Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Nasze interesy mają biało-czerwone barwy

Donald Tusk: Nasze interesy mają biało-czerwone barwy

Donald Tusk powiedział, że kończy się era naiwnej globalizacji i wezwał do repolonizacji gospodarki oraz bezwzględnej ochrony interesów polskich przedsiębiorstw. Podkreślił, że spółki Skarbu Państwa i menedżerowie państwowi powinni stawiać bezpieczeństwo energetyczne i interes państwa ponad maksymalizacją zysku.

Najważniejsze tezy


Donald Tusk stwierdził, że trzeba głośno i wyraźnie powiedzieć, że Polska nie będzie naiwnym partnerem na rynkach światowych i że czas na odbudowę narodowej gospodarki.

Preferencje dla polskich firm


Zaznaczył konieczność repolonizacji rynku i kapitału - działania skutecznego, bezwzględnego i zawsze w interesie polskich przedsiębiorców. Mówił, że kapitał ma narodowość i że menedżerowie spółek państwowych także ją mają.

Bezpieczeństwo energetyczne jako priorytet


Na przykładzie spółek energetycznych podkreślił, że ich pierwszym zadaniem jest zapewnienie państwu bezpieczeństwa energetycznego oraz możliwie taniej i powszechnie dostępnej energii dla rodzin i przedsiębiorstw, a nie tylko maksymalizacja zysku.

Zamówienia publiczne i preferencje


Wskazał, że przy porównywalnych ofertach państwo powinno jednoznacznie preferować polskie firmy, niezależnie od branży - turbiny, wieże wiatrowe, cement - tak, aby polskie przedsiębiorstwa bezwzględnie wygrywały konkursy.

