Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk o mediach publicznych i ustawie okołobudżetowej

Donald Tusk o mediach publicznych i ustawie okołobudżetowej

Donald Tusk mówił o ustawie okołobudżetowej i o finansowaniu mediów publicznych. Zapowiedział, że minister kultury zajmie się restrukturyzacją mediów po wecie prezydenta, a rząd przedstawi nowy projekt ustawy, który ma zapewnić m.in. podwyżki dla nauczycieli i środki na onkologię dziecięcą.

Rola ministra kultury


Minister kultury będzie odpowiadał za sytuację mediów publicznych po wecie prezydenta. Ma podejmować racjonalne, spokojne decyzje, by poradzić sobie przy ograniczonych środkach i - w razie potrzeby - prowadzić restrukturyzację oraz porządki kadrowe.

Finansowanie mediów publicznych


Tusk wskazał, że pozostają rezerwy w dyspozycji premiera oraz obligacje jako zabezpieczenie na nagłe potrzeby. Zaznaczył, że wsparcie ma być dostępne, ale nie w formie powrotu do wcześniejszych wysokich wynagrodzeń i premii - chodzi o działania menedżerskie i gospodarność.

Ustawa okołobudżetowa i nauczyciele


Nowy rządowy projekt ustawy okołobudżetowej ma być formalnie nowym projektem i wejdzie w życie z pewnym opóźnieniem. Tusk uspokajał, że początkujący nauczyciele, którzy mieli liczyć na około 33% podwyżki, otrzymają należne środki, a w razie potrzeby wypłaty będą wyrównane wstecz od 1 stycznia.

Procedura i terminy


Ustawa ma zostać wysłana do Sejmu i procedowana zgodnie z planem. Tusk skrytykował veto prezydenta za opóźnianie procesu i podkreślił, że rząd zapewnia priorytetowe finansowanie m.in. onkologii dziecięcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
I bardzo proszę o pytania, bo widzę, że jest już kolejka. Bardzo proszę. Dzień dobry. Kłaniam się Jan Piotrowski, TVN24. Panie premierze, ja pozwolę sobie zapytać, pozwoli poprosić o doprecyzowanie, jeżeli chodzi o ustawę okołobudżetową. Czy jak rozumiem te zmiany, o których Pan wspomniał, czy one zostaną dodane jako autopoprawka do tego, co prezydent zwrócił do parlamentu, czy wychodzicie z nowym, jeśli dobrze liczę, trzecim już projektem ustawy okołobudżetowej, bo jest jeszcze ta prezydencka, która będzie w parlamencie. Jak to technicznie jest rozwiązane? I druga kwestia, co w takim razie z finansowaniem mediów publicznych, Pan powiedział o ministrze kultury, jak rozumiem tego będą dotyczyły jego decyzje, czy to w tym projekcie, który Państwo chcecie poprawić, czy złożyć, czy on już, czy ta kwestia się znalazła, czy się dopiero znajdzie właśnie jako poprawka? W tej drugiej sprawie nie mam nic więcej do dodania. Nie, minister kultury będzie zajmował się sytuacją mediów publicznych po wecie prezydenta, a więc po, no w sytuacji, w której TVP nie ma do dyspozycji tych trzech miliardów obligacjach. Mówię TVP w skrócie, chodzi o media publiczne, więc jako właściciel, no nie osoba, tylko urząd, ministerstwo kultury, jako właściciel będzie zobowiązany do podjęcia no racjonalnych, spokojnych, racjonalnych decyzji, tak żeby móc skutecznie działać w obliczu małych bardzo środków, jakie będą przeznaczone na media publiczne. Nam bardzo zależało na tym, bo generalnie ja jestem zwolennikiem w polityce zdrowego rozsądku i pewnej elastyczności, tak żebyśmy mieli różne pola manewru i reagowali wraz z potrzebami. Dlatego zakładaliśmy, że ta furtka, że jeśli będzie jakaś sytuacja dramatyczna, na przykład właśnie przy przekształceniach, restrukturyzacji mediów publicznych, jak Państwo wiecie, czy domyślacie się, tam są gigantyczne przyrosty zatrudnienia, tam niektórzy ludzie, ci, którzy służyli propagandzie, zarabiali gigantyczne pieniądze, nieuzasadnione, to jest naprawdę stajenia u