Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Mieszkanie Plus zawiodło, obietnice dla emerytów pozostają

Donald Tusk: Mieszkanie Plus zawiodło, obietnice dla emerytów pozostają

Donald Tusk w Mińsku Mazowieckim mówił o sile wspólnoty, krytykował działania władzy wobec obietnic mieszkaniowych i odniósł się do propozycji kwoty wolnej 60 tys. zł dla emerytów. Zapewnił jednocześnie, że pomysły na trzynastkę i czternastkę pozostają w ofercie dla seniorów.

Wspólnota i siła spotkań


Donald Tusk podkreślił wzruszenie pełną salą i zwrócił uwagę na poczucie wspólnoty jako największą siłę, zdolną - jego zdaniem - pokonać zło nawet wtedy, kiedy jest ono zorganizowane i wspierane przez rządzących. Przypomniał o masowych spotkaniach i rosnącej nadziei, która daje realne szanse na zwycięstwo ważnych spraw.

Krytyka programu mieszkaniowego


Mówił o doświadczeniach rodzin zawiedzionych obietnicami programu Mieszkanie Plus - przytoczył przypadki, gdy mieszkania okazały się droższe, trzeba było dokładać własne środki i utrudnione było wykupienie po preferowanych cenach. Odniósł się do wizyty u pani Edyty i rodzin dotkniętych tym problemem, wskazując na ludzkie skutki politycznych zapowiedzi.

Listy od mieszkańców i osobiste historie


Tusk zaznaczył, że przyjechał do Mińska Mazowieckiego m.in. po otrzymaniu listu od mieszkanki - pani Marii - i wspomniał wcześniejszą wizytę w marcu. Podkreślił, że polityka powinna widzieć „każdego człowieka”, szanować indywidualne losy i reagować na konkretne, lokalne dramaty zamiast ograniczać się do statystyk czy kamer.

Polityka podatkowa dla emerytów i troska o najbiedniejszych


Odnosząc się do propozycji jednej ze stu konkretnych zmian - kwoty wolnej od podatku 60 tys. zł - Tusk wyjaśnił, że to rozwiązanie nie zastępuje świadczeń takich jak trzynastka i czternastka. Zapewnił, że celem jest wprowadzenie „ludzkiego porządku” w polityce, bez zabierania komukolwiek, oraz wyraził troskę o tych, którzy najbardziej cierpią z powodu drożyzny i inflacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo. Boże, pełna sala znowu. To jest... No bardzo wam dziękuję. Bardzo to mnie wzrusza, kiedy widzę Polki, Polaków w różnym wieku, z różnymi czasami troskami, z różnymi marzeniami, z różnymi planami na ten dzień, akurat kiedy przyjeżdżam do nich. A jednak macie wtedy wszyscy takie poczucie wspólnoty i potrzebę bycia razem. I to wiecie, jest chyba nasza największa siła. To jest coś, co jest w stanie pokonać zło nawet wtedy, kiedy ono jest zorganizowane, finansowane, wspierane przez rządzących. W moim życiu, w waszym życiu nieraz byliście świadkami. Tego, jak wygrowało coś dobrego, mimo, że wydawało się, że zło jest silniejsze. I że gdzieś tam w tle tego zwycięstwa była wiara ludzi, że jeśli się spotkają, jeśli każdy, każdego będzie szanował, jeśli każdy, każdego zobaczy tak indywidualnie, a później w coraz większych grupach, a na końcu zobaczy milion ludzi w Warszawie na ulicach pierwszego października, to wtedy nie tylko rosną serca, nie tylko rośnie nadzieja, ale rosną realne szanse na to, żeby wygrać. I przecież wiecie, że mimo, że jesteśmy tutaj w sportowej sali, w sali gimnastycznej w szkole, to ja nie mówię o zawodach sportowych. Nie mówię o wygranej po to, żeby ktoś się cieszył z miejsca na podium, czy ze złotego medalu. Ta wygrana jest wygraną wielu ważnych spraw. i musi stać się wygraną Polek i Polaków, nas wszystkich razem i każdej i każdego z osobna. Przyjechałem dzisiaj do Mińska Mazowieckiego, bo dostałem niezwykle serdeczny list, o którym za chwilę powiem. Ja ciągle pamiętam wizytę tu u was w Mińsku Mazowieckim, to był marzec. też napisali do mnie ludzie, zwykli ludzie ze swoimi kłopotami, że nie są w stanie sobie poradzić z rzeczywistością, w której władza coś obiecuje, kusi czymś, a później zostawia ludzi na lodzie z kłopotami. Ja odwiedziłem wtedy panią Edytę i rodzinę na ulicy Rodziny Popielów. I to była wizyta związana z dramatem tysięcy polskich rodzin w różnych miejscach w Polsce, także w Mińsku Mazowieckim. Rodzin, które wierzyły w program Mieszkanie Plus, a później się okazało, że to mieszkanie, znaczy każde mieszkanie jest wielkim plusem. Ja sam kiedyś piętnaście lat z moją żoną odkładaliśmy na nasze własne nieduże mieszkanie. Wiem, co znaczy udręka życia w wynajętych pokojach, akademikach. Więc wiem też, jaką wielką radością i nadzieją napawały te obietnice związane z mieszkaniami takiej rodziny, jak rodzina pani Edyty tu w Mińsku. A później się okazało, że mieszkanie jest droższe, a nie tańsze. Później się okazało, że trzeba włożyć własne pieniądze. Później się okazało, że nie będzie można wykupić po tańszych, preferowanych cenach, tak jak to była zaobiecała. I w oczach, zamiast nadziei i szczęścia, że ma się to własne gniazdo, w oczach tych ludzi, bo to było i w Gdyni, i na Śląsku, i w Świętokrzyskim, i tu w Mińsku Mazowieckim, wszędzie tam, gdzie ta sytuacja się zdarzyła. Właśnie widziałem twarze ludzi zdeterminowanych, czasami zrozpaczonych i żądających tak zwykłej ludzkiej sprawiedliwości. Dobra polityka polega na tym, że widzi się coś więcej poza statystykami, widzi się coś więcej niż światła kamer, widzi się coś więcej niż przepisy, widzi się każdego człowieka. i to, i widzi się każdą, każdego z Was z takim nastawieniem, że każdy i każda z Was zasługują na respekt, szacunek, empatię, że nie ma nieważnych ludzi, nie ma nieważnych miejsc, nie ma nieważnych problemów. Każdy ma swoje jedno życie. Każda, każdy ma swoje indywidualne marzenia. i każdy i każda, wszyscy macie prawo do szacunku, a władza nikomu łaski nie robi, bo do władzy wynoszeni są ludzie przez Was, Waszymi głosami. I dlatego to żądanie, które dzisiaj roznosi się po całej Polsce, żądanie wobec świata polityki, żeby znowu polityka zeszła na ziemię i żeby polityka oznaczała tę troskę władzy o ludzi, a nie opresję i nie przymus fundowany ludziom przez władzę. Słyszę to i widzę w każdej polskiej ści, w każdym polskim mieście. Tydzień temu dotarł do mnie list od pani Marii z Mińska. Nie wiem, czy jest dzisiaj na sali, bo list kończył się serdecznym zaproszeniem dla mnie i pomyślałem sobie, no okej, no byłem w marcu, ale to już trochę czasu minęło, przyjadę do Was jeszcze raz. Tym bardziej, że pani Maria zwróciła właśnie uwagę na ten bardzo ludzki wymiar polityki i taką dużo głębszą troskę niż ministrowie czy prezesi partii o konsekwencje pewnych zapowiedzi, programów czy obietnic. Pani Maria napisała mi taką przestrogę dotyczącą sytuacji najgorzej uposażonych emerytek i emerytów. Zwracając uwagę, że jeden ze stu konkretów na sto dni, który zaproponowaliśmy kilkanaście dni temu, a więc ta kwota wolna od podatku 60 tysięcy złotych, która dla przygniatającej większości emerytek i emerytów oznaczać będzie, że nie będą płacili podatku od emerytury i zostało to przyjęte z wielką radością przez emerytki i emerytów, ale akurat nie skorzystają z tego ci, którzy mają najniższe emerytury z oczywistych względów, bo oni już dzisiaj nie płacą podatku. Natomiast pani Maria spytała mnie i pewnie jest to troska innych emerytek i emerytów tu w Mińsku i w Polsce, czy to oznacza, że nie mamy oferty dla tych mniej zarabiających emerytek i emerytów. I prosiła, żebym dzisiaj tu w Mińsku bardzo wyraźnie i głośno powiedział, że kwota wolna 60 tysięcy złotych, czyli zniesienie podatku dla emerytów i emerytek nie oznacza, że nie będzie trzynastki i czternastki. Więc chcę to potwierdzić i dziękuję pani Marii za to, że podniosła ten głos, bo dała mi dzięki temu okazję, żeby to jeszcze raz bardzo głośno i wyraźnie powiedzieć. Nie idziemy do tych wyborów. Nie mam ambicji wygrania tych wyborów po to, żeby komuś coś zabrać. Chcemy wprowadzić taki ludzki, oczywisty porządek w Polsce, a nie żeby komukolwiek cokolwiek zabrać. Więc 60 tysięcy kwoty wolnej od podatku to nadal oznacza także trzynastkę i czternastkę. A ci, którzy cierpią najbardziej na drożyźnie, ja wiem, że władza chciałaby, żebyśmy zapomnieli o inflacji, o tych cenach, które z każdego miesiąca ta inflacja jest niższa, wiesz, znaczy niższa inflacja, że ceny rosną nadal. Trochę, nie tak szybko jak w czasie tych najbardziej tragicznych miesięcy, ale nadal z miesiąca na miesiąc wszystko drożeje w Polsce. Więc nasza propozycja dotyczy także dwukrotnego w ciągu roku waloryzowania każdej emerytury, jeśli inflacja przekracza 5%. I to ma szczególne znaczenie właśnie dla tych najmniej, najniżej uposażonych, bo dla nich te ceny w sklepach są najbardziej zabójcze. Właśnie dla tych, których emerytury są ciągle niskie i ledwie wystarczają na przeżycie. Co ciekawe, pani Maria powiedziała też o losach swojej córki, która jest przedsiębiorczynią. Więc taki całościowy obraz mi przedstawiła. I też dopytywała, czy na przykład w tych stu konkretach, tam gdzie opytujemy dla przedsiębiorczyń i przedsiębiorców urlop, miesięczny urlop. Jak wiadomo de facto ludzie, którzy mają małą firmę nie wiedzą co to jest urlop. Którzy prowadzą sami własną działalność gospodarczą w ogóle nie znają już od dłuższego czasu takiego pojęcia jak urlop. Bo nikt im za ten urlop nie zapłaci ani grosza. A oni muszą utrzymać firmę. Więc pani Mario, chcę pani powiedzieć, że dokładnie o tym myśleliśmy. I wprowadzając urlop, bo pani Maria powiedziała, może lepiej obniżyć składkę ZUS-owską, żeby to obciążenie ZUS-owską, żeby to obciążenie było niższe. Ten miesięczny urlop dla przedsiębiorczyn i przedsiębiorców jest właśnie obniżeniem składki ZUS-owskiej, bo będziecie płacić ten ZUS nie za 12 miesięcy, tylko za 11 miesięcy. Kiedy mówimy urlop, mówimy symbolicznie. Po prostu mówimy o tym, że jeśli będziesz chciał pójść wypocząć, to nie będziesz w tym czasie płacił ZUS-u. Więc ta obniżka składki ZUS-owskiej dla przedsiębiorców będzie rzeczywiście efektywna. Ja mówię o tym, bo myślę, że nie tylko pani Maria z Mińska-Mazowieckiego, ale bardzo wiele osób chciałoby bardzo poważnie potraktować to, co zawarliśmy w stu konkretach na 100 dni. Wszystkich namawiam nie tylko do tego, żeby zerknąć. To w internecie, w naszych materiałach, wszędzie, gdzie się da, będziemy upowszechniali te projekty. One są naprawdę bardzo fajne, bardzo ciekawe. Jesteśmy w szkole. Ja na przykład jestem, nie pozwoliłbym sobie, żeby nie wspomnieć o nauczycielkach, nauczycielach