Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Apel o local first i repolonizację zamówień publicznych

Donald Tusk: Apel o local first i repolonizację zamówień publicznych

Donald Tusk mówił o konieczności wspierania udziału polskich firm w zamówieniach publicznych i postulował zasadę "local first" przy wielkich inwestycjach energetycznych. Zajął stanowisko, że publiczne środki powinny w maksymalnym stopniu trafiać do polskich wykonawców, ze szczególnym uwzględnieniem morskich farm wiatrowych i energetyki.

Najważniejsze stanowisko


- Podkreślał, że w obliczu globalnych napięć, wojen celnych i przesunięć geopolitycznych patriotyzm gospodarczy i suwerenność mają szczególne znaczenie. Apelował o repolonizację zamówień publicznych oraz priorytet dla krajowych przedsiębiorstw w inwestycjach publicznych.

Skala wydatków i argumenty ekonomiczne


- Zwrócił uwagę, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat na polską energetykę trafią biliony złotych, a w 2024 roku zamówienia publiczne wyniosły 580 miliardów złotych. Argumentował, że to pieniądze Polaków i należy dążyć, by pozostawały jak najczęściej w kraju.

Porozumienie i wsparcie dla firm


- Mówił o bezprecedensowym porozumieniu, które mają podpisać menedżerowie spółek i instytucji, aby ułatwić udział polskich firm w dużych projektach. Zaznaczył, że proces będzie trudny, ale państwowy patronat i koordynacja instytucji mogą przekierować istotne strumienie publicznych pieniędzy do krajowych wykonawców.

