Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk pyta premiera o gwarancje i program dla seniorów

Donald Tusk pyta premiera o gwarancje i program dla seniorów

Donald Tusk w Chorzowie rozmawiał z seniorami i pytał premiera o gwarancje realizacji reform oraz o szczegóły programu wyborczego. Zajął stanowisko proeuropejskie - podkreślił, że nie wyobraża sobie życia Polski poza Unią i skrytykował stan służby zdrowia.

Zapytania o zaufanie i program wyborczy


Donald Tusk zwrócił się do premiera o jasne gwarancje, że obietnice reform zostaną zrealizowane. Podkreślił, że wyborcy oczekują konkretów - wskazał, że choć pierwsza kadencja przyniosła poprawę, to druga nie spełniła wszystkich nadziei. Skrytykował pomysł przedstawienia programu dopiero po wyborach i zaapelował o wcześniejsze przedstawienie szczegółów.

Niezrealizowane rozliczenia z przeszłości


Mówił o żalu, że nie doszło do rozliczeń określonych polityków przed trybunałem stanu - według niego ich postawienie mogłoby zmienić obecną sytuację w kraju. Przypomniał wyborcom oczekiwanie na sprawiedliwe rozliczenia i odpowiedzialność za działania wobec państwa.

Stan służby zdrowia i sytuacja seniorów


Zwrócił uwagę na krytyczny stan opieki zdrowotnej - wskazał, że wielu seniorów musi leczyć się prywatnie mimo wieloletnich składek na ubezpieczenie. Podkreślił, że NFZ nie daje dziś bezpieczeństwa medycznego dla osób starszych i że to poważny problem społeczny.

Propozycje dla małych przedsiębiorstw i zmiany w ZUS


Przedstawił konkretne propozycje - m.in. wprowadzenie kasowej formy opodatkowania dla tzw. małych podatników, by podatek płacić po otrzymaniu pieniędzy, a nie po wystawieniu faktury. Postuluje także, by ZUS przejmował obowiązek wypłaty chorobowego od pierwszego dnia. Krytykował też dziewięcioprocentową składkę zdrowotną, która decyzją premiera przestała pełnić funkcję składki zdrowotnej i funkcjonuje jak podatek.

Priorytet pracy i przeciwdziałanie «rozdawnictwu»


Podkreślił, że priorytetem powinno być przywrócenie przekonania, że praca ma sens i powinna się opłacać. Sprzeciwił się mechanizmom, które - jego zdaniem - utrwalają postawę rezygnacji z pracy na rzecz bezwarunkowych świadczeń, i wezwał do przygotowania rozwiązań sprzyjających zatrudnieniu i odpowiedzialności.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Wiem, że macie w czasie swoich spotkań formułę otwartą, czyli pytania, spory, własne zdanie. Jestem do waszej dyspozycji. Nie wiem, czy ktoś będzie rządził mikrofonem. Tak? Okej. Ja jestem do dyspozycji każdej z was i każdego z was. Bliżej mikrofon trzeba mieć. Nie słychać? Teraz słychać mnie? Dobrze. Bardzo się cieszę, że pan premier przyjechał do Chorzowa. Mamy możliwość porozmawiania z panem. Panie premierze, uważam, że osoby, które są tutaj obecne, nie trzeba przekonywać co do tego, żeby Polska była nadal w Unii. Bo nie wyobrażam sobie życia w tym kraju, w sytuacji, kiedy bylibyśmy poza Unią. Byłam zawsze przeciwnikiem wyjazdu z Polski, ale chyba wtedy natychmiast bym wyjechała. Nie widząc możliwości dalszego życia. Ale mam w związku z tym pytanie do pana premiera. Proszę powiedzieć, jaką mamy gwarancję zaufania pana partii, że wykonacie wszystkie swoje zobowiązania i obietnice odnośnie reformy całego naszego kraju. Chciałam przypomnieć rok chyba 2007 czy 2008, kiedy skończyły się rządy AWS-u i wszyscy gremialnie ustawili się w kolejkach do urn wyborczych i głosowali na pana partię. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że coś się w tym kraju zmieni. Powiem tak, za pierwszej państwa kadencji była poprawa. Natomiast jeżeli chodzi o drugą kadencję, niestety już nie. Ja mam do tej pory żal, że nie udało się pana partii postawić pod trybunałem stanu pana Ziobrę i Kaczyńskiego. Bo uważam, że gdyby doszło do tej sytuacji, to dzisiaj ten kraj wyglądałby inaczej. Ci panowie nie robiliby tego z naszym krajem, co robią do tej pory. To jest jedno. Druga kwestia jeszcze jest, bo pan premier bardzo ładnie, bardzo dużo opowiada. Ja obserwuję i oglądam w telewizji spotkania pana ze swoimi wyborcami, bo my jesteśmy wyborcami. Przynajmniej ja mi we własnym imieniu, ale przypuszczam, że wszyscy państwo też są pana wyborcami. Chciałam się zapytać, bo nie usłyszałam do tej pory, jaki ma pana partia program wyborczy. Bo mówi pan bardzo ładnie, ale nie słyszałam detali ani szczegółów. Słyszałam jedynie w Bytomiu, że powiedział pan, że program przedstawimy po wyborach. Nie uważa pan, że to za późno? Wydaje mi się, że powinniśmy wiedzieć coś więcej na chwilę obecną. Kwestia, jeżeli chodzi o programy wyborcze NFZ-u. Jak widzicie państwo uregulowanie spraw zdrowotnych w tym kraju? Bo to naprawdę jest, ja pomijam już wszelkie inne kwestie, ale to jest na krytycznym poziomie. W tym kraju senior, żeby móc się leczyć, niestety musi mieć worek pieniędzy i końskie zdrowie. Bo w NFZ-cie niczego nie zrobi. Trzeba leczyć się prywatnie, co robię. Cały czas płacąc przez całe swoje życie zawodowe składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Dziękuję uprzejmie. AWS stracił władzę w 2001 roku. Nie, nie. Stracił władzę definitywnie w 2001 roku. Ale to tylko to, ja jestem historyk i nauczyciel historii. Zawsze staram się ewentualnie pewne nieporozumienia wyjaśniać. Ale nie zmienia to istoty, oczywiście istoty sprawy. Ja, nie wiem, jak powiedziała pani, że słucha pani i ogląda jak ja jeżdżę i dużo opowiadam. To nie zabrzmiało jak komplement rzeczywiście. Ale jedno mnie rzeczywiście zastanowiło. Ja być może powinienem wzmocnić moją narrację. Bo powiem pani szczerze, że od wielu, wielu tygodni jeżdżę po Polsce i na każdym spotkaniu tym dużym, otwartym proponuję kolejne, konkretne rozwiązania. Ja bym nie miał czelności zawracać wam głowę, gdybyśmy nie mieli programu przed wyborami. Ja tylko mam odwagę mówić. Ja za chwilę, znaczy, muszę pani powiedzieć, że mam wrażenie, że pierwsze 15 minut mówiłem o jednym bardzo konkretnym rozwiązaniu. Ale i proszę, i uważam, że nie należy, ale... Za chwilę PiS wyskoczy z dziadkowym, Konfederacja wyskoczy zupełnie z innym projektem. To nie na tym rzecz polega, żeby przekupywać ludzi. Trzeba mieć konkretny program. Uważam, że ten sąd jest niesprawiedliwy. Znaczy, to babciowe nie ma nic wspólnego z rozdawnictwem. I starałem się to, ale prawdopodobnie nie... Może niezbyt czytelnie wytłumaczyć, na czym polega rozdawnictwo i przekupywanie, rozsypywanie pieniędzy. I w ten sposób też utwardzanie takiego przekonania, że nie trzeba