Odpowiedzialność i wezwanie


Powiedział, że bierze na siebie ten komunikat i zaapelował do urzędników, ministrów, menedżerów spółek Skarbu Państwa oraz organizacji, by zgodnie z prawem i zasadami chronili interes polskiego kapitału i przedsiębiorców.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo za zaproszenie na to spotkanie. W sposób właściwy politykom wykorzystam tę okazję cynicznie do wygłoszenia krótkiego i być może zaskakującego dla części z Was komunikatu. Nie przemówienia, ale komunikatu. Jestem Europejczykiem, nikogo nie muszę przekonywać, choćby z racji moich zawodowych przygód. Człowiekiem, który przez te ostatnie 20 lat naoglądał się różnych sytuacji w gospodarce, w polityce, w Polsce, w Europie, na świecie. Dzisiaj Polska, Europa i cały świat znalazły się w sytuacji, gdzie trzeba umieć głośno i wyraźnie powiedzieć, że przetrwają, wygrają, osiągną sukces dla swojego państwa, dla swojej firmy, dla swojej rodziny, dla swoich obywateli. Ci, którzy wyciągają prawidłowe wnioski z tego, co się dzieje wokół nas. I to jest chyba właściwy moment, żeby precyzyjnie i stanowczo powiedzieć, że kończy się era naiwnej globalizacji. Że trzeba głośno i wyraźnie powiedzieć, że jeśli chcemy osiągać sukcesy gospodarcze, jeśli chcemy budować bezpieczne państwo, to musimy sobie i innym głośno i wyraźnie powiedzieć, że Polska w tym coraz bardziej bezwzględnym konkursie egoistów, na rynkach światowych, na frontach wojen, że Polska nie będzie naiwnym partnerem, że polskie firmy nie będą stały na straconej pozycji w konkurencji z międzynarodowymi molochami i że koniec ery tej naiwnej globalizacji musi oznaczać tak, że i biorę to na siebie. Wiem, jesteśmy na Europejskim Forum Nowych Idei, więc biorę na siebie ten brutalny komunikat. Czas na odbudowę narodowej gospodarki. Czas na repolonizację polskiej gospodarki, rynku, kapitału. Nie oznacza to, wiadomo, czym jest XXI wiek. Wiemy, czym jest Unia Europejska, ze wszystkimi szansami i ograniczeniami. I naszym zadaniem jest dzisiaj, i to jest zadanie dla państwa, dla menedżerów, dla urzędników, ministrów, dla polskich firm, dla takich organizacji jak EFNI. Jest dzisiaj działanie skuteczne, kiedy trzeba, bezwzględne i zawsze w interesie polskich przedsiębiorców, polskich firm, polskiego kapitału. Miałem wczoraj spotkanie niełatwe z menedżerami największych spółek energetycznych, spółek Skarbu Państwa, strategicznych spółek. I tam jak w soczewce ujawniło się to wszystko, te wszystkie dylematy, przed jakimi stoimy jako państwo polskie, jako naród, jako polscy przedsiębiorcy, jako polskie firmy. Co jest zadaniem państwowego menedżera, nawet jeśli stoi na czele giełdowej spółki? Jego pierwszym zadaniem, na przykład w przypadku spółki energetycznej, jest zapewnienie państwu polskiemu bezpieczeństwa energetycznego, polskim rodzinom, polskim gospodarstwom domowym i polskim przedsiębiorcom możliwie taniej energii powszechnie dostępnej. Nie koniecznie maksymalizacja zysku spółki Skarbu Państwa. Gdyby tylko maksymalizacja zysku spółki Skarbu Państwa miała sens, no to właściwie po co państwo w takiej spółce? Jesteśmy obecni jako państwo w różnych obszarach polskiej gospodarki po to, aby realizować interes, interes państwa polskiego, interes polskiego kapitału, polskich przedsiębiorców, polskich firm, czy tak jak w przypadku energii także, aby realizować interes, czy dbać o fundamentalny interes wszystkich Polek i Polaków, bo takim interesem oczywiście jest powszechnie dostępna i możliwie tania energia. Mówię o tym przykładzie, bo to jest oczywiście przede wszystkim komunikat dla tych wszystkich, którzy pracują dla państwa polskiego, a więc przede wszystkim urzędników, ministrów, agencji rządowych, ale także dla menedżerów spółek Skarbu Państwa, co dość oczywiste, że oni także mają narodowość. Pamiętacie