Wyzwania i rekomendacje dla decydentów


- Podkreślił konieczność podnoszenia konkurencyjności polskich firm, wskazując na potrzebę cierpliwości i dodatkowych nakładów oraz wsparcia od szefów spółek Skarbu Państwa, samorządów i urzędników. Wezwał do współpracy wszystkich decydentów, aby oferty krajowych wykonawców mogły konkurować na równych warunkach.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Bardzo się cieszę, że Państwo dali się namówić na to spotkanie. Wracam się tu głównie do przedsiębiorców polskich, do właścicieli, menedżerów średnich, małych, dużych firm, naszych polskich firm, które chyba z uzasadnioną nadzieją patrzą na starania, jakie podjęliśmy wiele miesięcy temu, starania nad repolonizacją nie tylko polskiej gospodarki, ale też polskich zamówień publicznych. Jest rzeczą oczywistą, że dzisiaj takie słowa jak te z najwyższej półki, patriotyzm i te, które jeszcze może nie do wszystkich jakby trafiają, takie jak local content, czy local first jak hasło tej konferencji, a więc udział krajowych przedsiębiorstw w zamówieniach publicznych. Te słowa nabierają dzisiaj szczególnego sensu. Przyjechałem tutaj spotkać się z Państwem nie po to, żeby epatować tymi wielkimi słowami. Wszyscy wiemy dokładnie, że żyjemy w epoce, że żyjemy w czasie globalnego napięcia i to rodzi swoje różne konsekwencje. Nie mówię tylko o wojnie, jaka toczy się za naszymi granicami. I ona powoduje też głęboką korektę w myśleniu o tym, czym jest patriotyzm, czym jest suwerenność i to suwerenność w wielu wymiarach, także w wymiarze gospodarczym, czym jest bezpieczeństwo. Ale myślę także o tych napięciach, które przybierają bardzo różny charakter. To są wojny celne, to jest narastający egoizm gospodarczy, to są dość radykalne zmiany geopolityczne, przesunięcie tych biegunów ciężkości, jeśli chodzi o światową gospodarkę. To wszystko powoduje, że jest ten właśnie, nie boję się tego tak nazwać, ten patriotyczny obowiązek, ten patriotyczny wymiar udziału polskich firm, przede wszystkim w zamówieniach publicznych. Dzisiaj mówimy o specyficznej branży. Może dlatego, że skala inwestycji, jeśli chodzi o morskie farmy wiatrowe i fakt, że miałem okazję wiele miesięcy temu z prezesami spółek Skrubu Państwa, którzy są bezpośrednio w to zaangażowani, rozmawiać o potrzebie local content, a więc udziału polskich firm w tych wielkich przedsięwzięciach. Więc stąd oczywiście treść i konkretny ten zamiar, jaki mają menedżerowie firm i instytucji, którzy dzisiaj będą podpisali to porozumienie na rzecz polskich firm i ich udziału w wielkich inwestycjach. Ale ten temat jest o wiele szerszy i dotyczy całej gospodarki. Tutaj mówimy o inwestycjach w energetykę. Słuchajcie, my w ciągu dziesięciu lat będziemy wydawali biliony złotych na polską energetykę. I to są nasze pieniądze, pieniądze polskiego podatnika, polskich firm, polskiego budżetu. I nie widzę żadnego powodu, a nawet więcej, widzę same powody, żeby te pieniądze zostawały wszędzie tam, gdzie to jest możliwe w Polsce, w polskich firmach. Nie może być tak, jak było przez lata, nie tylko w Polsce, że ci, którzy inwestują publiczne pieniądze w przedsięwzięcia, choćby takie jak wiatraki na morzu, czy elektrownia jądrowa, czy zakupy broni, żeby nie brali pod uwagę tego wymiaru patriotycznego, ale nie dlatego właśnie, żeby się upajać tym słowem, tylko dlatego, że na tym polega też nasz narodowy biznes, nasz narodowy interes. Byłoby skrajną głupotą, gdybyśmy decydując o takiej skali, wiecie, tylko w 2024 roku zamówienia publiczne to było 580 miliardów złotych. No i to są pieniądze Polaków, które są wydawane w tym procesie inwestycyjnym na działania, aktywność firm. Musimy zrobić wszystko i nie ma w tym słowa przesady. Wszystko, żeby te pieniądze w skali maksymalnej trafiały do polskich firm. Oczywiście do tanga trzeba dwojga, więc polskie firmy, niezależnie od tego, czy mówimy o przemyśle obronnym, czy mówimy o energetyce, czy o polskich lekach, czy nam prawdę nie ma to większego oznaczenia branża. Zasada musi być taka. Ci, którzy decydują o wydawaniu pieniędzy, muszą robić wszystko. Muszą być na tym skoncentrowani. Tak jak dzisiaj