Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk przedstawia nowy skład rządu po rekonstrukcji

Donald Tusk przedstawia nowy skład rządu po rekonstrukcji

Donald Tusk zaprezentował nowy skład rządu po zapowiadanej rekonstrukcji i uzasadnił zmiany jako konieczne dla porządku, bezpieczeństwa i przyszłości. Zaznaczył, że rząd skoncentruje się na zapewnieniu bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego oraz na przeciwdziałaniu dywersji i nielegalnej migracji.

Najważniejsze ustalenia


Donald Tusk poinformował, że nominacje mają zostać wręczone przez Prezydenta, z nadzieją na uroczystość w czwartek. Pierwsze posiedzenie gabinetu ma się odbyć w piątek, a od poniedziałku nowi ministrowie będą do dyspozycji obywateli.

Powody rekonstrukcji


Tusk wyjaśnił, że zmiany personalne są reakcją na wydarzenia, które wstrząsnęły sceną polityczną, i mają przywrócić porządek, determinację oraz wiarę w realizację przyjętych celów po 15 października. Podkreślił konieczność powstrzymania emocji i skoncentrowania się na pracy.

Podziękowania dla odchodzących ministrów


Przemawiający podziękował ministrom, którym zakończyła się współpraca, za wysiłek w najtrudniejszym okresie po wyborach. Zapowiedział też szczegółową, publiczną ocenę ich działań za ostatnie kilkanaście miesięcy.

Bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne


Donald Tusk wskazał na zagrożenia wynikające z wojny na Ukrainie oraz na ryzyko dywersji, sabotażu i zorganizowanej nielegalnej migracji. Zapowiedział odważne i kreatywne działania we współpracy z sojusznikami oraz twarde przeciwdziałanie próbom wykorzystania lęków społecznych przez podmiotów politycznych i państw agresywnych, takich jak Rosja, które stwarzają również wymiar wewnętrzny zagrożeń.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam Państwa serdecznie w tym ważnym chyba dla wszystkich nas, tak sądzę, dniu, w którym zaprezentuję nowy skład rządu po zapowiadanej rekonstrukcji mojego gabinetu. Są takie momenty w historii każdego kraju, że trzeba ogarnąć się po zdarzeniach, które wstrząsają często scenami politycznymi, stanąć twardo na ziemi, powstrzymać emocje i na nowo ruszyć z takim impetem i wiarą we własne siły do roboty, do pracy. I temu często towarzyszą konieczne zmiany, także personalne. Pozwólcie Państwo, będę mówił bardzo szczerze i krótko o tych kluczowych potrzebach i motywacjach, jakie powodowały mną przy zmianach, jakie zaproponowałem, także koalicjantom, o powodach, dla których te zmiany wprowadzam i o planie pracy. Od razu uprzedam też Państwa, że rząd, widzicie Państwo znane twarze i nowe twarze, będzie do Państwa dyspozycji po wręczeniu oficjalnych nominacji przez Pana Prezydenta. Mam nadzieję, że ta uroczystość odbędzie się, tak jak jesteśmy mówieni, w czwartek. W piątek odbędzie się pierwsze posiedzenie gabinetu w nowym składzie i od poniedziałku będziecie Państwo mieli także do dyspozycji szczególnie nowych ministrów, nowe panie i panów ministrów, bo oni będą na pewno skupiali Waszą uwagę. Porządek, bezpieczeństwo i przyszłość. To są te trzy kryteria, które dzisiaj powinny rozstrzygać. O doborze ludzi, o pracach rządu i które potrzebują bez wątpienia determinacji i takiej wielkiej wiary, wielkiego przekonania do tego, że to co robimy ma sens i że to co robimy będzie zaakceptowane także przez Polki i Polaków, bo po to tutaj jesteśmy. Nie mają moi współpracownicy, panie i panowie ministrowie, nie mają żadnego innego celu, tylko robić rzeczy, które mają służyć każdej