kiedyś te naiwne slogany, że pieniądz nie ma narodowości, kapitał nie ma narodowości? Świat nas dzisiaj uczy w sposób bezwzględny i musimy z tego wyciągnąć wnioski. Kapitał ma narodowość, gospodarka ma narodowość, menedżer spółki zarządzanej, czy współzarządzanej przez państwo ma narodowość. Nasze interesy mają biało-czerwone barwy. Ktoś nazwie to nacjonalizmem gospodarczym, proszę bardzo, nie mam z tym problemu. Wiecie, dlaczego mówię o tym tak otwarcie tutaj? Bo każdego dnia spotykam polskich przedsiębiorców, którzy dodają pytanie, dlaczego, czy na pewno musimy przegrywać tu w Polsce, kiedy są zamówienia publiczne, w których uczestniczą nasze spółki Skarbu Państwa? Dlaczego obcy kapitał? Dlaczego firmy międzynarodowe, firmy spoza Unii Europejskiej bardzo często wygrywają z nami? Dlaczego tak jest, że polskiej firmie tak trudno zdobyć zlecenie w Danii? A dlaczego tak łatwo firmie z innego kraju zdobyć zlecenie, czy znaleźć to pole współpracy tu w Polsce? To się skończyło. Musimy zadbać w sposób bezwzględny i egoistyczny o interesy polskich przedsiębiorców. Wiem, że musimy, mnie nikt nie musi tego, do tego przekonywać. Musimy respektować reguły, dzięki którym Polska jest mocno osadzona we wspólnotach międzynarodowych, w tym przede wszystkim w Unii Europejskiej. Ale moje doświadczenie i Wasze doświadczenie, jestem o tym przekonany, mówi nam, że jakoś niektórym do niedawna lepiej szło, przy respektowaniu przepisów europejskich i międzynarodowych, lepiej szła ochrona interesu rodzimych firm. Jakoś tak jest, że przepisy obowiązują w całej Unii Europejskiej te same, a jeśli nie przepisy, to w skancie ramy prawne, na przykład przy zamówieniach publicznych. Ale w niektórych krajach te zamówienia publiczne, jeśli są to porównywalne oferty, zawsze wygra firma z tego kraju. I w Polsce też tak musi być. Rozmawiałem z prezesami spółek właśnie o tym, w jaki sposób też zgodnie z prawem, zgodnie z zasadami, ale jednoznacznie preferować polskiego przedsiębiorcę, polską firmę, małą, dużą i nieważne, czy ma dostarczać turbiny, wieże wiatrowe, cement, nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, że to jest polska firma. I jeśli oferuje porównywalne jakość, technologie, czas, cenę, to musi bezwzględnie wygrywać taki konkurs. I zadaniem nas wszystkich, mówię, ja się czuję za to odpowiedzialny, i zadaniem nas wszystkich jest to, żeby polscy przedsiębiorcy, polskie firmy widziały każdego dnia, że mogą liczyć na naszą ochronę, na nasze wsparcie, na preferencje państwa, które będą szły zawsze w kierunku polskiej firmy. Podniesie się szum, zdaję sobie z tego sprawę. Podniesie się także szum wśród moich współpracowników i wśród menedżerów państwowych firm, bo zażądałem ścisłego raportowania ze wszystkich inwestycji w spółkach Skarbu Państwa, ale także inwestycji, które są w mniejszym czy większym stopniu nadzorowane, czy inicjowane przez państwo wprost. Także ze wszystkich zamówień, szczególnie tych większych, ścisłe raportowanie. W jaki sposób realizowana jest polityka preferowania polskiego kapitału i polskich przedsiębiorców? Nie będzie już tłumaczenia, że to jest niemożliwe, bo to jest możliwe. Nie będzie już miejsca na oportunizm. Ja wiem, że łatwiej czasami jest zdać Hiszpanowi, Niemcowi, Amerykanom. Być może wymagać to będzie kreatywności, wysiłku, lepszej współpracy, pomocy, ale bez tego nie będziemy mieli szans na realną konkurencję. I wy akurat dobrze wiecie tutaj na tej sali, pewnie lepiej niż wielu urzędników czy polityków, bo spotykacie się z tym na co dzień, że dokładnie tak działa dzisiaj świat. Czy to jest Unia Europejska, czy to jest Ameryka, czy to są Chiny, Turcja, nie ma znaczenia. Dokładnie tak działa świat. Zaczęliśmy już bardzo serio realizować tę ideę. Związały się też z tym konkretne decyzje i nieprzyjemne