Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Donald Tusk: Zapewnia 3 mld na onkologię i podwyżki dla nauczycieli

Donald Tusk: Zapewnia 3 mld na onkologię i podwyżki dla nauczycieli

Donald Tusk odniósł się do ustawy okołobudżetowej i finansowania mediów publicznych, zapowiadając złożenie nowego projektu rządowego, który ma zabezpieczyć 3 miliardy zł na onkologię dziecięcą i gwarantować podwyżki dla początkujących nauczycieli. Skrytykował weto prezydenta i podkreślił, że minister kultury będzie odpowiedzialny za racjonalne zarządzanie mediami publicznymi.

Najważniejsze ustalenia


Ustawa okołobudżetowa, którą rząd składa jako nowy projekt, ma zostać dziś wysłana do Sejmu. Ma skonsumować elementy projektu prezydenta i wyraźnie wskazać, że 3 miliardy zł trafią na onkologię dziecięcą. Donald Tusk zapewnił, że wszystkie zapowiadane podwyżki dla najmniej zarabiających nauczycieli wejdą w życie od 1 stycznia i w razie potrzeby zostaną wypłacone wstecz.

Finansowanie mediów publicznych


Minister kultury będzie zajmował się sytuacją mediów publicznych po wecie prezydenta i ma podejmować racjonalne, spokojne decyzje. Media publiczne otrzymają wsparcie, ale nie w takiej skali, by przywracać wcześniejsze, wysokie pensje i premie dla osób odpowiedzialnych za propagandę - wsparcie ma być racjonalne i ukierunkowane na restrukturyzację. Dostępna jest rezerwa w dyspozycji prezesa Rady Ministrów oraz obligacje przygotowane przez poprzedni rząd, które mają służyć jako bufor przy nagłych potrzebach.

Potrzeba restrukturyzacji


Tusk podkreśla konieczność porządków w mediach publicznych z uwagi na znaczne przyrosty zatrudnienia i nieuzasadnione wynagrodzenia. Restrukturyzacja może generować koszty, dlatego rząd chce mieć elastyczne narzędzia wsparcia restrukturyzacyjnego, aby uniknąć nagłych zawałów finansowych.

Procedura legislacyjna i krytyka prezydenta


Szef rządu krytykował weto prezydenta jako przyczynę opóźnień i obaw wśród obywateli, jednocześnie zaznaczając, że procedowanie ustawy wymaga czasu ze względu na skalę środków i wpływ na wynagrodzenia. Wyraził nadzieję, że prezydent nie będzie blokował wypłat i ostrzegł przed konsekwencjami częstego wetowania pod presją polityczną, które mogłoby osłabić państwowe instytucje.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
I bardzo proszę o pytania, bo widzę, że jest już kolejka. Bardzo proszę. Dzień dobry, kłaniam się Jan Piotrowski, TVN24. Panie premierze, ja pozwolę sobie zapytać, pozwoli poprosić o doprecyzowanie, jeżeli chodzi o ustawę okołobudżetową. Czy jak rozumiem te zmiany, o których Pan wspomniał, czy one zostaną dodane jako autopoprawka do tego, co prezydent zwrócił do parlamentu, czy wychodzicie z nowym, jeśli dobrze liczę, trzecim już projektem ustawy okołobudżetowej, bo jest jeszcze ta prezydencka, która będzie w parlamencie. Jak to technicznie jest rozwiązane? I druga kwestia, co w takim razie z finansowaniem mediów publicznych, Pan powiedział o ministrze kultury. Jak rozumiem, tego będą dotyczyły jego decyzje. Czy to w tym projekcie, który Państwo chcecie poprawić, czy złożyć, czy on już, czy ta kwestia się znalazła, czy się dopiero znajdzie właśnie jako poprawka? W tej drugiej sprawie nie mam nic więcej do dodania. Nie, minister kultury będzie zajmował się sytuacją mediów publicznych po wecie prezydenta, a więc po, no w sytuacji, w której TVP nie ma do dyspozycji tych trzech miliardów obligacjach. Mówię TVP w skrócie, chodzi o media publiczne, więc jako właściciel, no nie osoba, tylko urząd, Ministerstwo Kultury, jako właściciel będzie zobowiązany do podjęcia racjonalnych, spokojnych, racjonalnych decyzji, tak żeby móc skutecznie działać w obliczu małych bardzo środków, jakie będą przeznaczone na media publiczne. Nam bardzo zależało na tym, bo generalnie ja jestem zwolennikiem w polityce zdrowego rozsądku i pewnej elastyczności, tak żebyśmy mieli różne pola manewru i reagowali wraz z potrzebami. Dlatego zakładaliśmy, że ta furtka, że jeśli będzie jakaś sytuacja dramatyczna, na przykład właśnie przy przekształceniach, restrukturyzacji mediów publicznych, jak Państwo wiecie, czy domyślacie się, tam są gigantyczne przyrosty zatrudnienia, tam niektórzy ludzie, ci, którzy służyli propagandzie, zarabiali gigantyczne pieniądze nieuzasadnione. To jest naprawdę stajenia Małgiasza i tam trzeba będzie robić dużo, dużo porządków. Niektóre będą kosztowały i dlatego zależało nam na tym, żeby mieć taką elastyczną formułę, że jak jest niezbędna pomoc w restrukturyzacji, to żeby ona była dostępna. Jest rezerwa w dyspozycji prezesa Rady Ministrów, także obligacje i to jest duża rezerwa, jeszcze przygotowana przez rząd Morawieckiego, więc przy jakichś nagłych potrzebach, tak żeby nie było zawału. Media publiczne dostaną wsparcie, ale nie będzie to to Bizancjum, znaczy te miliardy, które później przekładały się na jakieś absolutnie kosmiczne zarobki, premie funkcjonariuszy pisowskich w tych mediach. Niektórzy myślą, że chodzi wyłącznie o politykę. Oczywiście media publiczne pod rządami PiSu zatruwały życie publiczne. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. To, co tam się działo, było poniżej wszelkiej krytyki. Ale tu chodzi także o racjonalne działania menedżerskie, gospodarcze. Marnotrawiono tam gigantyczne środki. I będzie trzeba w związku z tym też podejmować stosowne decyzje takie restrukturyzacyjne. I temu będzie czas poświęcał minister kultury, a nie w szukaniu pieniędzy w nowej ustawie. Ustawa okołobudżetowa, którą składamy, jest mniejsza jakby o nazwę, ale jest ustawą, jest inicjatywą rządową, a więc jest nowym, formalnie nowym projektem ustawy. Tam się niewiele rzeczy zmienia. Nam bardzo zależało na tym i to mogę powtórzyć i potwierdzić. Nauczyciele początkujący, a więc ci, którzy mogli liczyć na 33% podwyżki, bo mało zarabiali, 30% nie dawało tych 1500, no zainteresowani wiedzą o czym mówię. Mogą spać spokojnie. Ustawa okołobudżetowa ta nasza wejdzie w życie z pewnym opóźnieniem, no bo nie wyobrażam sobie, żeby prezydent Duda znowu się zabawił z ludźmi, no bo się zabawił z ludźmi, przecież nie z nami. My jesteśmy odporni. I że nie będzie wetował ustawy, gdzie te osławione 3 miliardy będą przeznaczone na dzieci wymagające leczenia. No mam taką nadzieję, chociaż moje oczekiwania i nadzieje wobec Pana Prezydenta bardzo zmalały po tym, co zrobił przed świętami. Ale w tej ustawie okołobudżetowej zapewniamy, że ci, którzy czekali na pieniądze w związku z tą ustawą, a więc m.in. nauczyciele, ci najmniej zarabiający nauczyciele, dostaną wszystko, jeśli będzie trzeba, zapłacimy wstecz. Od 1 stycznia wszystkie podwyżki, o jakich mówiliśmy, będą obowiązywały. I żadne gry Pana Prezydenta tego nie zmienią i nie utrudnią. No chyba, że postanowił, nie wiem, czy na polecenie, czy pod presją prezesa Kaczyńskiego wetować wszystko bez wyjątku i stać się jednym z takich narzędzi destrukcji państwa. Bo to chcę też bardzo wyraźnie podkreślić. Kończąc kwestię ustawy okołobudżetowej. Ona jest gotowa. Dzisiaj ją wyślemy do Sejmu. Będziemy procedować. Ona też skonsumuje to, co prezydent wyraził w swoim projekcie. Mniej więcej będzie precyzyjniejsza. Między innymi wyraźnie powie, że te 3 miliardy idą na onkologię dziecięcą. Więc jest no lepsza. Ale tu mi nie chodzi o przepychanki z Panem Prezydentem. Mogę tylko właśnie uspokoić, że Marszałek Chłownia zdecydował, że Sejmu zbierze się tak, jak miał się zebrać. W związku z tym ta ustawa będzie działała wobec ludzi, którzy czekają na pieniądze wstecz. I wszyscy dostaną to, co mieli dostać od 1 stycznia. To jeśli można jeszcze pozwolę sobie dopytać właśnie o te kwestie. Czyli apelu prezydenta o to, żeby jak najszybciej zająć się tym projektem. Dlaczego nie od razu? Dlaczego dopiero na początku stycznia? Słuchajcie, ponieważ temat dotyczy ludzkich nadziei, ludzkiej złości w tej chwili. Więc ja nie będę tutaj żadnych... Nie będę się śmiał, chociaż właściwie trzeba by wybuchnąć śmiechem. Słysząc od Pana Prezydenta, który zrobił to veto. Doprowadził wielu ludzi do lęków, a nawet do rozpaczy. To veto opóźnia wszystko, a następnie Pan Prezydent wzywa do tego, żeby robić wszystko jak najszybciej. Nie sądzę, żeby było technicznie możliwe, bo ustawa to jest poważna rzecz. My tam mówimy o miliardach złotych, mówimy o wynagrodzeniach dla ludzi. Więc wołanie Sejmu z dnia na dzień, bo taki grymasik Pan Prezydent zademonstrował, moim zdaniem nie ma znaczenia, tym bardziej, że my gwarantujemy, że przyjęcie tej ustawy, jeśli Prezydent jej nie zawetuje, znowu, w pierwszej połowie stycznia nie zaważy w żaden negatywny sposób na podwyżkach, jakie są w tej ustawie zagwarantowane. Macie na to moje słowo. Słuchaj, za dużo flaszek tutaj myślę. Tak, tak, po święta. Bardzo proszę o następne pytanie. Dzień dobry, witam Niewodowski, Michał Fakty, TVN. Chciałem dopytać o dwie kwestie. Pierwsza kwestia związana z mediami publicznymi. Jak Pan Premier odpowiada na zarzuty, że zmiany w mediach publicznych to łamanie prawa? I co dalej, jakie będą dalsze kroki i czy przewidywany jest wariant tzw. siłowy? Oraz kwestia Panów Kamińskiego i Wąsika. Czy Pana zdaniem Prezydent Duda teraz ułaskawi znowu Pana Kamińskiego i Wąsika, przyznając się tym samym, że poprzednie ułaskawienie nie miało mocy prawnej, czyli de facto Prezydent sam przyzna się do swojego błędu? Czy jednak Panowie Kamiński i Wąsik spędzą Sylwestra w celi? Starałem się bardzo delikatnie i bez zwiększania tej fali emocji, jaka towarzyszy zmianom w mediach, być bystrzemięźliwy i dlatego zbyt wielu słów na ten temat do tej pory nie wypowiedziałem. Ale muszę powiedzieć, że po tych kilku dniach miałem też czas do namysłów święta i trochę przejrzałem także to, co Państwo napisali na ten temat i co powiedzieli, czy dziennikarki, dziennikarze, czy polityczki, politycy na temat sytuacji w mediach publicznych. To chcę postawić całą tę sprawę z głowy na nogi, tak jak naprawdę wygląda. Mamy do czynienia z elementami siłowymi, z elementami przemocy w tym procesie. Jedynymi, którzy się na to porwali, to są parlamentarzyści i ich współpracownicy PiSu. Nie