Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk w Ostródzie: Polska chce zmiany i realnej siły

Donald Tusk w Ostródzie: Polska chce zmiany i realnej siły

Donald Tusk w Ostródzie apelował o mobilizację przed wyborami i podkreślał, że Polska potrzebuje nie tylko poglądów, lecz realnej siły, która odsunie od władzy tych, którzy wprowadzają dezinformację. Krytykował rządową komunikację w sprawach bezpieczeństwa i wskazywał na brak nowoczesnego wyposażenia wojskowego.

Najważniejsze ustalenia


- Tusk mówił, że Polska nie czeka na polityków wygłaszających jedynie opinie - potrzebna jest realna, obywatelska siła, która w dniu wyborów odsunie od władzy osoby odpowiedzialne za obecną sytuację. Podkreślał skalę mobilizacji publicznej, odwołując się do marszu 4 czerwca, gdy w Warszawie było pół miliona osób.

Krytyka komunikacji rządowej


- Przypomniał, że premier nagrał filmik o Ostródzie i bezpieczeństwie, w którym miał m.in. przebierać się za żołnierza; zarzucił premierowi kłamstwa na temat decyzji dotyczących lokalnych inwestycji i manipulację faktami. Wskazywał też na problem "więźniów rządowej telewizji" - osób, które nie mają dostępu do niezależnych informacji.

Zarzuty wobec praktyk przy targach zbrojeniowych


- Przywołał wydarzenia na targach zbrojeniowych w Ostródzie, gdzie minister z współpracownikiem mieli zapłacić znacznie zawyżoną cenę za stoisko, co zakończyło się aresztowaniami. Nazwał to początkiem "wielkiego kłamstwa" wokół bezpieczeństwa Polski.

Bezpieczeństwo i sprzęt wojskowy


- Tusk podkreślił, że mimo retoryki o bezpieczeństwie wciąż brakuje bojowych śmigłowców i innego nowoczesnego wyposażenia. Ostrzegał, że rząd może wykorzystywać temat bezpieczeństwa i napięć przy granicy, by próbować blokować procedury demokratyczne w razie przegranych wyborów.

