Donald Tusk: Zapowiada rozliczenia, ale odrzuca polityczną zemstę
Donald Tusk mówił o konieczności rozliczenia osób, które jego zdaniem łamały prawo, i o potrzebie niezależnych sądów oraz prokuratury. Zapowiedział, że chce wygrać wybory, ale podkreślił, że celem nie jest zemsta polityczna, lecz przywrócenie rządów prawa.
- Z sali padła sugestia, by przy egzekwowaniu kar finansowych uwzględniać składki ZUS-owskie jako część majątku osobistego i w ten sposób ograniczać świadczenia osób potencjalnie skazanych; autor propozycji odniósł to do obniżek emerytur mundurowych.
- Mówca zadeklarował zdecydowaną wolę rozliczenia tych, którzy jego zdaniem kradli i łamali konstytucję, jednocześnie wielokrotnie podkreślając, że rozliczenia mają się odbywać w ramach niezależnego sądu i prokuratury, a nie jako polityczna vendetta.
- Wygrana w wyborach została przedstawiona jako środek do przywrócenia niezależności sądów i prokuratury oraz zabezpieczenia, by żadna partia nie mogła sprawować władzy ponad prawem.
- Mówca wyraził nadzieję na odwiedziny i wsparcie poszczególnych kandydatów po wyborach, zachęcając do zaufania i lokalnego zaangażowania w budowę „nowoczesnej, wolnościowej Polski”.
Główna propozycja z sali
- Z sali padła sugestia, by przy egzekwowaniu kar finansowych uwzględniać składki ZUS-owskie jako część majątku osobistego i w ten sposób ograniczać świadczenia osób potencjalnie skazanych; autor propozycji odniósł to do obniżek emerytur mundurowych.
Postawa mówcy
- Mówca zadeklarował zdecydowaną wolę rozliczenia tych, którzy jego zdaniem kradli i łamali konstytucję, jednocześnie wielokrotnie podkreślając, że rozliczenia mają się odbywać w ramach niezależnego sądu i prokuratury, a nie jako polityczna vendetta.
Warunek zmiany systemowej
- Wygrana w wyborach została przedstawiona jako środek do przywrócenia niezależności sądów i prokuratury oraz zabezpieczenia, by żadna partia nie mogła sprawować władzy ponad prawem.
Wsparcie dla lokalnych kandydatów
- Mówca wyraził nadzieję na odwiedziny i wsparcie poszczególnych kandydatów po wyborach, zachęcając do zaufania i lokalnego zaangażowania w budowę „nowoczesnej, wolnościowej Polski”.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk o tragedii przy granicy i wezwaniu do jedności
Donald Tusk wzywa Kaczyńskiego do debaty: Nie kompromituj się
Donald Tusk idzie na trzecią dawkę: 'Jeśli kochasz, to się szczep!'
Donald Tusk: 5 mld euro na odbudowę po powodzi
Donald Tusk dziękuje Polsce po wizycie we Lwowie
Donald Tusk: Apel o kontrolę wyborów i krytyka cen benzyny
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz o programie zdrowotnym i bezpieczeństwie
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: zapowiada weto i pięciopunktowy plan
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Solidarność i długopis - dość kłótni, do przodu
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak: Będzie w komisji w Poznaniu, pilnuje przebiegu
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska o milionowych pensjach w TVP
Mirosław Suchoń
Mirosław Suchoń przedstawia 12 gwarancji Trzeciej Drogi
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Widzę, że jakiś Rudy się zgłasza, więc idziemy do Rudego. Dzień dobry, nazywam się Jacek Mykita, jestem Rudy i z drużyny Rudego. Szanowny panie premierze, panie przewodniczący, słuchałem wiele pańskich wystąpień i nie chciałbym się powtarzać, ale chciałbym podrzucić na talerzu pewną skromną propozycję, bo wielokrotnie z pana ust padały słowa, z których wynikało, że PiS-bandyci kiedyś w przyszłości, jak sprawiedliwe sądy ocenią ich działania i może dopatrzą się przestępstw, będą odpowiadać karnie i tak dalej i będą ukarani za to, za działalność na szkodę państwa. Moja propozycja skromna jest taka, że na ogół ci ludzie zarabiają ogromne pieniądze legalnie. Płacą z tego podatki i trudno tutaj się tego czepić. Natomiast równolegle płacą bardzo wysokie składki ZUS-owskie, które stanowią ich majątek osobisty. I teraz śledząc przepisy karne, ciężko mi było znaleźć takie ujście, żeby zaliczyć wprost składkę ZUS-owską do majątku osobistego. I w przypadku ukarania przez sąd karą jakąś finansową, to żeby uwzględnić przypadek jakiejś części majątku w postaci składek ZUS-owskich. I moje, to jest podpowiedź. I może się uda zagonić prawników, posłów kiedyś, poprosić ich, ażeby rozpoznać, co się poznali. Nie poznali tą propozycję, bo sądzę, że konfrontując to z pisowcami, którzy obniżyli emerytury mundurowym, gdzie było to czyste bezprawie, to tutaj zgodnie z literą prawa można przeprowadzić to, żeby pozbawić ich majątku osobistego, części i sprowadzić ich emeryturę do końca życia, do najniższego możliwego poziomu. Oni będą mieli niższego życia. Muszę powiedzieć, że projekt daleko idący. Ja wiem, że to zawsze brzmi tak mało wiecowo, ale ja tutaj nigdy poglądu nie zmienię. Jestem bardzo zdecydowany rozliczyć tych, którzy kradli, łamali konstytucję, łamali prawo. I dobrze wiem, że przywrócenie normalności w Polsce, a finałem tego pojednanie Polek i Polaków, bo głęboko wierzę, że jest możliwe, autentyczne narodowe pojednanie bez tej nieustającej wojny domowej. Tak, to wszystko będzie możliwe po uczciwym i bardzo przejrzystym rozliczeniu tych, którzy prawo łamali, tych, którzy krzywdzili ludzi, tych, którzy kradli bez opamiętania. Ale chcę, jeszcze raz to powtórzę, czy to się komuś podoba, czy nie. Chcę bardzo wygrać te wybory. Dla Was, dla Polski. Chcę je wygrać. Tak, ale teraz uważajcie, bo jest druga część zdania. Ale chcę je wygrać dlatego, żeby Polska po tych wygranych przez nas wyborach nie była Polską taką samą jak za PiSu, tylko z inną partią u władzy. Jeśli chcę wygrać te wybory, a jednym z powodów jest także chęć rozliczenia z kradzieży, z łajdat, z przemocy, ze zła, jakie tutaj władza pisowska uczyniła, to nigdy nie zapomnę najważniejszej dla mnie sprawy, żeby polityka nie była zemstą jednego plemiona nad drugim. Ja chcę wygrać te wybory, żeby niezależny sąd o tym zdecydował. Ja chcę, żeby prokuratura znowu była niezależna. I wiecie co? Jestem absolutnie spokojny, że kiedy polsze sądy i prokuratura będą czuły, że mogą postępować wyłącznie zgodnie z prawem i z konstytucją, że nie muszą się oglądać na tę czy inną partię polityczną, i rzetelnie przystąpią do pracy, to przecież my to wszyscy wiemy, że nie brakuje już gotowych aktów oskarżenia, że pisowcy sami na siebie napisali te akty oskarżenia. I kiedy mówię pisowcy, to myślę o tej grupie, która trzyma władzę, do i bezlitośnie naszą ojczyznę i która także ze swoich wyborców uczyniła ofiary tego systemu. Więc bardzo mi na tym zależy, żebyśmy wszyscy dali się na nowo przekonać do tego, że Polska po wyborach może być znowu krajem, no takim nowoczesnym państwem, ludzi wolnych, ludzi niezależnych, gdzie nie ma żadnej partii, która może zrobić wszystko wszystkim tylko dlatego, że ma przez jakiś czas władzę. Że każda władza podporządkowana będzie prawu. I gdzie politycy i władza będą odpowiadały przed obywatelami, a nie odwrotnie. Ja wiem, że to jest możliwe. I wiem, że to jest na wyciągnięcie ręki. Ale i też proszę, żebyście zaufali mi. Będziemy to realizowali naprawdę bezwzględnie, ale z tą myślą przewodnią. Po to budujemy, po to wygrywamy, po to budujemy tę nowoczesną, dobrą, wolnościową Polskę, żeby nikt na nikim się już nie mścił, nie odgrywał tylko dlatego, że wygrał wybory. Nie chcemy wygrać wyborów po to, żeby się na kimś odegrać. Chcemy wygrać te wybory i wygramy te wybory po to, żeby Polska była lepsza, żeby nasze życie było lepsze i żeby prawo żonnej zatriumfowała. Dzień dobry. Mirosław Szałata, kolego Donaldzie. W Tarnowie przypomniałem nasze pierwsze spotkanie. Podczas kongresu, nie będę głośno mówił, ale nie, powiem, czemu nie, tak? Towarzysk Polsko-Niemieckich i Niemiecko-Polskich. 25 lat temu pani marszała i kolega Krzyszanowska był młodym liderem Kongresu Liberalno-Demokratycznego byliśmy o tyle do przodu, że wtedy nawet byliśmy, no ty, ale dzisiaj mam kinderstubę. Nie, nie, panie Donaldzie. Pytanie. Mała uwaga. Nie tylko TVN24. Na Podkarpaciu mamy wolne media. Nie jestem związany, nie mam udziału w tej gazecie. Super nowości. Naprawdę wolne media. Pytanie jest takie. Czy przyjedzie pan po wyborach otworzyć, do Lubaczowa, otworzyć biuro poselskie Marcina Piotrowskiego? I zapraszam do Choryńca, to na pamiątkę. Tak, słuchajcie, ja byłem tutaj w sali obok, ale grube mury tutaj, ale słyszałem, tak, tak, wystąpienie bardzo energetyczne kolegi Piotrowskiego i słyszałem o jego legendarnym temperamencie bojowości. Także, no ale ja mam nadzieję, że, znaczy po pierwsze, może to zabrzmi trochę, wiecie, nie powinienem zapeszać, ale ja mam nadzieję, że od razu po piętnastym nie przyjadę, bo będę miał dużo zajęć. Tak, więc trochę, taką mam nadzieję. Po drugie, mam nadzieję, że będę mógł przyjechać, jak już wszystko poukładamy, nie tylko do kolegi Piotrowskiego, ale do czwórki, piątki, posłanek posłów z waszej listy, bo bijecie się naprawdę i każda z was, i każdy z was. Naprawdę macie, każdy z was ma te szanse w ręku. I jestem, słucham, no oczywiście, no ale wiecie, senator ma o tyle łatwiej, że ma poparcie wszystkich, wszystkich, a i dziewiątka, dlaczego nie? Nie, słuchajcie, bo nie, cieszę, nawet nie macie pojęcia, jak się cieszę, że i jak się czuję bezpiecznie z waszą listą, bo wiem, że wszystko jest na tej liście okej, i że mamy wspaniałych, wspaniałych kandydatów i bardzo fajną liderkę, no z którą współpracuję od lat. Tutaj pani poseł Frydrych nie muszę nikomu przedstawiać, ale, ale do dzisiaj szczególnie, szczególnie gorąco myślę o Marku, no bo jesteśmy w Przemyślu, tak jak, tak jak wczoraj bardzo gorąco o Ciebie ściskałem, bo byliśmy w Krośnie, macie fajną ekipę. Naprawdę fajną ekipę. Wiecie, tak, ja chcę, żebyście to wiedzieli. To było dla mnie bardzo ważne i to było dla mnie źródło nadziei, że będzie dobrze. Polityka polega też na konkurencji, wiecie, ludzie konkurują też w obrębie jednej partii, to są emocje, czasami kłótnie. Samo życie, w ogóle nie. I przecież tak samo jest na Podkarpaciu. Ja tak czułem, że tacy ludzie jak Joanna i Marek dadzą sobie z tymi emocjami radę. I stali się dwójką liderów, którzy nie tylko, że uwierzyli, ale też zaszczepili tę wiarę innym, wszystkim na wasze liście, że to jest jedna drużyna, że to jest