Donald Tusk podczas wystąpienia w Sejmie zaprezentował plan kontroli cen paliw i mechanizmy obniżające koszty przed świętami, podkreślając potrzebę ochrony polskich rodzin. Odniósł się także do wet prezydenckich PiS oraz do politycznego wykorzystywania spraw kryminalnych.
Główne założenia interwencji
Donald Tusk przedstawił pakiet działań: obniżki VAT, wprowadzenie ceny maksymalnej i precyzyjne mechanizmy prawne, które mają zapobiec spekulacjom pośredników i koncernów. Celem jest realne obniżenie kosztów paliw przed okresem zwiększonego ruchu z powodu świąt.
Spór o kodeks karny i etyka polityczna
Lider skrytykował także PiS za obronę prezydenckiego weta w sprawach kodeksu karnego i za polityczne wykorzystywanie tragedii ofiar. Zwrócił uwagę na konieczność bezwzględnego ścigania przestępstw wobec nieletnich i potępił próby robienia z tego brudnej polityki.
Kontekst europejski i konsekwencje
Donald Tusk podkreślił, że Polska konsultowała rozwiązania z partnerami w Europie i że działania są uzasadnione względami bezpieczeństwa państwa w obliczu niestabilnej sytuacji na rynkach paliw. Zapowiada przekonywanie instytucji europejskich, że proponowane kroki są uzasadnione.
Terminy i dalsze kroki
Tusk zadeklarował oczekiwanie na podpis prezydenta oraz gotowość do dalszych prac nad reformami, gdy pojawią się konkretne, sensowne projekty. Działania mają charakter pilny i są motywowane chęcią ochrony rodzin przed wzrostem kosztów.
Jeśli popierasz te rozwiązania, zostaw like i udostępnij materiał, aby zwiększyć świadomość o proponowanych ochronach dla rodzin.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Kontrolowanie cen i najboże skuteczne obniżanie cen paliwa na stacjach benzynowych. Jak Państwo wiecie zależało nam bardzo też na tym w związku z terminem świątecznym. Wiemy, że wtedy potrzeba przemieszczania się jest większa i koszty byłyby większe dla polskich rodzin. Mam nadzieję, że to wszystko znajdzie swój dobry finał. Będziemy czekali teraz z niecierpliwością na podpisy Pana Prezydenta. Co do weta. PiS obronił weto prezydenckie ze stratą. Jak Państwo wiecie bardzo dużo emocji wzbudziło weto prezydenckie dotyczące zmian w kodeksie. W głównie chodziło o te długie, niekończące się areszty tymczasowe z dużą łatwością nakładane przez Ziobrę i jego ludzi. I to wzbudziło emocje jak wiecie w bardzo różnych środowiskach. Od przedsiębiorców, prawników, działaczy na rzecz praw człowieka, po kibiców. Ale PiS się uparł i jak widać tutaj ręka w rękę z prezydentem będą się twardo trzymali jednak tych złych rozwiązań. No trudno. Ten typ tak ma. Czy wyciągnie Pan konsekwencje wobec działaczy Stronnego Śląska, którzy tuszowali przypadki wetopiny, nie reagowali? Bo to działo się przez 11 lat. Jest wyjątkowym skandalem próba takiego politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii. Mnie nikt nie musi przekonywać, byłem pierwszym politykiem w Polsce, który wytoczył pedofilii i innym przestępstwom na tle seksualnym, szczególnie wobec nieletnich, bezwzględną walkę. Jeszcze wtedy, kiedy byłem po raz pierwszy premier. W sprawie kłodzkiej przestępca winy ochydnej zbrodni pedofilii i gwałtów dostał 25 lat więzienia. Nikt niczego nie kryje. Jego żona, która prawdopodobnie z nim współpracowała, chociaż sprawa jest przed apelacją, na razie dostała 6 lat wyroku więzienia. Ja