Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk o kryzysie rolników i dyskryminacji samorządów

Donald Tusk o kryzysie rolników i dyskryminacji samorządów

Donald Tusk w Toruniu mówił o kryzysie polskich rolników spowodowanym napływem taniego zboża oraz o nierównym podziale publicznych środków dla samorządów. Stwierdził, że PiS świadomie zablokował proponowane rozwiązania i że na nieszczęściu rolników zyskały nieliczne grupy.

Sytuacja rolników


Powtarzając relacje z licznych spotkań, przywołał przykład gospodarstwa z Gruczna i mówił, że hodowla trzody upada, a powszechne zdanie rolników to „tu już się nic nie opłaca”. Wymienił problemy zboża, azotów i cen energii jako przyczyny dramatów na wsi.

Napływ zboża i reakcje


Podkreślił, że niekontrolowany napływ zboża, głównie z Ukrainy, zamiast wsparcia dla sąsiada zgotował piekło polskim rolnikom. Zaznaczył, że część polityków i Polskie Stronnictwo Ludowe alarmowało i proponowało rozwiązania prawne, które według niego zostały zablokowane przez PiS.

Finansowanie samorządów


Zwrócił uwagę na nierówne rozdysponowanie funduszy publicznych - według relacji środki płyną znacząco bardziej do miejsc, gdzie rządzi PiS. Wspomniał program inwestycji strategicznych, w skrócie PiS, i przytoczył przykład Inowrocławia jako miejsca, które zostało praktycznie odcięte od należnych środków.

Trasa spotkań i lokalni politycy


Przypomniał serię spotkań w regionach - m.in. kujawsko-pomorskie, Bydgoszcz, Grudziądz, Włocławek, Chełmno i Świecie - oraz obecność samorządowców i parlamentarzystów. Wspomniał też nazwiska uczestników, m.in. Piotra Całbeckiego i Krzysztofa Brejzy, oraz kontakty z lokalnymi działaczami.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam w przepięknym mieście Toruniu w województwie kujawsko-pomorskim. To nasz piąty przystanek, jeśli chodzi o kierunek, który obraliśmy, czyli akcję Tu jest przyszłość. Witam naszych wspaniałych gości, samorządowczynie i samorządowców z województwa kujawsko-pomorskiego. Witam Was i dziękuję, że przyjęłyście i przyjęliście zaproszenie. Wiemy, znamy realia tutejszego regionu, więc cieszę się, że z nami są przede wszystkim gospodarze, gospodarz regionu, pan marszałek Piotr Całbecki. Są prezydenci Bydgoszczy, Grudziądza i Włocławka. Bardzo Was serdecznie witam. Koleżanki i koledzy, radni, radne, wszystkich szczebli. Szanowni Państwo, otwieram posiedzenie klubu Koalicji Obywatelskiej w województwie kujawsko-pomorskim i zapraszam, proszę o zabranie głosu przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, pana premiera Donalda Tuska. Moi drodzy, to jest naprawdę bardzo optymistyczny znak, że cała sala oklaskami wita w Toruniu prezydenta Bydgoszczy. Znaczy, naprawdę Koalicja Obywatelska potrafi łączyć i przekraczać różne bariery. Jestem z tego bardzo, z tego pod bardzo szczęśliwy. Chciałem Wam podziękować za nadzwyczajne już dwa dni w kujawsko-pomorskim. Wasza aktywność jest naprawdę bardzo budująca. Rozpoczęliśmy nasze spotkania w tym województwie z takim grącym przekonaniem, że naszą rolą jest być wśród Polek, wśród Polaków w każdym możliwym miejscu. Nasze spotkania, które rozpoczęły się w województwie łódzkim, później byliśmy w Wielkopolsce, byliśmy w województwie śląskim, na polszczyźnie, teraz w kujawsko-pomorskie. To są setki, nie przesadam, setki spotkań parlamentarzystek i parlamentarzystów, samorządowców Koalicji Obywatelskiej w miastach wojewódzkich, w gminach, małych wioskach, w małych i średnich miastach. Tak było także teraz w kujawsko-pomorskim. Ja będę długo wspominał moje otwarte spotkanie w Chełmie. Nie tylko dlatego, że jak właściwie w każdym miejscu w Polsce coś sentymentalnego mnie łączy. W tym przypadku Chełmna, a konkretnie właściwie w sąsiednie miasto Świecie, gdzie miałem okazję pracować jakiś czas na tych przysłowiowych, bardzo wysokich zresztą kominach. Pod Świeciem w Grucznie spotkałem się z rodziną, która prowadzi gospodarstwo w średniej wielkości 40 hektarów. Głównie ojciec i syn się tym zajmują, pan Dariusz opowiadał mi o tym, co już słyszałem na całej naszej trasie, bo wszędzie spotykamy się z polskimi rolnikami i wszędzie słyszymy właściwie to samo. Zostali oszukani w sposób brutalny, w sposób, którego nie sposób właściwie porównać z jakimikolwiek zdarzeniami w ostatnich latach, bo zostali oszukani na zbożu, na azotach, na cenach energii. Dzisiaj w Polsce właściwie upada hodowla trzody. Właśnie pan, pan Dariusz z Gruczna jest jednym z ostatnich w całej okolicy, w której się trzyma świnie. I słowo, czy te zdanie, tu już się nic nie opłaca, jest chyba najczęściej powtarzanym zdaniem przez polskie rolniczki, polskich rolników w czasie naszych spotkań. To, co najbardziej uderza, to i to wszyscy widzą gołym okiem, że na nieszczęściu polskich rolników, ale też polskich przedsiębiorców, polskich pracowników, polskich nauczycieli, ktoś jednak zarabia. Ten przykład, o którym mówimy i o którym słyszymy każdego dnia, czyli zboże, niekontrolowany napływ zboża, głównie z Ukrainy, który spowodował, że zamiast pomocy dla Ukrainy, zgotowano piekło polskim rolnikom. Dzisiaj ujawniono kolejne fakty, kiedy w czerwcu, głośno wspólnie z rolnikami, wtedy byłem na Dolnym Śląsku, głośno krzyczeliśmy, zróbcie coś z tym napływem zboża, bo to jest zabójcze dla polskich rolników. PiS, zamiast zająć się tym problemem, nie dość, że go zlekceważył, to jeszcze bardzo brutalnie zaatakował tych, którzy mówili prawdę o tym, co się dzieje na polskim rynku zboża. Dzisiaj dowiadujemy się, że PiS wiedział, co się dzieje. Także nasi partnerzy z Polskiego Stronnictwa Ludowego alarmowali, nawet proponowali konkretne rozwiązania prawne, żeby zatrzymać ten, tę powódź taniego zboża i okazało się, że PiS to świadomie zablokował. Na końcu dowiemy się, ja nie mam żadnych wątpliwości, kto i ile zarobił na nieszczęściu polskich rolników. Kto i kiedy podjął decyzję, świadomą decyzję o tym, żeby nieliczni zarobili fortuny, a żeby tysiące polskich rolników straciło szansę przeżycia tego dramatycznego czasu. Byliście w wielu miejscowościach, począwszy od Inowrocławia, pozwólcie, że zacznę od Inowrocławia. Krzysztof Brejza co prawda był gdzie indziej tego dnia, no bo go w Inowrocławiu dobrze, dobrze znają, ale tam między innymi chyba była pani poseł Kamila Gaszub-Pichowicz, jeśli dobrze pamiętam. Tak? Kamila byłaś w Inowrocławiu? Nie, ty byłaś w Żninie. Tak. Borys, tak, pan przewodniczący był w Inowrocławiu i tam samorządowcy mówili o sprawie, która też jest niestety wszechobecna w Polsce. To znaczy, że mówię o sprawie polskich gmin, powiatów i o środkach, o pieniądzach publicznych, które powinny do tych miejscowości trafić na zasadzie takiego sprawiedliwego, sprawiedliwego, uczciwego podziału tych pieniędzy. To są publiczne pieniądze. Wiecie, Inowrocław nie jest pisowskim miastem, tak powiem najdelikatniej. I w związku z tym jest de facto odcięty, jest właściwie prawie że do zera wycięto środki, które się należą, no zgodnie z jakąś taką elementarną przyzwolitością i zdrowym rozsądkiem każdej polskiej miejscowości, każdemu polskiemu powiatowi. Ktoś kiedyś wymyślił w rządzie, żeby tak sprytnie, wiecie, żeby tak marketingowo nazwać istotny fragment funduszy publicznych, które mają być spożytkowane przez samorządy, program inwestycji strategicznych, w skrócie PiS. No i tak pewnie ktoś tam był dumny, że tak to się fajnie nazywa. A wiecie, za tym się czai bardzo okrutna prawda, bo rzeczywiście, kiedy porównamy środki, które płyną do miejsc, gdzie rządzi PiS, to one są nie o pięć, nie o dziesięć, ale o sto, dwieście, tysiąc procent większe niż środki, które płyną do, a właściwie nie płyną, do miejsc, gdzie PiS nie rządzi. I Nowrosław jest tylko jednym z wielu, wielu przekładów. Właściwie w każdej miejscowości, w której byliśmy, bo Kujawsko-Pomorskie to nie jest region, który jest zakochany w rządzie Morawieckiego czy Kaczyńskiego, więc właściwie gdziekolwiek się pojawiliście, słyszeliście to samo. Okradają nas z naszych pieniędzy. Stosują zupełnie nieczytelne zasady, a właściwie na koniec Wam powiem bardzo czytelne zasady. Jesteś wierny, jesteś lojalny wobec władzy, z reguły mierny, oczywiście znamy te słynne, dawne BMW, wydawało się, że te czasy dawno minęły, to dostaniesz środki europejskie i środki z kasy publicznej. Masz własne zdanie, jesteś niezależny, działasz nie na rzecz PiSu, tylko na rzecz swojej lokalnej wspólnoty, dostaniesz zero, nic. I to jest strategia. Rzeczywiście można powiedzieć, że oni to w jakimś sensie prawdziwie opisali. To jest PiS-owska strategia dla Polski i dla polskiego samorządu. Swoim wszystko, wszystkim pozostałym nic. Ludzie na pewno się nie pogodzą z tym, tak jak nie godzą się z wysokimi cenami. Dostałem w czasie spotkania w Chełmie, dostałem od pani poseł Oli Gajewskiej taki, tę wyklejkę, którą przekazała pani Elżbieta na spotkaniu w Wąbrzeźnie. Ja wiem, że wy tego nie widzicie, to są dwa rachunki, oryginalne rachunki z Lidla w Wąbrzeźnie. Pani Elżbieta znalazła swój rachunek, to jest oryginalny rachunek, z 14 stycznia 2017 roku. I na tym rachunku, to jest serek wiejski, mozzarella, mleko, serek damski, śmietanka, płatki obszane, bułka, biszkopty. No nie będę czytał całego. I zapłaciła za to 37 złotych, 37,84 grosze dokładnie. Znalazła ten rachunek i postanowiła zrobić identyczne zakupy. I zrobiła identyczne zakupy, to jest rachunek z 1 kwietnia tego roku, z tego samego sklepu w Wąbrzeźnie. Dokładnie ten sam asortyment. I zapłaciła 61 złotych, 18 groszy. Można mówić, że inflacja to jest 18%, można opowiadać bajki ludziom, że ich się jakoś tam chroni, że była trzynastka, etc. To są podstawowe produkty i to w dość dużej ilości. To jest to, co kupuje przeciętna polska rodzina, przeciętna polska emerytka, zastanawiając się, czy ją będzie na to stać. I oczywiście nie stać polskich rodzin na to, żeby płacić za te podstawowe produkty o 65% więcej niż jeszcze kilka lat temu. Drożywna staje się wielką taką polską udręką. Nie widać na horyzoncie żadnych realnych perspektyw poprawy tej sytuacji. Kiedy słyszymy Bania Luki, Glapińskiego czy Morawieckiego, że schodzimy z płaskowyżu i że jest w ogóle świetnie, bo za chwilę ta inflacja może będzie 15%, może 12%. Wiecie, znaczy dla nich to może jest świetnie, ale ludzie będą dowiadywali się co miesiąc, że ciągle coś jest droższe. I to od wyższej podstawy, czyli za rok jak inflacja będzie miała 10%, to de facto wzrost ten będzie wyższy, boleśniejszy niż jest dzisiaj. Bo od o wiele wyższej podstawy to się liczy, więc oni nam opowiadają te bajki, a szczególnie tym mniej zamożnym polskim rodzinom, że naprawdę powinniśmy się cieszyć, że rządzi PiS, a ludzie idą do sklepu i płaczą. Nie mają żadnego najmniejszego powodu do radości mimo świąt wielkanocnych. Drodzyzna była tematem też na przykład spotkania w Toruniu, to mi poseł Sienkiewicz powiedział, że spotkał między innymi bardzo popularnego restauratora toruńskiego, który prowadzi znaną restaurację Planeta Lewobrzeża. Planeta Lewobrzeża i on też pokazał swoje rachunki. Na prąd. Przedostatni to było 3 tysiące złotych, a ostatni 18 tysięcy złotych. Byłby wyższy gdyby nie zainstalował za własne pieniądze fotowoltaiki. Ale wiecie z 3 tysięcy na 18 tysięcy. Jak się prowadzi, on taki pasjonat. Powiedzieli mi, że nigdy nie mówi klienci, a zawsze mówi goście. To jest miejsce, gdzie on całe serce wkłada. Ale można serce i umysł i wszystko włożyć w swój biznes, ale nie wtedy, kiedy rachunek za prąd skacze z 3 tysięcy na 18 tysięcy złotych. W Żninie. Byliście w Żninie, między innymi w śpitalu powiatowym i tam pojawia się jak zawsze temat. No znowu nieadekwatnych, fatalnych wycen świadczeń medycznych, procedur. Ale to oczywiście nie jest jedyny powód, dla którego powiat, powiatowy śpital w Żninie jest zadłużony. Akurat tamto zadłużenie jest umiarkowane, ale jak wrócimy na chwilę do Torunia i się dowiemy, ile wynosi zadłużenie szpitala w Toruniu, to rzeczywiście można rwać włosy z głowy. Cały ten system z trudem budowany przez lata, właściwie w rękach PiSu się rozsypał. My dzisiaj nie mamy systemu ochrony zdrowia. W ogóle nie ma czegoś takiego jak system. Po kilku latach ich rządów jest chaos, długi przekraczające wyobrażenie, będące realnym zagrożeniem dla istnienia właściwie prawie wszystkich, jeśli nie wszystkich, szpitali powiatowych i kompletny bałagan, jeśli chodzi o wycenę. Dużo też było uwag na temat ograniczeń takich bierokratycznych, dotyczących np. rezydentów, takiej nieumiejętności wykorzystania tych ludzi, których mamy w tej chwili w zawodzie. Można by grubą księgę napisać tylko z tych waszych spotkań w kilku szpitalach w Kujawsko-Pomorskim. Poseł Arek Myrcha był w Brodnicy i tam mówił o grupie młodych ludzi, którzy z takim gorącym apelem i powitano ich słowa oklaskami. Mówili o tym, że trzeba wygrasić agresję w polskim życiu politycznym, że nie możemy prowadzić wojen o wszystko. Żyjemy dzisiaj w takim bardzo trudnym momencie historycznym. Jutro będzie u nas prezydent Zeleński. Ta wojna ukraińska, agresja rosyjska na Ukrainę wisi też przecież w jakimś sensie ciągle nad nami, mamy ją w świadomości. Jest wystarczająco obiektywnych powodów, żeby się martwić o różne rzeczy i nie trzeba do tego dokładać wewnętrznej agresji i nienawiści. My jesteśmy dzisiaj świadkami różnych manipulacji i takich politycznych operacji, które mają spowodować, że nawet takie symbole, które były symbolami ogólnonarodowego pojednania w chwilach bardzo trudnych w czasie stanu wojennego. Na przykład papież, Jan Paweł II był symbolem takiej jedności, a dzisiaj PiS chce z niego zrobić figurę konfliktu politycznego. Wpadli nawet na ten pomysł, żeby z Jana Pawła II zrobić narzędzie wywołania konfliktu i takiej wzajemnej niechęci i agresji. Tę inwencję naprawdę, ja muszę powiedzieć, spodziewałem się wielu złych rzeczy po PiS-ie, ale aż takiej wyobraźni nie miałem, żeby zobaczyć ten moment, w którym z pamięci o Janie Pawle II robi się taką maczugę polityczną, żeby walić swoich konkurentów po głowie. W tejże brodnicy przedsiębiorcy zwrócili uwagę na rzecz zupełnie oczywistą, że ta drożyzna, inflacja, ona bije nas wszystkich po kieszeniach w sposób bezlitosny i w taki wielowymiarowy. I rząd nie reaguje na przykład na tak oczywistą rzecz, jak podniesienie tego pułapu dla tych, którzy chcieliby być wolnymi od VAT-u, to jest ciągle na poziomie 200 tysięcy rocznie. Ale kiedy to było ustanowione, znaczy wtedy 200 tysięcy coś znaczyło, dzisiaj te 200 tysięcy waży o wiele, wiele mniej. Więc obiektywnie tych przymusowych płatników VAT-u liczba rośnie lawinowo, znaczy prawie każdy w tej chwili musi być płatnikiem VAT-u, chociaż ideą było, żeby ci, którzy mają właśnie tę sprzedaż na takim umiarkowanym poziomie, żeby mogli wybrać, czy chcą, czy nie chcą być płatnikiem VAT-u. Podniesienie tego pułapu jest absolutnie potrzebą chwili i to mniej więcej adekwatnie do tego, jak wzrosły ceny, jak straciła na wartości złotówka, siła nabywcza. Także dołączam się do apelu przedsiębiorców zbrodnicy o wzrost limitu zwolnienia z VAT. Byliście w Tucholi, senator Andrzej Kobiak, Paweł Olszewski zdaje się tak też i w Tucholi znowu to usłyszeliście, co ja słyszałem niedawno w Sępólnie Krajeńskim, gdzie byłem kilka tygodni temu i, czyli polskie drewno. Dowiedziałem się i w Tucholi o tym rozmawialiście, że rżną już teraz te drzewa, które nie powinny być z oczystych względów, są za młode. Nie powinny być przedmiotem tej nadzwyczajnej agresji. I wiecie, że to, co miarż zatyka dech w piersiach, powiem Wam szczerze, kiedy widzę Ziobrę i jego kamratów Solidarnej Polski, którzy okupują dzisiaj polskie lasy, kontrolują lasy państwowe i oni mówią o tym, że rozpoczynają akcję ochrony czy obrony polskich lasów przed Unią Europejską. Wyobrażacie sobie goście, którzy doprowadzili do największej wycinki drzew w historii Polski. Polska stała się jednym z trzech największych eksporterów drewna do Chin. Oni naprawdę, w tym nie ma słowa przesady, wycinają polskie lasy i wywożą je do Chin. Równocześnie wskazując na bandycko wysokie ceny drewna tu w Polsce, producentów polskich mebli, dziesiątek, setek, tysięcy polskich firm, bo przecież to jest nasza polska specjalność. I my musimy tu w Polsce płacić za polskie drewno horrendalnie wysokie ceny, ponieważ Ziobro i jego szajka zdecydowali się na taki, w jakimś sensie gangsterski, ale genialny numer. To znaczy ubrać się w szaty obrońcy polskich lasów i zarabiać na tym niewiarygodne wprost pieniądze, narażając nas na stratę lasu, na upadek firm krajowych polskich. To jest numer stulecia. Muszę powiedzieć, że ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic ochydniejszego niż taki obraz, kiedy ludzie słuchają takich kazań moralnych, które prawią im łajdacy, tacy ludzie bez zasad i bez jakiejś elementarnej przyzwoitości, no to Solidarna Polska, Ziobro i ci jego ludzie to jest dokładnie to. Oni nam mówią o tym, że będą bronić polskie lasy przed Europą. My naprawdę to będziemy długo pamiętali i to jest jeden z tych elementów, które będzie domagał się radykalnego rozliczenia. Ktoś i znowu, zobaczcie, czego nie dotkniemy, czego nie ruszymy. Ktoś znowu zarabia, jakaś nieduża grupa cwaniaków, zarabia gigantyczne pieniądze. A tysiące polskich uczciwych przedsiębiorców na tym traci, już nie mówiąc o tej największej stracie, jakim są polskie lasy. Rozmawiano też dużo wszędzie o polskim szkolnictwie, między innymi w Nakle, poseł Zwiewka był tam między innymi i wraca ciągle temat szkolnictwa zawodowego. Warto wreszcie też bardzo głośno powiedzieć, że tak jak musimy dzisiaj w Polsce wstawiać na ludzi pracy, na tych, którzy naprawdę pracują. Musimy przywrócić wreszcie nie tylko godność, ale taką elementarną logikę. Kto ciężko pracuje, ten dobrze zarabia. Nieważne są tytuły, ważne są oczywiście, bo inwestowanie w własną edukację ma duże znaczenie, ale tak na końcu każdy, kto jest gotów pracować, jest człowiekiem godnym najwyższego jakby podziwu, wsparcia i dzisiaj na rynku widzimy bardzo wyraźnie, jak z powodu złej polityki zanikają zawody takiej oczywistej użyteczności. Znaczy potrzebujemy fachowców w bardzo różnych zawodach. Nie ma gorszych i lepszych zawodów. Też musimy wreszcie sobie to wyraźnie powiedzieć. Znaczy każdy, kto jest gotów właśnie pracować, zarabiać, brać odpowiedzialność za siebie, za swoją rodzinę, ma prawo do szacunku i i praca musi się opłacać niezależnie od tego, jaką robotę wykonujemy. Każdy Polak, każda Polka, którzy są gotowi pracować, nie mówię o tych, którzy już się napracowali i są na emeryturze, ale ci, którzy mogą pracować, ci, którzy w sytuacji, w której pracy nie brakuje, powinni liczyć na wsparcie ze strony państwa i na szacunek każdego człowieka. Iwona Hartwig była w Rypinie i w Ławach pod Rypinem. W Ławach temat znany od lat, czyli nadmierna biurokracja, która uniemożliwia lokalnym producentom sera. Hodują kozy, produkują ser i chcieliby wyjść z tym poza lokalny rynek. Wiem, znam tę sprawę, zawsze była jakby przedmiotem debat, ale dzisiaj te problemy o charakterze biurokratycznym powodują, że dla nich ten biznes zaczyna być mało opłacalny, jeśli nie są w stanie wyjść poza tylko lokalny rynek. A w samym Rypinie oczywiście też kwestia ludzi z niepełnosprawnościami. Tu nie muszę przypominać o działaniach Iwony Hartwig i całego środowiska, którego jest jedną z liderek. Ja chcę wam tylko powiedzieć, że ja jestem niezwykle poruszony tym, że na każdym spotkaniu otwartym, na którym jestem, na każdym bez wyjątku, przychodzą czy przyjeżdżają, bo często przyjeżdżają na wózkach, osoby z niepełnosprawnościami. Czasami bardzo mocno poszkodowane przez los. Często są to te osoby, które wymagają całodobowej opieki. I one przyjeżdżają na te spotkania, spokojnie argumentując i tłumacząc, na czym polegają ich prawa, dlaczego są tak rozgoryczeni, dlaczego są tak wściekli na tę władzę, która pozbawia ich, czy próbuje pozbawić ich godności, należnych praw i tego elementarnego wsparcia finansowego. To są ludzie, zawsze to podkreślam, silniejsi od nas. Im się naprawdę chce. I oni bardzo często mówią w imieniu tych innych, którzy nie mogą dojechać, którzy nie mają szansy publicznie wypowiedzieć tych bardzo takich mocnych i bolesnych argumentów. Muszę powiedzieć też, że jestem zbudowany reakcją wszystkich, którzy uczestniczą w tych spotkaniach. To są, jak wiecie, duże spotkania, po kilkaset, ponad tysiąc osób. I wszyscy ludzie jakby rozumieją, kiedy widzą taką bohaterkę, czy bohatera naszych czasów, osobę z taką masywną niepełnosprawnością, która umie walczyć o swoje w sposób godny, nienachalny, z taką nadzwyczajną cierpliwością, równocześnie konsekwencją. Muszę wam powiedzieć, że tak naprawdę to jest dla nas przesłanie. To w jaki sposób o swoje prawa walczą ludzie z niepełnosprawnościami, ta determinacja, a równocześnie kultura, cierpliwość, konsekwencja, to jest najlepszy z możliwych przykładów, jak dzisiaj w polskiej polityce powinniśmy my wszyscy postępować. Jesteśmy ich dłużnikami. W Grudziądzu było sporo mowy na temat między innymi wykluczenia komunikacyjnego. Tam jest kwestia tego, że PiS nie potrafi dokończyć nawet tego, co sam zaczął, linii kolejowej z Grudziądza do Kwidzenia. Ludzie z Pomorza i z Kujawka Pomorskiego wiedzą, jaki to jest problem. To jest w ogóle taka ciekawa rzecz, że PiS nie jest w stanie zbudować tego relatywnie prostego, dokończyć relatywnie prostego projektu, a równocześnie marszałek Całbecki wczoraj mówił o tym, że samorząd podejmuje wysiłek, żeby tu w Kujawsko-Pomorskim pojechała na torach, gdzie nie ma trakcji, pierwsza wodorowa lokomotywa i że to jest kwestia nie dziesięcioleci, tylko pokazuje mi, że marszałek w ciągu trzech lat powinna, tak? W ciągu trzech lat ta wodorowa lokomotywa powinna pojechać. Mówię o tym, bo też słyszę bardzo często tu w Kujawsko-Pomorskim o tych bardzo ambitnych zamierzeniach i planach dotyczących nauki. Kopernik to jest ktoś, to jest ktoś, kto podnosi tę pułap oczekiwań, jeśli chodzi o naukę i wiem, że o tym z marszałkiem długo rozmawialiśmy, także wczoraj, jak ważne jest ta perspektywa Kujawsko-Pomorska, regionu europejskiego, nowoczesnego, gdzie ludzie są konkretni, bardzo tak, tacy, no wiedzą co to jest ziemia, co to jest firma, co to jest odpowiedzialność. Bardzo cenię te cechy, tego mnie też uczono w domu i jestem szczęśliwy, że spotykam tutaj ludzi, którzy są twardymi realistami i potrafią marzyć, ale to są marzenia, które się szybko realizują. To nie jest ta propagandowa pizzerka, którą karmi Polaków PiS od wielu, wielu lat. Jestem przekonany, że jeśli się uprzecie, żeby najnowocześniejsza lokomotywa w tej części Europy ruszyła na trasie Toruń-Grudziądz, to tak czuję, że akurat tu to się musi udać i będę trzymał za to kciuki. Mam nadzieję, że za trzy lata przejedziemy tą trasą pierwszym wodorowym pociągiem. Słuchajcie, mam tu jeszcze sporo notatek, ale obiecałem, że tak, wiem. Ja jestem szczęśliwy, że to jest długa lista tego, co robicie. Chociaż mniej szczęśliwy jestem z tego powodu, że ta długa lista spraw to jest lista spraw bardzo smutnych. I ten bilans siedmiu czy niedługo ośmiu lat rządów PiS-u jest bilansem dramatycznie smutnym. To będą najdroższe święta wielkanocne w historii. Drożyzna staje się symbolem tych rządów. Drożyzna, za którą stoi ich pazerność, ich nieudolność, ich pogarda dla ludzi. Oni nawet nie są sobie w stanie wyobrazić, co to znaczy zrobić zakupy na święta, kiedy trzeba odliczyć każdy grosz i kiedy babcia zastanawia się, czy kupić jakiś na zajączka drobny prezent wnukom, czy produkty, które mogą starczyć na skromny obiad świąteczny. Nie chcę jakoś grasz na emocjach, bo to jest codzienne życie polskich rodzin. To nie jest jakiś polityczny spektakl. To jest codzienność. Każdego dnia robiąc zakupy, ludzie łapią się za głowy i chcieliby zmiany. Ja chcę Wam powiedzieć, że to jest być może dla nas najważniejsza zabawa.