pracować, żeby godnie żyć. Istotą mojego jakby przesłania przed tymi wyborami jest przywrócenie wiary w to, że praca ma sens. Że ci, którzy pracują, żyją z tego tytułu lepiej. Że praca musi się opłacać. Że jeśli ktoś do tego jeszcze dołożył wykształcenie, to to powinno się jeszcze bardziej opłacać. I że każdy, kto potrzebuje pomocy, powinien na taką pomoc liczyć w ramach możliwości, jakie ma państwo. Ale źródłem utrzymania każdego człowieka, który ma taką możliwość, powinna być praca. I my musimy przygotowywać takie decyzje, które znowu postawią z głowy na nogi te kwestie. Na przykład, jeśli chodzi o konkretne projekty dotyczące przedsiębiorców. Proponujemy dla tak zwanego małego podatnika. To są firmy, które mają sprzedaży rocznej mniej więcej 2 miliony euro. Żeby mogły skorzystać z kasowej formy pracowania podatku PIT. A przekładając na język ludzki, dzisiaj firma musi zapłacić podatek po tym, jak dostaje fakturę. Chociaż wcale nie zobaczyła pieniędzy. I to szczególnie dla małych ryn jest zabójcze. Fakturą nie wykarmić dzieci i fakturą nie zapłacisz za surowce, które są ci potrzebne w twojej pracy. Więc będziemy proponowali, aby przynajmniej w tych firmach tak zwanych małych podatników płacić podatek po otrzymaniu pieniędzy za swoją usługę, a nie faktury. Proponujemy, aby ZUS przejął na siebie obowiązek płacenia chorobowego od pierwszego dnia, a nie od trzydziestego dnia. Ponieważ szczególnie dla najmniejszych firmek, gdzie pracują dwie, trzy osoby, jak ktoś idzie na chorobowe, to to już jest problem, że właściwie czasami ludzie myślą, czy nie będę musiał zamknąć tej swojej działalności gospodarczej. I konieczność płacenia jeszcze chorobowego przez taką firmę bywa zabójcze. Proponujemy, żeby dziewięcioprocentowa składka zdrowotna, która decyzją Morawieckiego de facto przestała być składką zdrowotną, tylko stała się zwykłym takim dość brutalnym podatkiem. Bo przecież ktoś, kto prowadzi firmę czy działalność gospodarczą wie, że od czasu tak zwanego Polskiego Ładu będzie trzeba płacić 9% na zdrowie, nie tylko od podstawowej działalności, ale też wtedy, kiedy sprzedaż samochód, kiedy sprzedaż maszynę, nieruchomość, bo na przykład firma musi coś sprzedać, żeby w ogóle przetrwać. I nagle od tego musisz zapłacić też składkę zdrowotną, która nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Nie trzeba odkrywać Ameryki. Ja nie chcę narazić Państwa na zniecierpliwienie. Chętnie powtórzę te wszystkie rzeczy, które naprawdę są konkretne i masywne, o których mówię od wielu tygodni. Choćby, i proszę mi wierzyć, bo mi nikt nie zarzuci, że jestem gościem, który lata z wielkim workiem pustych pieniędzy i rozdaje. Nigdy tak nie robiłem w życiu. Byłem 8 lat premierem. Jestem w tej, robię w tym, byłem młodym człowiekiem, kiedy zaangażowałem się w opozycję. Jeszcze pod koniec lat 70. Nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby chodzić i przekupywać ludzi jakimiś tandetnymi obietnicami. Staram się to zawsze odpowiedzialnie bardzo policzyć. To babciowe, tak jak powiedziałem, persaldo Państwu się opłaci. Jeśli weźmiemy pod uwagę, jak wygląda ta nasza propozycja, to na przestrzeni 2-3 lat finanse publiczne będą zyskiwały na temat, a nie traciły. Bo dużo więcej ludzi