Donald Tusk chwali Trzaskowskiego i mobilizuje samorządowców
Donald Tusk przemawiał na konwencji samorządowej w Warszawie, chwaląc osiągnięcia Rafała Trzaskowskiego i apelując o mobilizację przed wyborami samorządowymi. Zajmował stanowisko, że samorządność jest fundamentem wolności i że lokalne działania dają nadzieję na lepszą przyszłość.
- Przypomniał rolę Rafała Trzaskowskiego w budowaniu nadziei dla Warszawy oraz jego powrót do codziennej pracy, który dawał przykład i siłę. Wspomniał także Olę Dulkiewicz po zabójstwie Pawła Adamowicza i Hannę Zdanowską jako osoby, które wzięły na siebie ciężar odpowiedzialności i walczą o poprawę swoich miast.
- Wspomniał swoją pracę przy tygodniku Samorządność z 1980 roku i argumentował, że samorząd to praktyczny wymiar Solidarności. Podkreślił, że bez samorządu nie ma wolności i że odpowiedzialność lokalna jest kluczowa dla budowy trwałej wolności.
- Zaznaczył, że nadchodząca niedziela będzie wyjątkowa i że jest to dzień setek i tysięcy kandydatek i kandydatów walczących o lepsze miasta, wsie i gminy. Wezwał do optymistycznej mobilizacji i zaznaczył, że startują nie dla siebie, lecz dla dobra wspólnoty.
- Wskazał na wyzwania, takie jak pandemia czy fala uchodźców z Ukrainy, oraz na codzienne problemy, które rozwiązywane są przez samorządy. Podkreślił, że samorządność przekształca ideał Solidarności w praktyczne działania na rzecz lokalnych społeczności.
Podziękowania dla liderów lokalnych
- Przypomniał rolę Rafała Trzaskowskiego w budowaniu nadziei dla Warszawy oraz jego powrót do codziennej pracy, który dawał przykład i siłę. Wspomniał także Olę Dulkiewicz po zabójstwie Pawła Adamowicza i Hannę Zdanowską jako osoby, które wzięły na siebie ciężar odpowiedzialności i walczą o poprawę swoich miast.
Samorząd jako wymiar wolności
- Wspomniał swoją pracę przy tygodniku Samorządność z 1980 roku i argumentował, że samorząd to praktyczny wymiar Solidarności. Podkreślił, że bez samorządu nie ma wolności i że odpowiedzialność lokalna jest kluczowa dla budowy trwałej wolności.
Mobilizacja przed niedzielą wyborczą
- Zaznaczył, że nadchodząca niedziela będzie wyjątkowa i że jest to dzień setek i tysięcy kandydatek i kandydatów walczących o lepsze miasta, wsie i gminy. Wezwał do optymistycznej mobilizacji i zaznaczył, że startują nie dla siebie, lecz dla dobra wspólnoty.
Doświadczenia i wyzwania współczesne
- Wskazał na wyzwania, takie jak pandemia czy fala uchodźców z Ukrainy, oraz na codzienne problemy, które rozwiązywane są przez samorządy. Podkreślił, że samorządność przekształca ideał Solidarności w praktyczne działania na rzecz lokalnych społeczności.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk ostro o nagonce po tragedii w Szczecinie
Donald Tusk pyta o kontrakt na rosyjski prąd
Donald Tusk ostrzega: blisko 2 tys. zł ZUS zrujnuje małe firmy
Donald Tusk: Patriotyzm wymaga, by Zachód bronił granicy wschodniej
Wypowiedź Premiera Donalda Tuska dla mediów
Donald Tusk o demografii, służbie zdrowia i inwestycjach regionalnych
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki w Krakowie apeluje o długą odbudowę
PiS
Poseł PiS żąda wydalenia ambasadora Izraela po śmierci Polaka
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński ostro o kłamstwach i niszczeniu praworządności
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Wybory o żłobki, drogi i działające szpitale
