Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Konfederacja krytykuje rząd: 26 ministrów jak cukierki

Konfederacja krytykuje rząd: 26 ministrów jak cukierki

Konfederacja skrytykowała nowo powołany rząd, nazywając go najliczniejszym od 1989 roku i zarzucając zerwanie obietnic o odchudzeniu administracji. Mówiący twierdził, że 26 ministrów to dowód na nadmierny rozrost ministerstw i ryzyko dalszego powiększania gabinetu.

Najważniejsze zarzuty


Konfederacja wskazała, że rząd powołał zbyt wiele resortów - w tym Ministerstwo do Spraw Równości i Ministerstwo do Spraw Społeczeństwa Obywatelskiego - i że nie wszystkie są niezbędne do sprawnego funkcjonowania państwa. W ocenie mówcy takie rozwiązania przeczą wyborczym obietnicom o tańszej i sprawniejszej administracji.

Krytyka konkretnych nominacji


Mówca skrytykował niektóre nazwane w przemówieniu osoby pełniące funkcje ministrów, przywołując wcześniej zgłaszane kontrowersje - m.in. zarzuty związane z wydarzeniami z 2013 roku, wątpliwości co do działań rzecznika praw obywatelskich w czasie lockdownów oraz informacje o zewnętrznym doradztwie dla ministra spraw zagranicznych. Wskazano też na medialne kontrowersje dotyczące poszczególnych posłów i ich roli w legislacji.

Odniesienie do przeszłości rządu


Mówca przypomniał wydarzenia z lat 2014-2015, mówiąc o wyższych składkach ZUS, rozmontowaniu OFE oraz nierozliczonych aferach gospodarczych i upadku stoczni, aby podkreślić, że sam fakt powołania licznego rządu nie gwarantuje praworządności ani dobrej polityki gospodarczej.

