Konfederacja wzywa do embargo na produkty rolne z Ukrainy
Konfederacja przedstawiła projekt rozporządzenia zakazującego importu towarów rolnych z Ukrainy i zaapelowała o rozszerzenie obecnego embarga w obronie polskiego rolnictwa. Posłowie twierdzą, że zalew ukraińskich produktów, brak kontroli jakości i ograniczone reakcje rządu oraz instytucji unijnych pogłębiły kryzys w sektorze.
Konfederacja zaproponowała rozporządzenie rozszerzające embargo, które obecnie obejmuje cztery grupy towarów wprowadzone rozporządzeniem z 15 września 2023 roku (pszenica, rzepak, słonecznik, kukurydza). Nowy projekt ma objąć kolejne 18 grup produktów jako środek ratunkowy dla rynku rolnego.
W wystąpieniu powołano się na raport NIK wskazujący na zmniejszenie kontroli jakości importowanych towarów na polecenie ministra rolnictwa, przypadki wykorzystywania zboża i rzepaku na cele inne niż zgłoszone oraz nadużywanie mechanizmu tranzytu. Podano dane, że między marcem 2022 a marcem 2023 do Polski wjechało 4 mln ton zbóż, z czego tranzytem objęte było 700 tys. ton.
Konfederacja krytykowała projekt Komisji Europejskiej dotyczącym handlu z Ukrainą do czerwca 2025 roku jako niewystarczający, wskazując na limity dla cukru, mięsa drobiowego i jaj ustalone na latach referencyjnych 2022-2023. Jako przykład podano, że przed wojną kontyngent cukru wynosił 20 tys. ton, w 2023 roku do UE wjechało 470 tys. ton, a proponowany limit to 320 tys. ton, co oceniono jako oszustwo wobec rolników.
W przemówieniu przypomniano o serii ogólnopolskich protestów rolników (24 stycznia, 9 lutego i 20 lutego) oraz o demonstracjach na granicy, które mają bronić przetrwania polskiej produkcji żywności i bezpieczeństwa żywnościowego. Konfederacja uznała rządowe tłumaczenia za niewystarczające i wezwała do przyjęcia przedstawionego rozporządzenia.
Najważniejsze ustalenia
Konfederacja zaproponowała rozporządzenie rozszerzające embargo, które obecnie obejmuje cztery grupy towarów wprowadzone rozporządzeniem z 15 września 2023 roku (pszenica, rzepak, słonecznik, kukurydza). Nowy projekt ma objąć kolejne 18 grup produktów jako środek ratunkowy dla rynku rolnego.
Naruszenia i zarzuty kontroli
W wystąpieniu powołano się na raport NIK wskazujący na zmniejszenie kontroli jakości importowanych towarów na polecenie ministra rolnictwa, przypadki wykorzystywania zboża i rzepaku na cele inne niż zgłoszone oraz nadużywanie mechanizmu tranzytu. Podano dane, że między marcem 2022 a marcem 2023 do Polski wjechało 4 mln ton zbóż, z czego tranzytem objęte było 700 tys. ton.
Propozycja rozporządzenia i krytyka propozycji unijnych
Konfederacja krytykowała projekt Komisji Europejskiej dotyczącym handlu z Ukrainą do czerwca 2025 roku jako niewystarczający, wskazując na limity dla cukru, mięsa drobiowego i jaj ustalone na latach referencyjnych 2022-2023. Jako przykład podano, że przed wojną kontyngent cukru wynosił 20 tys. ton, w 2023 roku do UE wjechało 470 tys. ton, a proponowany limit to 320 tys. ton, co oceniono jako oszustwo wobec rolników.
Protesty rolników i wezwanie do działania
W przemówieniu przypomniano o serii ogólnopolskich protestów rolników (24 stycznia, 9 lutego i 20 lutego) oraz o demonstracjach na granicy, które mają bronić przetrwania polskiej produkcji żywności i bezpieczeństwa żywnościowego. Konfederacja uznała rządowe tłumaczenia za niewystarczające i wezwała do przyjęcia przedstawionego rozporządzenia.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Konfederacja alarmuje o opłatach za samochody i nagrodach
Konfederacja: Żąda prawa do płacenia gotówką w konstytucji
Krystian Kamiński krytykuje propagandową tarczę antyinflacyjną rządu
Michał Urbaniak oczekuje poważnego referendum ws. imigracji
Artur Dziambor krytykuje ustawę covidową i broni przedsiębiorców
Robert Winnicki krytykuje lockdown i domaga się ulg dla przedsiębiorców
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Sejm RP
Komisja Śledcza ds. wyborów kopertowych - cz. 2: przesłuchanie b. vce-Prezesa zarządu poczty
PSL
[PSL-TD]: Afera z importem malin i soku jabłkowego! Czy Państwo w tym pomagało?
Radosław Sikorski
Radosław Sikorski: Sankcje po Nawalnym i alarm o braku amunicji
Sejm RP
Minister Sportu i Turystyki zapowiada strategię do 2036
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia odpiera zarzuty Czarzastego ws. ustaw aborcyjnych
PiS
PiS o Monice Pawłowskiej: mandat przyjęty, spór prawny
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Grudzień 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Druga fala i stara rana systemu: październik 2020 w ochronie zdrowia
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Dziś Konfederacja zajmuje się tematem rolnym. Przedstawiamy rozporządzenie, które rząd powinien przyjąć po to, żeby rozwiązać kryzys w branży rolnej. Ten kryzys trwa już długo. On nie wziął się znikąd. On jest następstwem uderzenia w polski sektor rolny przez Brukselę. To uderzenie nastąpiło przez złamanie podstawowej obietnicy udzielonej przez Unię Europejską, a mianowicie obietnicy przejęcia polityki rolnej i handlowej przez Brukselę i stabilizowania rynków rolnych. Unia Europejska bez żadnych analiz i kalkulacji otworzyła rynek europejski na zalew produktów z Ukrainy, powodując tym samym głęboki kryzys trwający już drugi rok w polskiej gospodarce rolnej. Eurokraci nie mają absolutnie nic do zaproponowania polskim rolnikom, a polskim politykom mówią Zastosujcie rozwiązanie polityczne. Kiedy to mówią, mają na myśli Wykaźcie protesty, przekupując protestujących. Ale dlaczego to my, jako polscy podatnicy, mamy uczestniczyć w korumpowaniu kolejnej branży, po to, żeby ją zlikwidować? Już na polecenie w Brukseli zrobiono to z górnikami, czy teraz mamy to samo robić z rolnikami? Nie ma na to naszej zgody. Rolą nas, jako polskich polityków, jest ujmować się za swoimi ludźmi. A nasi ludzie są w tej chwili na granicy. Tam protestują. Tam walczą o swoje przetrwanie. Tam walczą o przetrwanie polskiej produkcji żywności, o polskie bezpieczeństwo żywnościowe, o stabilność polskiego rynku, o jakość produktów, która jest dostępna w branży rolnej. Bowiem przepisy związane ze zdrowiem, które obowiązują w Unii Europejskiej, nie obowiązują na Ukrainie. Stosowane są tam w ogromnych ilościach substancje, które od lat 90. w Unii nie są respektowane. I teraz, kiedy minister Sikierski, czy minister Kołodziejczak, czy inni rządowi oficjele mówią, że nic się nie da, to my mówimy, kłamiecie, da się. Dziś pokazujemy projekt rozporządzenia, który za chwilę przedstawi Anna Bryłka. Projekt rozporządzenia, który tę sytuację może zmienić. Bowiem jaka jest sytuacja w tej chwili? W tej chwili obowiązuje rozporządzenie zakazujące wjazdu do Polski czterech różnych rodzajów produktów. Przypomnijmy, pszenicy, rzepaku, słonecznika i kukurydzy. Jest to embargo obowiązujące z 15 września 2023 roku. To rozporządzenie jest sprzeczne z prawem unijnym. Dokładnie tak samo, jak byłoby sprzeczne z prawem unijnym, to, które my za chwilę zaproponujemy. I co? I nic. Ono trochę poprawia sytuację. Bruksela przymyka oko. Trzeba pójść o krok dalej. Trzeba ratować polskie rolnictwo. Dlatego pokazujemy projekt rozporządzenia, który obejmuje kolejne 18 grup różnych produktów. Oddaję głos Annie Brudze. Szanowni Państwo, dzisiaj w całej Polsce trwa kolejny ogólnopolski protest polskich rolników. Pierwszy ostrzegawczy mieliśmy 24 stycznia, kolejny 9 lutego i dzisiaj 20 lutego kolejny masowy ogólnopolski protest rolników. Polski rząd, minister siekierski, minister Krzysztof Hetman mówią, że nic się nie da zrobić, że za krótko rządzą, że nie mają wiedzy, więc my dzisiaj proponujemy projekt rozporządzenia zakazujący importu towarów rolnych z Ukrainy. Towarów, które