Artur Jarosław Łącki pyta o koszty Programu Batory
Artur Jarosław Łącki zapytał ministra o koszty programu Batory, podkreślając, że projekt zakończył się bez wybudowania żadnego promu. Minister odpowiedział, że nowy rząd w ramach programu Polskie Morze przeznaczył 1,3 mld zł na realizację pierwszego promu i kolejnych dwóch oraz że pierwszy prom Jantar już popłynął w pierwszy rejs.
Program Batory to zapowiedziany w 2016 roku rządowy projekt budowy polskich promów pasażerskich i samochodowych typu ROPAX, przewidziany dla polskich armatorów takich jak Polska Żegluga Bałtycka, Polferis i Unity Line. Głównym zakładanym wykonawcą miała być stocznia Gryfia w Szczecinie, powołano spółkę Skarbu Państwa Polskie Promy, odbyła się symboliczna stępka, lecz projekt oficjalnie zakończył się między 2020 a 2021 rokiem bez zbudowania kadłubów.
Poseł pytał, jakie rzeczywiste koszty poniósł Skarb Państwa w związku z nieudaną realizacją programu Batory, wskazując na wydatkowane środki na przygotowania i na pozostawioną, rdzewiejącą stępkę jako jedyny ślad po projekcie.
Minister wyjaśnił, że obecny rząd wpisał budowę promów w program Polskie Morze i przeznaczył 1,3 mld zł na pierwszy prom i kolejne dwa, argumentując, że inwestycja ma wzmocnić pozycję polskich armatorów na Bałtyku. Poinformował też, że prace przy jednym z jednostek w dużej prywatnej stoczni remontowej w Gdańsku zostały uratowane po interwencji, co umożliwiło zakończenie pierwszego rejsu promu Jantar.
W wypowiedzi przypomniano, że udział polskich armatorów na zachodniej flance Bałtyku spadł z ponad 80% w 2015 roku do nieco ponad 50% pod koniec poprzedniego rządu, wskazując na ofensywną zagraniczną konkurencję, nowoczesne jednostki budowane za granicą oraz wyższe koszty eksploatacji i emisji starszych statków jako przyczyny utraty części rynku.
Najważniejsze ustalenia
Program Batory to zapowiedziany w 2016 roku rządowy projekt budowy polskich promów pasażerskich i samochodowych typu ROPAX, przewidziany dla polskich armatorów takich jak Polska Żegluga Bałtycka, Polferis i Unity Line. Głównym zakładanym wykonawcą miała być stocznia Gryfia w Szczecinie, powołano spółkę Skarbu Państwa Polskie Promy, odbyła się symboliczna stępka, lecz projekt oficjalnie zakończył się między 2020 a 2021 rokiem bez zbudowania kadłubów.
Pytanie o koszty poniesione przez Skarb Państwa
Poseł pytał, jakie rzeczywiste koszty poniósł Skarb Państwa w związku z nieudaną realizacją programu Batory, wskazując na wydatkowane środki na przygotowania i na pozostawioną, rdzewiejącą stępkę jako jedyny ślad po projekcie.
Reakcja rządu i działania naprawcze
Minister wyjaśnił, że obecny rząd wpisał budowę promów w program Polskie Morze i przeznaczył 1,3 mld zł na pierwszy prom i kolejne dwa, argumentując, że inwestycja ma wzmocnić pozycję polskich armatorów na Bałtyku. Poinformował też, że prace przy jednym z jednostek w dużej prywatnej stoczni remontowej w Gdańsku zostały uratowane po interwencji, co umożliwiło zakończenie pierwszego rejsu promu Jantar.
Kontekst rynkowy i konsekwencje dla armatorów
W wypowiedzi przypomniano, że udział polskich armatorów na zachodniej flance Bałtyku spadł z ponad 80% w 2015 roku do nieco ponad 50% pod koniec poprzedniego rządu, wskazując na ofensywną zagraniczną konkurencję, nowoczesne jednostki budowane za granicą oraz wyższe koszty eksploatacji i emisji starszych statków jako przyczyny utraty części rynku.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Koalicja Obywatelska: Apel o wyjaśnienia po zatrzymaniu pociągów
Kinga Gajewska przedstawia 'babciowe' - 1500 zł dla matek
Krzysztof Komorski: Zaprzecza plotkom o migrantach w Tarnawadce
Koalicja Obywatelska proponuje 100% zasiłku i dłuższe ferie
KO: Jak rząd wzmocni policję i Straż Graniczną? – pytanie do MSWiA
Mirosław Pampuch: Ustawa o prokuraturze to zamach na niezależność
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Lewica
Lewica: Stop Alkolobby - łatwiej kupić alkohol niż lekarstwa
Sejm RP
Katarzyna Królak: Ułatwienia dla fundacji i stowarzyszeń
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: uspokaja atmosferę i stawia na prawdę
Razem
Maciej Konieczny: Prezydent Wołosz odpowiada za patologie w schronisku
Sejm RP
Sejm rozpatruje zmiany w gospodarce nieruchomościami rolnymi
Szymon Giżyński
Szymon Gizynski: Dziedzictwo Powstania Styczniowego i tajne państwo
Artykuły
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Transkrypcja
Przybył na salę już pan minister Marchewka, zatem bardzo proszę pana posła Artura Jarosława Łąckiego oraz pana Stanisława Lamczyka o zadanie pytań w sprawie budowy promów dla polskich armatorów. Panie marszałku, panie ministrze, Wysoka Izbo. Panie ministrze, chciałem zadać pytanie związane z znanym już nam wszystkim pewnie programem Batory, ale najpierw troszeczkę historii. Czym był program Batory? Program Batory to zapowiedziany w 2016 roku rządowy projekt budowy polskich promów pasażerskich, samochodowych do połączeń ze Skandynawią. Główne założenia tego programu to budowa nowoczesnych promów typu ROPAX. Promy miały trafić do Polskiej Żeglugi Bałtyckiej, do Polferisu, do Unity Line. Budowa w polskich miała być głównie robiona w polskich stoczniach, a głównym, głównym budowniczym, główną stocznią budowy miała być stocznia Gryfia w Szczecinie. Projekt był symbolem odbudowy, tak mówiono wtedy, polskiego przemysłu stoczniowego. Do realizacji tego projektu powołano spółkę Skarbu Państwa Polskie Promy. Za budowę odpowiedzialna była, jak już powiedziałem, Morska Stocznia Remontowa Gryfia w Szczecinie. Program był bardzo mocno promowany. Pamiętacie Państwo słynną stępkę, w którą młotkim uderzał pan premier Morawiecki razem z panem ministrem Grubarczykiem. W tym, cóż, można powiedzieć, że stępka została, a programu już nie ma. Jak się skończył ten program? W praktyce nie wybudowano ani jednego promu. Przez kilka lat wydawano środki na przygotowanie, zmieniano koncepcję, przesuwano terminy. Nie rozpoczęto nawet budowy kadłubów. Oficjalny finał programu nastąpił między rokiem 2020 a 2021. Projekt został porzucony, spółka Polskie Promy została zlikwidowana, a program uznano za nieudany. Szanowny panie ministrze, w związku z tym programem tak nieudanym dla polskiego społeczeństwa, w związku z tym źle zarządzanym programem, w którym jedynym śladem po tym programie została rdzewiąca stępka, mam następujące pytanie. Jakie koszty Skarb Państwa poniósł w związku z tym nieudanym programem? Pan minister Arkadiusz Marchewka, bardzo proszę. Przepraszam, ale panie ministrze, niestety muszę wracać na ważną komisję. Pana odpowiedź odsłucham później. Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, przywitajmy przedstawicieli Wielkopolskiego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Złotowie, którzy przybyli na zaproszenie obecnego tutaj pana posła Henryka Szopińskiego. Witamy bardzo serdecznie. Proszę pana ministra Marchewkę. Szanowny panie marszałku, wysoka izbo. Program budowy nowych promów dla polskich armatorów jest jednym z priorytetów zapowiedzianego przez premiera Donalda Tuska programu Polskie Morze. Nasz rząd na realizację pierwszego promu i kolejnych dwóch przeznaczył kwotę 1,3 mld zł. Przede wszystkim po to, aby Polska i polscy armatorzy byli silni na Bałtyku