podoba się Kaczyńskiemu to, co dzieje się dzisiaj w mediach publicznych, szczególnie w telewizji publicznej. Nie dziwię się, przez 8 lat przyzwyczajał siebie, Polskę, swoją partię do tego, że media publiczne są własnością polityczną, finansową PiSu i jego akolitów. Tak nie jest. Dzisiaj reagują na decyzje, jakie podjęliśmy, no z furią, z wściekłością, walczą o życie. To jest dla wielu z tych ludzi, bo przecież niedługo dowiecie się, naprawdę bardzo dokładnie dowiecie się, dlaczego część z nich walczy jako życie. O to, aby dalej trzymać rękę na gardle mediów publicznych. I to nie są ładne powody. Nie zgadzają się z naszą interpretacją prawa. Od tego są sądy. Jest prokuratura. Jak Państwo wiecie, my nie mieliśmy czasu, żeby prokuraturę przebudować w stronę niezależności prokuratury. I ta prokuratura dzisiaj działa, powiedziałbym, w różnych kierunkach. Ale nam do głowy nie przyjdzie, żeby lekceważyć albo uniemożliwiać działanie wymiaru sprawiedliwości, nawet jeśli wiemy, że część prokuratorów działa, no raczej z politycznych pobudek w tej chwili. Sprawa jest, jak wiecie, jeden wniosek jest w sądzie rejestrowym. Funkcjonują w Polsce sądy powszechne. Złożyliśmy wnioski do prokuratury na działanie nielegalne i przemocowe ze strony posłów. Tych wniosków w tej chwili jest sześć. I to są wnioski w sprawie. Chcemy, żeby to prokuratura rozstrzygnęła, kto używał tam przemocy. Mamy do czynienia z okupacją budynków publicznych. Mieliśmy do czynienia z takim zagrożeniem, siłowym wejściem do tak zwanej infrastruktury krytycznej. Mamy do czynienia w związku z tym i z wykroczeniami, z łamaniem zasad takiej przyzwoitości i być może także z przestępstwami. Ale od tego jest prokuratura, policja i sąd. Jesteśmy przekonani, że nasze działania są zgodne z prawem. Jeśli ktoś ma inne zdanie, ma możliwość w Polsce, w której wygraliśmy wybory, o tym, czy ktoś ma do czegoś prawo, czy nie, decydować będzie wymiar sprawiedliwości. A nie Kaczyński czy Tusk. To jest ta zmiana, z którą PiS nie jest w stanie się pogodzić. My będziemy bardzo konsekwentni. Niektórzy pytają, dlaczego sami nie używacie siły. Przecież mamy do czynienia z licznymi naruszeniami porządku, miru domowego, własności. Nie tylko dlatego, że były święta. To nie jest fajny czas na złe rzeczy i na przemoc. Ale ja mam takie głębokie przekonanie, że polska polityka ma być wreszcie wolna od tej przemocowości. Słownej, fizycznej, od nadużywania władzy. I wolę, żeby ta machina państwa i prawa toczyła się powoli, ale konsekwentnie jak walec. Każdy, kto naruszył lub złamał prawo. W czasie prób okupowania budynków, czy blokowania zmian, jakie przeprowadzamy zgodnie z prawem, każdy odpowie indywidualnie za to, co robił. I nieważne, czy jest parlamentarzystą, czy parlamentarzystą PiS-u. Bez znaczenia. Będziemy głosowali także uchylenie immunitetu w tym wszystkim, którzy wczoraj, dziś, jutro decydowali się, czy decydują na łamanie i naruszanie prawa. I nie będzie świętych krów. Ale będę działał i tak, proszę też moich ministrów, spokojnie i systematycznie. I bardzo bym chciał, żeby sprawiedliwość była w Polsce czymś, czego nie można uniknąć, nawet jeśli trochę czasu to zajmuje. W kwestii sprawiedliwości, kwestia pana Kamińskiego i Wąsika. Słuchajcie, ta sprawa jest przecież, moim zdaniem, bardzo prosta. Ja mam inne... Rozmawiałem o tym długo z panem prezydentem, dwa