PiS: Donald Tusk 'dostał z buta' od szefa Google'a
PiS skrytykował ogłoszoną inwestycję Google'a w Polsce jako symboliczny gest — 5 milionów zł na 5 lat — i nazwał ją PR-ową. Partia twierdziła, że Donald Tusk został zlekceważony przez szefa Google'a, a deklaracje rządu są niewiarygodne.
PiS podkreślił, że ogłoszona kwota 5 milionów zł na 5 lat to jedynie milion rocznie, co przy przeliczeniu daje około 20 zł na jednego Polaka, i nazwał przedsięwzięcie działaniem służącym PR-owi, a nie realnym wsparciem dla kraju.
W wystąpieniu wskazano kontrast z inwestycjami Google'a za granicą — m.in. inwestycjami rzędu 2 miliardów w Afryce — oraz przypomniano wcześniejsze większe deklaracje, kiedy mowa była o miliardach. PiS podkreślił, że skala obecnych obietnic jest znacznie mniejsza.
Przedstawiciel PiS argumentował, że procent inwestycji do PKB jest niższy niż za wcześniejszych rządów i że mimo zapowiedzi o "rekordowych inwestycjach" realne wskaźniki nie potwierdzają spektakularnego sukcesu.
PiS ocenił działania rządu jako opowieść PR-ową oderwaną od faktów, odwołując się także do krytyki wielkich zapowiedzi, takich jak wspomniane 650 miliardów. Ton wystąpienia był ostry i polemiczny, z wyraźnym wskazaniem na niewiarygodność obecnych deklaracji.
Najważniejsze zarzuty
PiS podkreślił, że ogłoszona kwota 5 milionów zł na 5 lat to jedynie milion rocznie, co przy przeliczeniu daje około 20 zł na jednego Polaka, i nazwał przedsięwzięcie działaniem służącym PR-owi, a nie realnym wsparciem dla kraju.
Porównanie skali inwestycji
W wystąpieniu wskazano kontrast z inwestycjami Google'a za granicą — m.in. inwestycjami rzędu 2 miliardów w Afryce — oraz przypomniano wcześniejsze większe deklaracje, kiedy mowa była o miliardach. PiS podkreślił, że skala obecnych obietnic jest znacznie mniejsza.
Ocena wpływu na gospodarkę
Przedstawiciel PiS argumentował, że procent inwestycji do PKB jest niższy niż za wcześniejszych rządów i że mimo zapowiedzi o "rekordowych inwestycjach" realne wskaźniki nie potwierdzają spektakularnego sukcesu.
Kontekst retoryczny i konsekwencje
PiS ocenił działania rządu jako opowieść PR-ową oderwaną od faktów, odwołując się także do krytyki wielkich zapowiedzi, takich jak wspomniane 650 miliardów. Ton wystąpienia był ostry i polemiczny, z wyraźnym wskazaniem na niewiarygodność obecnych deklaracji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Przedstawiciel PiS broni zbiorników retencyjnych i atakuje przeciwników
PiS oskarża prokuraturę o zakaz paczek higienicznych
Paweł Szefernaker: informuje o pomocy rządu dla uchodźców
Paweł Chreniak: 16 rodzin dostało wsparcie, 25 mln dla biura
P. Jaki: Zieloni aktywiści w rządzie zagrażają życiu Polaków
Zbigniew Ziobro broni gotówki: projekt znosi limity płatności
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Gdyby wybory odbyły się dziś — PiS odbija mandaty kosztem Konfederacji
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Transkrypcja
Czy są pytania? Czy elementem tego cyrku, o którym też Państwo mówią, jest między innymi ta wielka inwestycja Google'a, Państwa zdaniem, w Polsce, bo miało być wielkie osiągnięcie, a okazuje się, że to jest tylko 5 milionów złotych na 5 lat, czyli milion rocznie, przyliczono to nawet, że to wychodzi 20 złotych na Polaków. Faktycznie, to są znowu takie działania, które mają w jakiś sposób przykuć uwagę opinii publicznej, ale tak naprawdę to nie są działania, które by niosły wiele dobrego dla Polski. Przeliczono 20 złotych na jednego Polaka, wielka inwestycja. No ja myślę, że dużo więcej Google płaci za reklamy różnego rodzaju niż zapłacili za to, żeby się pojawić na konferencji z Donaldem Tuskiem, który ogłaszał wielki sukces. Mało tego, szef Google'a przyjechał przecież prosto z Afryki, gdzie inwestują około 2 miliardów, więc to jest, proszę Państwa, ta skala różnicy. Za naszych czasów, kiedy pan premier Morawiecki ogłaszał inwestycje Google'a, to były 3 miliardy, więc proszę sobie porównać tą skalę. Mało tego, ostatnio Donald Tusk mówił o rekordowych inwestycjach. Tylko zobaczmy, jaki to jest procent inwestycji do PKB. Procent niższy niż za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. A wtedy posłowie Platformy Obywatelskiej krzyczeli, że gospodarka się wali, że jest tragiczna sytuacja, że jest zapaść, jeśli chodzi o inwestycje. Więc warto to porównywać, warto bazować na faktach, bo to, co robi rząd Donalda Tuska, to jest jakaś taka opowieść PR-owa, która wiele wspólnego z faktami nie ma. Proszę Państwa, jeszcze tylko dopowiem, że gdyby rzeczywiście to się działo za naszych rządów, gdyby to z takim sukcesem, oczywiście tutaj w cudzysłowie, wystąpił pan premier Mateusz Morawiecki, no to byłaby kpina, którą obśmiewalibyście Państwo, zwracam się tutaj do dziennikarzy, i mieliby rację. A tutaj można powiedzieć kolokwialnie, Donald Tusk dostał od szefa Google z buta, został potraktowany w taki sposób, jak człowiek kompletnie niepoważny i on, przypomnijmy sobie, zapowiedzi, jakie składał polski premier, że będą niesamowite tutaj informacje. Jak to się ma w związku z tym do zapowiedzi tych już też obśmiewanych 650 miliardów, które będą miały i polską inwestycję. Niewiarygodność tego rządu jest porażająca. No i rzeczywiście, no panie premierze, no czy nie jest panu po prostu łys? Wszystko? Dziękujemy bardzo. Bardzo Państwu dziękujemy.