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Zastanawialiśmy się jeszcze kilka godzin temu z prezydentem Rafałem Trzaskowskim, jak ma wyglądać ten finał kampanii samorządowej tu na Pradze, w Warszawie. I rzeczą oczywistą wydawało mi się, że to Rafał, prezydent Warszawy, lider samorządu terytorialnego w Polsce. Człowiek, który dał nadzieję na lepszą przyszłość właśnie wtedy, kiedy podjął wysiłek kandydowania pierwszy raz w wyborach na prezydenta Warszawy. Pamiętacie? Były takie momenty w czasie tej pierwszej kampanii prezydentkiej w Warszawie, że odezwali się malkontenci, ludzie małej wiary, a że to się nie uda. Nie chcę już nawet sobie przypominać, ja z oddali to obserwowałem. Zaciskałem zęby czasami z takiej irytacji i sobie myślałem, no jak można? Przecież widać wyraźnie, gdzie jest prawość, gdzie jest kompetencja, taka ludzka uczciwość, optymizm. Wszystko było jakby po stronie Rafała Trzaskowskiego. Wówczas pierwszy raz kandydata na prezydenta. I dzięki jego wysiłkowi, wiecie, ja coś wiem, długo funkcjonuję w polityce, to bywa ciężki chleb i wiem jak łatwo, kiedy oponenci, a jeszcze gorzej, kiedy swoi chcą cię trafić albo oszczerstwem, albo właśnie poprzez zwątpienie, poddawanie wątpliwości, czy jest szansa, czy nie, wtedy nie jest łatwo ustać. Wtedy nie jest łatwo powiedzieć sobie, nie zważam na to, idę do przodu, wiem o co mi chodzi. Chodzi mi o Warszawę, chodzi mi o podstawowe wartości, o wolność, o godność człowieka, to było to źródło siły. I dzięki temu Rafał Trzaskowski wtedy, kiedy po raz pierwszy, wbrew wielu, wygrał wybory na prezydenta Warszawy, kiedy później podniósł tę nadzieję na poziom, no taki, wiecie, już maksymalny w tamtym czasie, kiedy podjął ten nierówny bardzo od samego początku pojedynek w wyborach na prezydenta kraju. I później, kiedy wrócił znowu tu, do swojej codziennej pracy w Warszawie, za każdym razem dawał nam wszystkim nadzieję. Te personalne znaki, ten przykład człowieka, który czasami wbrew okolicznościom idzie do przodu, bo ma w sobie głęboką wiarę w to, że świat, miasto, najbliższe otoczenie, ludzie wokół nas, że to wszystko może być lepsze. I Rafał, jeszcze raz Ci dziękuję, bo te nadzieje dałeś także mi, dałeś nam wszystkim i dzięki temu Polska jest dzisiaj lepsza. Warszawa jest dzisiaj lepsza. No i właśnie, kiedy tak się zastanawialiśmy, jak ma wyglądać ten finał, ja nie miałem żadnych wątpliwości. To jest dzisiaj, Rafał, Twój dzień. To jest dzisiaj dzień Oli Dulkiewicz w Gdańsku. To jest dzisiaj dzień Hani Zdanowskiej w Łodzi. To jest dzisiaj dzień setek, tysięcy kandydatek i kandydatów na prezydentki i prezydentów, na radne i radnych, na wójtów, na burmistrzów i na burmistrzynie. Tych wszystkich, którzy wiedzą, że idą po zwycięstwo, taką mam nadzieję, w tych wyborach samorządowych, bo naprawdę chodzi mi o coś dobrego. Pomyślcie sobie, jakby wyglądała dzisiaj Polska, gdyby nie ten pierwszy wspaniały przykład Rafała Trzaskowskiego. Wyobraźmy sobie, jakby dzisiaj wyglądała Polska, gdyby po zabójstwie Pawła Adamowicza, nie było Oli Dulkiewicz, która postanowiła wziąć na siebie ciężar i wygrała po to, żeby kontynuować to, co robił mój prezydent w Gdańsku. Jak by wyglądała dzisiaj Łódź i Polska, gdyby Hanna Zdanowska uległa tej presji nienawistników i hejterów w Łodzi, którzy usiłowali ją zniszczyć każdego dnia, a ona przekonała do siebie prawie całe miasto i została prezydentką i dzisiaj znowu walczy o to samo, żeby Łódź była lepsza, żeby Polska była lepsza, żeby ludzie byli lepsi. Ludzie, którzy startują w tych wyborach samorządowych i którzy startują nie dla siebie, tylko dla tej wielkiej, pięknej, optymistycznej wizji Polski jako kraju, gdzie wszystkim chce się żyć, działać, wizji miast, wsi, gmin, powiatów, gdzie wszystko, wiecie, aż buzuje o dobrej energii, gdzie można wyzwolić to, co jest dobre w człowieku i gdzie można, wiecie, nie zważać na to, ile czasami złości się ludziom ulewa i iść do przodu. To jest ten dzień, ta niedziela będzie wyjątkowa. Ja nie chcę powtarzać, Rafał powiedział właściwie wszystko, co jest istotą tych wyborów. Rafał powiedział wszystko, co jest jakby istotą samorządności. To nie jest tylko zarządzanie gminą, urzędem. Tak naprawdę strach pomyśleć, bo to było ponad, grubo, ponad 40 lat temu, kiedy powstała jedna z pierwszych gazet Solidarności w roku 80. I to było w Gdańsku. Oprócz tygodnika Solidarność tu w Warszawie, w Gdańsku powstał tygodnik Samorządność. Wydawany wówczas przez tę prawdziwą Solidarność Lecha Wałęsy, tę naszą Solidarność. Ja wtedy jako młody człowiek zostałem dziennikarzem tej gazety, tego tygodnika Samorządność. No tam wyszły trzy numery, stan wojenny, wszystko na lata zostało w jakimś sensie pogrzebane, zatrzymane. Ale już wtedy całe to pokolenie, wówczas dwudziestoparolatków, jakoś tak czuło, że samorząd to jest jeden z tych wymiarów wolności człowieka, bez którego nie uda się obalić komunizmu. Nie zbudujemy prawdziwej wolności bez tej odpowiedzialności u samych fundamentów. Samorząd, samorządność, ludzie, którzy są gotowi brać na siebie każdego dnia odpowiedzialność za to najbliższe otoczenie, to jest tak naprawdę istota wolnościowych systemów politycznych. Bez samorządu nie ma wolności. Bez samorządu bardzo trudno o Solidarność, tę praktyczną. Rafał o niej wspomniał. Czy to była pandemia, czy to była fala uchodźców z Ukrainy, czy to są problemy dnia codziennego. Tak naprawdę, jeśli Solidarność jest ideą, jeśli Solidarność jest porywem serca, to samorządność jest przekształceniem tej Solidarności w codzienność. Żeby ludzie sobie nawzajem pomagali. Żeby ludzie o sobie myśleli w taki sposób, co mogę zrobić dla kogoś innego. I to bez wielkiej ideologii, wiecie, bez zadęciał, tylko każdego dnia, od rana do wieczora zastanawiamy się wtedy, kiedy myślimy o swoim mieście, o swojej gminie, gdzie co poprawić, gdzie przynieść ludziom ulgę, gdzie nasz kawałek tego miejsca na ziemi może być ładniejszy, prostszy. Ja to bardzo przeżywam, bo ja od samego początku tej wspaniałej polskiej rewolucji od roku 80. żyłem w tym przekonaniu, że właśnie samorząd to będzie filar tej niepodległej wolnej ojczyzny. Byłem obecnie, jak się rodziła ta samorządność, mój wielki poprzednik Tadeusz Mazowiecki, który był premierem, kiedy rodziła się ta samorządność i kiedy powstał prawdziwy samorząd terytorialny w Polsce, to wtedy wszyscy jakby czuliśmy, że to jest ta prawdziwa, pozytywna rewolucja. Jest ważne, żeby pokonać przeciwnika. I wtedy najważniejsze było oczywiście, aby Solidarność wygrała z PZPR-em i żeby móc zmienić system. Ale istotą była zmiana tego systemu, nie samozwycięstwo. I dzisiaj, przepraszam, ta analogia jest może za daleko posunięta, ale chciałbym, żeby jakby to dotarło do każdego umysłu, każdego serca w Polsce. Dzisiaj jesteśmy w trochę podobnej sytuacji. 15 października pokonaliśmy zło. Zło w czystej, a raczej w brudnej postaci. Za chwilę jeszcze o tym parę słów powiem. Ale nie wystarczy pokonać zło. Nie wystarczy zmienić tę sytuację polityczną, a więc zmiana rządu, zmiana większości w parlamencie, rozliczanie, dochodzenie do sprawiedliwości i uczciwości. Ale trzeba też to zwycięstwo przekształcić w dobro dnia codziennego. Nie chcę nikogo przymuszać, straszyć, ale uwierzcie mi. I mówię to nie do was na tej sali, ale do wszystkich w Polsce. Wasz wysiłek, przecież nie mój, nie Rafał, a my też walczymy jakby o swoje zwycięstwa, więc my nikomu łaski nie robimy. Ale wasz wysiłek, milionów ludzi, którzy poszli głosować. Ta nadzwyczajna frekwencja z 15 października. Te kolejki do drugiej w nocy pod lokalami wyborczymi. Ta największa w historii, jedna z największych w ogóle w wyborowie frekwencji wśród młodych ludzi. To wszystko jest, to jest w ogóle nasz największy skarb. I możemy to zbarnować. To nie jest tak, że jak zrobiliśmy, zrobiliście wielką rzecz 15 października. Zaimponowaliście, tak jak powiedział Rafał Trzaskowski, nie tylko tu w Polsce niedowiarkom, ale cały świat naprawdę tak oczy otworzył szeroko ze zdumienia, że tylu ludzi może wziąć na siebie odpowiedzialność za swoją ojczyznę i że w dodatku ci ludzie odsyłają od władzy tych, którzy w wielu miejscach na świecie zdobywają przewagę w tej chwili. Że Polska stała się tym miejscem, na które się to światło tak padło z całego świata. O, zobaczcie, może uda się naśladować to, co oni w Polsce zrobili. Ale chcę wam powiedzieć, że za chwilę to nasze marzenie, ten kiedyś piękny sen, a dzisiaj ta coraz lepsza rzeczywistość. To się może skończyć z dnia na dzień. Jeśli ktoś komuś wmówi, że można się rozejść do domu. Jeśli ktoś komuś wmówi, albo ktoś uwierzy, że wolność, prawa człowieka, prawa kobiet, demokracja, wolna gospodarka, samorządność, że to wszystko jest trwałe, samo się obroni i że wystarczy raz na jakiś czas pójść na wybory, a później to samo jakoś pojedzie, to my to wszystko znowu stracimy. Jeśli w niedzielę oni odzyskają władzę na poziomie gmin czy województw, to znaczy, że zmarnowaliśmy nasz wielki wspólny wysiłek z jesieni ubiegłego roku. Nie stać nas, nie stać Polski na to, żeby tylko dlatego, że będzie może ciepło i ładna pogoda, albo ktoś pomyśli, e, dadzą radę, no przecież Rafał prowadzi w sondażach, a co ja się będę martwił. Jak tak będziemy myśleli, to obudzimy się w poniedziałek rano i zrozumiemy, że przez jakieś takie niepotrzebne, a czasami jakby powtarzające się w naszej historii, takie gapiostwo, albo takie, wiecie, polityczno-obywatelskie lenistwo, że nagle nam to znowu wypadnie z rąk. Idziemy łeb w łeb. Nie dajcie się zwieść ani optymistycznym, ani pesymistycznym sondażom. Wszystko jest w grze. Wszystko. I dlatego jestem gotów naprawdę bez słab, że tady błagać wszystkich w Polsce. Błagać tych wszystkich, którzy pokonali zło 15 października, żeby w niedzielę też znaleźli te pół godziny. Ludzie, nie chodzi o to, żeby pójść na wojnę. Nie chodzi o dwa lata kamieniołomów. Chodzi o to, żeby wyjść z domu, 20 minut, pół godziny zagłosować na tych, do których macie zaufanie. Przepraszam, że tak pedagogicznie, no w końcu jestem nauczycielem zawodu, ale przecież głosowaliście wiele razy. Przecież wiecie, że to nie jest jakiś wielki wyczyn, pójść do lokalu i zagłosować. Nie zostawiajcie, nie wystawiajcie Polski na ryzyko. Nie wystawiajcie przyszłości swojego miasta, swojej gminy na niepotrzebny hazard. Tym bardziej, wiecie co, ok, można lubić tę partię czy inną. Można wierzyć takiej idei, czy mieć takie przekonanie. Można mieć taki stosunek do Europy, do gospodarki. Ok, każdy ma prawo do własnych poglądów. Ale nie można udawać. Dzisiaj już nikt nie ma prawa w Polsce udawać, że w polskiej polityce od dłuższego czasu chodzi o czytelny podział na dobro i na zło. Na uczciwość i na zwykłych politycznych, a nawet po prostu kryminalnych przestępców. Oni się nazwali Zjednoczona Prawica, ZP. To jest zorganizowana przestępczość. To ZP oznacza zorganizowaną przestępczość. Wszyscy jesteśmy dumni z Rafała, który jest taką chodzącą kulturą osobistą. No też ze względu na twoje związki rodzinne i twoje pasje i fascynacje. Ja jestem dumny, że prezydent mojej stolicy, jestem posełem z tego miasta, jest też człowiekiem, który niesie ze sobą pewien wzór kultury, o jakim wszyscy marzymy, żeby stał się jak najbardziej powszechny. Więc