Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Jarosław Zieliński: Zarzuca cenzurowanie wystawy o Obławie

Jarosław Zieliński: Zarzuca cenzurowanie wystawy o Obławie

Jarosław Zieliński zarzuca, że w nowo otwartej wystawie Domu Pamięci Obławy Augustowskiej pominięto i sfałszowano istotne wątki, w tym informacje o udziale Maksymiliana Sznepfa. Domaga się uzupełnienia ekspozycji i przywrócenia jej zgodności z prawdą historyczną.

Najważniejsze zarzuty


Rodziny ofiar Obławy Augustowskiej miały duże nadzieje wobec nowej placówki, przygotowanej środkami państwowymi w ramach Instytutu Pileckiego. Poseł wskazał na pominięcie informacji o udziale oddziałów I Pułku Praskiego Ludowego Wojska Polskiego i o osobie Maksymiliana Sznepfa, co wywołało oburzenie opinii publicznej. W przemówieniu przytoczono też liczby dotyczące skali operacji - 45 tys. zaangażowanych żołnierzy oraz rzekomy zasięg działań jednostki Sznepfa - jako argument przeciwko wybiórczemu przedstawieniu historii.

Wyjaśnienia ministerstwa i przebieg prac nad wystawą


Minister przypomniał, że prace badawcze Instytutu Pileckiego nad Obławą Augustowską trwały od 2021 roku, a projekt wystawy stałej powstał latem 2023 roku. Dyrektorka Instytutu była wówczas pani Magdalena Gawin i w pierwotnym projekcie nie pojawiało się nazwisko Sznepfa - wystawa odnosiła się ogólnie do oddziałów Ludowego Wojska Polskiego. Dopiero jesienią 2023 roku, po sugestiach lokalnych historyków, autorzy projektu rozszerzyli część poświęconą sprawcom o informacje o oficerach sowieckich i o dwóch osobach z aparatu bezpieczeństwa wymienionych w materiale.

Zmiany w ekspozycji i kwestie budżetowe


Minister wskazał, że dokonana została zmiana koncepcji filmowej - zamiast kosztownego animowanego filmu wykonano instalację wideo upamiętniającą wszystkie ofiary, co miało przynieść oszczędność ok. 1,4 mln zł. Nowe kierownictwo Instytutu nie usuwało nazwiska Sznepfa, ponieważ nie występowało ono w odziedziczonym projekcie. W dyskusji pojawiła się też informacja o usunięciu nazwiska dyrektorki z kolofonu po medialnej burzy.

Żądania posła i dalsze kroki


Poseł zażądał uzupełnienia wystawy o pominięte dokumenty i wydarzenia oraz natychmiastowej reakcji ministerstwa - podkreślił, że wystawa odwiedzana jest przez mieszkańców regionu i turystów, więc fałszywy obraz nie powinien się utrwalać. Dodatkowo poinformował, że wystąpił z wnioskiem do prezydenta o pozbawienie Maksymiliana Sznepfa orderów i odznaczeń oraz zamierza przekazać ministrowi dokumenty w tej sprawie.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Przechodzimy do pytania siódmego. W imieniu swoim i grupy posłów zada je pan poseł Jarosław Zieliński. Pytanie skierowane jest do ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Zapraszam panie pośle. Pani marszałek, Wysoki Sejmie. Rodziny ofiar Obławy Augustowskie z lipca 1945 roku wiązały duże nadzieje z nową placówką muzealną, Domem Pamięci Obławy Augustowskiej, przygotowaną wysiłkiem kilkudziesięciu milionów złotych z budżetu państwa w ramach Instytutu Pileckiego. Tymczasem w wystawie odsłoniętej 12 lipca obok ważnych i cennych dokumentów zobaczyliśmy historię ocenzurowaną i sfałszowaną. Opinie publiczne najbardziej zbulwersowało pominięcie informacji o udziale w tej największej powojennej komunistycznej zbrodni oddziałów I Pułku Praskiego Ludowego Wojska Polskiego pod dowództwem Maksymiliana Sznepfa. Trudno uznać to za przypadek. Sytuacja ta wpisuje się w cały ciąg działań, nie mamy czasu o nich dzisiaj mówić, w interesie spadkobierców, tych, którzy uczestniczyli w tej operacji po stronie sowieckich oprawców, w interesie resortowych dzieci i wnuków, dla których prawda o Obławie Augustowskiej jest politycznie i moralnie wyjątkowo niewygodna. Sprzyja temu ideologiczna i personalna polityka koalicji 13 grudnia z karierami rodziny Maksymiliana Sznepfa. Karygodne było tłumaczenie tej sprawy przez Instytut Pileckiego, który napisał w pierwszym oświadczeniu, że porucznik Maksymilian Sznepf dowodził jednostkę Ludowego Wojska Polskiego o wielkości 110-160 żołnierzy, która zatrzymała 22 osoby, z których część nigdy nie wróciła do domu. W Obławę zaangażowanych było 45 tys. żołnierzy. Udział Sznepfa stanowi jedynie 2 promile tych sił. Jak widać, historia ma swoje dalsze ciągi, a przejawy hańby domowej się powtarzają. Panie Ministrze, domagam się uzupełnienia wystawy o Obławie Augustowskiej o pominięte ważne wydarzenia i dokumenty oraz przywrócenia jej waloru zgodności z prawdą historyczną. Wiele osób aktualnie odwiedza tę wystawę z regionu północno-wschodniej Polski, ale i turystów, bo August jest miastem turystycznym, uzdrowiskowym, a fałszywy obraz nie powinien być utrwalany. Sprawa ta jest więc bardzo pilna. Proszę o reakcję. Bardzo dziękuję. Szanowni Państwo, wiem od pani marszałek Wielichowskiej, że mamy umowę co do dyscypliny ze względu na to, aby o dobrej porze tej zaplanowanej rozpocząć głosowania. Zatem zarówno do Państwa posłów, jak i do przedstawicieli rządu o tę dyscyplinę się zwracam. I proszę pana ministra... Wszystko było w porządku, panie pośle, zgadza się. Pana ministra Macieja Wróbla. Proszę. Panie marszałku, Wysoka Izbo. To pytanie rzeczywiście zawierało już w samym swoim założeniu tezę, ale muszę odnieść się do historii. Obława Augustowska już w 2021 roku znalazła się w obszarze działalności badawczej Instytutu Pileckiego, co było bezpośrednio związane z rozpoczynającymi się wtedy pracami nad utworzeniem Domu Pamięci Obławy Augustowskiej, który został niedawno otwarty przez byłą już ministrę Hannę Wróblewską. Projekt wystawy stałej powstał latem 2023 roku i dyrektorką Instytutu była wówczas pani Magdalena Gawin. W projekcie w żadnym miejscu nie było wzmianki o udziale w Obławie Augustowskiej Żołnierzy I Praskiego Pułku Piechoty, ani pana Maksymiliana Sznepfa, a tylko o oddziałach Ludowego Wojska Polskiego. Informacja o innych sprawcach zbrodni ograniczała się do jednej fotografii przedstawiającej obsadę Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Augustowie. Można zresztą to łatwo sprawdzić, bo realizacja projektu była przedmiotem publicznego przetargu i nadal zawiadomienie dostępne jest na stronie internetowe Instytutu. Dopiero jesienią 2023 roku na skutek sugestii i uwag lokalnych historyków autorzy wystawy zdecydowali się rozbudować część poświęconą sprawcom o informacji na temat ponoszących odpowiedzialność oficerach sowieckich i dwóch Polakach, którzy niechlubnie zapisali się w pamięci świadków ubekach Janie Szostaku, Mirosławie Milewskim, przyszłym ministrze spraw wewnętrznych PRL. Także na tym etapie nazwisko pana Sznepfa się nie pojawiało. Ten zarzut, który tu padł o cenzurowaniu i zakłamywaniu historii przez dom pamięci Obławy Augustowskiej jest bezzasadny, bo już blisko dwa lata temu twórcy wystawy, jak i nadzorująca ich pracę dyrektorka Instytutu, pani Magdalena Gawin, przedtem wiceminister w kierowanym przez Piotra Glińskiego resorcie kultury, nie widzieli takiej potrzeby, a umieścić na wystawie informacje o udziale w Obławie pana Sznepfa. Jedyna wprowadzona na wystawie zmiana dotyczyła filmu. Zamiast kilkunastominutowego animowanego