Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
[KO]: R. Giertych - KONTROLA W SN, TAŚMY REPUBLIKI

[KO]: R. Giertych - KONTROLA W SN, TAŚMY REPUBLIKI

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam Państwa serdecznie. Chciałem podkreślić najpierw, że to jest to konferencja moja osobista jako posła, nie tylko koalicja obywatelska, ale ja zawsze występuję na tle panelu, aby przeminać w pierwszym klubie, który się znajduje. Szanowni Państwo, dzisiaj rano o ósmej poszedłem do Sądu Najwyższego z tego powodu, że informatorzy wczoraj poinformowali mnie, iż protokoły, które nadeszły z sądów rejonowych, a które zleciła ta legalna izba, protokoły przeliczenia w obwodowych komisjach włącznych wykazały, właściwie we wszystkich przypadkach, ale też jeszcze nie wszystkie protokoły wczoraj chyba były w Sądu Najwyższym, że mamy do czynienia z fałszerstwami wyborczymi. Poszedłem dzisiaj poprosić tę izbę o udostępnienie tych protokołów. Podałem trzy podstawy prawne. Po pierwsze, dostęp do informacji publicznej. Te protokoły nie są żadne. Żadną klauzulą tajności, to nie jest postępowanie tajne, to jest postępowanie prowadzone w ramach KPC, czyli kodeksu postępowania cywilnego. Nie ma tam ani śladu tajności, nie ma żadnego śledztwa wokół tego. To są wszystko jawne dokumenty, do których opinia publiczna ma prawo. Po drugie, podałem podstawę prawną taką, że jako obywatel złożyłem protest i w związku z tym uczestniczę w tym postępowaniu. Mam prawo do dostępu do wszystkich dokumentów. Złożyłem wniosek o to, aby przeliczyć wszystkie komisje obwodowe, no to mam prawo do informacji, jak jest przynajmniej częściowo realizowany ten wniosek. I wreszcie zażądałem tych dokumentów jako poseł reprezentujący społeczeństwo, który ma na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu poseł sanatora prawo do tego, aby otrzymać dostęp nawet do dokumentów tajnych. Izba kontroli nadzwyczajnej, która jest fałszywym sądem, takim można powiedzieć rakiem budynku Sądu Najwyższego, odmówiła mi dostępu do tych dokumentów. Przekazując sprawę do rozstrzygnięcia pani Manowskiej, która zapiada w hotelu pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, udałem się do niej, rozmawiałem z nią, ona powiedziała, że tych dokumentów mi nie wyda. Po prostu nie. Dlaczego nie? Bo nie. W związku z tym przyjmuję, że ci informatorzy mówili prawdę i że mieliśmy do czynienia z uwielbieniem w tych przypadkach, o które zwróciła się trójka sędziów Sądu. Mieliśmy do czynienia z fałszerstami wyborczymi. W świetle to, co się zdarzyło przedwczoraj, czyli decyzji PKW, która uznała się za niewładną do podjęcia ostatecznych decyzji i do rozstrzygnięcia, kto wygrał wybory prezydenckie. Bo PKW przedstawiła wynik z tych protokołów wyborczych, ale stwierdziła w swoim sprawozdaniu, że były liczne nieprawidłowości w drugiej turze, te właśnie, o których rozmawiałem dzisiaj z panią Manowską, które te nieprawidłowości mogły mieć wpływ, tak nam dokładnie życzył mówiąc, PKW nazwała to incydenty mogące mieć wpływ na wynik rozstrzygnięcia. I PKW przekazała swoje stanowisko, że rozstrzygnięciem tych incydentów powinno być dokonane przez prawdziwą Izbę Sądu Najwyższego, czyli uznawaną przez Prawo Międzynarodowe Polską Konstytucję. Takie jest stanowisko PKW. I teraz, proszę Państwa, dochodzimy do sedna. W moim przekonaniu ta Izba po to została powołana, aby kryć fałszerstwa wyborcze PiS. Taki był jej cel od początku. To był pomysł Jarosława Kaczyńskiego. W roku 1918 wprowadzono zasadę, że można tworzyć ileś tam komitetów małych wyborczych, które później przedstawiają swoich kandydatów do komisji i przejmują kontrolę nad komisjami. To zrobiono w roku 1918. Zmieniono tak prawo, że fanatyczne grupy od ojca Rydzyka, zbudowane w kilku prawicowych partyjkach, przedstawiały kandydatów do komisji obwodowych wielokrotnie częściej niż normalni kandydaci. