PiS: Polska z najdroższą energią w Europie — porażka rządu
PiS ostrzega, że według długoterminowych kontraktów na rok 2027 Polska będzie miała najdroższą energię elektryczną w Europie. Mówi, że wysokie ceny energii i zahamowanie programów energetycznych zagrażają konkurencyjności gospodarki.
PiS podaje konkretne wyliczenia - 440 zł za megawatogodzinę w Polsce wobec 220 zł we Francji - i powołuje się na ekspertów oraz długoterminowe kontrakty zawierane w tym roku. Twierdzi, że te dane stawiają Polskę na "niechlubnym podium" najdroższej energii w Europie.
Mówca ostrzega, że tak wysoka cena energii uderzy w polski przemysł, podniesie ceny produktów na rynku krajowym i eksportowym, zmniejszy inwestycje zagraniczne i może doprowadzić do zamykania firm. Zwraca uwagę, że branże nowoczesnych technologii i centra sztucznej inteligencji potrzebują dużych ilości taniej energii.
PiS zarzuca rządowi zatrzymanie procesów dotyczących budowy polskiego atomu i wskazuje na opóźnienia w decyzjach lokalizacyjnych. Mówi o politycznym graniu lokalizacjami i braku woli realizacji projektów, co według niego hamuje rozwój krajowej energetyki jądrowej.
Mówca przypomina, że był bardzo realny projekt elektrowni opartej na technologii koreańskiej, finansowany komercyjnie z udziałem Polskiej Grupy Energetycznej, Grupy ZEPAK i strony koreańskiej (deklaracja wejścia kapitałem do 30% i finansowania dłużnego do 49%). Twierdzi, że ten projekt został zatrzymany, odbierając Polsce szansę na tańszą i pewną energię.
Dane o cenach energii
PiS podaje konkretne wyliczenia - 440 zł za megawatogodzinę w Polsce wobec 220 zł we Francji - i powołuje się na ekspertów oraz długoterminowe kontrakty zawierane w tym roku. Twierdzi, że te dane stawiają Polskę na "niechlubnym podium" najdroższej energii w Europie.
Wpływ na przemysł i konkurencyjność
Mówca ostrzega, że tak wysoka cena energii uderzy w polski przemysł, podniesie ceny produktów na rynku krajowym i eksportowym, zmniejszy inwestycje zagraniczne i może doprowadzić do zamykania firm. Zwraca uwagę, że branże nowoczesnych technologii i centra sztucznej inteligencji potrzebują dużych ilości taniej energii.
Krytyka polityki wobec energetyki jądrowej
PiS zarzuca rządowi zatrzymanie procesów dotyczących budowy polskiego atomu i wskazuje na opóźnienia w decyzjach lokalizacyjnych. Mówi o politycznym graniu lokalizacjami i braku woli realizacji projektów, co według niego hamuje rozwój krajowej energetyki jądrowej.
Zatrzymany projekt z udziałem finansowania komercyjnego
Mówca przypomina, że był bardzo realny projekt elektrowni opartej na technologii koreańskiej, finansowany komercyjnie z udziałem Polskiej Grupy Energetycznej, Grupy ZEPAK i strony koreańskiej (deklaracja wejścia kapitałem do 30% i finansowania dłużnego do 49%). Twierdzi, że ten projekt został zatrzymany, odbierając Polsce szansę na tańszą i pewną energię.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
PiS: Twierdzi, że premier rządu oszalał
PiS: Zapowiedź Komitetu Wykonawczego i krytyka audytów
Andrzej Śliwka: Minister zaorał argumentację prokuratury
Maciej Gdula tłumaczy zmianę w NCBR Ideas
PiS: Argamedon na polskiej kolei - rząd ponosi winę
PiS prezentuje „Bogacze z KPO” i oskarża rząd o marnotrawstwo
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
VideoParlament
Ministerstwo wzywa MŚP do ćwiczeń w systemie KSeF
Andrzej Domański
Domański i Klingbeil: Polska i Niemcy o konkurencyjnej gospodarce UE
Stefan Krajewski
Stefan Krajewski: Schroniska nie mogą być biznesem
Polska 2050
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stawia na jedność i regiony
Polska 2050
Polska 2050: Pełczyńska-Nałęcz stawia na jedność i regiony
Włodzimierz Czarzasty
Konferencja marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
Artykuły
Artykuł
Gdyby wybory odbyły się dziś — PiS odbija mandaty kosztem Konfederacji
