Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk proponuje pilotaż przywrócenia etatu niani

Donald Tusk proponuje pilotaż przywrócenia etatu niani

Donald Tusk podczas spotkania w Białymstoku odpowiadał na pytania mieszkańców o sytuację w przedszkolach oraz o problemy przedsiębiorców związane z eksportem i sankcjami. Wyraził gotowość do rozważenia pilotażowego przywrócenia etatu niani i zapowiedział analizę kosztów wsparcia.

Prośba o przywrócenie etatu niani


Pracownica przedszkola zgłosiła, że w wyniku pandemii zlikwidowano etat niani w najmłodszej grupie, co zdaniem rozmówczyni negatywnie wpływa na dzieci. Poprosiła o interwencję u pana prezydenta i przywrócenie jednego etatu w placówkach samorządowych.

Propozycja pilotażu w placówce


Premier zareagował empatycznie i zasugerował przeprowadzenie pilotażu w tej konkretnej placówce, deklarując, że sprawdzi, ile to kosztuje i jak można to zorganizować. W rozmowie padły także uwagi o wcześniejszych wysiłkach budżetowych na podwyżki dla nauczycieli i potrzebie nie marnowania wspólnego wysiłku.

Problemy eksportowe i sankcje zgłoszone przez przedsiębiorców


Katarzyna Rutkowska, wiceprezeska spółki giełdowej z Podlasia, przedstawiła trudności firm eksportujących na ponad 50 rynków, zwracając uwagę na rozszerzającą się interpretację sankcji przez organy celne i związane z tym obowiązki oraz ryzyko karne. Zgłosiła postulat przyspieszenia interpretacji kodów celnych, wsparcia ze strony ministerstw oraz większej widoczności przedsiębiorców przy wdrażaniu ograniczeń handlowych.

Obawy branży autogazowej i przygotowanie na embargo


Przedsiębiorcy z Podlasia wskazali na rolę regionu w produkcji instalacji autogazowych i obawy związane z ewentualnym embargiem na gaz z Rosji. Zwrócili uwagę, że dodatkowe kontrole i zmiany tras transportowych podnoszą koszty i utrudniają konkurencyjność, dlatego oczekują konkretnych działań od rządu i europosłów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Każda druga część spotkania otwartego premiera Donalda Tuska jest rozmową, więc zachęcam. Nawet mam blisko. Bardzo proszę. Dzień dobry, panie premierze. Wszystko, co pan mówi, ok. Zgadzam się z tym wszystkim. Ja przyszłam do pana z wielką prośbą. Ja pracuję w przedszkolu jako pomoc nauczyciela i jakby nastała pandemia, został zlikwidowany etat niani w przedszkolu. W najmłodszej grupie, który jest niezbędny, jest bardzo potrzebny i do dziś nie został przywrócony. Ja nawet napisałam list do pana prezydenta. Nie wiem, czy się zdążył zapoznać, bo to świeża sprawa. Chodzi mi bardzo o przywrócenie tego etatu. To jest w każdym przedszkolu samorządowym jeden dodatkowy etat, jedna i najniższa krajowa. A pani dzieci ma około dwudziestki. Jest woźna, która ma tyle różnych rzeczy do zrobienia i taka niania jest po prostu niezbędna. To dla dobra dzieci. Bardzo proszę o przywrócenie tego etatu. Pan ma to wpływ. Brzmi przekonująco. Dużo wysiłku i serca włożyłem w podwyżki. Teraz mi serce pęka, jak pani mówi o płaczących maluszkach. Bo ja, ja bywam, znaczy nikt nawet nie wie, jak często bywam nianią dla moich najmniejszych, więc wiem... No pan mówi o babciowym, super, dobrze. Ja nie wiem, tylko dla mnie to... Ale sen, etat i działa. Twie. Pękle. Okej, to przyjąłem do wiadomości. Patrzę na pana prezydenta. Bo może... Ja mam taki... Mam taki pomysł, żeby nie było... Żeby nie trzeba... Że się skończy na słowach. Panie prezydencie, może