i polskiej szkole, będąc na terenie szkoły. Wchodząc do szkoły też miałem bardzo ładne boisko. Człowiek, który dbał o mojej bezpieczeństwa od czasu, jak zostałem premierem, jest też stąd. i właśnie na tym boisku trenuję i mi zwrócił właśnie uwagę na to, jak ważny tu w Mińsku Mazowieckim też jest sport dla ludzi i rekreacja. Jak wiecie, ja mam obsesję na tym punkcie, dlatego wchodząc tutaj do waszej szkoły, pomyślałem sobie, powiem o tym nowym wielkim projekcie. On się nazywa Orlik Wielkie Granie. Ja byłem bardzo dumny z Orlików. W każdej polskiej praktycznie gminie powstały te nowoczesne, takie kompleksowe boiska, szatnie kontenerowe dla naszych dzieciaków, dla naszych najmłodszych. To zostało, wiecie, PiS uważał, że skoro to jest od Tuska, to lepiej się tym tak nie zajmować. My przygotowaliśmy taki program rewitalizacji Orlików. Będziemy przebudowywali te Orliki, unowocześniali płyty. Będę chciał zorganizować akcję Orlik Wielkie Granie dla dziewcząt i dla chłopców w różnych grupach wiekowych, żeby tak naprawdę w całej Polsce wszyscy zagrali o swoje marzenia. Nie tylko piłka nożna, nie tylko koszykówka, ale też siatkówka i tenis. I będziemy chcieli organizować każdego roku te zawody w też sposób zorganizowany, bo to jest też fajda dla rodziców. Wiecie, kiedy to wymaga animatorów, to wymaga wsparcia państwa, to wymaga odciążenia gminy, żeby nie musiała płacić za światło na Orliku. To wszystko mieliśmy wtedy, kiedy byłem premierem. Bardzo mi zależy na tym, żeby też, wiecie, na tym poziomie zupełnie fundamentalnym rodziny, rodziców i dzieci, żeby wszyscy zobaczyli, że nasze życie w Polsce może być takie normalne. radosne, że ludzie będą chcieli się znowu spotykać. Nie po to, żeby się pokłócić, tylko po to, żeby wspólnie ze swoimi dziećmi pobawić się, ale też ze swoimi dziadkami. Ja jeszcze chętnie też wyjdę z tymi najmłodszymi na boisko. Szkoła to oczywiście nie tylko sport, ale ja przez sport, sport jest w jakimś sensie takim symbolem tego, że szkoła może być i nowoczesna i może przygotowywać nasze dzieci do życia. Nie, żeby wkuwać. Dlatego zaproponowaliśmy rezygnację z pracy domowej. Szkoła po wygranych wyborach szkoła będzie miejscem do nauki, a dom będzie miejscem do relacji z rodzicami, do zabawy, do rekreacji. Nie będzie przymusowych prac domowych. Żeby szkoła dobrze uczyła nauczyciele i to jest jeden z tych stu konkretów na sto pierwszych dni. nauczyciele otrzymają podwyżkę 30% minimum 1500 zł od każdego podstawowego wynagrodzenia dla nauczycielki i nauczycieli. I tu nie chodzi tylko o to, żeby wydobyć polskie nauczycielki i polskich nauczycieli z obszarów właściwie biedy, bo gdyby nauczycielka czy nauczyciel pracowali tylko na jednym etacie, nie mieli dodatkowych źródeł zarobku, to to jest obszar biedy. Tu nie ma się co oszukiwać. To co nauczycielka a nauczyciel z jednego miejsca pracy dostają na rękę, to to jest po prostu bieda. I wiecie, że to też wpływa na atmosferę, na relacje między nauczycielem a użsiem, nauczycielem, nauczycielką a rodzicami, więc lepiej zarabiający nauczyciel, nauczycielka to są też zupełnie inne relacje nie tylko w szkole, ale i w domu. Znaczy ta szkoła może być naprawdę uśmiechnięta i przyjazna pod warunkiem, że ludzie, którzy całe serce, całe swoje życie angażują w tę szkołę, nauczycielki, nauczyciele i pracownicy administracyjni, żeby oni czuli też satysfakcję, że ktoś ich docenia. To jest właśnie dokładnie ten