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu, witamy Państwa na konferencji prasowej, w której byśmy chcieli powiedzieć troszeczkę o cenach energii, które nam się wszystkim szykują, polskiemu przemysłowi i Polakom. Bo szanowni Państwo, wreszcie rząd Donalda Tuska wprowadził nas na podium, na pierwsze miejsce. Według długoterminowych kontraktów na energię elektryczną, które są zawierane w tym roku, na rok 2027, Polska będzie miała najdroższą energię elektryczną w Europie. Tak opisują tę sprawę eksperci w prasie fachowej. 440 zł za megawattogodzinę. Gdzie we Francji, gdzie jest energia najtańsza? 220. Szanowni Państwo, to jest sytuacja nieprawdopodobna, która uderza w całą polską gospodarkę, w cały polski rozwój i w całą naszą strategię rozwojową w przyszłości. Rząd Donalda Tuska po dwóch latach doprowadził nas na to niechlubne podium. Dwa lata temu ceny energii na tych samych giełdach dla Polski wskazywały, że jesteśmy w europejskiej średniej. Dzisiaj, niedługo, za chwilę będziemy najdrożsi w Europie. Jest to nieprawdopodobny problem dla polskich przedsiębiorców i dla polskich konsumentów, ponieważ tak wysokie ceny energii sprawiają, że nasza gospodarka przestanie być gospodarką konkurencyjną. Będzie się to przekładało na ceny wszystkich naszych produktów, które są sprzedawane w Polsce i na wszystkich produktów, które są eksportowane. W ten sposób zostaje uderzony nasz przemysł w najczulszy możliwy punkt, w konkurencyjność. Będzie spadek eksportu, będzie spadek inwestycji zagranicznych, będzie spadek wzrostu polskich przedsiębiorstw, a może i nawet zamykanie niektórych konkretnych firm. Jeżeli dyskutujemy dzisiaj na temat rozwoju najnowocześniejszych technologii, dyskutujemy na temat rozwoju sztucznej inteligencji, debatujemy jak ściągnąć do Polski wielkie centra najwyższych technologii, to ta dyskusja dzięki temu rządowi i dzięki tym cenom będzie dyskusją akademicką, ponieważ przemysł najnowocześniejszych technologii potrzebuje gigantycznych ilości energii elektrycznej. Wszyscy o tym wiedzą i dlatego wszyscy zabiegają o niskie ceny energii elektrycznej. Nie będziemy mieli żadnej poważnej branży w tej dziedzinie z powodu polityki rządu i z powodu inercji, która się toczy. Rząd Donalda Tuska, kiedy objął władzę swoimi pierwszymi decyzjami, powstrzymał wszystkie rozpędzone procesy dotyczące budowy polskiego atomu. Gdybyśmy nie mieli tego rządu, dzisiaj byśmy byli w zupełnie innej sytuacji. A Donald Tusk jako premier nie wychodziłby i nie chwalił się inwestycjami, które oddał rząd Prawa i Sprawiedliwości do przygotowania i do realizacji. Mówimy o słynnym statku, mówimy o dworcu Warszawa Zachodnia i mówimy to samo o polskiej elektrowni atomowej. Rząd Prawa i Sprawiedliwości pracował i obecny tutaj pan premier Sasin nad bardzo ambitnym, wieloaspektowym programem rozwoju polskiego atomu. Wszystko zostało zatrzymane. Niedługo wszyscy odczują to w swoich portfelach. Te zaniedbania, ten brak wizji, brak strategii rządu Donalda Tuska. Jest to nieprawdopodobnie trudna sytuacja. Jesteśmy, szanowni państwo, na niechlubnym podium i są to twarde dane zawierane przez polskich pracodawców, przez polskich przedsiębiorców w tym roku na rok 2027. I nic nie wskazuje na to, że będzie lepiej. Dziękuję bardzo. Szanowni państwo, w niemieckie media, chwaląc rządy Donalda Tuska w Polsce, widzą jednak w tym obrazie pozytywnym dla siebie, jaki rysują w jeden cień, piszą. Donald Tusk zobowiązał się. Liczyliśmy na to, że zatrzyma polski program energetyki jądrowej. Całkowicie go nie zatrzymał, ale jednak udało mu się go zastopować. Udało mu się spowodować, że on się nie rozwija tak szybko, jak miał się rozwijać. I rzeczywiście to jest prawda. Od dwóch lat mamy w chocholi taniec wokół budowy dwóch elektrowni jądrowych w programie rządowym. Co prawda po początkowych dywagacjach, czyli nie należy zmienić koncepcji, miejsca, technologii tej pierwszej elektrowni jądrowej, która w naszych czasach nabrała całkowicie realnego wymiaru zlokalizowanej na Pomorzu. To się nie stało, ale w dalszym ciągu ten projekt drepcze w miejscu. Natomiast już z drugim projektem kolejnej elektrowni jądrowej w programie rządowej mamy tak, że od dwóch lat nie potrafi ten rząd wybrać nawet lokalizacji dla tego projektu. Lokalizacji, którą mieliśmy przygotowaną i którą, jak zapowiadaliśmy przed wyborami, ogłosimy na przełomie 2023 i 2024 roku. Do dzisiaj tej lokalizacji nie ma. Rząd gra kwestią lokalizacji politycznie, próbując rozbrajać społeczne miny, raz mówiąc, że ten projekt będzie realizowany w