Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Ostrzeżenie o rakietach i chaosie w obronie

Donald Tusk: Ostrzeżenie o rakietach i chaosie w obronie

Donald Tusk skrytykował rząd za zaniechania wobec serii incydentów powietrznych i zagrożeń dla bezpieczeństwa. Twierdził, że rosyjska rakieta zdolna przenosić ładunki jądrowe spadła na terytorium Polski, a władze zaniechały jej poszukiwania i nie uprzedziły społeczeństwa.

Najważniejsze ustalenia


- Tusk mówił o rosyjskiej rakiecie przygotowanej do przenoszenia ładunków jądrowych, która spadła na polskie terytorium. Zarzucił władzom dramatyczną niekompetencję i twierdził, że podjęto decyzję, by rakiety nie szukać i nie informować opinii publicznej.

Sprzeczne wersje władz


- W wystąpieniu wskazał na rozbieżne relacje ministerstwa obrony, szefa sztabu i prezydenta oraz sugerował, że ostateczne dowody można będzie znaleźć dopiero po wyborach. Podkreślał, że poszlaki jednoznacznie wskazują na zaniechanie działań.

Kolejne incydenty powietrzne


- Przypomniał o znikającym balonie, który znalazł się na alertach RCB i lokalnych mieszkańców w Sopocie oraz w województwach zachodniopomorskim i kujawsko-pomorskim, a także o dronie nad Okęciem, który niemal doprowadził do zderzenia z samolotem pasażerskim. Wskazał, że życie pasażerów było bezpośrednio zagrożone.

Ocena i apel polityczny


- Mówił, że nie wolno się bać, lecz trzeba zrobić wszystko, by z powodów fundamentalnych odsunąć obecną władzę od rządzenia. Ostrzegał przed możliwością kolejnych lat „ponurego cyrku”, jeśli nic się nie zmieni.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
W tym przypadku nie polega na różnicach politycznych czy ideologicznych, tylko albo takich przypadkach, o jakich wspomniał prezydent Czaskowski, czyli przypadkach ewidentnie klinicznych. Właściwie ja wam powiem, ja staram się unikać takich słów, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, czy on jest agent, czy on jest wariat, przecież to jest jedno i drugie jest tak samo niebezpieczne. Wydawało się, że pan minister Błaszczak przy Macierewiczu to jest wzór cnót, no jakiś taki normalny. Nie, ale słuchajcie, nagle mamy do czynienia z tak dramatyczną niekompetencją i tak gorszącym konfliktem. Nawet wiecie, w takich sprawach my się na miłość Boga tak szybko przyzwyczajamy do rzeczy, które powinny wywracać świat do góry nogami i obalać każdą władzę. Na nasze terytorium, słuchajcie, jest wojna. Nie ma tygodnia, żeby ktoś nie mówił, że Ruscy przygotowują się do ataku jądrowego na Ukrainę. Nie muszę wam przecież tłumaczyć, wiemy, co się dzieje za wschodnią granicą. Rosyjska rakieta przygotowana do przenoszenia ładunku jądrowego spada na nasze terytorium. Oni dzisiaj mówią, że jeden drugiego nie powiadomił. Minister obrony mówi, że nic nie wiedział. Szef sztabu mówi, że mu wszystko powiedział. Prezydent powiedział, że nic nie wiedział, bo ten mu nie powiedział. Ale że jest zupełnie niewinny ten, co nie powiedział. Później okazuje się, że oni podjęli decyzję, żeby tej rakiety nie szukać. Pierw poderwali samoloty, natowskie i polskie. To był bardzo poważny alarm. Nie wiedzieli, gdzie i co spadło. Nie wiedzieli, w co ta rakieta jest uzbrojona. Chcę wam powiedzieć, my dowody znajdziemy dopiero te prawdziwe po wyborach. Ale przecież dzisiaj poszlaki wskazują bardzo jednoznacznie. Oni zaniechali szukania rakiety. Nie poinformowali opinii publicznej o zagrożeniu, bo im to do propagandy nie pasowało. Bo dzień wcześniej generał Szymczak strzelał z granatnika. Więc się bali, że tego już będzie za dużo. Że wiemy, gdzie jest granatnik i Szymczak, ale nie wiemy, gdzie jest ruska rakieta, która jest zdolna przenosić ładunki jądrowe. Zrobili szybko zlot. Myśleli, że propagandą Kaczyńskiego przykryją kwestie Błaszczaka i rakiety. No ale ile minęło? 12 godzin? No i wiesz, okazało, że balon wleciał. Z kolei białoruski. Prawdopodobnie szpiegowski. I im zniknął. Zniknął w okolicach Rypina. Słuchajcie, ja w Sopocie otwieram telefon, czytam alert RCB, rządowego centrum. Wszyscy u mnie w województwie, podobnie w zachodniopomorskim i kujawsko, dostali alert rano. Zaginął balon. Nie podnoś go, naprawdę. Zgłoś go szybko na policję. Znaczy, wy rozumiecie, że ci goście odpowiadają za nasze bezpieczeństwo. W Warszawie od razu ulica zareagowała, robią ich w balona, tylko że to nie jest śmieszne. Tak. A propos właśnie Warszawy. No dobrze, minęło kolejnych 12 godzin. Jakiś drobiazg nad Okęciem. Mało nie zderzył się z samolotem pasażerskim. Ten drobiazg był wielkości szybowca, nieznanego pochodzenia dron. Nie dość, że go nie mogą znaleźć, to w ogóle nawet nie mają pojęcia skąd i dokąd poleciał. Zagrożone było bezpośrednio życie pasażerów dwóch samolotów. Też nikt tego nie zauważył, oprócz pilota, któremu to śmignęło przed oczyma. Wiecie, przecież tam jest naprawdę wojna. Przecież nie wiemy, jak się skończą wybory w Stanach Zjednoczonych. Przecież skłócili nas ze wszystkimi partnerami w zachodniej Europie. I oni odpowiadają za wojsko, za wojnę, za bezpieczeństwo. Naprawdę powiedziałbym, że jest czego się bać, ale ja uważam, że wniosek jest wręcz przeciwny. Nie możemy się bać, tylko trzeba naprawdę zrobić wszystko, żeby z powodów fundamentalnych odsunąć ich od władzy. Wyobrażacie sobie jeszcze cztery lata tego ponurego cyrku?