Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: 15 października zmieniło Polskę, apel przed PE

Donald Tusk: 15 października zmieniło Polskę, apel przed PE

Donald Tusk mówił na posiedzeniu Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej o znaczeniu frekwencji z 15 października i wzywał do ponownego zaangażowania wyborców przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Podkreślił, że tamte wybory przywróciły fundamenty demokracji, rządy prawa i miejsce Polski w Unii Europejskiej.

Najważniejsze tezy wypowiedzi


Podkreślił, że 15 października dzięki dużej frekwencji dokonano ważnych zmian; stwierdził, że nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego są jednymi z najważniejszych w historii Polski powojennej; zaapelował o poważną rozmowę z wyborcami i odrzucenie kłamliwej propagandy.

Kontekst historyczny i wpływ europejski


Przypomniał analogie do 1989 roku i przystąpienia do Unii Europejskiej, wskazując, że obecne zagrożenia i wojna przywróciły politykę do codziennego życia i sprawiły, iż decyzje w europarlamencie mają radykalny wpływ na życie obywateli.

Wezwanie do mobilizacji wyborczej


Zwrócił uwagę, że głosowanie bywa postrzegane jako obywatelski obowiązek, i wezwał do powtórzenia zaangażowania wyborczego w najbliższych miesiącach; pogratulował też obecnym na posiedzeniu osobom zwycięskim w drugich turach wyborów samorządowych.

Styl wystąpienia i przesłanie dla działaczy


Podkreślał szczerość przekazu - "mówimy serio" - i konsekwentne odrzucenie propagandy; apelował, by traktować sprawy i wyborców poważnie oraz bez retorycznych ozdobników.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Już za chwilę rozpoczynamy posiedzenie Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej. Witam wszystkich przebyłych, a szczególnie gorąco tych nowych burmistrzów, prezydentów, wójtów i radnych. Witamy Was serdecznie. Za chwilę podsumujemy wybory samorządowe i damy impuls kampanii w wyborach do Parlamentu Europejskiego. A już teraz jest wśród nas pan przewodniczący, pan premier Donald Tusk. Witamy serdecznie. Panie premierze, bardzo prosimy o zabranie głosu. Kilkanaście godzin temu, kiedy spotkaliśmy się jako klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej, rozmawialiśmy bardzo poważnie o tym, co z naszym udziałem stało się w Polsce w ostatnich miesiącach. Mówiłem Wam z pełnym przekonaniem i chcę te słowa powtórzyć, bo one nabierają szczególnej wagi dziś, w przeddzień wyborów do Parlamentu Europejskiego, że dzięki wielkiemu zrwowi Polek i Polaków 15 października dokonaliśmy wspólnie z nimi, wspólnie z milionami naszych wyborców wielkich rzeczy. To nie jest takie częste, bo chodziło o rzeczy, wydawałoby się, które na co dzień nie zaprzątają naszej uwagi. To było tyle tak, jak w tych wielkich, historycznych wyborach, kiedy chodziło o zmienianie świata wokół nas. Nie tylko sytuacji w najbliższym otoczeniu, w życiu osobistym, ale Polacy od czasu do czasu zmieniają świat. Także poprzez wybory. Tak było w roku 1989. Tak było wtedy, kiedy w referendum zdecydowaliśmy o przystąpieniu do Unii Europejskiej. Za chwilę mamy okrągłą rocznicę naszej obecności w Unii Europejskiej. Tak było też 15 października. Niezależnie od kłopotów dnia codziennego, wszyscy się z nimi borykamy. Wszyscy chcielibyśmy szybciej, lepiej. Wiecie, jednym ze źródeł siły Platformy Obywatelskiej i całej Koalicji Obywatelskiej jest to, że my przed ludźmi nie udajemy. Nie ma w naszych działaniach, nie ma w naszych słowach miejsca. Nie ma najmniejszej szparki na kłamliwą propagandę. Mówimy serio, bo traktujemy sprawy, którymi się zajmujemy, bardzo serio. Bo bardzo serio traktujemy naszych rodaków, naszych wyborców. I dzisiaj potrzebujemy takiej serio rozmowy o tym, co najważniejsze. 