Donald Tusk o rozmowie z prezydentem i kandydaturze Serafina
Donald Tusk mówił o dyskretnej rozmowie z prezydentem, kandydaturze Piotra Serafina oraz terminach decyzji o kandydacie na prezydenta. Zapewnił, że nie będzie osobiście kandydował i ocenił Serafina jako apolitycznego i kompetentnego fachowca.
Rozmawiał z prezydentem podczas dyskretnego spotkania w Trójmieście na pokładzie okrętu wojennego. Omawiali podział ról w polityce zagranicznej - prezydent ma koncentrować się na NATO i ONZ, premier na polityce europejskiej i bilateralnej. Wskazał, że istnieje ustawa nadająca pewne uprawnienia prezydentowi w polityce europejskiej, która budzi wątpliwości co do zgodności z konstytucją, ale zapowiedział respektowanie jej zasad, by unikać niepotrzebnych spięć z Europą.
Ocenił Piotra Serafina jako apolitycznego eksperta, który pracował z wieloma ekipami, skoncentrowanego na zadaniach państwowych i "najlepszego w Europie". Nie widzi przesłanek do kwestionowania tej kandydatury i liczy na porozumienie z prezydentem w tej sprawie.
Przypomniał, że wybory prezydenckie odbędą się za niecały rok. Powiedział, że decyzje o kandydacie Koalicji Obywatelskiej powinny zapaść 15 października, a ogłoszenie nastąpić przed świętami Bożego Narodzenia. Zapewnił, że nie zamierza kandydować, wskazał też, że w gronie rozważanych nazwisk pojawiają się m.in. Rafał Trzaskowski, a niektórzy politycy są związani obowiązkami resortowymi.
Odniósł się do rekomendacji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego dotyczącej transparentności związków sportowych i zapowiedział oczekiwanie na precyzyjne rekomendacje ministra Nitrasa w sprawie ewentualnych zmian ustawowych. Podkreślił, że przejrzystość jest niezbędna, zwłaszcza przy staraniach o organizację igrzysk. Dziennikarze pytali także o sytuację w Poczcie Polskiej, ale jego odpowiedź koncentrowała się na potrzebie rekomendacji i analiz dotyczących przejrzystości instytucji.
Rozmowa z prezydentem
Rozmawiał z prezydentem podczas dyskretnego spotkania w Trójmieście na pokładzie okrętu wojennego. Omawiali podział ról w polityce zagranicznej - prezydent ma koncentrować się na NATO i ONZ, premier na polityce europejskiej i bilateralnej. Wskazał, że istnieje ustawa nadająca pewne uprawnienia prezydentowi w polityce europejskiej, która budzi wątpliwości co do zgodności z konstytucją, ale zapowiedział respektowanie jej zasad, by unikać niepotrzebnych spięć z Europą.
Kandydatura Piotra Serafina
Ocenił Piotra Serafina jako apolitycznego eksperta, który pracował z wieloma ekipami, skoncentrowanego na zadaniach państwowych i "najlepszego w Europie". Nie widzi przesłanek do kwestionowania tej kandydatury i liczy na porozumienie z prezydentem w tej sprawie.
Kandydat na prezydenta
Przypomniał, że wybory prezydenckie odbędą się za niecały rok. Powiedział, że decyzje o kandydacie Koalicji Obywatelskiej powinny zapaść 15 października, a ogłoszenie nastąpić przed świętami Bożego Narodzenia. Zapewnił, że nie zamierza kandydować, wskazał też, że w gronie rozważanych nazwisk pojawiają się m.in. Rafał Trzaskowski, a niektórzy politycy są związani obowiązkami resortowymi.
Transparentność w sporcie i pytania o Pocztę Polską
Odniósł się do rekomendacji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego dotyczącej transparentności związków sportowych i zapowiedział oczekiwanie na precyzyjne rekomendacje ministra Nitrasa w sprawie ewentualnych zmian ustawowych. Podkreślił, że przejrzystość jest niezbędna, zwłaszcza przy staraniach o organizację igrzysk. Dziennikarze pytali także o sytuację w Poczcie Polskiej, ale jego odpowiedź koncentrowała się na potrzebie rekomendacji i analiz dotyczących przejrzystości instytucji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk — powitania i uwagi o kolejce do zdjęcia
Donald Tusk: Zniesienie limitów w szpitalach i krytyka wydatków NFZ
Donald Tusk: Macierewicz, prokuratura, zdrada - jutro raport
Donald Tusk w Olsztynku: Apel o zwycięstwo i zmiany w niedzielę
Donald Tusk zapowiada urlop dla przedsiębiorców i dodatek 1000 zł
Donald Tusk: 53 miliardy mają trafić do polskich firm
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Dziękuję i mamy czas na kilka pytań. Karolina Mózgowiec, Polska Agencja Prasowa. Czy KPRM wyśle formalne pismo do prezydenta w sprawie kandydatury Piotra Serafina? Czy też w najbliższym czasie będzie pan rozmawiał z prezydentem? Może te rozmowy już się odbyły na ten temat? I drugie pytanie o kandydata na prezydenta. Czy kiedy Platforma Obywatelska ogłosi kandydata? Czy pan, panie premierze, będzie rozważał kandydowanie? Czy może w grę wchodzi jeszcze na przykład Radosław Sikorski? Dziękuję. Rozmawiałem już z panem prezydentem. Mieliśmy takie dyskretne spotkanie kilka dni temu. Będę je długo pamiętał, bo odbyło się u mnie właśnie w Trójmieście na pokładzie okrętu wojennego. Dzięki temu było bardzo dyskretne. I rozmawialiśmy także o naszej współpracy, jeśli chodzi o struktury europejskie i polską prezydencję w Unii Europejskiej. Ja byłem zbudowany jakby podejściem. No nie jest łatwo, mamy różne poglądy, wiadomo. Ale pan prezydent nie pierwszy raz podkreślał, podkreślał, że akceptuje jakby ten podział ról, który został zbudowany przez wieloletnią tradycję, bo to nie jest zapisane precyzyjnie w Konstytucji, wiemy o tym. Ale jeśli ma się dobrą wolę, to ten podział ról. Prezydent odpowiedzialny bardziej za relacje w NATO i w Organizacji Narodów Zjednoczonych, premier rządu za politykę europejską i bilateralną politykę zagraniczną. I że tutaj staramy się współpracować i wspomagać i jakby nie wchodzić sobie w drogę. Więc muszę powiedzieć, że czasami jak czytam różne komentarze, że konflikt między prezydentem, premierem, Duda, Tusk, Mały Pałac, Duży Pałac, no sami znacie tytuły tych artykułów, że to jest naprawdę w tej sprawie bardzo na wyrost, na szczęście. Mamy ustawę, którą PiS przegłosował, która daje pewien typ uprawnień prezydentowi, jeśli chodzi o politykę europejską. Ona budzi zasadnicze wątpliwości co do zgodności z Konstytucją. Moje też. Ale ja chcę... Ale okej, no musimy sobie jakoś z tym poradzić. Nie chcę, żeby Europa patrzyła z niezdrowym zaciekawieniem, że my tutaj nie potrafimy razem się dogadać w sprawie na przykład nominacji czy rekomendacji, jeśli chodzi o przyszłego komisarza. I ja będę, mając swoje zdanie, swoją opinię na temat i sensu, i konstytucyjności tej ustawy, ale będę respektował jej zasady, żeby uniknąć niepotrzebnych sfarów. I myślę, że dojdziemy z panem prezydentem do porozumienia. Tym bardziej, że