ja jako chłopak z mniejszej miejscowości pozwolę sobie na bardziej dosadne określenia. Prezydent Trzaskowski powiedział o tym raporcie NIK-u. I użył słów bardzo kulturalnych. Ale wiecie co? Właściwie w tej chwili nie ma takiej potrzeby. Bo raport NIK-u, NIK to jest najwyższa izba kontroli. Jakby ktoś już zapomniał, że taka instytucja w Polsce istnieje i w sposób niezależny kontroluje władzę, naszą władzę i kontroluje to, co robiła tamta władza. Za chwilę wyjaśnię jednym zdaniem, dlaczego jestem tak przejęty tym przykładem. Najwyższa izba kontroli skierowała sprawę do prokuratury. Uznając, że istnieje domniemanie popełniania przestępstwa. To znaczy, że być może kryminalistami okaże się premier byłego rządu, minister finansów i inni urzędnicy państwowi. I wiecie co? I oni, ich sprawa trafia do prokuratury. A to nie jest sprawa jakiegoś podrzędnego rabusia, który ograbił jedną, dwie osoby. To jest sprawa gości, którzy odpowiadali za państwo polskie i jak się okazuje, ograbiali z należnych pieniędzy i środków całe miasta. Całe województwa. Wyobraźcie sobie, i to też jest apel, żebyście nie zaryzykowali w niedzielę. Nigdzie w Polsce nie podejmujcie tego ryzyka, że oni wygrają i znowu zagarną pod siebie to wszystko, co zagarniali przez 8 lat. I wyobraźcie sobie przez chwilę, jak by wyglądała Warszawa, gdyby nie była z powodów politycznych, cynicznych, okradana każdego dnia przez 8 lat, przez władzę PiSu, przez ZP, przez tą zorganizowaną przestępczość. Ukradli w Warszawie, Gdańskowi, dziesiątką polskich miast, miliony i miliardy złotych. Tylko dlatego, że tam mieszkańcy tych miast, mieszkańcy tych gmin trochę wcześniej, może niż gdzie indziej się zorientowali, co to jest PiS i że nie należy w żadnym wypadku na PiS głosować. To są rzeczy, mówię o tym, bo pamiętam, Rafał też pewnie to dobrze pamiętasz, jak po moim powrocie spotkali się po raz pierwszy publicznie. Ja mówiłem, że to, co mnie najbardziej uderzyło w Polsce pod rządami PiSu, to to, że tak wielu ludzi wokół nas uznało, że nic złego się nie dzieje. Wiecie, że nie ma, że lepiej nie nazywać tego zła po imieniu. Niektórzy mieli w tym interes, żeby tego nie widzieć albo nie nazywać. Niektórym to przez gardło nie chciało przejść, bo źle się żyje w kraju, gdzie w tak oczywisty sposób obywatele i wspólnoty są okradane przez władzę polityczną, przez premierów, ministrów. Bardzo ciężko jakby przyznać się do tego faktu, że w mojej ojczyźnie dzieją się takie rzeczy. Ja wtedy powiedziałem, że słuchajcie, rozpoczynamy tę naszą walkę od nazywania rzeczy po imieniu. I dzisiaj, kiedy rozejdziecie się jeszcze i będziecie przekonywać wszędzie ludzi do głosowania w niedzielę, nie bójcie się nazywać rzeczy po imieniu. Chcę wam to też bardzo wyraźnie powiedzieć. To są ta polityczna gangsterka, jaką uprawiali. Ona się nie skończy, dopóki nie odbierzemy im władzy. Jeśli oddamy im znowu jakieś kawałki władzy, to przecież dobrze wiecie, co będzie się działo w tych samorządach, gdzie oni będą rządzili. Każdego dnia ujawniane są fakty, czasami przekomiczne. Pani wicemarszałek podpisuje na 4 miliony zlecenie dla partnera córki przyszłego zięcia, a później mówi, że nie wiedziała, co podpisała, bo była zmęczona. Znaczy, i to było wczoraj, tak, raptem? No wczoraj zobaczyliśmy tę jej zatroskaną twarz, zmęczonej pani wicemarszałek świętokrzyskiem, która nie zauważyła, że podpisała 4 miliony 300 tysięcy dla zięcia. Każdego dnia, w każdym miejscu w Polsce, tam, gdzie oni mają władzę, dzieją się takie rzeczy. Jeśli w niedzielę pozwolimy im dalej to robić, to będą to robili, a przez to, że utracili władzę, przez to, że ich rozliczamy na szczeblu