Bełchatowie, innym razem zapewniając, że będzie realizowany w Koninie. To wszystko pokazuje, że nie ma tak naprawdę woli, aby te projekty szły do przodu, aby mogły być zrealizowane. Całkowity dramat jest z projektem trzeciej elektrowni jądrowej, który dzisiaj już jest niestety przeszłością. Bardzo realny projekt, który w ciągu kilkunastu lat dałby Polsce nowoczesną elektrownię jądrową opartą o technologię koreańską. Elektrownię, która miała powstać bez jednej złotówki z budżetu państwa. Elektrownię, która miała być całkowicie finansowana przez podmioty komercyjne, zarówno spółki Skarbu Państwa, Polską Grupę Energetyczną, prywatny podmiot energetyczny, jakim jest Grupa ZEPAK i wreszcie stronę koreańską, która deklarowała wysokie zaangażowanie finansowe. W momencie, kiedy odchodziłem z Ministerstwa Aktywów Państwowych, ta deklaracja leżała na stole wejścia z kapitałem do poziomu 30% przez stronę koreańską, a jeśli chodzi o finansowanie dłużne, nawet do 49% wartości tej inwestycji. Ten projekt został przez ekipę Donalda Tuska zamordowany. Został zamordowany, odbierając nam szansę na to, że energia w Polsce w tej sytuacji, w której się znajdujemy, może być tańsza. Odebrał nam szansę na tanią, pewną i bezpieczną energię, jaką daje energetyka jądrowa. Dzisiaj bez energetyki jądrowej jesteśmy w sytuacji całkowicie dramatycznej. Ostatnie doniesienia mówią, że ten miks energetyczny polski wygląda w dalszym ciągu w ten sposób za około 60% produkcji energii elektrycznej w Polsce, dokładnie 59% to są ostatnie dane, odpowiada węgiel. Pozostałe 40% to jest mniej niż 30% OZE, a reszta to gaz, biomasa i inne źródła, które pozwalają na wytwarzanie energii. Przy tego typu miksie energetycznym trwanie w systemie ETS jest zabójstwem. Jest zabójstwem dla polskich rodzin, jest zabójstwem dla polskiej gospodarki. Generuje gigantyczne wzrosty cen energii. To o czym mówił pan prezes Bocheński przed chwilą, ten niechlubny rekord, na który wybiła się już dzisiaj Polska, można powiedzieć, niestety nie jest sufitem, który te ceny będą osiągać. One w kolejnych latach będą rosły jeszcze bardziej, zostawiając polską gospodarkę, zostawiając Polskę w tyle, poza gospodarkami Europy. Pan prezes wspominał o Francji jako kraju, który ma najtańszą w tej chwili energię. Właśnie ma najtańszą energię, bo ma energię z atomu. To jest ta droga, którą powinniśmy podążać. My niestety nie możemy sobie pozwolić dzisiaj na to, żeby bezrefleksyjnie akceptować system ETS. To jest system ETS, który generuje gigantyczne koszty dla polskiej gospodarki. Tylko w ubiegłym roku sam sektor energetyczny zapłacił ponad 30 miliardów złotych w ramach zakupu uprawnień do emisji CO2. A jeśli dołożymy do tego te koszty emisji z ciepłownictwa oraz produkcji przemysłowej, to są kwoty grubo przekraczające 40 miliardów złotych. Tylko 18 miliardów z tej kwoty zostało w Polsce. Pozostałe ponad 20 miliardów złotych wypłynęło do zagranicznych inwestycji finansowych, które obracają certyfikatami CO2. Ten system to nie tylko okowy dla polskiej gospodarki, nie tylko droga, energia, ale to również sposób na wyprowadzanie z Polski gigantycznych pieniędzy, które moglibyśmy przeznaczyć na modernizację polskiej energetyki. Do tego, szanowni państwo, w tej chwili wstaje przed nami bardzo realne zagrożenie systemem ETS-2, który ściągnie na polskie rodziny i na polskie gospodarkę nieszczęście. Przysiągnie katastrofę. Pomysł doliczania kosztów za emisję CO2 do kosztów paliwa. Tego paliwa, które nabywamy, aby ogrzać swoje mieszkania, takie jak węgiel czy gaz. Czy tego paliwa, które wlewamy do baków swoich samochodów gigantycznie podniesie koszt życia w Polsce, ale również koszt funkcjonowania gospodarki. To będzie kolejny, można powiedzieć, chyba już ostateczny cios, który tą polską gospodarkę powali na łopatki. Niemieccy eksperci z Instytutu Bertelsmana oceniają, że koszty wprowadzenia ETS-2 będą oznaczały dla polskich rodzin groczny wzrost wydatków o 6700 zł. Raport, który przedstawili polscy eksperci, Marcin Izdebski i Wanda Buk, wyliczają te koszty jako koszty kroczące. Zaczynające się w pierwszym roku już od ponad 3000 zł na każde gospodarstwo domowe średnio, zaraz podkreślam to. A w następnych