kandydatura, rozmawiałem z wieloma osobami, pana Piotra Serafina, jest apolityczna, to nie jest członkiem żadnej partii. Pracował z bardzo wieloma ekipami. Jest radykalnie, że tak powiem, koncentrowany na zadaniach państwowych. Zawsze taki wzór patrioty, niepartyjnego, świetnego fachowca. Najlepszego w Europie. Więc nie widzę tutaj też jakby pretekstu nawet, żeby kwestionować tę kandydaturę. Myślę, że wszystko pójdzie dobrze. Wybory prezydenckie odbędą się za niecały rok, czyli to jest dużo czasu jeszcze bardzo, jak na polską politykę. Ja mam pewien problem, bo im kategorycznie mówię, że nie jestem zainteresowany osobiście wyborami, startem i że nie będę startował, im częściej to mówię, tym częściej czytam później, że a, z Tuskiem to nie wiadomo jak będzie. Nie, nie będę kandydował, nie zamierzam kandydować, bo mam świadka tutaj, minister i teraz dobrze wie, jest jednym z moich najbliższych współpracowników, nie tylko ze względu na wprowadzenie resortu, jak wielkiego zadania się podjęliśmy. I te najbliższe lata to jest naprawdę bardzo poważna charuwa. Ja się czuję kompetentny i dobrze w tym miejscu, w jakim jestem. Decyzje o kandydacie Koalicji Obywatelskiej, a może szerzej, może całej Koalicji 15 października, powinniśmy ogłosić przed świętami Bożego Narodzenia. I to nie jest ucieczka o tym, znaczy wydaje mi się to jest termin optymalny, też nie ma co za wcześnie zaczynać kampanii. No jeśli pojawiają się nazwiska tych takich oczywistych kandydatów, jak prezydent Rafał Trzaskowski, bo sam prezydent Rafał Trzaskowski prosił mnie, zwracał się do mnie z jedną zresztą taką decyzji, mówi, ja nie mogę być kandydatem, bo jestem prezydentem Warszawy. Minister Sikorski jest ministrem. Ja się cieszę, że akurat Platforma, czy Koalicja Obywatelska, że my nie mamy problemu, my nie musimy szukać kogoś w jakichś, wiecie, tajnych rywirach. Mamy dość takie, bardzo mocne kandydatury, bardzo mocne nazwiska, a Rafał Trzaskowski nieprzypadkowo w wszystkich możliwych sondażach organizowanych przez wszystkie możliwe media wydaje się jednak najbardziej akceptowany przez Polaków jako kandydat na prezydenta. I więc to jest na pewno najbardziej prawdopodobny scenariusz. Kolejne pytanie. Piotr Wickowski, Polsat News. Wspomniał pan, panie premierze, o rekomendacji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, która dotyczy transparentności w związkach sportowych, w organizacjach. Czy w związku z tym będą jakieś zmiany ustawowe, które zmuszą do takiej transparentności organizacje, które nie chcą być transparentne? Jak oceniają państwo postawę Radosława Piesiewicza, który zapowiedział, że nie prześle żadnych dokumentów, ponieważ nie ma ku temu właśnie podstawy prawnej? I drugie pytanie o sytuację w Poczcie Polskiej. Prezes spółki, Sebastian Mikosz, mówi o tym, że będzie kierował zawiadomienia do prokuratury w sprawie działań poprzedników, które doprowadziły m.in. do straty w pierwszym półroczu tego roku 300 milionów złotych. I mówi o konieczności zwolnień grupowych. Czy nie obawia się pan, że zwolnienia grupowe w tak dużej państwowej spółce spowodują niepokoje społeczne? I czy ma pan zaufanie do działań obecnego prezesa? Będę czekał na precyzyjne rekomendacje ze strony ministra Nitrasa, jeśli chodzi o ewentualną potrzebę zmian ustawowych, które mogłyby ułatwić zbudowanie przejrzystych zasad i transparentnych zasad i takich otwartych publicznie zasad prowadzenia