synergia, że każdy za każdego, każda za każdą. I dlatego to jest ta szansa na sukces. Nieprawda, szkole go kłak. Mam trzeci głos i to jest pan. Tutaj jest co najmniej półtora tysiąca kobiet, odważnych, mądrych, więc ja widzę za chwilę las, rąk do góry. Dziewczyny, ja również czekam na wasze pytania z panem premierem. Przede wszystkim chciałem podziękować panu premierowi na wizytę w Przemyślu. I mam pytanie. Chodzi mi o to, że trochę mnie zasmuciło to, że przy wstrzymaniu się głosów koalic sobratarskiej przeszło przez Sejm ustawa o Sądzie Najwyższym, które miały odblokować KPO. Tyle się mówi o konstytucji. I chodzi mi o to, czy pan premier może obiecać, że już więcej koalicja obywatelska nie przypuści przez Sejm ustawę, która będzie sprzeczna z konstytucją, bo było tyle spotkań i tłumaczenia, że to jest najważniejszy akt, zasadnicza konstytucja. To wszystkie są prawa i obowiązki władzy i obywateli, żeby tego więcej nie łamać. I to jest moje pytanie. To był dla mnie bardzo poważny dylemat. Nie chcę wnikać w szczegóły, bo to już jest świeża, ale jednak historia. I ja z wielką... No miałem o czym myśleć. Bo było wiadomo, że głosowanie za tym, aby umożliwić zaakceptowanie KPO przez Unię i wreszcie, że te pieniądze przypłyną do Polski. Więc to był jakby cel podstawowy. I wiedzieliśmy, że tak przygotowali ustawę, przygotowali klasyczną pułapkę, mówię o PiS-ie, żeby było to właśnie wrażenie, że opozycja musi wybrać albo stuprocentowa zgodność z konstytucją, a wtedy blokuje opozycja pieniądze europejskie, albo odwrotnie. Temat był bardzo skomplikowany. Ja też zasięgałem opinii konstytucjonalistów. Ale wie Pan co? Na końcu sięgnąłem do najważniejszego arsenału każdego polityka, do zdrowego rozsądku. PiS jako partia, PiS jako władza jest sam w sobie naruszeniem konstytucji. Tak długo, jak długo PiS będzie rządził, nie będzie konstytucji. I moja kalkulacja była bardzo prosta. I to nie był pierwszy ani ostatni raz, kiedy musiałem szukać kompromisu między różnymi wartościami, ale szukać kompromisu po to, żeby odepchnąć od władzy ludzi, którzy z gwałtu na konstytucji zrobili nie incydent, czy tylko metodę rządzenia. Więc czasami tak jest w polityce, szczególnie jeśli ktoś, tak jak to zrobił Kaczyński, robi z polityki taką wojnę domową, robi z polityki takie, wiecie, pole bitwy, kto kogo. Kto kogo zniszczy. Kto kogo bardziej opluje. Więc w jakimś sensie to on rozpoczął wojnę i nadał jej taką rangę wojny o wszystko. O konstytucję, o wolności, o członkostwo w Unii Europejskiej, o prawa kobiet, o bezpieczeństwo dzieci, o naszą granicę. Zobaczcie, jakiego tematu nie dotkniecie. Czy bezpieczeństwo firm, czy uczciwy jakiś podatkowy ład, ochrona zdrowia, czego nie dotkniemy? Wszędzie widzimy, że Kaczyński wytoczył tam najcięższe działa w wojnie o władzę PiSu przeciwko naszym polskim interesom. I ja sobie powiedziałem, ja nie będę piękno-duchem. To znaczy, ja stanę na wysokości zadania. Uderzą, oddam. Będę musiał szukać różnych manewrów. Będę musiał szukać pewnych działań, które nie wzbudzą zachwytu niektórych. Będę na to gotowy. Biorę za to oczywiście osobistą odpowiedzialność. Ale chcę, żeby Pan mi wierzył, że każda decyzja, nawet ta kontrowersyjna... Słuchajcie, ja muszę czasami mówić rzeczy, które są dla mnie też trudne. Ja muszę podejmować decyzje, z którymi nie zgadzam się w stu procentach. Tak, na tym polega dzisiaj polityka w Polsce. Bo mam jeden cel i to jest cel, to nie jest