Jarosław Kaczyński: Apel o empatię i wsparcie dla najsłabszych
Jarosław Kaczyński w Płocku mówił o potrzebie wsparcia dla osób najsłabszych, niepełnosprawnych i dzieci. Podkreślił, że rząd znacząco zwiększył wydatki na niepełnosprawnych i wezwał samorząd oraz mieszkańców do empatii i działań, m.in. poprzez wolontariat.
Jarosław Kaczyński odniósł się do pytań i postulatów zgłoszonych przez lekarza Bogdana Sobańskiego dotyczących biedy, osób wykluczonych oraz narastającego problemu samobójstw wśród dzieci. Rozmówca proponował przeznaczenie części budżetu Płocka na pomoc najbardziej potrzebującym i inicjatywę wolontariatu osiedlowego.
Kaczyński sprostował zarzuty, że rząd nie zajmował się osobami niepełnosprawnymi, wskazując na wzrost wydatków z "kilkunastu miliardów do przeszło 40 miliardów złotych". Zaznaczył, że uwzględniając inflację, środki są znacząco większe i polityka społeczna była priorytetem.
Podkreślił, że państwo na wszystkich szczeblach musi być organizacją empatyczną, a zamożne samorządy, jak Płock, mają możliwości pomocy nie tylko wewnątrz miasta, lecz także sąsiednim gminom. Wskazał na konieczność walki z niedostatkiem mimo ogólnego wzrostu poziomu życia.
Pozytywnie ocenił inicjatywę wolontariatu osiedlowego jako formę bezpośredniego wsparcia i wezwał do szerzenia podobnych projektów. W rozmowie pojawiły się także odniesienia do skutków COVID i potrzeby finansowania obronności - elementów wpływających na możliwości budżetowe i priorytety wydatkowe.
Treść wystąpienia
Jarosław Kaczyński odniósł się do pytań i postulatów zgłoszonych przez lekarza Bogdana Sobańskiego dotyczących biedy, osób wykluczonych oraz narastającego problemu samobójstw wśród dzieci. Rozmówca proponował przeznaczenie części budżetu Płocka na pomoc najbardziej potrzebującym i inicjatywę wolontariatu osiedlowego.
Wydatki na niepełnosprawnych
Kaczyński sprostował zarzuty, że rząd nie zajmował się osobami niepełnosprawnymi, wskazując na wzrost wydatków z "kilkunastu miliardów do przeszło 40 miliardów złotych". Zaznaczył, że uwzględniając inflację, środki są znacząco większe i polityka społeczna była priorytetem.
Rola państwa i samorządów
Podkreślił, że państwo na wszystkich szczeblach musi być organizacją empatyczną, a zamożne samorządy, jak Płock, mają możliwości pomocy nie tylko wewnątrz miasta, lecz także sąsiednim gminom. Wskazał na konieczność walki z niedostatkiem mimo ogólnego wzrostu poziomu życia.