i dawali możliwość klientom przewozu towarów, ciężarówek, samochodów i korzystania z tych jednostek na najwyższym poziomie, świadcząc najlepszej jakości usługi. Jeśli chodzi o kwestię potrzeb dla polskich armatorów, to od wielu lat polscy armatorzy, szczególnie w tej zachodniej części Bałtyku, pomiędzy Świnoujściem a Szwecją, mieli pozycję dominującą. W 2015 roku, kiedy rząd poprzedni przejmował władzę, udział polskich armatorów na tej zachodniej flance wynosił ponad 80%. To znaczy, że 80% ciężarówek, samochodów i pasażerów płynących do Szwecji i tamtą drogą morską korzystało z usług polskich armatorów. Kiedy moi poprzednicy kończyli rządy, ten udział spadł do 50 kilku procent, czyli o ponad 20 punktów procentowych. Dlaczego? Dlatego, że zagraniczna konkurencja weszła dosyć ofensywnie na rynek, wybudowała nowe promy i zgarnęła część rynku, mówiąc wprost. W czasie, kiedy premier Morawiecki z panem Grubarczykiem pukali młotkiem w kawałek z blachy, zapowiadając budowę wielkiego promu w Szczecinie, niemiecka konkurencja chociażby zaczęła budowę swoich promów w Azji. Po kilku latach wpłynęli na Bałtyk z nowymi jednostkami, dając atrakcniejszą ofertę, a polscy armatorzy zostali, mówiąc wprost, ze starymi jednostkami, które były nie tak efektywne jak te nowe. Do tego były duże koszty związane z emisjami atmosfery, więc koszty prowadzenia działalności były dużo wyższe, przez co traciliśmy po prostu rynek, bo konkurencja mogła zaoferować dużo lepsze usługi. Wstępka, o którą pytał pan poseł, do dzisiaj redzywieje w stoczni w Szczecinie. Została ona porzucona i zakończyła swój żywot razem z programem Batory, który był flagowym programem rządu premiera Morawieckiego, z którego nic nie wyszło, zakończyło się po prostu katastrofą, a niestety Szczecinowi i polskiej gospodarce morskiej przeniósły wiele wstydu. Następnie podjęto decyzję o tym, że statki dla polskich armatorów, dla Unity Line wybuduje prywatna, największa stocznia remontowa w Gdańsku. Te prace przez pierwsze miesiące szły zgodnie z planem, ale potem okazało się, że projekt został zupełnie pozostawiony. Kiedy przejąłem sterę odpowiedzialności za gospodarkę morską, okazało się, że stocznia od ponad 10 miesięcy nie dostaje wynagrodzenia za swoją pracę, nie jest w stanie wypłacać pieniędzy podwykonawcom, ludziom, którzy budowali, budują tę jednostkę i stoi na skraju opadłości. Więc konsekwencje dla tego takiej katastrofy byłyby kolosalne i wykraczałyby dużo dalej poza budowę jednego projektu, bo to byłyby po pierwsze gigantyczne straty stoczni, niemożliwe do odzyskania środki Skarbu Państwa i pewnie przez brak nowych jednostek w ciągu dwóch lat upadek polskich armatorów, którzy nie mieliby czym konkurować z konkurencją. Podjęliśmy decyzję, że zainwestujemy i uratujemy ten projekt. To były dwa lata wytężonej, intensywnej pracy po to, aby prom Jantar, pierwszy prom, który we wtorek popłynął w pierwszy rejs i został wypełniony ciężarówkami, mógł z powrotem być dumą i największą jednostką w posiadaniu polskich armatorów. To jest niezwykle istotne z tego punktu widzenia, że realizujemy szeroko rozumianą inwestycyjną działalność w zakresie chociażby realizacji inwestycji drogowych. Droga ekspresowa S3 kilka tygodni temu, ostatni jej odcinek został zakończony, oddany do użytku, więc można powiedzieć, że mamy drogę ekspresową od morza aż do gór, czyli do granicy polsko-czeskiej, gdzie Czesi już zaczęli budowę również swojego odcinka autostrady prowadzącej w stronę Pragi. To znaczy, że mamy zupełnie nowy korytarz transportowy do Skandynawii. Ten ostatni odcinek przez Morze Bałtyckie jest kluczowy z naszego punktu widzenia, bo zawsze żegluga promowa była tą perłą w koronie polskiej żeglugi morskiej, największego polskiego armatora i podjęliśmy odpowiednie działania, które pozwoliły zrealizować tę inwestycję, która pozwoli po pierwsze utrzymać się na rynku, a po drugie ofensywnie odzyskiwać to, co przez ostatnie lata zostało stracone. We wtorek prom wypłynął w pierwszy rejs. W związku z tym, że był to pierwszy rejs, nie został w całości wypełniony, ale przewiózł 165 ciężarówek, co i tak było bliskie rekordu. To znaczy, że mamy potencjał, mamy nowoczesny prom napędzany na LNG, gdzie koszty eksploatacyjne są