sam problem, że szkoła to nie jest system edukacji. Szkoła to są setki tysięcy konkretnych ludzi, nauczycielek, nauczycieli, uczniów. Każdy i każda z osobna mają swój problem, swoje życie. Mogą zbudować wielką wspólnotę na rzecz edukacji, jeśli są każdy i każda bez wyjątku szanowani. Nikt nie idzie do zawodu nauczyciela. Ja jestem zawodu nauczycielem, wybrałem zawód nauczyciela, no prawie pół wieku temu, ale wiem dobrze, że jak się wybiera zawód nauczycielki, nauczyciela, to nie dla dużych pieniędzy. Tym bardziej państwo musi o takich ludzi, którzy chcą wykonać pewną misję, żeby oni zarabiali godnie. Nikt z nich nie chce być milionerem. Jest w szkole po to, żeby uczyć dzieci, żeby życie w Polsce wyglądało lepiej, żeby przygotować jakby szansę na szczęście dla naszych najmłodszych. I dlatego państwo musi wreszcie zadbać o tych wszystkich, którzy są gotowi poświęcić kawał swojego życia. I w jakimś sensie są gotowi odrzucić marzenia o wielkich pieniądzach. Tym bardziej trzeba o nich umieć zadbać. Ja pamiętam, jak powstawała pierwsza, ta wielka solidarność i Lech Wałęsa uczył się trudnego słowa, dla wszystkich trudnego, pluralizm. Dla mnie też trudne przez to R w środku i takie. I nie wszyscy wiedzieliśmy, jak to słowo się wymawia, ale błyskawicznie. I to pamiętam, siedziałem wśród robotnic, z robotników tam był w stoczni. I wiecie co, nie trzeba było kończyć uniwersytetów, ani czytać wielkich rozpraw politologicznych. Wszyscy jakby od razu zrozumieli, jak się tylko chwilę porozmawiało, że tu chodzi o taką jakby, że jak jest tłum ludzi i oni myślą o solidarności, o wspólnej akcji, to to wszystko może się udać pod warunkiem, że właśnie każdy, każdego szanuje też zasobna. że prawdziwą wspólnotę budują ludzie niezależni, autonomiczni. Tylko taka wspólnota jest prawdziwa. Inaczej mamy do czynienia właśnie raczej z tłumem niż z wspólnotą, jeśli ludzie nawzajem siebie nie dostrzegają każdego z zasobna. I tu mam, wiecie, w ręku drugi list. Zaraz wam oddam głos, ale ten list mnie szczególnie ujął. On nie jest z Mińska. To jest mail, napisała do mnie pani Aneta. Ona napisała prośbę w imieniu swoim, ale też swojego syna Łukasza. Ona ma zespół Aspergera. To dość powszechna sprawa. I tak się składa, że on bardzo mnie lubi i w związku z tym mama Łukasza uznała, że ja mogę być pomocny. Pomocny w terapii Łukasza. Mama napisała takie słowa i prosiła mnie, żebym publicznie o tym powiedział. Bo one, te słowa dotyczą nie tylko Łukasza, ale właściwie nas wszystkich. Bo Łukasz boi się pójść na terapię, bo będzie napiętnowany. Bo ktoś będzie uważał, że coś z nim jest nie tak. Bo wszyscy żyjemy w rzeczywistości, gdzie jak ktoś jest trochę inny, a wszyscy jesteśmy inni. Znaczy na tym polega piękno i wyzwanie w naszym życiu, że wszyscy jesteśmy inni, wszyscy jesteśmy różni. Żadna z nas, żaden z nas nie jest doskonały. Właściwie wszystko to, co jakby miało odznaczenie w życiu publicznym, w polityce, to jest to, co buduje dobre relacje między ludźmi, mimo, że jesteśmy tak różni i mimo, że jesteśmy niedoskonały, każdy ma jakiś problem. Przed każdym jest jakieś wyzwanie. Więc złe jest miejsce, w którym ludzie, którzy mają problem, a wszyscy mają problem, boją się o tym mówić, boją się zwrócić o pomoc, bo boją się szyderstwa, pogardy, napiętnowania. My od kilku lat żyjemy w rzeczywistości, że każdy i każda, kto jest inny niż jakiś państwowy wzór, jest narażony na pogardę, czasami