szefowie spółek i instytucji, którzy decydują się na podpisanie tego absolutnie bezprecedensowego porozumienia, które ułatwi. Im życia akurat nie ułatwi, bo to jest bardzo trudne zadanie, zdaję sobie z tego sprawę. Ale ułatwi naprawdę na serię rozpoczęcie tego procesu, czyli pod patronatem państwa, z udziałem wszystkich odpowiedzialnych za to instytucji, ułatwi ten proces przekierowywania zasadniczych strumieni pieniędzy, publicznych w dużej mierze pieniędzy, w tym procesie inwestycyjnym, z kooperacji międzynarodowych, czy firm zagranicznych, często bardzo nawet spoza Unii Europejskiej, a więc bardzo konkurencyjnych, powiedziałbym nie fair konkurencyjnych, do polskiego wykonawcy. Jak mówią, że do tanga trzeba dwojga, to oczywiście wszyscy musimy też zrobić wszystko, żeby oferta polskich firm była możliwie konkurencyjna. Ale nie wstydzę się dzisiaj otwarcie Wam to powiedzieć. My musimy zrobić wszystko, aby polskie firmy, wtedy kiedy ich oferty są porównywalne, może nie najlepsze, bo my musimy nadrobić trochę czasu, my musimy nadgonić ten stracony dystans w ostatnich latach, więc nie róbmy sobie zudzeń. Wiadomo, że gdzieś na świecie zawsze ktoś będzie lepiej przygotowany do jakiegoś przetargu, będzie miał więcej doświadczenia, albo będzie miał mniej obciążeń wynikających z faktu, że jest poza Unii Europejskiej, na przykład nie ma obciążeń klimatycznych. Więc polskie firmy, my musimy traktować polskie firmy z tym, oczywiście niedużym, ale marginesem zrozumienia, że one też potrzebują czasami trochę więcej cierpliwości i trochę więcej nakładów, naszych wspólnych nakładów. Ale musimy wreszcie zrozumieć, i tutaj jest mój apel do wszystkich, którzy wydają publiczne pieniądze, którzy inwestują pieniądze firm z udziałem Skarbu Państwa, albo pieniądze samorządowe, a więc do szefów spółek i szefowych spółek Skarbu Państwa, do liderów samorządu terytorialnego, także do liderów firm prywatnych, do wszystkich urzędników państwowych. Spróbujcie pomagać sobie nawzajem, w tym pomagać polskim wykonawcom. Nie chodzi o to, żeby udowadniać, o zobaczcie, jesteście słabsi, nie możecie wygrać tego przetargu, tylko my musimy wszystko zrobić, żeby już nie byli słabsi. Czasami to będzie wymagało trochę czasu. Czasami będzie to wymagało trochę więcej pieniędzy. Tak, nazwijmy rzecz po imieniu. Ale w tym rachunku ciągnionym, w tej perspektywie, nie miesięcy, okej, ale już lat, już na pewno dekad, to będzie wielki, narodowy, bardzo opłacalny biznes. To, że będziemy inwestowali w możliwości rozwojowe polskich firm. Wszędzie tam, gdzie rząd będzie miał swój wpływ, bezpośredni lub pośredni, będziemy starali się tego pilnować. Ja o tym mówiłem w dość brutalny sposób, kiedy zapowiadałem tę falę repolonizacji. Ale będziemy tego pilnować, szczególnie w tych inwestycjach, które mają tę skalę makro. Kiedy mówiłem o tym pół bilionie złotych, no to chcielibyśmy bardzo, żeby te właśnie te grube, grube miliardy pomagały także polskim firmom nadrobić ten stracony czas. Albo na przykład, żeby ci, którzy odpowiadają za zlecenia, za efekt przetargów, za wyszukiwanie najlepszego partnera, żeby też wreszcie zrozumieli, że czasami polski wykonawca ma wszystkie zdolności, ale na przykład nie ma kapitału. Albo z tego tytułu, że nikt z nim nigdy nie pomyślał, żeby z nim zrobić długoterminowy kontrakt. Więc nie ma tego marginesu bezpieczeństwa i my musimy to zapewnić. Ja z oczywistych względów bardziej zainteresowałem się ostatnio naszym polskim przemysłem obronnym. Na targach w Kielcach ludzie przecierali oczy ze zdumienia, kiedy zobaczyli, co potrafią dzisiaj polskie firmy. Od państwowych gigantów, po nieduże firmy prywatne. W niczym nie ustępują najlepszym na świecie. Tyle tylko, że są słabsze. Znaczy nie, że słabsze w sensie pomysłów, technologii, tylko są, nie dostawały na przykład wieloletnich kontraktów, wieloletnich zamówień. Nie miały tego marginesu bezpieczeństwa, jakie mają międzynarodowe giganty. I naszym zadaniem, temu też służy to dzisiejsze spotkanie, nie tylko konkretnemu porozumieniu na rzecz Local Content w Energetyce Wiatrowej, ale to spotkanie ma być też sygnałem dla