Donald Tusk ostrzega: blisko 2 tys. zł ZUS zrujnuje małe firmy
Donald Tusk w Sopocie mówił o spadku obrotów w turystyce i o zagrożeniu dla małych przedsiębiorstw. Ostrzegał przed obowiązkiem ZUS plus składka zdrowotna od 1 stycznia, który - jak podkreślił - zmusi wielu przedsiębiorców do płacenia blisko 2 tys. zł miesięcznie, nawet gdy nie mają przychodu.
Przemawiał z Sopotu, miejsca swego pochodzenia, wspominając dziadków i lokalne obrazy z dzieciństwa. Podkreślił poczucie „braterstwa” i to, że Sopot traktuje jak dom, opisując poranny bieg po plaży i spotkania z mieszkańcami.
Zwrócił uwagę na problem ponad dwóch milionów osób prowadzących działalność gospodarczą, które - według niego - będą obciążone nowymi składkami. Stwierdził, że nawet firmy na stracie będą musiały płacić blisko 2 tys. zł miesięcznie na ZUS i składkę zdrowotną.
Podkreślił spadki obrotów w miejscowościach turystycznych sięgające 20–40%, pustsze plaże i knajpy oraz rosnącą trudność w utrzymaniu się lokalnych biznesów. Zaznaczył, że to nie są milionerzy, lecz ludzie pracujący „na własną rękę” w gastronomii, usługach czy rolnictwie.
Przypomniał, że sukces Sopotu i Trójmiasta to zasługa mieszkańców i przedsiębiorców, a nie urzędników państwowych. Odniósł się też krytycznie do propagandy wymienionych w programach postaci i pochwalił lokalne władze miasta, mówiąc o dobrym zarządzaniu Sopotem.
Miejsce i osobiste wspomnienia
Przemawiał z Sopotu, miejsca swego pochodzenia, wspominając dziadków i lokalne obrazy z dzieciństwa. Podkreślił poczucie „braterstwa” i to, że Sopot traktuje jak dom, opisując poranny bieg po plaży i spotkania z mieszkańcami.
Zagrożenie dla małych przedsiębiorstw
Zwrócił uwagę na problem ponad dwóch milionów osób prowadzących działalność gospodarczą, które - według niego - będą obciążone nowymi składkami. Stwierdził, że nawet firmy na stracie będą musiały płacić blisko 2 tys. zł miesięcznie na ZUS i składkę zdrowotną.
Spadek obrotów i skala drożyzny
Podkreślił spadki obrotów w miejscowościach turystycznych sięgające 20–40%, pustsze plaże i knajpy oraz rosnącą trudność w utrzymaniu się lokalnych biznesów. Zaznaczył, że to nie są milionerzy, lecz ludzie pracujący „na własną rękę” w gastronomii, usługach czy rolnictwie.
Rola mieszkańców i krytyka propagandy
Przypomniał, że sukces Sopotu i Trójmiasta to zasługa mieszkańców i przedsiębiorców, a nie urzędników państwowych. Odniósł się też krytycznie do propagandy wymienionych w programach postaci i pochwalił lokalne władze miasta, mówiąc o dobrym zarządzaniu Sopotem.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk: KPO popłynie po rozdzieleniu funkcji ministra i prokuratora
Donald Tusk o prawomocności rządu Ukrainy i wsparciu Europy
Donald Tusk: Wierzę w Polskę - apel o jedność i zwycięstwo
Donald Tusk: Trybunał stanu to pieszczota. Oni będą siedzieć
Donald Tusk krytykuje przepisy o czajnikach w Policji
Briefing prasowy Premiera Donalda Tuska po wizycie w Armenii
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro komentuje wskaźniki i opóźnienia w sądach
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro: Sądy przyspieszyły — krótszy czas postępowań
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak: Niepewność wokół zboża i żądania do rządu
Lewica
Lewica: Pyta, kto płaci za pikniki 800 plus i krytykuje Kaczyńskiego
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki o czternastce, komunikacji i podróbkach głosu
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Bezrobocie, 500+ i manipulacja głosem AI
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
To jest to miejsce, gdzie ja mogę powiedzieć inaczej niż przez ostatnie miesiące w czasie spotkań z setkami tysięcy, no dobrze, z ponad milionem Polek i Polaków w różnych miejscowościach Polski. To jest to miejsce, gdzie ja mogę powiedzieć witam was u mnie w domu w Sopocie. Ktoś właśnie krzyknął i słusznie cała Polska jest twoim domem, bracie. Ja dziękuję za te słowa, bracie. Tak to czuję, tak wszędzie rzeczywiście, gdzie spotykamy się i rozmawiamy o tym, co dzieje się w Polsce. Przez ostatnie lata, przez ostatnie dziesięciolecia czuję dokładnie ten taki duch braterstwa. Przepraszam te słowa, może brzmią górnolotnie, ale tutaj w Sopocie, w miejscu, w którym mieszkali moi dziadkowie, moi rodzice. Czuję się jak w domu, a równocześnie w Sopocie, w Gdańsku, w Gdyni, w Trójmieście. Każdy czuje się jak w całej Polsce. Ze względu na piękną, trudną, kapitalną z punktu widzenia historii całej naszej ojczyzny, opowieść o tym, co zdarzyło się Polkom, Polakom, Polsce przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Patrzę tam w górę Mąciaka, po drugiej stronie torów kolejowych, mieszkał dziadek Józef. Tak, ten sławny dziadek, lutnik, bohater tysięcy programów Jacka Kurskiego i Kaczyńskiego. W Sopocie wszyscy go dobrze znali. Dobrze się stało, że mogę dzisiaj jeszcze raz powiedzieć mojemu dziadkowi, że nikt uczciwy w Polsce nie uległ tej propagandzie ludzi, którzy nic nie zrozumieli z historii Polski. Nic nie zrozumieli z historii Pomorza, Gdańska, Sopotu. Ja mieszkam stąd kilometr, może półtora, tam niedaleko stacji Sopot Wyścigi, gdzie przed wojną pracował mój drugi dziadek, po którym mam moje drugie imię, Franciszek Dawidowski, też na polskiej kolei przed wojną. Też podobnie jak dziadek Józef, więzień obozu w czasie II wojny światowej. Ale w mojej osobistej pamięci ten Mączak to dawno temu Złoty Ul z rodzicami. Ciastko w niedzielę, później Molo albo Plaża. To było Rokosowskiego. Nie, nie, to jak było Rokosowskiego, to ja już tego nie pamiętam, albo jeszcze nie mogłem pamiętać. Dla mnie to był zawsze Mączak. Dzisiaj rano biegłem sobie tradycyjnie po Sopockiej plaży w stronę Brzeźna i popływałem. Była dziesiąta rano mniej więcej i zobaczyłem, że plaża jest dość pustawa. Słuchajcie, niedziela, sierpień, koniec wakacji. Mówię o tym z troską, bo kiedy rozmawiam z burmistrzami, wójtami, prezydentami wsi, miasteczek, miast w Polsce, czy to jest nad morzem, nad Zatoką Gdańską, czy w górach, czy na Mazurach, to wszyscy załamują ręce i mówią słuchaj, no nie jest dobrze. U nas obroty spadły o 20, 30, 40%. Jako mieszkaniec Sopotu mógłbym przez chwilę poczuć trochę ulgi, że nie jest aż tak tłoczno. Ale przecież tu w Sopocie, podobnie jak w całej Polsce, tysiące, słuchajcie, dokładnie, no dobrze ponad 2 miliony ludzi pracuje tak na własną rękę, prowadzi własną działalność gospodarczą. To nie są milionerzy. To tym, którzy trafili do spółek Skarbu Państwa z nominacji Kaczyńskiego, wydaje się, że łatwo zarobić wielkie pieniądze. A ci, którzy codziennie ciężką robotą prowadząc małą restaurację, prowadząc gospodarstwo rolne, warsztat, zakład fryzjerski, to oni dokładnie wiedzą, że na każdą złotówkę trzeba ciężko zapracować. I dzisiaj to słowo drożyzna stało się przekleństwem także dla tych, którzy przyzwyczaili się, że latem o tej porze, z końcem sierpnia, plaża jest pełna od 9.00 i 10.00 rano. A później pełne są knajpy. Później pełne są kina. Pełny mąciak. Bo ludzi było na to stać. Okej, nie każdego, nie na wszystko, ale nie muszę was przekonywać, szczególnie mieszkańców Sopotu. A propos pozdrawiam pana taksówkarza, który kilkanaście dni temu powiedział mi, panie Donaldzie, to jest skandal, no ja patrzę w telewizji, panie, wszędzie. Od wschodu do zachodu, na południu, góry, a w Sopocie pana nie ma. No ja mówię, no jestem też w domu. A on mówi, no w domu tak, to łatwo być w domu. Ale my chcemy też z panem pogadać. Chcemy pana usłyszeć, więc przejąłem się tym i bardzo pana pozdrawiam, ale ten taksówkarz też mi powiedział o tym, co to znaczy dzisiaj. Nawet przecież w obiektywnie bogatym mieście, jakim jest Sopot, no bogatym też, bo świetnie prowadzonym przez Jacka Karnowskiego, prezydenta. Tak, tak. W Sopocie chwalić Karnowskiego to jest taki suchar. No każdy wie, że jest dobry. Nikogo to już właściwie nie, nikt się tym nie przejmuje. Wracając do istoty problemu. Tu jak dzisiaj szedłem do was, to uświadomiłem sobie, co to znaczy dla tych ponad dwóch milionów prowadzących działalność gospodarczą w Polsce. Ta informacja, która, no, zbroziła krew w żyłach. ZUS plus składka zdrowotna od 1 stycznia. Każdy, nawet jak jest na stracie, nawet jeśli nie zarobił ani grosza, będzie musiał zapłacić blisko 2 tys. złotych co miesiąc. Blisko 2 tys. złotych. Nie mając grosza przy duszy, bo akurat biznes nie idzie, bo akurat jest za drogo, bo ludzi nie stać na jego usługę. Będzie musiał płacić blisko 2 tys. złotych co miesiąc. To nie jest problem Sopotu tylko, to nie jest problem Zakopanego, to jest problem dokładnie w każdym miejscu Polski. Ludzie ciężkiej roboty, bo przecież sukces tych naszych polskich miast, polskich wsi, sukces Sopotu, no widzicie sam, jak Sopot pięknie wygląda, to nie jest sukces władzy. I mówię też o czasie, kiedy ja rządziłem, nie. To jest sukces tych wszystkich Polek i Polaków, którym władza stara się nie przeszkadzać, jeśli jest taka na tyle mądra, że nie przeszkadza. To nie urzędnicy państwowi dokonali tego cudu renowacji w Gdańsku czy w Sopocie. To nie urzędnicy państwowi z jakichś ministerstw spowodowali, że jak ktoś z zagranicy przyjeżdża do Gdyni, to rozdziawia naprawdę usta ze zdziwienia, ale naprawdę piękne miejsce. No pełny zachód. To zrobili ci wszyscy, którzy każdego dnia, każdej godziny ciężko pracują i coraz częściej też ciężko klną. Bo zdają sobie sprawę, że za kilka miesięcy z ich ciężkiej harówy, ciężkiej roboty nie będzie ani złotówki. Będzie tylko dwa tysiące miesięcznie haraczu na ZUS i składkę zdrowotną. Mówię o tym rozgoryczony, no bo wiecie, bardzo trudno ze spokojem wysłuchiwać tych skarg i tej takiej złości, bo słyszę ją często w głosach ludzi, którzy mają prawo czuć się zawiedzeni, że ich robota idzie tak naprawdę na marne. Idąc do was też zwróciłem uwagę na kwestię, jakoś się mało o niej mówi. Jest tyle skandali, tyle kradzieży, tyle bałaganu, że właściwie wszyscy już jakby machnęli ręką na te wielkie polskie pieniądze, które pan Kaczyński i pan Ziobro zablokowali, podkreślam polskie pieniądze, które oni zablokowali, które do Polski nie dotarły, ale za które Polacy będą musieli płacić, bo Unia Europejska jako całość te pieniądze musiała też pożyczyć. Więc państwa solidarnie będą spłacały przez dziesięciolecia te pieniądze, wszystkie państwa, niezależnie od tego, czy te pieniądze dotarły do jakiegoś państwa, czy nie. Jest tylko jedno państwo w całej Unii Europejskiej, do którego ani jedno euro, ani jedna złotówka z tych pieniędzy nie trafiło. To jest Polska. Jest tylko... Węgry już mają te pieniądze. Nawet Orban, dobrego słowa o nim nie mogę powiedzieć, kiedyś mój przyjaciel, nawet Orban zrozumiał, że to jest bez sensu spłacać za Niemców, za Francuzów, za Belgów, za Kolendrów, za Szwedów i oni te pieniądze wykorzystują. Nie biorąc tych pieniędzy dla siebie, dla swoich rodaków. Słuchajcie, właśnie idąc do was, przeczytałem tę ostatnią statystykę. Włosi wydali i dostali już od Unii Europejskiej grubo ponad ćwierć biliona złotych. 300 miliardów złotych. 300 miliardów złotych. Już trafiło do Włochów w zamian za to, co oni wydali w tym programie odbudowy. U nas Kaczyński, Morawiecki każdego dnia de facto kłamią, że te pieniądze już pracują, że wszystko będzie okej. Nic nie będzie okej, jeśli oni będą dalej rządzić. Jedyną konsekwencją ich rządów, jeśli chodzi o te setki miliardów. Ja wiem, ja przepraszam za te wielkie liczby. Ja też nie jestem w stanie ogarnąć. Ja nie wiem, co to jest ćwierć biliona. No nie wiem, no nie jestem w stanie sobie wyobrazić takich pieniędzy. Ćwierć biliona, które Włosi już wydali i dostali z powrotem. Ja wiem tylko tyle, że w Polsce to by oznaczało dla każdego powiatu 500 milionów złotych. 500 milionów dla każdego polskiego powiatu. I tu w Sopocie, tu na Pomorzu nikogo nie muszę przekonywać, że po pierwsze my umiemy tymi pieniędzmi dobrze gospodarować. To, co stało się dzięki środkom europejskim w całym Trójmieście, na całym Pomorzu, to naprawdę wygląda jak taki cud odbudowy porównywalny z tym, co udało się Polakom odbudować po II wojnie światowej. I też chyba nie muszę Was przekonywać, że naprawdę wystarczy odrobina dobrej woli i odrobina kompetencji, żeby te pieniądze znowu zaczęły dobrze w Polsce pracować dla każdej i każdego z Was. Ta drożyzna, która Wam dokucza dzisiaj w Sopocie i w każdej polskiej miejscowości, w każdym polskim mieście, ta drożyzna może być mniej dokuczliwa choćby z powodu tej jednej decyzji odblokowującej pieniądze, polskie pieniądze, które leżą dzisiaj w Brukseli. I też chyba nie muszę Was przekonywać i tutaj składam tu w Sopocie, w moim rodzinnym Sopocie to uroczyste przyrzeczenie, że dzień po wyborach, dzień po zwycięstwie pojadę i te pieniądze odblokuję. I wszyscy to odczujemy. schbikirze I. onymaccordos. Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! Dobrachów! słuchajcie, wszędzie gdzie byłem też, daję Wam słowa, możecie to sprawdzić, Wszędzie, gdzie byłem, zapowiadały się różne pogody. Patrzyłem na prognozę z niepokojem, bo większość spotkań ma charakter, jeśli chodzi o moje spotkania, naprawdę otwarty. Inaczej niż w przypadku Jarosława Kaczyńskiego, na moich spotkaniach jest dużo więcej ludzi niż policji. Także i zawsze nawet jeśli prognoza była bezlitosna, ma lunąć, ma być burza, to jakoś się tak składało, że jak się zaczynało spotkanie, było słońce, czasami za chmurką i udało się to spotkanie doprowadzić do końca. Jesteśmy w Sopocie i ja dobrze wiem, że Sopocianie znają mnie na co dzień, jestem w domu, a turyści przyjechali tu wypoczywać, a nie słuchać polityków. Więc w tym jednym miejscu powiedziałem sobie, wiecie, jak zacznie padać, to on przynajmniej będzie krócej gadał i wszyscy będą mogli znowu wrócić do tych swoich wakacyjnych zajęć. Więc nie musicie się niepokoić, jak zacznie poważniej kropić, to ja ten sygnał dobrze odczytam i będziecie mogli wrócić do swoich wakacyjnych zajęć. Ale mam jedną sprawę, o której dzisiaj chyba trzeba bardzo głośno i wyraźnie powiedzieć. Polska jest w trudnym położeniu, obiektywnie, geopolitycznym. Jest wojna na Ukrainie. Akurat tutaj w Sopocie, nie tylko dlatego, że te barwy sopockie są tak podobne do flagi ukraińskiej. Może dlatego ci wszyscy, którzy znaleźli schronienie w Sopocie, tu w Trójmieście, także moja rodzina ugościła tych, którzy potrzebowali tej pomocy z Ukrainy. My wszyscy tutaj dobrze rozumiemy, w jak krytycznym położeniu jest dzisiaj Europa i Polska, jeśli chodzi o zewnętrzne zagrożenia. Bardzo bym chciał, żeby po pierwsze w takiej sytuacji rządzili w Polsce ludzie, którzy są w stanie ogarnąć tę sytuację. Tutaj w Sopocie, Jacek Karnowski opowiadał mi o tym godzinami, sam osobiście się w to angażował. Nikt nawet przez sekundę się nie zastanawiał, wtedy, kiedy była potrzebna pomoc naszym przyjaciółom z Ukrainy. Ale właśnie w takim miejscu jak Sopoc, być może szczególnie to wyraźnie widać, że gdzieś wreszcie potrzebujemy sprawnie zorganizowanego państwa w takiej sytuacji. My wszyscy, tak jak tu jesteśmy i wszyscy w Polsce, mówimy coraz głośniej, przedstawcie wreszcie, jeśli chcecie rządzić w Polsce, konkretny plan. Pomoc państwa. W jaki sposób rozwiązać sytuację bezprecedensową w historii Polski, kiedy w nasze granice przedostało się setki tysięcy ludzi potrzebujących pomocy? Tutaj każdy to swoje serce, czy prawie każdy, oddał. Ale żeby naprawdę sprostać takiemu zadaniu, trzeba planu kompetentnego rządu odważnych polityków. Ja, wiecie, ja jestem przyjacielem Ukrainy i staram się Ukrainę wspierać w jej bezlitosnej walce o niepodległość i o wolność z Putinem od samego początku mojej aktywności politycznej. Mam tam na Ukrainie właściwie wyłącznie przyjaciół. Oni też dobrze rozumieją, że ludzie nie mogą nieustannie dźwigać różnych ciężarów. Dzisiaj czytamy statystykę. Mówię o tej mojej przyjaźni do Ukrainy, żeby nikomu do głowy nie przyszło, że to, co powiem, jest antyukraińskie. Ostatnia rzecz, jaka by mi do głowy przyszła. Ale dzisiaj mamy władzę w Polsce, która organizuje referendum w prawie dwóch tysięcy, czy trzech tysięcy, czy czterech tysięcy uchodźców, których nie trzeba przyjmować, bo można sfinansować pomoc na nigdzie indziej, a równocześnie kilkadziesiąt godzin temu Eurostat, ta instytucja badająca różne liczby i zdarzenia w Europie, podała, że Polska, tak jak to o tym mówiłem kilka tygodni temu, Polska w 2022 roku okazała się rekordzistą w Europie, jeśli chodzi o ilość zezwoleń na pobyt dla cudzoziemców. Mamy wojnę u naszych granic, mamy oczywisty taki właśnie braterski obowiązek pomocy naszym przyjaciołom z Ukrainy i równocześnie, kiedy ludzie dźwigają ten ciężar, to jest ok, to jest nasz honor, to jest nasza powinność, ale to jest ciężar też. I mamy władzę, która doprowadziła do tego, że Polska jest rekordzistą, jeśli chodzi o zezwolenie na pobyt dla cudzoziemców. Jestem ostatnią osobą wśród polskich polityków, której można by zarzucić niechęć do cudzoziemców. Wiecie dokładnie, co o mnie mówią, prawda? Naprawdę, ja nie mam fobii, ale ja wiem, na czym polega problem skutecznego, mądrego zarządzania migracjami. Co trzeba robić, żeby planować, żeby mieć konkretne pomysły i żeby chronić kraj przed nadmierną migracją, bo ona bywa czasami nadmierna. Rząd PiSu w 2022 roku wydał 700 tysięcy zezwoleń na pobyt. 