spróbujemy pilotać zrobić od razu w tej placówce. A ja się zastanowię, ile to będzie kosztowało i jak można by... No to już jest jaka... Czyli pan prezydent dobrze wie, o co chodzi. Czyli pan prezydent... Tadeusz, masz policzone to już widzę. Czyli nie jest źle, jest przynajmniej policzone. Jest przynajmniej policzone. Nie, ja sobie żartuję, ale... No ja nie chcę zmarnować ani sekundy naszego wspólnego wysiłku, żeby poprawić sytuację i w szkołach, i w przedszkolach, i w żłobkach. To był największy wydatek tej nowej ekipy. Znaczy nie nasz, tylko te zmiany w budżecie na podwyższenie płacy i nauczycielskiej. Dotyczyło to też przedszkoli i żłobków. I do tego właśnie też babciowe. Więc ja tu nie chcę skąpić w żadnym wypadku. I... Tak, tak, i nie... To już zrozumiałem. Okej, no... Ja pogadam, skoro prezydent dobrze wie, co u niego, jak to się dzieje. I ja... Mamy kolejne pytanie, panie. Czuję, panie prezydencie, że tu szans pan nie ma, szczerze powiedzieć. Ja wszytów konfrontacji z koleżanką. Mamy kolejne pytanie. Dzień dobry. Katarzyna Rutkowska, wiceprezeska spółki AC, spółki giełdowej, która zatrudnia ponad 700 osób. I która sprzedaje swoje produkty na ponad 50 rynkach na całym świecie. W tym, panie premierze, jak panu dokuczają, że pan był w Peru, to mogę powiedzieć, że my za pana śladem tam pojechaliśmy i otworzyliśmy własną spółkę, córkę. Także są efekty. Ale mogę tylko zadeklarować, że na wybory pójdziemy, tylko mamy też tutaj prośbę, żeby nasi na razie kandydaci, ale potem europosłowie też wspierali nasz podlaski biznes. My jesteśmy dumni z Białegostoku, jesteśmy dumni z Podlasia, ze wspaniałych firm, które tutaj powstały. Cieszę się bardzo, że pan ma świadomość, że jest nam tutaj trudno i już my więcej nie udźwigniemy tych kolejnych obowiązków, tych kolejnych sankcji, które są na nas tutaj nakładane. Wybaczcie państwo, ale my mamy świadomość, mamy takie odczucie, że one w Polsce są interpretowane rozszerzająco. Jeśli Unia Europejska mówi, że mamy nadzorować szczególnie eksport do krajów euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, nasze izby celne, nie wiem na jakiej podstawie prawnej, bo nasi prawnicy też się drapią po głowie i mówią, że nie ma takiej podstawy prawnej. My jako przedsiębiorcy musimy składać oświadczenia pod groźbą odpowiedzialności karnej, że mamy świadomość, gdzie te towary ostatecznie trafią, ale do kraju, które nie są objęte sankcjami. Do krajów Uzbekistanu, do krajów, no Kazachstan należy do Europejskiej Unii, Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, ale to nie tylko o Kazachstan chodzi. To chodzi o Uzbekistan, to chodzi o Turcję, to chodzi o zjadnieczone Emiraty Arabskie i naprawdę my musimy udowarniać, że nie jesteśmy wielbłądem, bo jest nam szalenie trudno. Każdy eksport wiąże się z dodatkowymi obciążeniami, dodatkowymi obowiązkami, a dodatkowo takie towary sankcyjne nie mogą jechać przez wschód, muszą jechać dołem Europy, czyli płacimy za transport kilka razy drożej. A niestety, panie premierze, jak pan mówił, że mamy oczekiwania, że po 15 października będzie szybciej, będzie intensywniej. Ci przedsiębiorcy będą widziani, my tego oczekujemy, ale tego jeszcze nie widzimy, jeszcze tego nie widzimy. Wciąż mamy nadzieję, że to zobaczymy, bo na interpretację kodu celnego, jakże szalenie ważącego w skutkach, czekamy ponad 8 miesięcy i urząd wciąż to przedłuża. I tutaj mamy prośbę, żeby przyspieszyć te działania w ministerstwach. Mam wrażenie, tak jak powiedziałam, sprzedajemy instalacje gazowe do samochodów. Podlasie, tutaj też panów europosłów kieruję i też do posłów obecnych stoi autogazem. Powinniśmy być dumni z tego, że właśnie na Podlasiu są największe firmy autogazowe w Polsce. 3,5 miliona kierowców jeździ na autogazie, a niedługo wejdzie embargo na gaz z Rosji. A nasze ministerstwa nie są na to przygotowane, panie premierze. Mam wrażenie, że zbyt bagatelizują tą sprawę. Mamy pełne postulaty, szczegółowo na pewno możemy je przedstawić, tylko proszę namaścić swoich ludzi. Ja mam świadomość, że pan nie ma do tego głowy. Proszę namaścić swoich ludzi, żeby przedsiębiorcy byli też tutaj widziani. Dziękuję. Ja muszę mieć głowę też do tego, bo to proszę pani, szczególnie w pierwszej części wypowiedzi, proszę pani sprawę niezwykle, no, spędza mi to sens powiek, nie ukrywam. Ja nie będę kierował tych słów do pani, tylko żeby sobie jakby wyjaśnić naprawdę, jak jest na przykład z tym Uzbekistanem czy Tadżykistanem. Ja to wiem. Państwa byłego Związku Radzieckiego stały się oczywiście takim przepustem dla Rosji, jeśli chodzi o towar objęte sankcjami. Mnie tam nikt nie zaczaruje, bo trochę w sankcjach robię od wielu, wielu lat. Tzn. nikt się tak bardzo w Europie nie angażował, jak byłem szefem Rady Europejskiej i teraz jak jestem premierem, żeby sankcje wobec Rosji i Białorusi były sankcjami dla niej dokuczliwymi, a nie dla naszych. Ale też muszę powiedzieć, że no, to my nie jesteśmy od macochy. Tzn. polskie firmy, podobnie jak inne w Europie... Ale nie dokończyłem zdania. Polskie firmy, podobnie jak w Europie, różne firmy szybko znalazły sposób, jak omijać i łamać sankcje. Ja nie mówię, że to jest pani firma, ale jeśli ktoś mi mówi, że nagle Tadżykistan stał się dla niego wymarzonym partnerem, a eksport Polski do Tadżykistanu w ciągu ostatniego roku wzrósł o ponad 500%. To my wiemy dokładnie, na czym polega fenomen ożywienia gospodarczego między polskimi i europejskimi firmami, a Tadżykistanem, Kazachstanem, Uzbekistanem. Ja to wiem i pani to wie. W związku z tym, ja jako premier państwa, który czuję się zagrożony przez Rosję i który uważa, że między innymi sankcje służą temu, żeby Rosja była słabsza, a nie silniejsza, nie mogę przymykać oczu na to, że te sankcje przez firmy europejskie, amerykańskie, w tym europejskie, w tym polskie, szukają różnych sposobów, żeby omijać sankcje. I że najłatwiejszym sposobem jest oczywiście eksport do państw byłego Związku Radzieckiego. Niestety coraz częściej mamy do czynienia z taką sytuacją, że ten eksport, który idzie na przykład do Uzbekistanu, czy do Kazachstanu, czy Tadżykistanu, jest eksportem do tych krajów wyłącznie na papierze. Już nawet nikt nie udaje, że to jedzie tamtędy. Ale my to sprawdzamy. Ale ja nie mówię o pani firmie. Ja mówię o sytuacji, o której pani powiedziała, bo przecież nie przyjechaliśmy rozwiązać problemu pani firmy. Tylko zastanowić się nad mechanizmami, które ułatwią polskim przedsiębiorcom wyjście z trudnej sytuacji, w której się znaleźli z powodu sankcji. Ale wyjściem z tej sytuacji nie jest ułatwianie w omijaniu sankcji. I na to mnie pani nie namówi. Niezależnie od tego, jak to jest kłopotliwe, ja to rozumiem. Ale ja nie mogę namawiać Francuzów, Niętów, czy Hiszpanów przestrzegajcie sankcji wobec Rosji, bo to jest jakaś metoda pomocy Ukrainie w tej wojnie. I równocześnie przymykać oczy