znam tylko jeden przypadek pedofilii, zbrodni pedofilii, kryty przez polityków. I on dotyczy jednego z najważniejszych polityków PiS-a. Ja nie będę używał nazwiska, bo nie chcę mówić tego polityki, ale dobrze wiecie, o kim mówię, o jakiej sprawie mówię. Tak, tam wtedy zaangażowałem całe państwo, żeby sprawie łeb ukręcić. Każdy, kto podnosi rękę na dziecko, szczególnie w tak obrzydliwych zamiarach jak wykorzystanie seksualne, a szczególnie z użyciem przemocy, będzie bezwzględnie ścigał. I jeśli coś budzi moje podobne obrzydzenie jak tego typu zbrodnie i tego typu przestępstwa, to także politycy, którzy mają coś na sumieniu, a starają się z tragedii ofiar i z samego faktu zbrodni robić taką wyjątkowo brudną, no jak ktoś powiedział za sali, obleśną politykę. Nikt niczego nie ma zamiaru ukrywać w rękę przeciwko. To jest najwyższa kara w historii, te 25 lat. Nie ja ją nałożyłem, to jest sąd, ale jak wiecie, ta sprawa znalazła swój finał w sądzie naprawdę kawał czasu temu. I dobrze wiecie, że także pan zadający to pytanie, dlaczego ta sprawa w tej chwili jest rozgrywana politycznie, miała bezpośredni związek także z tym nieszczęsnym prezydenckim wetem. Przede wszystkim, że za dużo ludzi w tej chwili ma się powód wstydzić. Także ci, którzy robią z tego polityczną kucpę. Panie prezydencie, ja podejmuję kolejne próby odrzucenia przyjęcia akcji z Liwatu, odbliżenia i tak dalej. Czy Komisja Europejska nie będzie nam, mówiąc ponownie, odchodziła palcem, bo tam są odkreślone wysokości, czy to jest uzgodnione, dogadane, mamy zgodę na to? Właśnie pytaliście też państwo, kiedy szły na salę na głosowanie i jeszcze wczoraj wieczorem, także te pytania padały, dlaczego właśnie dziś, wczoraj i dziś, wybraliśmy ten czas do tych zmian. Także posłowie opozycji, którzy nie mogą się przyczepić do samej decyzji i do jej masywności, czepiają się timingu, że data jest nie ta. Po pierwsze, od pierwszych dni wojny, wtedy kiedy ta wojna uspowodowała także kryzys na rynkach światowych, na rynkach paliw, otrzymywaliśmy i to nie tylko my, nie mówię o jakichś dyskretnych, tajnych informacjach, ale cały świat był karmiony informacjami, że wojna będzie bardzo krótka, błyskawicznie rozstrzygnięta i że nie powinna wpłynąć w jakiś zasadniczy sposób na sytuację na rynkach paliw. Obserwowaliśmy tę sytuację bardzo znikliwie. Mam powód od kilkudziesięciu godzin sądzić, także w związku z informacjami, jakie otrzymaliśmy od naszych sojuszników, że trudno spodziewać się stanowizacji na Bliskim Wschodzie w ciągu najbliższych dni. Wręcz przeciwnie, najbliższe dni w tygodniu mogą doprowadzić do eskalacji tej sytuacji. Więc nie możemy się spodziewać radykalnej poprawy na rynku paliw i dlatego postanowiliśmy zadziałać błyskawicznie, ponieważ spodziewamy się, że ta sytuacja będzie w dalszym ciągu niestabilna, a zależało mi, żeby przed świętami przynajmniej skontrolować tę sytuację, żeby nie uderzała cena paliw za bardzo po kieszeni polskiego człowieka. Przygotowaliśmy bardzo, moim zdaniem, skuteczny pakiet. I oczywiście tak, ja nie ukrywam, że idziemy po krawędzi. Przygotowaliśmy bardzo precyzyjne, prawne argumenty. Wiadomo, że Komisja Europejska nie jest zadowolona, kiedy się obniża wart na paliwa, bo to jest wbrew ogólnie działającym przepisom. Ale my mamy argumenty twarde, związane z bezpieczeństwem