Wolontariat i dalsze działania
Pozytywnie ocenił inicjatywę wolontariatu osiedlowego jako formę bezpośredniego wsparcia i wezwał do szerzenia podobnych projektów. W rozmowie pojawiły się także odniesienia do skutków COVID i potrzeby finansowania obronności - elementów wpływających na możliwości budżetowe i priorytety wydatkowe.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Jarosław Kaczyński krytykuje premiera i broni odporności gospodarki
Jarosław Kaczyński: 800+, darmowe leki i zniesienie opłat
Jarosław Kaczyński zapowiada wzmocnienie granicy przed grupą Wagnera
Jarosław Kaczyński - #LepszeŻyciePolaków - konferencja prasowa
Jarosław Kaczyński o śmierci działaczki i dylemacie wyborczym
Jarosław Kaczyński o Polskim Ładzie: ulgi i wsparcie dla biznesu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Listopad 2025: finansowanie NFZ i pytanie, kto zapłaci za leczenie
Artykuł
Nawrocki wetuje SAFE - Kaczyński chwali, rządzący atakują
Artykuł
Ceny paliw: Kaczyński zarzuca rządowi celowe podnoszenie cen
Transkrypcja
Teraz są pytania. Jestem do Państwa dyspozycji. Panie Prezesie, tu będzie pierwsze pytanie. W międzyczasie osoby, które chciałyby zadać pytanie, prosiłbym o podniesienie ręki, tak żebym potem mógł się od razu do kolejnych osób skierować. A tutaj jest pierwsze pytanie od Pana. Proszę Państwa, moje nazwisko Sobański, Bogdan Sobański. Jestem lekarzem od przeszło 50 lat. Zajmuję się problemem osób najsłabszych, chorych, niepełnosprawnych, wykluczonych. Na ostatniej sesji Rady Miasta zwróciłem uwagę i prosiłem o pomoc tym osobom. Proszę Państwa, to jest ogromny, ogromny problem i bardzo łatwo go rozwiązać. Tylko chodzi o to, żebyśmy wspólnie razem pochylili się nad tym problemem. Płock ma w tej chwili ogromny budżet na ten rok. Gdyby można było przeznaczyć chociaż część pieniędzy z tego budżetu na ten problem, byłoby, można było rozwiązać ten problem. Proszę Państwa, oprócz tego zwróciłem uwagę na sesji Rady Miasta na problem dzieci. W tej chwili jest to ogromny problem, jeśli chodzi o dzieci, o samobójstwa wśród dzieci. To jest ogromny, ogromny problem. Przepraszam, bo ja ktoś tutaj, coś jest takiego na sali, że nie do końca słyszę. Ja tak generalnie słyszę, ale nie w ogóle nie widzę Pana, który zabiera głosu. Tutaj jestem. Gdzie jest? Za kamerą. A tu. Tutaj jest. Kłaniam się Panu. Jest. Aha, ja przez cały czas patrzyłem tutaj. Miałem zaszczyt. Wiem, ja, ciać, jest sprawa ludzi biednych, służby zdrowia, to zrozumiałem, są pieniądze w budżecie, a teraz mówił Pan o dzieciach. Chodzi o dzieciach, o dzieci. Jeden z posłów zwrócił uwagę na problem, organizował nawet spotkania w tej sprawie. W tej chwili jest to ogromny, ogromny problem. Ja w tej chwili występuję, próbuję zorganizować na osiedlu tysiąclecia wzorcowy wolontariat osiedlowy. Chciałbym zachęcić inne osiedla, żeby również tworzyć taki wolontariat. Zainicjowałem w Płocku wolontariat i w tej chwili jestem przekonany, że to się uda. A przy okazji chciałbym jeszcze powiedzieć, że dzięki mojemu wnukowi miałem ogromną przyjemność i zaszczyt poznać brata Pana Prezesa i również bratową. W 2006 roku, 8 maja, został zaproszony do Pałacu Prezydenckiego. I to zdjęcie jest w moim gabinecie przez cały czas i przez cały czas jestem szczęśliwy, że miałem zaszczyt i przyjemność poznać, a Pani Prezydentowa była wspaniałą osobą i tak uroczą, tak ciepłą. Także jestem bardzo, bardzo