latach gwałtownie rosnąc, dochodząc w 2035 roku do 7500 zł rocznie, a w roku 2040 nawet do 16 tysięcy zł rocznie, dodatkowo do tego, co płacą dzisiaj polskie rodziny. Średnio, bo oczywiście najbardziej dotknie to te polskie gospodarstwa domowe, których nie stać na termomodernizację, których nie stać na zmianę źródła ciepła, które ogrzewają swoje domy tradycyjnymi źródłami energii, przede wszystkim węglem. Tam te koszty będą oczywiście wielokrotnie większe, powodując, że ludzie w domach będą marzli, nie będzie ich stać na prąd, nie będzie ich stać na ciepło. Do tego prowadzi nas dzisiaj ta polityka, w którą wpisuje się rząd Donalda Tuska, polityka zielonego szaleństwa Unii Europejskiej. Czas na to, aby tą politykę odrzucić, aby popatrzeć, jak chociażby Czesi z odwagą dzisiaj zapowiedzieli, że nie przyjmą, nie implementują w swoim systemie tego pomysłu ETS-2, nasz rząd powinien pójść tą samą drogą. Nie mamy wątpliwości, że ten rząd tego nie zrobi, ale chcemy, szanowni państwo, złożyć jasną deklarację. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, który powstanie już niedługo po najbliższych wyborach parlamentarnych, z odwagą zmierzy się z tym problemem, który dzisiaj jest kamieniem u szyi zarówno polskich rodzin, jak i polskiej gospodarki. Odrzucimy system ETS-2, odrzucimy system ETS, nie wprowadzimy, nie implementujemy systemu ETS-2 do polskiego prawa. Uwolnimy polską energię od szalonych kosztów, opłat za emisję CO2, które nie służą dzisiaj niczemu. Poza tym, aby nabijać kieszenie instytucjom finansowym, które spekulują za pomocą tych certyfikatów CO2, damy tanią energię Polakom, damy tanią energię polskiej gospodarki. To jest nasze zobowiązanie, które jesteśmy zdecydowani bezwzględnie wykonać. Rząd Donalda Tuska to jest rząd lobbystów niemieckiego Zielonego Ładu, a przyszły rząd Prawa i Sprawiedliwości to będzie rząd zdrowego rozsądku w energetyce i taniej energii. Bo to właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął bardzo ambitny program budowy elektrowni atomowych w Polsce. Ten program, który został zahamowany przez ekipę Donalda Tuska. Ale szanowni państwo, dramatem dla polskiej gospodarki jest właśnie to, że w ramach programu pierwsza praca dla działacza za bezpieczeństwo energetyczne, za program atomowy w polskim rządzie odpowiada kto? Miłosz Maksymilian Motyka. Człowiek, który nigdzie wcześniej nie pracował. W 2014 roku nie został radnym, w 2018 nie został radnym, w 2019 nie został posłem, no to PSL dało mu pierwszą pracę, czyli ministra odpowiedzialnego za energię. To jest szanowni państwo dramat, bo nam potrzebni są skuteczni politycy i skuteczna, asertywna walka na poziomie Unii Europejskiej o to, żeby zdjąć te unijne klimatyczne szaleństwa. Tak jak wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości pan Tobiasz Bocheński w Parlamencie Europejskim kilkanaście tygodni temu pokazał, jak można skutecznie zbudować koalicję, na rzecz odrzucenia części absurdalnych przepisów uderzających w przedsiębiorców całej Unii Europejskiej dotyczących zielonego ładu. Tak dzisiaj zadaniem numer jeden dla polskiej gospodarki i zadaniem numer jeden dla wszystkich polskich polityków powinno być odrzucenie parapodatku klimatycznego EUETS, który obciąża miliony polskich rodzin, całą polską gospodarkę gigantycznymi kosztami za energię i za ciepło. Mnóstwo ciepłowni dzisiaj nie ma, szanowni państwo, tylko pieniędzy na to, żeby zapłacić za te certyfikaty CO2. Energia elektryczna może być tańsza o 30, 40, a nawet 50%, jeżeli ten podatek zdejmiemy. I nie ma rzeczy ważniejszych w roku 2027, kiedy Polska znowu będzie mogła odrzucić ten podatek, mając weto do budżetu, jak stawianie tej kwestii odrzucenia zielonego ładu na agendzie unijnej, tak jak robi to pan prezes Tobiasz Bochański. Szanowni państwo, chcę jasno powiedzieć, w ostatnich tygodniach wydarzyło się wiele dramatycznych rzeczy. Po pierwsze, rząd Donalda Tuska zapowiedział, że chce zlikwidować największą elektrownię węglową w Europie, czyli elektrownię w Bełchatowie. Tą elektrownię, która dostarcza Polsce dzisiaj 20% energii elektrycznej. To, szanowni państwo, oznacza likwidację nawet 100 tysięcy miejsc pracy w województwie łódzkim. Mówimy temu