moja satysfakcja. To jest uwolnić Polskę od tych, którzy gwałcą nasze prawa i interesy każdego dnia 24 godziny na dobę. I przyzna mi Pan, że bardzo wielu też najgorętszych obrońców Konstytucji, wie Pan, że dostałem od nich nie tylko rozgrzeszenie, ale przyszli do mnie i powiedzieli, tak, nie było innego wyjścia, dobrze zrobiłeś. I mówię tu o takich osobach jak Pan Profesor Bodnar na przykład, wielu też właśnie wybitnych profesorów, konstytucjonalistów, tych, którzy walczyli na ulicach, tur dekonstytucja, strajk obiet. Bardzo, no właściwie prawie wszyscy zrozumieli, okej, Tusk jest naprawdę na froncie, ma bardzo poważnego przeciwnika. Przeciwnik nie waha się przed użyciem żadnej metody. Dobrze, że mamy kogoś, kto się nie podda tym metodom, tylko potrafi też oddać wtedy, kiedy oni uderzają. I głos kobiet. Dzień dobry, panie premierze. Miło pana znów widzieć. Pan mnie z pewnością nie pamięta, ja pana doskonale. Bardzo mi miło, że pan z Lubaszowszczyzny wymienił naszą gazetę z Supernowości, bo ja mam przyjemność być dziennikarką tej gazety. No i skoro już pan wywołał, bardzo miło, to chciałam zapytać dwie rzeczy. Czy rozważaliście, pański sztab rozważał podanie w trybie wyborczym pana prezesa Kaczyńskiego do sądu wtedy, kiedy w katowickim Spodku wygłosił, że na marszu miniona serc Warszawy jest 60 tysięcy? To jest jedno pytanie. A drugie, czego się pan spodziewa po debacie w TWP? I proszę Kotka pozdrowić. Słuchajcie, wiecie co, ponieważ ta polityka jest taka ciężka w Polsce i władza pisowska taka ponura. Więc ja czasami muszę patrzeć na to, co się dzieje i na Kaczyńskiego też z pewnym przymurzeniem oka, no bo byśmy zwariowali. Wiecie, co jest nagrożniejsze dla takich małych dyktaturek, takie, jakie zbudował Kaczyński w Polsce? Tak naprawdę nasz uśmiech, a czasami zdrowy śmiech jest dla nich naprawdę zabójczy. Bo oni, wiecie, oni są tak długo straszni, jak długo ludzie się ich boją. Jak ludzie zaczynają się z nich śmiać, to nagle się okazuje, jakie to małe i nikczemne i nie warte jakichś nerwów. Wystarczy, naprawdę. To, że Kaczyński miał zawsze kłopoty z liczeniem i z rozróżnianiem podstawowych rzeczy, no to przecież... No zacytuję na przykład. Nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. No to dlaczego oczekiwać od takiego gościa umiejętności liczenia? On w Spodku nie tylko, że doliczył się 60 tysięcy na marszu. Znaczy, mi się nawet... Bo pyta pani, czy do sądu. Mi się nawet tylko komentować nie chciało, no bo akurat na szczęście okej, rządowa nie pokazała. Ale wiecie, to też wiadomo jest dzisiaj. Różne firmy badają tak zwane zasięgi. Znaczy, ile razy się wyświetla jakaś informacja w internecie, w przestrzeni publicznej. I wiecie, że do dzisiaj... Minął ty... Ile minąło? Co dzisiaj jest? Piątek. A marsz był w niedzielę. No to pięć dni, tak? Sześć, szósty dzień. Tak zwane zasięgi. Informacja na temat Marszu Miliona Serc osiągnęła magiczny poziom miliarda stu milionów. Miliarda stu milionów. To znaczy, że tak naprawdę każda Polka i każdy Polak z tą informacją spotkali się dziesiątki razy. Więc dlatego ja byłem spokojny. Myślę sobie, niek Kaczyński liczy tak, jak umie, ale na szczęście tu wszyscy widzieli, jak to naprawdę wyglądało. W tym samym spotku Kaczyński powiedział takie zdanie, które no naprawdę mnie no rozwaliło. Bo mówi tak. I pamiętajcie, głosujcie na listę numer 4, 4 razy nie. Ja mówię, to się... Okej, no ja i 100 razy nie bym głosował, jakbym