Donald Tusk o protestach rolników i problemie ukraińskiego zboża
Donald Tusk w Lipsku pod Zamościem relacjonuje spotkanie z rolnikami i przedsiębiorcami rolnymi, którzy protestowali przeciwko napływowi nieskontrolowanego ukraińskiego zboża oraz wywłaszczeniom pod CPK. Zajął stanowisko krytyczne wobec działań rządu, mówiąc o zaniechaniach, możliwych brudnych interesach i ogromnym społecznym niezadowoleniu.
- Donald Tusk opisał poranne spotkanie w Lipsku pod Zamościem, gdzie rolnicy i przedsiębiorcy wyrażali złość i niepewność związaną z ukraińskim zbożem, jego standardami sanitarnymi i wpływem na ceny oraz konsumentów.
- Według niego rząd przez wiele miesięcy bagatelizował problem, tłumacząc, że nic się nie dzieje, mimo że rolnicy alarmowali już od maja zeszłego roku; wskazał na istniejące instytucje państwowe, które powinny monitorować sytuację, i sugerował, że ktoś na tym zarabiał "brudne pieniądze".
- Tusk podkreślił skalę społecznej krzywdy: brak konsultacji, brutalne wywłaszczenia pod CPK, transparenty mieszkańców z hasłem "PiS zabiera nam nasze domy" oraz codzienne problemy rodzin i przedsiębiorców rolnych w całym kraju.
- Mówił, że celem najbliższych wyborów nie jest triumf jednej partii, lecz zakończenie rządów, które jego zdaniem wyrządziły ogromne cierpienie, oraz pociągnięcie władzy do odpowiedzialności za skutki jej decyzji.
Najważniejsze ustalenia
- Donald Tusk opisał poranne spotkanie w Lipsku pod Zamościem, gdzie rolnicy i przedsiębiorcy wyrażali złość i niepewność związaną z ukraińskim zbożem, jego standardami sanitarnymi i wpływem na ceny oraz konsumentów.
Zarzuty wobec rządu
- Według niego rząd przez wiele miesięcy bagatelizował problem, tłumacząc, że nic się nie dzieje, mimo że rolnicy alarmowali już od maja zeszłego roku; wskazał na istniejące instytucje państwowe, które powinny monitorować sytuację, i sugerował, że ktoś na tym zarabiał "brudne pieniądze".
Skutki dla rolników i mieszkańców
- Tusk podkreślił skalę społecznej krzywdy: brak konsultacji, brutalne wywłaszczenia pod CPK, transparenty mieszkańców z hasłem "PiS zabiera nam nasze domy" oraz codzienne problemy rodzin i przedsiębiorców rolnych w całym kraju.
Znaczenie najbliższych wyborów
- Mówił, że celem najbliższych wyborów nie jest triumf jednej partii, lecz zakończenie rządów, które jego zdaniem wyrządziły ogromne cierpienie, oraz pociągnięcie władzy do odpowiedzialności za skutki jej decyzji.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk: Ostrzeżenie przed eurosceptyczną falą i wpływami Rosji
Donald Tusk - sztab kryzysowy we Wrocławiu
Donald Tusk: Nie ma bezpiecznej Polski bez Ukrainy
Donald Tusk o Zielonym Ładzie: przeciw przymusowi dla rolników
Donald Tusk: Podsłuchy, billingi i wotum zaufania
Donald Tusk pyta, kto ma działkę dla premiera
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Lipsko pod Zamościem to była dzisiaj moja pierwsza aktywność samego ranka, jak być może część z was zauważyła. Na pewno prezydent Gaj Podlaskiej ten moment pamięta na spotkaniu w Gaj Podlaskiej. Zostałem zaproszony przez rolników i przedsiębiorców rolnych właśnie do Lipska pod Zamościem. Oni protestują przeciwko temu, co spowodowało tak wielkie emocje i taką ludzką zwykłą złość wśród rolników polskich, ale także wśród wszystkich obywateli. Bo gdzieś w finale mówimy także o konsumentach zboża, mąki, chleba i o tej niepewności, która zaczyna towarzyszyć nie tylko rolnikom w tej kwestii, czyli niekontrolowanego, niesprawdzanego ukraińskiego zboża w Polsce, ale też tej niepewności dotyczącej standardów sanitarnych, jakościowych dotyczących tego zboża. Moje wrażenie było, właśnie powiem wam, wgniatające w ziemię. W czasie spotkania z rolnikami tam pod Zamościem usłyszeliśmy rzeczy, które są właściwie opisem zaniechań, a być może także brudnych interesów. To w skali właściwie takiej niewyobrażalnej. To, co wszystkich zaskakuje, to właściwie bezczelność władzy, która przez wiele, wiele miesięcy, od roku do, właściwie do wczoraj, wmawiała wszystkim, być może także sobie, że nic się nie dzieje, że nie ma żadnego problemu. I w czasie, kiedy od maja zeszłego roku, ja na początku czerwca miałem spotkanie z rolnikami na Dolnym Śląsku i wtedy głośno o tym mówiliśmy. Ale już od maja zeszłego roku polscy rolnicy podnieśli krzyk, że dzieje się rzecz bardzo niebezpieczna z punktu widzenia ich takich zupełnie podstawowych interesów. I ci, którzy ten krzyk podnosili, a ja to robiłem od czerwca, słyszeli w odpowiedzi, że nic się nie dzieje, że to jest ruska propaganda, że to jest wiadomo Tusk, to jego wina i tak dalej, ale że tak naprawdę nie ma problemu. I powtórzyli to i w lipcu i wmawiali w międzyczasie rolnikom, żeby się nie spieszyli ze sprzedażą zboża, mimo, że wtedy mogli osiągnąć ceny naprawdę bardzo, bardzo przyzwoite. W październiku, w listopadzie, kilka miesięcy temu, ministrowie, premier ciągle wmawiali wszystkim, że nic się nie dzieje, wszystko jest w jak najlepszym porządku, że ktoś wymyśla te problemy z ukraińskim zbożem. A przecież nie ma mowy o tym, żeby nie wiedzieli, bo przecież to wszystko powinno być i z całą pewnością było jakoś monitorowane przez służby państwowe. Czy to jest Kolej Państwowa, czy to jest Cło, czy to są Inspekcja Sanitarna, czy to jest Ministerstwo Rolnictwa, no można tak wymyślić, czy to są, czy to jest spółka Elewar, to jest wszystko państwo. I przedstawiciele tego państwa, mając wszystkie narzędzia w ręku, całą wiedzę, wmawiali wszystkim wkoło, że nie ma problemu. A ktoś w tym czasie zarabiał też na tym brudne pieniądze. I dlatego nie dziwmy się, że ten dzień zaczął się trochę tak, tak jak każdy dzień w ostatnich miesiącach, a więc od rozmowy z Polakami wściekłymi, że ktoś robi ich w ten sposób tak bezwzględny w konia, że ktoś zarabia na ich, na tym, co oni tracą każdego dnia. To zresztą takie dość symboliczne było, muszę wam powiedzieć, że jadąc do, tam na Zamojszczyznę, pod Zamość, do Lipska, mijałem też dziesiątki transparentów i banerów rozwieszonych na domach i płotach ludzi, którzy protestują przeciwko tym brutalnym wywłaszczeniom pod to sławetne CPK. Jeden napis, to było już za Zamościem, jeden napis był szczególnie taki emocjonalny, duży transparent wiszący na domu. PiS zabiera nam nasze domy. Już nikt nie ma zudzeń, że to jest ten partyjny kaprys, aby budować ten pomnik wielkości, jakim ma być CPK wielkości Kaczyńskiego. Jest tak naprawdę kosztem tysięcy polskich rodzin. Ja właściwie, jak wiecie, jeżdżę od miasta do miasta, od północy na południe, ze wschodu na zachód i właściwie wszędzie bez wyjątku. Byliście ze mną we wszystkich tych miejscach. Spotykamy ludzi, którzy czują się okradani, którym się niszczy życie poprzez niekonsultowane, brutalne w metodzie, akcje wywłaszczeń pod to chorałowo-pisowskie CPK. I mówię o symbolicznym wymiarze, chociaż dla tych tysięcy polskich rodzin to jest wymiar bardzo praktyczny, ale było właśnie w tym coś symbolicznego, że pokonuję te dziesiątki, setki i tysiące kilometrów i wszędzie spotykam ludzką krzywdę. I wszędzie spotykam polskie rodziny, polskich przedsiębiorców, polskich rolników, którzy na co dzień borykają się z nadzwyczajną wprost arogancją władzy, niekompetencją i bardzo często zwykłym złodziejstwem, ich kosztem. Mógłbym powiedzieć, że miałem satysfakcję z tego dzisiejszego porannego spotkania, bo ludzie tam nie owijali we wełnę i mówili bardzo mocnymi zdaniami, co myślą o tej władzy i czego życzą tej władzy. I jak traktują kolejne obietnice mając to doświadczenie jakie mają miliony Polaków, znaczy o łatwości wypowiadania tych słynnych zdań, chcemy aby, zrobimy być może, że jakby te puste słowa, a później ewentualne obietnice, że się podzieli pieniądze Polaków pomiędzy innych Polaków po to, żeby rozwiązać problem, który samemu się stworzyło. To jest ta istota władzy pisowskiej. Ale nie miałem satysfakcji, bo wiem, że skala tej niekompetencji złodziejstwa i takiego egoizmu partyjnego, cwaniactwa, ona przekroczyła już wszystkie miary. I że tak naprawdę to nasze zadanie i chciałbym, żebyśmy to wreszcie też sobie bardzo głośno i wyraźnie powiedzieli. To nasze zadanie, a więc najbliższe wybory, to jest, to nie jest zadanie, żeby wygrała nasza partia polityczna te wybory. Dzisiaj wszędzie, w każdej polskiej miejscowości Polki i Polacy myślą o tym, żeby to jak najszybciej się skończyło. Żeby rządy tych ludzi, niepohamowanych w pazerności i z całą pewnością są też rekordistami niekompetencji, żeby ktoś położył temu wreszcie kres. Nasza odpowiedzialność jest tym większa. Im większe cierpienie ludziom zgotowali rządzący. Tu nie chodzi o satysfakcję ze sportowego zwycięstwa. Tu nie chodzi o to, jaka partia będzie miała, jakie sondaże, jakie słupki i jaki na końcu wynik. Tu chodzi naprawdę o los tych, którzy dzisiaj są przez tę władzę wykorzystywani, okradani, którymi ta władza na co dzień pogardza. Chciałem Wam bardzo podziękować też za Waszą obecność. Podobnie jak w województwach, które już wizytowaliśmy przez te dwa miesiące. Także i tutaj zaimponowaliście mi swoją pracowitością i takim zaangażowaniem, determinacją. Byliście we wszystkich powiatach Lubelszczyzny. Tych danych już jest tyle, że ja naprawdę sobie bez notatki nie jestem w stanie poradzić. Sam fakt, że byliśmy do tej pory w sześciu województwach jako klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej i odbyliśmy tam 658 spotkań. To świadczy o skali właśnie naszej determinacji i wiary w to, że zmiana jest niezbędna, zmiana jest możliwa i że zależy w dużej mierze od tego, ile my w to własnej energii, determinacji włożymy. Mieliśmy wczoraj okazję już rozmawiać z ludźmi na spotkaniu w Białej Podlaskiej. Mi bardzo utkwiły w pamięci to, że ludziom też się chciało przejechać i powiedzieć głośno, a jechali czasami dziesiątki kilometrów. Na przykład mieszkańcy Rzeszczynki i innych okolicznych miejscowości w gminie Kodeń. Nauczyłem się też odmiany, nie jest takie proste, że to jest w Kodniu, a nie w Kodeniu, także uprzedam tych, którzy się nie przygotowali. Więc i tam ludzie mają problem właśnie też z tą arogancją i takim traktowaniem ludzi jak ich żywotnych, takich interesów, ich miejsca, w którym żyją, jak byle czego. Tam to jest problem instalowania krójników na skalę taką przemysłową wbrew woli mieszkańców i wbrew interesom tych gmin, bo to nie jest tylko kwestia jednej gminy. Oni są bardzo dumni i szczęśliwi, że mieszkają w tak unikatowym miejscu i są przerażeni nie tylko tym, co może ich spotkać, ale co może też zdewastować walory tego miejsca, w którym przyszło im żyć. I tam mówiliśmy się, że ci protestujący z Rzeszczynki i z innych miejscowości będą pod specjalną naszą opieką. Pani poseł Dorota Niedziela powiedziała mi, że już jest decyzja o zwołaniu komisji w tej sprawie. Nawet zanotowałem w trybie artykułu 152 brzmi groźnie i mam nadzieję, że rzeczywiście będziecie tam bardzo zdecydowani, żeby bronić tych ludzi. Szefowa Zielonych pani poseł Urszula Zielińska też obiecała tym, którzy przyjechali domagać się swoich praw, że będzie monitorowała całe naszą akcję pomocy w tej kwestii. CPK mówiłem już o tym, co widziałem na drodze do do Zamościa i do Lipska, ale wiem, że miało miejsce spotkanie w Krasnym Stawie i w Krasnym Stawie i tam ludzie też bardzo głośno podnosili te kwestie, bo to jest nie tylko Izbica. To nie tylko, ale też Krasny Staw, ludzie mają coraz częściej takie poczucie, że mogą stać się rzeczy nieodwołalne. Ja dlatego tak jeżdżę z wami przejść po Polsce, bo też często podnosimy w imieniu tych ludzi razem z tymi ludźmi krzyk, bo mamy i mamy na szczęście pierwsze efekty będąc w opozycji, nie mając narzędzi do podejmowania decyzji. Nie mamy jeszcze tej odpowiedzialności i władzy, podkreślam słowo jeszcze, ale jesteśmy w stanie zaoferować ludziom naszą obecność i wspólny głos, wspólny krzyk wtedy, kiedy trzeba krzyczeć i to jest coś więcej niż nadzieja. Ja jestem prawie pewien, tak jak to było kilka miesięcy temu, kiedy pojechałem do Raciborza i kiedy sami związkowcy tam w Rafako powiedzieli tak, dzięki temu, że Pan przyjechał, oni się wreszcie obudzili i zobaczyli, że mogą stracić głosy i że ta akcja przyniosła pozytywne rozwiązanie, udało się uratować poważną z wielkimi tradycjami fabrykę. Ja jestem też przekonany, dlatego naszym obowiązkiem i zadaniem jest też głośno krzyczeć w imieniu tych, którzy będą, czy są, czy mają być wywłaszczani. Może uda się spowolnić ten proces i po wygranych wyborach zatrzymamy tę inwestycję, która jest przeprowadzana kosztem ludzkiego nieszczęścia, ludzkiej własności. Dzisiaj na tych spotkaniach w 24 i już podkreślałem we wszystkich 24 powiatach województwa lubelskiego mieliście 16 spotkań otwartych, ponad 80 różnego typu wydarzeń. I to, że od wielu miesięcy i coraz intensywniej posłanki, posłowie, sanatorki, sanatorowie koalicji obywatelskiej są wszędzie tam, gdzie dzieje się krzywda, gdzie dzieje się zło, gdzie władza kradnie w sposób zupełnie bezwstydny. Ludzie zaczynają wierzyć, że nie są osamotnieni. Ja wtedy, kiedy zdecydowałem się na wezwanie do marszu 4 czerwca i mówiłem o tym wczoraj też w Białej Podlaskiej, miałem takie absolutne przekonanie, że to, co jest dzisiaj potrzebne, to pokazanie, że oni nie pozostaną bezkarni, a ludzie nie będą samotni w swoim nieszczęściu, w swojej krzywdzie. I to jest zawsze, też użyłem tego brutalnego, ale moim zdaniem prawdziwego porównania. Mafia boi się ludzi zorganizowanych, którzy ramię w ramię stają i mówią dosyć tego. Jeśli zobaczą tysiące ludzi na ulicach Warszawy, to zastanowią się pięć razy, zanim zdecydują się na podsłuchiwanie opozycji, sfałszowanie wyborów, okradanie nosy z demokracji. A do tego czasu będziemy, dzisiaj jesteśmy w Lublinie, za dwa dni będziemy na Podlasiu, później będziemy na Podkarpaciu, będziemy w województwie świętokrzyskim i tak dalej. Do 4 czerwca objedziemy wszystkie województwa i wszędzie będziemy pokazywali, że ludzie nie są sami, że ta władza nie będzie bezkarnia. Mam nadzieję, że z tych spotkań, nic dziwnego, że dzisiaj tyle mówimy o polskich rolnikach i o tym, co władza zrobiła, ile ran zadała polskiemu rolnictwu i polskim rolnikom w związku z tą niekompetencją i pazernością. Dzisiaj warto też głośno zażądać i robię to w imieniu tych wszystkich, których spotykam w całej Polsce, aby komisarz wyznaczony przez PiS, komisarz do spraw rolnictwa w Unii Europejskiej, który w marcu, dwa tygodnie temu, rozkładając w ręce powiedział, że on czeka na jakieś dyspozycje od Kaczyńskiego, czy od PiS, czy z rządu, żeby i to nie jest kwestia honoru, bo ja już dawno przestałem apelować do takich uczuć, jeśli chodzi o PiS-owców, ale w interesie jakby polskiego rolnictwa, ale też samego komisarza Wojciechowskiego. Podaj się chłopie do dymisji, zrezygnuj. Zmarnowałeś ten rok, zmarnowałeś ludziom ich wysiłek, ich pieniądze, ich ciężką pracę. Nie ma co czekać na jakieś procedury odwoływania, naprawdę szkoda każdego dnia i można to zrobić od ręki, jeśli komisarz sam zrezygnuje. Ja dzisiaj spotkałem, no i to nie są, to nie jest propaganda. Ja dzisiaj spotkałem tylko w Lipsku pod Zamościem. Co najmniej pięć osób, rozmawiają tam z wieloma rolniczkami i rolnikami, z których każda wydawała mi się bezdyskusyjnie bardziej kompetentna niż komisarz Wojciechowski. Sprawa rolniczka. To sprzątanie Polski trzeba zacząć nie po wyborach, tylko od dzisiaj. Dlatego będziemy, tak jak powiedziałem, będziemy wszędzie tam, gdzie taka jest potrzeba. Będziemy głośno razem z ludźmi krzyczeć i z całą pewnością, zanim wygramy wybory, uda nam się jeszcze kilka rzeczy naprawić, wyprostować, a przynajmniej zatrzymać. Właśnie dzięki temu, że jesteście w tej wyjątkowej trasie, każdego dnia, każdego tygodnia ze mną. Jeszcze raz Wam bardzo, bardzo za to dziękuję i do zobaczenia pojutrze na Podlasiu. Wszystkiego dobrego. Dziękuję.