zdecydowane nie. Rząd Donalda Tuska opóźnia wybór drugiej lokalizacji. Pan premier Jacek Sasin wskazywał lokalizację konińską, bardzo dobrze przygotowywaną. I co zrobił Donald Tusk w interesie importerów gazu ziemnego i niemieckich technologii OZE? Zahamował proces budowy elektrowni w Koninie. Rząd Donalda Tuska rozwala między innymi najnowocześniejszą kopalnię węgla kamiennego w Europie, czyli kopalnię Bogdanka na Lubelszczyźnie. I można by tak po prostu wymieniać. Ten rząd po prostu robi wszystko, żeby Polacy płacili coraz wyższe koszty za energię i za ciepło. I trzeba, szanowni państwo, przywrócić zdrowy rozsądek w energetyce. I apelujemy tutaj do wszystkich sił politycznych, poza oczywiście proniemiecką Platformą Obywatelską, o popieranie postulatu Prawa i Sprawiedliwości, odrzucenia unijnego systemu EUETS, odrzucenia tego parapodatku klimatycznego, który dzisiaj dobija polskie rodziny wysokimi kosztami energii i ciepła, a przede wszystkim polską gospodarkę. Nie ma w zasadzie tygodnia, kiedy nie słyszymy o zwolnieniach grupowych, o likwidacji kolejnych zakładów przemysłu energochłonnego. Za chwilę, szanowni państwo, w Polsce nie będzie ani chłód, ani cementowni, nie będzie przemysłu energochłonnego, co z punktu widzenia zbrojni jest dramatem. I my, szanowni państwo, jako Prawo i Sprawiedliwość, jesteśmy formacją zdrowego rozsądku. Jesteśmy formacją, która mówi jasno. Budujemy atom, do tego czasu inwestujemy w polski węgiel, odrzucamy pułapkę gazową, czyli uzależnienie się od importowanego gazu, bronimy polskich miejsc pracy. I taka postawa twarda, jednoznaczna, jak pana premiera Sasina, który wskazał drugą lokalizację elektrowni. Taka jak Tobiasza Bocheńskiego, który w parlamencie europejskim twardo walczy o polskie interesy w kontekście odrzucenia zielonego ładu, powinna być dzisiaj mianownikiem, który łączy nas wszystkich. Ale póki oczywiście mamy takich ludzi jak pani Henning Kloska, jak Donald Tusk, czy Miłosz Maksymilian Motyka, Niemcy mogą rzeczywiście cieszyć się, że Polska ma najwyższe ceny energii w Europie. Trzeba to zmienić, czas odrzucić ten beznadziejny rząd. Czy są jakieś pytania? Proszę. Są pytania. Dzień dobry, Aleksandra Matysyk, Fakty TVN. Czy Włodzimierz Czarzasty popełnił błąd i powinien poprzeć wniosek o Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa? Po pierwsze, pani redaktor, myślę, że Donald Trump tak bardzo przejmuje się decyzją Marszałka Czarzastego i tak go to grzeje, jak temperatura w Polsce za oknem. To jest sprowadzanie spraw poważnych do roli spraw komicznych, bo pan Czarzasty wykorzystuje grę z prawą Trumpa, jego Nobla, sprowadza do walki wewnętrznej w Polsce tylko i wyłącznie po to, żeby budować podziały. Mamy do czynienia dzisiaj z nieprawdopodobną sytuacją, w której polski rząd, rząd Donalda Tuska, nie ma dobrych relacji z administracją waszyngtońską i jednocześnie robi wszystko, co w jego mocy, żeby odciągać nas od Stanów Zjednoczonych i wpychać nas pod dyktat polityczny Ursuli von der Leyen i Berlina. I robi to za pomocą tego rodzaju tematów i tego rodzaju sporów. Pan Czarzasty tylko i wyłącznie robi to po to, żeby ktoś o nim dzisiaj mówił głośno, bo nie jest żadnym partnerem do tego, żeby decydować o tym, czy Donald Trump zasługuje na Nagrodę Nobla, czy nie zasługuje na Nagrodę Nobla. Czyli podjął dobrą czy złą decyzję? Pani redaktor, umówmy się, to nie jest żadna decyzja z naszego punktu widzenia, ponieważ to jest komentowanie rzeczy absolutnie bez żadnego znaczenia. W szczególności, jeżeli bierzemy pod uwagę kontekst, że pan Czarzasty obecnie nie chce wytłumaczyć się z pewnych zarzutów medialnych dotyczących jego znajomości czy relacji z osobami z Federacji Rosyjskiej, kiedy to Federacja Rosyjska jest najbardziej wrogim Polsce i Europie Środkowej, państwem w Europie. Pan Czarzasty zajmuje drugą pozycję w państwie polskim i nie chce być transparentny w tej sprawie i odmawia udzielania pytań tego rodzaju. Zatem to źle mówi o poziomie naszej demokracji. A jeżeli w ten kontekst i jego przeszłość PZPR-owską dołożymy do tego, że chce on być recenzentem prezydenta Stanów Zjednoczonych, to proszę mi wybaczyć, że ja uznaję to za komiczne. A panowie by poparli taki wniosek