Postulat i dalsze kroki


Konfederacja zadeklarowała, że jest jedyną formacją dążącą do zmniejszenia liczby ministrów, posłów i samorządowców oraz do ograniczenia kosztów administracji. Mówca poprosił o szczegółowe omówienie kwestii liczby niepotrzebnych ministrów przez posła wskazanego w przemówieniu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, Donald Tusk rozdaje ministerstwa jak cukierki. W czasie kampanii wyborczej wielokrotnie słyszeliśmy, że rząd trzeba odchudzić, że administracja publiczna musi być tańsza, sprawniejsza. Natychmiast w pierwszych dniach rządów nowej większości ta obietnica, podobnie jak wiele innych, została wysłana na śmietnik historii. Rząd Donalda Tuska jest najliczniejszym w momencie powołania rządem w historii III RP. Składa się z 26 ministrów. Z tych 26 ministrów naprawdę nie wszyscy są Polsce potrzebni do funkcjonowania, nie wszyscy są Polsce potrzebni do tego, żeby była sprawnie zarządzana administracja i struktury państwowej, bo naprawdę trudno sobie wymyślić powód, dla którego do dobrego, sprawnego funkcjonowania państwa polskiego miałoby być nam niezbędne Ministerstwo do Spraw Równości albo Ministerstwo do Spraw Społeczeństwa Obywatelskiego. Oczywiście za chwilę przylecą weryfikatorzy niezależni z demagoga i ogłoszą, że my tu manipulujemy, bo przecież na przykład rząd Morawieckiego pod koniec swoje panowania pana Morawieckiego był liczniejszy niż te 26 osób. To prawda. I krytykowaliśmy rząd Morawieckiego również za to. Nie zmienia to faktu, że w momencie powołania rząd Morawieckiego, nawet rząd Morawieckiego, był mniej liczny niż rząd Donalda Tuska i potem dopiero pęczniał w miarę kryzysów politycznych wewnętrznych, a przecież dokładnie ta sama droga czeka również Donalda Tuska. Tych 26 ministrów to nie jest ostatnie słowo. Donald Tusk jest politykiem znanym z tego, że lubi swoje kryzysy rozwiązywać różnego rodzaju politycznymi łapówkami. Ma w tej chwili do opanowania koalicję składającą się z czterech bardzo niekompatybilnych partii. I można się naprawdę spodziewać, że średnio raz na dwa tygodnie będzie zdarzał się jakiś kryzys polityczny, którego załatanie dla premiera będzie oznaczało konieczność stworzenia kolejnego ministerstwa, kolejnego pełnomocnika rządowego do zajmowania się sprawami tego czy owego, a co w gruncie rzeczy będzie sprowadzało się do dania kolejnej osobie, którą z jakiegoś powodu trzeba przekupić czy ugłaskać dania tej osobie nowego gabinetu, nowej wizytówki i nowego dodatku do pensji. Szanowni Państwo, mamy w Polsce zbyt wielu ministrów, mamy w Polsce zbyt wielu posłów, mamy zbyt wielu senatorów, mamy zbyt wielu samorządowców, mamy zbyt wielu prezesów spółek Skarbu Państwa. I dopóki to się nie zmieni, to będziemy mieli również zbyt wysoki deficyt i marnowanie publicznych pieniędzy. Ta Konfederacja jest jedyną partią, która ma szczerą intencję zmiany tego stanu rzeczy. Dziękuję bardzo i proszę o bardziej szczegółowe omówienie tego, jak wielu niepotrzebnych ministrów jest w rządzie Donalda Tuska przez posła Grzegorza Płaczka. Bardzo dziękuję. Polko i Polaku, próbuje nam się wmówić, że obecny rząd lewicujący jest gwarantem praworządności. Nie jest. Wystarczy przypomnieć sobie 2014-2015 rok i to w jakim stanie odchodzący wówczas rząd pana premiera Donalda Tuska zostawił Polskę. Wyższy ZUS, wyższe składki rentowe, rozmontowane OFE w ciągu czterech dni, nierozliczona do dzisiaj afera Ambergold, nierozliczone skoki, rozmontowane stocznie. Ale gdyby przyjrzeć się obecnemu rządowi, to włos przejerzy na głowie, dlatego że niektóre z propozycji, niektórzy z ministrowie, można mówiąc bardzo delikatnie, nie są gwarantem tego, że polski rząd będzie działał właściwie. Pan Bartłomiej Sienkiewicz był minister spraw wewnętrznych, obecnie minister kultury. Mówi się w kuluarach sejmowych, że jedyne co pan Bartłomiej Sienkiewicz ma w związku z kulturą, to jest tylko i wyłącznie nazwisko. Przypomnijmy rok 2013 i zgodnie z tym, co donosi prasa oraz zgodnie z powiadomieniem do prokuratury, możemy państwu przypomnieć, że pan minister posiadał wiedzę najprawdopodobniej na temat spalenia budki wartowniczej podczas Marszu Niepodległości przed ambasadą rosyjską. Jeżeli ktoś nie pamięta, to przypomnijmy nagrane słowa w ramach tak zwanej afery Sowa i Przyjaciele, kiedy były szef CBA informował panią wicepremier. Cytuję. Mówiąc o panu Bartłomieju Sienkiewiczu. Facet nauczył ich, że on dzwoni i im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił. Koniec cytatu. Pan Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, był jeden z ludzi, do których ja osobiście pisałem wiele pism z prośbą o to, żeby ratowano Polaków podczas lockdownów. Odpowiedzi, które otrzymywałem w tym czasie były nielogiczne i były pismami, które w jawny sposób pokazywały, że pan Adam Bodnar nie chciał się zajmować tymi osobami. Dziś kolejny minister w rządzie, pana ministra Tuska. Co ciekawe, od strony ojca ma pochodzenie ukraińskie i pytanie, dlaczego w związku z tym tak bardzo w ostatnich miesiącach głośno twierdził, że mieszkający na stałe ukraińscy w Polsce powinni mieć prawa głosowania w wyborach samorządowych. Pan Radosław Sikorski, obecny minister spraw zagranicznych. Pan minister Sikorski już był. To jeden z tych ministrów, który mnie osobiście również zablokował na Twitterze. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno wybuchła afera o tym, że Zjednoczone Emiraty Arabskie płaciły 100 tysięcy dolarów rocznie za doradztwo panu ministrowi. Przypomnijmy, że wszystkie umowy outsourcingowe w kwestii obsługi ruchu wizowego, między innymi z firmą, która będzie najprawdopodobniej teraz prześwietlana, ponieważ komisja śledcza została powołana. To właśnie były te umowy, które zostały podpisane wtedy, kiedy pan Sikorski był ministrem. Pani Paulina Henning-Kloska, myślę, że tej pani minister przedstawiać Polakom nie trzeba. Twarz afery wiatrakowej, osoba, która zdaniem wielu polityków stoi za tak zwaną wrzutką wiatrakową, która ostatecznie nie pojawiła się w ustawie. Zadajcie sobie sami pytanie, Polacy, czy to jest rzeczywiście osoba, która daje szansę na to, żeby lobbying zniknął z Sejmu i że prawo jest rzeczywiście tworzone dla ludzi, a nie dla firm. Pani Katarzyna Kotula, Ministerstwo Równości, to jest moja ulubiona pani minister. Po pierwsze zastanawiamy się w Konfederacji, dlaczego Ministerstwo Równości powstało. Odpowiedź wydaje się prosta. Pan Donald Tusk musiał obiecać coś lewicy, w innym przypadku byłoby bardzo problematyczne stworzenie koalicji, która teraz przejęła w Polsce władzę. Oczywiście można by z przymrużonym okiem, pół żartem, pół serio zadawać pytanie pani minister, czy w związku z tym, że będzie Ministerstwo Równości, to również zostanie wprowadzony na przykład parytet kobieta, mężczyzna w polskich kopalniach, albo na przykład może pojawić się pomysł zrównania wieku emerytalnego. Obecny skład, obecny premier nie daje gwarancji na to, że Polska jest w rękach osób, w których my jako Konfederacja chcielibyśmy, żeby Polska się znalazła. Będziemy patrzeć na pewno władzy na ręce, a zwłaszcza tym ministrom, których historia na ręce tych ministrów, którzy w ostatnich latach, może obiorę to w takie słowa, pokazali, że rzeczywiście są uwikłani w niejedną aferę i w niejedną sytuację, która etycznie jest po prostu zwyczajnie wątpliwa. Dziękujemy bardzo. Czy są jakieś pytania? Nie widzę. Do widzenia. Dziękujemy. Dziękujemy.