Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk we Włocławku: 'PiS przestraszył się obywateli'

Donald Tusk we Włocławku: 'PiS przestraszył się obywateli'

Donald Tusk we Włocławku mówił o konieczności kontynuacji inwestycji z funduszy unijnych i oczekiwaniu na KPO, które - jak stwierdził - ma wrócić do Polski w ciągu trzech miesięcy. Skrytykował działania PiS i powołanie komisji „Lex Tusk” jako próbę naruszenia demokracji oraz podkreślił, że społeczne protesty zmusiły władzę do wycofania się z tych planów.

Miejsce i priorytety wystąpienia


Włocławek - według niego - jest miastem powstałym m.in. dzięki pieniądzom unijnym. Tusk podkreślił potrzebę dalszego rozwoju i rozbudowy inwestycji lokalnych, które zależą od uruchomienia KPO.

Inwestycje i oczekiwanie na KPO


Powiedział, że KPO „wróci do Polski” w ciągu trzech miesięcy i że bez tych środków trudniej będzie kontynuować zaplanowane przedsięwzięcia infrastrukturalne. Zaznaczył znaczenie wsparcia unijnego dla regionów Kujaw i Pomorza.

Krytyka działań PiS i komisji Lex Tusk


Skrytykował propozycję komisji, nazwaną przez niego próbą „upolowania Tuska”, mówiąc o podłych sztuczkach i próbach wykluczenia liderów opozycji. Wskazał, że obawy przed odpowiedzialnością nie pozwoliły środowisku rządzącemu znaleźć chętnych do udziału w komisji.

Ataki na opozycję i mobilizacja obywatelska


Przypomniał o masowych protestach - pół miliona osób 4 czerwca - oraz o incydentach przy spotkaniach lokalnych, m.in. podczas wizyty senatora Krzysztofa Brejzy, gdzie - jak mówił - Janusz Kowalski prowokował. Zwrócił uwagę na konieczność dalszej mobilizacji i sugerował, że jeszcze większe demonstracje mogą wpłynąć na decyzje władzy, wskazując na datę 1 października jako możliwy moment kolejnej mobilizacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, jest już przewodniczący Donald Tusk, a ja oddaję głosy prezydentowi miasta, Markowi Wojcowskiemu. Dzień dobry Państwu, witam Państwa bardzo serdecznie. Witamy przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, pana Donalda Tuska. Panie przewodniczący, Kujawy Wschodnie witają. Czyli mamy tutaj Włocławek, Toruń, oczywiście Bydgosz, powiat włocławski, Lubraniec, Brześć. Nie będę wymieniał wszystkich nas, a chcę powiedzieć, że jest to miejsce wybudowane, jak pan się domyśla, z pieniędzy unijnych. Chcemy dalej budować, chcemy rozbudowywać, ale czekamy na KPO. Myślę, że już niedługo, w ciągu trzech miesięcy to KPO wróci do Polski. Także panie premierze, bardzo się cieszę, serdecznie pana witamy. Włocławianie, Kujawianie są ludźmi niezwykle przyjaznymi i proszę zobaczyć, jak pana pięknie witają. Witamy pana premiera Donalda Tuska. Słuchajcie, jestem we Włocławku, w miejscu, które z różnych powodów budzi zawsze moje emocje i tak głęboko w sercu. Pamiętacie może kilka lat temu, kiedy byłem premierem, kiedy kryzys finansowy rozlał się po całym świecie i wtedy dzięki wysiłkowi, przecież nie tylko mojemu, przede wszystkim wysiłkowi was, wszystkich Polek i Polaków, Polska postawiła się temu kryzysowi i była taka zielona wyspa wtedy. Polska była zieloną wyspą na mapie całej Europy. Była jedynym państwem, które oparło się kryzysowi i nadal odnotowywaliśmy wzrost jako jedyni w całej Europie. Więc mówiono o zielonej wyspie. Zielona wyspa to Irlandia. Tu we Włocławku nie muszę nikomu przypominać słów tej waszej w końcu piosenki. Kocham cię jak Irlandię. A ja Włocławek kocham bardziej niż Irlandię. Także i w ogóle mi się nie kojarzy z innymi słowami tej piosenki. Włokę ten ból przez Włocławek, bo jak widzę was tutaj nie tylko z Włocławka, ale z Kuja, z Pomorza, z Torunia, z Bydgoszczy, z Inowrocławia. A zresztą prezent Wojtkowski już wymienił sporo tych miejscowości. No to jestem bardzo, bardzo zbudowany. Jest was naprawdę bardzo dużo. Patrzyliście w niebo pewnie tak jak ja, jadący z Warszawy, ale jednak to was nie odstraszyło. Jestem naprawdę pełen wiary i czuję się silniejszy wtedy, kiedy widzę właśnie takich jak wy. Polki i Polaków, którzy niczego się nie boją. Ani PiSu, ani Kaczyńskiego, ani burzy, ani kryzysu. I to, że odwaga się opłaca, to, że kiedy ludzie wstają, idą razem, kiedy mają czyste sumienia, kiedy mają uśmiech na twarzy, kiedy mają w sercu Polskę, to wtedy mogą przenosić góry. Dzisiaj jest dla mnie specjalny dzień, kiedy PiS wymyślił komisję, która miała, jak pamiętacie, upolować Tuska. Nawet tego nie ukrywali. I powiem szczerze ku zdumieniu nie tylko Polek i Polaków, ale właściwie w całej Europie i na świecie też się za głowę łapali. Jak w demokracji europejskiej można coś takiego wykombinować, żeby wykluczyć liderów opozycji jakimiś takimi podłymi sztuczkami. I wtedy między innymi z tego powodu ludzie przyjechali do Warszawy. I warszawianki, warszawiacy też wyszli na ulicę. Pół miliona ludzi maszerowało ulicami Warszawy 4 czerwca. Między innymi dlatego, żeby powiedzieć bardzo głośno i wyraźnie Kaczyńskiemu, że jesteśmy gotowi bronić demokracji, uczciwości, naszych praw. I nie chodzi tu o prawa polityków, tylko podstawowych praw obywatelskich. Że mamy dosyć rządów niekompetentnych. Że mamy dosyć i drożyzny, i tego nieustannego chaosu. Pogardy i takiej wylewającej się przemocy. Wylewającej z ich telewizji, z ich gardeł, wtedy kiedy występują w Sejmie. Czy wtedy kiedy atakują spokojnych ludzi, którzy spotykają się z innymi ludźmi. I atakują uniemożliwiając dialog i rozmowę. Tak jak było choćby znowu dzisiaj. Na spotkaniu senatora Krzysztofa Brejzy z mieszkańcami. Gdzie po raz kolejny mój pupilek Janusz Kowalski. Tak, znowu postanowił dać znak, że żyje. I że jest taką kwintesencją. Jest symbolem tego, co PiS wymyśla w Polsce. Czyli takiego, wiecie, prostackiego, bezstydnego, z jednej strony awanturnictwa i braku szacunku dla oponentów. A z drugiej strony, mimo pozorów szaleństwa, niezwyklej zaradności, jeśli chodzi o własny interes. O tym jeszcze za chwilę parę słów powiem. Ale wracając do marszu. Ludzie przyjechali też wtedy, żeby powiedzieć, nie ma naszej zgody na tego typu gwałcenie demokracji, jak komisja Lex Tusk. No i dzisiaj PiS przyznał się, że tej komisji nie jest w stanie zrobić. Są dwa powody, dla których PiS zrezygnował. Pierwszy i zasadniczy. To przestraszyli się was. To nie jest tak, jak było przez lata w Polsce PiSu, że obywatele boją się władzy. Chociaż tak się zdarzało i zdarza. To władza musi się bać obywateli. I jak zobaczyli was wszystkich tam w Warszawie, jak widzą was dzisiaj tutaj we Wrocławcu, to im naprawdę portki drżą ze strachu. I wycofują się nawet z najbardziej podłych i wydawało im się dobrze przygotowanych pomysłów i prowokacji. Ja chcę wam powiedzieć, że jeśli przestraszyli się 4 czerwca pół miliona ludzi, jeśli kilka lat wcześniej przestraszyli się tysięcy, setek tysięcy polskich kobiet na ulicach i później w taki podły i właśnie w taki nieuczciwy sposób przeprowadzili te złe prawo antykobiece, wymierzone w interes polskich kobiet. Ale mimo wszystko przestraszyli się i nie byli w stanie tak wprost przeprowadzić tych swoich groźnych pomysłów. Musieli szukać jakichś wytrychów. To jest ich specjalność, wytrych. Wiecie, kto posługuje się na co dzień wytrychem? Dokładnie tak. Złodzieje. To jest narzędzie złodziei. A dla nich wytrych jest narzędziem codziennej pracy. Jeśli oni, zobaczywszy te pół miliona Polek i Polaków w Warszawie przestraszyli się, bo przestraszyli się także ci, którzy mieli w tej komisji uczestniczyć, bo dotarła do nich ta prawda, że to raptem 58 dni i będzie trzeba odpowiadać za rzeczy, które się robi te podłe, te bezprawne, te niekonstytucyjne. I nawet we własnych szeregach Kaczyński nie znalazł chętnych, gotowych poświęcić swoją reputację, swoją polityczną głowę i musieli się z tego wycofać. To teraz wyobraźcie sobie, tu we Włocławku, na Kujawach, na Pomorzu, jak się przestraszą miliona serc w Warszawie 1 października. To, co stało się dzisiaj, pokazuje, jak ważne jest. Niektórzy, wiecie, czasami jak wróciłem do polskiej polityki, rozmawiałem z ludźmi, niektórzy byli tacy zniechęceni i mówili, nic nie daje, kobiety walczyły, a jednak oni tam swoje jakoś przeprowadzili, nie liczą się z nami. Słuchajcie, tak nie jest. Raz, drugi mogą zlekceważyć, ale jak się zbliża dzień sądu, a 15 października to jest dzień sądu, to wtedy im więcej nas, tym oni bardziej pokornieją. Koleżanki i koledzy, którzy są na co dzień w Sejmie, mówią, że oni już nie mają takich butnych min. Oni bardzo nerwowo już reagują, widać strach na ich twarzach. On jest uzasadniony, ale chcę dzisiaj też bardzo wyraźnie powiedzieć, że ten milion ludzi w Warszawie, który spotka się 1 października i miliony ludzi przy urnach wyborczych 15 października, że my wszyscy razem nie będziemy szli po odwet. Ja naprawdę bardzo serio traktuję te słowa, które wypowiedziałem do Polek, Polaków w Warszawie o potrzebie pojednania. My musimy oczywiście pierwszy zwyciężyć. Trzeba wybory wygrać. Trzeba rozliczyć zło. Trzeba naprawić ludzkie krzywdy, których przez te 8 lat nazbierało się co niemiara. I to wszystko jest potrzebne po to, żebyśmy podjęli próbę pojednania. Nikt tylko dlatego, że głosował na PiS, że pracuje w jakichś instytucjach, nikogo żadna krzywda nie spotka i nie może spotkać. Trzeba pociągnąć do odpowiedzialności tych kilkadziesiąt, może kilkaset osób, które czynią to zło w sposób niemalże kryminalny, którzy tak bezwstydnie okradają Polki i Polaków z naszych pieniędzy, z naszych marzeń, z naszych praw, z naszej przyszłości. Ale właśnie po to, żeby zwykli, normalni ludzie, zwykłe polskie rodziny, zwykłe Polki i zwykli Polacy, żebyśmy znowu wszyscy mogli ze sobą rozmawiać. Nie trzeba się we wszystkim zgadzać. Wymyślono kiedyś demokrację, głosowanie, pokojowe przekazywanie władzy, wolne media, partie polityczne, żeby ludzie wtedy, kiedy mają inne zdanie, wtedy, kiedy się różnią między sobą, nie skakali sobie do oczu, nie używali przemocy, tylko przekonywali, dyskutowali, debatowali, a na końcu, żeby ludzie rozstrzygali co cztery lata, kto w ich imieniu ma sprawować władzę. I ta władza po tych czterech latach, po ośmiu latach, to jest władza, którą trzeba rozliczyć z tego, co zrobiła i czego nie zrobiła. I ta władza, nawet jeśli ma bardzo silny mandat od wyborców, nie jest po to, żeby niszczyć tych, którzy inaczej myślą. Polska jest naszym wspólnym domem. Jak w każdym polskim domu, nie wszyscy się kochają. Często się kłócimy. W każdej rodzinie to jest normalne. Ale po to, żeby pod koniec dnia, czy dwa dni później, w zależności od tego, kto jak bardzo się umie gniewać, uścisnąć sobie dłoń, ucałować policzki, powiedzieć nie gniewam się, wybacz, przepraszam, dziękuję. To jest też polityka. Na tym właśnie polega demokracja. Kiedy mówię, że okradają nas w przyszłości, to jestem też pod wrażeniem czegoś wyjątkowego. Dzisiaj Jarosław Kaczyński ogłosił hasło wyborcze. Bezpieczna przyszłość dla Polaków. Wiecie co? Trzeba mieć coś wyjątkowego w głowie, żeby po ośmiu latach rządów, a on miał przez te osiem lat władzę absolutną, dobrze to wiemy, powiedzieć, że on w przyszłości postara się o bezpieczeństwo Polaków. W sumie jest jakaś logika w tym haśle. Bezpieczna przyszłość Polaków, bo wszyscy wiemy, jak niebezpieczna jest teraźniejszość polskich rodzin i Polaków. Na tym polega problem. Po ośmiu latach ich rządów, oni nam obiecują bezpieczną Polskę za jakiś czas. My, Polki i Polacy, żyjemy tu i teraz. My chcemy tu i teraz bezpiecznej Polski, spokojnego spokoju w naszym domu. My chcemy tu i teraz uczciwej i odpowiedzialnej władzy. Tak naprawdę to hasło powinno brzmieć bezpieczna przyszłość pisowców. Bo o to naprawdę umieją zadbać. Ja zawsze w życiu kierowałem się zasadą, żeby nikomu nie zaglądać, ani w życie rodzinne, ani do portfela. Ale wiecie co, kiedy słyszę o tej bezpiecznej przyszłości Polaków i równocześnie widzę tę nadzwyczajną pazerność, to chcę bardzo wyraźnie i głośno dzisiaj zapytać pana premiera Morawieckiego. Kiedyś w wirtualnej Polsce, to było dwa czy trzy lata temu, napisano długi artykuł o tym, że małżeństwo Morawieckich zgromadziło 40 milionów złotych majątku, nieruchomości. A potem postanowili to ukryć w sposób taki, aby w oświadczeniu premiera nie było informacji na ten temat. Nie zazdroszczę tych pieniędzy. Chcę tylko powiedzieć, że kiedy patrzę na Morawieckiego, na Obajtka, na Kowalskiego, na tych wszystkich, ci, którzy w mniej lub bardziej bezstydny sposób zarobili na władzy, w bardzo umiejętny sposób zadbali o swoje bezpieczeństwo, tak. Oni mogą myśleć, że przynajmniej materialnie, jeśli chodzi o pieniądze, to mają zapewnioną, bezpieczną przyszłość. Ale mogę wam powiedzieć, że po 15 października będą bardzo zaskoczeni ci, którzy naprawdę nielegalnie, w sposób niegodny dorobili się na waszej pracy. Będą musieli to wszystko po prostu oddać. Wszystko, co zostało zarobione nielegalnie, wszystko to, co jest takim, wiecie, takim łupem, łupem rabusiów, jeśli chodzi o spółki Skarbu Państwa, tak, to wszystko zostanie rozliczone co do złotówki. Bo te wszystkie złotówki muszą wrócić do was. Kiedy pokazaliśmy nasze biało-czerwone serduszka zaprojektowane przez nasze dzieciaki u mnie w biurze, to kilkanaście dni później eksperci od propagandy z PiSu też wymyślili takie charakterystyczne, takie czarne serduszka. Mojdań to dużo mówi i takie hasło do wyjazdu w PiSu z miłości do Polski. To jest hasło mniej więcej tak prawdziwe, jak to o bezpieczeństwie. Tak jak naprawdę oni myślą o bezpieczeństwie, bezpiecznej przyszłości swojej partii, bezpiecznej przyszłości PiS-owców, to to drugie hasło dokładnie brzmi z miłości do kasy. Przecież po tych ośmiu latach widać, że to jest ich główna rządza i główna motywacja. I kiedy się tak zastanowicie, a ja o tym głośno mówiłem, bo widziałem na całym świecie bardzo podobne sytuacje. I już, no dobrze, 60-70 lat temu mądry filozof napisał, jeśli jakaś władza zaczyna rządy od ataku na niezależne sądy i na niezależne media, to znaczy, że ta władza chce kraść bezkarnie i żeby nikt o tym nie wiedział, ile kradnie. I dlatego jest potrzebny podległy im sąd i podległy im media. Przez te osiem lat, słuchajcie, można by już 100 tomów napisać o ich aferach i skandalach. Czy słyszeliście, i zwracam się do tych wszystkich, którzy nie mają też dostępu do innych mediów, jak tylko telewizja kurskiego, telewizja PiS-owska, czy przez te osiem lat widzieliście choćby jedną, jednozdaniową informację o przekrętach tej władzy w telewizji rządowej? A może słyszeliście o jakimś procesie sądowym PiS-owskiego ministra, czy innego nominata w spółce, który okazał się, że ma lepkie ręce? Czy słyszeliście o tym, żeby prokurator Ziobrowy zabrał się za korupcję w ich szeregach? Więc warto tę rzecz też nazwać po imieniu. Oni zaatakowali sądy i niezależne media, głównie dlatego, żeby bezkarnie i bezstydnie móc Polaków okradać. Także z naszych codziennie zarabianych w trudzie przez was pieniędzy. O tej bezpiecznej przyszłości też musimy mówić w kontekście, który staje się coraz bardziej bolesny dla ludzi. Ochrona zdrowia. Nigdy nie jest w tym łatwo. Też powiem, mam te doświadczenia europejskie, to zawsze w każdym kraju demokratycznym to jest jakiś problem. Potrzeby zawsze są nieograniczone. Wiecie, to nie jest tak łatwo jakby dać możliwie dostępną, możliwie tanią i rzeczywiście powszechną opiekę zdrowotną. Ale tak źle nigdy i nigdzie nie było. Na spotkaniu, chyba w ustroniu, czytałem kolejny list, jaki dostałem od pacjenta, który potrzebuje operacji i rehabilitacji biodra. I dowiedział się, że jest zapisany i za sześć lat, za sześć lat będzie miał okazję do tej operacji i rehabilitacji. Człowiek ponad siedemdziesięcioletni. Dzisiaj ukazała się informacja. Przecież ja tych informacji nie wymyślam. Statystyka, która wbija w ziemię. Na OIOM-ach, wiecie co to, niestety prawie wszyscy wiemy, co to jest OIOM. A dzięki pani marszałek Witek, chyba w ogóle już wszyscy wiemy, co to jest OIOM. Na, jest taka statystyka, śmiertelności na OIOM-ach. W Szwecji niecały 7% przypadków. Nie będę wymieniał innych państw europejskich. Wszystkie w tej okolicy do 10. W Mongolii, Mongolia 23% śmiertelności. No strzelajcie. Ile pod rządami PiSu śmiertelność wynosi w polskich OIOM-ach? 42%. Mongolia 23%. W Polsce 42%. To jest informacja z dzisiaj. Można przez godzinę tłumaczyć, dlaczego tak jest, złe finansowanie, opłacalność pewnych procedur, zbyt długie, tak zwane uporczywe, daremne leczenie, bo wtedy tam NFZ więcej płaci. Żadne tłumaczenie nie może sprostać tej informacji. Co ma pacjentów, ludzi, Polk i Polaków obchodzić? Tłumaczenie statystyków, polityków, ministrów. Jeśli na koniec dnia ten komunikat jest komunikatem śmiertelnym dla tylu chorych Polek i Polaków, zapisz się do specjalisty, dostaniesz dostęp do tego specjalisty