będzie aktywnych zawodowo. Ja chcę przywrócić sens pracy i wiarę ludzi w to, że praca nie ma być jakąś udręką, która tylko to jest i sposób realizacji samego siebie i lepsze życie, godniejsze życie. I że Państwo jest od tego, żeby, jeśli mamy uruchamiać bodźce finansowe, na przykład to babciowe. Może to jest zbyt takie lekkie słowo, może dlatego się wydawało, że to może jakoś brzmi niepoważnie. Chociaż mi się bardzo akurat podoba, bo ja obserwuję wielki wysiłek mojej żony, czyli babci pięciorga dotyczący i widzę, jaka to jest robota. I że takie docenienie też, nawet poprzez to słowo, żeby tak uświadomić, że setki tysięcy... Znaczy oczywiście możemy to nazwać też dziadkowe, zanim to ktoś inny zrobi, bo ja też staram czasami się pomagać, jak mogę, w roli dziadka. Ale też chodzi jakby o uznanie, żeby... Tak rozmawiamy na przykład o konkretnych projektach, czyli na przykład ustawa podnosząca rentę socjalną dla osób, które opiekują się całe swoje życie dziećmi z niepełnosprawnościami. Przecież to jest praca. To jest... Ja nigdy nie powiem, każdy dostanie po tysiąc i niech się cieszy, bo to jest demoralizujące. Ja bym chciał, żeby ludzie zaczęli też... I też dobrze wiem, że jak ktoś ma ten rodzinny, macierzyński, ojcowski obowiązek opiekowania się osobą z niepełnosprawnościami właściwie przez całe życie, to tej osobie musimy pomóc. Nie dlatego... I dać jej dużo więcej pieniędzy. Nie dlatego, że chcemy coś rozdać, tylko dlatego, że ona wykonuje pewne zadania, które inaczej państwo musiałoby wykonywać. I tak tego nie robi. To jest i tak najtańsza forma z punktu widzenia państwa zaopiekowania się ludźmi czy dziećmi z niepełnosprawnościami. I to jest bardzo ciężka praca. Zobaczcie, ile ludzi w Polsce nic nie robi i dostaje, a ile ludzi bardzo ciężko haruje i dostaje po głowie od rządu, od władzy. Więc jeśli... Wszystkie nasze propozycje mają promować tych, którzy naprawdę chcą pracować. Na przykład jest... Zaproponowałem w Pabianicach... No bo nie... Jak mam to duże spotkanie w kolejnym województwie, to chcę o jednej sprawie mówić możliwie intensywnie, żeby też nie zanudzić ludzi, bo mogę godzinami mówić o tych konkretach. W Pabianicach zaproponowaliśmy tak zwany kredyt 0% na pierwsze mieszkanie. To nie jest rozdawnictwo. Ludzie oczywiście mają prawo do mieszkania, ale muszą włożyć też swój wysiłek. Jeśli mówię kredyt 0, to o czym ja mówię? Że ktoś musi ten kredyt i tak wziąć. Żeby wziąć ten kredyt, ten ktoś musi pracować, bo inaczej i tak kredytu nie dostanie. Więc kredyt 0% na pierwsze mieszkanie. I to chodzi o pierwsze i jedyne mieszkanie, nie za duże. To ma być zachętą dla wszystkich, którzy nie mają mieszkania, żeby podjąć pracę, jeśli nie pracują, bo wtedy zyskują zdolność kredytową. Ale ja chcę, żeby jak oni wezmą kredyt na swoje pierwsze mieszkanie, żeby ten kredyt ich nie zabił, tak jak dzisiaj zabija tysiące polskich rodzin o procentowanie kredytu. Więc to jest pomoc, która oczywiście będzie trochę kosztowała, ale to jest pomoc, która będzie trafiała do ludzi, którzy chcą mieć rodzinę, chcą zamieszkać w tym swoim mieszkaniu, pracują i będą ten kredyt spłacać. Tylko nie w tak bandycki sposób, który zrujnuje im połowę życia. Kiedy skończę tę pierwszą turę, objazd po