związków sportowych i Komitetu Olimpijskiego. Ta przejrzystość jest niezbędna. Także w kontekście tej decyzji o staraniu się o organizację igrzysk, nie wyobrażam sobie, żeby partnerami w tym gigantycznym przedsięwzięciu były osoby lub instytucje nieprzejrzyste, o których nie wiemy, co tam się dzieje, a odurczuć z odległości kilometrów. Przecież ja nie odkrywam tu Ameryki. Tak naprawdę wszyscy wiemy, że tam wiele rzeczy nie gra, tak powiem najoglenniej. Proszę być spokojnym. Pod rządami obecnego prawa i ustaw mamy wystarczająco dużo narzędzi, aby otworzyć te szuflady, sejfy i wydobyć na światło dzienne wszystkie niepotrzebnie utrzymywane w tajemnicy dane dotyczące obrotu pieniędzmi i całą polityką finansową i organizacyjną Związku Sportowych i Komitetu Olimpijskiego. To nie jest tak, że są to enklawy wyjęte spod polskiego prawa. Proszę być spokojnym. Instytucje, które już wymieniłem, ale takie jak Krajowa Administracja Skarbowa, Najwyższa Izba Kontroli, Wojewodowie, no na przykład w przypadku Polskiego Komitetu Olimpijskiego, sporo w tym nie, jeśli się mylę, ale na przykład prezydent miasta Warszawy, który jest organem nadzoru fundacji czy stowarzyszenia, którym jest Polski Komitet Olimpijski. Więc tych narzędzi jest wystarczająco dużo, żeby Polska zobaczyła, co się działo i co należy zmienić. Także tu może pan być spokojny. A jeśli zmiany ustawowe będą potrzebne, żeby wspomóc ten proces, no to przeprowadzimy takie zmiany. I to pilnie, ale to już pan minister nie teraz nad tymi ewentualnymi zmianami pracuje. Czy pan prawie pozwoli dwa zdania uzupełnienia? Bo żebyśmy nie tworzyli jakiegoś nieprawdopodobnego obrazu. Ja jak państwo wiecie, poprosiłem i dałem dosyć krótki termin, dwa dni związki sportowe o dokładne wyjaśnienia, kto w jakim charakterze, kto za to płacił, był na igrzyskach. Ja właściwie od wszystkich związków te informacje mam. Jeden związek, Polski Związek Badmintona stwierdził, że ma wakacje i nie odpowie w terminie. No i Polski Komitet Olimpijski. Ja nie kryję, że ja jestem zaskoczony tym, co powiedział pan prezes Piesiewicz, bo tak jak wspominał pan premier, dobre praktyki, oficjalny dokument Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego nakazuje ujawnianie takich informacji, mówi wprost, że nawet benefity, czyli przeloty, gdzie zakwaterowanie. Każdej osoby, członków zarządu powinno być jawne. Więc jeżeli ktoś tu dzisiaj się powołuje na Międzynarodowy Komitet Olimpijski, to chyba bardziej ja mam prawo na pewne standardy panujące w ruchu olimpijskim niż pan prezes Piesiewicz, o którego, jak wiem, nawet organy statutowe PKO-lu, nie wie, organy statutowe i nadzorczy PKO-lu, jak na przykład Komisja Rewizyjna, nie znają wysokości jego wynagrodzenia. No to nie jest standard. Nie da się, tak jak powiedział pan premier, organizować igrzyski, jeśli my nie wiemy, jak tam są przepływy finansowe, kto płaci, kto zarabia, co się z tymi pieniędzmi dzieje. Związki wykonały zadanie. Ja teraz to będę analizował i po weekendzie państwu przedstawię dokładnie informacje od związków sportowych i tutaj współpraca jest wzorcowa. Nie chcemy wyprzedać też faktów, ale też o tym długo rozmawialiśmy. Mamy wrażenie, że także w związkach sportowych, które gdzieś tam na końcu decydują, kto jest, kto prowadzi PKO-lu, znaczy kto jest szefem PKO-lu, że w interesie wszystkich związków sportowych bez wyjątku jest ta, tworzenie tej presji na