widział listę numer 4. Nie. Panie, ja tu jestem od prostowania błędów. Ale nie minęło 48 godzin. I Kaczyński wystąpił gdzie indziej. I nagle zaczął krzyczeć z mównicy. I mówię, wam głosujcie 4 razy tak. I to... Więc dlatego nie, nie będę szedł do sądu z panem prezesem Kaczyńskim z jego pomyłkami, bo one one nie tylko bywają zabawne, ale no ludzie, no tak naprawdę nawet jak ktoś jest za twardziałym zwolennikiem PiSu. I no pytam tutaj, na Podkarpaciu. Tu PiS ma dużo wyborców. Wiem o tym. No to pytam tu nie was, ale przez was. Pytam tych wszystkich, którzy głosowali kiedyś na PiS. Weźcie naprawdę przez chwilę spójrzcie na niego. Posłuchajcie na niego. Posłuchajcie jego słów. I pomyślcie, czy naprawdę chcecie, żeby on jeszcze rządził choćby jeden dzień dłużej? Nie! Czy na pewno... Więc jestem przekonany, że i to, że w tych sondażach każdy dzień przynosi... Znaczy i ja jestem ostatni od ogłoszenia trymfu przed wyborami. I będę i mówię serio teraz. To nie jest z mojej strony ostrożność. Nic nie jest rozstrzygnięte. Naprawdę. Niech nikt nie da sobie... debata, na którą idę, nie będzie prosta. Jak się domyślacie, nie mam jakichś szczególnych kompleksów wobec pana Morawieckiego. Naprawdę. Pod żadnym względem. No nie, nie. Muszę sprostować. Mam naprawdę poważny kompleks, jeśli chodzi o nieruchomości i działki. Tutaj w ogóle nie mam startu. Ale ja nie mam żadnych też wątpliwości, jak ta debata będzie wyglądała. Dlaczego ja nie idę do sądu z Kaczyńskim, mimo że on codziennie kłamie? No bo on nie jest też wart, powiem szczerze, naszej uwagi. Słuchajcie, on stchórzył przed... Bo przecież nikt nie ma wątpliwości, że on stchórzył przed tą debatą. Wiecie, ona miała być o 21. Zapowiedzieli. A później zmienili na 18. czy 18.30. Tak? Żeby on mógł powiedzieć, że w tym czasie, bo ma mówione spotkanie, nie może być, bo jest w przysusze. Słuchajcie, gość, który ma pełną władzę w rękach, ma telewizję, wybrał sobie do prowadzenia tej debaty pana Rachonia, znam gościa, członek PiSu. Wiecie, jesteśmy jedynym krajem prawdopodobnie na świecie. Im się nawet nie chce tak chociaż tyci poudawać, żeby jakiegoś bezpartyjnego wziąć do... może on tam zawiesił to członkostwo, ale pamiętamy go jako działacza takiego zdecydowanego PiSu. Adamczyk chyba nie, no już tyle... Nie, nie. Słyszałem, że nawet oni się tego jakby zawstydzili. Ale na... Wiecie, to jest trochę tak, jakby mieli... jakby wyszły... miały wejść dwie drużyny piłkarskie na boisko. I jakby Kaczyński miał w rękach sędziego, war, transmisję telewizyjną, trzech bramkarzy i od razu trzy czerwone kartki. Znaczy, przecież on miał... On takie warunki miał do tej debaty. I uciekł. Znaczy, bo... Znaczy, to wiecie co? To ja bym... Ja bym się nawet źle czuł, jakbym takiego gościa do sądu pozywał, no bo... Dzień dobry, panie premierze. Darzymy pana olbrzymią sympatią i wiemy, że ma pan tak dużą wiedzę, że możemy zadać panu konkretne pytanie. Zaczął pan spotkanie od firmy Fibris. Ja jestem właścicielem firmy Lis Poland, czyli końcówka Lis. W 15 roku konkretnie miałem kilka kontroli z PFRON-u, prawda, bo jestem zakładem pracy chronionych i od tego czasu mam cały czas kłopoty. Doszły do tego COVID i tak dalej, i tak dalej, bo to są pochodne, jak gdyby i to jest łańcuszek. Dużo się mówi o osobach niepełnosprawnych i chciałbym, żeby po prostu no pewne działania w przyszłości, bo PFRON nam dał duże możliwości w latach jestem dzieckiem Barcerowicza, bo w 90 roku firmę założyłem. 