w 2032 roku, bo takie listy też dostaję od ludzi. Zapisz się do dentysty. Wiecie, co to jest ból zęba? Każdy wie, ja też wiem. Zapisz się do dentysty z NFZ-u. Półtora miesiąca w tej chwili średnia kolejka. Fajnie jak, nie? Tak, półtora miesiąca. To też, w tym też zawiera się ironia tego słowa o bezpiecznej przyszłości. Bo Polki i Polacy po rządach PiSu myślą o tym, żeby w ogóle dożyć tej przyszłości. Ja już nie będę się znęcał nad tymi, którzy za to bezpieczeństwo militarne to wprost odpowiadają. Minister Rakieta Błaszczak przejdzie do historii. Dobrze wiemy. Naszym zadaniem, jeśli mówię o tym, że tak ważne jest ten 15 października, to jest właśnie odzyskanie poczucia bezpieczeństwa. Żeby rządzili w Polsce ludzie, którzy nie chcą czegoś tak na siłę ukryć. Jakichś łajdactw, jakichś takich dramatycznych niekompetencji. Chciałbym, żeby wszyscy w Polsce wiedzieli, ile i na co państwo wydaje, także jeśli chodzi o obronność. Chciałbym dzisiaj się dowiedzieć od nich, jak tak naprawdę wygląda tak zwany kredyt koreański. Nie będę państwa zanudzał, ale dlaczego tak jest, że nikt z nas nie wie i musieliśmy się dowiadywać od koreańskich parlamentarzystów, jaki dług Błaszczak tam zaciągnął i czy prawdą jest, że część czołgów tam zakupionych będzie działała przez kilkadziesiąt godzin i będzie wymagała remontu. Bo tego typu informacje też dochodzą. Może są nieprawdziwe. Tylko, że w Polsce już nikt nie czuje się bezpieczny i spokojny, bo już nikt z nas nie wie, co jest prawdą, co jest kłamstwem, co jest obietniczą, a co jest absolutnie fałszywą propagandą. Każde z nas, każda z nas, wszyscy wiemy, że oni mają wiele we ręce do roboty. Że oni tak naprawdę niczego nie potrafią dobrze zorganizować. Ale nie mamy pełnej wiedzy, ile za tym jeszcze kryje się zła. Chcę dla wam powiedzieć, że tak naprawdę nie musi być. Nie chodzi o to dzisiaj w Polsce, żeby obiecywać złote góry. Tu naprawdę chodzi o przywrócenie elementarnej normalności. Władza ma być sprawna, skromna i rozliczalna przez ludzi. Nie będę was zasypywał tymi, wiecie, upiornymi danymi, ile dzisiaj kosztuje biuro Morawieckiego, ile dzisiaj kosztuje biuro prezydenta Dudy i że to są wartości dziesięciokrotnie większe niż za czasów poprzedników. To nie jest, mówię wam, to nie jest, to jest łatwiejsze niż odnalezienie rakiety. No akurat w waszym województwie. Przywrócenie normalnych proporcji. Możemy mieć najtańszy i najskromniejszy rząd w Europie, a mamy najdroższy i najliczniejszy. To jest proste. Możemy wprowadzić uczciwą kontrolę Najwyższej Izby Kontroli, a nie starać się aresztować szefa Niku albo jego syna. No przecież my żyjemy w tak... Słuchajcie, wiecie, że nawet ja tak czasami sobie nawet ja się do tego trochę przyzwyczaiłem, bo jak słyszę to, co mówię o tym, co oni robią, to właściwie to już jest taka litania, nie? Znaczy właściwie to codziennie można dodawać nowe fakty. Już prawie na nikim to nie robi wrażenia. Nie poddajmy się temu. To musi na nas robić wrażenie. I dlatego musimy przekonać wszystkich wkoło, że można wybrać dobre, skromne, sprawne państwo. Władzę, która nie kradnie tylko myśli o tym, jak pomóc słabszym. To naprawdę jest zasięgu ręki. I dlatego proszę was wszystkich we Wrocławku, w Toruniu, w Bydgoszczy, w Inowrocławiu, wszędzie w waszym województwie idźcie głosować, namawiajcie innych po to, żeby