razy już. Muszę powiedzieć, że chociaż mamy i na zewnątrz, i wewnątrz naszego kraju sprawy bardzo poważne, to myślę, że z 80% czasu pan prezydent poświęcił w czasie długich dwóch naszych spotkań panu Kamińskiemu i panu Wąsikowi. Jak się domyślacie, mamy inny pogląd na temat ich działania w przeszłości i wtedy, kiedy po raz drugi dostali władzę do swoich rąk. Ja powiedziałem to panu prezydentowi i mogę to powtórzyć publicznie. Ja nie jestem od tego, żeby rozstrzygać, czy jego ułaskawienie było skuteczne, czy nie. Czy jego ułaskawienie wówczas było legalne, czy nie. To nie jest moja rola. To jest rola sądów, trybunałów, żeby takie kwestie rozstrzygać. Natomiast nie mam żadnych wątpliwości, że ułaskawienie panów Wąsika i Kamińskiego bardzo ich rozuchwaliło. Niczego nie nauczyło. Ani kara, ani ułaskawienie. I widać wyraźnie, że nie wyciągnęli żadnych wniosków. Ich działania po tym ułaskawieniu w rolach ministrów, szefów, CBA były naznaczone podobnym piętnem, jak wtedy, kiedy robili rzeczy, które skończyły się dla nich przed sądem. Ale pan prezydent ma inne zdanie i uważa, że są niewinni i zasługują na ułaskawienie. Jeśli pan prezydent tak uważa, to powinien ich teraz ułaskawić. Przecież to jest ważna rzecz. Powiem wam, gdybym ja uważał, że moi współpracownicy, jacyś ministrowie są w stu procentach niewinni i skazani przez pomyłkę albo złą wolę, to bym ułaskawił i bym nie patrzył na to, że korona mi z głowy spadnie. Na szczęście to jest prezydenta, a nie monarcha, więc nie ma mu co z głowy spaść. Ale jeśli naprawdę uważa, że są niewinni, to powinien ich teraz skutecznie ułaskawić. Może pozostać przy swoim zdaniu, że pierwsze ułaskawienie było skuteczne. Okej, nikt tam nie będzie się spierał. Ale to drugie byłoby skuteczne z całą pewnością. Chyba, że tak naprawdę nie wierzy w ich niewinność. I zostawi ich samych losowi, dość okrutnemu w ich przypadku. Ale gdybym ja był na jego miejscu, bym się nie wahał. I następne pytanie, bardzo proszę. Dzień dobry, Karol Surówka, Informacyjna Agencja Radiowa. Ja chciałem w kontekście budżetu zapytać o finansowanie walki ze smogiem. W ocenie polskiego alarmu smogowego dziś brakuje takiego wieloletniego planu finansowania termomodernizacji budynków i innych zadań związanych z poprawą jakością powietrza. A to tempo na przykład wymiany kopciuchów teraz nie jest duże. To jest 200 tysięcy urządzeń rocznie. W sumie w kraju ocenia się, że nawet do 3 milionów jeszcze takich pieców funkcjonuje. A to by oznaczało kilkanaście lat ze złą jakością powietrza. Czy jest plan przesunięcia dodatkowych środków na ten cel i stworzenia właśnie takiego wieloletniego planu? To nie było dzisiaj tematem posiedzenia Rady Ministrów, chociaż kwestie ekologiczne też znalazły się na tapecie. Dostaliśmy informację od pani minister Heninklowski o sytuacji na Odrze i raczej w Odrze i kanale Gliwickim. Pojawiły się śnięte ryby w kanale Gliwickim, ale sytuacja oceniana jest jako opanowana i raczej z tendencją pozytywną. Tym razem zabrakło tlenu, bo pojawiła się na kanale Gliwickim pokrywa lodowa. W tej chwili jest ekolodzy, wolontariusze, także wody polskie, urzędnicy mówią, że sytuacja jest naprawdę niezła. Jest wysoki stan wody na Odrze, tlenu jest więcej niż norma, więc mamy nadzieję, że przynajmniej w najbliższym czasie nie będzie zdarzeń podobnych do tych tragicznych na Odrze. Jeśli chodzi