czy nie? Po pierwsze, dlaczego mielibyśmy go nie poprzeć? Ja wydaje mi się, że w Europarlamencie popierałem tego rodzaju wniosek innego obronu podłowanego z innego kraju. Decyzja o tym, kto otrzymuje pokojową nagrodę Nobla, kto nie należy do Komitetu Noblowskiego. I ani tutaj obecni stojący, ani pan czarzasty, ani ktokolwiek inny nie należy do Komitetu Noblowskiego i nie podejmuje tej decyzji. Więc nie rozumiem, dlaczego w 40-milionowym kraju, w którym za chwilę będą gigantyczne podwyżki, w którym ludzie zmagają się z problemami życia codziennego, my ciągle dyskutujemy na temat spraw, które są absolutnie poboczne. Dyskutujemy bez przerwy. Na temat, czy ktoś będzie wicepremierem, czy nie. Czy partia kanapowa, w której ma zagłosować 600 osób w głosowaniu na przewodniczącą, uda im się przeprowadzić głosowanie, czy im się nie uda. Za to miliony Polaków zmagają się z drożyzną, wzrasta bezrobocie, polskie firmy mają problemy. Donald Tusk prowadzi absolutnie podległą Unię Europejską i politykę przyjmowania wszystkich klimatycznych szaleń, o której mówił pan premier Sasin i pan minister Janusz Kowalski. Mamy do czynienia z ogromnymi wyzwaniami geopolitycznymi, a my dyskutujemy o jakiejś sprawie, że Włodzimierz Czarzasty coś powiedział na temat Donalda Trumpa. Proszę przyznać, że jest to śmieszne. A czy pan premier Sasin i pan minister Kowalski poparliby taki wniosek? Ja myślę, że pan prezes Bochański odpowiedział. Dokładnie odpowiedział pan prezes Bochański idealnie w punkt. I zachęcam redakcję TVN, tak jak powiedział pan prezes Bochański, o to, aby udała się pod drzwi pana marszałka Czarzastego i zadała redakcja TVN te pytania, które zadaje Telewizja Republika o przeszłość pana Czarzastego, o jego kontakty z Rosjanami. O to, dlaczego szefem kancelarii Sejmu jest Marek Siwiec, były PZPR-owiec i zarejestrowany w aktach IPN-u jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa, pseudonim Jerzy. To są pytania ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa, chociażby kancelarii Sejmu. Dlaczego TVN tych pytań nie zadaje? Ja mam propozycję dla pana Czarzastego i propozycję nie jako wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, nie jako europoseł, nie jako polityk, tylko jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej. Niech on wyjdzie na konferencję prasową i powie, jak mu idzie realizacja obietnic, które złożył w kampanii wyborczej względem Polaków. Co się dzieje z ochroną zdrowia? Dlaczego lewica, tworząc ten rząd, nic w tej sprawie nie robi, a mamy dziurę, zamykane szpitale, zamykane oddziały położnicze, kobiety rodzą na SOR-ach, a ginekolog będzie tam tylko przez 10 godzin na takim SOR-ze, więc jak kobieta będzie miała zagrożoną ciążę i będzie musiała pojechać do najbliższego szpitala i pojedzie na ten SOR- i nie będzie ginekologa, to poród będzie odbierał ortopeda. To jest polityka dzisiejszej lewicy. Niech pan Czarzasty nam opowie o tym, co zrobił w sprawach mieszkalnictwa, gdzie są budowane tanie mieszkania socjalne w Polsce, jaki projekt w tej sprawie ma rząd. Niech opowie Polakom o sprawach, które są dla nich istotne, a nikt nie zajmuje się Donaldem Trumpem, bo to jest poziom dla prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, dla premiera nie, ponieważ premier zajmuje się umieszczaniem w swoich książkach zdjęć, jak przykłada palec Donaldowi Trumpowi do pleców. W takiej rzeczywistości żyjemy, a myślę, że zdecydowana, przytłaczająca większość Polaków jest zaniepokojona sytuacją, która się dzieje w Polsce, swoim codziennym losem, swoim codziennym bytem. Za to my dyskutujemy o tym, co sądzi Włodzimierz Czarzasty na temat Donalda Trumpa. To naprawdę jest temat, który ma zastępować ważną agendę dla wszystkich Polaków. Czy dzisiaj też by panowie skandowali Donald Trump w polskim Sejmie, tak jak robili to posłowie PiSu po jego wyborze, po tym, co robi na arenie międzynarodowej i po jego opiniach także na temat polskich żołnierzy? Donald Trump prowadzi swoją suwerenną politykę w imię interesów Stanów Zjednoczonych i nikt się nie spodziewał, że będzie inaczej. Pani pytanie odnosi się do czegoś innego. Dotyczy naszej wizji geopolitycznej. Przed polskimi politykami stoi jedno zasadnicze