państwa i jestem pewien, mam powody tak sądzić, że przekonamy także partnerów europejskich, instytucje europejskie, że my dobrze w tej sprawie postępujemy. Chcę także uświadomić wszystkim skalę tego przedsięwzięcia. Bo dzisiaj słyszałem na sali sejmowej od posłów PiSu, że można było to zrobić tak jak oni proponowali. Ja przypominam, że dotychczasowe tego typu próby, szczególnie ta pisowska, ja ją dobrze pamiętam, bo to było gdzieś tuż przed wyborami, one doprowadzały do tego, że budżet państwa tracił, a więc na końcu obywatele też tracili, a ceny nie spadały. Za to paliwo zniknęło ze stacji benzynowej. Mi bardzo zależało na tym, żeby zbudować taki mechanizm, który nie zagrozi dostawom paliwa do polskich stacji benzynowych, który uniemożliwi pośrednikom, koncernom, hurtownikom zarabianie na tym. Najgłupszym modelem, i to był pisowski model, to jest model taki, w którym państwo rezygnuje z podatku, z akcyzy lub z VAT-u, czy pobiera mniejsze opłaty, a ceny wcale nie spadają. Więc stąd taka brawurowa akcja moich ministrów, żeby przygotować także przepis o cenie maksymalnej, czyli tej cenie regulowanej. Nie wszystkim się to spodoba, ale ludziom się to spodoba. Nikt nie będzie mógł wykorzystać tej sytuacji wbrew naszej mutacji. Po to jest niższa akcja VAT, po to jest niższy VAT, żeby wpłynęło to pozytywnie na ceny paliwa, a nie żeby ktoś na tym zarobił. I tak, to wymagało też czasu, to wymagało poufnych konsultacji w Europie, ale efektem jest to, że Polska jako pierwsza podjęła tak masywną akcję w całej Europie. I ona jest bezprecedensowa. Mam nadzieję, że przyniesiemy. Panie premierze, jak pan minister Domański mówi... Panie premierze, ja podejmuję kolejne próby odrzucania VAT prezydencki. Wiadomo, że nie macie większości. Po co kolejny raz takie głosowanie? Nie ukrywam, miałem nadzieję po tym, co się działo też w przestrzeni publicznej. Widać było bardzo wyraźnie, ja trochę znam i pisowców, i trochę znam ludzi, którzy współpracują z prezydentem. No to od kilku dni widzieliśmy na ich twarzach czarną rozpacz, bo wiedzieli w co się wpakowali z tym VAT. Więc miałem nadzieję, że jakoś dotrze do nich to, że w tym przypadku warto byłoby odwrócić to. I no tak, taka była nie duża, ale nadzieja, że może się uda tym razem trochę to odrzucić. Ale też być może dobrze się stało, że ci wszyscy, którzy wiedzą, że polityka aresztowa skonstruowana przez pana Ziobrę była polityką złą. Bardzo niesprawiedliwą była w bardzo wielu przypadkach. No zobaczyli po raz kolejny, że chęci naprawy tej sytuacji ze strony prezydenta i PiSu nie ma. Przynajmniej taka lekcja. A czy projekt nowelizacji KTK i prezydenta powinien być rozpatrywany? Nie znam tego projektu. Dzisiaj widziałem pana Pobudzkiego, który machał kartkami, ale to jest za mało. Panie premierze, będzie kolejna próba reformy kodeksu występowania karnego? Jakiś projekt dopowiada w Polsce? Czy będzie to w tej sprawie czy rząd? Czy rząd się jeszcze będzie tą sprawą zajmował i podejmie kolejną próbę ograniczenia tych... Zobaczymy. Za dużo emocji temu towarzyszyło, jak zauważyliście. I nie ma godziny, żeby nie pojawiały się jakieś sygnały o nowych inicjatywach. Tak jak ta w przypadku prezydenckiej namównicy przez pana Pobudzkiego. Więc dajcie mi też odsapność na ten temat. Nie chcę tak improwizować. Zobaczymy. Ja obejrzę