o smog, to nie jest tylko kwestia wymiany kopciuchów, bo tak naprawdę najbardziej efektywną formą walki ze smogiem w Polsce będzie przede wszystkim błyskawiczna na wielką skalę termomodernizacja i tego typu działania, na które są przeznaczone miliardy w tych funduszach europejskich. Nie tylko w KPO. Właściwie wszystkie fundusze europejskie są w jakimś sensie ukrękowane w stronę nowoczesnej energetyki, takich termoszczędności etc. Więc ja mogę Panu powiedzieć, w tej chwili nie będę mówił o szczegółach, ale mogę Panu powiedzieć, że uruchomienie środków europejskich pozwoli nam na przyspieszenie także wymiany kopciuchów, ale przede wszystkim ten front będzie bardzo szeroki, związany z takimi wielowymiarowymi działaniami na rzecz czystej energii, więc mam nadzieję, że w drugiej połowie roku będziemy rekordistami w skali Europy, jeśli chodzi o tempo zmian w tej dziedzinie. Niestety mamy bardzo zły punkt wyjścia, więc nie trudno będzie uzyskać dobry wynik, ale gwarantuję Państwu, że w drugiej połowie roku będzie już widać bardzo, no w powietrzu będzie więcej widać, że te europejskie środki działają. Chciałem zapytać jeszcze o jedną sprawę bieżącą. Chodzi o liczbę zakażeń COVID-19 i RSV. Otrzymaliśmy informację z wielu szpitali, że te święta, zapełnione były oddziały ambulatoryjne, bardzo wiele jest przypadków np. dzieci z zakażonych RSV. Czy jest plan stworzenia np. takiego systemu centralnego monitoringu dostępności łóżek, liczby zakażeń? Teraz już szpitale nie raportują tych liczb. Z jednej strony prosiłbym o niewywoływanie nastrojów, to nie jest dla Pana uwaga, tylko oczywiście mamy do czynienia z innymi wersjami COVID-u, mniej zjadliwymi, znaczy one nie są tak zabójcze, ale oczywiście ciągle zdarzają się także przypadki śmiertelne, jak wiadomo. I mamy do czynienia w ogóle z falą różnego typu infekcji, nie tylko te dwie, które Pan wspomniał. Ale generalnie mamy dość paskudny sezon, nazywaliśmy go zawsze grypowym, no a to jest bardziej skomplikowana, poważniejsza kwestia. Chcemy odbudować przede wszystkim zaufanie pomiędzy środowiskami ekspertów i lekarzy, a władzą. Jak Państwo pamiętacie w szczycie pandemii wtedy, kiedy te najgorsze, najstraszliwsze rzeczy działy się w Polsce. Doszło do dramatycznego kryzysu między Radą Lekarską a rządem. Zakończyła się współpraca w samym środku pandemii. Lekarze, specjaliści, epidemiolodzy mówili, że rząd ich nie chce słuchać. Jeden z ministrów powiedział wprost, nie po to jest ta Rada, żeby jej słuchać. Niektóre decyzje byłyby przecież niepopularne, więc nie chcę już wracać do przyszłości. Jednym z pierwszych zadań dla pani minister Leszczyny jest natychmiastowa odbudowa zaufania i gotowość do współpracy z ekspertami i odrzucenie polityki, jeśli chodzi o te potrzebne działania. Ja proszę wierzyć, nie będę się wahał. Jeśli będzie trzeba podjąć działania, które nie wszystkim mogą się podobać, ale będą ratowały zdrowie i życie ludzi. Dzisiaj nie ma żadnej potrzeby mówić o restrykcjach, które towarzyszyły tej strasznej pandemii, więc będziemy szukali sposobów medycznych, a nie państwowo-społecznych, żeby niwelować konsekwencje tych infekcji. No, ta zima nie będzie łatwa na pewno. Następne pytanie. Dzień dobry, panie premierze. Klaudia Szumielowicz, Polsat News. Wspominał pan o sytuacji na granicy dotyczących protestujących. Czy możemy doprecyzować jakieś konkretne