od 2022 roku, od czerwca 2022 roku zalewają polski rynek, przyczyniając się do obniżenia rentowności, dochodowości polskich gospodarstw rolnych, obniżając ceny skupu polskich towarów rolnych. Oczywiście to rozporządzenie, tak jak Marszałek Włosak powiedział, jest niezgodne z prawem Unii Europejskiej. Tak samo jak niezgodne z prawem Unii Europejskiej jest rozporządzenie teraz obowiązujące z 15 września 2023 roku, które prowadza zakaz importu tylko czterech towarów. Wiemy, że Komisja Europejska w ramach tego rozporządzenia z 15 września nie wszczęła procedury naruszeniowej i nie zostanie wszczęta procedura naruszeniowa również wobec tego rozporządzenia, bo za chwilę są wybory do Parlamentu Europejskiego i nikt nie chce wzbudzać antyunijny emocje. Szanowni Państwo, w ostatnich dniach rolnicy dodatkowo ujawnili szereg nieprawidłowości związanych z importem towarów rolno-spożywczych. Przede wszystkim brak kontroli jakości. I wyraźnie w wynikach raportu kontroli NIK czytamy, że zredukowanie kontroli jakości wjeżdżających towarów rolnych z Ukrainy było na polecenie ministra rolnictwa. Kolejny element nieprawidłowości – wykorzystywanie zboża i rzepaku na cele inne niż określone w zgłoszeniu celu. Również do takich nieprawidłowości dochodzi. No i przede wszystkim to, na co cały czas powołuje się i poprzedni rząd i obecny, czyli tranzyt. Nie ma czegoś takiego jak tranzyt. To też wynika jasno z badań przeprowadzonych przez NIK. To znaczy między marcem a kwietniem 2022 roku i marcem 2023 roku do Polski wjechało 4 miliony ton zbóż, z czego tranzytem objętych było tylko i wyłącznie 700 tysięcy ton. No i również naszą opinię w tej sprawie podziela również Komisja Europejska, która jasno powiedziała, że eksport z Ukrainy przez Polskę jest zupełnie nieopłacalna. Szanowni Państwo, ta pomoc, bo kwarta rządząca mówi, że trzeba pomagać poprzednio i obecnie, pomagać Ukrainie. Ta pomoc nie trafia do Ukrainy. Ta pomoc trafia do agroholdingów ukraińskich z międzynarodowym kapitałem, które pomimo wojny po prostu notują gigantyczne dochody. W styczniu Komisja Europejska, i to jest oszustwo wobec rolników, w styczniu Komisja Europejska przedstawiła kolejny projekt rozporządzenia w sprawie bezsłownego handlu między Unią Europejską a Ukrainą do czerwca 2025 roku. Jest to nic więcej niż oszustwo polskich rolników i europejskich rolników. Dlaczego? Dlatego, że znalazły się tam limity ograniczające import tylko dla trzech towarów. Cukru, mięso drobiowego i jaj. Tylko, że limity zostały ustalone na latach referencyjnych 2022-2023, kiedy ten import skurdajny był najwyższy. I tak, przed wojną kontyngent na import cukru to było 20 tysięcy ton. W 2023 roku do samej Unii Europejskiej wjechało 470 tysięcy ton cukru, a limit ustanowiony na podstawie tej propozycji rozporządzenia to będzie 320 tysięcy ton, czyli 16 kroki więcej niż przed wojną. To jest jedno wielkie oszustwo. Minister Sierkiewski mówi, że Komisja Europejska poszła na ustępstwo. Szanowni Państwo, Panowie Rolnicy, nie dajcie się oszukać. Komisja Europejska wycofała się tylko z jednego rozporządzenia dotyczącego ograniczenia stosowania prestycydów. Ugorowanie zostało zabieszone tylko na rok. To nie jest żadne ustępstwo. To jest po prostu wygaszanie nastrojów na polskiej ksi. Premier Donald Tusk mówi o tym, i rząd też mówi o tym, że chce te relacje handlowe między Polską a Ukrainą regulować na wzór umowy rumuńsko-ukraińskiej. Nie dajmy się oszukać. Rolnicy rumuńscy również potestują. Zresztą mamy też informacje ze strony ukraińskiej, o której też polska strona nie informuje, bo jest to bardzo niewygodnie, ponieważ wiceminister rolnictwa Ukrainy, Taras Wysocki, poinformował, że rozpoczęły się rozmowy w sprawie licencji eksportowych, ale wydawanie licencji nie będzie się wiązało z wprowadzeniem kwot wolumenowych, czyli tak naprawdę nie będzie żadnych limitów. Dzisiaj polscy rolnicy protestują nie tylko w swoim imieniu, protestują w imieniu całej branży rolno-spożywczej, ale protestują też w imieniu polskich konsumentów. Protestują przeciwko temu, protestują przede wszystkim po to, aby utrzymać bezpieczeństwo żywnościowe Polski, bezpieczeństwo żywności, żeby zagwarantować dostęp do dobrej jakości żywności polskim obywatelom, żeby utrzymać suwerenność żywnościową i nie uzależnić Polski i także Europy od importu żywności z państw trzecich, takich jak Ukraina, takich jak Rosja i takich jak państwa Ameryki Południowej. Dzisiaj rolnicy stają w interesie narodowym, bo dzisiaj protest rolników jest interesem i zrealizowanie postulatu interesów rolników jest polskim interesem narodowym. Panie premierze, panie ministrze, to rozporządzenie wystarczy podpisać, możemy je przekazać. Dziękuję. Ewa Zęczkowska-Hernik, proszę bardzo. Szanowni Państwo, dziś politycy rozgrywają rolników, uderzając w nasze bezpieczeństwo żywnościowe, w bezpieczeństwo żywnościowe polskich konsumentów. Protesty rolników przybierają na sile i trudno tym rolnikom się tak naprawdę dziwić, bo jak Wy byście się czuli, gdyby polski premier w Waszej sprawie pojechał do obcego państwa i zamiast bronić Waszych interesów, realizował interes właśnie tego obcego państwa. Jak Wy byście się czuli, gdyby to do Was minister, w tym wypadku minister Siegierski, minister rolnictwa, na pytanie jednego z rolników, jak to jest, że ukraińskie złoże pod osłoną nocy jest rozsyłane po Polsce, odpowiedział, że za drobne przestępstwa się każe, a za wielkie już nie. Sami Ukraińcy, swoją stronę prezydenta Załęskiego, mówią o naruszeniu zasad solidarności, domagając się spotkania na linii Donald Tusk i Denis Szmychal. Na litość boską. Skończmy wreszcie z sackaniem się w tej sprawie. Ukraina nie jest nawet państwem Unii Europejskiej. Co jeszcze mamy oddać Ukraińcom, by oni byli wreszcie usatysfakcjonowani? Przyjęliśmy Ukraińców pod nasz dom, kiedy uciekali przed wojną. Daliśmy im nasze świadczenia socjalne, emerytury. Oddaliśmy im nasz sprzęt wojskowy. Co jeszcze? Być może za chwilę zażądają o nas tego, byśmy oddali im nasze terytorium, bo już chcą praw wyborczych w naszym kraju. Szanowni Państwo, taka polityka antagonizuje dwa narody, które nigdy nie upałały do siebie zbyt dużą sympatią. I kolejne pytanie. Jak to jest, że na listę myrotworsk, stworzoną we współpracy z ukraińskimi służbami bezpieczeństwa, która wskazuje wrogów Ukrainy, wpisywani są polscy rolnicy, którzy kontrolują, jakie zboże wpływa na teren Polski z terenów Ukrainy. Wpisywani są politycy, w tym politycy wysokiej rangi, jak chociażby wicemarszałek Krzysztof Bosak. Przecież to jest w ogóle skandal. Dlaczego polskie państwo, polski rząd nie reaguje w tej sprawie? Ktoś może powiedzieć, że to jest zwykła lista stworzona przez ukraińskie społeczeństwo, ale tak jak powiedziałam, to jest lista stworzona we współpracy z ukraińskimi służbami bezpieczeństwa i tak naprawdę nie wiemy, czemu ta lista ma służyć. Szanowni państwo, jeżeli polski rząd nie wprowadzi embarga na ukraińskie produkty rolno-spożywcze, to unijna polityka zaleje nas towarami rolnymi z krajów trzecich i uzależni Polskę od importu żywności. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko. Przekonaliśmy się o tym w czasie pandemii, kiedy łańcuchy dostaw zostały zerwane. Mieliśmy problem z dostępnością wielu produktów i teraz wyobraźcie sobie, że polska produkcja żywności jest całkowicie wygaszona, granice są pozamykane, łańcuchy dostaw są zerwane i skąd my mamy tak naprawdę brać żywność, która jest przecież podstawową potrzebą każdego człowieka, każdego Polaka? Dlatego tak ważne jest, żeby zabezpieczyć nasze bezpieczeństwo żywnościowe, dlatego tak ważne jest, by wspierać produkcję rolną w naszym kraju i dlatego tak ważne jest, by polscy rolnicy mogli bezpiecznie produkować żywność. Obecna polityka unijna uderza nie tylko w polskich rolników, uderza również w polityków francuskich, niemieckich, holenderskich. Widzimy solidarność unijnych rolników, którzy razem z nami protestują na polskich ulicach, ale również protestują w swoich państwach, gdzie również polscy rolnicy przyjeżdżają, by okazać solidarność w związku ze szkodliwą polityką Unii Europejskiej. Szanowni Państwo, nie mamy absolutnie żadnej kontroli nad tym, co wjeżdża do naszego kraju i to jest bardzo, bardzo niebezpieczne. Mając naszą krajową produkcję żywności, wiemy jaka to jest żywność, wiemy, że jest to żywność wysokiej jakości. Gdyby tak nie było, nie byłaby tak pożądana na rynkach unijnych i nie byłaby reeksportowana, chociażby z Niemiec, do Chin. Dlatego wiemy, że to właśnie nasza polska żywność jest tą wysokiej jakości, tą, której domaga się Unia Europejska, której domagają się unijni konsumenci. Tylko z jakiegoś dziwnego powodu unijni politycy bardzo mocno w tą naszą polską produkcję żywności uderzyć. Czy mają Państwo jakieś pytania? Łukasz Perzyna, PNP24.pl Panie Marszałku, Szanowna Panie, Pan Marszałek powiedział o tym, że władza powunkować wniku, czy przekupywać ich. Jakie działania Pan miał na myśli i w której władzy rządu Mateusza Wodawieckiego, czy na Węgatowska, czy na Żołku? Ja powiedziałem, że to jest to, czego oczekują eurokraci. To znaczy eurokraci na chwilę obecną nie zamierzają zmodyfikować sposobu działania wspólnego rynku rolnego, unijnego, w taki sposób, żeby produkcja rolna w Polsce po prostu się opłacała. Oni uważają, że to jest jakiś polski problem. Właściwie trudno powiedzieć, dlaczego tak uważają, bo nikt niczego tu przed polskim społeczeństwem i państwem polskim nie uzasadnia. To pokazuje też, jak wadliwą, mówiąc najdelikatniej, wspólnotą jest ta wspólnota europejska. Skoro w tej wspólnocie, kiedy coś bardzo zasadniczo nie działa przez długi czas, bo dwa lata, nikt nie czuje się obowiązku. A nie przedstawić rozwiązania, nie wytłumaczyć, tylko jest po prostu zrzucanie z siebie odpowiedzialności. I to zrzucanie odpowiedzialności polega na tym, niech lokalny rząd zajmie się tym problemem, niech zastosuje rozwiązanie polityczne, czytaj, niech zrobi z własnego budżetu jakieś dopłaty, które spowodują wygaśnięcie protestów i uspokojenie nastrojów. Tylko my nie możemy zgodzić się na taki mechanizm, że Bruksela nam narzuca, że całe branże w Polsce mają być pod kroplówką z pieniędzy podatnika. No bo nie da się pod kroplówką utrzymywać jednocześnie wielu branż, mając niekorzystne dla siebie regulacje narzucane z zewnątrz. Taka sytuacja to jest niewolnictwo i my musimy to odrzucić. Po prostu. Trzeba używać prostych słów na nazwanie patologicznych sytuacji. Reguły stworzone przez Brukselę dla rolników do pewnego momentu były dla nich korzystne, ale sytuacja się gwałtownie zmieniła i polska klasa polityczna za tym nie nadąża. Politycy z obecnego rządu i poprzedniego próbują to zamaskować przed społeczeństwem, a sprawy trzeba nazywać takimi, jakie one są i wjechać mocno z buta, te regulacje unijne rozporządzeniem, które proponuje Anna Bryłka. 