zwrot do właściciela. Czyli to jest kradzież. Za tą kradzieżą prawdopodobnie szło paserstwo, czyli odsprzedaż. Następnie nie wiedziały, gdzie przebywa zabrane przez nich zwierzę. Albo udawały, że nie wiedzą, bo to zwierzę w międzyczasie gdzieś odsprzedały. To wszystko nie powinno mieć miejsca. I PiS w sposób, z właściwą sobie dozą hipokryzji, przewrotności i cynizmu, do uzasadnienia ustawy wpisał te patologie. Mówił w grudniu o nich w przysusze, na tak zwanym zgromadzeniu polskiej wsi. Po czym robi przepisy ustawowe idące w przeciwną stronę, które jeszcze to bardziej uregulują. Nie chcemy tego. Tak, warto też zwrócić uwagę, że te wszystkie dyrektywy, przepisy, które zwłaszcza przychodzą ze strony Unii Europejskiej, czy to dotyczą branży rolniczej, transportowej, budowlanej, mają jeden wspólny mianownik, a jest nim pozbawienie własności Polaków, czyli wywłaszczenie. Pozbawienie własności, pozbawianie wolności. To wszystko właśnie idzie w tym kierunku. Dlatego Konfederacja mówi, oddamy Wam Polskę. Czy są jeszcze jakieś pytania? Ja bym tylko jednym zdaniem jeszcze, jeśli mogę. Panie redaktorze, nie ma w polskim porządku prawnym, jak mówimy tak holistycznie, organu, nawet państwowego bodajże, który ma kompetencje jednocześnie orzecznicze i egzekucyjne. Tutaj organizacja pozarządowa, antyhodowlana, wymierza, wydaje wyrok, to zwierzę jest zagrożone i przeprowadza od razu egzekucję. My Wam zabieramy to zwierzę. No nie ma, a to jest w ogóle poza kontrolą państwa. To nawet służby specjalne tak nie mogą. Wystarczy, że taka organizacja ma wpisane, że dba o dobroby zwierząt w celestatutowe fundacji, stowarzyszenia, etc. Także to jest w ogóle abstrakcja, jeżeli chodzi o sam system funkcjonowania państwa i prawa. Jeżeli te przepisy wejdą w życie, to grupy przestępcze zajmujące się kradzieżą, nic tylko, żeby rejestrowały się jako organizacje chroniące zwierzęta i ruszać na gospodarstwa, no po prostu. To jest absurd. Dziękujemy. Dziękuję bardzo.