Odniesienia lokalne i solidarność z mieszkańcami


- Wspomniał pobyt prezesa Kaczyńskiego w Kodniu, pozdrowił mieszkańców i przypomniał swoje wcześniejsze zaangażowanie w sprawy lokalne, zwłaszcza obawy związane z planowanymi inwestycjami.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Słuchajcie, dajcie mi też coś powiedzieć. No witam was serdecznie. Rudy przyjechał do Ostródy. W jakimś sensie widzę samych rudzielców dzisiaj na widowni. Słuchajcie, to jest dla mnie niezwykły moment, że mogę zobaczyć na kolejnym naszym spotkaniu znowu tysiące Polek i Polaków. Mimo, że mamy środek wakacji, każda z was, każdy z was miał pewnie plany. Tak jest wszędzie, gdzie spotykamy się od wielu, wielu miesięcy z Polakami i z Polakami. Wszędzie chcą rozmawiać, chcą też manifestować swoją prawdziwą, najgłębszą emocję, tak jak wy przed chwilą. I to jest emocja bardzo pozytywna, właśnie płynąca od serca. Ja to dobrze wiem, czuję, bo wszędzie widzę podobne twarze. Wszędzie widzę na tych twarzach i uśmiech, i serdeczność, i gotowość do takich pozytywnych działań, a równocześnie determinację, czasami złość i narastające poczucie siły. Chcę wam powiedzieć, że ta siła jest absolutnie niezbędna. Nie wystarczy mieć właściwy pogląd. Polska nie czeka dzisiaj na polityków, Polska nie czeka dzisiaj na partie polityczne, które są zdolne wyłącznie wygłaszać poglądy. Mniej czy bardziej uzasadnione, mądrzejsze, głupsze, słuszne, niesłuszne. Polska chce zmiany, a więc Polska chce realnej siły. Polska, która w dniu wyborów odsunie od władzy tych, którzy powodują, że tysiące ludzi przychodzi w każdym polskim mieście, w każdej polskiej gminie. Tak, wszędzie widzę tysiące twarzy i to jest coś naprawdę bez precedensu, niesamowitego. Wiecie, to jest naprawdę ten znak, który ujawnił się z taką mocą w Warszawie w czasie marszu 4 czerwca, gdzie było nas pół miliona na ulicach Warszawy, że tu już żarty się skończyły. Że wy naprawdę postanowiłyście, wy naprawdę postanowiliście wziąć sprawy w swoje ręce. I że władza z dnia na dzień czuje się coraz mniej bezkarna. Oni naprawdę już czują, oni już naprawdę wiedzą, że za kilka miesięcy cała Polska, także ci wszyscy, którzy są dzisiaj więźniami rządowej telewizji. Mówię więźniami, bo w wielu miejscach w Polsce nie mają dostępu do innych informacji. Ale kiedy tylko wygramy wybory, to także ta część Polski okupowana przez PiS i jego kłamliwe, propagandowe szczekaczki. Także ta Polska dowie się, jak wygląda prawda o rządach PiS-u. Jestem dzisiaj w Ostrudzie i byłem mile zaskoczony, że do promocji tego kapitalnego miejsca wystarczy naprawdę tych kilkaset metrów dojazdu do amfiteatru, żeby zobaczyć jak unikatowe, jak wspaniałe, jak piękne jest to miejsce. Cieszę się, że nie tylko właśnie mój przyjazd jest formą promocji Ostrudzie. Ale też pan premier Morawiecki postanowił, wiedząc, że dzisiaj będę w Ostrudzie, też nagrać filmik o Ostrudzie, o bezpieczeństwie, o mnie i o wojsku. Nie wiem, czy widzieliście. Przebrał się w taki mundurek, trochę tak, żeby poudawać żołnierza, taki t-shirt w kolorze kaki. Zrobił taką groźną minę i powiedział, że powinniśmy przeprosić za coś, czego autorem głosującym za pewną ustawą był Jarosław Kaczyński. To jest pierwszy raz, kiedy panu Mateuszowi myli się, bardzo chciałby dosolić swojemu byłemu szefowi, a za każdym razem mu wychodzi inaczej i za każdym razem jakoś tak dowala aktualnemu szefowi. Bo mam w jakimś sensie, tak jak kiedyś Morawiecki był moim doradcą, nie był tam jakoś szczególnie przydatny i skuteczny, ale doczekałem się tego momentu, kiedy jest przydatny i skuteczny. To znaczy nie ma dnia, żeby nie walił kulą w płot. Więc, panie premierze, pan słyszy, wszyscy chcemy więcej pańskich filmików. To nas też przybliży do tego momentu, w którym będziemy naprawdę z satysfakcją patrzyli na wyniki wyborów. Sprawa jednak jest poważna. Pan premier Morawiecki postanowił jakby skorzystać z tego pretekstu, nakłamać, jak często mu to się zdarza na temat Ostrudy, na temat tego, czyja decyzja