rozwiązania, które zostaną wprowadzone, czy ewentualne scenariusze, które chciałby rząd wdrożyć, żeby temu konfliktowi tam po prostu zapobiec, załagodzić? Część tego konfliktu, jak państwo wiecie, ten protest był mieszany. To znaczy tam byli przewoźnicy, kierowcy, ale także polscy rolnicy z oszukanej wsi. I poznałem to środowisko i dobrze rozumiem ich lęki i źródła tych lęków. Po rozmowie z mojego upoważenia minister Siekierski długo rozmawiał z rolnikami i ta część protestu została wygaszona. Będziemy na pewno działać. Myślę, że mają do nas zaufanie, że my na serio, tak jak pokazywaliśmy to wtedy, kiedy byliśmy w opozycji, my naprawdę na serio przejmujemy się tym niekontrolowanym eksportem ukraińskich produktów rolnych i ja nie widzę powodu, żeby psuć relacje polsko-ukraińskie, bo można naprawdę utrzymać bardzo dobre relacje, bo Ukraina też tego potrzebuje, a równocześnie być asertywnym i załatwiać problemy tak, żeby nie traczył polski rolnik. Strona ukraińska przedstawiła kilka propozycji, które mogłyby ułatwić sytuację polskich kierowców, ale to jest niewystarczające z punktu widzenia interesów polskich kierowców. Z kolei system, jaki obowiązuje w Unii Europejskiej, jest zaakceptowany i bardzo mocno wspierany przez naszych poprzedników, żeby nie było wątpliwości. Ja na ich miejscu też bym wspierał ten system. Wybuchła wtedy wojna i cała Europa chciała pomóc Ukrainie, tylko że teraz oczywiście ta sytuacja jest sierotą, to znaczy poprzednicy udają, że nie mają z tym nic wspólnego. Problem polega na tym, że aby zmienić przepisy na poziomie europejskim, wydaje się mało realne możliwość powrotu w końcu aż w jakiejś takiej do wyobrażania perspektywie systemu zezwoleń czy licencji. Znaczy wydaje mi się to bardzo trudne, ale będziemy szukali innych rozwiązań. Na poziomie europejskim i tak do czerwca obowiązują przepisy, które są jednym ze źródeł tych kłopotów. I tutaj nie sądzę, żeby do czerwca na poziomie europejskim udało się coś radykalnie zmienić. To mówię otwarcie. Ale operacyjnie można bardzo dużo ułatwień i zabezpieczenie dla polskich przewoźników uzyskać w porozumieniu z Ukraińcami. Ja przygotowuję tę moją wizytę w Kijowie i nie ukrywam, że będę chciał trochę mi aż głupio o tym mówić, bo wiem w jakiej sytuacji jest prezydent Zeleński i cała Ukraina. Więc to nie jest tak, wiecie, tak w porządku pojawiać do Kijowa i całą wizytę poświęcić sprawom polskiego transportu. Ale będziemy przygotowywali tę wizytę w taki sposób, żeby w czasie już mojego spotkania z prezydentem było jasne, co jest do osiągnięcia. I ja mogę gwarantować, że dość dobrze rozpoznałem ten problem. Na poziomie logistycznym odblokowanie jednego pasa tylko dla polskich kierowców. Tam jest kwestia tych aplikacji, które stały się źródłem emocji, ta kolejka na podstawie aplikacji i konfliktów pomiędzy ukraińskimi i polskimi przewoźnikami. Więc na poziomie takiej techniki wydaje się, że z Kijowa powinienem przywieźć już taką ofertę serio. No i będę prosił kierowców, żeby nie blokowali tego przejścia właśnie ze względu na wojnę, bo sytuacja jest dramatyczna. I mogę zadeklarować, że ja i tak zrobię naprawdę wszystko, co jest możliwe, żeby ułatwić życie i los polskich przedsiębiorstw przewozowych. Dzień dobry, Weronika Jaworska z redakcji wydarzeń Polsatu. Panie premierze, ja mam pytanie, czy kwestia zmian w mediach publicznych