decyzje personalne, jeśli chodzi o niektóre agencje państwowe. Usłyszałem ostatnio, że to wygląda na jakąś dyktaturę gospodarczą. Ten termin też mi nie przeszkadza. Jeśli ktoś będzie uważał, że egzekwowanie, egzekwowanie tej oczywistej prawdy, że służy się Polsce, że polskie interesy są absolutnie i muszą być prymarne dla każdego urzędnika, dla każdego menedżera spółki państwowej, to jeśli chcą to nazywać dyktaturą gospodarczą, ja się na pewno nie obrażę, ale będziemy egzekwować. Ze wszystkimi tego konsekwencjami właśnie działania na rzecz preferowania polskich firm. Cieszę się, że rozpoczęliśmy bardzo intensywnie pracę nad na przykład terminalem Sławków. Pan premier Żybózek dobrze wie, jak wielkie znaczenie ma, ale przede wszystkim może mieć to miejsce, tam gdzie kończy się szeroki tor ze wschodu i tam gdzie bardzo wiele firm z zachodniej Europy nie tylko ostrzyło sobie zęby, bo to jest niezwykle smakowity konsek. I podjęliśmy decyzję, że nadzór nad rozwojem tego miejsca, inwestycjami będziemy w stu procentach mieli my, Polacy, polskie firmy, polskie państwo. My będziemy na tym zarabiać. I przy okazji my i cały świat będzie pomagał w ten sposób na przykład w odbudowie Ukrainy, bo Sławków i ten terminal będzie kluczowym miejscem, jeśli chodzi o logistykę i transport, ale i to też chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, będziemy pomagać, Polska jest solidarna, jesteśmy symbolem solidarności, ale nigdy już w naiwny sposób. Nie będzie tak, że Polska będzie solidarna, a inni będą zarabiali, na przykład na odbudowie Ukrainy. Będziemy solidarni i będziemy na tym zarabiali. I będziemy brutalnie pilnowali naszych interesów i polskich firm. Rozmawiałem z ludźmi odpowiedzialnymi z punktu widzenia polskiego rządu za energetykę jądrową i za tę pierwszą inwestycję u mnie na Kaszubach. Wiecie, jakie to są ogromne pieniądze. Nie chcę tutaj nikogo szokować statystykami. Mówimy o dziesiątkach miliardów dolarów czy euro, jeśli chodzi o tę jedną inwestycję. I podjęliśmy decyzję i ona jest nieodwołalna. Że w całej inwestycji, mówię o jednej elektrowni jądrowej, o tej pierwszej, która jest już w fazie realizacji, 53 miliardy złotych musi trafić do polskich firm, bezpośrednio. I to jest zadanie, jakie spółka, jakie Polskie Elektrownie Jądrowe otrzymała do wykonania. Podwykonawcy, wykonawcy, jeśli chodzi o te 53 miliardy, muszą być w Polsce. To muszą być polskie firmy. I to jest możliwe. Okej, zdajemy sobie sprawę, szczególnie tam, gdzie w grę wchodzą najwyższe technologie, te najtrudniejsze rzeczy, że będzie jakiś asortyment usług, produktów, gdzie nie będziemy w stanie tego zrobić w Polsce. Wiadomo, będziemy wtedy kooperowali z tymi, którzy mają tutaj jakieś wyjątkowe kompetencje, czy możliwości. Ale wszędzie tam, a przecież ja odbieram, bo od wielu tygodni żądam tych meldunków, że potrafimy kupić w Unii Europejskiej, albo nawet w kraju spoza Unii Europejskiej, Rury. I robi to państwowa spółka. Rury to nie jest jakiś high-tech. Coś mi intuicja mówi, że można było spokojnie tak poprowadzić zamówienie, że polskie firmy mogłyby na tym skorzystać. Daję ten przykład, może nie najszczęśliwszy, bo mówimy też o bardziej skomplikowanych i dużo bardziej wymagających produktach, gdzie naprawdę polskie firmy mogą sprostać, jeśli będą miały takie wsparcie, jak mają u siebie firmy holenderskie, duńskie, niemieckie, czy francuskie. O, szczególnie francuskie. Coś o tym wiem. Teraz jestem w stałych negocjacjach z naszymi przyjaciółmi z Paryża w sprawie traktatu i oczekiwań, jak ma wyglądać wymiana gospodarcza. Także niezła lekcja. Jak okazywać właśnie solidarność i przyjaźń i równocześnie dbać o swoje interesy. Mam nadzieję, że się zgodzimy z tym. Nawet jeśli nie wypada, ale okej, tak jak już wspomniałem, pani prezydent, prezydent, jak się, jak formalnie, prezydentka, pani prezydentka. Za chwilę jeszcze wrócę do tego jednego wątku. Że biorę na siebie to odczarowywanie terminów, czy zasad działania takich jak nacjonalizm gospodarczy, ale chodzi przecież nie tylko o to, żebym się tutaj poświęcał albo komuś chciał zaimponować. Chodzi o to, żeby to naprawdę działało i żebyśmy wszyscy uwierzyli, że to jest szansa dla każdej polskiej firmy. Słuchajcie, my mamy zamiar inwestować na przykład w produkcję zbrojeniową. Właściciele i kierujący na przykład firmą Rafako nie sprostali wyzwaniom. Jak wiecie, byłem tam jeszcze, zanim zostałem premierem polskiego rządu w tym rozdaniu okazało się z powodów, o których tu nie będę mówił, niemożliwe kontynuacja tej produkcji, w jakiej Rafako słynęło. Ale wiecie, ile my mamy pieniędzy do wydania, pieniędzy polskich i europejskich i jak bardzo od tego zależy nasze bezpieczeństwo, jeśli mądrze wydamy pieniądze na produkcję zbrojeniową. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy nie uruchomili, żebyśmy uruchomili produkcję zbrojeniową i to mówię o bardzo szerokim asortymencie. W miejscu, gdzie kiedyś produkowano kotły. Rafako zdecydowaliśmy tam już o zainwestowaniu pewnych pieniędzy, aby utrzymać to miejsce. Rafako może być takim miejscem. Wymaga to jeszcze dużo pracy, ale Rafako, Racibórz, Śląsk. To może być miejsce, gdzie ta produkcja na rzecz obrony Polski czy Europy może osiągnąć wielką skalę z użyciem polskich, europejskich pieniędzy i przede wszystkim polskich producentów i polskich wykonawców. Nikt mi już nie wmówi, że w Polsce 3, 4 czy 5 lat musi trwać przygotowanie i procedury, żeby móc usadowić gdzieś zakład przemysłowy. Na Śląsku tych miejsc, gdzie można przeprofilować produkcję przy użyciu też państwowych środków i państwowej pomocy. Jest bez liku. A jak bardzo można uprościć procedury uruchomienia produkcji w miejscach, gdzie ta produkcja jeszcze niedawno miała miejsce. Daje tylko jako... I będziemy szukali tutaj uproszczonych procedur. tak jak nie odpuściliśmy sytuacji z Hutą Częstochowa. Też ze względu na możliwości produkcji na rzecz polskiej armii. Dzisiaj to Ministerstwo Obrony Narodowej wzięło na siebie odpowiedzialność i stało się dysponentem Huty Częstochowa. Po to, żeby uratować ten zakład, ale też po to, żeby Polska Armia miała i polskie firmy zwojeniowe miały z czego produkować. Wieże wiatrowe. Też długo rozmawiałem i też nie była to łatwa rozmowa. My będziemy budowali, jak wiecie, i to są wiatraki na lądzie, to w sumie najtańsza energia i ten już głośny offshore miałem okazję prezentować z prezesem PGE. Między innymi to wielkie przedsięwzięcie na Bałtyku. W Gdańsku jest firma Baltic Towers. Polska firma. Mówię o tym z satysfakcją, że jest Polska. Nie, że to jest moje miasto. I tam będą budowane wielkie wieże wiatrowe. I dopuścimy wspólników spoza państwa polskiego. W tym przypadku będą to Hiszpanią. Ale produkcja będzie miała miejsce w Polsce. A następnie ta polska firma będzie także korzystając z możliwości Hiszpanów będzie eksportowała swoje swoje produkty. Będę chciał prezentować tak jak w czwartek zaprezentuję pierwszy masywny pakiet dotyczący deregulacji. Tak, mogę potwierdzić to co powiedzieliście państwo, tylko kolega Witucki przy cudu powiedział. Współpraca rządu zespołu pana Rafała Brzoski i organizacji, które są także tu reprezentowane przynosi błyskawicznie efekty. I w czwartek przedstawimy pierwszy urobek. I on będzie masywniejszy niż niektórzy ostrożni sceptycy zakładali. Wybierzemy się także z grupą przedsiębiorców, menedżerów i ekspertów, którzy pracują nad deregulacją wspólnie w maju do Kopenhagi i tam z panią premier Fredrik Senis z menedżerami, ekspertami, przedsiębiorcami duńskimi wspólnie opracujemy kontynuację programu deregulacji na następną prezydencję duńską. Padły tutaj słowa i