transparentność i przejście jest to z działań. Te rekomendacje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego mówią także o koniecznym audycie zewnętrznym, który powinien być prowadzony bez przymusu z zewnątrz, ale jak nie będzie innej możliwości, to my będziemy chcieli przeprowadzić wszystkie działania, które są oczywiście zgodne z polskim prawem i które wypełniają co do Joty rekomendacje oficjalne, rekomendacje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i tutaj upór czy pana Piesiewicza, czy kogokolwiek innego nic nie da. To znaczy my jesteśmy po decyzji i my to tak czy inaczej przeprowadzimy. Co do Poczty Polskiej, to jest jeden z kolejnych dramatycznych przykładów. Bardzo dużo mówiło się o PKP Cargo. To jest w jakimś sensie podobna. Przez długie lata, wiecie, Poczta Polska jest specyficzną firmą. Ona realizuje pewne zadania państwowe. Ona nie ma szansy na wolnym rynku konkurować z prywatną konkurencją, ponieważ ma dużo zadań, które trzeba finansować, na których się nie zarabia. I odpowiedzialność za kondycję Poczty Polskiej zawsze spoczywała na państwie, na rządzie. Doprowadzili Pocztę Polską do ruiny, po prostu. Mam pełne zaufanie do prezesa Mikosza. Byłem bardzo zadowolony, kiedy dowiedziałem się, że właśnie on zdecydował się na prowadzenie, wiedząc, gdzie wchodzi. Wiedzieliśmy, jak dramatyczna jest tam sytuacja. I prezes Mikosz chce uratować Pocztę Polską. Będzie potrzeba trudnych decyzji. Nie, nie boję się niepokojów społecznych. Wszyscy w poczcie, wszyscy wiedzą, co jest warunkiem przetrwania tej firmy. Także ja liczę tutaj też na taką elementarną przyzwoitość. I związków zawodowych, wszystkich uczestniczących w tym procesie. Spróbujmy razem uratować to, co zniszczono w ostatnich latach i uratujmy Pocztę Polską. To jest jedyny nasz cel w tej wprawie. Następne pytanie. Zapraszam. Dzień dobry. Michał Makowski, Radio Zet. Panie premierze, co dalej z kredytem na start? Wiemy, że koalicjanci jak Lewica czy Polska 2050 są przeciwni temu projektowi. Z drugiej strony Ministerstwo Rozwoju w badaniach, które mają stać za tym projektem, powołuje się na dość wątpliwej jakości badania. Również w internecie boty jakby przesadzają tę narrację, że kredyt na start jest potrzebny. Proszę powiedzieć, jaka jest Pańska decyzja, jaka jest Pańska opinia i czy zamierza Pan forsować przeprowadzenie tego projektu? Czeka nas bardzo poważna rozmowa na podsumowanie pierwszego roku po wyborach. Rozmowa wewnątrz całej koalicji 15 października. Wczoraj miałem okazję po uroczystościach, po defiladzie długo rozmawiać o tym z marszałkiem Sejmu, liderem Polski 2050. Nie tylko o kredycie 0%, czy w ogóle o tych kilku projektach, które były dyskutowane w ramach koalicji 15 października. Rozmawialiśmy generalnie o potrzebie takiego drugiego otwarcia. I ono jest oczywiście potrzebne. Koncentrowałem się, to było moje zadanie i gorzej, lepiej w różnych... No wiecie, nie wszyscy są zadowoleni, ale ja akurat wiedziałem za moim doświadczeniem, że pierwszy rok będzie bardzo, no, taką charówą polegającą na głównie na czyszczeniu. Tak, rząd był właściwie przez te miesiące takim wielkim zbiorowym zakładem oczyszczania państwa. I wszyscy koalicjanci koalicji 15 października, wszyscy bez wyjątku uważają, że powinniśmy ogłosić tą nową agendę już skierowaną do przodu. Oczywiście rozliczenia będą trwały, będą, ale coraz częściej będzie to już robota wyłącznie