Donald Tusk: Dobro nie może być bezsilne przed wyborami samorządowymi
Donald Tusk przemówił na Konwencji Samorządowej w Warszawie, wzywając do mobilizacji przed wyborami samorządowymi i podkreślając, że „dobro nie może być bezsilne”. Zaznaczył, że codzienna praca w gminach i miastach ma kluczowe znaczenie dla ochrony demokracji i bezpieczeństwa obywateli.
Tusk podkreślił, że kampania samorządowa to nie tylko rywalizacja wyborcza, lecz ciągłe umacnianie wartości - dobro, uczciwość, prawo i demokracja. Ostrzegł przed zaniechaniem po październikowym zwycięstwie i wezwał do stałej mobilizacji w całej Polsce.
Mówił o wejściu na salę z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, chwaląc jego rolę w przywracaniu nadziei i skutecznej mobilizacji wyborców. Podkreślił, że to dzięki takiej pracy możliwe było rozpoczęcie „drogi”, którą trzeba kontynuować - również poprzez Marsz Miliona Serc.
Odwołał się do ostatnich wydarzeń międzynarodowych, w tym tragicznej śmierci Aleksieja Nawalnego, oraz do agresji rosyjskiej i sytuacji w Budapeszcie, by zaznaczyć, że demokracja i bezpieczeństwo są ciągle zagrożone. Apelował, by wobec tych wyzwań dobro nie pozostało bezsilne.
Tusk przypomniał znaczenie wyborów lokalnych - w każdej gminie i mieście - i podkreślił, że te wybory mają wymiar symboliczny i praktyczny. Wezwał do intensywnej pracy kampanijnej, bo - jak mówił - „tych wyborów dokonujemy i musimy dokonywać każdego dnia”.
Wypowiedź zarejestrowana 17 lutego 2024 roku podczas Konwencji Samorządowej w Warszawie.
Najważniejsze przesłanie
Tusk podkreślił, że kampania samorządowa to nie tylko rywalizacja wyborcza, lecz ciągłe umacnianie wartości - dobro, uczciwość, prawo i demokracja. Ostrzegł przed zaniechaniem po październikowym zwycięstwie i wezwał do stałej mobilizacji w całej Polsce.
Wsparcie dla Rafała Trzaskowskiego
Mówił o wejściu na salę z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, chwaląc jego rolę w przywracaniu nadziei i skutecznej mobilizacji wyborców. Podkreślił, że to dzięki takiej pracy możliwe było rozpoczęcie „drogi”, którą trzeba kontynuować - również poprzez Marsz Miliona Serc.
Zagrożenia i kontekst międzynarodowy
Odwołał się do ostatnich wydarzeń międzynarodowych, w tym tragicznej śmierci Aleksieja Nawalnego, oraz do agresji rosyjskiej i sytuacji w Budapeszcie, by zaznaczyć, że demokracja i bezpieczeństwo są ciągle zagrożone. Apelował, by wobec tych wyzwań dobro nie pozostało bezsilne.
Wezwanie do działania w wyborach samorządowych
Tusk przypomniał znaczenie wyborów lokalnych - w każdej gminie i mieście - i podkreślił, że te wybory mają wymiar symboliczny i praktyczny. Wezwał do intensywnej pracy kampanijnej, bo - jak mówił - „tych wyborów dokonujemy i musimy dokonywać każdego dnia”.
Nagranie archiwalne
Wypowiedź zarejestrowana 17 lutego 2024 roku podczas Konwencji Samorządowej w Warszawie.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Donald Tusk apeluje do prezydenta o zawieszenie prawa do azylu
Donald Tusk zapowiada sprzeciw wobec Mercosur i finansowanie CPK
Donald Tusk w Kijowie: Apel o jedność i wsparcie dla Ukrainy
Donald Tusk o podwyżkach i odpowiedzialności władzy
Donald Tusk: Przełomowa tarcza powietrzna na wschodzie
Donald Tusk: Rząd Viktora Orbana to polityczny sabotaż
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Apel o bezpieczeństwo i koniec rozgardiaszu
PiS
Prawo i Sprawiedliwość - Konferencja programowa "Bezpieczna przyszłość Polaków"
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun: Start kampanii samorządowej, obrona samorządów
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński - OPOCZNO | Konwencja #BudujmyWspólnie
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: konwencja samorządowa
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski wzywa do mobilizacji przed II rundą
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Dziękuję za to gorące powitanie. Oczywiście na zewnątrz pogoda mogłaby sugerować, że nastroje będą stonowane, ale nic z tego. Znaczy nie ma takiej pogody, która by zmieniła nasze nastawienie w najważniejszych sprawach dla Polski, dla Warszawy, dla każdego miejsca, w którym Polki i Polacy czekają na dalszy ciąg zmian. Wszedłem tutaj na tę salę z moim serdecznym przyjacielem, współpracownikiem, z kimś, kto ułasabia nadzieję Polek i Polaków na to, że to, co się stało 15 października, to jest początek naszej drogi. Wszedłem tu na salę z prezydentem Warszawy, Rafałem Trzaskowskim. Człowiekiem, który dał nam wszystkim nadzieję, wszystkim bez wyjątku, którzy wierzyli, że dobre zmiany są w Polsce, wtedy, kiedy jeszcze wydawało się to zadaniem ponad siły. Rafałem, panie prezydencie, drogi przyjacielu, nic nam by się nie udało, gdyby nie twoja wielka robota i w Warszawie i wtedy, kiedy stanąłeś, wydawało się sam w pojedynku z przemożną siłą rządzących. I pokazałeś, jak się walczy, jak można być skutecznym, jak można być porywającym dla ludzi wtedy, kiedy się głęboko wierzy w to, że dobro może wygrywać ze złem i że nie ma takiego miejsca w Polsce i nie ma takiej godziny w naszym kalendarzu, w którym mielibyśmy prawo zwątpić w to, że Polska zasługuje na dobre rządy, na każdym szczeblu, że Polska zasługuje na dobry los, na bezpieczeństwo, na szczęście każdej polskiej rodziny. Ty dałeś ludziom tę nadzieję, nam udało się to później pociągnąć, ale jesteśmy ciągle na początku tej drogi. Ta droga się nigdy nie kończy. Nie jestem tutaj dzisiaj po to, żeby zanudzać kogokolwiek długimi wykładami. Jestem dzisiaj tu, żeby dać ponownie ten mocny, jednoznaczny sygnał. Nie ma czasu na odpoczynek. Chcę dzisiaj bardzo serio zwrócić do was wszystkich, tu w Warszawie i w całej Polsce, którzy za chwilę podejmą wielki wysiłek w kampanii samorządowej. Ta kampania, to co robicie każdego dnia, to jest równie ważne, a w jakimś sensie nawet ważniejsze niż ta wielka bitwa, która 15 października rozstrzygnęła się na korzyść naszej ojczyzny. Ale to, co dzieje się w Polsce, wokół Polski, na świecie, u naszego sąsiada nękanego rosyjską agresją, ale też choćby w Budapeszcie w ostatnich godzinach, to wszystko pokazuje tę starą prawdę, o której czasami niektórzy zapominają. Że te najważniejsze wartości, dobro w życiu publicznym, demokracja, bezpieczeństwo naszej rodzin, naszych miejscowości, jakieś wysokie takie standardy, takie pozytywne moralne napięcie, że to wszystko jest zawsze zagrożone wtedy, kiedy ludzie sobie myślą, a już wszystko załatwiliśmy, już