700 tysięcy zezwoleń na pobyt. Około, oczywiście, wiecie, nie będę co do przecinka mówił, ale tak mówią statystyki. Słuchajcie, nawet OSA tutaj w Sopocie jest przyjazna, w ogóle nie przejmujcie się. OSA też chce wysłuchać tej informacji. Z tych 700 tysięcy to jest ile? Jedna trzecia? Jedna czwarta? Może jedna trzecia Ukraińców. A pozostałe to są zezwolenia na pobyt, o których mówiłem i ostrzegałem. Nie jesteśmy przez niekompetentne rządy PiSu przygotowani na taką falę. Oni robią referendum, oni przez lata budowali negatywne emocje, opowiadali o tym, że pasożyty przechodzą. Pamiętacie tę ochydną, taką, taką ksenofobiczną, nacjonalistyczną propagandę Kaczyńskiego? A równocześnie otworzyli granicę, jak żaden rząd w Europie. Wiecie, że rząd PiSu wydał o 160 tysięcy zezwoleń na pobyt więcej, niż Niemcy. Największe państwo w Europie. Więc tu, w Sopocie, gdzie ludzie z nadzwyczajnym poświęceniem oddali swoje mieszkania, czas, pieniądze, swoje biało-cierwone serce, tym, którzy potrzebowali pomocy i przybyli do nas z Ukrainy, to tu właśnie w Sopocie te słowa powinny wyrzujeć ze szczególną mocą. Chcemy kompetentnego, mądrego, uczciwego rządu, który uczy wszystkich siebie też szacunku do innych, uczy szacunku i respektu do każdego człowieka, niezależnie od tego, skąd jest, jaki kolor skóry, jakie wyznanie, a równocześnie prowadzi mądrą, odpowiedzialną politykę migracyjną. 15 października Pogonimy Kaczyńskiego Pogonimy Kaczyńskiego A propos Jarosława Kaczyńskiego, i niech to będzie puenta, ona nie będzie krótka, nie będzie krótka, ale to temat ostatni i chyba ważny. Słuchajcie, no z niedowierzaniem przyjąłem informację, że Jarosław Kaczyński ucieka z Warszawy. Akurat tutaj, w Trójmieście, my, ludzie Solidarności, pamiętamy, że to nie był jakiś przykład szczególnej odwagi w czasach, kiedy odwaga była naprawdę potrzebna. Ale wiecie, teraz wydaje mi się, że tak jak o tym przed chwilą mówiłem, potrzebujemy ludzi odważnych. Mówimy o człowieku, który rządzi państwem polskim niepodzielnie od siedmiu lat. Mówimy o człowieku, który rządzi państwem, u którego granic jest wojna. Który sąsiaduje z państwami takimi jak Białorusi, czy Rosja bandyckimi. Państwami, które są gotowe dezorganizować nasze życie. Choćby ostatnie przypadki na polskiej kolei. Ten człowiek powinien się tym zajmować. Ten człowiek powinien mieć cechy odważnego przywódcy. A on się nawet... No czy to, że się boi debaty ze mną... Okej, ja już machnęłem ręką, no... Nie jest aż tak atrakcyjny, żebym za nim latał, jak za... Ale że w dniu wyborów ucieknie z Żoliborza, w Góry Świętokrzyskie, muszę powiedzieć, nawet mnie tak doświadczonego w tych potyczkach z Kaczyńskim, nawet mnie to zaskoczyło. Ale mam dla Jarzowa Kaczyńskiego dwie chyba nie najlepsze dla niego informacje. Po pierwsze, w całej Polsce. Czy to jest Sopot, czy to jest Gdańsk, Warszawa, czy to są Góry Świętokrzyskie, czy to jest Kościerzyna. Ktoś prosił mnie po drodze pozdrów pan Kościerzynę, serce Kaszub. Pozdrawiam wszystkie serca Kaszub. Jak wiecie, są tu Kaszubi na pewno. Jak pozdrawiam Kościerzynę, to muszę pamiętać o Kartuzach, Wejherowie, Pucku, Chojnicach. No, zaczęło się, wiem. Tak, no musiałbym wymienić wszystkie serca Kaszub. Chociaż pamiętajcie, jako historyk wiem, Gduńsk to jest stoleczny, kaszebski gord, czyli kaszubska stolica. A Gduńsk to Gdańsk, żeby nie było wątpliwości. Ale wróćmy do Kaczyńskiego i do Gór Świętokrzyskich. Jarosławie, to, że mówisz tak często, że trzeba rozprawy z polskimi sądami, to nie znaczy, że unikniesz sprawiedliwości, nawet jeśli schowasz się gdzieś głęboko w Górach Świętokrzyskich. Rzeczywiście, te wybory 15 października, to są wybory m.in. o tym, kto z kim się rozprawi. Czy pisowska władza rozprawi się ostatecznie z niezależnymi sądami i tą elementarną sprawiedliwością i przyzwoitością? Czy po 15 października uczciwe i niezależne sądy i niezależna prokuratura rozprawi się z tą zepsutą, zdemoralizowaną władzą i z jej przywódcą? Więc rzeczywiście w jakimś sensie i przecież nie z naszego wyboru, my tu w Sopocie, w Trójmieście, na Pomorzu jesteśmy ludźmi naprawdę cierpliwymi i dobrotliwymi. Nikt tutaj nie oczekuje odwetu. To tutaj, nad polskim Bałtykiem, kiedy rodziła się wielka solidarność, kiedy komuniści wyprowadzili czołgi na ulicę, kiedy polała się krew, byłem tego świadkiem, bezpośrednim, to mimo tego ludzie tu, na Pomorzu, w tej pierwszej wielkiej solidarności, dążąc do zwycięstwa, nie dążyli do odwetu, tylko do uczciwości, do prawdziwej solidarności, mieli w sobie umiejętność wybaczania. My po to idziemy do wyborów, żeby jeszcze raz pokazać, że potrafimy rozliczyć, potrafimy ukarać sprawców przestępstw, a równocześnie potrafimy także pogodzić polskie rodziny. I to Wam też przyrzekam, że stanę na głowie, zrobię wszystko, żeby to nasze zwycięstwo oznaczało rozliczenie, ale też pojednanie po tym, jak ich rozliczymy. A wracając do Gór Świętokrzyskich, mam złą wiadomość, bo moja kochana i dość znana już w Polsce, znana już w Polsce teściowa, którą serdecznie tu pozdrawiam, pozdrówcie ją, może jest, na pewno nas ogląda. Ona jest stamtąd. Mój już świętej pamięci teść też jest stamtąd. To jest takie miejscowości, jeśli ktoś jest ze Świętokrzyskiego, to pewnie zna takie miejsca, jak Dębno, Zagnańsk, Kołomań, Tumlin. W Tumlinie leżą dziadkowie mojej żony. Piękny cmentarz. I wszędzie tam cenią ludzi odważnych. Nie ma regionów, nie ma województw, nie ma miast, które są pisowskie, platformiane. Ludzie mają różne poglądy. Na tym polega demokracja. Ale nigdzie w Polsce dziadek mojej żony, Anastazy Bałchanowski, który właśnie tam leży na tym pięknym cmentarzu z batalionów chłopskich, on też opowiadał, że ma różne poglądy, nie zawsze zgodne z moimi, ale odwaga to jest coś, co tam w Górach Świętokrzyskich, w Kieleckiem, tam się, to się naprawdę bardzo ceni. Więc chcę powiedzieć tobie, Jarosławie, że po pierwsze, wszędzie tam, gdzie spotykałem ludzi, wesele naszego kuzyna, Jurka z Dorotą w Końskich, pod Dębem Bartkiem, gdzie moja rodzina akurat, znaczy mojej żony rodzina opiekowała się słynnym Dębem Bartkiem, w Kielcach, w Skarżysku Kamiennej, wszędzie tam ludzie zapytają się ciebie, gdzie uciekasz, chłopie? My nie jesteśmy schroniskiem dla tchórzy. Żebyś nie czuł się samotny, żebyś poczuł się trochę lepiej i robię to tylko dla ciebie, Jarosławie Kaczyński, wystawię na tej liście, na naszej liście twojego wicepremiera, Romana Giertycha, na ostatnim miejscu.