centralnym, to ze zwiększoną mocą i determinacją rzucą się na wasze pieniądze, na wasze dobra, na interes publiczny z jeszcze większą mocą, tam, gdzie im władzę oddamy. Więc pamiętajcie tak naprawdę, no powiem coś już tak bardzo osobistego na koniec. Niezależnie od wyniku wyboru w niedzielę, ja przecież nie przestanę być premierem. Ja mam zdarte gardło, jeżdżę, przekonuję, błagam, nie dlatego, że mam w tym jakiś osobisty interes. Wiecie o tym. Ja po prostu nie mogę patrzeć, znaczy nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak patrzę na ich twarze, ciągle bezczelne. Chciał, usiłują uciec, wiecie, no mylą kroki, serduszka przyklejają. No Rafał już mówił o tym, o tej wielkiej bladze, jaka rozlewa się dzisiaj po Polsce, dzień przed wyborami samorządowymi. I po prostu nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że my się w pojędziałem rano, czy w niedzielę wieczorem spotkamy i powiemy, słuchajcie, oni znowu nas ograli, czy oszukali. Na spół biedy, ale całą Polskę. Dlatego proszę was, nie bójcie się mocnych i czystych, jasnych słów. Nie pozwólmy dalej im okradać Polski w żadnej gminie. Jak to jest... Mówiłeś o rolnikach. Ktoś mógłby powiedzieć, bo oni tak próbowali, próbowali tak tłumaczyć. Zabieraliśmy pieniądze, okradaliśmy bez litości takie miejsca jak Warszawa, czy Trójmiasto, czy Wrocław, czy Poznań. Ale ja tak się zastanawiam i mówią, ale inni za to mieli z tego tytułu korzyści. No to pojedźmy dzisiaj na polską wieś i pogadajmy właśnie z rolnikami, co im PiS zrobił przez te lata, kiedy zabierał pieniądze tym miejscom, gdzie PiS ludzie nie kochają. Czy te pieniądze trafiły do innych miejsc, żeby się lepiej rozwinęły? Czy te pieniądze trafiły do polskiego rolnika albo na rozwój jakichś wspaniałych inwestycji? Zastanówmy się przez chwilę, jak wielkie kłamstwo tej pazerności też towarzyszy. Kiedy zaczęli zabierać się za sądy, za media, powiedziałem rzecz oczywistą. To nie moja myśl, cytowałem kogoś mądrzejszego ode mnie. Kogoś, kto już 100 lat temu, ponad 100 lat temu zauważył, że jeśli władza zabiera się za niezależne sądownictwo i za niezależne media, to zawsze chodzi jej tylko o to, żeby kraść bezkarnie i żeby o tej kradzieży nikt się nie dowiedział. I oni dokładnie tę receptę wykonywali. Rzucili się na sądy, żeby nie odpowiadać za swoje złodziejstwo i rzucili się na media, żeby nikt o ich złodziejstwie nie informował. Rzucili się, przekupili. Wiecie, jak wyglądało te 8 lat. I dlatego paradoksalnie to jest wybór, ten niedzielny wybór, ta stawka, to jest zarówno wasz wybór na temat tego, jak będzie wyglądała, wasza gmina, wasza miejscowość, wasz powiat, wasze województwo. To będzie wybór takiej władzy, która będzie miała synergię z rządem i będziemy mógł mu godzinę opowiadać, ile oni zmarnowali naszych szans. Wiecie, my mamy teraz trzy razy mniej czasu niż inne państwa europejskie, żeby wykorzystać te pieniądze z KPO. Trzy razy mniej czasu. My do tego musimy mieć świetnych partnerów, szczególnie na poziomie samorządu wojewódzkiego. Ludzi kompetentnych i uczciwych, którzy będą myśleli, jak wydać te pieniądze dla ludzi. A nie jak pod siebie zagarnąć. Więc ta stawka dotyczy ważnych rzeczy, fundamentalnych na każdym poziomie. Ale to jest też stawka o to, czy złodzieje znowu uwierzą w to, że mogą rządzić bezkarnie w Polsce, czy tych złodziei pogonimy i odbierzemy im władzę raz na zawsze. Bardzo was o to proszę. W niedzielę pójdziemy głosować na wolną, lepszą, bezpieczną Polskę. Ja w niedzielę będę głosował w Sopocie na naszych kandydatów, ale sercem, Rafał, będę z tobą. Jakby serce mogło głosować, to masz mój głos. Wszystkiego dobrego, przyjacielu. Dziękuję.