doprowadziła do rozwiązania pewnych struktur ważnych dla Ostrudy. Mówię tutaj o ośrodku szkolenia kierowców, za czym właśnie gorliwie głosował Jarosław Kaczyński jeszcze w 2001 roku. Ale tak naprawdę tematem miało być bezpieczeństwo i wojsko. To tu w Ostrudzie. Ja jestem prawie pewien, że nikt tego już nie pamięta. Więc przypomnijmy to dzisiaj tutaj w amfiteatrze w Ostrudzie. Po raz pierwszy PiS pokazał swoją prawdziwą twarz, jeśli chodzi o obronność i bezpieczeństwo Polski. Bo to tu, na targach zbrojeniówki, pan Macierewicz z panem Misiewiczem zapłacili kilka milionów złotych za stoisko, które było warte 200 tysięcy złotych. Oni już od pierwszych swoich dni działali w tak bezwstydny sposób, że akurat tutaj w Ostrudzie przesadzili i sami siebie musieli aresztować. Bo ci, którzy organizowali to Macierewiczowi i Misiewiczowi, na końcu zrobili to już tak nieudolnie i tak manifestacyjnie, że nawet służby PiS-owskie nie miały innego wyjścia, tylko musiały ich aresztować. Przypominam o tym ponurym jednak zdarzeniu, bo to był początek tego wielkiego kłamstwa na temat bezpieczeństwa Polski. Dzisiaj prezes Kaczyński jest w Kodniu. To jest nieduża, ale przepiękna miejscowość na Lubelszczyźnie, blisko granicy. Przy okazji pozdrawiam serdecznie wszystkich mieszkańców Kodnia. Mam nadzieję, że przypomnieliście działaczom PiSu i prezesowi Kaczyńskiemu o swoich problemach. Byliście na spotkaniu ze mną w Białej Podlaskiej. I pamiętam jak dziś wasze zaangażowanie, żeby ratować Kodeń przed inwestycją taką, która może rzeczywiście bardzo zaszkodzić tej miejscowości. Więc trzymam za was kciuki, pamiętam o was. Ale wracając do tej istoty rzeczy, bo PiS będzie przez najbliższe tygodnie mówił nieustannie o bezpieczeństwie. Będzie straszył nas ewentualnością konfliktu zbrojnego. Im naprawdę po głowach chodzi taki pomysł, że gdyby się miało okazać, a przecież to już prawie widać, że mogą przegrać wybory, to moim zdaniem będą gotowi nawet wykorzystać kwestie bezpieczeństwa, zagrożenia ze względu na wojnę, zagrożenia ze względu na wydarzenia i działania na Białorusi, żeby zablokować demokratyczne procedury w Polsce. Jeśli oni nam dzisiaj mówią, przebierając się w różne mundurki, że to oni są od bezpieczeństwa, to przypomnę, że my dzisiaj nadal nie mamy bojowych śmigłowców, innego nowoczesnego uzbrojenia, bo to oni jak doszli do władzy zablokowali wszystkie kontrakty, które były przygotowane przez mój rząd. To Macierewicz w sposób niezwykle pokrętny razem właśnie z Misiewiczami i tego typu działaczami PiSu zrobił wszystko, żeby de facto polską armię rozbroić, a nie dozbroić. Nie ma śmigłowców, wyrzuceni oficerowie. Od razu na początku konflikt z NATO, pamiętacie jego najazd na jedną z natowskich instytucji tutaj w Polsce. To był pierwszy akt. My dzisiaj jesteśmy bardzo do tyłu, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i kondycja naszego wojska, chociaż nigdy od czasów II wojny światowej to bezpieczeństwo nie było tak narażone ze względu na geopolitykę. Co gorsza, to był początek, prawdziwy finał ich nieudolności, braku odpowiedzialności, zachowań korupcyjnych, kłamliwych. To ta słynna rakieta, która spadła, której nie mogli znaleźć, bo w ogóle jej nie szukali, bo Kaczyński uważał, że to im może zaszkodzić. A kiedy się wydało, kiedy przypadkowo osoba znalazła rosyjską rakietę, to jedyny pomysł, jaki miał pan minister Błaszczak, to oskarżyć Bogu Ducha winnych generałów, ludzi w prawdziwych mundurach, nie przebranych w zielonkawy t-shirty i kostiumiki, a la Błaszczak czy Morawiecki, to na nich postanowali zrzucić całą odpowiedzialność. To jest dzisiaj wyzwanie numer jeden. Zacząłem od tego trudnego tematu, bo chcę wam jakby tak serio, nie chcę, żeby nasze spotkanie było po prostu jednym z wieców. Tak serio powiedzieć, że w tej wielkiej grze o Polskę dzisiaj nie chodzi o to, kto będzie miał sprytniejszą zagrywkę, lepszą kampanię, fajniejsze spoty telewizyjne. Problem polega na tym, że oni w najważniejszych sprawach dla Polski kłamią w sposób