na to, co się dzieje w relacjach z takimi państwami jak Uzbekistan, Tadżykistan, czy wspomniane przez panią Emiraty Arabskie. Pani mówi do mnie szczerze, ja do pani mówię szczerze. Więc tutaj nie będę, tutaj nie ustąpię. Natomiast wszędzie tam, gdzie moglibyśmy pomóc firmom, które zostały mocno ugodzone polityką sankcyjną Zachodu wobec Rosji. I ja bardzo chętnie się spotkam też z ludźmi, którzy są w pani biznesie i mają kłopoty z tego tytułu, że jest wojna w biznesie, który pani reprezentuje. I bardzo chętnie zastanowimy się wspólnie, co zrobić, żeby wam pomóc, ale proszę ode mnie nie oczekiwać, że pomogę w omijaniu sankcji. Okej. To ja tylko chciałem, żeby sprawa była jasna. Także, ale zgodzi się pani ze mną, że Tadżykistan, że ta rewolucyjny wzrost obrotu z Tadżykistanem... Uzbekistan to samo. Też wzrosł o kilkaset procent. Okej. To będziemy to badać. I mamy panie do pytania. Tutaj jesteśmy po lewej. Dzień dobry, panie premierze. Anna Naszkiewicz, wiceprezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, Suwałki. I tu, jak się pewnie pan spodziewa, pojęcie przesmyku suwalskiego. Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna działa na terenie województwa podlaskiego, m.in. również Białystok, Suwałki, województwa warmińsko-mazurskiego, podstrefa Ełk, podstrefa Gołdap. I częściowo terenu województwa mazowieckiego. Taki mechanizm, jak Polska Strefa Inwestycji w przypadku przesmyku suwalskiego i tych terenów szczególnie tutaj graniczących z obwodem galningradzkim zaczyna i Białorusią, zaczyna, przestaje działać. W związku z tym, że pojawiły się takie programy, m.in. rządowe, jak program rozwoju rejonów przegranicznych przez pana Portasa, program prowadzony, który adresowany jest do samorządów, program choreka, który adresowany jest z kolei do przedsiębiorców, ale z branży turystycznej, gastronomicznej. Chcielibyśmy się do pana zwrócić, tak jak tu pani powiedziała, ludzie listy piszą, my też do pana wysłaliśmy korespondencję, ona jest w drodze, mam nadzieję, że na ten roboczy poniedziałek zdąży, w sprawie obniżenia progów inwestycyjnych w naszej Suwalskiej Specjalnej Strefie Inwestycyjnej. My nie chcemy od rządu żadnego programu osłonowego, żadnych pieniędzy specjalnie dedykowanych dla nas. Chcemy jedynie prosić państwa o to, żebyście państwo się pochylili nad naszą sytuacją. Niepewności gospodarczej, ucieczki przedsiębiorców, bojaźni przed inwestowaniem. To dla nas też bardzo ważna sprawa, bo to dużo miejsc pracy w naszym regionie. Województwo Podlaskie było też takim regionem, które się borykało z pewnymi problemami. I liczę na to, że zostanie to przychylnie rozpatrzone, że się pan premier nad tym pochyli, bo to bardzo ważna decyzja dla naszego regionu. Dziękuję serdecznie. Generalnie po to powstawały w Polsce specjalne strefy ekonomiczne, żeby specjalnymi metodami zachęcać do inwestycji. Sytuacja jest dodatkowo specjalna. Więc dobrze, w poniedziałek zastanowię się nad tym. Oczywiście za tym pójdą prośbę ze wszystkich stref, żeby obniżyć próg inwestycyjny, jak się pani domyśli, ale znajdziemy może jakiś, w jakiś sposób, czy to będzie wymagało zmian ustawowych? Obawiam się, że tak. Ale dobrze, ja to przyjrzę się temu bardzo dokładnie w poniedziałek, bo każda propozycja, która jest propozycją, nam będzie łatwiej, a wy nie musicie dopłacić jako państwo, bardzo mi pasuje. Jestem tu i byłbym tu bardzo elastyczny. A ja bym od pani podroszył informację, bo to była ta pierwsza część geopolityczna, że tak powiem. Ale ja nie chcę, broń Boże, zlekceważyć problemu autogazu i tego, o czym pani mówi, że tu są, jak rozumiem, bo ja nie wiedziałem, że tu jest jakieś zagłębie przemysłowe czy dotyczące autogazu i że boicie się konsekwencji embargo. No to chciałbym dobrze zrozumieć, jak możemy pomóc i na czym... Ale to nie teraz może, bo my tu w Amfitatrze nie jesteśmy od tego, żeby rozwiązywać specyficzne problemy branży, ale chciałbym dostać precyzyjną informację, tak? Nie, ja wiem, ile kierowców jeździ na gazie, ale to na mnie nie robi wrażenia, bo 36 milionów ludzi musi się też rzucić na kogoś i to... Więc ja się czuję odpowiedzialny za wszystkich. Ale ja bym chciał wiedzieć, co naprawdę można zrobić, żeby pomóc branży, jeśli ona bez własnej winy jest zagrożona z tytułu wojny, tak? I to tu bardzo poważnie się bym na tym pochylił. Jesteśmy u góry, po lewej, po lewej. Dzień dobry, panie premierze, Małgorzata Żukowska. Ja mieszkam w Białymstoku, ale mam również dom na granicy białoruskiej, 300 metrów od granicy i sprawa, sytuacja granicy jest mi oczywiście przez to bardzo blisko znana, obserwowana przeze mnie. Przez ostatnie 8 lat poprzednich rządów uchodźcy byli traktowani bardzo źle. Obserwujemy przez cały czas pushbacki, przerzucanie uchodźców z jednej strony granicy na drugą, umierali ludzie na granicy. Działy się po prostu rzeczy, które były niehumanitarne. Ja miałam nadzieję, że z obecnym rządem ta sytuacja bardziej się zmieni. Ja rozumiem, że sytuacja jest oczywiście bardzo trudna, że jest to rozgrywka pomiędzy Rosją, Białorusią, Europą, Polską itd. i że to są takie manipulacje i machinacje. Z drugiej strony życzyłabym nam wszystkim jakiegoś bardziej globalnego spojrzenia, że to nie jesteśmy tylko my, tylko to są również ludzie z innych krajów, którzy rzeczywiście mają ciężką sytuację, przyjeżdżają, są oszukiwani, są manipulowani. I Europa i Polska nie reaguje na to w sposób mocno humanitarny. Nie przepuszcza tych ludzi, nie dostają azylu, nie są w jakiś sposób traktowani rzeczywiście jako uchodźcy, tylko są po prostu wyrzucani. I chciałam po prostu zapytać o tę sytuację. Jakie są plany w związku z tym? Chciałbym rozróżnić dwie kwestie. To jest polityka migracyjna i tutaj ja będę, pewnie Panią rozczaruję, ale ja jestem zdecydowanym zwolennikiem realnej i takiej prawdziwej polityki migracyjnej. Nie ma polityki migracyjnej, jeśli nie ma się pełnej kontroli nad swoją granicą. Kiedyś w Europie przez kilka lat udawano, że o wpuszczamy wszystkich, bo to jest nasza polityka migracyjna. Polityka migracyjna to jest polityka państwa, która kontroluje i decyduje, kto wjeżdża, a kto nie wjeżdża. My musimy odzyskać pełną kontrolę, my i Europa. I to nie jest tylko moje stanowisko. Wszędzie i nie zależy do tego, czy ktoś jest z lewicy, prawicy, z takiej partii, premierem, czy prezydentką, czy wszyscy w Europie w tej chwili rozumieją, że odzyskanie pełnej kontroli, co jest bardzo trudne, na morzu prawie niemożliwe. No to są... Wczoraj rozmawiałem z prezydentem Cypru, no to miał łzy w oczach, znowu jak opowiadał, jak wygląda organizowane przez mafie z terenu, głównie Libii. I co to znaczy dla takiego Cypru, jeśli tygodniowo kilkaset osób przypływa i ląduje na plażach, na plażach Cypru. Więc ten problem tak naprawdę ma nie tylko ten aspekt humanitarny, za chwilę do tego przejdę, ale przede wszystkim to jest problem odzyskania przez Europę granic. Kiedyś moja koleżanka mieszkająca w Stanach mówiła, że popularne stało się takie zdanie w Ameryce. Wszystko ma swoje granice, oprócz Unii Europejskiej. I to była taka szydercza trochę recenzja. Jeszcze wtedy granica amerykańska była szczelniejsza i stać było Amerykanów na tego typu ironię czy szyderstwa wobec Europy. Więc my nie możemy w żaden sposób, i ja biorę za to oczywiście pełną odpowiedzialność, i wiem, że dla bardzo wielu ludzi tych najbardziej wrażliwych, czyli w jakimś sensie najpiękniejszych wrażliwości, jakie mamy w sobie, że chcemy pomagać komuś, kto cierpi. Ja to naprawdę rozumiem i wspieram całym sercem taką postawę życiową. Ale jako premier mam pierwszy obowiązek, to jest skuteczna ochrona polskiej granicy. I długo rozmawiałem ze Strażą Graniczną, z żołnierzami i mówię, słuchajcie, to jest w interesie państwa polskiego, w waszym interesie, w interesie jakby człowieczeństwa. Róbcie, co do was należy, ale wszędzie tam, gdzie trzeba by uratować życie, dziecka, kobiety, gdzie ktoś jest bardzo poszkodowany, wykazujcie maksimum empatii. Jedno drugiego nie wyklucza. To powoduje, że ich służba jest stukrotnie trudniejsza. Są dwa modele, no nie powiem, że łatwe, ale takie dwa modele proste. Wpuszczamy wszystkich. Zabójczy model z punktu widzenia Polski, biorąc pod uwagę jak Putin, bo to głównie w tej chwili Moskwa organizuje, nawet nie Minsk, ale Moskwa. I drugi model, nie wiem, używanie broni, zaminowanie. Słyszałem takie już rady. No tak, żeby w ogóle, czyli decydowanie się na bardzo brutalne, siłowe reagowanie na próby przekraczania granicy. A ja szukam modelu, i to nie jest łatwe, ze względu na skalę zjawiska. No pani dobrze wie o tym, nie widzi pani całości od siebie z domu, ale widzi pani, jakie są proporcje, więc ja pani nie muszę mówić. No średnio mamy w tej chwili koło 300 prób przejść, tych, które są odnotowane przez Straż Graniczną. I niestety to są coraz bardziej te, to są ludzie z wybranej grupy państw. Moskwa tu robi bardzo precyzyjną selekcję. To są państwa, z którymi my nie mamy ani Unia Europejska podpisanego porozumienia o readmisji. Czyli jeśli nie nadają się na azyl, w tym słowie, to nie będzie ich gdzie wysłać. To jest bardzo sprytne posunięcie, czyli ktoś, kto przekroczy granicę, czy będzie prosił azylczenie, my nie mamy już z tym, co zrobić. I oczywiście ta struktura uchodźców, niezależnie od tego, szczególnie białoruska propaganda mówi, że to są głównie kobiety i dzieci. Nie. 90% to są młodzi mężczyźni. To nie są w żadnym wypadku uchodźcy polityczni. Blisko 90% stwierdzonych w ostatnich kilku tygodniach przypadków to są ludzie wyposażeni w rosyjskie wizy. Akcja jest organizowana już w sposób bardzo przemyślany. Konsulaty rosyjskie w takich państwach jak Somalia, głównie Somalia, Rytra, Jemen. Trochę Afganistan. Stamtąd są brani ludzie. Emiraty. Tam jest hub. Stamtąd samolotami do Moskwy. I koncentracja jest w Moskwie. I stamtąd pociągiem lub transportem kołowym. Rozmieszczani są w miejscach koncentracji na terenie i Rosji, i Białorusi. Tutaj wyposażeni przez służby białoruskie wlewarki, czasami w proce kulełowiowe i tak dalej. I to jest permanentna akcja. I dlatego nam to trochę czasu zajmie. Ale wyobraźcie sobie, jesteście na granicy i jest pani strażniczką czy funkcjonującą straży granicznej i każdego dnia, każdej nocy jest pani obiektem agresji. Bo ja też bardzo protestuję, proszę się