prokuratury i sędziów i sądów. My nie będziemy musieli się już tak bardzo w to angażować. I w związku z tym ten środek ciężkości przejdzie na pewno na te projekty na przyszłość. I dlatego na pewno przed 15 października będziemy gotowi przedstawić tę wspólną agendę całej koalicji rządzącej na tę drugą, no, dłuższą część naszej kadencji. I między innymi będziemy rozmawiać, nie będziemy się kłócili, tylko poszukamy najlepszego, optymalnego rozwiązania, jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe i generalnie budownictwo. Jest problem, ponieważ są zasadnicze rozbieżności, akurat jeśli chodzi o kredyt zero. Nic na siłę, znaczy, ja nie wierzę w to, że ktoś jest tak po prostu, wiecie, tak czarno-biało, że ktoś ma głupi pomysł, a ktoś ma mądry pomysł. Poszukamy wspólnie takiego rozwiązania, które, które realnie przyspieszy budowę mieszkań, bo to, bo to właściwie jest jedyny, jedyny sens tych, tych działań. Ja będę otwarty absolutnie też na sugestie ze strony koalicjantów. To będzie pierwszy temat z tych systematycznych spotkań, które właśnie rozpoczynamy, systematycznych spotkań i liderów, i takiego zespołu roboczego, który reprezentuje wszystkie partie. Wiem, że mówię ogólnie, ale nie chcę, nie chcę, zanim nie ustalimy wszystkich szczegółów z pozostałymi liderami, nie chcę, wiecie, wychodzi przed szereg, no bo to później utrudnia tylko dojście do porozumienia. Ale jestem optymistą, jeśli chodzi o tę gotowość do szukania wspólnych rozwiązań. Naprawdę wszyscy jedziemy na jednym wózku i moi partnerzy dokładnie o tym wiedzą. Następne pytanie. Dominika Grabowska, TVP Info. Do pana ministra pytanie jeszcze o PKO. Czy będą konsekwencje tej odmowy? Mówił pan wcześniej, że o jakimś wstrzymaniu środków. I pytanie do pana premiera o etap konsultacji międzyresortowych dotyczących funduszu kościelnego. Nie musi być konsekwencji, dlatego, że tak jak powiedziałem wszystkie związki sportowe z tego obowiązku się wywiązały poza jednym. I chyba to nie jest przypadek. Natomiast jeśli chodzi o Polski Komitet Olimpijski ja jestem bardzo zdumiony tą odpowiedzią. Nie wiem, czy można to nazwać odwagą, ale zachowanie pana prezesa Piesiewicza trzeba zmierzyć, porównać z oczekiwaniami społecznymi. Bo to nie ja proszę. Ja poprosiłem tylko o informacje. Nie można mówić o jakichś naciskach. Ja po prostu poprosiłem o informacje, które zgodnie z dobrymi praktykami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego są są jawne. Myślę, że opinia publiczna przede wszystkim wyciąga wnioski z tego co widzi. A o instrumentach mówił pan premier Tusk. Dla mnie to co powiedział pan premier jest tylko instrukcją, wskazówką, którą ja i pozostałe instytucje państwa wykonamy. Fundusz Kościelny. A fundusz Kościelny. Poprosiłem pana premiera Kościeniaka Kamysza, który w rządzie podjął się tego zadania, to znaczy organizacji pracy międzyresortowej. tak mam wrażenie, że premier Kościeniak ma trochę mniej entuzjazmu do niektórych rozwiązań w porównaniu do mnie na przykład i wynika to pewnie z innego typu wrażliwości o tak bym powiedział. Nie, nie ze złej woli, ale umówiliśmy się, że niezależnie od tego, że mamy jakąś różnicę zdań. Nie fundamentalną, bo jeśli chodzi o sam Fundusz Kościelny, to tam jest mało emocji. Mówimy raczej w ogóle o metodzie finansowania Kościoła i to nie jest bezpośrednio związane z Funduszem Kościelnym. Bo to jest takie czasami, wiecie, nieporozumienie. Przecież