pytanie, na które każdy wchodząc do partii politycznej, do Sejmu, do Senatu musi udzielić sobie odpowiedź. Jeżeli chce Polski silnej i podmiotowej, to w jakich sojuszach militarnych widzi bezpieczeństwo Rzeczpospolitej? I w historii Polski istniały cztery możliwości. Istniała możliwość pierwsza, w której Polska ma zniknąć z map. Istniała możliwość druga, że Polska ma się opowiedzieć za sojuszem z Moskwą. Istniała możliwość trzecia, że Polska ma się opowiedzieć za sojuszem z Niemcami. Istnieje czwarta, za którą opowiadają się tu obecni cała Prawo i Sprawiedliwość. By Polska była silnym, suwerennym, podmiotowym państwem liczącym się w Europie i była liderem Europy Środkowo-Wschodniej i była państwem bezpiecznym, potrzebuje sojusznika. Spośród wszystkich sojuszników możliwych nie ma jednego idealnego, ponieważ każde państwo kieruje się własnym interesem. Za to ze wszystkich dostępnych, możliwych sojuszników, posiadających siły brojne, Stany Zjednoczone, niezależnie jakiego mają prezydenta, są najlepszym tego rodzaju sojusznikiem. I Prawo i Sprawiedliwość tak mówiło, kiedy był prezydentem Bush, kiedy był prezydentem Obama, kiedy był prezydentem Biden i powtarzać dzisiaj to samo, jeżeli jest prezydentem drugą w swoją kadencję, Donald Trump. I uwikłanie w jakieś proste bałmoty i sprowadzanie tego, kto skandował, a kto bił brawo, a kto wstawał, jest dość zabawne. Bo dlaczego pani nie zada tego pytania Donaldowi Tuskowi? Czy dzisiaj by się przytulał z Władymirem Putinem na molo? Proszę zadać mu takie pytanie, bo to jest tego samego rodzaju asortyment retoryczny, jak to, co pani mi zaproponowała. A ja nigdy nie byłem posłem, więc trudno, żeby pani mi mówiła, czy skandowałem, czy nie. Ale i byli też inni posłowie PiSu. No i byli inni posłowie, dlatego, że wyrażało to ogromną, pozytywną emocję wobec zmiany, która nastąpiła. Ponieważ Donald Trump, na przykład, uciął finansowanie lewicowym organizacjom w Polsce, części prasy, która to finansowanie miało służyć promocji ideologii lewicowej, a tak naprawdę służyło podbudowywaniu ich wpływu w trakcie trwającej kampanii wyborczej. Co przyzna pani, że ingerowanie przez fundusze zagraniczne, nieważne skąd, czy byłyby z Chin, z Rosji, ze Stanów Zjednoczonych, z Wenezueli, z Arabii Saudyjskiej, czy z Nigerii, byłoby bulwersujące, jeżeli chodzi o wybory w Polsce. Prawda? A czy pan poseł Kowalski skandowałby jeszcze raz Donald Trump w polskim Sejmie? Proste pytanie. Ja widzę, że TVN jest w formie i szanowna pani redaktor, która odczytywała te pytania, nie wiem, czy pani od pana Szłapki dostała te pytania i rzeczywiście to TVN, który ma chyba, z tego co pamiętam, akcjonariat amerykański, przyszedł na konferencję prasową po to, żeby atakować Donalda Trumpa, który jest sojusznikiem numer jeden Polski w kontekście bezpieczeństwa. Bardzo to słabe, szanowna pani redaktor. Jeżeli rzeczywiście TVN-owi z kapitałem amerykańskim nie podoba się geopolityczny sojusz Polski ze Stanami Zjednoczonymi i budowa bezpieczeństwa, to niestety bardzo mi przykro. Dla nas Donald Trump jest prezydentem, który realizuje amerykańską agendę. My jesteśmy polskimi politykami, mamy polskie obowiązki, patrzymy się przez polskie okulary i mówimy o polskich interesach. I mam nadzieję, że szanowna pani redaktor TVN-u w końcu zada jakieś pytanie, które dotyczy Polski. Polski, po prostu Polski. I skandowali państwo w polskim Sejmie. Jeżeli o to mogę prosić, to bardzo proszę. Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. W polskim Sejmie również byli przedstawiciele innych państw. Był Jan Paweł II. To, że to jest polski Sejm, to nie zabrania udzielania wypowiedzi na tematy międzynarodowe, przecież zdaje się. Donald Trump, i to podtrzymujemy, jest symbolem konserwatywnej, prawicowej zmiany na świecie, która, mamy głęboką nadzieję, będzie się przetaczała przez Europę i odsuwała lewicowy, stary, zmęczony establishment europejski i wymieni na nową prawicę w taki sposób, w jaki to robiło Prawo i Sprawiedliwość jako alternatywna prawica w Polsce od zawsze. I zejdziemy z całej tej ścieżki i europejscy politycy będą robili tak jak Donald Trump, odrzucą zielony ład, postawią na rozwój gospodarczy, postawią na wolność, postawią