nie gniewać, ale bardzo protestuję przeciwko takiemu obrazowi, że jest nieludzka straż graniczna i z tamtej strony ofiary. Bo codzienna robota straży granicznej w Polsce i to, co dzieje się przede wszystkim w nocy, jest dokładnie odwrotne. To znaczy, nie oni są agresorami. To oni są przedmiotem agresji fizycznej ze strony zorganizowanych grup, które chcą przekroczyć granicę, grup wspomaganych przez służby białoruskie. I dlatego my musimy znaleźć taki, to nie jest złoty środek, tylko taką metodę, żeby państwo polskie zachowywało się humanitarnie, ale żeby nie było mowy o tym, że przekracza polską granicę każdy, kto chce. No bo to będzie koniec. Nie chcę mi się nawet tego tłumaczyć, bo ja widziałem to wszędzie w Europie i to nie będzie ładnie, estetyczne. Ja zdaję sobie sprawę i bardzo cierpię z tego powodu. Naprawdę, nie chcę. Ale ja wiedziałem, że jeśli będę odpowiadał za państwo polskie, jeśli będę premierem, to będę musiał podejmować decyzje, co do których będę miał do końca życia wątpliwości, czy one są na pewno w stu procentach okej. Ale ja nie mam wyjścia. Inaczej Polska stanie się obiektem naprawdę permanentnego napływu niekontrolowanego, niebezpiecznego pod wieloma względami. Panie premierze, umówmy się, że stąd padną dwa pytania. Tam widzę dwójkę młodych ludzi, którzy się zgłaszają. To będą już ostatnie. Dzień dobry, panie premierze. Nazywam się Sławomín Stefaniak. Jestem uratowanym oficerem. Mam takie pytanie krótkie, które tutaj pani marszałki zabiegowała. Krótkie pytanie. Mówimy o bezpieczeństwie gospodarczym, mówimy o bezpieczeństwie militarnym. A jakie jest zdanie pana premiera na temat zniszczonej przez PiS ustawy o broni cywilnej? Czy nie należałoby przyspieszyć prac? Przecież wiemy, jakie mamy zaległości. Przecież wiemy, że w latach 70-tych w obronie cywilnej aktywnej było około 3 milionów ludzi. Przecież szkolnych Polaków, sam w tym też byłem. Obecnie obrony cywilnej od dwóch lat nie mamy. A to jest chyba bardzo ważny jeden z elementów, żebyśmy naprawdę to tworzyli. Wiem, że trwają prace w Sejmie, ale to chyba prace muszą być przyspieszone. Dziękuję bardzo. Tak, dziękuję. Absolutnie pełna zgoda. Ja zresztą do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego nasi poprzednicy, znaczy PiS zdecydował się na de facto likwidację takiej instytucji życia publicznego, jaką jest obrona cywilna. Ta ustawa o ochronie cywilnej jest gotowa. Ja powiedziałem Marcinowi Kierwińskiemu, kiedy decydowaliśmy o tym, kiedy on mówił o swojej gotowości do kandydowania do Parlamentu Europejskiego, ja bym powiedziałem, mowy nie ma, dopóki nie skończysz pracy nad ustawą o ochronie ludności cywilnej, bo tak się nazywa ta ustawa. I dopóki nie załatwimy, że będą na to środki i będę bardzo chciał, żeby to były środki także z Ministerstwa Brony Narodowej, które ma dzisiaj do dyspozycji z oczywistych względów najwięcej pieniędzy. No i ta ustawa jest gotowa. Chcielibyśmy, żeby stale 0,3 PKB trafiało na szeroko pamiętą ochronę cywilną i nie chcemy, żeby WOT ma co innego będzie miał do roboty. WOT nie zastąpi ochrony cywilnej i w tej chwili ja zaproponowałem taką współpracę z premierem Finlandii, bo Finlandia jest uważana za wzracowy kraj, jeśli chodzi o obronę cywilną i testujemy teraz różne modele, między innymi fińskie. Nie wszystko jest do zastosowania, wiadomo, inna tradycja, inna przeszłość, ale będziemy także w praktyce starali się brać najlepsze wzory z takich