one były opatrzone małym znakiem zapytania. Czy my wytrzymamy? Czy to jest jednorazowa akcja? Czy to jest tylko o tak, bo nagle premierowi się zachciało, to wymyślił jakąś akcję? Czy deregulacja będzie permanentnym działaniem? Bardzo mi zależy na tym, żeby to było działanie na lata, bo roboty jest na lata i żebyśmy pilnowali nie tylko, nie tylko strzegli Polski przed nadmierną regulacją, ale żebyśmy przede wszystkim usuwali to, co już dzisiaj jest nadmierną regulacją, ale wzięliśmy na siebie obowiązek jako prezydencja przekonania Europy, że ta akcja deregulacyjna musi dotyczyć całej Unii Europejskiej. I rzeczywiście, tak jak tu już powiedziano, to nie jest tylko nasza perswazja, to są też okoliczności, to jest ten szczególny czas, w jakim przyszło nam żyć, ale rzeczywiście w Europie doszło do radykalnego przełomu. Tak jak ja w to wierzę, że ten rok będzie rokiem przełomu w Polsce, jeśli chodzi o inwestycje, o ochronę i rozwój polskich firm, polskich przedsiębiorców, tak też jestem przekonany, że z naszym polskim udziałem to będzie rok przełomu, jeśli chodzi o deregulację, uwolnienie od biurokratycznych barier gospodarki europejskiej z naszą, z korzyścią dla nas. Liczę na Was, bo zarówno ten nowoczesny gospodarczy nacjonalizm, to wzięcie sprawy naprawdę mocno w garść, tak aby nam nikt nie przeszkadzał i nikt nie podbierał tego, co należy się nam, polskim firmom, polskim przedsiębiorcom. To będzie, to jest bardzo poważna konfrontacja. Liczę, liczę na Wasze wsparcie tutaj. Tak jak przy deregulacji, Wasz impet, Wasza energia były niezbędne, żeby przekonać urzędników, że tu już żartów nie ma. Już w tej chwili to wiedzą, że nie ma żartów. W tej sprawie pomóżcie mi też, bo, a przynajmniej dobrze mnie zrozumcie. Wiem, mężczyzn, okej, no jesteśmy mówieni na tę ewentualnie sesję, postaram się ułatwić zrozumienie mężczyzny, ale tutaj nie o płeć przecież chodzi. Będę bardzo chciał, żeby wszyscy zrozumieli, że nasza narodowa gospodarka zasługuje na wysiłek na wszystkich i że jest to po prostu najzwyczajniej w świecie podstawowy, być może dzisiaj najważniejszy wymiar polskiego patriotyzmu. I dla wszystkich będzie tu miejsce. Ja marzę wreszcie, znaczy nie tylko moim zadaniem nie są marzenia, ale to było zawsze moje marzenie, żebyśmy oczywiście nie musieli się przekonywać, że młodzi mają mieć miejsce w tej przestrzeni gospodarczej, że kobiet ma być więcej, bo są dyskryminowane, ale też powiem otwarcie. Ja uważam, że zdrowa gospodarka, zdrowe państwo to jest państwo, gdzie nie trzeba afirmować kogoś ze względu na wiek, kolor skóry czy płeć. My musimy pilnować i skutecznie pilnować, żeby nikt nie był dyskryminowany z tego tytułu, że jest kobietą, mężczyzną, za młody, za stary i tego będę pilnował. I nikomu nie proponuję wielkiej przygody rewolucji obyczajowej, część z państwa mnie zna, staram się być bardzo racjonalny, ale będę tępił z całą bezwzględnością wszystkie przejawy dyskryminacji, które eliminują ludzi, którzy są kompetentni, ale komuś nie pasują na przykład ze względu na płeć, czy wyznanie, czy, on wie, w gospodarce równość i te kryteria kompetencji i przydatności muszą być absolutnie rozstrzygające, szczególnie na styku państwo i gospodarka i tutaj też będę bezwzględny. Słuchajcie, to naprawdę jest czas trudny wokół nas i najlepszy możliwy czas dla Polski. Ja jestem o tym przekonany i że podejmujemy działania, które uprawniają mnie dzisiaj na kilka dni przed świętami Wielkiej Nocy powiedzieć wszystkim Polakom będzie dobrze. Spotkacie się przy wielkanocnych stołach w swoich domach i będziecie mogli naprawdę z czystym sumieniem powiedzieć swoim bliskim w Polsce będzie dobrze. W Polsce to się na pewno uda. Trzeba mieć tylko trochę wyobraźni, trochę odwagi, a tego wam przecież nie brakuje. Dziękuję bardzo i biorę ten materiał. Dziękuję.