absolutnie bezwstydny, a to kłamstwo ma zamazać rzeczy niezwykle groźne dla wszystkich Polaków, dla bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Przede wszystkim ich dramatyczną niekompetencję, korupcję i gotowość do każdego łajdactwa i kłamstwa, byleby przykryć te brudne sprawki. I słuchajcie, jak wygląda zwykły i każdy kolejny dzień pod rządami PiS-u? Jak wyglądają fakty, a nie ich propaganda, nie ich mity? Dzisiaj. Ja nie wierzyłem, jak jechałem do was. Odbieram informacje. Dziś znowu płonęło kolejne składowisko nielegalne odpadów i śmieci. Słuchajcie, no nie ma dnia, żeby... I też, żebyście nie mieli wątpliwości. Dlaczego teraz zaczęły płonąć? Dlaczego teraz zaczęły płonąć te miejsca? Bo ci, którzy we współpracy z PiS-owską władzą, takich miejsc, gdzie te ślady prowadzące do dworczyków, do najwyższych byłych i aktualnych funkcjonariuszy PiS-owskich, ślady ich zaangażowania w nielegalne składowanie trujących odpadów. Oni wszyscy wiedzą, że za dwa miesiące będzie już można naprawdę sprawdzić, co kto przywiózł, gdzie składował i kto na tym zarabiał pieniądze. Pan minister Dworczyk nie będzie już mógł powiedzieć, tak jak to zrobił kilka miesięcy temu, że sobie nie życzy kontroli. Nie życzy kontroli w firmie, która jest z nim nieformalnie powiązana i która ma gigantyczne składowisko czy wysypisko tam gdzieś na Dolnym Śląsku. Więc jedyną metodą, żeby zamazać te ślady przestępstwa, żeby zniszczyć dowody tego śmieciowego biznesu, tej śmieciowej mafii, to są pożary, bo nie będzie czego badać. Nie wierzcie w przypadki, jeśli każdego dnia dostajemy informację, czy prawie każdego dnia o kolejnym nielegalnym składowisku odpadów lub śmieci. I prawie każdego dnia mam informację, że coś płonie. To znaczy, że PiS, widzę ten napis, PiS równa się drożyzna. Ja dzisiaj czuję, że PiS to równa się trucizna. Mam nadzieję, że a propos tej drożyzny, że w Ostródzie nie odczuwacie aż tak dotkliwie jak w większości nadmorskich miejscowości tej drożyzny. Ale ja pamiętam, że trudno było wetknąć palec na plażę, czy w Sopocie, czy w Ustce. Gdziekolwiek się nie było. Dzisiaj to raczej świeci w wielu miejscach pustkami. Mam nadzieję, że was to za bardzo nie dotknęło. Ale to, co mnie dzisiaj martwi, to to, że my maszerując w Warszawie 4 czerwca przeciwko drożyźnie, przeciwko łamaniu praw, prześladowaniu polskich kobiet. Pamiętacie, ile mieliśmy powodów, żeby pójść na tę wielką manifestację. Ale jeszcze wtedy tak do końca chyba nie wiedzieliśmy, nie rozumieliśmy, że oni naprawdę zostawią po sobie spaloną ziemię. Ja dzisiaj przyjechałem do was też, żeby prosić wszystkich w Polsce. I zaczynam tu od Warmii Mazur, od Ostródy. Przyjedźcie 1 października na nasz Marsz Serc, na Marsz Miliona Serc. I nie pytajcie, tu zwracam się do malkontentów, do sceptyków, do ludzi małej wiary. Nie pytajcie, po co jest ten marsz. Bo tak jak pół miliona ludzi w Warszawie dokładnie wiedziało, że jest rzeczą absolutnie dzisiaj najważniejszą. Pokazać władzy i pokazać wszystkim Polkom i Polakom, że jest siła, że rodzi się siła, która może to wszystko zmienić. Tak 1 października musimy pokazać, że ona już naprawdę jest gotowa do zwycięstwa, do przyjęcia władzy i do uporządkowania Polski po tym brudzie, po tej truciźnie, po tej spaleniźnie, jaką nam PiS zgotował. Wiecie dlaczego ja pójdę na ten Marsz? I wiecie dlaczego, dlaczego, dlaczego wy pójdziecie na ten Marsz? Bo nie możemy już dłużej patrzeć na to, jak ta władza poniewiera polskimi kobietami. Też nie ma dnia, żebyśmy nie słyszeli, nie oglądali jakichś upiornych obrazów. Pójdziemy w to, że nie ma dnia. W tym Marszu dlatego, bo nie możemy zgodzić się na to, aby założyli nam Pegasusa w każdym domu. Widzicie, co oni przygotowują. Jak się to ujawnia, to oni mówią, no może jeszcze nie dziś, może jutro. Możliwość podsłuchiwania, nagrywania, kontrolowania waszych smartfonów, telefonów, komputerów. Oni to w ustawie chcą mieć. Oni chcą móc kontrolować każdy wydatek prywatnej najmniejszej firmy. Chcę wam powiedzieć, że to