Artur Łącki - Jawność pytającego czy anonimowe nadużycia?
Poseł Artur Łącki w wystąpieniu w Sejmie porusza problem anonimowych zapytań o dostęp do informacji publicznej i proponuje wprowadzenie obowiązku elektronicznej weryfikacji tożsamości pytających. Zwraca uwagę na nadużycia polegające na zakładaniu adresów e-mail z cudzym nazwiskiem i składaniu pytań w imieniu innych osób.
Najważniejsze ustalenia: Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje obywatelom prawo zadawania pytań instytucjom państwowym i samorządowym. Poseł Łącki podkreśla, że prawo do informacji to narzędzie kontroli społecznej, ale dziś brak jest mechanizmu weryfikacji tożsamości pytającego.
Problem praktyczny: W wystąpieniu wskazano przypadki, gdy ktoś używa cudzych nazwisk, tworzy adresy e-mail i z ich kont kieruje zapytania do urzędów. To powoduje ryzyko utożsamiania osób z pytaniami, zbędne angażowanie współpracowników i dezorientację instytucji.
Propozycja rozwiązań: Poseł Łącki sugeruje wprowadzenie obowiązku składania zapytań elektronicznych przy użyciu profilu zaufanego lub aplikacji mObywatel, co zapewni jawność pytającego przy jednoczesnym zachowaniu dostępu do informacji publicznej.
Dalsze kroki: Autor informuje o wysłaniu interpelacji do ministra cyfryzacji w tej sprawie i zachęca do dyskusji nad rozwiązaniami prawnymi, które ukrócą praktyki podszywania się pod innych.
Zachęcam do obejrzenia nagrania, by poznać szczegóły wystąpienia i przygotowane propozycje zmian.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Wszystkiego dobrego panie pośle, dobrych świąt, błogosławionych. Panie Marszałku, Wysoka Izbo. Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje każdemu możliwość zadania pytania instytucjom państwowym i samorządowym, jednostkom samorządu terytorialnego i wszelkim instytucjom użyteczności publicznej. Taki dostęp do informacji to jedno z narzędzi obywatelskiej kontroli i przywilej społeczeństwa obywatelskiego. Zapytana instytucja musi odpowiedzieć. Oczywiście, jeśli dane, o które pyta obywatel lub jakaś organizacja nie są poufne, to oczywiste. Natomiast nieoczywiste jest to, że pytana instytucja czy jakikolwiek inny podmiot nie ma żadnej możliwości zweryfikowania tożsamości pytającego. Bo wydaje się, że tak jak informacja, po którą ktoś sięga jest jawna, tak samo jawna winna być tożsamość pytającego. I nie dochodziło do tego, że ktoś zakłada sobie adres e-mail z czyimś nazwiskiem i zadaje urzędom pytania w gruncie rzeczy nieszkodliwe, ale takimi, z którymi osoba, której nazwisko użyta, nie chce być utożsamiana. Dochodzi do sytuacji, że ktoś na czyjeś konto, podpisując się cudzym nazwiskiem, zbiera informację. Zadajmy sobie pytanie, czy chcielibyście, żeby ktoś używał waszego nazwiska do zadawania różnych pytań urzędom i instytucjom, z którymi na co dzień współpracujecie. Bo ja nie chciałbym, żeby samorządowcy, z którymi współpracuję na co dzień, musieli delegować urzędników do odpowiadania na pytania zadane rzekomo w moim imieniu. Wysoka Izbo! Czy nie powinniśmy rozważyć prowadzenia obowiązku zadania takich pytań w formie elektronicznej, przy użyciu profila zaufanego, bądź za pomocą aplikacji mObywatel? Niech to będzie jawność na zasadzie wzajemności. Jawna informacja udzielana jawnemu pytającemu. Zapewniam, że takie rozwiązanie w żaden sposób nie ograniczy dostęp obywateli do informacji publicznej. Natomiast ukróci praktyki zadawania pytań na czyjeś konto i pod cudzym nazwiskiem. Informuję również, że wysyłam w tej sprawie interpelację do ministra cyfrytacji. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo.
Dziękuję za pobranie 🙏
Jeżeli opublikujesz ten materiał w mediach społecznościowych, będę bardzo wdzięczny za oznaczenie VideoParlamentu. Dzięki temu docieramy do kolejnych osób i możemy dalej budować przejrzyste archiwum polskiej polityki.