15 października najważniejsze były te fundamenty polskiej demokracji. I ludzie niezależnie od swojej sytuacji materialnej, osobistej, poszli z tej takiej nadzwyczajnej frekwencji do wyborów, bo wszyscy właściwie zrozumieliśmy właśnie tego dnia, 15 października, że od naszego głosowania zależą te fundamentalne wartości, o których na co dzień nie myślimy. Nie mamy czasu, jesteśmy zalatani. Wiadomo, jak wygląda życie na co dzień. Ale właśnie tego dnia zrozumieliśmy i miliony Polek i Polaków zrozumiało, jak ważny jest ten głos, żeby przywrócić demokrację, rządy prawa, miejsce Polski w Unii Europejskiej. Te wybory, które są przed nami. I wiem, wiecie, aż mi ciężko te słowa przez gardło przechodzą, bo wiem, jak ludzie na co dzień między sobą dyskutują, to mówią, ile razy jeszcze mamy wybierać. Wiecie, w demokracji w końcu dla niewielu ludzi ta demokracja każe się ze świętem głosowania. Większość z nas uważa, że głosowanie to jest taki obywatelski obowiązek, ale raczej obowiązek niż przyjemność. Ja bardzo lubię głosować, bo całe młode życie marzyłem o tym, żeby móc głosować, ale dla obywatelek, obywateli głosowanie jest takim patriotycznym, obywatelskim, ale jednak obowiązkiem. I my musimy w ciągu kilku miesięcy ten obowiązek powtórzyć trzeci raz. Właściwie czwarty, no bo w wyborach samorządowych mieliśmy w tak wielu miejscach drugie tury. Gratulacje widzę tu wśród nas dzisiaj też bohaterki i bohaterów tych drugich tur. Także jeszcze raz serdeczne gratulacje. I wiemy, że czasami ludzie mogą pomyśleć, tak słuchają, nie wiem, dzisiaj Tuska, ja on ząb będzie mówił, jak ważne są te wybory. Ale ja nie będę szukał jakichś atrakcyjnych, wiecie, figur retorycznych. Nie będę się wysilał na jakieś sztuczki i ozdobniki w tym wystąpieniu. Bo po prostu nie znajduję innych słów, bo te słowa dokładnie oddają rzeczywistość. Te wybory, nie każdy w to może uwierzy. Nie do każdego jeszcze to dociera. Ale te wybory są jednymi z najważniejszych w historii Polski powojennej. Mimo, że są to wybory do europarlamentu. Więc wydawałoby się, że do miejsca i do spraw, które są dość odległe od codziennego życia. Nigdy te sprawy, które będą się rozstrzygały także w europarlamencie, w całej Europie, we wszystkich europejskich stolicach, nigdy nie były tak ważne i nigdy nie miały tak radykalnego wpływu na nasze codzienne życie, jak właśnie teraz, w czasie wojny, w czasie zagrożeń, o jakich Europa nie myślała jeszcze kilka lat temu. A właściwie myśleliśmy, ale tylko w kategoriach historycznych. Historia wróciła do nas, tak z całej siły. Do Europy, do Polski. Ta historia w tym takim najbardziej fizycznym wymiarze. Polityka wróciła do życia każdego z nas, każdej z Was. Polityka w tym najbardziej takim fundamentalnym znaczeniu, gdzie niestety siła, skuteczność odgrywają pierwszorzędną rolę. Mówię niestety, bo przystępowaliśmy do Unii Europejskiej z taką wiarą, nadzieją, że znacie te tytuły. Dzisiaj brzmią trochę niepoważnie. O końcu historii, o ostatecznym zwycięstwie demokracji, setki książek, tysiące referatów. My dzisiaj dokładnie wiemy, że nie było żadnego początku i żadnego końca. Że Europa żyła w kapitalnym, pięknym, w końcu to jest życie, całe de facto życie mojej generacji. W takim pięknym antrakcie, w takim momencie historycznym bez wojny. I z happy endami, takimi jak upadek komunizmu, czy przystąpienie do Unii Europejskiej, do NATO. Ale kochani, to był w naszej historii antrakt. Krótka przerwa od poważnych kłopotów. Historia i Polski, i historia każdego państwa europejskiego, z tych dużych, znaczących, tak jak Polska. To jest historia znaczona o wiele częściej konfliktami, przemocą, niebezpieczeństwem. Niestety często w naszej historii krwią. A takie dekady, jakie nam przypadły w udziale temu pokoleniu, które, kiedy byliśmy bardzo młodzi, budowaliśmy Solidarność, byliśmy dojrzali, wchodziliśmy do Unii Europejskiej i cieszyliśmy się, nie tylko w swoim imieniu, ale naszych rodziców, naszych dzieci, też niektórzy z nas, naszych wnuków. Cieszyliśmy się, że żyjemy i przedłużamy ten czas pokoju, dobrobytu, nawet jeśli to słowo czasami jest na wyrost, ale jednak nasze polskie bezpieczeństwo materialne jest nieporównywalne z jakąkolwiek epoką wcześniej. I rzeczywiście niektórzy mogli żyć w złudzeniu, że tak będzie na wieki wieków. Ale dzisiaj już nikt nie ma prawa do tych iluzji, do tych złudzeń. Musimy szeroko, szeroko otwartymi oczami zobaczyć, jak wygląda rzeczywistość wokół nas. I jak wiele zależy. I mówię tutaj już nie o wyższym wynagrodzeniu, o dłuższym urlopie, o tańszym kredycie, tylko mówię o tym, o wojnie i pokoju, o życiu i śmierci, o przyszłości tych przyszłych pokoleń dzieci i wnuków i to w tych najbardziej fundamentalnych kwestiach. O przetrwaniu Europy. To nie są puste słowa. Ja sam siebie przestrzegam w ostatnich miesiącach, zawsze kiedy mam mówić do ludzi, mówię do siebie, nie strasz nikogo. To nie jest twoja rola. Masz dawać ludziom nadzieję. Tym, którzy wierzą w ciebie, w twoją formację polityczną, wierzą w Polskę, w demokrację, muszą mieć nadzieję. Ale my tę nadzieję i po to jesteśmy, żeby budować nadzieję, ale ona musi być posadowiona na bardzo twardych, realnych fundamentach. Mamy nadzieję na to, że wojna nas nie dopadnie. Wojna nie jest fatalnym wyrokiem, takim, który musi zapaść. Ta wojna toczy się przy naszej granicy. Jak wiecie, zdarzały się już też incydenty z rosyjskimi rakietami, które spadały na nasze terytorium. Dobrze wiemy, mając, goszcząc tutaj setki tysięcy Ukraińek i Ukraińców, znamy z pierwszych ust, jak wygląda kraj w warunkach wojny. Co to znaczy śmierć bliskich, co to znaczą tortury, co to znaczy wywózka dzieci na masową skalę. Wiemy to od naszych dzisiejszych sąsiadów. Czasami od naszych lokatorów w naszych domach. Właśnie stamtąd z Ukrainy. I coraz bardziej dociera do nas świadomość, po pierwsze ryzyka, przed jakim stoimy, ale ja chcę, żeby do nas zaczęła także docierać świadomość tego, co mamy zrobić, żeby to ryzyko Polski nie dopadło. Tak jak powiedziałem, to nie jest wyrok. Wojna w Europie. To jest coś, co możemy zatrzymać. To jest coś, co zależy naprawdę w bardzo dużej mierze, od was, to znaczy od tych, którzy wzięli za Polskę odpowiedzialność po 15 października. Bo to wy dzisiaj odgrywacie kluczową rolę w polskiej polityce i to Polska odgrywa dzisiaj kluczową rolę w polityce europejskiej. W tym nie ma ani grama przesady. Odbyłem, jak wiecie, dziesiątki i setki rozmów. Od Waszyngtonu z prezydentem Bidenem po wczorajsze spotkania z premierem Wielkiej Brytanii i sekretarzem generalnym NATO. I z jednej strony aż puchnę z dumy, z mojej ojczyzny, z was, ze wszystkich Polek i Polaków, bo na każdym z tych spotkań, mimo że już minęło tyle miesięcy od 15 października, słyszę to samo i niezależnie od tego, kto jest z jakiej partii. Czy to jest Torys, konserwatysta z Wielkiej Brytanii, czy lewicowy demokrata z Waszyngtonu. Ale wszyscy mówią, 15 października Polska wróciła na takie należne swoje miejsce. Polska staje się znowu jednym z najważniejszych państw. A w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej ta waga Polski, to znaczenie, niestety znowu przez geografię, jak często w naszej historii, ale nabrało wymiaru niespotykanego w historii Polski po 45 roku. I dlatego musimy wszyscy zdać sobie sprawę, jak wielki jest ten ciężar odpowiedzialności, który spoczywa na Was, na naszych kandydatkach i kandydatach do Europarlamentu. Dlaczego jest tak ważne? Dlaczego tak ważne są te wybory? Chociaż na co dzień przecież nie interesujecie się tym, co jest głosowane czy debatowane w Europarlamencie. Szczerze powiedziawszy, wstyd się przyznać, ale ja też nie zawsze się tym ekscytuję, szczególnie. Ale my dzisiaj mamy do rozegrania wielką batalię, od której będzie zależało to, czy wojna nas dopadnie, czy nie. Chciałbym, żebyście dobrze zrozumieli, żebyście rozmawiając z Polkami i Polakami znaleźli ten właściwy język, który oddaje prawdę o dramatyzmie tej chwili, w jakiej się znaleźliśmy. Bo na to kluczowe pytanie, czy będzie u nas wojna, które pada w każdej polskiej rodzinie prawie codziennie. To jest jedna odpowiedź. Jeśli będziemy słabi, skłóceni, podzieleni, niezdolni do zorganizowania obrony na poziomie naszego kraju i całej Europy, tak, to będzie wojna. To Rosjanie, różne rzeczy możemy o nich mówić, właśnie prawie same złe. Nie mówię o narodzie, ale mówię o państwie rosyjskim i jego władzach. Ale nie są durniami. I dobrze kalkulują. Jeśli będziemy słabi, nie zatrzymają się w Ukrainie. Jeśli Europa, w tym Polska i cały Zachód, nie będzie w stanie utrzymać Ukrainę jako państwo niepodległe, integralne, bez koncesji terytorialnych, bez koncesji politycznych na rzecz Moskwy. Jeśli nie uda nam się. Jeśli będziemy tak podzieleni, jak czasami to aż w sposób gorszący widać. Nie mówię tylko o Polsce, mówię o całym świecie Zachodu. Jeśli będziemy, tak jak Amerykanie, długimi miesiącami myśleli o pomocy, która była potrzebna 5, 4, 3 miesiące temu. Każdego dnia Ukraina płaciła straszną ofiarę za to, że tak długo trwała ta debata o tym, czy pomóc i w jakim stopniu pomóc. Więc chcę wam powiedzieć, że jeśli nie będziemy zjednoczeni jako cały Zachód, a nasza szczególna odpowiedzialność jest za Unię Europejską i mamy na to szansę, żeby odegrać wiodącą rolę. Ale jeśli nie sprostamy temu zadaniu, jeśli nie będziemy zjednoczeni, to Ukraina tej wojny nie wygra. Jedyną szansą Ukrainy na skuteczną obronę przed agresją rosyjską jest zjednoczona Europa, zjednoczony Zachód, który jest w stanie pomóc Ukrainie w tej wojnie. Nie ma dlatego alternatywy. Przed trzema zagrożeniami wy i wasi wyborcy, i Polska jako państwo. Przed trzema zagrożeniami musimy uchronić nasze obywatelki, naszych obywateli. Bo każde z tych zagrożeń, jeśli się spełni, przybliży wojnę do naszych granic. Po pierwsze, i to jest ta robota, która nas czeka w Europarlamencie, musimy za wszelką cenę nie tylko utrzymać, czy wręcz wzmocnić jedność Unii Europejskiej, ale w dodatku zmienić paradygmat, na podstawie którego Unia Europejska funkcjonuje. To jest nasze zadanie. Ja poświęcę cały ten, nie dużo mam wolnego czasu, ale każdą wolną chwilę od spraw krajowych będę poświęcał na perswadowanie, na przekonywanie naszych partnerów Unii Europejskiej, że Unia Europejska dzisiaj to jest organizacja na czas trudny i zły, a nie na wakacje od kłopotów. To znaczy obrona, to znaczy ochrona granic, to znaczy walka z nielegalną migracją, to znaczy zbrojenia wspólnej, wspólno odpowiedzialnej za nasze bezpieczeństwo, to znaczy żelazna kopuła nad całą Europą, nie tylko Unią, ale też Wielką Brytanią, Norwegią i jesteśmy w stanie tego dokonać. I wszyscy patrzą dzisiaj na Polskę, bo Polska daje taki przykład i gotowości do poświęceń, patrz Ukraina, gotowości