nie jest dzisiaj slogan. Ten marsz jest tak ważny i te wybory są tak ważne. Bo zbyt długo, zbyt wielu Polaków uważało, że polityka jest nieważna, że oni nie interesują się polityką. Polityka zainteresowała się nimi. Jeśli ty odwracasz się od polityki, to wcale nie znaczy, że ta polityka nie przyjdzie do ciebie do domu. Po to, żeby skrzywdzić kobietę, żeby skrzywdzić dziecko, żeby kontrolować każdy wasz ruch, żeby kontrolować wasze pieniądze bez żadnego powodu. Tak jak bez żadnego powodu rzucają się prokuratorzy, policjanci na kobiety, które szukają schronienia w szpitalach. Tak jak bez żadnego powodu próbują nam wmówić, że bicie dzieci to jest najlepsza metoda wychowawcza. Tak jak mam taki, chcę wam to pokazać, mam tu gdzieś list od pewnego pana, który właściwie napisał, być może jedno dla bardzo wielu ludzi, jedno z najważniejszych uzasadnień, dlaczego będziemy maszerować w Warszawie i dlaczego musimy wygrać wybory. To jest coś niewiarygodnego, tylko kilka zdań przeczytam. To jest bardzo wiarygodne, ale zdumiewające w tym sensie, aż się wierzyć nie chcę. Pan Antoni Lepich napisał do mnie w jasiony, starszy pan, po siedemdziesiątce, poważnie chory. Dostał skierowanie na konieczną, szybką rehabilitację neurologiczną. Jest w tej chwili na wózku niwalidzkim i otrzymał tę informację od Górnośląskiego Centrum Rehabilitacji. Informacja dla osoby oczekującej w kolejce. Neurologia. Prosimy o uważne przeczytanie. Szanowny pan Antoni Lepich. Przypuszczalny termin przyjęcia trzeci tydzień maja 2034 roku. Tak, to brzmi jak tekst z niezłego kabaretu, ale panu Antoniemu do śmiechu nie jest. Ma czekać 11 lat, aż zacznie się jego rehabilitacja. Ciężko chory człowiek po siedemdziesiątce. I pan Antoni napisał do mnie list i pisze. W rządowej telewizji przekazują jak dobrze i coraz lepiej jest służbie zdrowia. Więc nie mogę zrozumieć skąd tak kosmicznie odległy termin mojej rehabilitacji. Choruję już 33 lata, ale takiego traktowania i lekceważenia, jak obecnie, jeszcze nie doświadczyłem. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Przeznaczam coraz więcej pieniędzy na lekarstwa. To już jest około 600 złotych. Na prywatną rehabilitację, bo nie mogę czekać, to jest prawie 1000 złotych. Zaczyna brakować na przeżycie, a niby jest coraz lepiej. To nie jest głos tylko pana Antoniego. On podobnie jak bohaterki tragicznych reportaży z ostatnich dni, on się odważył podpisać imieniem i nazwiskiem. Ale wiecie, że tysiące Polek i Polaków żyjących wokół nas boi się dzisiaj tej władzy. Boi się jej prosto w twarz powiedzieć, co myśli o tym, co zrobiono z naszą wodą, z naszym powietrzem, z naszą ziemią, z prawami kobiet, prawami dzieci. Z cenami podstawowych artykułów, z wolnością, przyzwoitością. Zatruli nam życie. Zatruli życie panu Antoniemu. Zatruli powietrze. Zatruli odrę. Zatruwają jeziora na Mazurach. Zatruwają przestrzeń publiczną kłamstwem i pogardą. Szczęśliwie lasów nie trują, bo wywożą im milionami drzew do Chin. I nadal nie wiemy, kto tak naprawdę na tym zarabia. Tak, widzieliśmy w akcji dzisiaj pan Kowalski, zdaje się wczoraj pan ozdoba, ci ministrowie. Wiecie, co jest najbardziej upiorne? I dlaczego nie chce mi się dzisiaj budować, wiecie, takich gładkich zdań i mówić pięknych słów? Można spytać pana ozdoby, jakie interesy chronił w tym jednym z największych skandali śmieciowych czy odpadowych, jakim jest sprawa fabryki Trotylu, nitrochemu z Bydgoszczy. Słuchajcie, to się naprawdę w głowie nie mieści. Pan ozdoba jest niedużej partii, która jest de facto częścią PiSu, obozu pisowskiego, jest kumplem pana Ziobry, pana Kowalskiego. On odpowiada m.in. za ochronię środowiska, za wysypiska, składowiska, za śmieci, za czystość powietrza, ziemi i wody. Wiecie, że on był przy tej sprawie, a ta sprawa polega na tym, że ich kolega, pan Krzysztof K., bo w tej chwili trzeba mówić Krzysztof K., ma już sprawę, szef tej fabryki Trotylu, największej fabryki Trotylu, pracującej dla NATO. Nawet PiS nie wytrzymał, tyle tam było afer. A to protekorowany