na represję, na brak zrozumienia ze strony tych, którzy bezwzględnie powinni to zrozumienie i tę empatię nie tylko prezentować, ale wręcz jakby pobudzać i organizować. Dobra władza to jest władza, która pomaga ludziom wyjść z samotności, szczególnie wtedy, kiedy boją się, lękają tego, że ktoś może uznać, że ich słabość, ich odmienność jest czymś groźnym. I pani Aneta powiedziała, że właśnie Łukasz nie chce iść na terapię, bo nie chce być naznaczony i żebym ja mu powiedział, że poszedł, bo on chce, on mówi mamie, że chce być politykiem i że chce tak jak Tusk. Okej, to też ma, to nie jest takie najszczęśliwsze, być może nie najszczęśliwszy wybór, bo to nie jest łatwe życie oczywiście, ale być może Łukasz wcale nie szuka łatwego życia. Łukaszu, nie bój się. Terapia nie jest absolutnie niczym. Każdy z nas potrzebuje terapii w jakiejś dziedzinie. Każdy z nas. ja mam też wśród moich najbliższych, wśród moich najbliższych są osoby dokładnie z tym samym wyzwaniem, przed którym ty stoisz. I pomagamy sobie nawzajem. I to, co jest najważniejsze, masz mamę, która cię rozumie, masz mnie teraz, który cię rozumie, masz cały Mińsk Mazowiecki, który ciebie rozumie. I właściwie tą swoją prośbą moim zdaniem poruszyłeś i zrobiłeś dużą rzecz już. Znaczy, bo ten Łukasz 13-latek myśli, że kiedyś w przyszłości chciałby być politykiem, więc chcę mu powiedzieć i myślę, że też w waszym imieniu, że właśnie zrobił bardzo ważną politykę. To znaczy, podzielił się swoim lękiem, swoją obawą i swoimi marzeniami i po raz kolejny uświadomił nam wszystkim, jak ważne jest, żeby w Polsce już więcej nigdy nie rządzili ludzie, którzy z odmienności, ze słabości, z innych poglądów nie robili właśnie tego piętna. Nie naznaczali ludzi o innych poglądach. ostatnio już w ogóle przekroczyli wszystkie granice. Ja to się przyzwyczaiłem o sobie, usłyszałem już wszystkie możliwe sprawy, ale żeby o Polkach, Polakach, co sobie do kina chcą iść, żeby o ćwiń wyzywać i to będąc najwyższym urzędnikiem państwowym, tego nawet tak odporny człowiek, jak ja, tego nie przewidziałem, że, no ale to jest taka historia, jak wiecie, jak z powieści, czy z filmu o polityce. Można bardzo, bardzo wysoko awansować, ale wtedy upadek jest jeszcze bardziej spektakularny, upadek jest jeszcze bardziej widoczny. Oni naprawdę bardzo wysoko siebie wynieśli. Oni od lat sprawują władzę i oni na naszych oczach upadają, upadają z wielkim hukiem właśnie dlatego, że kompletnie nie zrozumieli, na czym polega misja polityki i misja władzy. Dlatego tak ważne jest i bardzo wszystkich was proszę, też dla Łukasza i dla każdego, kto dzisiaj może nie najlepiej się czuje, a chciałby się znowu poczuć w swojej ojczyźnie jak w domu. Bądźcie 1 października w Warszawie. To nie jest od po prostu manifestacja polityczna. Ja dobrze wiem, co znaczy, kiedy milion serd bije w tym samym rytmie i to jeszcze dwa tygodnie przed wyborami. To jest wielka rzecz, jak Polska zobaczy, jak wy siebie zobaczycie, jak jesteśmy razem, uśmiechnięci, że to jest naprawdę nie mrzonka, tylko to jest bardzo realne marzenie o Polsce słonecznej, właśnie uśmiechniętej, z ludźmi dobrej woli i z władzą, która ludzi szanuje. To tak naprawdę jest tylko przyjechać, a dwa tygodnie później tylko zagłosować. I to marzenie stanie się taką oczywistą rzeczywistością. Bardzo was do tego namawiam. gdzie jest pani Monika? Jestem, jestem. Działamy. Działamy. Mówię. Mówię. Mówię. Mówię.