polskiej rodzinie, państwu polskiemu, naszemu bezpieczeństwu i naszej przyszłości. Do tego potrzebny jest oczywiście porządek, polityczny porządek w kraju, po tym politycznym trzęsieniu ziemi, jakim były wybory prezydenckie. Czas i to, mówię to i zaczynam od siebie. Mówię to także do moich współpracowników, do koalicjantów, ale także do wszystkich, którym leży na sercu dobrojczyzny. Czas na nowo podjąć te wyzwania, przed którymi stanęliśmy po 15 października i ruszyć z dodatkową energią do realizacji tego naszego pięknego marzenia o bezpiecznej Polsce i o Polsce przyszłości. Bo te marzenia się nie zmieniły. Chciałbym tak od serca wszystkim powiedzieć dosyć marudzenia. Nie stało się nic takiego, co unieważniłoby którekolwiek z tych wielkich marzeń, tych wielkich celów, jakie nam przyświecały wtedy, kiedy doprowadziliśmy dzięki głosom milionów Polaków do tej zmiany, zasadniczej zmiany w Polsce. To nie jest zabieg reklamowy, zmiana rządu. Ja nie jestem tutaj też od tego, żeby kogoś pocieszać. Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, w jak trudnych okolicznościach będziemy podejmować pracę z nowym gabinetem. Tu już nie ma miejsca na jakieś iluzje czy oszukiwanie się. Tak, przed nami bardzo trudne zadanie. Podziękowałem niektórym paniom i panom ministrom za wykonanie zadań i zacznę od podziękowań. Będę miał jeszcze okazję publicznie powiedzieć o tym, jak oceniam, a oceniam pozytywnie, powiem ogólnie ich wielkie wysiłki wtedy, kiedy podjęli się zadania prowadzenia swoich resortów tuż po wyborach w najtrudniejszym okresie. I wszyscy bez wyjątku, którym podziękowałem wczoraj za współpracę, wszyscy bez wyjątku zasługują na moje podziękowanie i słowa uznania. Niezależnie od tego, jak opinia publiczna bywa krytyczna wobec każdej i każdego z nas. To jest zrozumiałe. To chcę podkreślić, że było dla mnie i zaszczytem, i wielką satysfakcją współpracować z tymi, którzy przestają być od jutra ministrami mojego rządu. Tak jak powiedziałem, detalicznie ocenię publicznie przed naszymi wyborcami, przed wszystkimi Polakami ocenę tych kilkunastu miesięcy najtrudniejszego okresu po wyborach. Ale dla mnie rzeczą najważniejszą jest, żebyśmy w pełni świadomi, jak trudniej jesteśmy sytuacji, obiektywnie. Mówię o sytuacji zewnętrznej, o tej sytuacji, jak kiedyś to nazwałem, przedwojennej, bo żyjemy dzisiaj w czasach nie powojennych, tylko w jakimś sensie przedwojennych. Żyjemy w czasach, gdzie emocje publiczne, lęki, frustracje i przecież nie mówimy tylko o Polsce, widzimy to na całym świecie, tak bardzo wpływają na życie polityczne, publiczne, gospodarcze wszystkich państw w Europie, całego Zachodu. Jesteśmy świadkami właściwie każdego dnia zdarzeń, które kiedyś wydawałyby się czymś niesamowitym, niespodziewanym, tym przysłowiowym czarnym łabędziem. Dzisiaj trudno znaleźć białe łabędzie w tym opisie politycznej rzeczywistości. Ta rzeczywistość potrafi zaskakiwać praktycznie wszystkie rządy i liderów politycznych prawie każdego dnia. My nie damy się zaskoczyć. Ja zdaję sobie sprawę, że wszyscy Polacy myślą o Polsce bezpiecznej. I mówimy tu zarówno o tym zagrożeniu zewnętrznym, wynikającym z wojny, agresji rosyjskiej na Ukrainę i o bezpieczeństwie wewnętrznym. Chcę bardzo wyraźnie podkreślić. Ten rząd będzie koncentrował się na zapewnieniu bezpieczeństwa w sposób odważny, kreatywny, we współpracy z sojusznikami, zarówno jeśli chodzi o naszą granicę wschodnią, jeśli chodzi o przygotowanie do ewentualnych, agresywnych poczynań naszych wschodnich sąsiadów. I