filmu, na którego wykonanie zabudżetowano ponad 1,5 mln zł, dział filmowy Instytutu wykonał upamiętniającą wszystkie ofiary Obławy Augustowskiej instalacje wideo i tylko taką decyzją zaoszczędzono 1,4 mln zł. Nowe kierownictwo nie usunęło z wystawy części poświęconej Sznepfowi, bo w projekcie, który odziedziczyli, jej po prostu nie było. Co ciekawe, było nazwisko pani Gawin, ale po stronie twórców wystawy, tylko że w momencie, kiedy państwo rozpętaliście w burze medialną, pani Gawin zdecydowała się o usunięciu swojego nazwiska z kolofonu. To tyle w kwestii Obławy Augustowskiej. Bardzo dziękuję bardzo. Dziękuję. Drugie pytanie zadaje także pan poseł Zieliński. Ta wystawa o Obławie Augustowskiej, panie ministrze, zawiera cały szereg innych mankamentów i takich celowo intencjonalnie dobranych form przekazu. Ja wystąpiłem do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z wnioskiem o pozbawienie Maksymiliana Sznepfa orderów i odznaczeń, które otrzymał m.in. właśnie za walkę z podziemiem niepodległościowym połakowskim na terenie północno-wschodniej Polsce, m.in. w Obławie Augustowskiej. I w tym wniosku, który panu ministrowi za chwilę przekażę, jeżeli pan pozwoli to proszę mi przyjąć, ten dokument przywołuję, bo teraz nie mam czasu tego więcej przywołać, przywołuję cały szereg innych aspektów, które świadczą o manipulowaniu historią i pomijaniu ważnych faktów, które są rzeczywiście, gdyby były przywołane, niewygodne dla resortowych dzieci i wnuków. Ale jeszcze pytanie dodatkowe dotyczy, i to było zapowiedziane, wystawy Nasi Chłopcy przygotowanej przez Muzeum Gdańska i Muzeum II Wojny Światowej. Proszę o komentarz do tego, co zbluwowało opinię publiczną, panie ministrze, bo polskie muzea powinny stać na straży pamięci i prawdy historycznej oraz przekazywać młodym pokoleniom z najwyższą troską, obiektywny i patriotyczny przekaz, a nie relatywizować zgodnie z naszą wydarzeniem historycznym. Proszę o odniesienie do tej sprawy. Prosimy pana ministra Macieja Wróbla. Bardzo dziękuję. Jeszcze wracając do zakłamywania historii, to ja myślę, że warto przypomnieć przykłady, o których państwo zapominacie, bo obecna dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej doprowadziła do wycofania cenzorskich ingerencji dokonanych przez ówczesnego dyrektora, pana Nawrockiego, który wprowadził zmiany głęboko deformujące kształt wystawy głównej, usuwając z niej m.in. film, w którym pokazywani byli tacy bohaterowie, jak Jan Paweł II, jak ksiądz Jerzy Popiełuszko, czy świętej pamięci prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. W 2019 roku z Muzeum Narodowego zniknęły np. prace artystek Natalii Lel i Katarzyny Kozyry. Po fali protestów ówczesny dyrektor tę wystawę przywrócił, a potem pan minister Gliński go odwołał. I tak było z wieloma różnego rodzaju innymi przykładami. Przykład wystawy Nasi chłopcy, mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w Armii III Rzeszy, to jest wystawa zorganizowana przez Muzeum Gdańska. Przypomnę, jest to samorządowa instytucja kultury, a zgodnie z ustawą o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej, to dyrektor instytucji kultury zarządza instytucją, reprezentuje ją na zewnątrz i odpowiada za prowadzoną działalność wystawienniczą. Ministerstwo Kultury nie ma i nie miało podstaw do ingerowania w wystawę. Ale jeżeli mamy, panie pośle, szanować niezależność ludzi i instytucji kultury, niezależność od władzy, to właśnie w ten sposób, żeby nie ingerować w wystawy, szczególnie w wystawę, która dotyczy doświadczeń przemilczanych zarówno w przestrzeni publicznej, jak i często domowej. Dla wielu mieszkańców Pomorza temat służby w niemieckiej armii wydawał się zbyt niebezpieczny, by mówić o nim otwarcie. Muzeum jako instytucja zaufania publicznego ma wręcz obowiązek podejmować także trudne tematy, nie aby usprawiedliwiać czy oskarżać, ale po to, żeby tłumaczyć. I ta instalacja, ta wystawa rozpoczęła się od instalacji fotograficznej z portretami polskich obywateli w mundurach wojsk III Rzeszy, co skłania do zadania prymarnego pytania, kim są ci ludzie. Przedstawia genezę tej służby z całym bólem i z całym cierpieniem rodzin. Przedstawia zbrodnie niemieckie jesienią 1939 roku, gdy rozstrzelano kilkadziesiąt tysięcy Polaków, elitę narodu. Obóz Stutthof, do którego trafiali polscy pomorzanie, gdzie wskazano wyraźnie, kto był ofiarą, a kto był zbrodniarzem. Objaśniono znaczenie niemieckiej listy narodowościowej, do przyjęcia której zmuszono polskich obywateli, co było podstawą przymusowego poboru. Odmowa oznaczała wywózkę, obóz, a także śmierć. Tytuł wystawy nie jest prowokacją, lecz egzemplifikacją szacunku dla bólu rodzin, które straciły bliskich w obcych mundurach. I podkreśla głęboki, rodzinny związek mieszkańców Pomorza z synami. Ale muszę Państwu powiedzieć, że dzięki Państwa zaangażowaniu w promocję tej wystawy, za co w imieniu organizatorów bardzo dziękuję, obejrzało ją już ponad 15 tysięcy osób, co muszę przyznać, jest niewątpliwie sporym rekordem. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. Dziękuję.