18 grup produktów objąć zakazem wjazdu i zobaczyć jak Bruksela zareaguje. I wtedy przyjdą do stołu negocjacyjnego. Wtedy powiemy, połóżcie wyliczenia na stół. Chcecie, żebyśmy polskie rozporządzenie uchylili? Dobrze, połóżcie wyliczenia na stół. Co się ma dziać na tym rynku? Jak ten rynek ma na siebie zarabiać? Jak on ma być stabilny? Chcecie robić tranzyt? Którędy? Kto nad tym usiadł i pomyślał? Nikt? No to o czym rozmawiamy? Tu musi być konkretna rozmowa, a nie takie spychanie z siebie odpowiedzialności. To miałem na myśli, panie redaktorze. A oczywiście przekupstwo stosował na dużą skalę rząd PiSu. I to wobec wielu grup społecznych. I to niestety do pewnego momentu działało. Dlatego rządzili dwie kadencje. Zresztą teraz widzimy, nowy rząd twórczo rozwija tę filozofię. Zaczął od zwiększania wydatków budżetowych, prawda? A nie od poprawy regulacji. Dla rolników na przykład, czy dla przewoźników, czy dla kogokolwiek. Jeżeli nie ma więcej pytań, jeszcze jedno, tak? Proszę bardzo. Panie redaktorze, zacznę od ostatniej kwestii, bo pan się sam uśmiechnął, zadając to pytanie. Konfederacja nie jest klubem dla karierowiczów, dla bezaktualnego przedziału politycznego. Jeżeli ktoś był na lewicy, w PiS-ie, teraz znów myśli o aliancie z obecną władzą, to nie jest ktoś, kto by pasował do nas. Naprawdę nie. Życzę pani Pawłowskiej wszystkiego dobrego, natomiast niekoniecznie u nas. Jeżeli zaś chodzi o kwestię przyjęcia mandatów. My w Konfederacji jesteśmy przeciwnikami anarchii. W związku z tym, ja będę się stosował do tego, co postanawiają umocowane konstytucyjnie w Polsce instytucje. Jeżeli Państwowa Komisja Wyborcza i Marszałek Sejmu wstrzeli odpowiednie procedury, je skończą, to będziemy mieć nowego posła. I ja mogę mieć swoją opinię prawną na temat tego, czy to jest prawne, bezprawne, wadliwe, czy niewadliwe, ale to tylko moja opinia prawna. Ja nie jestem sądem. Ja nie aspiruję do takiego sposobu działania, jak w tej chwili prezentują platformersi czy lewica, typu, że każdy z nich będzie decydował, które akty prawne są w mocy, a które nie są. Więc krótko mówiąc, jeżeli Marszałek Sejmu doprowadzi do finału procedurę, którą rozpoczął i pani Pawłowska złoży przysięgę poselską, będę ją oczywiście traktował jako posła. Uważam, każde inne zachowanie byłoby rodzajem anarchii. Czy panu bardzo, że panu bardzo, że panu jest w stanie zrozumiać? Panie redaktorze, Marszałek Sejmu ten mandat wygasił, poseł Kamiński się odwołał, Sąd Najwyższy wydał swoje orzeczenie, natomiast nie mamy w obecnym, jak ktoś mówi, obrocie prawnym przepisów, które decydują, co dalej. Nie mamy przepisów, które mówi w sytuacji, w której poseł się odwoła, a Sąd Najwyższy uzna odwołanie. Ten poseł na przykład dalej pełni swój mandat. Nie mamy takiego przepisu. Mamy tak naprawdę swego rodzaju próżnię prawną. Być może nikt nie przewidział tej sytuacji. I kiedy jest próżnia prawna, to decyduje praktyka. No i praktykę ustanawiają ci, którzy są na decyzyjnych pozycjach. Czy mi się to podoba, czy nie. Na decyzyjnej pozycji w tej chwili jest Marszałek Sejmu. Ja jestem tylko wicamarszałkiem, więc ja respektuję swoją pozycję ustrojową. Nie mam zamiaru do anarchii, którą robi w tej chwili rząd Platformy Obywatelskiej, a wcześniej robił rząd PiSu, na przykład nie publikując wyroków TK. Nie mam zamiaru dokładać jeszcze swoje anarchie. Jesteśmy za tym, żeby rozwiązać takie rzeczy poprzez reset konstytucyjny, czyli porozumienie różnych sił i przywrócenie pełnego respektowania orzeczeń wszystkich władnych do wydawania wiążących orzeczeń ciał. Jak Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy. Dziękuję bardzo.