będziemy także bezwzględnie działali na rzecz ładu i porządku w naszych granicach w Polsce. Dzisiaj to wyzwanie, jakie stworzyła agresywna polityka Rosji, ona ma także swój wymiar wewnętrzny. Dotyczy dywersji i prób sabotażu. Dotyczy tej wojny migracyjnej, tej hybrydowej wojny, czyli organizowaniu nielegalnej migracji. I wiecie, jak to wielkie emocje wzbudza wśród wszystkich polskich rodzin. Tu nie chodzi o ideologie. Są polityczni łajdacy, którzy są gotowi z każdego problemu, z każdego lęku, z każdego strachu robić polityczne złoto. I oni też stanowią problem dla polskiego bezpieczeństwa i porządku w naszym kraju. Ale my nie będziemy ulegali histerii, tylko będziemy w sposób twardy i zdecydowany przeciwdziałać tym wszystkim działaniom i próbom organizowanym przez takie państwa agresywne wobec nas, jak Rosja czy Białoruś. I równocześnie, i to jest zadanie równie ważne, będziemy eliminować wpływy tych państw. I one są widoczne już gołym okiem. Na dezorganizowanie, na taki chaos, na właśnie próby sabotażu wprost i takiego politycznego tu w Polsce. To zagrożenie ma dwie twarze. Tą twarz zagraniczną, to jest twarz Putina czy Łukaszenki, ale to jest też twarz tych, którzy w Polsce z tego powodu chcą zdestabilizować i jakby rozwalić państwo polskie, korzystając z tych możliwości. I dlatego także niektóre nominacje, parę słów za chwilę o tym powiem, służą także temu, aby nie tylko wzmocnić ochronę polskiej granicy, polskiego terytorium, aby budować potęgę polskiego oręża w taki sposób, aby nikomu nie przyszło do głowy Polski zaatakować. Od tego jest także ten rząd. Ale równocześnie ten rząd będzie przywracał ład, porządek, taką oczywistą hierarchię. Państwo jest od tego, żeby zapewnić porządek i bezpieczeństwo obywatelom. I będziemy eliminować z całą bezwzględnością to wszystko, co jest takim wewnętrznym sabotażem, wewnętrzną agresją wobec państwa polskiego. Zaczynam od tych najcięższych spraw, bo musimy mieć świadomość, że tutaj nie ma miejsca ani czasu na taką lekką politykę, na taką anegdotyczną politykę. My jesteśmy i będziemy odpowiedzialni za bezpieczeństwo, jako taki oczywisty punkt wyjścia dla sukcesu Rzeczpospolitej. Bo po to chcemy zaprowadzić porządek na naszych granicach, wewnątrz naszego terytorium. Po to chcemy zapewnić bezpieczeństwo militarne, wewnętrzne, energetyczne. Bezpieczeństwo materialne. Chodzi tutaj o poziom życia naszych rodzin. Bezpieczeństwo zdrowotne. Po to, żeby budować lepszą przyszłość Polski. Przed tym rządem jest gigantyczne, bardzo ambitne i kapitalne wyzwanie i zadanie. Bo mamy świadomość tych zagrożeń. Mamy świadomość siły własnej, ale także siły naszych oponentów. Chcę dzisiaj wyraźnie powiedzieć, skończmy z tymi iluzjami, że 15 października rozwiązaliśmy wszystkie problemy. Ci, którzy chcą przeszkadzać, ci, którzy mają zupełnie inną wizję polityki zagranicznej i polityki wewnętrznej od tej, którą my prezentujemy. Ci, którzy trzymają kciuki za Rosję i źle życzą Ukrainie. Ci, którzy nienawidzą Unii Europejskiej. Ci, którzy chcą Polskę odgrodzić nie od oczywistych wrogów, ale także od Europy i świata Zachodu. Nie są słabi. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały nie tylko ten podział i polaryzację właściwie pół na pół w Polsce, wśród wyborców, wśród polskich rodzin, ale także pokazały też i chciałbym dzisiaj bardzo otwarcie wszystkim powiedzieć, że 15 października to nie był koniec konfrontacji dobra i zła, bo jestem o tym przekonany, że dokładnie na tym to polega, że to jest konfrontacja dobra i zła, że to tak naprawdę był początek. I ten etap, w jakim jesteśmy w tej chwili, nie jest łatwiejszy niż tamten w roku 2023. Jest być może trudniejszy. Szczególnie po wyborach prezydenckich. Kiedy słyszę liderów tego obozu, który wobec nas jest tak krytyczny, niechętny wobec tego, co robimy w Polsce. Tych liderów, którzy wspierają te siły polityczne, które destabilizują sytuację w kraju. Kiedy to obserwuję, to mam dzisiaj też wielką potrzebę uświadomienia wam wszystkim, że nasz rząd, ale dotyczy to właściwie wszystkich Polaków dobrej woli, musi równocześnie budować silną Polskę wobec zagrożeń zewnętrznych i twardo, bez chwili wahania powstrzymywać tych, którzy obiektywnie albo subiektywnie, bo tak chcą albo nie rozumieją tego, co robią, wspierają te zagrożenia zewnętrzne. Ten wstęp jest potrzebny, bo jestem to winny wszystkim Polkom i Polakom po wyborach prezydenckich, żeby wreszcie odrzeć wszystkich z tych złudzeń, że przed nami jest łatwa droga. Nie, ona jest trudna. Że pokonaliśmy przeciwnika. Nie, on jest bardzo silny i bezwzględny i ma inne cele niż my. Ale mówię to także po to, żebyście państwo wiedzieli, że żadna porażka, żadna porażka, także ta w wyborach prezydenckich, nie usprawiedliwia tego nastroju albo zwątpienia, opuszczania rąk, takich kapitulacyjnych myśli. To w ogóle nie wchodzi w rachubę. Czas tej traumy powyborczej definitywnie dzisiaj się kończy. I namawiam wszystkich, którzy myślą podobnie jak my, o Polsce, o świecie zachodu, o naszej przyszłości, żeby odrzucili tę pokusę zwątpienia albo apatię, bo nie ma, podkreślam, nie ma żadnego powodu, żeby po jednej porażce uznać, że się przegrało wielką batalię. Ona jest zbyt ważna, żebyśmy w ogóle takie myśli do siebie dopuszczali. Ja głęboko wierzę w to, nie tylko, że to co robimy ma sens i służy Polsce, ale głęboko wierzę w to, że ten dobry finał tak czy inaczej jest przed nami. Tylko nie możemy uznać, że jakaś jedna wywrotka oznacza koniec wyścigu. Wręcz przeciwnie. Pewnie nie macie państwo czasu, ja też za bardzo nie, ale wieczorem lubię popatrzeć na kolejne etapy Trude France. Nie ma tam jakichś wybitnych dzisiaj wyników dla polskich kolarzy, ale na jedną rzecz zwracam uwagę. Jest dwóch liderów i oni biją się od zwyciężców. Wiadomo, że jeden z nich wygra. Jest taki Duńczyk, Winnegort i Słoweniec Tadej Pogaczar. Prawie na każdym etapie się przewracają. Są w kraksie, potłuczeni. Nawet przez sekundę nie myślą o tym, żeby zrezygnować. Więc jeśli nawet macie poczucie, ja mam to poczucie i mówię otwarcie, że niektórzy są posiniaczeni po tych miesiącach bardzo ciężkiej pracy, po tych konfrontacjach, po tych zagrożeniach i po wyborach prezydenckich. Jeśli niektórzy czują jeszcze ból po kraksie, po upadku, to trzeba wstać, wsiąść na rowy i jechać dalej i wygrywać. Tak jak ci kolarzy, o których przed chwilą wspomniałem. Częścią tego planu, też planu, którego celem jest odbudowa wiary we własne siły, jest również uporządkowanie sytuacji w koalicji. Ta dzisiejsza, krótka prezentacja nowego rządu, ona służy także temu, żebyśmy postawili kropkę na di. Koniec konfliktów w koalicji 15 października. Tu także trzeba zaprowadzić porządek. Podjąłem się misji prowadzenia prac polskiego rządu po wyborach w 2023 roku, nie po to, żeby połowę czasu marnować na przepychanki. Mam głębokie przekonanie, że wszyscy wyciągnęli lekcje z tych, szczególnie ostatnich tygodni. I że to, że zgodnie ustaliliśmy częściowo nowy skład gabinetu, jest czymś więcej niż tylko dobrym znakiem. Chcę