Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Przedsiębiorczynie proszą o oddech po 15 października

Donald Tusk: Przedsiębiorczynie proszą o oddech po 15 października

Donald Tusk w Łodzi spotkał się z przedsiębiorczyniami i mówił o ich problemach związanych z Polskim Ładem oraz ciężkimi składkami. Apelował o „oddech” i przestrzeń dla małych firm oraz zapowiadał konkretne propozycje wsparcia po 15 października.

Spotkania z przedsiębiorczyniami


Donald Tusk relacjonował rozmowy z kobietami prowadzącymi małe firmy, m.in. z Marią Marcinkowską prowadzącą markę Reinkreacja blisko Piotrkowskiej. Opisywał ich trudne warunki pracy - długie godziny, liczenie każdego grosza - oraz słowa, że Polski Ład „dobił” część przedsiębiorczyń.

Zamiar zatrudnienia i głos 15 października


Mówił o kobietach, które mimo że nie chcą zajmować się polityką, pójdą 15 października głosować, licząc na zmianę polityki tak, by dała im spokój i przestrzeń do prowadzenia biznesu. Wspomniał także o wizytach u kolejnych liderek lokalnych inicjatyw i pracownic, które budują wspólnoty i programy edukacyjne.

Propozycja urlopu dla przedsiębiorczyń


Donald Tusk przedstawiał pomysł urlopu dla przedsiębiorczyń i przedsiębiorców - czasowego zwolnienia z części obciążeń, jako formę wsparcia finansowego i przywrócenia godności. Podkreślał, że chodzi o realną możliwość odpoczynku i prawa do urlopu dla osób prowadzących własne miejsca pracy.

Emerytury i koszty życia


W przemówieniu zwracał uwagę na niskie emerytury kobiet, wzrost składek i koszty leków oraz ogólną drożyznę. Ostrzegał, że obecna polityka finansowa wpływa szczególnie na emerytki i osoby odkładające środki na potrzeby rodziny.