do wydatków, patrz nasze wydatki na zbrojenia, proeuropejskość, patrz rząd Donalda Tuska, jako ten, który gwarantuje proeuropejskość. Jesteśmy dużym państwem i mamy te trzy granice, jedyne państwo na świecie z Ukrainą, Białorusią i Rosją. Więc nasza rola rzeczywiście jest wyjątkowa. Chcę wam powiedzieć, dlaczego jedna dana, jedna, porównanie dwóch, dwóch danych pokaże, na czym polega ten problem i dlaczego nasze życie, nie przesadzam, nasze życie, życie Polek i Polaków zależy od tego, czy będziemy zjednoczeni, czy nie. Obserwowaliście, tak jak cały świat zapartym tchem, atak Iranu na Izrael. Nie mówię teraz o kwestiach Gaza, Palestyna, Netanyahu. Nie, mówię o tym konkretnym ataku, o tej agresji powietrznej Iranu na Izrael. Izrael się obronił. Skuteczność strąceń ze strony Izraela to było 90%. De facto nie było zniszczeń na terenie Izraela. Bardzo podobny, bliźniaczo podobny atak był na Ukrainę ze strony Rosji. Tego samego sprzętu używano. Skala podobna. Skuteczność obrony ukraińskiej powierzchni 30%. To znaczy o 60% rakiet, dronów, bomb spadło więcej na domy w Ukrainie niż w Izraelu. Dlaczego mówię o potrzebie zjednoczenia wysiłków Zachodu w tym Unii Europejskiej? Wiecie, ile Izrael musiał wydać pieniędzy na obronę przed dronami i rakietami Iranu? Prawie 30 razy więcej niż Iran na wykonanie tego ataku. Tam to było gdzieś mniej więcej 50 milionów. Różnie szacują, ale powiedzmy 50 milionów dolarów tyle to kosztowało Iran w zorganizowaniu tego ataku. Prawie półtora miliarda Izrael musiał wydać w związku z uruchomieniem kopuły. Ale jest bezpieczny. Nie wahałbym się i będę namawiał do tego całą Europę, ale do tego potrzebuje Was w Europarlamencie. Żeby nie traktować obrony, wydatków na obronę jako dodatek do polityk europejskich. To musi być istota finansowania potrzeb Unii Europejskiej na najbliższych 5 lat. Unia Europejska, nikt nie lubi tego sformułowania, ale chcę to powiedzieć wprost, powiem to także z poniedziałek w Brukseli. Unia Europejska musi stać się bastionem. Takie są realia. To nie jest nasz wybór. Życie wybrało tę rolę dla Europy. Musimy skutecznie bronić naszego nieba, naszej ziemi, naszej granicy przed agresją, przed chaosem, przed bałaganem. Jest drugi powód, dla którego jest tak ważne, żebyśmy w tych wyborach poszli głosować i żebyśmy wygrali w tych wyborach. I między innymi te decyzje personalne, jakie dzisiaj podejmujemy, one też miały temu służyć, żeby do Europarlamentu nieśli ludzie, którzy myślą o tym, że tam się lepiej zarabia niż w naszym parlamencie. To nie może być w najmniejszym stopniu żadna motywacja dla nikogo, kto idzie do Europarlamentu. Tam czeka Was ciężka haruwa, bo trzeba tych ludzi będzie przekonywać do różnej decyzji na rzecz interesów Polski i Europy, bo chcę Wam powiedzieć i jestem o tym przekonany. Platforma Obywatelska lepiej definiuje interesy Europy niż większość partii europejskich odlewa do prawa dzisiaj w Europie. Bo jesteśmy stąd, wiemy na czym polega zagrożenie i wiemy, co trzeba zrobić, żeby to zagrożenie odegnać. Ale najważniejsze jest, żeby nas słuchali. Parlament Europejski to nie może być miejsce dla lunatyków. Parlament Europejski nie może być miejscem dla idiotów politycznych. i powiem Wam, ktoś powie, że używam niepotrzebnie mocnych słów. Ale to nie są mocne słowa. Bo tak naprawdę pytanie jest, czy to, czego jesteśmy czasami świadkami, także u nas w kraju, ale też w całej Europie, to czy to jest brak rozumu, czy to jest ten polityczny idiotyzm, a może to jest zdrada. I my mamy na to już niestety gotowe odpowiedzi. Część polityków z byłego obozu rządzącego wybiera się do