na wolność słowa, zlikwidują cenzurę, która dzisiaj panuje, zlikwidują różnego rodzaju dyrektywy europejskie, które są, a ograniczają naszą wolność słowa. To, co próbował robić pan premier Gawkowski, a pan prezydent Nawrocki zablokował. Tak, proszę pani, my w tym wymiarze bardzo nam się podoba polityka Donalda Trumpa. Ale czy każdy najmniejszy gest Donalda Trumpa w związku z tym, że wyraziliśmy radość z tego powodu, że został prezydentem Trumpem, prezydentem Stanów Zjednoczonych ponownie, ma być oceniany w kontekście tego? Czy będzie pani nas pytała, czy Donald Trump stał lewą i prawą nogą i czy nam to się podoba? Czy Donald Trump przebudowuje Biały Dom? Czy nam się to podoba, czy nam się to nie podoba? Czy prezydent Trump przyjął w Mar-a-Lago szefa państwa obcego, a nie w Białym Domu? Czy nam się to podoba, czy nam się to nie podoba? Czy Donald Trump poleciał prywatnym odrzutowcem, czy Air Force One? Czy nam się to podoba, czy nie podoba? To chyba nie jest nasze zadanie i to jest prowadzenie debaty publicznej naprawdę do poziomu, który nas nie interesuje. I udzieliłem pani w pierwszym wymiarze geopolitycznej odpowiedzi, która jest bardzo niewygodna dla Donalda Tuska. Dlatego, że Donald Tusk robi wszystko, żeby dzisiaj w sferze publicznej następowała gigantyczna kłótnia o Stany Zjednoczone, żeby nas wpychać za pomocą takich programów, jak SAFE, za pomocą tego rodzaju centralizacji Unii Europejskiej, wykraczania poza traktaty europejskie, w ramiona Ursuli von der Leyen i kanclerza Merca, a nam się to po prostu nie podoba i proponujemy alternatywę i inną wizję, może bardziej skomplikowaną, może mniej podległą, ale na pewno lepszą dla Polski. Panie Europośle, ja tylko pytam, czy państwo by skandowali raz jeszcze po tym, jak Donald Trump obraża chociażby także polskich żołnierzy? Panie redaktor, będzie jakaś okazja, to pani się przekona. Pani redaktor, przepraszam. Jeżeli pani mnie pyta, będzie jakaś okazja, to się pani przekona. Pani redaktor, przepraszam, bo zaczynam mieć wrażenie, że pani uczestniczy w jakimś castingu na funkcję rzecznika prasowego, nie wiem, czy pana ministra Żurka, czy innego ministra, bo tam właśnie dziennikarze TVN trafiają, bo musi pani zadawać, można powiedzieć, niezbyt mądre pytania. Pan prezes Tobiasz Bochański pani odpowiedział. Rozmawiamy o sprawach polskich. Poprosimy o kolejne pytanie. Korzystam z możliwości konferencji prasowej i zadaję pytanie jako dziennikarka. Bardzo dziękuję. Nie zaprzeczamy. Poprosimy następne pytanie. Dzień dobry, jak do dziecka Polsat News. Ja chciałam zapytać o program Sejf, czy to będą dobre wydane pieniądze, bo premier mówi, że 80% pójdzie na zakupy w Polsce. Sławomir Cenckiewicz za to zwraca uwagę, że nie będzie można kupować tego amerykańskiego sprzętu. Pani redaktor, jak możemy odpowiadać na pytanie, czy będą to dobrze wydane, pożyczone pieniądze, które będziemy musieli spłacić, jeżeli nie wiemy, na co mają być wydane, ponieważ to jest tajne. To znaczy, jakby pani mnie zapytała, czy mam ocenić, czy wzięła pani kredyt i zamierza pani coś kupić, ale mi pani nie chce powiedzieć, co i czy to jest dobrze wydane, to ja nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie, ponieważ nie wiem, na co będzie wydane, ponieważ pan minister Tomczyk i pan minister Kośniak-Kamysz nie chcą przed nami ujawnić, w jaki sposób będą dokonywane te zakupy. Wiemy jedno, fundusz SAFE został tak stworzony, tak zaprojektowany, żeby wszystkie państwa w nim uczestniczące kupowały uzbrojenie w przemyśle europejskim, a ponieważ moce produkcyjne polskiego przemysłu są wykorzystywane maksymalnie, zatem zachodzi bardzo duże prawdopodobieństwo, że polski rząd wyda te pieniądze w Niemczech i we Francji. Nie wiemy tego dzisiaj, a jeżeli mnie pani pyta, czy to jest najlepsza możliwość? To ja pani odpowiem, że nie. Dlatego, że bardzo ważne jest, skąd Polska ma uzbrojenie i skąd ma sprzęt wojskowy. Ponieważ nasza historia nas wielokrotnie pouczała, że w trakcie konfliktu zbrojnego nie zawsze można liczyć na wszystkie państwa, z którymi się jest w sojuszu. Podam pani przykład z 1920 roku. Od kilka, sto i trochę kilometrów od Warszawy są Skierniewice. Tam jest pomnik przyjaźni. Polsko...