zadowolony, że miałem okazję to zrobić. Dziękuję uprzejmie. Dziękuję bardzo. Przede wszystkim dziękuję za te pytania i dziękuję za Pańską aktywność. Płock jest na pewno miastem bardzo zamożnym, ze względu na te podatki, które otrzymuje także z zakładów, także z Orlenu. I w związku z tym na pewno ma wielkie możliwości. Także pomocy tej najbiedniejszej części społeczeństwa. Ale ja chciałem skorzystać z okazji, żeby także sprostować pewne twierdzenia, które padały ostatnio w Sejmie, że my mianowicie w czasie tych lat naszych rządów nie zajęliśmy się grupą ludzi szczególnie poszkodowanych przez los, to znaczy niepełnosprawnymi. Otóż myśmy ogromnie zwiększyli wydatki na niepełnosprawnych. Nawet jeżeli liczyć inflację tych ostatnich lat, to one są dużo, dużo większe. To z kilkunastu miliardów do przeszło 40 miliardów złotych ma te właśnie cele. No i gdybyśmy dalej rządzili, to oczywiście ten proces by trwał, bo nie mam żadnej wątpliwości, że Polska by się szybko rozwijała. Trzeba tym ludziom pomagać. To jest kwestia nie tylko odnosząca się do postaw tych ludzi, którzy są pełni empatii, tej pięknej cechy. Ta empatia musi być cechą całej wspólnoty, wspólnoty narodowej, a reprezentantem i można powiedzieć narzędziem tej wspólnoty jest państwo. Państwo na wszystkich szczeblach, czy tym rządowym, czy tym samorządowym musi być organizacją empatyczną. A tam, gdzie ma największe możliwości, no a Płock na pewno należy do takich miejsc, no ta empatia musi być realizowana z całą energią. I nawet tutaj może się niektórym narażę. Uważam, że gdyby samorząd Płocki pomógł trochę sąsiedni gminom, które już może nie są tak zamożne, czy gdzieś w ogóle komuś, kto jest poza Płockiem, to też byłoby dobrze. Bo chociaż dzisiaj poziom życia, poziom płat w Polsce, jeżeli to liczyć w sile nabywczej, czyli tym, co jest realne, już jest nieodległy od tego, co mamy w zamożnych krajach zachodniej Europy, to jednak jeszcze ta sfera biedy, czy choćby tylko niedostatku jest duża. Ona istnieje nawet w Norwegii, państwie superbogatym, ale w Polsce jest ciągle zbyt duża i trzeba z tym walczyć. Można było w ciągu paru lat zrobić naprawdę bardzo, bardzo wiele, jeżeli chodzi o politykę społeczną. Można było parę razy zwiększyć środki na tą politykę, myśmy to potrafili i to obniżając podatki, nie podwyższając, podkreślamy, myśmy nie podwyższali podatków, tylko byśmy je w wielu dziedzinach obniżyli. Można było dać sobie radę, a to wymagało olbrzymich pieniędzy z COVID-em, z tym gospodarczym aspektem COVID-u, wspierając ogromną ilość przedsiębiorstw. Można było zwiększyć, ogromnie zwiększyć wydatki na zbrojenia, bo dzisiaj niestety jest taka potrzeba, jeżeli nie chcemy wojny, to musimy się zbroić. Chcesz pokoju, szykuj wojnę, to bardzo stare, rzymskie jeszcze powiedzenie, a jeśli nie będziemy wystarczająco silni, to ta wojna jest co najmniej w najwyższym stopniu prawdopodobna. Na wszystko starczyło. Przy dobrych rządach naprawdę w Polsce może już na bardzo wiele starczać i możemy się tej sfery biedy, no poza przypadkami ludzi, którzy po prostu sami się w nią wpędzają, bo jak ktoś na przykład pije, to przepić można wszystko. Tu nie ma ograniczeń. Ale ci wszyscy, którzy zachowią się jakoś normalnie i nawet jeżeli mają różnego rodzaju ułomności, w tym i ułomności umysłowe, mogą być odpowiednio i skutecznie wsparci. A pomysł wolontariatu, który Pan tutaj przedstawia, no naprawdę jest znakomity, bo ta potrzeba wsparcia, ta potrzeba empatii, tak ważna, jak już mówiłem, musi się realizować także w sposób najbardziej bezpośredni. I to jest właśnie zadanie dla tych, którzy mają w sobie tej empatii więcej niż inni, ale często nie bardzo mogą coś zrobić. No sami nie mają jakichś większych zasobów, nie wiedzą gdzie się zwrócić. I naprawdę bardzo Panu dziękuję. Ja się będę do tego odwoływał, bo przecież będę miał tych spotkań bardzo dużo, co to jest kampania wyborcza, do tego Pańskiego przykładu. Naprawdę bardzo, bardzo ważna sprawa. I zwracam się, mam nadzieję, do przyszłego prezydenta Płocka. Zwracam się do Pana z taką nadzieją, że kiedy zostanie Pan prezydentem, to będzie Pan o tym pamiętał. I będzie Pana pamiętał o tych inicjatywach, o tych pieniądzach, które są w kasie. No i o tym Panu, który jest tak empatyczny i chce działać, bo nigdy za dużo takich ludzi. Proszę bardzo. Ja mam takie pytanie. Ja jestem akurat z rocznika Pana Premiera i nie mogę tego zrozumieć. Przez 8 lat rządów nie mogliśmy skazać Pana Gawłowskiego, Grodzkiego, Mejmana i jeszcze i Karpińskiego. A mogłyśmy skazać Pana Wąsika i Kamińskiego, którzy mieli immunitet. Ja nie mogę tego zrozumieć. Jak można sądzić posłów, którzy mają immunitet? Nie mogę tego zrozumieć. Ale druga sprawa, to tak dla wszystkich pod rozwagę. Proszę Państwa, Hitler nie pokonał Polski. Polska wyzwoliła się i to. A teraz przysłali nam swojego wysłanika, który nas chce upodlić, upokorzyć i żebyśmy się stali lądami niemieckimi. Ja może zacznę od końca. Pan jest optymistą. Nie lądami niemieckimi. Czymś tak w okolicy gminy i nie niemieckimi, tylko polskimi. A sądząc po tym, co chcą zrobić w szkolnictwie, żeby się dzieci nie uczyły, to główne zadanie to ma być przychodzenie na świat ludzi, którzy będą parobkami. Dla Niemców. Bo proszę Państwa, podnosić rękę na to, co jest jedyną szansą takiego prawdziwego awansu, czyli naukę dzieci, ale także naukę dorosłych. To jest po prostu zbrodnia. Dzisiaj kupujemy najnowocześniejszą broń od Korei. W tej chwili ci nowi przywładzy to na różne sposoby kwestionują. Ale Korea jest dzisiaj potęgą gospodarczą, jeżeli chodzi o przemysł zbrojeniowy ze względu na jej ciągłe zagrożenie przez Koreę Północną. Ona ma ten przemysł silniejszy niż Jemcy, Francja, Anglia razem wzięte. Ale są nowocześni także w innych dziedzinach, bardzo nowocześni. A w 50-tych latach byli dużo biedniejsi niż ówczesna, bardzo biedna Polska. Ja tą Polskę jeszcze pamiętam z dzieciństwa. Naprawdę bieda z nędzą. Zwykłe ubranie, najmarniejsze ubranie to był problem, nawet wcale nie dla tych najbiednich ludzi. Tylko takich, których jak na tamte czasy się zupełnie nieźle działo. A jak zaczynali po wojnie, czyli w 1953 roku ta wojna się skończyła, mówię o wojnie koreańskiej, to mieli 70% analfabetów. A dzisiaj są tu, gdzie są. Nagrody Nobla otrzymują. Których u nas w nauce ciągle odkryli skoński i brak. Dlaczego? Bo postawili na naukę, na naukę dzieci i młodzieży. Na twardą, ciężką pracę w tej dziedzinie. I uzyskali gigantyczny, wręcz gigantyczny sukces. I proszę Państwa, jeśli ta nowa minister oświaty... A ja przepraszam, ministra, tak, tak. Ale wie Pani, to jakby przyjąć tę ideologię, z której ta ministra wynika, to ja bym też musiał się zastanowić, czy jej nie obrażam, bo może ona dzisiaj uważa, że jest ministrem. A dopiero jutro, na przykład. Bo przecież każdy może wybierać. No ale to żart. Niektórzy