dużo niższe niż w porównaniu do obecnych promów, które są blisko 30-letnimi jednostkami. A równie ważne jest to, że za kilka miesięcy, myślę, że na przełomie 3 i 4 kwartału tego roku do eksploatacji wejdzie kolejna jednostka bliźniacza do Jantara, prom Bursztyn, który już jest zwodowany. Jestem przekonany, że pozwoli nam, posiadając dobre narzędzia w rękach, odzyskiwać rynek promowy na Bałtyku i pokazywać polską siłę na Morzu Bałtyckim. Dziękuję panu. Bardzo dziękuję panu ministrowi. I drugie pytanie zadaje pan poseł Stanisław Lamczyk. Dziękuję bardzo panie ministrze, panie marszałku, szanowni państwo. Po 25 latach otwieramy w zasadzie nowy rozdział w polskiej żegludze. I to jest właśnie budujemy, znaczy w polskiej stoczni w Gdańsku prom. Prom, który jest promem ekologicznym, prom, który jest nowoczesnym promem, ale jest to też motywacja dla młodych ludzi. Chciałbym też panie ministrze z tego miejsca podziękować za 2,4 miliarda na jednostki naukowo-badawcze dla uczelni, zarówno w Gdyni, jak i w Gdańsku. Ale w związku z promem mam jedno pytanie. Oczywiście mamy dwie konkurencyjne zasoby, o dwóch amatorów. W jaki sposób ta jednostka nowa będzie, załóżmy, wkomponowana w tą pracę i jak ona będzie pływała? Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję. Proszę ponownie pana ministra Marchewka. Dziękuję panie pośle za to pytanie. Kluczowa jest tutaj rzeczywiście kwestia dotycząca współpracy polskich armatorów. Dlatego, że wiemy, że dzisiaj, żeby polscy armatorzy byli silni na Bałtyku, niezbędna jest współpraca, a nie konkurencja i wzajemne, mówiąc wprost, rywalizowanie, które nie przynosi dobrych efektów. Mamy jako skarb państwa dwóch największych armatorów, czyli dwie marki, Unity Line i Polferis. Polska żegluga morska, polska żegluga bałtycka. Do tej pory prowadziły one działania w sposób konkurencyjny do siebie. Często zdarzało się tak, że jeden prom wypływał ze Świnouścia w stronę Szwecji wypełniony w 40%, a godzinę po nim prom drugiej firmy również wypełniony w 40% i one płynęły obok siebie, co było zupełnie nieefektywne. Jeśli chcemy stawić czoła zagranicznej konkurencji i utrzymać się na Bałtyku, a nawet mówiąc wprost, odzyskiwać to, co zostało przez ostatnie lata utracone, to musimy mądrze współpracować. Dlatego została stworzona przez naszych armatorów nowa marka polska, bo z Polski do Skandynawii i ta marka integruje działania polskich armatorów po to, aby posiadając już kilkanaście jednostek we flocie, móc nimi zarządzić w taki sposób, aby było to bardzo efektywne i przynosiły jak największe przychody, minimalizując koszty działalności operacyjnej, bo o to przecież w żegludze chodzi. Chcę powiedzieć Panu Posłowi i Wysokiej Izbie, że ten projekt został zatwierdzony przez Urząd Konkurencji i Konsumenta. Pod koniec ubiegłego roku została wydana zgoda na realizację tych wspólnych działań, więc jestem przekonany, że realizując odważne działania integrujące naszych armatorów, armatorzy będą w stanie stworzyć taką ofertę, która będzie najlepsza na Bałtyku, bo to pozwoli nam w sposób efektywny zarządzać flotą pod jedną rozpoznawalną marką, zresztą myślę, że cała Polska zobaczyła w ostatni weekend, jak wielki potencjał jest w naszej żegludze promowej, jak istotne jest wprowadzanie nowych jednostek pod nową marką, która jestem przekonany w ciągu najbliższych miesięcy zacznie już w pełni funkcjonować i pozwoli na świadczenie najwyższej jakości usług dla przewoźników, dla pasażerów, a nasze promy będą wypełnione ciężarówkami, które płyną w stronę Skandynawii, wożąc towary, które są najistotniejsze z punktu widzenia codziennego życia mieszkańców. Myślę, że tutaj jeszcze warto zwrócić uwagę, że właśnie największą część przychodów polskich armatorów, generalnie armatorów promowych na Bałtyku, stanowią te przewozy, które są związane z przewozem ciężarówek i dużych gabarytów, więc to jest największa część naszych przychodów, więc dlatego realizujemy inwestycje związane z budową promów, które mają najdłuższą linię ładunkową. Gdyby ciężarówki ostawić jedna za drugą, to ten najnowszy prom ma taką linię ładunkową, że te ciężarówki ciągnęłyby się przez 4 kilometry i 100 metrów, to daje bardzo duże możliwości przewozowe. Dziękuję bardzo panu ministrowi.