wszystkich województwach, to oczywiście opublikujemy komplet tych rozwiązań konkretnych, które będę proponował. Jeśli ma pani czasami wrażenie, ono może być uzasadnione, że ja mówię o tym, że trzeba wygrać wybory, żeby coś zrobić. Ale wie pani o tym, a ten Tusk to tylko anty PiS, a on tylko o Kaczyńskim. Ja po prostu mam dosyć już tych takich słabych pseudoliderów czy polityków, którzy są w stanie wypowiedzieć tysiące słów na temat swoich programów, ale nie potrafią przekonać do siebie wyborców. Więc będą tak całe życie głosić swoje programy, a rządzić będzie PiS. Więc ja też nikogo nie chcę oszukiwać. Tak, ja jestem skoncentrowany dzisiaj na tym, żeby wygrać wybory. No bo co po moich opowieściach, jak ja to zmienię, wprowadzę, obniżę. Jeśli ludzie będą widzieli, no tak, gada, gada, jeździ, jak pani powie, jeździ i opowiada dużo, ale przecież widać, że on nie ma żadnych szans, żeby to wprowadzić w życie. I jedną rzecz chciałbym, bo państwo zareagowali oklaskami i tak emocjonalnie, po pani słowach, dotyczących właśnie wiarygodności. I przypomniała pani ten przypadek Ziobry i Trybunału Stanu. Po pierwsze, przed Trybunałem Stanu nie postawimy nikogo, tylko dlatego, że zgłosimy... Proszę, że wchodzę w słowo. Ale dzięki Kopaczowej, chyba ministrowi sprawiedliwości jeszcze jednej osoby nie doszło do głosowania, a to byli pana ludzie. I gdyby oni przyszli, to ja uważam, że ci panowie stanęliby przed Trybunałem. I to są takie sytuacje, które dają rys tej partii i naprawdę powodują, że nie ma się tego zaufania stuprocentowego. Ja mimo wszystko mam, ja wierzę. Nadal wierzę, że PO wygra. Ja wiem. Ja przecież słyszę to często w Polsce, właśnie te pytania, ale czy na pewno zrobicie to, co tutaj teraz deklarujecie i głosicie? I bardzo często pytanie to sprowadza się do jednego. Czy na pewno ich rozliczycie? Ja chcę wam powiedzieć... Ja nie będę na nikogo zwalał. To znaczy, ja w tym czasie, w czasie, o którym pani mówi, byłem szefem Rady Europejskiej, ale nie chcę w żadnym wypadku zrzucać z siebie odpowiedzialności. Chcę tylko, żebyście wiedzieli, że wtedy, kiedy było to głosowane, to już było tuż przed końcem kadencji. To miało oznaczenie tylko symboliczne. Bolesne, ale tylko symboliczne. Bo i tak oni nie stanęliby, ponieważ te procedury są skomplikowane. Wymagają większość... Więc to i tak nie zakończyłoby się w tamtej kadencji werdyktem. A prawdopodobnie nawet nie rozpocząłby się cały ten proces oskarżenia i wyciągnięcia konsekwencji wobec Ziobry i Kaczyńskiego. Ja chcę wam powiedzieć tak. Nikt chyba nie powinien wątpić w Polsce, że ja mam wielką też osobistą motywację, żeby rozliczyć tych ludzi z każdego łajdactwa. Czy to jest kradzież pieniędzy publicznych, czy to jest dramaty, tragedie ludzi, włącznie ze śmiercią niektórych ludzi. Przez te osiem lat naoglądaliśmy się rzeczy naprawdę strasznych. I ja sobie też zdaję sprawę, bo jakby o tym też często ludzie mówią, że Polacy nie chcą jakby odwetu i zemsty. Ja bym też przestrzegał przed odwetem, zemstą. Ja bym szukał wszystkich możliwych sposobów, żeby ludzi na nowo jakoś jednak złączyć. I żebyśmy nie... Ja wiem, że to jest bardzo ciężka. Ja wiem, jak mało kto, jako to jest ciężka sytuacja. Jeżeli koalicja naszych opolicyjnych partii... Nie zrobicie jednej listy, to jeżeli nie zrobicie jednej listy, to sami nic nie zrobicie. A z tego, co słyszymy, może źle słyszymy, nie umiecie się państwo jako liderzy partii porozumieć. Więc ja nie wiem, czy państwo sobie zdajecie z tego sprawy. To jest bardzo niesprawiedliwy sąd pod moim adresem, bo ja od półtora roku i często słyszę od ludzi krytyczne słowa na ten temat, od półtora roku niczego innego nie robię, tylko ich namawiam i mówię, nie stawiam żadnych warunków. Nie, ja wiem, ale wszyscy czujemy się jakoś odpowiedzialni za to, co robimy i co mówimy. Ja nie mam wątpliwości, bo znam ordynację, znam realia. I wiem, że dużo lepiej byłoby, gdyby opozycja poszła zjednoczona. I mówię, znaczy ja już gardło zdarłem w tej sprawie. Wie pani, znaczy ja tak pani powiem, gdybym ja miał takie podejście, to na pewno byśmy przegrali te wybory. Znaczy, nie, my wygramy te wybory. Niezależnie od tego... I ja może wykorzystam też tę sytuację, bo wiecie, też na każdym spotkaniu ludzie pytają o jedną listę i bardzo też krytycznie wypowiadają się, szczególnie ci, którzy jakoś tak pilnie obserwują to, co się dzieje i to, co kto mówi w Polsce. I coraz częściej słyszę takie pomstowanie na Hołownie czy Kośniaka Kamysza, że oni odrzucają zdecydowanie póki co tę ideę jednej listy. I ja bym bardzo chciał przynajmniej wygasić emocje. Ja złego słowa nie powiem o tych potencjalnych partnerach po stronie opozycyjnej. Czy mi ktoś uwierzy, czy nie, ale ci, którzy mnie znają i którzy ze mną współpracują, wiedzą, że ja właściwie każdego dnia modlę się o to, żeby oni mieli jak największe poparcie. Ja jestem już za stary i za dużo już miałem w życiu w polityce do powiedzenia, żeby się angażować w taki wyścig, kto po stronie opozycyjnej jest większy, silniejszy, kto ma... kto lepiej wypadł. Mi to jest naprawdę kompletnie obojętne. Ja, jeśli czytam, że spada poparcie, nie wiem, Hołowni czy kośniaka kamień, to ja się martwię tym. To jest... więc ja chcę zrobić wszystko, żeby... I dlatego ja już nie chcę codziennie krzyczeć jedna lista, bo oni mówią, a on nas zmusza, on... Ja bym chciał, żeby... Po pierwsze, żebyśmy wiedzieli, że to tak czy inaczej są bardzo przyzwoici ludzie. Nie wiem, jaką decyzję podejmą. Ja już nie mogę ich dłużej słowami tak batorzyć każdego dnia, bo zdaje się, że to budzi coraz większe negatywne emocje u nich, a to... bo to, wiecie, też czas i sposób też mają znaczenie. Jeśli ktoś się będzie czuł przymuszony, jeśli to będzie sztuczny i tak dalej, to pewnie z tego nie wybuchnie taka energia. No ludzie już są źli. Ja coraz częściej spotykam ludzi, którzy mówią, już nie mówcie o tej jednej liście. Znaczy, to potężnie niedobrze nam robi od tego nieustannego nawoływania, z którego niewiele wynika. Ale chcę wam powiedzieć pewną rzecz, która wydaje mi się fundamentalna. Ja wiem o Szymonie Hołowni i o Władysławie Kośniaku-Kamyszu jedną rzecz na 100%. Że jak oni się będą między sobą teraz umawiać, a może przyjdzie ten moment, mam nadzieję, szybko, że zdecydują się na współpracę wyborczą w szerszym, to oni nie będą proponowali w umowie tego, co jest w umowie między Bielanem a Kaczyńskim. Bo chcę, żebyście... Może oni robią... Znaczy, ja uważam, że robią błąd polityczny. Kto