te miliardy, które idą do różnych Kościołów, różnymi drogami, to nie jest Fundusz Kościelny. Fundusz Kościelny to jest dobrze ponad 90% tych środków to jest zabezpieczenie merytalne i rentowe, które i tak będzie realizowane przez tych, którzy w tej chwili z tego korzystają. Więc i tak nikt nie zdejmie obowiązku, bo on jest prawnie jakby zatwierdzony obowiązku utrzymania świadczeń rentowo-merytalnych dla cięży, zakonnic, etc. Natomiast to tak czy inaczej jest właśnie powód, dla którego to dyskutować będziemy model odpisu podatkowego. Też są różne jakby różne warianty, tak aby jednak to wiernie decydowali o tym, czy i w jakiej skali chcą finansować swoje kościoły. Ci, którzy byli zaangażowani do tej pory uczestniczyli w tych no dość licznych spotkaniach roboczych i wytworzyli dokumenty, więc we wrześniu usiądziemy już na posiedzeniu rządu i przyjmiemy jakiś ten wariant, ten punkt wyjścia, wspólny. Mam nadzieję, że wspólny. A jeśli będziemy mieli kłopot z ustaleniem jednego zdania, no to ktoś będzie miał zdanie odrębne, a ja tak czy inaczej zobowiązałem się do tego, żeby kwestie funduszu kościelnego i odejścia od funduszu kościelnego jako sposób finansowania, żeby załatwić. Będę szukał to oczywiście, bo wiecie, mi nie chodzi o spektakularną wojnę. Tu nie chodzi o to, że teraz ja pokażę, o jaki jestem antykleryka, a Kośniakamysz pokaże, jaki to nie jest wierny syn kościoła, albo na odwór, to bez znaczenia. Chodzi o takie rozwiązanie, które przede wszystkim wyeliminuje to bardzo często patologiczne finansowanie i te imperia finansowe, bo kościoły nie są od tego, a szczególnie jeden ksiądz dyrektor nie są od tego, żeby gromadzić jakieś gigantyczne kapitały i prowadzić wielkie biznesy. I tak naprawdę o to bardziej chodzi. I tutaj chcę Państwu powiedzieć, że sprawa została rozstrzygnięta pierwszego dnia po wyborach. Strumienie pieniędzy, które szły do takich przedsięwzięć gospodarczych, jak to słynne imperium ojca dyrektora, one zostały zamknięte. To znaczy, to na czym bezpośrednio mamy władzę jako rząd, jako rada ministrów, to tam to zaczęło działać. Znaczy nie ma już tych szeroko otwartych kanałów przepływu milionów i setek milionów złotych właśnie na biznesy, a nie na kościoły tak de facto. Ta sprawa już jest zamknięta. Trudno ją ogłosić, bo to są po prostu decyzje, że nie będzie tego typu finansowania. I oczywiście będziemy także rozliczać to, co do tej pory popłynęło tam za rządów PiSu, czy było uzasadnione i czy było legalne. I tutaj takie instytucje, jak ta prowadzona przez księdza Rydzyka, one też będą oczywiście przedmiotem kontroli, bo to tam, gdzie poszły publiczne pieniądze. Nie ma oczywiście o czym dyskutować, ale uwierzcie mi, nie będę proponował w tej sprawie igrzysk, bo nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby państwo w sposób przyjazny, bo ja mam inny pogląd niż niektórzy tak radykalni antyklerykałowie, ja mam absolutne przekonanie, że bez patologii, bez tego przenikania się władzy i kościoła, kościół w tej postaci czystej, ja pominam kwestie metafizyczne, ale społecznie spełnia bardzo pozytywną rolę i w naszej historii spełnią głównie pozytywną rolę. My chcemy pomóc, żeby oczyścić to z tego, z tych dwuznaczności i z tego, z tej fascynacji pieniędzmi niektórych ludzi kościoła. I ostatnie pytanie. Jan Jałowczyk, TVN24. Panie premierze, dwa szybkie pytania. Pierwsze odnośnie słów Zbigniewa