Odpowiedzialność i rozliczenie


Wspomniał o potrzebie przywrócenia sprawiedliwości i rozliczenia osób odpowiedzialnych za błędy polityczne. Podkreślał także wdzięczność wobec lokalnych postaci i aktywistek, które angażują się społecznie i dbają o sąsiedztwo.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dostałem dzisiaj w Łodzi kamyk na szczęście, w tym woreczku, od pani Marysi Marcinkowskiej. Przedsiębiorczyni, która szyje rzeczy, które podobają się w całej Europie, w Nowym Jorku i która ma jedno marzenie. Powiedziała mi to dzisiaj, ze łzami w oczach dając mi ten kamyk. Ma taką firmę, która nazywa się przewrotnie Reinkreacja, blisko Piotrkowskiej. Powiedziała, że daj mi ten kamyk na szczęście, bo chce, żeby po 15 października ona jako kobieta ciężko pracująca, sama siebie zatrudnia, harująca 16 godzin na dobę i licząca każdy grosz od pierwszego do pierwszego, bo jak powiedziała, dobił ją Polski Ład. Dobijają wysokie składki, dobijają bałagan podatkowy, z którym nie jest w stanie niczego zaplanować. Bo ona marzy podobnie jak przedsiębiorczyni i przedsiębiorcy, bo tu przecież tutaj nie ma rozlużenia na płci. Tu jest wielka potrzeba tych wszystkich i nie mówię w Łodzi, można by mówić o fabrykantach, ale mówię o setkach tysięcy Polek i Polaków, zatrudniających samych siebie, może jedną, może dwie osoby. I których autentycznym marzeniem jest, żeby wreszcie polityka, władza, państwo dało im oddech, przestrzeń. Pani Marysia Marcinkowska, jej koleżanka z tego samego, w jakimś sensie miejsca, prowadząca inną małą firmę, Agnieszka Pawliczak, mówiły mi, że one nie chcą zajmować się polityką. One pójdą 15 października zagłosować, one myślą właściwie wyłącznie od rana do wieczora w tej chwili o polityce, żeby ta polityka dała im spokój, dała im właśnie oddech, przestrzeń, bo przy złej polityce, przy tym, co dzisiaj dzieje się w Polsce, one wiedzą, że one nie przetrzymają. Słuchajcie, piękne postaci, kapitalne kobiety, kreatywne, z pomysłem. Tam wszystko było tak piękne, tak fajne, tak, wiecie, tak przyciągające oczy. I one patrzące na mnie, ze łzami w oczach i mówiące, jak 15 października razem nie wygramy, to nas tu dalej nie będzie. Łódź może być tak dumna z tego miejsca. Pani prezydent, kochana droga Haniu, naprawdę, jak tylko możesz też pomóż, pomóż każdemu, każdej, dopóki jeszcze ta władza im przeszkadza i rzuca kłody pod nogi. Dosłownie pół godziny później byłem w innym miejscu w Łodzi, też bardzo okreacyjnym, ale to z kolei cuda kulinarne się tam dzieją u pani Krolin Czernik. I ona też z niezwykłą determinacją mówiła mi, bardzo wierzę w to, że uda się panu to zmienić. I dokładnie usłyszałem to samo. Polka, dumna, cały wolny czas, a ma go niewiele, no bo też pracuje ciężko, prowadzi tę firmę, ale cały wolny czas poświęca też na to, żeby budować wspólnotę z tymi, którzy potrzebują. Programy edukacyjne dla dzieci, no taka aktywność społeczna. Zresztą, słuchajcie, widziałyście i mówię też do moich kolegów, tak widziałem Stefana Niesiołowskiego. Weź się przyjrzyj, jak wyglądają dzisiaj naprawdę... Naprawdę wywołuje... Tak, bo trochę tych oklasków należy ci się, drogi Stefanie. Tyle lat cię chcieli z tymi fałszywymi oskarżeniami zniszczyć. Ostatecznie uniewinniony, mogłeś wreszcie pokazać Ziobrze i jego prokuratorom... Nie powiem, co pokazać, bo już nie, nie będziemy o Lichockiej dzisiaj już więcej dyskutować. Pani poseł Lichockiej. Ale właśnie mówię do moich młodszych i starszych kolegów. Spójrzcie, jak dzisiaj wyglądają Polki. Spójrzcie, co dzisiaj słyszeliście i kogo widzieliście na tej scenie. Te słowa, jestem Polką, Sołtyską, Europejką, Matką. Chcę samodzielnie żyć. Chcę żyć godnie. Chcę dobrze wychować moją córkę. Chcę, żeby szkoła była nowoczesna. Tak, tak, kochana Sołtysko. Wiem, wiem. Wiem to, no, więc słyszeliście tę moc, tę energię. Ja w ogóle, jak usłyszałem też od Basi Nowackiej. No to jest to powiedzenie niby właśnie o ziemniakach, tak? Jesienią