33 lata ma firma i w tej chwili jestem chyba na podobnej krawędzi, a może na bardziej cienkiej niż Fibris jako zakład. Nie chcę robić tu paniki, prawda, bo wiele ludzi tutaj w Przemyślu jest. Powiem panu na koniec tylko tyle. Byłem na Wybrzeżu 10 lat, pracowałem w Stoczni Gdańskiej na Wydziale W5, a sąsiadem mój był Lech Wałęsa. Nie, no to właściwie dziękuję. Ja oczywiście nie, tak, ja się czuję kompetentny w wielu sprawach, tak, że jeśli chodzi o polityki wobec osób i z osobami z niepełnosprawnościami, PFRON i różne systemy wsparcia dla tych ludzi z niepełnosprawnościami, którzy mieli odwagę, siłę, a ich jest coraz więcej, jakby uczestniczyć w pełni w życiu, także w życiu zawodowym. Przecież to była ta idea wiodąca. Jak wiecie, w PFRON-ie i wokół PFRON-u zdarzały się czasami rzeczy nienajlepsze. Zawsze znajdą się ludzie takie mejzopodobne, typy, które różne sytuacje, także niepełnosprawnych, czy dzieci chore, będą chcieli wykorzystywać dla siebie. Ale co do zasady, wsparcie mechanizmami finansowymi przy użyciu państwa, czy takich instytucji, jak PFRON, przyniosło bardzo dobre rezultaty i wyzwoliło, wyzwoliło bardzo wiele osób z niepełnosprawnościami, z tej bezczynności, beznadziei, marazmu, życia bez pracy. Więc tutaj mnie nikt nie musi przekonywać, ja na każdym spotkaniu, jeśli macie okazję mnie obserwować od wielu, wielu miesięcy, no już tutaj ponad dwa lata jestem codziennie gdzieś i rozmawiam, prawie zawsze na moim spotkaniu jest kilka osób z niepełnosprawnościami. Wiecie, to jest dla mnie jedna z największych nagród do tej pory. Po moim powrocie do polskiej polityki, to zaufanie, a nawet powiedziałbym, takie zawierzenie Polek, Polaków z niepełnosprawnościami w to, że my naprawdę będziemy w stanie im pomóc. I to, co mnie tak w serce zawsze rośnie, kiedy słyszę, a zresztą to powtórzę też tu w Przemyślu, kiedy widzę osoby z niepełnosprawnościami i one mówią, nam nie chodzi o pomoc, a o po prostu, żeby ktoś sypnął pieniędzmi. Chodzi o pomoc, która spowoduje, że ich życie będzie znowu jakby, no wiecie, takie pełnowartościowe w sensie aktywności zawodowej i słyszę o najróżniejszych aspektach życia osobistego, intymnego, zawodowego, o sytuacji finansowej, oczywiście ochronie zdrowia i wszędzie osoby z niepełnosprawnościami czują jedno, że ta władza, PiS, odwrócił się do nich kompletnie plecami. Te symboliczne obrazki z Sejmu, to nie wpuszczanie, ba, niedopuszczanie do toalety niepełnosprawnych, tylko dlatego, że protestowali przeciwko Kaczyńskiemu. Te słowa Kaczyńskiego nie przeszkadzać i głosować do kobiety na wózku, nie wiem, czy pamiętacie. Znaczy to wszystko i wiecie, to jest jedna, to w ogóle było jedna z najupiorniejszych scen, jakie ja w życiu w polskiej polityce widziałem. Ta pogarda do słabszej czy do słabszego. Ale też się łapię na tym i często to powtarzam, nie mów nigdy słabszy czy słabsza o osobie z niepełnosprawnościami. Bo wiecie, jeśli ktoś przyjeżdża, a są takie osoby na wózku i potrafi przejechać, pierwsza skorzysta z pomocy, czyjeś przejedzie samochodem, później przyjedzie na to spotkanie i to jest 100 kilometrów, 200 kilometrów odległości i jest godzinę przed spotkaniem ze mną i siedzi cały czas, zadaje pytania, walczy o swoje, to przecież oni nie są słabsi. Tak naprawdę są silniejsi. To są najsilniejsi ludzie. I dlatego i dlatego z taką autentyczną dumą i satysfakcją patrzę na nich, kiedy oni mówią o swojej