Giasza i tam trzeba będzie robić dużo, dużo porządków, niektóre będą kosztowały i dlatego zależało nam na tym, żeby mieć taką elastyczną formułę, że jak jest niezbędna pomoc w restrukturyzacji, to żeby ona była dostępna. Jest rezerwa w dyspozycji Prezesa Rady Ministrów, także obligacje i to jest duża rezerwa, jeszcze przygotowana przez rząd Morawieckiego, więc przy jakichś nagłych potrzebach, tak żeby nie było zawału, media publiczne dostaną wsparcie, ale nie będzie to Bizancjum, znaczy te miliardy, które później przekładały się na jakieś absolutnie kosmiczne zarobki, premie, funkcjonariuszy pisowskich w tych mediach. Niektórzy myślą, że chodzi wyłącznie o politykę. Oczywiście media publiczne pod rządami PiSu zatruwały życie publiczne, co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. To, co tam się działo, było poniżej wszelkiej krytyki, ale tu chodzi także o racjonalne działania, menedżerskie, gospodarcze, marnotrawiono tam gigantyczne środki i będzie trzeba w związku z tym też podejmować stosowne decyzje takie restrukturyzacyjne. I temu będzie czas poświęcał minister kultury, a nie w szukaniu pieniędzy w nowej ustawie. Ustawa okołobudżetowa, którą składamy, jest mniejsza jakby o nazwę, ale jest ustawą, jest inicjatywą rządową, a więc jest nowym, formalnie nowym projektem ustawy. Tam się niewiele rzeczy zmienia. Nam bardzo zależało na tym i to mogę powtórzyć i potwierdzić. Nauczyciele początkujący, a więc ci, którzy mogli liczyć na 33% podwyżki, bo mało zarabiali, 30% nie dawało tych 1500, no zainteresowani wiedzą o czym mówię. Mogą spać spokojnie. Ustawa okołobudżetowa, ta nasza, wejdzie w życie z pewnym opóźnieniem, no bo nie wyobrażam sobie, żeby prezydent Duda znowu się zabawił z ludźmi, no bo się zabawił z ludźmi, przecież nie z nami. My jesteśmy odporni i że nie będzie wytował ustawy, gdzie te osławione 3 miliardy będą przeznaczone na dzieci wymagające leczenia. No mam taką nadzieję, chociaż moje oczekiwania i nadzieje wobec pana prezydenta bardzo zmalały po tym, co zrobił przed świętami. Ale w tej ustawie okołobudżetowej zapewniamy, że ci, którzy czekali na pieniądze w związku z tą ustawą, a więc m.in. nauczyciele, ci najmniej zarabiający nauczyciele, dostaną wszystko, jeśli będzie trzeba, zapłacimy wstecz. Od 1 stycznia wszystkie podwyżki, o jakich mówiliśmy, będą obowiązywały. I żadne gry pana prezydenta tego nie zmienią i nie utrudnią. No chyba, że postanowił, nie wiem, czy na polecenie, czy pod presją prezesa Kaczyńskiego wytować wszystko bez wyjątku i stać się jednym z takich narzędzi destrukcji państwa. Bo to chcę też bardzo wyraźnie podkreślić. Kończąc kwestię ustawy okołobudżetowej. Ona jest gotowa. Dzisiaj ją wyślemy do Sejmu. Będziemy procedować. Ona też skonsumuje to, co prezydent wyraził w swoim projekcie. Mniej więcej będzie precyzyjniejsza. Między innymi wyraźnie powyżej te 3 miliardy idą na onkologię dziecięcą. Więc jest lepsza. Ale tu mi nie chodzi o przepychanki z panem prezydentem. Mogę tylko właśnie uspokoić, że marszałek Chłownia zdecydował, że Sejm zbierze się tak, jak miał się zebrać. W związku z tym ta ustawa będzie działała wobec ludzi, którzy czekają na pieniądze wstecz. I wszyscy dostaną to, co mieli dostać od 1 stycznia. To jeśli można jeszcze pozwolę sobie dopytać właśnie o te kwestie, czyli apelu prezydenta o to, żeby jak najszybciej zająć się tym projektem. Dlaczego nie od razu? Dlaczego dopiero na początku stycznia? Słuchajcie, ponieważ temat dotyczy ludzkich nadziei, ludzkiej złości w tej chwili, więc ja nie będę tutaj żadnych, nie będę się śmiał, chociaż właściwie trzeba by wybuchnąć śmiechem, słysząc od pana prezydenta, który zrobił to veto, doprowadził wielu ludzi do lęków, a nawet do rozpaczy. To veto opóźnia wszystko, a następnie pan prezydent wzywa do tego, żeby robić wszystko jak najszybciej. Nie sądzę, żeby było technicznie możliwe, bo ustawa to jest poważna rzecz. My tam mówimy o miliardach złotych, mówimy o wynagrodzeniach dla ludzi. Więc wołanie Sejmu z dnia na dzień, bo taki grymasik pan prezydent zademonstrował, moim zdaniem nie ma znaczenia, tym bardziej, że my gwarantujemy, że przyjęcie tej ustawy, jeśli prezydent jej nie zawetuje znowu, w pierwszej połowie stycznia, nie zaważy w żaden negatywny sposób na podwyżkach, jakie są w tej ustawie zagwarantowane. Macie na to moje słowo. Słuchaj, za dużo flaszek tutaj wniósł. Tak, tak, po święta. Bardzo proszę o następne pytania. Dzień dobry, witam Niewodowski, Michał Fakty, TVN. Chciałem dopytać o dwie kwestie. Pierwsza kwestia związana z pandemiami publicznymi. Jak pan premier odpowiada na zarzuty, że zmiany w mediach publicznych to łamanie prawa? I co dalej? Jakie będą dalsze kroki? I czy przewidywany jest wariant tzw. siłowy? Oraz kwestia panów Kamińskiego i Wąsika. Czy pana zdaniem prezydent Duda teraz ułaskawi znowu pana Kamińskiego i Wąsika, przyznając się tym samym, że poprzednie ułaskawienie nie miało mocy prawnej, czyli de facto prezydent sam przyzna się do swojego błędu? Czy jednak panowie Kamiński i Wąsik spędzą Sylwestra w celi? Starałem się bardzo delikatnie i bez zwiększania tej fali emocji, jaka towarzyszy zmianom w mediach, być bystrzemięźliwy. I dlatego zbyt wielu słów na ten temat do tej pory nie wypowiedziałem. Ale muszę powiedzieć, że po tych kilku dniach miałem też czas do namysłów święta i trochę przejrzałem także to, co państwo napisali na ten temat i co powiedzieli, czy dziennikarki, dziennikarze, czy polityczki, politycy na temat sytuacji w mediach publicznych. To chcę postawić całą tę sprawę z głowy na nogi, tak jak naprawdę wygląda. Mamy do czynienia z elementami siłowymi, z elementami przemocy w tym procesie. Jedynymi, którzy się na to porwali, to są parlamentarzyści i ich współpracownicy PiSu. Nie podoba się Kaczyńskiemu to, co dzieje się dzisiaj w mediach publicznych, szczególnie w telewizji publicznej. Nie dziwię się. Przez 8 lat przyzwyczajał siebie, Polskę, swoją partię do tego, że media publiczne są własnością polityczną, finansową PiSu i jego akolitów. Tak nie jest. Dzisiaj reagują na decyzje, jakie podjęliśmy, z furią, z wściekłością, walczą o życie. To jest dla wielu z tych ludzi, bo przecież niedługo dowiecie się, naprawdę bardzo dokładnie dowiecie się, dlaczego część z nich walczy jako życie. O to, aby dalej trzymać rękę na gardle mediów publicznych. I to nie są ładne powody. Nie zgadzają się z naszą interpretacją prawa. Od tego są sądy. Jest prokuratura. Jak Państwo wiecie, my nie mieliśmy czasu, żeby prokuraturę przebudować w stronę niezależności prokuratury. I ta prokuratura dzisiaj działa, powiedziałbym, w różnych kierunkach. Ale nam do głowy nie przyjdzie, żeby lekceważyć albo uniemożliwiać działanie wymiaru sprawiedliwości, nawet jeśli wiemy, że część prokuratorów działa raczej z politycznych pobudek w tej chwili. Sprawa jest, jak wiecie, jeden wniosek jest w sądzie rejestrowym. Funkcjonują w Polsce sądy powszechne. Złożyliśmy wnioski do prokuratury na działanie nielegalne i przemocowe ze strony posłów. Tych wniosków w tej chwili jest sześć. I to są wnioski w sprawie. Chcemy, żeby to prokuratura rozstrzygnęła, kto używał tam przemocy. Mamy do czynienia z okupacją budynków publicznych. Mieliśmy do czynienia z takim zagrożeniem, siłowym wejściem do tak zwanej infrastruktury krytycznej. Mamy do czynienia w związku z tym i z wykroczeniami, z łamaniem zasad takiej przyzwoitości i być może także z przestępstwami. Ale od tego jest prokuratura, policja i sąd. Jesteśmy przekonani, że nasze działania są zgodne z prawem. Jeśli ktoś ma inne zdanie, ma możliwość w Polsce, w której wygraliśmy wybory, o tym, czy ktoś ma do czegoś prawo, czy nie, decydować będzie wymiar sprawiedliwości, a nie Kaczyński czy Tusk. To jest ta zmiana, z którą PiS nie jest w stanie się pogodzić. My będziemy bardzo konsekwentni. Niektórzy pytają, dlaczego sami nie używacie siły. Przecież mamy do czynienia z licznymi naruszeniami porządku, miru domowego, własności. Nie tylko dlatego, że były święta. To nie jest fajny czas na złe rzeczy i na przemoc. Ale ja mam takie głębokie przekonanie, że polska polityka ma być wreszcie wolna od tej przemocowości słownej, fizycznej, od nadużywania władzy. I wolę, żeby ta machina państwa i prawa toczyła się powoli, ale konsekwentnie jak walec. Każdy, kto naruszył lub złamał prawo w czasie prób okupowania budynków czy blokowania zmian, jakie przeprowadzamy zgodnie z prawem, każdy odpowie indywidualnie za to, co robił. I nieważne, czy jest parlamentarzystką czy parlamentarzystą PiSu. Bez znaczenia. Będziemy głosowali także uchylenie immunitetu w tym wszystkim, którzy wczoraj, dziś, jutro decydowali się, czy decydują na łamanie i naruszanie prawa i nie będzie świętych krów. Ale będę działał i tak, proszę też moich ministrów, spokojnie i systematycznie. Bardzo bym chciał, żeby sprawiedliwość była w Polsce czymś, czego nie można uniknąć, nawet jeśli trochę czasu to zajmuje. Dziękuję bardzo. Dzień dobry, Weronika Jaworska z redakcji wydarzeń Polsatu. Panie premierze, ja mam pytanie, czy kwestia zmian w mediach publicznych będzie jeszcze rozważana podczas rozmów w ramach nowej większości rządowej? Pytam, ponieważ tej wątpliwości zgłaszają między nimi politycy wspierający rząd pana premiera, między nimi poseł konieczny, który stwierdził, że można było to zrobić lepiej, że to nie są standardy europejskie. I jeszcze tak doprecyzując, jaką konkretnie sumę planuje pan premier przeznaczyć na TVP z rezerwy budżetowej? Poseł konieczny jest? Z partii Razem. Pan senator, o Lewicy. To jest senator chyba. Poseł. Tak? Tak? Bo mamy na pewno senatora koniecznego z Lewicy, z Świętszychowy. Pan poseł, chodzi o pana posła. Możliwe, tam to... Z Lewicy razem. Aha. No to sami jakoś się wyjaśniło. Obiecali, że będą krytyczni. Więc dotrzymują słowa. Jakoś to przetrwamy. Słuchajcie, bo ja nie chciałem się na tym za długo rozwodzić, ale nie ma takiej wersji przywrócenia mediów publicznych narodowi, która by nie wzbudziła furii Kaczyńskiego i PiSu. Można było robić wolniej, ale czy to by zmieniło ich sposób myślenia, postępowania? Nie, nic na to nie wskazuje. Kwestionują wynik wyborów. Na tym polega problem. Nie pogodzili się z utratą władzy. Ja chcę, żebyście państwo... Czytałem komentarze niektórych publiczystów, którzy uważają, że my robimy to samo, co robił PiS z mediami. Czy państwo pamiętacie, w jaki sposób, niezgodny z konstytucją, PiS przejmował media, obsadzał swoimi ludźmi, podejmował decyzje o władzach w tych mediach przez Radę Mediów Narodowych, też według Trybunału niezgodnie z konstytucją. Myśmy nie zgadzali się z tym, ale czy widzieliście, żeby posłanki, posłowie Koalicji Obywatelskiej wjeżdżali ze swoimi asystentami, swoimi bąkiewiczami do studiów telewizyjnych, szarpali się z szeregowymi pracownikami PAP-u? Znaczy, problem polega na tym, że... żeby naprawić sytuację w mediach publicznych. I zobaczcie, jak wyglądają dzisiaj przekazy w mediach publicznych. Nie są idealne, wiadomo, w jakich warunkach pracują. Też docencie to. Ci ludzie pracują, są terroryzowani, straszeni przez PiS, przez niektórych prokuratorów. To nie jest łatwa rzecz dla nich. Ale zobaczcie, nie ulegli pokusie, żeby zrobić media takie, wiecie, PiS na odwrót. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że te pierwsze dni pokazały, że tak naprawdę zadaniem, jakiego się podjęliśmy, to jest zadanie przywrócenia normalności, jakiejś takiej elementarnej równowagi i przyzwoitości w mediach publicznych. Łamanie prawa, przepisów, dobrych obyczajów, to jest wszystko po stronie PiS-u. Mówią, i to mnie tak irytuje, że ta władza zaczyna od siłowego przejęcia mediów. Jeszcze dzisiaj oglądałem podpis pana prezesa Mateuszkowicza, który odchodził, który podpisał dokumenty, nie tylko o swojej rezygnacji, ale także przekazaniu obowiązków swoim następcom. My działamy zgodnie z prawem. Jeśli ktoś uważa, że my działamy niezgodnie z prawem, ma do tego instytucje odwoławcze, a nie pięści. I dlatego bardzo bym Państwa też prosił o to, żebyśmy nazywali te rzeczy po imieniu. Legalnie, zgodnie z przepisami, naszą interpretacją. Taki bałagan zostawił Kaczyński prawny, że właściwie każdy ma tutaj możliwość interpretowania prawa jak chce. Nie mamy Trybunału. Ta Rada Mediów jest niekonstytucyjna w zakresie spraw, którymi się zajmuję, czyli obsadzaniem władz mediów. Jest totalny bałagan. Prezydent myśli, że można ułaskawić kogoś, kogo nikt nie skazał. Ja Panu Prezydentowi powiedziałem, jeśli jest taki szczodry w tym ułaskawianiu, to może tak na wszelki badek mnie ułaskawić tak od razu, no bo domyślam się, czego PiS mi życzy. Mówię o tym z lekką ironią, bo kłopot polega na tym, że my musimy wyjść z totalnego bałaganu prawnego, gdzie instytucje, które są filarami praworządności, zostały zdewastowane. Przepisy są kompletnie skonfliktowane. No przecież nawet w tym buncie, w tej rebelii dochodzi do tak śmiesznych rzeczy, że w ciągu jednego dnia oni sobie wybierają fikcyjnych prezesów, pierw Płopińskiego, później pana Adamczyka, też wyczucie smaku kapitalne, muszę powiedzieć. Nie dziwcie się, to jest, czy naprawa państwa po tym, co zrobił PiS, jest procesem estetycznym, eleganckim? Nie. Ale przede wszystkim dlatego nie jest estetyczna i elegancka, bo PiS, nie godząc się ze zmianą, jaka nastąpiła 15 października, odpowiada na to siłą, rebelią, takim niezamądrym buntem, no na tym polega problem. Mają wszystkie prawne narzędzia w ręku. W przeciwieństwie do nich, przecież cała Polska wie, że my będziemy respektowali wyroki sądów. Będziemy, jeśli nie zgadzamy się z wyrokiem, będziemy się odwoływali do wyższej instancji, ale generalnie będziemy respektowali rządy prawa. I na końcu będzie tak, jak chce prawo, a nie jak chce polityk. Ale to też jest coś, co się nie mieści w głowie Kaczyńskiemu i jego ludziom. Więc jestem oczywiście trochę zmartwiony, no bo wiecie, to nie jest dobry czas na gierki prezydenta, czy bunty uliczne i okupację budynków szeskaczyńskiego i jego ludzi. Bo Polska dzisiaj, szczególnie Polska, potrzebuje takiej elementarnej jedności i spokoju. Ja dlatego powstrzymuję się od działań, które mogłyby jeszcze pogłębić te emocje. Mamy wszystkie argumenty w ręku, ale nikt mnie nie zmusi do tego, żebym przyczynił się do jeszcze większego napięcia wewnętrznego, bo my naprawdę mamy poważne powody obawiać się rozwoju zdarzeń wokół Polski. I dlatego będziemy egzekwować prawo cierpliwie i bez jakichś spektakularnych fajerwerków. A czy w takim razie będziecie Państwo może właśnie rozmawiać, bo tutaj też politycy PiSu domagają się dymisji między innymi ministra Sienkiewicza, więc może się wkradzić jakichś niech przyjaciół. To jest to piękny model rozmowy, oczywiście. Ale ja już to powiedziałem, że jestem gotów do rozmowy z każdym. I powiedziałem to w rozmowie z Panem Prezydentem przed Radą Bezpieczeństwa Narodowego. Mieliśmy dłuższą rozmowę i powiedziałem, że jestem gotowy choćby następnego dnia usiąść nad taką ustawą, która będzie takim zrównoważonym aktem prawnym, gdzie wszyscy będą czuli się włączeni i gdzie, ok, nigdzie na świecie nie ma idealnych mediów publicznych, ale gdzie przynajmniej wszystkie te podstawowe siły polityczne w Polsce będą uznawały, ok, jesteśmy jakoś obecni w tym i usatysfakcjonowani. Nie mam z tym żadnego problemu. Decyzje ministra Sienkiewicza dokładnie wynikają z takiej analizy prawnej. Bałagan, jaki narodził PiS, wymaga nowej ustawy. Nie sposób pod rządami dotychczasowych przepisów i po decyzjach Kaczyńskiego, Rady Mediów, etc. nie sposób dokonać realnej naprawy. Więc robimy naprawy na poziomie Kodeksu Spółek Handlowych i oferujemy pracę natychmiast nad nową ustawą medialną, która da równoprawny dostęp siłom społecznym, politycznym do mediów publicznych. Jestem gotów to zrobić bardzo szybko z udziałem ludzi Pana Prezydenta. Nie będę się ani chwili wahał. Znaczy, jestem gotów jakby przekazać władę nad mediami publicznymi pluralizmowi i takiemu autentycznie społecznemu także społecznej reprezentacji. Naprawdę nie mam żadnych zakusów. Każdy, kto ma pamięć, dobrze wie, że kiedy byłem premierem w tej sali dostawałem po głowie tak mocno od mediów publicznych przez całe 7 lat, kiedy byłem premierem. I nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby robić porządek w mediach, bo te media mnie atakują. No, więc pamiętam ostatnią konferencję prasową chyba w tej sali w roli premiera, gdzie właśnie usłyszałem dużo gorzkich słów i taką falę krytyki i media publiczne w tym brylowały. Więc nikt nie musi uczyć takiego podejścia otwartego do mediów publicznych. Tylko PiSowi naprawdę nie o to chodzi. Oni są... Wiecie też, ja to zawsze mówiłem i wiecie, że tak jest. Gdyby oni nie mieli Kurskiego Rachonia, Kłeczka, całej tej grupy funkcjonariuszy, gdyby nie mieli tych wszystkich mediów publicznych w garści, w takim żelaznym uszcisku, nie wygraliby żadnych wyborów. Polska by nie zmarnowała tych lat. I oni wiedzą, że wtedy, kiedy prawda przeważa w życiu publicznym, oni nie mają szans. I dlatego tak wściekle dzisiaj atakują nasze decyzje w sprawie mediów publicznych. Bo najbardziej na świecie boją się obiektywnych mediów. To jest dla nich rzeczywistość. Znaczy, prawda w mediach publicznych jest zabójcza dla PiSu. Ja to wiem. I dlatego walczą jak... No, momentami jak opętani. I dziękuję bardzo. Jeszcze tylko Pan Premier doprecyzował jaką kwotę na TVP z rezerw... Zobacz, nie. Jaką konkretnie kwotę z rezerw budżetowych, w takim razie na media publiczne, Pan Premier planuje? Możliwe niewielką, jeśli w ogóle. Zobaczymy, jak będzie wyglądała restrukturyzacja. Bardziej miliard, dwa. Wydaje mi się, że odpowiedź już padła. Dziękuję. Ja nie zwodzę Pani redaktor. Na pewno, czy to, na czym mi zależało, to nie, że dostaną teraz znowu ten kufer złotych sztab i diamentów i będą się cieszyli z konsumpcji tych pieniędzy publicznych. Jeśli będzie potrzeba jakiejś kwoty, żeby uratować byt, media publiczne są od misji. Wyobraźcie sobie, że te media publiczne będą zajmowały się tylko misją publiczną. Mają prawo do reklam. Mają największy zasięg w Polsce. No, jaki jest powód, żeby wchłaniać kolejne miliardy złotych? Jeśli ma się reklamy, jeszcze jakieś wpływy z abonamentu i uprzywilejowaną pozycję i w kablówkach, i jeśli chodzi o zasięg. Więc my będziemy chcieli doprowadzić możliwie szybko do sytuacji, że te media nie wsysają tych pieniędzy jak gąbka. Dziękuję. I następne. Dziękuję.