ich wykopiemy, wiosną posadzimy. Ja wam powiem tak. Ja tego, to jest niebiańsko cierpliwa kobieta. Ja nigdy złego słowa o niej nie usłyszałem, o innym człowieku. Więc jeśli nam się na naszych oczach spełnia ta nasza umowa. Ja tu przyjechałem po to, żeby pierwszą część zadania wykonać. Ale ja ją znam. Jeśli ona mówi, że ona się czuje odpowiedzialna też za drugą część tego zadania. Za przywrócenie sprawiedliwości, za rozliczenie zła. To ci, którzy to zło czynią w Polsce, naprawdę mają się czego bać. Idąc do was też odwiedziłem zakład fryzjerski Wicherek i panią Marzenę Matusiak. Też dzielna kobieta. I też mówiła dokładnie o tym samym. Ona mówiła, że jeśli już po tym 15 października zabierzecie za te 100 konkretów na 100 dni, to ja nie mogę się doczekać tego urlopu. Jestem kobietą i pracuje na 103 osoby w tym zakładzie fryzjerskim. Ja bym chciała pierwszy raz od niepamiętnych czasów poczuć, że mam prawo do urlopu. Kobieta, przedsiębiorczyni marzy o tym, żeby od lat po raz pierwszy pójść na urlop. Dlatego proponujemy ten urlop dla przedsiębiorczyń i przedsiębiorców jako kwestia nie tylko finansowego wsparcia, zwolnienia na te trzy tygodnie od tych upiornych składek i podatków, ale też godnościowo. Bo wiecie, przecież na miłość Boga ciężko pracująca kobieta, która sobie sama zbudowała miejsce pracy, dała jeszcze komuś innemu miejsce pracy i jeszcze wychowuje dziecko w domu. Ona ma też prawo na miłość Boga do trzech tygodni, czterech tygodni urlopu i państwu tu łaski nie robi, władza tu łaski nie robi. Musi to dać. Bardzo dużo słyszę tu z galerii głos o emeryturach. Dobrze też wiecie, że kobiety częściej, o wiele częściej mają te najniższe emerytury. Bardzo chcemy, żeby już nie było takiego poczucia, że emerytka, emeryt dostanie czasami coś, bo na przykład zbliżają się wybory i prezes Kaczyński ma wtedy wielki gest przez chwilę. Bo jak się tak naprawdę na serio zastanowimy, jak przyłożymy kilka takich wartości, a o tym szczególnie dobrze wiedzą emerytki, babcie, które odkładają każdy grosz na przykład, żeby kupić coś swoim wnuczkom. Co to znaczy dzisiaj? Niska emerytura, dołożona składka zdrowotna, darmowe leki, które obręciły się w szyderstwo, leki prawie dwa razy droższe niż były jeszcze dwa lata temu i ceny w sklepach, drożyzna. To nagle się okaże, że losy polskich emerytek i jeszcze w dodatku tych, które czują się współodpowiedzialne za część swojej rodziny, na przykład właśnie za swoje wnuczki i wnuków, jest wyjątkowo ciężki. I my zwolnimy polskie emerytury od podatku. Polskie emerytki, polscy emeryci nie będą już płacili podatku dochodowego. I to też jest kwestia godności. Nie, że raz to jakiś czas, jakiś wiecie, władca, jakiś pierwszy sekretarz, jakiś prezes partii powie, a macie. Nie, tu chodzi o to, żeby to były stałe prawa, żeby państwo nie zabierało, żeby nie obierało aż do kości przedsiębiorczyń, emerytek, nauczycielek, pielęgniarek, studentek. Mogę wymienić prawie wszystkie grupy zawodowe i społeczne. Chcę też parę słów powiedzieć o nadzwyczajnej dzielności. Wiecie, dlaczego mi tak bardzo zależało na tym? I daję wam słowo, nie z powodów ideologicznych. Ja staram się być od lat, szczególnie od czasu, jak byłem premierem i widziałem, że polityka z ideologią ma niewiele wspólnego. Polityka to jest praktyczne rozwiązywanie problemów, szczególnie takich, jakie dotyczą tego elementarnego bezpieczeństwa. Basia Nowacka mówiła tu o bezpieczeństwie. Ja też mówiłem, że kobiety są szczególnie wyczulone na potrzeby bezpieczeństwa. Ono jest wielowymiarowe. My musimy mieć bezpieczne granice. My musimy mieć poczucie, że Polską rządzą ludzie odważni i rozsądni. My musimy mieć poczucie, że oszalała władza nie wyprowadzi nas za chwilę z Unii Europejskiej, bo to się dzieje na naszych oczach. Nie miejcie złudzeń. Jak jeżdżę po Polsce, mam wrażenie... I zresztą to też słyszałyście i słyszeliście z tej sceny bardzo wyraźnie. Prawie wszystkie panie. Czy to jest sołtyska, czy to jest dziewczyna z Biłgoraja, która prowadzi gospodarstwo rolne, a równocześnie jest samorządowcem, czy to jest pani wicestarostka z Gnieźnieńska, czy to są studentki, czy to jest Ines. Byłem u niej i we wrześniu razem rozmawialiśmy o prawach zwierząt na przykład. Wiecie, ja nie mam żadnych wątpliwości, że nie tylko tu wasze reprezentantki dzisiaj na tej scenie, ale w całej Polsce kobiety przez ten swój zdrowy rozsądek i to takie bardzo głębokie i takie rozumne poczucie, czym jest bezpieczeństwo, że to kobiety lepiej rozumieją, że ostatnią rzeczą, jaka jest w Polsce potrzebna, to są awantury, to są jakieś idiotyzmy na górze, to są jakieś wojny z każdym sąsiadem, ze wszystkimi. I dlatego im więcej kobiet w polityce, mówiłem o tym moim pragmatyzmie, dlaczego byłem tak przejęty tym, żeby było jak najwięcej kobiet w polskiej polityce, bo przemawia przeze mnie pragmatyzm, bo ja wiem, że faceci są częściej, wiecie, gotowi do awantury wypełnienia potrzebnej. Wiem, znam ich naprawdę, sam jestem tej płci, ale no i znam ich bardzo dobrze, szczególnie właśnie z polityki. Bardzo często to są, wiecie, też koguty. Oni muszą coś udowodnić za wszelką cenę. No, co wam będę mówił. A nam potrzeba dzisiaj takiej władzy, która ma w sobie empatię, rozum, zdrowy rozsądek, cierpliwość, pracowitość. No to wszystko, co dzisiaj też na tej scenie było tak widoczne gołym okiem. Ja nie jestem tutaj po to, żeby was komplementować. Naprawdę dzięki Barbaro, że o tym powiedziałaś, bo o tym czasami się zapomina, a my oboje wiemy, ile nas to pracy kosztowało. Ciebie, AG, wszystkie, panią marszałek Idawe-Błońską, która była w tym niezwykle konsekwentna. Ona jest skromna i czasami za cicha nawet. Iza Leszczyna, która pokazała, że kobieta może naprawdę rozumieć dużo lepiej ekonomię. Dorota Niedziela, no słuchajcie, ona jest jak niedziela, tak promienna, ale też tak dzielna, że niejeden, wiecie, niejeden żołnierz i policjant by jej zazdrościł odwagi i determinacji wtedy, kiedy trzeba walczyć. Mówię o tym dlatego, bo chcę, żebyście wiedziały. Wszystkie Polki w całym kraju, nie tylko tu dzisiaj w Łodzi, że to nie jest tylko polityczny incydent, że jeśli na naszych listach jest pół na pół pań i panów, jeśli na naszych listach jest mniej więcej tyle samo liderek i liderów, jeśli na moim ukochanym Pomorzu, znaczy moja ukochana Warszawa jest dzisiaj moim okręgiem wyborczym, więc nie, żeby w Warszawie nikt nie pomyślał, że... Ale no serce mam trochę rozdwojone. Na moim ukochanym Pomorzu liderką listy w Gdyni jest Basia Nowacka, w Gdańsku Aga Pomaska. To nie są gesty. Tu nikt nikomu łaski nie zrobił. Kobiety na naszych listach wywalczyły sobie tę pozycję. Wywalczyły ciężką pracą, charakterem tak jak Hania Zdanowska w Łodzi nie raz i nie dwa wywalczyła sobie pozycję jednej z najlepszych prezydentek polskich miast. Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciał, żeby one mnie kiedyś tak pokochały, jak ciebie kochają. Pozwólcie też, że powiem coś. Ja mógłbym o tej sprawie naprawdę godzinami mówić, bo jestem tym bardzo, bardzo przejęty. Też dlatego, bo w moim życiu wielkie znaczenie miały i na moje życie wielki wpływ miały. I zawsze wyłącznie pozytywny. Kobiety najważniejsze w moim życiu. I ja po prostu jestem tak, że im to winien. Bo tak jak obiecuję wam to publicznie, przyrzekam, że to jest dla mnie naprawdę święta sprawa. Tak powiedziałem o tym też w domu. Że nasza walka, ten 15 października, nasze głosy będą miały sens tylko wtedy, kiedy dzień później wszystkie Polki, niezależnie od miejsca, gdzie mieszkają, niezależnie od zawodu, niezależnie od wieku, wszystkie Polki poczują, że wreszcie znowu ta nasza ojczyzna jest dla nich też w pełnym tego słowa znaczeniu ojczyzną, ich miejscem, gdzie są ich prawa, gdzie są ich zasłużone przywileje. I wiecie, coś mnie bardzo też głęboko poruszyło i ja muszę o tym powiedzieć. Ja o tym praktycznie staram się nigdy nie mówić. Nie chcę, żeby śmierć czy tragedia była jakąś przewodnią narracją w polityce. Nie tylko dlatego, że chcemy być do przodu, chcemy iść do przyszłości, chcemy, wierzymy w siłę uśmiechu, dobre relacje międzyludzkich, wierzymy w siłę pojednania. To, o czym tutaj też panie mówiły, to jest dla mnie polityczny, strategiczny cel numer jeden. To nie jest pustosłowie. Ja naprawdę uważam, że po zwycięstwie i po rozliczeniu zła i po naprawieniu ludzkich krzywd, Wy tu w Łodzi też wiecie, ile tego się niestety namnożyło przez te lata. Przyjdzie czas pojednania. I nie mówię o latach, mówię o miesiącach. Jeśli my dzisiaj tak mocno, z taką determinacją chcemy walczyć ze złem, to po to, żeby ta walka trwała jak najkrócej, żeby zakończyła się 15 października. Bo my chcemy, żeby demokracja znowu oznaczała wspólnotę narodową. I wy kobiety czujecie o wiele bardziej potrzebę tej wspólnoty. I dlatego moją intencją i Waszą intencją było to, żeby jak najwięcej kobiet było na tych naszych listach. Ale wracając do tego, co mnie tak uderzyło i o czym chcę powiedzieć, chociaż właśnie o tych sprawach nie mówię językiem politycznym. Basia Nowacka wspomniała dzisiaj o zachowaniu Jurasława Kaczyńskiego. Dobrze ją znacie, cała Polska ją zna. Wiecie co? My przyjaźnimy się i blisko współpracujemy od lat. No tak naprawdę od czasu mojego powrotu mamy okazję prawie codziennie ze sobą pracować, rozmawiać. Staramy siebie zrozumieć, bo jesteśmy z trochę innych parafii politycznych. Mamy inne... Wiem, słowo parafia może nie pasuje najlepiej do innych tradycji politycznych, czy... Ale myślę, że idealnie pokazujemy, że można szukać synergii i syntezy z trochę odmiennych punktów widzenia i one nie wynikają tylko z różnicy płci, ale też z różnicy poglądów na wiele spraw. Ale budujemy z tego synergię. I obserwuję tak Basię od bardzo długiego czasu. Ona... Nigdy nie słyszałem, żeby ona użyła fakt swojej osobistej tragedii. I wiesz, bardzo dobrze znałem się swoją mamą, która też zginęła w katastrofie smoleńskiej. I za każdym razem myślę o takich osobach jak Basia. Jest ich więcej. Małgosia Rybicka, też na naszych listach. Niezwykle dzielnie walcząca o godność i życie dla dzieci autystycznych. Wdowa po Aramie Rybickim. I wiecie, nigdy nikomu nie przyszło do głowy, mówię o takich osobach, żeby z osobistych tragedii robić narrację polityczną wymierzoną przeciwko komuś. Ile trzeba mieć sobie siły, godności. Być może trzeba być kobietą, żeby zrozumieć, że w sercu muszą być jakby, wiecie, różne miejsca dla różnych spraw. I że wtedy, kiedy wychodzi się na plac boju, wtedy, kiedy się walczy o przyszłość, wtedy, kiedy chce się przekonać ludzi do swoich poglądów, to w innej części serca ma się pamięć o tragedii. I nie używa się przede wszystkim tej pamięci do ukochanej osoby, tej pamięci o największym dramacie życiowym, przeciwko drugiemu człowiekowi. Dziękuję Ci za to bardzo, bo to była dla mnie zawsze najbardziej poważna nauka. i wiem, że właśnie dzięki kobietom, dzięki Basi, dzięki Małgosi, dzięki Wam wszystkim, i że Wy będziecie tego pilnowały, bo macie szczególny mandat do tego, że Wy będziecie pilnowały, żeby ta polityka, często przesadnie cyniczna w wykonaniu mężczyzn, żeby nie przekraczała granic, żeby była polityką pozytywną, żeby była polityką, kiedy trzeba wybaczania, żeby była polityką rozumienia innego człowieka. Słowa o konieczności pojednania i wspólnoty, kiedy płyną z ust takiej polityczki, jak Barbara Nowacka, naprawdę znaczą o wiele, wiele więcej, w ogóle bez porównania więcej, niż słowa agresji i nienawiści, które słyszymy z tamtej strony. Jak patrzę na Ciebie, to wiem, że te słowa, że miłość zwycięży i że dobro zwycięży zło, mają naprawdę głęboki sens. Nie są slogany. Pamiętacie, jak ludzie byli wgruszeni, kiedy usłyszeli trochę przetworzoną, dawną piosenkę, Przebój? Kto to śpiewał? Rynkowski, Szczęśliwej Drogi, już czas. I Kryszak zaśpiewał to, jak wiecie, w Sopocie z trochę innym tekstem. O, jest, widzę, od