będzie jeszcze rozważana podczas rozmów w ramach nowej większości rządowej? Pytam, ponieważ tej wątpliwości zgłaszają między nimi politycy wspierający rząd pana premiera, między nimi poseł Konieczny, który stwierdził, że można było to zrobić lepiej, że to nie są standardy europejskie. I jeszcze tak doprecyzując, jaką konkretnie sumę planuje pan premier przeznaczyć na TVP z rezerwy budżetowej? Poseł Konieczny jest? Z partii Razem. To jest senator chyba. Poseł. Tak? Tak. Bo mamy na pewno senatora Koniecznego z Lewicy Ślęsochowej. Pan poseł. Chodzi o pana posła. Możliwe. Z Lewicy Razem. Aha. No to sami jakoś się wyjaśniło. Obiecali, że będą krytyczni. Więc dotrzymują słowa. Jakoś to przetrwamy. Słuchajcie, bo ja nie chciałem się na tym za długo rozwodzić, ale nie ma takiej wersji przywrócenia mediów publicznych narodowi, która by nie wzbudziła furii Kaczyńskiego i PiSu. Można było robić wolniej, ale czy to by zmieniło ich sposób myślenia, postępowania? Nie, nic na to nie wskazuje. Nie, nic na to nie wskazuje. Kwestionują wynik wyborów. Na tym polega problem. Nie pogodzili się z utratą władzy. Ja chcę, żebyście Państwo, bo czytałem komentarze niektórych publiczystów, którzy uważają, że my robimy to samo, co robił PiS z mediami. Czy Państwo pamiętacie, w jaki sposób niezgodny z konstytucją PiS przejmował media, obsadzał swoimi ludźmi, podejmował decyzje o władzach w tych mediach przez Radę Mediów Narodowych, też według Trybunału niezgodnie z konstytucją. Myśmy nie zgadzali się z tym, ale czy widzieliście, żeby posłanki, posłowie Koalicji Obywatelskiej wjeżdżali ze swoimi asystentami, swoimi bąkiewiczami do studiów telewizyjnych, szarpali się z szeregowymi pracownikami PAP-u? Znaczy, problem polega na tym, żeby naprawić sytuację w mediach publicznych. I zobaczcie, jak wyglądają dzisiaj przekazy w mediach publicznych. Nie są idealne, wiadomo, w jakich warunkach pracują. Też docencie to. Ci ludzie pracują, są terroryzowani, straszeni przez PiS, przez niektórych prokuratorów. To nie jest łatwa rzecz dla nich. Ale zobaczcie, nie ulegli pokusie, żeby zrobić media takie, wiecie, PiS na odwrót. Ja nie mam żadnej wątpliwości, że te pierwsze dni pokazały, że tak naprawdę zadaniem, jakiego się podjęliśmy, to jest zadanie przywrócenia normalności, jakiejś takiej elementarnej równowagi i przyzwoitości w mediach publicznych. Łamanie prawa, przepisów, dobrych obyczajów, to jest wszystko po stronie PiS-u. Mówią i to mnie tak irytuje, że ta władza zaczyna od siłowego przejęcia mediów. Jeszcze dzisiaj oglądałem podpis pana prezesa Mateuszkowicza, który odchodził, który podpisał dokumenty nie tylko o swojej rezygnacji, ale także przekazaniu obowiązków swoim następcom. My działamy zgodnie z prawem. Jeśli ktoś uważa, że my działamy niezgodnie z prawem, ma do tego instytucje odwoławcze, a nie pięści. I dlatego bardzo bym państwa też prosił o to, żebyśmy nazywali te rzeczy po imieniu. Legalnie, zgodnie z przepisami, naszą interpretacją. Taki bałagan zostawił Kaczyński prawny, że właściwie każdy ma tutaj możliwość interpretowania prawa jak chce. Nie mamy trybunału. Ta Rada Mediów jest niekonstytucyjna w zakresie spraw, którymi się zajmuję, czyli obsadzaniem władz mediów. Jest totalny bałagan. Prezydent myśli, że można łaskawić, kogoś, kogo nikt nie skazał. Ja panu prezydentowi powiedziałem, jeśli jest taki szczodek.