października piętnastego pogonić Kaczyńskiego. Dobrze, wiem. Pierwsze krople spadły, a ja mam tutaj jeszcze parę mniej obowiązków. Wiecie co, jakby koło mnie stanęli ci, którzy kandydują od was. I mówię tutaj tylko o tej, no, grupie, no, to jest częściowa oczywiście grupa. Pozwolicie, no widzę, Iwona już stała, Iwona jest zawsze do działania gotowa. Iwona Hartwig, druga na liście toruńskiej. Chodźcie, chodźcie. Chodźcie, chodźcie. Cześć. Dzwoniłam dzisiaj do was. Chodźcie, chodźcie. Cześć. Arka Myrchę widzę gdzieś tutaj? Cześć. Cześć. Cześć. Pokażcie się wszystkim. Tam też możecie spojrzeć. Pozwólcie, że na chwilę oddam głos tym, którzy będą prowadzili te listy do bardzo poważnego, twardego boju. Zacznę, a wyjątkowo nie od pani. Wiecie, że mamy na listach to jest tysiąc ludzi pięćdziesiąt na pięćdziesiąt de facto pań i panów. Pierwsza lista w historii Polski tak zbudowana. Ale jakbyście tak, nie musicie na mnie patrzeć. Nie, patrzcie. Arku, daję ci na chwilę mikrofon. Ty będziesz prowadził listę toruńską. Dziękuję. Dziękuję, panie premierze. Witamy na Kujawach Wschodni. Witam serdecznie. Szanowni państwo, przede wszystkim, panie premierze, dziękuję za zaufanie. To jest ogromne wyzwanie, przede wszystkim ogromna odpowiedzialność. Znakomita ekipa z bardzo różnych miejscowości. Toruń, Toruń, Łubianka, Włocławek, Dorota z Lipna, Grzegorz z Torunia, Katarzyna z Chełmna, Toruń, pani starosta z powiatu toruńskiego, Jurek z Lipna, jest pani starosta z powiatu, ze Skępego, Mariusz z Aleksandrowa i okręg bydgoski jest Magda i Krzysztof. Kochani, bardzo różnorodna drużyna, tak jak różnorodny jest nasz okręg i różnorodne jest nasze województwo. To za co naprawdę najbardziej szanuję pana premiera. Oprócz jego odwagi, determinacji i skuteczności to to jak często podkreśla swoje przywiązanie do swojego regionu, do swojego macierzy i z tego miejsca do Gdańska, do Kaszub, bo my tutaj na Kujawach też jesteśmy dumni ze swojego regionu. Ja jestem z Torunia, ale moja mama jest, moja rodzina mojej mamy, z powiatu radziejowskiego, rejony Osięcin. Mój tata jest z Podlasia i każdy z nas ma swoją historię, każdy z nas tutaj ma swoją historię, każdy skądś przybył, ale wszyscy jak tu jesteśmy, dzisiaj na Kujawach w całej Polsce, wszyscy mamy takie samo prawo do równości, do równego traktowania, do szacunku, do godności i do normalności, której tak bardzo ta Polska dzisiaj potrzebuje. Tak więc oto są te wybory, o normalność. Iwona Hartwig. Dzień dobry Państwu. Powiem krótko. Byłam śmierdzącym rodzicem dla PiSu podczas protestu osób z niepełnosprawnościami. Nie zgadzam się i moje środowisko i na pewno Państwo nie zgadzają się z tą pogardą, poniżeniem. Nie zgadzam się również, panie przewodniczący, żeby był pan obrażany w mediach. Ja po prostu zwyczajnie po ludzku się na to nie zgadzam. Wiem, że zbudujemy bardzo dobry program dla osób z niepełnosprawnościami, że poprawimy ich życie, że poprawimy ich los. Wierzę w to mocno. Dziękuję bardzo. Magda Łośko. Magda Łośko, Bydgoszcz, Inowrocław, zwarci, gotowi do 15 października. 15 października, szanowni Państwo, damy wyraz naszym, naszym wolności. Damy wyraz wolności, damy wyraz tego, że chcemy mieć państwo normalne. Nie chcemy zawłaszczania państwa przez jedną osobę, przez jedną partię, tylko dla własnych, partykularnych interesów. My chcemy... No.