powiedzieć, że nie będę jako premier w zakresie mojej odpowiedzialności tolerował niepotrzebnych konfliktów, dyskusji jak najbardziej. Debata, spory merytoryczne, na tym polega praca rządu. Ale polityczne konflikty, czy marudzenie, czy taki defetyzm, nie wchodzi w rachubę. Nikt nie ma immunitetu politycznego. Jeśli komuś nie będzie pasowało, pożegna się ze swoją pracą. A wszyscy koalicjanci muszą zrozumieć. I moim zdaniem zrozumieli. Że ta Polska, która wierzy w naszą lepszą przyszłość i ta Polska, która postawiła na nas, oczekuje od nas zgodnej i harmonijnej współpracy. I nie wybaczy niepotrzebnych, niemądrych, a czasami po prostu głupich konfliktów i kłótni wewnątrz. Także tę sprawę też uznaję za uporządkowaną. Tak jak wspomniałem, zaproponowałem zmiany. I dziękuję bardzo nowym paniom i panom ministrom, że bez zbędnych dyskusji, marnowania czasu, to było imponujące muszę powiedzieć, zdecydowali się na wejście do rządu. Mimo, że to nie jest obietnica łatwego życia. Znaczy nie, żeby się ktoś poświęcał, że zostać ministrem to jest jakieś wielkie poświęcenie. To jest zaszczyt i wszyscy też zdają sobie z tego sprawę. Każda moja rozmowa kończyła się taką konkluzją. Wszyscy są dumni i czują to jako naprawdę wielki zaszczyt, że mogą służyć Polsce na tak wysokich stanowiskach. Ale też mają świadomość i mamy wszyscy świadomość, że to nie jest łatwy czas. Okręty spalone. Zostawiliśmy je na plaży. I tak jak kiedyś Kortes, idziemy wyłącznie do przodu. Bo też mamy świadomość i od tego też jest ten nowy rząd, że obok wielkich zagrożeń i tak jak mówię, nie będę ukrywał i każdego dnia państwo będziecie informowani, do wszystkich Polaków będę mówił bardzo wyraźnie i szczerze, gdzie jest kłopot, co nam grozi, jak działamy, żeby te zagrożenia eliminować. Ale przed nami jest też naprawdę wielka szansa. Prosiłem panie i panów ministrów, żeby nie ulegli nigdy pokusie jakiejś taniej propagandy, ale chcę dzisiaj jeszcze raz podkreślić to, że zmieniamy część naszego gabinetu w dniach, kiedy Polska właśnie staje się dwudziestą gospodarką świata. Dwudziestą gospodarką świata. Kiedy nasze PKB przekroczyło ten symboliczny bilion. Kiedy Polska staje się, i nikt tego już nie kwestionuje, naprawdę potęgą regionalną. Również dzięki temu, że budujemy najsilniejszą armię w tej części świata. Mówię o wschodniej, środkowej Europie. Mamy już dzisiaj drugą największą armię tu na kontynencie europejskim w NATO. Jeszcze strasznie dużo pracy przed nami, żeby to było i skuteczne, i naprawdę nowoczesne, ale już dzisiaj mogę powiedzieć, że Polski nikt nie ma prawa i nikt nie będzie lekceważył. Także dzięki temu wysiłkowi. Więc ten rok tysiąclecia korony polskiej to jest też naprawdę rok wielkiej nadziei. I na miłość Boga my nie możemy tego zmarnować. Każdy taki moment, w którym pomyślicie, naprawdę nawet przez chwilę, że wszystko na darmo, a nie udało się. To jest nie tylko kapitulacja przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi, ale to byłoby też zmarnowanie szansy, jakie nie mieliśmy w naszej historii. I ja naprawdę wierzę w to, że i mam wystarczająco dużo siły i moje współpracownicy i współpracownicy też mają wystarczająco dużo siły, żeby dać odpór tam, gdzie trzeba i żeby wykorzystać każdą szansę tam, gdzie to jest możliwe. I jeszcze się zdziwicie, naprawdę, do czego są zdolni ludzie, którzy mają taką determinację jak koleżanki i koledzy, którzy dzisiaj stoją tutaj ze mną. Te zmiany są dość oczywiste. Nie chodzi tylko o pewną redukcję, chociaż też powiem wam