i taki serdeczny kolega ludzi od Macierewicza i od Ziobry. Ale dopiero wtedy, kiedy wyszły na światłodzienne afery w tej fabryce, okazało się, że najgorsze dopiero przed nami. Z tej fabryki wywożono tony najbardziej trujących, najbardziej niebezpiecznych odpadów z produkcji Trotylu, m.in. tzw. czerwone wody. Wysłowicach pan Ozdoba, minister odpowiedzialny za te rzeczy ogłosił, że pewna część, która była składowana w tym mieście, została zutylizowana za 90 mln zł. Wy zapłaciliście, bo to z instytucji państwowych, 90 mln zł za utylizację tych odpadów właśnie z tej fabryki, którą prowadził kumpel tych ludzi. Wiecie, co się okazało? Że wcale nie było żadnej utylizacji. Że te trujące odpady zniknęły. Ale nie zostały zutylizowane. Ale dziesiątki mln zł zostały wydane. Oni robią brudne interesy w sprawie, która dotyczy zdrowia i życia naszych dzieci. Tysięcy ludzi. Wiecie co, dzisiaj ludzie czują w Zielonej Górze m.in. To nie są żarty. Kiedy mówię dzisiaj, PiS to nie tylko drożyzna. PiS to również trucizna. To nie rzucam słów na wiatr. Każdy dzień, każdy miesiąc, ich władzy to rosnące zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. To rosnące zagrożenie dla coraz chudszych portfeli w polskich rodzinach. To rosnące zagrożenie dla naszych kobiet i dzieci. To rosnące zagrożenie dla naszego środowiska naturalnego. Chcę Wam powiedzieć, że... Doszły do mnie sygnały prawie wprost z Pałacu Prezydenckiego, Pana Prezydenta Dudy, że po tym, kiedy wezwałem do marszu 1 października i oni wiedzą, że nas tam będzie naprawdę milion, oni już podjęli decyzję, żeby wybory przesunąć. Chciałbym, żebyście usłyszeli to w swoich pałacach, Panie Prezydencie, Panie Premierze Morawiecki, Panie Kaczyński, że ludzie tu w Ostródzie i w całej Polsce i tak nie ulegną, i tak się nie poddamy. Jeśli jest prawdą, że chcecie już zacząć manipulować przy terminie wyborów, jeśli jest prawdą, że szukacie już pretekstu, żeby te wybory przełożyć na święte nigdy, jeśli Pan Prezydent chce te wybory przesunąć, żeby marsz miliona serc nie był tuż przed wyborami, to chcę Wam powiedzieć, że jak będzie trzeba, to będziemy maszerować nie jeden dzień, tylko do dnia wyborów. I niech władza sobie nie wyobraża, że wiem, są bardzo skuteczni, okradają nas każdego z dnia, z pieniędzy, z marzeń, z bezpieczeństwa, z prawdy, ale przyjdzie ten dzień, kiedy my powiemy, nie, nie ukradniecie nam demokracji, nie ukradniecie Polkom i Polakom naszego zwycięstwa. Smutne jest to, że mógłbym godzinę albo i dwie opowiadać, co się właśnie dzieje każdego dnia, o przemocy, nieudolności, złodziejstwie, korupcji. Ale wiecie co? Ale przecież my mamy naprawdę bardzo poważny powód, żeby się uśmiechnąć. My wiemy dobrze, rudzi, blondyni, brunetki, szatynki, wszyscy bez wyjątku, że patriotyzm, patriotyzm to jest coś, czego nie daje ludziom tam z góry Kaczyński. To nie jest coś, co pisowska władza daje jako prezent czy mandat. Ty jesteś patriotą, a ty nie jesteś patriotką. Wszystkie Polki, wszyscy Polacy mają prawo czuć się patriotami. Niezależnie od poglądów, my jesteśmy i my jesteśmy tutaj po to, żeby przywrócić tę normalność i taką przyzwoitość. Ja nie wyobrażam sobie, żebym mógł powiedzieć o kimś, kto ma inny pogląd jak ja, niż ja. Inny kolor włosów niż ja. Że on nie jest patriotą, że jest wrogiem narodu. Wyobrażacie sobie, że można takie słowa kierować pod adresem ludzi tylko dlatego, że mają inny pogląd. Patriotyzm to jest codzienna uczciwość, to jest pamięć o naszych przodkach, to jest wiara i nadzieja w lepszą przyszłość w Polsce, to jest solidarność między ludźmi, to jest gotowość niesienia pomocy tym, którzy są w potrzebie. Prawdziwy patriotyzm to jest wyrozumiałość wobec tych Polek i tych Polaków i cierpliwość, którzy mają inny pogląd, wspierają się czasami z nami. Pójdziemy w marszu miliona serc, także dlatego, żeby pokazać, że my mamy w sobie tę siłę i tę moralną gotowość, żeby w Polsce znowu wszyscy czuli się jak u siebie w domu. Żeby już nie dzielić na gorszych i lepszych patriotów.