razu pojawia się w rękach. Oczywiście kobiety, od razu pomoc. I zaśpiewał słowa, które wzruszyły bardzo, bardzo całą widownię i w Sopocie, i przed telewizorami z tymi słowami Szczęśliwej Polski, już czas. Chcę Wam dzisiaj tutaj powiedzieć, że te słowa Szczęśliwej Polski, już czas tutaj w Łodzi powinny stać się takim, być może najważniejszym dla nas dzisiaj hasłem wyborczym. przesłaniem na te ostatnie dni i one wzią jeszcze trochę inaczej. Szczęśliwej Polki, już czas. To jest to, czego chcemy. Szczęśliwej Polki, już czas. Bo wiecie, jak Polki będą szczęśliwe, to wszyscy będziemy szczęśliwi i Polska będzie szczęśliwa. Agapa Maska mówiła tu też o tym, że musimy wykorzystać te ostatnie godziny i dni. Słuchajcie, no to jest no to jest wszystko no prawie na wyciągnięcie ręki. Chciałem podziękować przede wszystkim tym, które tutaj debiutowały. Tym, które będą debiutowały w ogóle w głosowaniu. Te, które debiutują w kandydowaniu. Któraś z Was powiedziała, że miała tremę. No słuchajcie, a ja nie mam tremę. No to sami widziały się, że czasami mnie trema też żera. A ile ja już lat się produkuję na tych scenach i w tych studiach telewizyjnych. To jest dobry znak. Kto ma tremę, to znaczy, że się przejmuje i naprawdę poważnie traktuje swoich rozmówców i złyaczy. Chcę Wam powiedzieć, od każdej z Was i każdego z Was, w trochę mniejszym stopniu, od każdej z Was będzie zależało, czy te godziny, czy te dni przybliżą nas do zwycięstwa 15 października. Ja jutro wybieram się na Mazury, będę w Ełku. Na pewno spotkam tam też setki, jeśli nie tysiące kobiet, ale mam też nadzieję, że Alicja przyjmie się też w Łomży, albo tuż pod Łomżą, po drodze do Ełku. Jeśli potwierdzasz, więc będzie i Łomża, będzie Ełk. Później pojadę na Śląsk. W piątek będę chyba w pięciu województwach. Zanim dojadę na ciszę wyborczą do moich dzieci, do moich wnuczą, czy do mojej żony, do domu, na te 12 chociaż godzin, proszę Was, zróbcie wszystko, co w Waszej mocy. Zróbcie to z takim wdziękiem, z taką siłą, z taką elegancją, jak robiłoście to do tej pory. Zróbcie to z taką mocą przekonywania, jaką ja czuję i widzę tutaj dzisiaj, będąc między Wami. I przyjmijcie moje, no słowa największej możliwej wdzięczności, że dajecie mi też swoją siłę. Ja bez Was nie miałbym żadnych szans. Ja bym bez Was nie przeżył nawet miesiąca. A Wy dałyście mi tę siłę, nie tylko kamyk na szczęście, nie tylko to serce, ale siłę do zwyciężania wspólnego. Zwyciężymy! Dziękuję Wam! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Szanowni Państwo, szefie, jest tutaj pani Ania Łodzianka, która od 2015 roku protestuje. Walczy o praworządność, walczy o demokrację, o wolne sądy, o prawa kobiet i chciała tutaj podarować serce. Wszędzie, gdzie jesteśmy, dostajemy serce. I to serce dzisiaj, zobaczcie Państwo, jest wyjątkowe. Panie Aniu. Panie premierze, to serce, chciałabym, żeby przypominało o wielu ludziach, którzy w 2015 roku w niezgodzie na to, co nam gotował PiS, wyszło na ulicę i do dzisiaj na tej ulicy jest, tak jak Zbyszek Komosa, któremu dzisiaj policja, a właściwie główny policjant, nadpolicjant pisowski, zniszczył tabliczkę z wieńca, który składał na schodach smoleńskich. Są tu dzisiaj ludzie z Warszawy, z ulicznej opozycji i pozdrawiam ich wszystkich i proszę, żebyście pamiętali, że jak będzie trzeba, to niezależnie od tego, czy jesteśmy emerytorami, czy jesteśmy rencistami, wyjdziemy i pogonimy komu trzeba kota. I szanowni państwo, tutaj widzę jeszcze jedną panią, zapraszam tutaj szybciutko. Zapraszam, zapraszam. To w imieniu w imieniu babci, bo tu są też babcie, dwa razy na marszu, czwartego i dziesiątego. Lekko zmęczony, tak jak pan premier, ale z serca podarowany, wykonany przez wnuki. A mam ich ośmioro. przez wnuki, czyli ośmioro wnuków tutaj wnuków dodała pani. Szanowni państwo, my bardzo dziękujemy. No, dogadaliśmy się jak babcia z dziadkiem, także... po ob food,וב au i restriction, po ob food! Podob oxygen, po ob food!