twierdzą, że niestosowny. Ja uważam, że jeszcze żartować się na razie w Polsce można. Chociaż idzie ku temu, żeby i to było zabronione, bo przecież ma działać tutaj prokuratura europejska i ma być ustawa o mowie nienawiści. No i to, co przed chwilą powiedziałem, ta kpina, to przecież nic innego, jak mowa nienawiści. No ale jeżeli ta Pani minister... Będę się jednak trzymał normalnej polszczyzny. Otóż jeżeli ta Pani minister chce w Polsce ograniczać, bo to do tego się sprowadza, to co głosi naukę, naukę, to nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie, bo co do jej, że tak powiem, poziomu rozeznania, to nie mam pewności, ale na pewno straszliwie Polsce, polskim dzieciom, polskim rodzinom, polskiej przyszłości szkodzi. To tyle mogę powiedzieć. A jeżeli chodzi o sprawę immunitetów, to jest tak. Immunitet w tej chwili nie jest czymś stałym. To znaczy, jak ktoś został posłem, to wyjąwszy tak zwany immunitet materialny, to znaczy, że to wszystko, co poseł robi jako poseł, na przykład jak przemawia w izbie, czy jak głosuje, bo to jest zawsze już poza możliwością karania, to może zostać ukarany. Bo kiedy te rzekome przestępstwa miały miejsce, to panowie immunitetu nie mieli. A nawet jak mieli, to później już mogli nie być posłami i go stracili. I w związku z tym akurat tutaj złamania prawa nie było. Złamanie prawa było w tym przede wszystkim, że ich po kilku umorzeniach przez sądy, chyba i przedtem przez prokuraturę, przez prokuraturę nie, przez sądy, przez sądy ciągle chciano za wszelką cenę skazać i że to była oczywista zemsta. I to zemsta jednego człowieka, który się znalazł dzięki ich działalności w bardzo trudnej sytuacji. Była to też także szersza grupa. Niektórzy ludzie wypadli wtedy z polityki. Taki pan na przykład, który podczas przesłuchania się strasznie pocił. Wypadł z polityki. Ci, co się spotykali tam, w wieś na cmentarzach, też nie zawsze im dobrze później szło. I powtarzam, to była zwykła zemsta i to było bezprawie, bo ludzie, którym się ordery należały za walkę z przestępczością, zostali za tą walkę ukarani, a następnie, kiedy jeszcze interweniował, słusznie interweniował prezydent, to i tego nie uznano. I tutaj dochodzimy do tego elementu, o którym już wspominałem. W Polsce sądy po prostu przestały przestrzegać prawa, przestały przestrzegać ustaw. Ogłosiły się w gruncie rzeczy niezależną władzą, przez nikogo niekontrolowaną, a media od dawna już, od dziesięcioleci, no, jakby popierały ten kierunek. Przy czym sądy, Szanowni Państwo, nie zostały od komunizmu w ogóle zreformowane. Zmieniono skład Sądu Najwyższego, ale często zastępując jednych takich samych, drugimi takimi samymi. Postawiono człowieka, który może wtedy miał dobrą wolę, no, ale powiedzmy sobie, najłagodniej mówiąc, później ją stracił, a no, znałem go z tego czasu nieźle. No, chyba był dosyć naiwnie nastawiony do różnych spraw, bo uważał, że sądy się same oczyszczą. I po prostu wszystko, co najgorsze, w sądach pozostało. Wszystko pozostało, jeszcze do tego zorganizowało się w różnego rodzaju związki. Te nazwy często Państwo na pewno słyszycie. I mamy dzisiaj do czynienia z czymś, co chcieliśmy rozwiązać, bo co chcieliśmy rozwiązać od razu na początku naszej władzy. No, chcieliśmy przeprowadzić reformę sądownictwa. No, tylko tu się zaczęła wielka wojna, także z użyciem Unii Europejskiej, bo, no, szanowni Państwo, ja mogę powiedzieć tak, kiedy jeszcze poprzednio w latach 2005-2007 byliśmy przy władzy i mieliśmy pewne spory gospodarcze, choćby wokół PZU, to wiedzieliśmy jedno. Trzeba szukać jakiegoś arbitrażu międzynarodowego, bo tam może można liczyć na to, że zapadnie jakiś wyrok, czy quasi-wyrok, no bo to nie jest sąd sensu sticto, który będzie po prostu uczciwy. Natomiast w polskim sądzie to zawsze ten z zagranicy wygra. Przecież tak samo było w tak tragicznych sprawach, jak kwestia zabierania matką dzieci. Dzieci, matek, które uciekały od różnego rodzaju łobuzów, no, których wzięły sobie za mężów czy za partnerów, jak to się dzisiaj mówi, no, czasem bywają nierozsądne pod tym względem i albo po prostu w ogóle nie można było tego rozpoznać, nawet rozsądna osoba nie mogła zauważyć, kim ten człowiek naprawdę jest. Ludzie się zresztą też i zmieniają. I te dzieci, nawet kiedy było wiadomo, że ojciec jest patologiczny, że w ogóle to oddawanie dzieci im to jest zbrodnia. No, były przez te sądy oddawane. No, mnie się dwa razy tylko udało, przy czym za jednym razem, to mi się udało wtedy, kiedy byłem wicepremierem i znalazłem też poparcie pewnego ministra, który w tej dziedzinie, i mówię tutaj nie tylko o ministrze Rziąży, bo on też poparł, ale także o innym ministrze, mistrze Wójciku, bo to chyba nie jest żadna tajemnica, że on w tym bardzo pomagał. No i udało mi się tą panią, że tak powiem, jej dzieci przede wszystkim, jej dzieci uratować przed tym, żeby jej zebrano. I to był tylko jeden z dwóch przypadków, a takich spraw jako poseł, bo przecież jestem też po prostu posłem, w tej chwili jestem w sensie państwowym, tylko posłem, tylko ja aż, bo to wielki zasztyt. I proszę Państwa, to była po prostu wina sądów. No sądy potrafiły uznawać, że gospodarstwo rolne, objęte gdzieś tam w 35. czy 36. roku przez Polaków w ramach tego wszystkiego, co wiązało się ze zmianami granic, no jest w dalszym ciągu własnością niemieckiej rodziny, czy jakiejś niemieckiej właścicielki. Takie przypadki, ja w tej sprawie interweniowałem, no nic nie pomogło. Polskie sądnictwo musi być zreformowane od dołu do góry, radykalnie. To nie oznacza oczywiście, że nie ma uczciwych sędziów. Są, ale nie oni dominują. I nie radzą sobie, nawet jeżeli są w większości, bo być może są w większości, to ta mniejszość jest tak silna, tak zdeterminowana, tak powiązana ze sobą, że po prostu potrafi to wszystko razem steroryzować. I są dla mnie też w sądach tajemnice, no bo wprowadzono niby losowanie, ale gdzie tylko jakaś sprawa, gdzie występuje nasza strona, to zawsze się okazuje, że sędzia z justycji. No przypadek, no jakoś te przypadki się tak często zdarzają, że może jestem nadto podejrzliwy, ale coś mi się wydaje, że to nie przypadek. Albo też taka sytuacja, że mianowicie wylosowany jest jakiś uczciwy sędzia, ale wie, że tak dostanie po głowie za to, że wyda sprawiedliwy wyrok, że się boi, później jest kolejne losowanie, aż trafi na takiego, który wyda wyrok, taki jaki jest potrzebny naszym wrogom. I tak to mi... Ja wiem o tym, wiem, że właśnie justycja to jest ta najbardziej apolityczna organizacja. No ja nie będę tutaj, proszę Państwa, prezentował swojej wiedzy, no tutaj nie mogę zaprezentować dotyczącej, co to się działo w sądownictwie, jeżeli chodzi o połączenie, powiązania sądownictwa z różnymi innymi częściami aparatu jeszcze komunistycznej władzy i jak to się później, później, szanowni Państwo, kontynuowało. Ja mogę Państwu powiedzieć tak, bo to akurat nie jest objęte żadną tajemnicą. Jeszcze za czasów lat 70., kiedy działałem w korze, w biurze interwencyjnym, no zdarzało mi się bywać w sądach warszawskich na sprawach ludzi, którzy na przykład zostali pobici przez milicjantów, a później postawieni na ławie oskarżonych za to, że to oni pobili milicjantów. Przy czym nie chodziło żadnych chuliganów czy łobuzów, no zwykła po prostu rodzina weszła w jakiś spór, nie wiem, czy nawet wiedziała, że to milicjant, bo chyba był po cywilnemu i tak się to dla nich skończyło. I tego rodzaju takie najbardziej łajdackie sprawy kierowano do takiego wydziału, który nazywano Wydziałem Gwardii. Na czele stała pani, która była jednocześnie pierwszym sekretarzem POP, czyli podstawowej organizacji partyjnej PZP-Rowskiej, oczywiście, no w całym tym gmachu sądów, tak zwanym gmachu na Lesznie w Warszawie. Jest taki wielki gmach, który ciągle zdaje się, jeżeli chodzi o kubaturę, to po Pałacu Kultury jest drugim co do wielkości w Warszawie. I tam kiedyś był też i sąd najwyższy, wtedy, teraz jest gdzie indziej, ale wtedy tak było. I ta pani tam przewodniczyła temu wydziałowi i tam takie rzeczy się działy. No i minęło 20 lat. Ja sam miałem dziesiątki spraw sądowych, bo przez cały czas żeśmy z tym systemem niesprawiedliwym i nieefektywnym, który powstał w Polsce po 1989 roku walczyli z postkomunizmem i to miało różnego rodzaju konsekwencje. No i podczas którejś z tych spraw już w drugiej instancji po skąd i no tu niewinieniu, no mam rozprawę, przychodzę, sprawa ma być rozstrzygana jednoosobowo. No i kto wchodzi jako sędzia? Ta pani. Ta pani, proszę Państwa, trzeba jej pogratulować jako kobiecie, bo się prawie nic nie zmieniło. 20 lat przeszło, winęło. No ale ja później pytam, no skądinąd tego wspomnianego tutaj już Szczemborza, skąd ona się tu wzięła? A on mi odpowiada, że nie tylko się wzięła, ale jest szefem szkolenia sędziów. No i proszę Państwa, no to jest krótkie wyjaśnienie, dlaczego te sądy takie są. No ktoś, kto powinien wylecieć na twarz i sam stanąć przed sądem po roku 89, nie tylko nie zostaje ukarany, ale jeszcze do tego odpowiada za kształtowanie kolejnych pokoleń sędziów. I mamy tego efekty. Powtarzam, kiedy mówiłem jeszcze przed laty, w czasie, kiedy byliśmy w opozycji, o konieczności reformy sądownictwa, to zawsze dostawałem gromkie brawa, można nawet powiedzieć owacje. Tutaj Państwo też mi bili brawo. Bardzo dziękuję. że sprawa jest ciągle aktualna, ale co jest potrzebne, żeby ona była aktualna tak naprawdę, to znaczy w załatwianiu, bo już tym razem się żadnymi uniami nie będziemy tu przejmować. Otóż proszę Państwa, musimy wygrać. A dlaczego się nie będziemy przejmować? No bo Unia się nie przejmuje tym, co się dzisiaj w Polsce dzieje. Czyli krótko mówiąc, ci, którzy mówili, że to jest wszystko jedna wielka gra, że to nie ma nic wspólnego z żadną praworządnością, że oni po prostu sobie znaleźli kija, na nas mieli całkowitą rację. I my wyciągniemy z tego wnioski. Szanowni Państwo, ja przepraszam, ale ja mam cokolwiek uszkodzone obydwa kolana, a już dość długo przemawiam. I dlatego, jeśli Państwo pozwolą, to zakończę. tym... podziękujmy prezesowi Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław! Jarosław! Jarosław! Jarosław! Jarosław! Dziękuję bardzo, proszę Państwa. Ale przede wszystkim bądźmy razem. Bądźmy razem, proszę Państwa. Rydzymaj! Rydzymaj! Rydzymaj!