wojna się skończyła, już samo jakoś sobie tam życie poradzi, bez naszego wysiłku. Tak nigdy nie jest. Ja chcę wam powiedzieć z tego doświadczenia ostatnich lat, ale też ostatnich tygodni, że każde zaniechanie, każda chwila zwątpienia, jak w takim niemalże, wiecie, biblijnym, biblijnej mądrości, każda chwila obojętności, natychmiast pozwala złu na nowo triumfować. Nikt niczego nie dał nam na zawsze. Jeśli przez chwilę choćby pomyślelibyśmy, że sprawa została załatwiona, bo wygraliśmy wybory, to znaczyłoby, że nie zrozumieliśmy, że tych wyborów dokonujemy i musimy dokonywać każdego dnia. Wybory samorządowe, te w Warszawie, one będą miały wymiar szczególnie symboliczny. Za chwilę o tym jeszcze parę zdań powiem. Ale wybory w każdej polskiej miejscowości, w każdej polskiej gminie, w każdym polskim zakątku, one mają taką samą wagę, a być może nawet większą, niż te najbardziej spektakularne, te najbardziej efektowne, jakie odbyły się 15 października. I ta mobilizacja, ta świadomość, że my będziemy o tak samo ważne sprawy, a czasami nawet ważniejsze, bo wiecie, dotykające naszego codziennego życia, życia każdego bez wyjątku w Polsce, że to jakby to będzie wymagało jeszcze większej mobilizacji. Ten Marsz Miliona Serc, którego Rafał Trzaskowski był współgospodarzem, on musi się dalej toczyć. Te miliony polskich serc muszą tak samo mocno bić. I ludzie muszą tak samo odważnie iść do przodu. Tu w Warszawie, na Mazowszu, w moim Gdańsku, w każdej polskiej wsi, w każdym polskim mieście. To jest tak ważne, bo wszyscy jesteśmy przejęci. Właściwie każdy dzień przynosi jakąś kolejną informację. Często niestety o dramatach, o zagrożeniach. I te informacje powinny zbudować się, zbudować w nas te determinacje, żeby nie ustąpić ani na krok. Wczoraj wszyscy przeżywaliśmy tragedię, tragiczną śmierć Aleksieja Nawalnego. To jest lekcja, która bardzo wyraźnie pokazuje jeszcze raz, że w tej konfrontacji ze złem, tym złem tak manifestacyjnym, tak oczywistym, tak bezwstydnym złem, jakim jest władza Putina w Rosji, ale też w każdym miejscu na ziemi i też u nas w naszej ojczyźnie, że w tej konfrontacji ze złem nie możemy być bezsilni. Śmierć Nawalnego pokazuje z jednej strony odwagę, determinację, bohaterstwo jednego człowieka, który był w stanie stanąć do tej konfrontacji bez żadnej szansy na zwycięstwo. I on miał tego świadomość. Ale naszym zadaniem jest, żeby we wszystkim, co robimy, w każdym naszym działaniu, mieć na uwadze to jedno przykazanie. Dobro nie może być bezsilne. 15 października Polacy pokazali, że potrafią stanąć po stronie dobra, że potrafią stanąć po stronie przyzwoitości, praworządności, demokracji, nie tylko po to, żeby zamanifestować, ale żeby pokonać zło. To jest w ogóle, myślę, że nie tylko moja obsesja, godzinami, całymi dniami dyskutowaliśmy o tym, z Rafałem Trzaskowskim wtedy, kiedy przykutowywaliśmy się do tego wielkiego powrotu demokracji w Polsce. I jedna myśl przyświecała nam od samego początku. W jaki sposób uzbroić to dobro tak, aby ono było górą. I to, co dzisiaj jest tak ważne. Tu w Warszawie zaczynamy oficjalnie kampanię samorządową, ale tu nie chodzi o kampanię. Tu chodzi o istotę tego problemu. Najważniejsze jest, i po to są te wybory, i po to jest nasza aktywność w tych wyborach, po to jest to nasze zaangażowanie, żeby nie raz na cztery lata, nie raz na rok, tylko żeby każdego dnia pokazywać, że dobro, uczciwość, prawo, demokracja są silniejsze od tych wszystkich sił, które chciały zdławić to dobro także w naszej ojczyznie. Wczoraj, w jakimś sensie z niezwykle brutalną dobitnością, wczoraj do mnie jakby doszły te słowa, jakie prezes Kaczyński wygłosił w Opocznie. Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę, ale właściwie to chyba dotyka istoty problemu. Otóż wczoraj pan prezes Kaczyński ogłosił, że powinniśmy być szczęśliwi, że wtedy, kiedy rządził PiS, nie skończyliśmy tak jak Nawalny. On to powiedział wczoraj do ludzi, do mediów, że o co cały ten raban, dlaczego oni się tak awanturowali. Przecież mógł ich spotkać, i to miał na myśli pewnie i Rafała, i mnie, i was wszystkich, mógł ich spotkać los Nawalnego. Łaskawca. Rozumiecie, to jest to pojęcie demokracji, samorządności, wolności w głowie tych ludzi, którzy przez 8 lat niszczyli te wartości. Znaczy, że oni łaskawie tam, z tej samej góry, postanowili, że nas nie spotka los Nawalnego. Pamiętam też te słowa sprzed wielu lat. I one dzisiaj nabrały rzeczywiście waloru wyjątkowego symbolu. Kiedy ten sam polityk mówił o tym, że przyjdzie taki dzień, że Budapeszcz będzie w Warszawie. Rafał, dzięki tobie, dzięki wam, dzięki wszystkim Polkom i Polakom, a w tej konkretnej kwestii, dzięki warszawiankom, warszawiakom, Warszawa jest w Warszawie. I w Warszawie zawsze będzie Warszawa. I w Polsce będzie Polska. Polskie porządki. Oczywiście chciałoby się powiedzieć, też patrzyłem wzruszony na te sceny, wczoraj wieczorem w Budapeszcie. Trochę to przypominało te dwa wielkie marsze w Warszawie. Ale my nie jesteśmy od tego, żeby pouczać inne narody, jak mają zrobić porządek u siebie w domu. Ale rzeczywiście chciałoby się dzisiaj powiedzieć i przesłać taki znak nadziei Węgrom. Będzie jeszcze Warszawa w Budapeszcie. Ale to... Ale tu nie chodzi o grę słów. Chociaż wiadomo, jak bardzo szczerze my Polacy życzymy, na przykład Węgrom naszym, no chyba najbliższym w Europie, od zawsze partnerom, braciom. Życzymy im oczywiście też powrotu pełnej demokracji, praworządności. Ale to ma swój wymiar także dotykający naszego bezpośrednio, naszego bezpieczeństwa. Wszyscy jesteśmy pod wielkim wrażeniem wojny. Ona też nas dotyka. Czy to jest sytuacja na granicy z Ukrainą? Czy to jest geopolityczne bezpieczeństwo? Generalnie ta niepewność, mogę wam powiedzieć, że jak rozmawiam dzisiaj z liderami europejskimi, to właściwie każda rozmowa dotyczy tylko jednego pytania. Czy będzie wojna? Na skalę większą niż w tej chwili. I czy my w Europie, w Polsce, w Szwecji, we Francji, czy my jesteśmy bezpieczni? To, co dzieje się w każdym z europejskich państw, to, co działo się i dzieje się także w Polsce, czy w Budapeszcie, ta konfrontacja dobra ze złem, praworządności z bezprawiem, przyzwoitości z korupcją, to ma bezpośredni związek z naszym bezpieczeństwem geopolitycznym. Bo agresja Rosji na Ukrainę, zagrożenie, jakie Putin stwarza dla całego wolnego świata, dotyczy nie tylko kwestii granicy i terytoriów Ukrainy, jej niezależności, jej niepodległości, ale dotyczy także przyszłości tych wszystkich wartości i standardów, o które nam chodzi. To nie jest wojna między Rosją a Ukrainą. To jest wojna, która odbywa się z różną mocą, intensywnością wszędzie na świecie. I 15 października my w Polsce pokazaliśmy, że tej wojny nie trzeba, nie musimy jej przegrać. Co więcej, musimy ją wygrać. Nie tylko po to, żeby Putin i tego typu autokraci nie zatriumfowali, ale żeby zło nie zatriumfowało także wśród nas i w nas samych. To jest wojna o wszystko. Mamy w naszej historii, i to jest mój gorący apel do każdej i do każdego z Was w każdym zakątku Polski. Mamy zbyt dużo przykładów z historii Polski, gdzie pokonawszy wroga zwyciężywszy w jednej jakiejś bitwie uznawaliśmy załatwione. Można wrócić do domu. Można odpocząć. W tej sprawie nie ma powrotu. W tej sprawie my cały czas musimy być bardzo zmobilizowani. Nie dlatego, że naszym żywiołem jest konfrontacja czy walka. A wręcz przeciwnie. My musimy być cały czas zmobilizowani po to, żeby ten cień przemocy, konfrontacji, wojny nie zawisł na stałe nad naszą ojczyzną. Wybory samorządowe i to jest dla mnie kluczowe i jestem przekonany, że nikt w Polsce tego nie uosabia w tak dobitny sposób jak Rafał Trzaskowski. Wybory samorządowe, samorząd jako taki, to jest miejsce, gdzie może dokonywać się to wymarzone przez nas pojednanie. Ta synergia. Bo najlepszą odpowiedzią na zagrożenie wojną, na zagrożenie wytwarzane dzisiaj niedaleko naszych granic przez Rosję, ale generalnie na zagrożenie, które jest obecne wszędzie i przez cały czas czujemy to, że najlepszą odpowiedzią jest taka autentyczna synergia i pojednanie wewnątrz wspólnoty. Naszym zadaniem i w tych wyborach samorządowych ta stawka jest dokładnie tak wysoka. To nie jest tylko sprawne zarządzanie. My tutaj, jak wiecie, nie mamy żadnych kompleksów. Ja to mogę powiedzieć Wam z pełną odpowiedzialnością. Obserwowałem to i z perspektywy Brukseli przez kilka lat i przez cały czas tutaj w Polsce, że jakby nasza formacja, ludzie, którzy tutaj siedzą, którzy przygotowują się do tych wyborów w całej Polsce, niczego nie musi udowadniać, jeśli chodzi o kompetencje, w zarządzaniu takim codziennym życiem wspólnot lokalnych, wspólnot regionalnych. I to, że potrafimy to robić, to jest, nakłada na nas jeszcze większe zobowiązanie. Oczekiwania wobec nas są dużo większe niż wobec naszych poprzedników. To, że dzisiaj, i nazywajmy rzeczy po imieniu, przez 8 lat władza pisowska, władza centralna robiła wszystko, żeby utrudnić działanie, życie samorządów. To, że nie wszystko jest tak w naszych samorządach, w naszych wspólnotach, jakbyśmy chcieli, żeby było, jest prostą konsekwencją tej niestety też wojny wewnętrznej, jaką PiS rozpętał na tej linii rząd centralny, samorząd. Tak naprawdę te wybory samorządowe, jestem przekonany, że je wygramy, ale chcemy je wygrać po to, żeby zakończyć wojnę na tym poziomie. Polska będzie bezpieczna, jeśli spełnimy kilka kluczowych warunków. Jednym z kluczowych warunków jest definitywne zakończenie wojny rządu centralnego z samorządem. Jesteśmy tego gwarantami. Oklaski. Mamy wiele powodów do satysfakcji, do dumy. Ja nigdy nie będę się wypierał tego, że jestem z Gdańska, że jestem, ktoś może powiedzieć, że jestem słoikiem, no jestem poseł z Warszawy, mieszkam w Warszawie, pracuję w Warszawie od lat, no ale wiadomo, no ja nie będę udawał tak jak niektórzy, że skoro jestem poseł z Warszawy, to przestałem być kibicem Lechii Gdańsk. Wiecie co? To... Widzę, że aluzje dość precyzyjnie odczytaliście, ale to nie jest czas na właśnie dyskretne aluzje czy anegdoty. Sprawa ma, akurat źródło tej anegdoty jest zakorzenione w sprawie bardzo, bardzo poważnej. Znaczy my serio traktujemy samorząd i nie tylko wtedy, kiedy broniliśmy samorządu przed zakusami władzy centralnej, a to jest oczywiście spór fundamentalny od, właściwie już od dziesięcioleci, od początku Polski Niepodległej, od roku 89. ja jestem w nieustannej, takiej wręcz osobistej konfrontacji z Kaczyńskim na temat tego, jaka jest rola państwa i władzy centralnej, jaka jest rola samorządu. Dla PiSu samorząd, ale samorząd jest ten autentyczny. To znaczy ludzie, którzy u siebie, w swojej wiosce, w swoim mieście sami się rządzą we wszystkim, co jest do ogarnięcia na poziomie lokalnym, to dla Kaczyńskiego zawsze był problem, ciężar, kłopot, który trzeba rozwiązać. Dobry rząd centralny i taki dzisiaj budujemy. To jest rząd, który bez żadnej obawy oddaje środki i kompetencje ludziom, którzy chcą decydować o swoim losie na poziomie adekwatnym do problemów. Czeka nas tutaj wielki wysiłek. Zwycięstwo, głęboko w to wierzę, że Rafał Trzaskowski poprowadzi nas do zwycięstwa w kwietniowych wyborach. Nie chcę nakładać zbyt dużego ciężaru na ciebie, drogi przyjacielu, ale dobrze wiesz, że nie tylko Warszawa, ale cała Polska będzie patrzyła na twoje przywództwo w tym wielkim ruchu samorządowym, które będzie działało na rzecz odnowy samorządu. Bo podobnie jak 15 października nam nie chodzi o to i nie może nam chodzić o to, żeby w skutek wyborów jedni po prostu zastąpili drugich. My idziemy tak jak w październiku w wyborach do parlamentu, tak teraz w kwietniu w wyborach do samorządu. My idziemy po to, żeby odbudować samorząd jako taki, żeby znowu postawić to wszystko na nogach. Oni to postawili na głowie. To takiej głowy nie najlepszej, szczerze powiedziawszy, jak patrzę na konsekwencje ich działań. I pamiętam, ile szamotaniny, ile wysiłku, ile czasu musieliśmy zmarnować na to, żeby wbrew ich działaniom ratować to, co się daje, jeśli chodzi o efektywne działanie naszych gmin, powiatu, województw, właśnie samorządu. Na przykład środki europejskie. Mało kto wie, Rafał Trzaskowski to jest polityk o dużych aspiracjach i uzasadnionych, ale niektórzy mogą nie wiedzieć o tym, że jest też człowiekiem bardzo powściągliwym i skromnym. A ja byłem świadkiem, z racji funkcji, jakie pełniłem, ile on godzin, dni i tygodni poświęcił na to, żeby ratować środki finansowe, potężne środki finansowe europejskie, żeby one znowu zaczęły pracować tak szybko, jak to możliwe, wbrew temu, co robił PiS na poziomie lokalnym, regionalnym, na poziomie Warszawy. Wyobraźcie sobie, jak wyglądałaby dzisiaj Warszawa, jak wyglądałyby dzisiaj polskie miasta i polskie gminy i polskie powiaty, gdyby nie te fatalne rządy PiSu, gdyby nie trzeba było tyle czasu poświęcać na wyrywanie najprostszych decyzji, gdyby nie trzeba było całego tego naszego życia przez ostatnie 8 lat poświęcać na to nieustanne starcie z władzą, która uznała, że samorząd jest właśnie problemem i że jedyny, kto ma prawo do podejmowania decyzji, to jest Kaczyński i jego najbliższa świta. Oni ukradli nam ten czas. To, że polskie samorządy, w tym Warszawa, ciągle mają powód do dumy i satysfakcji, że tyle pozytywnych rzeczy się dzieje, ale to nie wystarczy, bo mogło być 2-3 razy więcej, 2-3 razy szybciej. Chcę wam zadeklarować jako premier polskiego rządu, że ta kampania samorządowa to będzie powrót do autentycznej samorządności. Idziemy po zwycięstwo po to, żeby oddać władzę ludziom. To nie jest slogan. Naprawdę to jest cel tych wyborów. I bardzo bym chciał, żebyśmy zrozumieli, że ta kampania samorządowa, te wybory samorządowe to są wybory, które dotyczą tak detalicznych, ważnych, ale tak detalicznych spraw, jak w jaki sposób sfinansować, nie wiem, tu oczyszczalnię, a tam dokończyć budowę drogi, ale że to się składa jakby na całość obrazu polskiej polityki, na całość zarządzania państwem. Też właśnie na to nasze bezpieczeństwo w strategicznej perspektywie. Wybory do samorządu to nie jest odrębny fragment naszego życia. Jeśli zbudujemy, a to jest naszym ambitnym bardzo zamiarem, jeśli zbudujemy czy odbudujemy synergię, jeśli wszystkie szczeble władzy, wszystkie instytucje państwa i samorządu i ludzie między sobą, i polskie rodziny, jeśli będziemy widzieli tę przyszłość we współpracy, właśnie w synergii, w harmonii, to nadrobimy ten stracony czas. Rafał Trzaskowski jest w tym sensie też postacią symboliczną. I ja jestem, Rafał Dobrze, wiesz, on też dłużnikiem. Twoim dłużnikiem. Bo dałeś tę nadzieję Polkom i Polakom czy w czasie kampanii prezydenckiej, tej ogólnokrajowej, czy w czasie swojej prezydentury w Warszawie, że można bardzo twardo stać przy wartościach, można w sposób silny i zdecydowany przeciwstawić się tym, którzy zagrażają tym wartościom, a równocześnie być cały czas otwartym na przyszłość, na porozumienie. Szkoła samorządowa, też twoja prezydentura pokazuje, że nie ma konfliktu między tymi dwiema postawami. Zdecydowanie twardość, odwaga, kiedy widzisz zło i walczysz z nim, a równocześnie cały czas gotowość do współpracy, szukania wspólnego języka ze wszystkimi ludźmi. Ja to nieraz mówiłem, a moim zdaniem to właśnie twoja prezydentura. I generalnie samorząd jako taki, to są te miejsca, to są te wartości, które pozwalają mi wierzyć i nie tylko mi, że my po to konfrontujemy się ze złem, żeby realnie jednać ludzi i namawiać wszystkich wkoło, wszystkich bez wyjątku, niezależnie od przynależności politycznej, od poglądów, światu poglądu, konserwatyści, bardziej liberalni, słuchajcie, to przy rozwiązywaniu konkretnych problemów z reguły nie ma większego znaczenia. Największe znaczenie ma to, żeby uwierzyć w to, że Polska, Warszawa, moja wieś, moja rodzina, mój dom, że to wszystko jest wartością wspólną i że właśnie dlatego my nigdy nie pójdziemy i wiem dobrze, że mówię do kogoś, kto całe życie to udowadniał. My nigdy nie pójdziemy na żaden kompromis ze złem. Nie pójdziemy na żaden kompromis z korupcją. My nigdy nie pomylimy tych dwóch porządków. Ja na pewno się nie pomylę, Rafał na pewno się nie pomyli. Wtedy, kiedy będziemy szukali porozumienia ze wszystkimi, którzy chcą robić rzeczy dobre, nie pomylimy z tym, co jest naszym obowiązkiem, no to znaczy mówię o rozliczeniu zła. Pojednanie, współpraca, nie ma samorządu bez pojednania. Nie ma samorządu bez współpracy wszystkich ze wszystkimi. Ale to będzie możliwe wtedy, kiedy po raz kolejny pójdziemy do zwycięstwa, żeby odsunąć zło, korupcję, przemoc, łamanie prawa. Wtedy, kiedy idzie się na kompromis z tym złem, pojednanie będzie zawsze fikcją. Ja nigdy nie pojadę z jakimś kartonowym czekiem do jakiejś gminy nakłamać, że dla niej są pieniądze. A po cichu będę dawał prawdziwe pieniądze swoim. To, co oni robili, a szczególnie w finale swoich wazów już tak dramatycznie bezwstydnie. Dlaczego dzisiaj w Polsce gdziekolwiek jestem, począwszy od Warszawy, ale wszędzie, gdzie jestem, słyszę nie zależy od tego, kto rządzi w danej gminie. Słyszę taki lament na temat tego, co oni robili przez ostatnie lata. Właśnie szukanie swoich, kupowanie za te pieniądze, które z reguły były też pieniędzmi fikcyjnymi. To poczucie rażącej niesprawiedliwości. Jeśli ktoś chce ugodzić samorząd w samo serce, to robi dokładnie to, co robił PiS. zabiorę kompetencje, zabiorę władzę, zabiorę pieniądze, a później będę dawał swoim akolitom, swoim poplecznikom. I będę udawał, że na tym polega samorząd, chociaż jest to dokładnie filozofia biegunowo odwrotna od tego, co staraliśmy się z takim zapałem i z taką determinacją budować od 1989 roku. W waszych rękach zwracam się do wszystkich bez wyjątku tych, którzy pójdą do tych wyborów jako kandydatki, kandydaci, ale do wszystkich wyborców, żebyście potraktowali te wybory tak, jak one na to zasługują. Że to są znowu najważniejsze wybory w naszej historii. Jeśli uznamy, że już swoje zrobiliśmy, to zło wróci. Nie jestem tutaj po to, żeby kogoś straszyć. Ale proszę, weźcie te słowa do swoich serc. Jeśli chociaż przez chwilę uznamy, że swoje zrobiliśmy, to to zło wróci. Wybory w Warszawie. W tym nie ma przypadku, ja wam powiem. I jak się tak przez chwilę zastanowicie, już teraz nie będzie dowcipnej aluzji. Ale jeśli ktoś w stolicy ma kandydata prezydenta, na prezydenta Warszawy, wystawia kogoś z innego miasta, to przecież dobrze wiemy, że tak naprawdę testuje przyszłe wybory prezydenckie krajowe. Że mają, przepraszam za, zabrzmi to może zbyt trywialnie, ale mają gdzieś Warszawę i los. zbierasz... Zbierasz... Zbierasz... Zbierasz...