państw właśnie jak Finlandia. Będziemy też chcieli z ochrony cywilnej zrobić jeden z priorytetów całej Unii Europejskiej. No bo w przypadku takich państw jak Polska, ale nie tylko, przecież nikt się nie spodziewał wojny czy zagrożenia, jest bardzo wiele do nadrobienia. W jakimś sensie wyprzedzająco istotnym fragmentem ochrony cywilnej będzie tarcza wschód, bo ona przewiduje także i to taką masywną infrastrukturę, która ma służyć ochronie ludności cywilnej w pasie przygranicznym. To jako początek. Ale zgadzam się z panem, nie tylko z racji pańskiego doświadczenia, nie pierwszy raz się widzimy. Więc czy prezydent Duda to podpisze? No nie, no jeśli tego nie podpisze, to już pójdziecie ze mną tam do niego. Tak? No bo tego nie może nie podpisać. Panie premierze, z przerażeniem wysłuchałem audycji, w której wypowiadała się pani minister płacy, pracy i tak dalej, i tak dalej. Stwierdziła, że jej celem jest to, aby polscy pracownicy zarabiali na takim samym poziomie, jak inni pracownicy w Unii Europejskiej. Ale narzędziem do tego ma być podnoszenie płacy minimalnej. Ja myślę, że jest to, że pani ministra nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki procent dochodu narodowego brutto jest wytwarzany przez małe, mikrofirmy i tak dalej, i jaki procent tych firm upadnie, ilu ludzi zacznie pracować w szarej sferze. Ja myślę, że to nie wymaga pana odpowiedzi, żeby oszczędzić czas, bo tylko proszę zwrócić na to uwagę, że to nie tędy droga do tego, żeby Polacy zarabiali tak samo, jak Niemcy, Brytyjczycy i tak dalej. Mówię to z własnego doświadczenia, ponieważ eksportuję spore rzeczy jako producent. Natomiast chciałem zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, a mianowicie PiS spowodował to, że wiele pięknych polskich słów zaczynających się na P zostało sprofanowanych, typu parlament, prezydent, premier, Polska, patriotyzm i tak dalej. Prawo. Prawo, tak, tak, tak. Natomiast chyba najbardziej sprofanowane zostało pojęcie polityka. Ja po prostu, no nawet taki durny dowcip krąży, prawda, może powtórzę, że byłam za brzydka na to, żeby zostać śladacznicą, więc poszłam w politykę. To ogólnie mówię, to dotyczy... Ja wiem, że to nie było fajne, prawda, ale generalnie to dotyczy całości polityków. Panie premierze, ja mam dla Pana jedno życzenie, żeby Panu się udało ściągnąć do polityki jak najwięcej mądrych ludzi, prawda? O, o właśnie, to dlaczego Pan nie użył... Dlaczego Pan nie użył innej przeności i faceta wziął na ołtarz? Na przykład można było powiedzieć, byłem za głupi na przedsiębiorcę, to poszedłem do polityki. Byłoby kulturalnie i to... Zdecydowanie tak, no. Przepraszam. Nie, ja nie widzę powodu, żeby nie odpowiedzieć Panu na tę kwestię dotyczącą płacy minimalnej. Ja sobie dobrze zdaję sprawę z tego, że po pierwsze Polacy chcieliby więcej zarabiać i to jest zrozumiałe. Po drugie wszyscy wiemy, czy prawie wszyscy wiemy, że podwyższanie w nieskończoność płacy minimalnej, takiej obowiązkowej, wynikającej z decyzji rządowych, może stanowić poważny problem dla tysięcy polskich firm, szczególnie tych małych. No to jest też dość oczywiste. Pani minister ma lewicową wrażliwość i bardzo by chciała wszystkim pomagać. W jakimś sensie dobrze, że mam Panią minister od pracy i polityki społecznej, która ma wrażliwość i duże... Czyli właśnie mogłaby się zapisać do koalicji obywatelskiej, bo ma serce, ale już nie, żeby nie obracać sprawy w żart. Jak Pan wie,