nie błądzi? No ja też w życiu... No pani sama też wskazała tę ilość powodów, dla których czuła się pani rozczarowana na przykład drugą kadencją. Ja to tak czuję, no przecież my serio rozmawiamy, a nie słodzimy sobie, więc ja... Znaczy, nie ma dla mnie cenniejszego głosu, niż ktoś, kto powie, to pan zrobił dobrze, to pan zrobił źle, jestem trochę zła, ale nadal wierzę i zagłosuję. To jest najpiękniejsze, co ja mogę usłyszeć, nawet jeśli czasami podszyte też trochę irytacją i złością. To jest dla mnie szczególne zobowiązanie. Ale jak czytałem ten opis tej umowy między Bielanem a Kaczyńskim, na 33 punkty, 28 o tym, kto ile kasy i kto będzie miał zagwarantowany Europarlament i że ta mała, nieistniejąca partyjka będzie decydowała o wszystkich dotacjach na wynalazki, mówię o tym. No to chcę wam powiedzieć, że tak poczułem, znaczy nie tylko złość, jak wszyscy, którzy widzą każdego dnia te nowe sensacje o tym, jak oni rzucają się na kasę bez pamięci i ale poczułem też wielką ulgę, bo przecież rozmawiałem dziesiątki razy z tymi, mam nadzieję, partnerami w wyborach. I oczywiście oni się czasami złoszczą na mnie, ja czasami się złoszczę na nich. No na razie nie znajdują tego, nie są jeszcze gotowi do takiej pełnej współpracy. Ale daję wam najświętsze słowo honoru. Nam nawet przez sekundę, przez myśl nie przeszło, żeby usiąść i rozmawiać, kto ile z tego będzie miał. Więc miałem takie poczucie ulgi, że nie wiem, jaką decyzję na końcu podejmie Kośnika, Kamysz i Hołownia, ale nikt z nich nigdy nie rozmawiał ze mną o polityce w taki sposób jak Bielan z Kaczyńskim. Znaczy, co będę z tego miał, ile z tego jakiś mój poseł zarobi, zyska, naprawdę. Więc okej, nie są dzisiaj do końca przekonani, nie są też przekonujący dla wielu ludzi, ale jedno, tę gwarancję przynajmniej, i to nie jest błaha rzecz. Ci ludzie, z którymi rozmawiam, oni chcą wygrać wybory, nie dlatego, że chcą się nachapać. Są ludźmi przyzwoitymi, błądzącymi, ale przyzwoitymi, jeśli wreszcie się jakby dogadają pierw między sobą, później z nami, to tego ryzyka nie będziemy ponosić. Znaczy, tego ryzyka nie ma, że oni wygraną i władzę będą chcieli zamienić na własny egoistyczny interes, to, czego jesteśmy świadkami dzisiaj. Więc pomyślmy o nich też ciepło. Może właściwie najlepiej byłoby, gdyby oni usłyszeli, że my ciepło o nich myślimy. I że życzymy im naprawdę jak najlepiej. To może łatwiej im będzie też się przekonać jakby do nas. Więc nie wiem, czy słyszycie, kochani, tam, ale wszyscy was jakoś są gotowi wesprzeć, nawet jeśli nie do końca się zgadzamy. Teraz pani ma, w momencie, w momencie. Dzień dobry, moje nazwisko Czerpowicka. Panie premierze, jak pan się ustansunkuje do sytuacji dzisiaj w Sejmie, jak niepełnosprawni, jak te zbite pieski wyszli z tego Sejmu i nikt się nimi nie zajął. Jak pan myśli, co trzeba zrobić, żeby ludzie, którzy są chorzy i ich opiekunowie mieli jakieś godne życie. Bardzo bym chciała, żeby pan to szczerze nam powiedział. Co pan myśli o takiej sytuacji? A druga, drugie pytanie. Moja mama ma 83 lata. Poszła na emeryturę, na jakiś stary portfel i mówi tak, spytaj się pana premiera, czy cokolwiek jeszcze ci ludzie, którzy żyją jeszcze z tej, za Suchockiej bodajże, ona poszła na tą emeryturę, czy coś jeszcze ugrają? Przynajmniej na te koszty pogrzebu, mama mówi dzisiaj. Ale to tak wie pan. Najważniejsze są teraz niepełnosprawni. I bardzo bym chciała, żeby w tym waszym programie było to tak jasno, zdecydowanie powiedziane, że mają te urlopy wytchnieniowe, bo ja mam w rodzinie, Zosię Olszówkę, niepełnosprawne dziecko. I moja Sylwia, ta mama jej, ona po wszystko jeździ prywatnie do lekarzy, bo Zosia potrzebuje szybkiej decyzji. A tutaj musi czekać pół roku, rok czasu, a ona już za wszystko płaci. Panie premierze, to są kolosalne pieniądze. Dziewczyna zrezygnowała ze świadczeń, poszła do pracy, jest pielęgniarką, zdała teraz egzaminy, bo powiedziała, że nie chcę, ja umóżnę sobie, sama da radę. Także o tych niepełnosprawnych bardzo proszę. Pani Iwona Hartwig, która zainicjowała ten, zanim akcję protestu, nie pierwszą w Sejmie, to wcześniej heroicznie zbierała podpisy z naszą pomocą pod projektem ustawy, obywatelskim projektem ustawy. Ustaliliśmy to razem. Ja mówię, to może my złożymy jako koalicja obywatelska ten projekt. On mówi, nie. To musi być obywatelski projekt. To muszą być tysiące, setki tysięcy podpisów. Pewnie pomagali się też zbierać. Ja wspólnie z panią poseł Hartwig, jej synem i grupą tych aktywnych ludzi z niepełnosprawnościami, którzy podjęli się tej akcji. Myśmy ją zaczęli taką konferencją prasową pod pomnikiem państwa podziemnego, tam przy Sejmie, bo im nie pozwolono zrobić konferencji prasowej w budynku Sejmu. Posłance, posłowi z niepełnosprawnościami i z ich dziećmi nie wpuścili ich do budynku Sejmu, wyrzucili na zewnątrz, bo wiedzieli, że nie mają prawa zrobić konferencji prasowej. Znaczy tam, gdzie codziennie konferencja ma Bielan albo Mejza, albo no nie chcę już, bo no właśnie, bo to aż trudno przez gardło przechodzi. Ja się czuję też odpowiedzialny za losy tej ustawy. Mówimy tutaj zresztą o kilku potrzebach, które bezwzględnie trzeba zrealizować. Ja to wszystko głęboko przeżywam, bo ja po raz pierwszy panią Iwonę Hartwig, jej syna i tę grupę najaktywniejszych osób z niepełnosprawnościami poznałem jako premier, kiedy oni strajkowali w Sejmie, a ja byłem premierem. I oni powiedzieli, ma pan tu przyjść do nas. I pamiętam, wiele godzin siedzieliśmy i rozmawialiśmy, to były jedne z najtrudniejszych rozmów w życiu dla mnie. Ale dzięki temu też zrozumiałem, na czym polega istota tego problemu. To znaczy, co znaczy praca, co znaczy ten gigantyczny wysiłek, jeśli przez całe życie opiekujesz się i nie masz pieniędzy, masz problem z emeryturą, jeśli na przykład nie pracowałaś, bo całe życie się opiekowałaś. Ja miałem tak dramatyczny apel w żywcu, na spotkaniu w żywcu. Kobieta mówi o takim przypadku, jak dziecko z mocnymi niepełnosprawnościami umiera. Ona całe życie się, to już dorcy człowiek oczywiście, i ona całe życie się opiekowała. Nie mogła pójść do pracy. I zostaje de facto bez emerytury. Więc to są... Dlaczego nie może iść do pracy? No bo, a kto przyjmie kobietę 68 lat do pracy, która całe życie poświęciła dziecku i nigdy nie pracowała, nie? Nie, ja wiem, ona nie zostaje zupełnie bez środków, ale przy dzisiejszych cenach, jak ona dostanie te minimalne świadczenia, jakie się należy takiej osobie, to przecież ona nie przeżyje. Mówimy o wyższej...