dokładnie na czym te propozycje mi polegają. I tak, jeśli będzie coś sensownego, coś co będzie miało szansę na akceptację większości w parlamencie, to ja nie będę się wahał. Ale dzisiaj nie jestem gotowy do odpowiedzi takiej ostatecznej. Panie premierze, ślubowanie sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. To będzie przyszły tydzień? To będzie przed skromadzeniem narodowym? Macie już datę? Nie ma pana prezydenta, jak wiecie. W sprawie sędziów nie chcemy robić... Znaczy nie wiem czy... Już tej chwili nie ma, ale nie będzie go w tygodniu. Wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Więc dla mnie jest z rzeczy oczywistą, że z decyzją o ślubowaniu trzeba poczekać do powrotu prezydenta. Bo być może zechce jednak poważnie potraktować ten swój obowiązek konstytucyjny, księcia ślubowania. Ale na pewno nie jest moją intencją utrudniać prezydentowi tutaj wykonanie tego obowiązku. Poczekajmy na jego powrót. Dostałem informację, właśnie nie ja dostałem, wyście dostały informację od rzecznika prezydenckiego, że po powrocie ze Stanów Zjednoczonych pan prezydent wyjawi swoją opinię i stanowisko w tej kwestii. I wtedy podejmiemy decyzję. Byliśmy gotowi do tego, ale ja nie chcę robić z tego takiej stricte politycznej przepychanki. No bo to nie ma sensu. Ale przed świętami chce pan to sprawę załatwić? Tak szybko jak to jest możliwe, jak wszystko będzie jasne. Znaczy na razie musimy poczekać na stanowisko tak czy inaczej prezydenta. Panie prezydencie, jak jest pana stosunek do tego projektu ustawy w Stanach Zjednoczonych? Z najlepszą wolą Polskiej Stronnictwa Ludowej to przygotowało. Władysław Kosiniak, jako wicepremier minister obrony narodowej, wziął na siebie niełatwy obowiązek budowania pomostu wszędzie tam, gdzie to dotyczy bezpieczeństwa państwa, naszych zbroi, naszej armii. Więc próbuje jak potrafi najlepiej też szukać rozwiązań pozytywnych. Jest tylko jeden problem. Ja o tym już wczoraj mówiłem. I ten problem dotyczy zarówno pomysłów pana Glapińskiego i prezydenta Nawrockiego, ale dotyczy też niestety projektu PSL. Znaczy nie ma tego zysku. Będzie zysk, będzie to dzielić, zastanowimy się w jaki sposób podzielić. Nie trzeba do tego żadnych ustaw. Pan nie jest przeciwny, żeby to procedować? W każdym razie nie ma zasadnych powodów, żeby procedować w projekty, co do których nie ma nawet cienia szansy na finansowanie, biorąc pod uwagę to, co się dzieje z Glapińskim, z Narodowym Bankiem Polskim i z cenami złota. Będzie rewizja umowy koalicyjnej, panie premierze, bo teraz doszedł klub centrum, więc czy jakieś przetasowania, jakieś zmiany, jakieś nowe negocjacje pan przewiduje? Nie przewiduję żadnych negocjacji. Jeśli będą potrzebne zmiany, na przykład w rządzie, to tylko wtedy, kiedy uznam, że takie zmiany są potrzebne ze względów merytorycznych. Nie ma już czasu na jakieś przygrupowania polityczne. Myślę, że wszyscy to dobrze rozumieją. Ale jeśli będą potrzebne zmiany, bo komuś nie będzie szło, no to oczywiście taką decyzję podam. A spotkać pan cztery oczy z Katarzyną Pełczyńską na Łęcz? Bo dowodzą takie sygnały, że bardzo by chciała z panem porozmawiać. No to jak cztery oczy, to nie będę z wami o tym rozmawiał. Ale nie, tylko czy będzie takie spotkanie, a może było w tym tygodniu? Wszystko możliwe. Tak? Wszystko? No to co, dziękujemy. Dziękuję.