Europarlamentu, no bo, no panowie, nie wiem, Wąsi, Kamiński szukają złudnego bezpieczeństwa. No my wysyłamy za nimi Kierwińskiego i w związku z tym to będzie Marcin, wybacz ten żart, ale on się oczywiście sam, sam, sam narzuca, ale mówiąc zupełnie serio. Takich ludzi, którzy wyjeżdżają z Polski z piętnem, kradzieży, przestępstw, nadużywania władzy, kto ich będzie, ja już nie mówię o innych umiejętnościach, ale już nie będę litościwie milczał. Kto ich będzie słuchał w Parlamencie Europejskim? Kto pomyśli sobie, a ten Wąsik to tak, to tutaj rzeczywiście wydamy 8 miliardów na pomysły pana Wąsika wspólnie euro. No to można było się parę lat temu się śmiać z występów niektórych europarlamentarzystów z PiSu w europarlamencie. Szkoda, że nie tylko nam było do śmiechu, ale tam niestety większość miała uciechę, kiedy słuchała niektórych tych wystawów. Ale dzisiaj to nie jest powód do śmiechu, bo my dzisiaj potrzebujemy nie tylko utrzymania, ale wzmocnienia autorytetu Polski. On jest bardzo duży dzisiaj, ale on musi być jeszcze mocniejszy, żeby Europa zechciała przestawić właśnie ten lewar, ten w stronę bezpieczeństwa i obronności, bo też nie oszukujmy się. Jeśli my ich nie przekonamy, to Hiszpania czy Portugalia to nie są państwa, które czują ten oddek Putina, tam rakiety, ruskie rakiety nie zakłócają przestrzeni powietrznej. Dlatego tak ważne będą też te argumenty polityczne, stała obecność. I to będzie moje pierwsze oczekiwanie od wszystkich naszych kandydatów, żeby każdego dnia budzili Europę, gdyby się okazywało, że chce na chwilę zapomnieć o tym zagrożeniu i żeby ta zmiana paradygmatu się dokonała i żeby Europa stała się tym bastionem zdolnym do obrony swoich ludzi. I oczywiście jeśli Polska wyśle tam tych kłótników patologicznych, tych, którzy potrafili się pokłócić ze wszystkimi bez wyjątku albo opowiadąc ich takie głupoty, że nawet nasi najbliżsi sojusznicy czasami za głowę się łapią. No już nie chcę przypominać ostatnich niepotrzebnych wystąpień liderów PiSu czy pana prezydenta na temat obronności, ale my musimy też naprawiać błędy, które oni robią czasami w naszym imieniu. Ale najważniejsze jest to, że oni w sposób mniej lub bardziej ukryty, oni, czyli PiS i Konfederacja tak naprawdę chcą wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. I to brzmi jak zaklęcie. Ja wiem, że tak jest. Ja wiem, że będą szukali każdego dowolnego pretekstu, żeby osłabić jedność europejską. I ja wiem, jak ważny jest w związku z tym każdy głos. Już nikt tego nie pamięta. Marek Borowski pamięta, bo z nim o tym długo wtedy dyskutowałem. Jak było referendum europejskie. Wiecie, że właściwie cudem myśmy przegłosowali wejście do Unii Europejskiej. Udałem się wtedy do prezydenta Kwaśnińskiego, byłem wicemarszałkiem Sejmu. Udałem się do prezydenta Kwaśnińskiego mówiąc, musimy zrobić wszystko, to chyba jest zgodne z konstytucją, żeby referendum było dwudniowe, nie jednodniowe. Bo jak wiecie, potrzebujemy frekwencji 50%. Patrzę na Czarka Gabarczyka, wyprowadzaliśmy ludzi na ulicę. Tak dla Polski krzyżeliśmy wielkimi budzikami, żeby budzić, żeby była ta frekwencja. Ona niewiele przekroczyła te wymagane 50%, dlatego, że udało mi się wtedy, przepraszam za nieskromność, przekonać, żeby było dwudniowe referendum. To, że było dwudniowe referendum i to, że ci, którzy nie lubią Unii, niektórzy poszli głosować, bo gdyby zostali w domach, to mielibyśmy bardzo poważny kłopot. Pojedyncze głosy decydują czasami o przyszłości geopolitycznej całych narodów. Te głosy do Europarlamentu też będą o tym decydować. Jeśli Polska, jeśli głosy z Polski, z ust polskich parlamentarzystek i parlamentarzystów będą codziennie podważały jedność Unii Europejskiej, to na końcu może to oznaczać wojnę, bo oznaczać będzie słabszą Europę, to nie jest tak, że wszyscy nas tam kochają, to nie jest tak, że wszyscy w Europie chcą iść z pomocą Ukrainie, więc będą szukali dowolnego pretekstu. A ponieważ głos Polski jest słuchany, to jeśli wyślemy tam lunatyków, jeśli wyślemy tam idiotów, jeśli wyślemy tam zdrajców, to będzie to jednym z najważniejszych, najgorszych błędów politycznych w historii współczesnej Polski. I dlatego musicie przekonywać każdego wyborcę, każdą wyborczynię, żeby tak pomyśleli o tym tak bardzo, bardzo serio, że nie stać nas w tych wyborach, a ona fajnie wygląda, a ten mówi śmiesznie, a ten jest fajnym skandalistą, a ja chcę kogoś nowego, a mi się ci znudzili. Zostawcie to, proszę was. I to jest mój gorący apel do wszystkich Polek i Polaków. W tych wyborach myślcie wyłącznie o jednym, o bezpieczeństwie. O swoim bezpieczeństwie dzieci i wnuków. To, że nasi przeciwnicy chcą rozwalić jedność europejską, to nie wymaga dowodów. To, że w czasie, kiedy wojna na Ukrainie wchodzi w stan krytyczny, i to są najbliższe tygodnie, za chwilę Europa ma zdać test z jedności, a nasi oponenci szukują nam zadymy uliczne, demonstracje, blokady, etc. I to jest ten drugi problem. I to jest ten drugi problem, który może do nas przybliżyć wojnę. Bo jeśli Polska będzie podzielona, czy przez głupotę, czy przez chęć politycznego odwetu, jeśli Polska będzie państwem niestabilnym, jeśli z Polski będą sprzeczne sygnały wychodziły, to dla Rosji, dla Putina to jest o jeden argument więcej, żeby się nie zatrzymywać, jeśli mu dobrze pójdzie na Ukrainie. I to jest nigdy... Ja już mógłbym, nie chcę nawiązywać do smutnej rocznicy urodzin, ale pewnie gdzieś niedługo będę miał 50-lecie pierwszych manifestacji. Ale warto wiedzieć, kiedy manifestować, warto wiedzieć, kiedy stawiać ostro sprawy wewnętrzne i warto przede wszystkim wiedzieć, kiedy bezpieczeństwo ojczyzny musi być na pierwszym miejscu. I trzecia rzecz. Nie lekceważcie tych sygnałów, mówiłem już o tym, trochę o tym media piszą, pokazują. Ja nie mogę mówić o tym zbyt otwarcie. Wiele z tych spraw z oczywistych względów, także ze względu na bezpieczeństwo, na skuteczność dochodzenia opatrzonych jest klauzulą, tajności, poufności. Ale mówię o sprawach, które już nie są głupotą polityczną, już nie mówię o lunatykach, tylko mówię o ludziach, którzy biorą pieniądze od rosyjskich służb i na zlecenie rosyjskich służb przygotowują zamachy w Polsce i poza Polską i są niestety stąd z Polski. I nie mówię o pojedynczych przypadkach. Służby rosyjskie i służby białoruskie starają się w całej Europie, w tym w Polsce, coraz aktywniej wpływać na bieg rzeczy i wiemy to, ze wszystkich stolic europejskich napływają sygnały. Półrady Europejskiej ostatniej było na ten temat. Mało to kogo jakoś się zainteresowało, ale z każdej stolicy prezydentka, premierka, premier, prezydent mówili, tak, mamy coraz więcej dowodów, Rosjanie będą chcieli w różny sposób, także brutalny, ingerować też w proces wyborczy. Mam czasami wrażenie, że Rosjanie bardziej rozumieją, jak ważne są to wybory, niż niektórzy z nas tutaj. Jak bardzo im zależy na tym, żeby te wybory zniekształcić, żeby zdestabilizować kraje, szczególnie te frontowe, takie jak Polska. Mówiłem o tych przypadkach, dzisiaj publikowano między innymi wizerunek jednego z podejrzanych, zresztą nie ma wątpliwości, że zaangażowanych w ten ochydny proceder, czyli ludzie, którzy biją albo próbują zabić, albo przygotowują się do sabotażu na terenie Polski i innych państw za rosyjskie pieniądze.