Boguckiego, który określając osoby obecnie zasiadające w spółkach Skarbu Państwa użył określenia tłuste, koty tłuska, jednocześnie nawołując do wyborców PiS, żeby przesyłali potencjalne informacje, jakieś nieprawidłowości. Jak pan ocenia te słowa? I druga rzecz, dzisiaj w programie jeden na jeden Władysław Kośniak-Kamysz powiedział o sporej, sporej dziurze budżetowej, jeśli chodzi o Ministerstwo Obrony Narodowej. Czy jest jakiś plan uzdrowienia tej sytuacji? Jak pan się odniesie do tej kwestii? Dziękuję. Niemożliwe, żeby też mi się to wydaje naprawdę podobne. Na to drugie pytanie nie odpowiem, bo tak na pierwszy mój słuch ono wydaje mi się nie może znajdować pokrycia w faktach. Nie jest chyba precyzyjne, jeśli chodzi o Ministerstwo Obrony Narodowej i generalnie środki na zbrojenia, na obronę, one właściwie nawet przekraczają ludzkie wyobrażenie. Chodzi o to, że pan Władysław Kosienkamysz użył określenia, że po Ministrze Błaszczaku zostało sporo takich niewyjaśnionych kwestii, jeśli chodzi o finanse. Okej, okej, tylko bo pan użył słowa, że jest dziura budżetowa w MON-ie. Potocznie, przepraszam. Tak, tak, bo to jest przed dziurę budżetową rozumiemy brak środków na zadania, jakie ma przed sobą MON. Proszę mi wierzyć, że my z panem ministrem Kosienkiem Kamyszem zastanawiamy się raczej na tym, jak mądrze wydać każdą złotówkę, bo tych złotówek jest po prostu bardzo, bardzo dużo. My wydajemy najwięcej, no proporcjonalnie najwięcej na świecie, jeśli chodzi o NATO w tej chwili pieniędzy. W kwotach bezwzględnych to też są kwoty gigantyczne. Ja niektórym urzędnikom, nie premierowi Kosienkowi Kamyszowi, ale niektórym urzędnikom i niektórym generałom musiałem tak osobiście wytłumaczyć, że to nie jest tak, że jak się ma bardzo dużo tych miliardów, to można je wydawać, wiecie, o tak lekką ręką. Jest dokładnie odwrotnie. Skoro my nakładamy na nasz naród przecież to wielkie zadanie sfinansowania najnowocześniejszej, największej armii w tej części świata, bo przecież tak jest nasze zadanie, mówię o Europie. I my robimy, my realizujemy to zadanie. To i ludzie na to płacą, to my im więcej wydajemy, tym rzetelniej musimy każdą złotówkę obejrzeć i ta dyscyplina, im więcej wydatków musi być większa, a nie mniejsza i mam nadzieję, że moi partnerzy i w rządzie, i w administracji to tę filozofię zrozumieli i już nie mam z tym jakiegoś problemu. Ale ja dopytam pana ministra Kośniaka-Kamysza, o co chodzi z tym ponurym dziedzictwem pana Błaszczaka. Ja nie mam wątpliwości, że on zostawił więcej min Błaszczak w swoim resorcie niż Rosjanie ich nastawiali w Donbasie. Znaczy to, to co do tego nie mam wątpliwości. Min metaforycznie, ale wiecie, wiecie co mam na myśli. A tu pierwsze pytanie dotyczyło jakiegoś pana, bo nie znamy. Wchodzi o słowa Zbigniewa Boguckiego, który odnośnie, to jest poseł Prawa i Sprawiedliwości, który użył odnośnie ludzi zasiadających w spółkach Skarbu Państwa określenia Tłuste Koty Tuska. Okej, chciałem się upewnić, kto jest autorem tej tej błyskotliwej frazy. Ja jestem psiarz. Znaczy u mnie w rodzinie są i kociarze, i psiarze, ale generalnie my jesteśmy raczej od psów. Więc ja się nie obrażę, jeśli pan Bogucki, tak? Jeśli pan Bogucki powie że w spółkach teraz są Psy Gąciotuska, bo w jakim sensie o to by chodziło. Bardzo dziękujemy Państwu. Dzięki. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Do widzenia. Ja jestem zupełnie im ok.