szczerze, wtedy, kiedy tworzyliśmy rząd tuż po wyborach. To jest rząd, który składa się z kilku partii koalicyjnych. Były różne projekty, różne wyobrażenia i wówczas zbudowaliśmy rząd, który był rządem takiej zgody. Mogliśmy wystartować, ale był rządem też zbyt licznym. Powiedziałem, że jednym z celów, to nie jest najważniejsza sprawa, ale istotna będzie także odchudzenie tego rządu. Więc z 26 do 21 ministrów konstytucyjnych, członków Rady Ministrów odchudziliśmy tymi decyzjami. Formalnie jutro, ale odchudziliśmy skład rządu. Za tym pójdą także decyzje, ale to dopiero po nominacji ministrów, o odchudzeniu składu na poziomie sekretarzy i podsekretarzy stanu. Mówię to nie tylko dlatego, żeby ludzie zobaczyli, że w Polsce nie musi być największy rząd, tylko musi być najlepszy rząd. I zrobimy wszystko, żeby tak było. Ale też racjonalizujemy w ten sposób cały proces podejmowania decyzji. Jak jest za dużo ludzi gadających na ten sam temat, to wiecie, trudniej podejąć decyzję. Więc to będzie miało także swój praktyczny efekt. Zmiany mają charakter i strukturalny, i personalny. Zacząłem od podziękowania pod adresem tych, którym podziękowałem wczoraj za współpracę. Dzisiaj stoją ze mną nowi ludzie. W jakimś sensie symboliczną kandydaturą na nowego ministra jest kandydatura pana sędziego Weldemara Żurka. Też w kategoriach, to nie tylko o symbole chodzi, ale ma naprawdę głęboki taki symboliczny wymiar, jest także powrót na stanowisko ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. Ja nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że to są decyzje, które będą owocowały twardymi decyzjami w praktyce. Tu nie chodzi tylko o manifest polityczny. Nikt nie myśli, nawet jeśli do tej pory nie wszyscy czuli, że jesteśmy wystarczająco silni, czy zdeterminowani, czy waleczni, drapieżni. Nikt nie myśli, że zrezygnowałem, czy koalicja zrezygnowała z przywracania takiego ładu też moralnego w polskiej polityce, sprawiedliwości, odpowiedzialności i rozliczalności poprzedniej władzy i przestrzegania egzekucji prawa. Nie będzie świętych krów. Nie chcę przypominać scen z życia tych trudnych lat, gdzie heroizmem wykazał się nowy minister sprawiedliwości, pan Waldemar Żurek. Nie chcę też przypominać działań, które podjął w pierwszych dniach swojego urzędowania po wyborach minister Kierwiński, ale ci, którzy wiedzą, że czynili złe rzeczy i do tej pory nie spotkała ich odpowiedzialność. Niech wiedzą, że naprawdę nie będzie ani świętych krów, ani jakichś nieformalnych immunitetów, ani bezprawnych działań. Zacząłem od tych dwóch nominacji. Moje doświadczenie z ostatnich miesięcy pokazuje także, że w związku z zagrożeniami zewnętrznymi i używaniem bardzo wielu sytuacji takich jak migracja, cyberprzestrzeń, doprowadzenia realnie wojny z Polską, potrzebne jest przywrócenie ministra konstytucyjnego w obszarze koordynacji służb specjalnych i walki z nielegalną migracją rozumianą jako agresja, hybrydowa agresja ze strony Rosji i Białorusi. Dlatego minister Tomasz Siemaniak będzie ministrem odpowiedzialnym za koordynację w tych dziedzinach i za dalszą przebudowę służb specjalnych, szczególnie w tej przestrzeni dotyczącej naszego bezpieczeństwa zewnętrznego. Ja w piątek spotkam się z głównodowodzącym wojsk NATO, amerykańskim generałem Krynkiewiczem. Będzie tu w Polsce w piątek. Jak wiecie, pojawiła się niedawno ta informacja, że według analiz i opinii amerykańskich dowódców natowskich to istotne, że akurat Amerykanie tak sądzą. Zagrożenie wojenne bezpośrednie ze strony Rosji może nastąpić już w 2027 roku. A więc właściwie jutro będę zresztą rozmawiał w piątek z głównodowodzącym natowskim. I dlatego dla mnie tak ważną rzeczą jest, abyśmy skupili całą naszą energię w eliminowaniu zagrożeń każdego rodzaju. I liczę tutaj na synergię wszystkich resortów w tej dziedzinie. Bo jak powiedziałem, kwestia porządku i bezpieczeństwa ma wymiar horyzontalny. I będzie obowiązkiem, dbałość o to każdego ministerstwa. Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo zewnętrzne, to także polityka zagraniczna, europejska. I szczególnie, specyficznie nasze relacje z Ukrainą. Nie chodzi tylko o bezwarunkowe poparcie dla Ukrainy w konfrontacji z Rosją, ale także o ten typ trudnych relacji z Ukrainą. Wszyscy wiemy, że czasami mamy też sprzeczne interesy. I potrzebujemy tutaj jako rząd bardzo mocniej figury politycznej w relacjach międzynarodowych. Dlatego poprosiłem naszych koalicjantów i wszyscy uznali to za dość oczywiste, aby wicepremierem odpowiedzialnym za te obszary zagraniczne, europejskie i te trudne kwestie wschodnie był minister Radosław Sikorski w roli wicepremiera rządu. Jeśli mówimy o bezpieczeństwie także w wymiarze energetycznym, to podjąłem decyzję trudną, bo wymagała bardzo twardych też negocjacji wewnątrz koalicji, aby to co jest możliwe, bo czasami ustawy będą potrzebne. Nie wiem jaka będzie decyzja nowego prezydenta, ale będą potrzebne ustawy, żeby zmienić tę chorą strukturę rządu, jaką odziedziczyliśmy po PiS-ie. Ale tyle co można zrobić bez ustaw, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. Zrobimy i to jest masywne działanie. Dlatego powołujemy Ministerstwo Energii. To jest ministerstwo, które będzie rozstrzygało kwestie, które dotychczas były w gestii częściowo ministra klimatu i środowiska, ministra przemysłu. Ten resort przemysłu i dział energia będą skupione w jednym ręku. Ja gwarantuję także pełną współpracę nowego ministra, nowego Ministerstwa Energii, Pana Miłosza Motyki. Pełną współpracę z dotychczasowymi moimi partnerami, którzy kwestiami energetyki się zajmowali, a więc i pełnomocnika Wrochny. Ale przede wszystkim wszystkich spółek Skarbu Państwa. Tych, które działają w obszarze energii. Tak, aby już jednoznacznie uspłynić politykę energetyczną. Żeby nie było, wiecie, rozsypania tych decyzji w różnych miejscach. Czy to jest energetyka jądrowa, ta przyszłościowa. Czy to są SMR-y. Czy to są regulacje energetyczne. To wszystko musi być w jednym centrum. I tak się stanie. Od czwartku będziemy mieli ministra energii. Rozmawiałem długo z nowym ministrem aktywów państwowych. Dobrze rozumie, że państwo obecne jest w spółkach Skarbu Państwa. Nie po to, żeby jakieś partie tam desygnowały swoich kandydatów. To jest nieustanny bój. Wiadomo, na czym polega polityka i wiadomo, że kontrola państwowa czy polityczna w spółkach Skarbu Państwa polega na obecności polityków w tej dziedzinie. Ale to musi być absolutnie nacechowane bezstronnością i wysoką kwalifikacją tych ludzi. Pan Wojciech Balczun, nowy minister aktywów państwowych też przyjął na siebie to zadanie, aby bezpośrednio, bezpośrednio transformować na spółki Skarbu Państwa, tam gdzie państwo ma swój kluczowy udział. Szczególnie dotyczy to spółek energetycznych polityki energetycznej, jeśli chodzi o energię. Polityki energetycznej, która będzie tworzona w rządzie, a spółki Skarbu Państwa będą realizowały politykę bezpieczeństwa energetycznego. Jeśli chodzi o maksymalizację zysków, mówiłem o tym już kiedyś, ale o maksymalizacji...