wszystkich pozostałych. I urzędników państwowych, i spółek z udziałem Skarbu Państwa, ale także naszych partnerów w całym prywatnym polskim biznesie. Że ta beztroska w wydawaniu polskich pieniędzy poza granice naszej gospodarki, naszego państwa, ona się kończy. Ja zacząłem od słowa patriotyzm i od tego kontekstu międzynarodowego. Słuchajcie, wszyscy już czujemy, szczególnie po wydarzeniach ostatnich dni, że tutaj jakiekolwiek żarty się skończyły. Tu naprawdę nie ma, tu już nie ma ani miejsca, ani czasu na lekceważenie i zagrożeń, ale też szans, jakie stoją przed polską gospodarką. I dzisiaj na przykład słowo suwerenność też nabiera innego znaczenia. My musimy z różnych względów, i dotyczy to i rolnictwa, i polskiej stali, i bezpieczeństwa lekowego, i oczywiście energetyki, oczywiście przemysłu obronnego i tak mógłbym wymieniać i wymieniać, być tak, że suwerenina wszelki wypadek. Dzisiaj możliwość takiej gospodarczej autonomii, ja nie mówię o gospodarce autarkicznej, ja nie jestem naiwny i nie namawiam do tego, żebyśmy się zamknęli w jakimś takim polskim kokonie i nie o to chodzi. Ja tylko mówię, że w przypadku, w którym konflikt zaczyna obejmować cały glob i kiedy stajemy się świadkami, a po części powoli ofiarami wojen w tym tradycyjnym wymiarze, ale też bardziej wyrafinowanych właśnie wojen gospodarczych, tej nieuczciwej konkurencji, potężnego rozwoju takich gospodarek jak choćby gospodarka chińska, z warunkami dla firm bez porównania łatwiejszymi, jeśli chodzi o niektóre aspekty działania. To wszystko każe nam myśleć o tym, że Polskie jest lepsze, nie tylko ze względu na ten właśnie taki sentymentalny wymiar patriotyzmu, ale Polskie jest lepsze, bo jest bezpieczniejsze z naszego punktu widzenia. My naprawdę powinniśmy zrobić wszystko, aby to, co służy pośrednio i bezpośrednio bezpieczeństwu Polaków i bezpieczeństwu państwa polskiego, żeby wszystko, co jest w naszej mocy, żeby było wykonywane w Polsce przez polskie firmy, a przynajmniej z udziałem polskich firm. I tutaj mówię raczej o wiodącej roli polskich firm. I dlatego mój jeszcze raz gorący apel i ten apel będzie także poparty decyzjami i konsekwencjami rozmaitego typu, aby wszyscy, którzy dysponują dzisiaj władzą nad publicznym pieniądzem bardzo serio i do serca wzięli sobie te słowa. Local first oznacza Polska przede wszystkim. Ten local content oznacza byt nie tylko tysięcy polskich firm, ale także milionów polskich podatników. Dlatego nie ma alternatywy dla tego sposobu myślenia. I my nie jesteśmy, my nie mamy polskiej fobii. To nie dlatego, że sąsiadujemy z agresywnymi sąsiadami i mamy powód obawiać się różnych form agresji. Nie. Na całym świecie to myślenie zaczyna brać górę nad czasami naiwnymi sposobami pojmowania świata z epoki beztroskiej i radosnej globalizacji. Żyjemy wśród egoistów, więc nie możemy być naiwni. Żyjemy w świecie konkurencji bezwzględnej i żyjemy w świecie, gdzie agresywne potęgi przygotowują się do bardzo niepokojących nas zdarzeń. I dlatego ten wybór, on nie jest prosty, bo on nie jest łatwy, ale jest oczywisty w sensie politycznym, logicznym, moralnym i patriotycznym. Wszystkie ręce na pokład, wszystkie polskie firmy będą mogły liczyć na mnie na parasol ochronny, bo muszą sobie same dać rady i ja wiem, że wy wierzycie swojej siły, ale nie mogą być w żaden sposób dyskryminowane tylko dlatego, że tak ułożyła się historia ostatnich lat. Możecie na mnie liczyć i tu zwracam się do wszystkich, bez wyjątku polskich przedsiębiorców. Możecie na mnie liczyć, mam na tym punkcie autentycznie obsesję. Nikt już więcej nie będzie rolował Polaków, nikt już więcej nie będzie wykorzystywał polskich pieniędzy publicznych tak za bezdurno. Nikt nie będzie ogrywał czy omijał polskich wykonawców. To się definitywnie kończy. A to oznacza, że zaczyna się ten biało-czerwony rozdział dla polskich przedsiębiorców i polskich firm. Nie tylko będę trzymał kciuki za Was, ale będę każdego dnia pilnował, żeby ten wielki program repolonizacji gospodarki i zamówień publicznych stał się faktem. Jeszcze raz dziękuję. Wszystkiego dobrego. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję.