Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk w Kłodzku zapewnia: "Nic, co dane, nie będzie zabrane"

Donald Tusk w Kłodzku zapewnia: "Nic, co dane, nie będzie zabrane"

Donald Tusk w Kłodzku odpowiadał na pytania mieszkańców i zapewniał, że transfery społeczne zostaną zachowane. Ostrzegał przed rosnącą inflacją bazową (11,5%) i wskazywał, że 91% rodzin zmuszonych jest oszczędzać na podstawowych artykułach żywnościowych.

Gwarancja transferów społecznych


- Donald Tusk zapewnił, że nic, co już zostało przyznane, nie zostanie zabrane i wezwał do racjonalnego planowania kolejnych kroków, by nie rujnować sytuacji materialnej kraju. Podkreślił, że nie traktuje tego jako obietnicy wyborczej, lecz oczywistą konstatację.

Inflacja i codzienne koszty życia


- Wskazał na wysoką bazową inflację (11,5%) i skrytykował narracje o drożyźnie w pisowskiej telewizji, nazywając je kłamstwami i idiotyzmami. Zwrócił uwagę, że 91% Polek i Polaków przyznaje, iż musi oszczędzać na jedzeniu, co wpływa na codzienne życie rodzin.

Ocena rządów i znaczenie wyborów


- Podkreślił, że ponad 60% respondentów ocenia negatywnie rządy w kwestii gospodarki i sytuacji finansowej kraju. Apelował do niezdecydowanych, by decyzję wyborczą traktowali jako wybór na dziesięciolecia i brali pod uwagę realne skutki ekonomiczne dla dzieci i wnuków.

Wsparcie kampanii i osobiste historie


- Przypomniał o wsparciu finansowym sympatyków, mówiąc, że ponad 11 tysięcy osób wpłaciło datki, oraz przytoczył wzruszającą historię o ponad 90‑letnim sąsiedzie, który przekazał 200 zł. Zaznaczył, że takie gesty i emocjonalne zaangażowanie są silniejsze od działań służb i propagandy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Oddaję wam głos. Pani poseł Monika Wielichowska będzie prowadziła nasze spotkanie. Ma mikrofon w ręku. Radzę z nią nie zadzierać. Ja raz spróbowałem, do końca życia będę to pamiętał. Także proszę być zdyscyplinowanym. Słuchajcie państwo, tak jak mówiłam na początku, ręce do góry, a ja będę podchodzić. Nie ma ustawianych pytań. Jedynym naszym ograniczeniem jest, panie premierze, co czas. Po prostu. Więc krótkie pytania. Proszę, idę do pierwszej pani. Dzień dobry. Mam na imię Teresa. Jestem z Kłodzka. I jak widać, jestem dojrzałą seniorką. I to upoważnia mnie do wystosowania prośby. Nie pytania, a prośby i apelu. I tym razem nie do pana, ale do państwa tutaj zebranych. I nie tylko tutaj, szczególnie do tych, którzy są niezdecydowani. Do dziadków, babć, wujków, cioć, mam i ojców, którzy nie bardzo są zdecydowani, bo my tak, kochani moi, zróbmy, jeżeli nie dla siebie, to zagłosujmy dla naszych dzieci, dla wszystkich dzieci, żeby mogły żyć w szczęśliwej i normalnej Polsce. I skorzystam, jak już jestem, krótkie pytanie i to jest sygnał od seniorów, panie premierze. Proszę powiedzieć jeszcze raz, dużymi literami, że transfery społeczne zostaną zachowane. Dziękuję. I proszę, proszę prowadzić nas do wygranych wyborów. Wedle rozkazu, tak, to właściwie powinienem powtarzać na każdym spotkaniu. Nic, co dane, nie będzie zabrane. I nie jest to z mojej strony oferta wyborcza, tylko oczywista konstatacja. Można się zgadzać z takimi innymi decyzjami, można się nie zgadzać, czy za dużo dla tej grupy, czy za mało dla tej, czy wszyscy mają mieć 500+, czy 800+, od zaraz, czy... Ale jeśli już władza zdecydowała się na taką, a nie inną decyzję, która zmienia jakby, no, życie rodziny i ludzie dostosowują swoje życie do tego, co władza zagwarantowała, to nie po to się wygrywa wybory, żeby demolować życie zwykłych ludzi. Trzeba zrobić wszystko, żeby starczyło pieniędzy na to, co było już dane i żeby myśleć o kolejnych krokach w sposób racjonalny i odpowiedzialny, tak, żeby nie rujnować sytuacji materialnej całej ojczyzny. Pani mi powiedziała ważną rzecz i przypomniała mi też, bo widzę tutaj także planszę, mówi Pani o naszych dzieciach, naszych wnukach. Ja mam absolutne przekonanie, że te wybory rozstrzygną także o życiu moich dzieci i moich wnuków, że to jest decyzja, ta, która zapadnie jesienią, że to jest decyzja na dziesięciolecia, nie tylko dla nas, ale chcę też powiedzieć, że ludzie żyją też tu i teraz. To znaczy, my nie tylko musimy podjąć mądrą decyzję na rzecz wnuków i dzieci, ale musimy też podjąć tę decyzję po to, żeby nie było tego okrutnego codziennego doświadczenia z drożyzną. Gdybyśmy odłożyli na razie na bok te kłamstwa i idiotyzmy pisowskiej telewizji na temat drożyzny inflacji, no to oczywiście każdy, kto umie czytać dane, ten wie, że one są dramatyczne. Mamy dzisiaj tej tak zwanej bazowej inflacji, czyli nie spowodowanej wojną, gwałtownym skokiem cen energii, tylko sposobem rządzenia. To jest dzisiaj 11,5 i to będzie, jest albo będzie niedługo najwyższa inflacja ta bazowa w Europie. Ludzie zapytani i też chciałbym, żeby może jakoś to dotrze do tych wszystkich, którzy dzisiaj wahają się, nie chcą głosować albo myślą, żeby dać jeszcze 4 lata PiSowi. Ludzie zapytani o to, czy muszą oszczędzać na podstawowych artykułach żywnościowych. Odpowiedzieli tak. Wiecie, ile Polek i Polaków odpowiedziało, że zmuszonych jest oszczędzać i mniej wydawać na jedzenie? 91%. Praktycznie poza bogaczami każda polska rodzina została skazana na liczenie każdej złotówki wtedy, kiedy kupuje podstawowe artykuły żywnościowe. Nie planuje wyjazdu na Majorkę czy do Toskanii, tylko kiedy idzie do tej przysłowiowej Biedronki czy Żabki, żeby kupić ten podstawowy koszyk. Ponad 60% oceniło negatywnie na niedostateczne rządy PiS-u, jeśli chodzi o gospodarkę i sytuację finansową Polski. Ponad 60%. Więc jeśli my nadal dzisiaj widzimy, że te wybory nie są rozstrzygnięte, że tutaj każdy dzień, każda godzina, każda wasza pomoc, każda wasza aktywność mogą rozstrzygnąć o tym, kto w tym referendum, w tym prawdziwym referendum wygra. Oni czy my, ta dobra Polska. Ja też jestem. Ale to bez waszej roboty oczywiście się nie obejdzie. Ale też używajcie tych argumentów. Przekonujcie naszych oponentów. Przecież nie muszą słuchać Tuska, nawet nie muszą słuchać Pani, ale niech wyciągną elementarne wnioski. Z paragonu, jak wychodzi ze sklepu, z długu, jaki narasta nie tylko na ich głowach, ale też dzieci i wnuków, jak wygląda, czy będzie przyszłość Polski. To wszystko też od was zależy. Nie możecie już dalej udawać, że nie wiecie, że PiS doprowadził do nas na krawędź katastrofy. I że to jest odczuwalne w każdej polskiej rodzinie. Także chciałem też podziękować wam wszystkim za to zaangażowanie. Wiecie, że te spotkania, te wielkie spotkania, te pół miliona w Warszawie, te tysiące w Poznaniu, czy dzisiaj w Kłodzku, to jest też możliwe dzięki temu, że tak wiele z was, wielu z was postanowiło wesprzeć finansowo kampanię i Koalicję Obywatelską. Nie jest w moim zwyczaju, ja się z tym nie najlepiej czuję, ale muszę to powiedzieć, że ponad 11 tysięcy ludzi wpłaciło te swoje przysłowiowe, nawet grosze. Wszystko jest absolutnie bezcenne. Do mojej rodziny przyszedł sąsiad. Pan ma ponad 90 lat, właściwie nie widzi i miał w ręku, w dłoni zwinięte banknoty, 200 zł. I mówi pani, pani to przekażę może panu Donaldowi albo jakoś wpłaci, bo ja już nie dam rady, ale żeby wpłacić, bo ja chcę jeszcze raz usłyszeć i zobaczyć to, co zobaczyłem w Warszawie. I wiecie, to są takie momenty, kiedy ja sobie myślę, że jakby najmniejszy gest, bo to okej, jakoś sobie radzimy przecież, ale najmniejszy gest, taka aktywność zupełnie taka od serca właśnie tu, że to jest tyle silniejsze od ich służb, od ich propagandy. Znaczy jeden odruch serca, jedna uza wokół. Kogoś, kto się wzruszył, bo usłyszał prawdziwe słowo. To jest naprawdę silniejsze od wszystkich tych ich służb specjalnych, CBA, diabli wiedzą czego jeszcze razem wziętych. Także za to, za to wzruszenie, które ja odczuwam każdego dnia. Dzięki wam też jeszcze raz bardzo dziękuję. Dzień dobry panie premierze, dzień dobry państwu. Ja nazywam się Dariusz Kolasa. Ja nie będę miał problemu z wyborem, znaczy z oddaniem głosu, na kogo będę głosował. W latach 80. głosowałem na Solidarność, 4 czerwca 1989 roku głosowałem za wolną i demokratyczną Polską i teraz będę głosował na Koalicję Obywatelską. Innego wyboru nie ma, sobie nie wyobrażam, żebym mógł czynić inaczej, niż głosować właśnie na Koalicję Obywatelską. Dlatego, że w latach 80. walczyłem o wolność i demokrację, tu niedaleko w Wałbrzychu na kopalni Torez. Tam była pierwsza Solidarność w Wałbrzychu. Tam pierwsza kopalnia, jaka w Polsce stanęła, to była kopalnia Torez. Dzisiaj to się nazywa stara kopalnia. Tam było moje miejsce pracy i nauki. Później był żołnierz zawodowy, straż graniczny i tak dalej. Nie będę wymieniał. Ale chcę powiedzieć tak. Wolność kocham i rozumiem. I na PiS nigdy nie zagłosuję. Panie premierze, i mam nadzieję, że przyszły premierze, mam pytanie. Bo nie będę ukrywał, tutaj jestem człowiekiem katolikiem, człowiekiem wierzącym. I trzeba uregulować sprawy państwa i kościoła tych relacji, tych stosunków. Chciałbym się dowiedzieć, jak pan premier to widzi, jak to zrobić. Bo wiadomo, że ja sobie zdaję sprawę, rozmawiam z ludźmi i oni są właśnie trochę zaniepokojeni. Chodzi mi na przykład o katolików. Jeżeli Sławomir Nitras mówi, że trzeba coś tam opiłować, to chciałbym, żeby pan premier to wyjaśnił, na czym to ma polegać. Bo to jest też kilka milionów głosów, które może koalicja obywatelska otrzymać od tych ludzi na przykład wierzących. A ma dylemat teraz. Czy PiS, czy... Dziękuję bardzo. To jest absolutnie kluczowa kwestia. Ja chcę powiedzieć tak, że dla mnie osobiście to jest też wielki gest. Były działacz Solidarności, żołnierz, funkcjonariusz Straży Granicznej, wierzący katolik mówi, nie ma innego wyboru, tylko koalicja obywatelska. Te słowa mają wyjątkową wagę przez to, że pan je wypowiedział. Ja mam... To jest dla mnie jeden z większych takich politycznych ciężarów, muszę powiedzieć. To, co przeżywam jako katolik, jako człowiek wierzący. Ba, jako... No ja przez dwa lata byłem liderem europejskiej chadecki. Mamy problem... I zostawmy na razie na boku nie zawsze szczęśliwe sformułowania różnych polityków. Sławomir Nitras jest człowiekiem wierzącym. On jest taki konserwatywny bardziej w Platformie Obywatelskiej. On jest bliżej kościoła niż przeciętny polski wyborca. Natomiast czasami jak się używa zbyt mocnych słów, sam o tym wiem, to ludzie czasami mogą kogoś źle zrozumieć. On mówił, żeby odpiłować przywileje finansowe. Ja chcę powiedzieć i mówię to... Słuchajcie, jak ja na przykład czytam, że ziobro chce wprowadzić przepisy, które uczynią jednoznacznym i takim czytelnym system kar, za to, że ktoś będzie się niestosownie zachowywał w kościele. To jest kolejna... To jest, nie wiem, to jest pięćdziesiąta decyzja tej władzy, która doprowadza do tego, że ludzie nie chcą chodzić do kościoła. Ale ja nie mówię, że jest jakikolwiek przymus do chodzenia do kościoła. Ja mówię wręcz przeciwnie. Ja mówię o tym, że władza, która na przykład przygotowuje ustawę, zgodnie z którą będzie można karać kogoś, kto się zachowuje niestosownie w kościele, uzyska efekt odwrotny. To znaczy, ileś ludzi zacznie się zastanawiać, bo wiecie, tam jest do dwóch lat więzienia za złośliwe, niestosowne zachowanie się w kościele. Ale kto ma to ocenić? Kto ma interpretować, kto się zachowuje złośliwie, a kto nie? Tu już bym był ostrożny. Nie ma dla mnie żadnych wątpliwości. Nie ma dla mnie żadnych wątpliwości, że finansowe przywileje dla kościoła organizowane, i to przez takich ludzi jak ksiądz Rydzyk, że to splecenie, ten sojusz po raz kolejny w naszej historii tronu i ołtarza jest przede wszystkim groźny dla kościoła i jest źródłem cierpienia, niepewności, dezorientacji dla bardzo wielu wierzących. Mnie nikt nie będzie uczył wiary, w jaki sposób ja mam wierzyć. Z polityków. PiS wydaje mi się najmniej chrześcijańską partią w historii naszej ojczyzny. Stosunek do słabszego, stosunek do dzieci, stosunek do kobiet. Wszystkie te działania opresyjne, to poczucie, które narasta w nas wszystkich, że krajem rządzą ludzie zainteresowani wyłącznie mamoną, wyłącznie pieniędzmi. Te skuteczne niestety działania, które deprawują tak dużą część klerów w Polsce. To wszystko jest ze szkodą dla wierzących. Jeśli chcemy, a przecież wierzący chcą tego, żeby kondycja chrześcijaństwa była jak najlepsza, to trzeba jak najszybciej PiS odsunąć od władzy. Ratunkiem dla kościoła, który naprawdę jest zagrożony, widzimy to, zanikają powołania. Dzieci nie chcą chodzić na religię. W szkołach. Ale to wynika z tego, że coraz częściej ludzie widzą ten znak równości postawiony przez złych ludzi. PiS równa się kościół, kościół równa się PiS. Dla mnie mój kościół nie ma nic wspólnego z PiSem. I w ogóle nie powinien mieć nic wspólnego z władzą. Nie chcę też jako historyk, ale tu nie trzeba wielkiej wiedzy historycznej. Właściwie trzeba tylko rozumieć ducha chrześcijaństwa i cokolwiek wiedzieć na temat historii chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo zrodziło się z buntu wobec złej władzy, także z myślą o tych najsłabszych. Chrześcijanin w konflikcie władza, człowiek, władza, grupa ludzi słabszych, poszkodowanych nigdy nie staje po stronie władzy. Naszym obowiązkiem, niezależnie od tego czy wierzymy czy nie, ale jeśli chrześcijaństwo nie jest pustym słowem, to jest zawsze stanąć po stronie słabszych przeciwko władzy wtedy, kiedy ona ich krzywdzi. I nikt chyba nie zmieni tego przekonania. I bardzo bym chciał, jestem przekonany, że zmiana polityczna w Polsce zmieni także ten kontekst. I że tak jak my coraz bardziej, mówię o milionach Polek i Polaków, coraz bardziej czujemy się odpowiedzialni za to, kto będzie w Polsce rządził, to jestem też przekonany, że coraz więcej katolików, coraz więcej chrześcijan w Polsce poczuje się na nowo odpowiedzialnymi też za swój Kościół. Nie można Kościoła zostawić w rękach pisowskiej władzy i kilku biskupów, którzy tak naprawdę pomylili swoje powołanie i stali się de facto ministrami w rządzie PiSu. Dzień dobry. Nie wiem jak państwo, ale ja tak czuję, jakbym pana przewodniczącego znała już 100 lat. Nie ma już żadnego dystansu. Nie przeło by mi przez gardło, żeby powiedzieć o panu prezes na przykład. Ciekawe dlaczego. Reinka Boska panią ubranę. Ciekawe dlaczego. No po prostu prezes i przewodniczący, czyli ten, który prowadzi, przewodniczy i mam nadzieję, że doprowadzi nas pan do zwycięstwa. Myśmy tutaj bardzo byli w Polsce przygnębieni w momencie, kiedy pana nie było. Natomiast w momencie, kiedy pan wrócił, wiara wróciła. A już, po marszu 4 czerwca, to po prostu dostaliśmy skrzydeł. Jestem przekonana, że to wygramy. To widać po frekwencji na tych wszystkich marszach. Nie ma nawet o czym mówić. To będzie proste. Trudniej, myślę, będzie po. Nie mówię tutaj o przywróceniu praworządności i tak dalej, bo od tego są sądy. Ale jakby przywróceniu wartości. Wartości demokratycznych. Przyzwoitości. W szkole chyba trzeba, nie wiem, od przedszkola zacząć o tym mówić. Po prostu nie chodzi o Unię Europejską, o pieniądze i tak dalej. Sądy, jasne. Ale po prostu taka elementarna przyzwoitość, której teraz przez 8 lat po prostu nie widzieliśmy wśród rządzących. Ja mam pytanie takie. Większość z moich znajomych, odchodząc na emeryturę, robi to bardzo szybko, jeśli tylko może. Po czym podejmuje dodatkową pracę. W ten sposób mamy na rynku najmniej aktywnie zawodowo ludzi. Ja nie wiem, jaki pomysł na to może być, ale chciałabym poznać go, o ile w ogóle to jest możliwe do zrealizowania. Dziękuję. Przede wszystkim praca musi się znowu opłacać. I na przykład, szczególnie kiedy się patrzy na tę armię 2,5 miliona mniej więcej ludzi samozatrudnionych. Tych najmniejszych przedsiębiorców. Przedsiębiorców to może nawet za duże słowo. Ale ludzi pracujących na własny rachunek. Oni za kilka miesięcy dostaną po głowie jak nigdy dotąd. No liczy się, że i 20 tysięcy więcej w ciągu roku będą musieli zapłacić Państwu. Dyskusja o tych, którzy na niedużą skalę zajmują się przedsiębiorczością właściwie dotyka istoty problemu. PiS naprawdę jest przekonany, mówiłem o tym też w Poznaniu, ale myślę, że w Kłodzku te słowa zawzią równie przekonująco. PiS jakby zaprzeczył tej prawdzie, która jest fundamentem dobrobytu, społeczeństw, państw, ludzi, że to co dobre bierze się z pracy, a nie z załatwiania. Że filozofia jaką wprowadził PiS, tak bardzo przypominająca te czasy komunizmu, to jest filozofia promująca ludzi cwanych i deprecjonująca ludzi pracowitych. Już nie mówię o stosunku PiS-u i osobistym stosunku prezesa Kaczyńskiego do ludzi, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za swoje życie i prowadzą jakąś drobną firmę, czy są samozatrudnieni. O nich tak naprawdę Państwo powinno dbać ze szczególną czułością. To nie są bogacze. Kaczyński jest naprawdę przekonany, że jak ktoś jest przedsiębiorcą, przedsiębiorczynią, to znaczy, że kombinuje. Przecież jest dokładnie na odwrót. Kombinuje działacz PiS-u. Kombinuje PiS-owski urzędnik. A samozatrudniona, drobny przedsiębiorca ciężko harują od rana do wieczora i utrzymują tych, którzy sobie załatwiają te fuchy. Więc ja wiem, że dla Pani, prawdopodobnie dla większości z nas te słowa brzmią banalnie, są oczywistością. Ktoś mógłby się zapytać, po co to powtarzasz? Problem polega na tym, że od 8 lat w Polsce rządzą ludzie, którzy zrobili z tego zasadę obowiązującą. I zobaczcie, jeśli tylko jakoś przypadkowo odkryta jedna skrzynka mailowa pokazuje, że od 8 lat ta władza zajmuje się głównie załatwianiem różnych biznesików i interesików. Czasami jest to tak groźny biznes dla wszystkich, jak na przykład tu w waszym województwie najgłośniejsza sprawa dotycząca wysypiska śmieci. Wszędzie, gdzie zobaczymy, że dzieje się coś groźnego, czy to jest zatruta odra, czy to jest ten skandal z wysypiskiem, czy to jest ta już cała fala nowych milionerów w spółkach Skarbu Państwa. Wszędzie tam widzimy ten ponury związek między władzą, partią, jedną konkretną partią i kasą. I zobaczcie, ile ludzi, szczególnie młodych ludzi, może sobie myśleć, dlaczego ja mam ciężko zaiwaniać, tak jak mój tata czy mama, jak widzę codziennie w gazetach, w telewizji, w internecie, młodzi głównie w internecie, że milionów można się dorobić nie ciężką pracą, tylko wujkiem z partii. Prawda? To jest, więc ja uważam, że samo odsunięcie PiSu od władzy będzie już, od władzy będzie bardzo mocnym sygnałem, że kończy się epoka tych, którzy załatwiają, tych, którzy myślą o stanowiskach, a nie o tym, co wytworzyć i co uczciwie sprzedać. Są też konkretne rzeczy dotyczące samego rynku pracy. Babciowe, które wzbudziło, przepraszam, jeśli ten termin komuś nie odpowiada. No ja myślę, no pokoleniowo to znaczy, żona jest babcią, ja jestem dziadkiem dla naszych wnuczon, więc często ich pilnujemy, więc to tak się jakoś mi w głowie skojarzyło. Ale oczywiście nie mówimy tu tylko o babciach, ale to babciowe to jest pomysł na to, żeby kobiety mogły, jeśli chcą, wrócić możliwie szybko do pracy. Część bardzo chce. W ogóle na przykład dyskusja o prawach kobiet, w tym prawa do legalnej aborcji. Ona musi zacząć się od tych podstawowych praw kobiet. Aborcja jest czymś zawsze strasznym. Jeśli mówimy o prawie do legalnej aborcji, to mówimy o życiu kobiety, o zdrowiu kobiety, o uniknięciu tragedii. Nie muszę tego Państwu tłumaczyć. Ale jeśli chcemy na serio przeciwdziałać na przykład aborcji, nie przymusem, nie karą więzienia, nie zakazem, to musimy zapewnić polskiej kobiecie bezpieczeństwo w najgłębszym i najszerszym tego słowa znaczeniu. Bezpieczeństwo w rodzinie, bezpieczeństwo w szpitalu, bezpieczeństwo na rynku pracy. No jakiś taki elementarny komfort. Znaczy większość wykluczeń, włącznie z komunikacyjnym, dotyka przede wszystkim kobiet z awansowanej ciąży albo młodych matek. One już w ogóle są uziemione bardzo często. Więc my proponujemy rozwiązania, które równocześnie są wsparciem dla rynku pracy, no bo coraz, będziemy mieli z tym coraz większy problem. No chcielibyśmy też, żeby kobiety chciały znowu rodzić. Jak się okazuje, kasa to nie jest sposób. Znaczy 500 plus ma inne walory, tak? Szczególnie dla najuboższych okazało się, no bardzo poważnym wsparciem. Bez dwóch zdań. Ale na pewno nie okazało się metodą na zwiększenie dzietności. Znaczy, ja nie mówię, że wręcz przeciwnie, ale na pewno nie pomogło, no bo mamy największy kryzys, jeśli chodzi o demografię w naszej historii w ogóle, poza II wojną światową. Więc trzeba szukać takich przemyślanych metod, przede wszystkim dających poczucie właśnie bezpieczeństwa i komfortu kobietom. I czy to są żłobki, czy to jest babciowe, czy to jest łatwość powrotu do pracy, czy prawo do legalnej aborcji w sytuacjach, w sytuacji, kiedy taka jest konieczność. I w ogóle, moim zdaniem, każda rozmowa o tej radykalnej zmianie takiej psychospołecznej musi zaczynać się w Polsce od kobiet. Ja w ogóle bym, ja to też powtarzam, ale z najgłębszym przekonaniem, z tym, że mnie, ja może bardziej przekonujący będę dla mężczyzn. No nie można głosować na partię, która odebrała nadzieję w takim stopniu polskim kobietom, że nie chcą już macierzyństwa. No, jaki bardziej dowód jest potrzebny? Co jeszcze? Przecież, okej, no nie moje słowa, no ale jeśli, no, jeśli u nas się rodzi mniej ludzi niż w 45, w 46, no to, a poziom życia jest przecież dużo wyższy, no to pomyślmy o tym, co takiego spowodowało, że ten zawał jest aż tak, aż tak dramatyczny. I dlatego ludzie, niezależnie od tego, na kogo głosują, dlaczego ludzie mają poczucie duszności. I nie jest to taka, no, mimo wszystko fajna duszność, jak tutaj z powodu gorącej temperatury, ale ta duszność, która odbiera chęć właśnie do życia, chęć do rodzicielstwa, chęć do szukania jakichś kreatywnych zajęć, że takie, PiS wskazał nas taką bylejakość, nie? Takie, a jakoś to będzie, tu się załatwi, to jakaś fucha, tam wujek pomoże, nie ma na co liczyć za bardzo, ktoś z rodziny wyjedzie na zachód znowu, no taka jest atmosfera się zrobiła, nie? Więc, więc jakby dla mnie stosunek do praw kobiet wydaje się dzisiaj kryterium chyba kluczowym, także paradoksalnie w sprawach gospodarczych. Jeśli nie zrozumiemy, co trzeba zrobić, żeby kobiety poczuły się bezpieczne, aktywne, to znaczy, że niczego nie rozumiemy. Dzień dobry, nazywam się Anna Takaszor, przyjechałam z Wrocławia. Już jakby nawiązując do tego, co powiedział pan premier, chciałam z tego miejsca bardzo serdecznie podziękować wszystkim kobietom oraz wspierających je mężczyznom, którzy wyszli na ulice polskich miast i miasteczek zamanifestować, że nie wyrażamy zgody na okradanie nas z podstawowych praw przez starszych, smutnych panów w garniturach. Jako społeczeństwo nie dajmy sobie wmówić, że to, co teraz widzimy, to jest tylko nasza urojona rzeczywistość, że to propaganda, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej nic nie zmienił, a tragedie polskich kobiet, jakie zachodzą w szpitalach, to tylko błędy medyczne albo zgony okołoporodowe, do jakich dochodziło także za czasów poprzednich rządów. Jest to po prostu nieprawda. Ja nie będę miała pytania, tylko chciałam z tego miejsca właśnie podziękować za to, że tak licznie Polacy wyszli na ten marsz. Jak już kończąc mam apel do wszystkich Polek i Polaków, aby pamiętali o jednej bardzo ważnej rzeczy. Kto śpi w demokracji, ten może obudzić się w dyptaturze. Tu już wszyscy się obudzili, także mamy powód chyba do nadziei. Dzień dobry, panie premierze Tusk. Mam takie jeszcze jedno pytanie. Pierwsze. Chciałbym, żeby pan jeszcze raz porozmawiał z panem Kosiniakiem, Hołownią i panem Czarzastym, ponieważ sytuacja, jaka się obecnie kryuje, no trzeba by było jeszcze ich poprosić, bo oni twierdzą i mówią, że będziemy wspólnie rządzić i tak dalej. Ale aby rządzić, trzeba najpierw wygrać wybory. To jest pierwsze pytanie. I ostatnie pytanie. Jako żołnierz, będący na 15 misech poza granicami kraju, na trzech wojnach, chciałbym, znam wszystkie sprawy, wprowadzając Polskę do NATO, będąc w strukturach natowskich, które nie będę za dużo mówił, ponieważ kryje mnie tajemnica, ale chciałbym, żeby pan największego szkodnika w wojsku polskim dokładnie rozliczył i te medale, które mu pan Duda przekazał, wszystkie mu zabrać. Jeśli... ... ... ... ... ... ... Dziękuję.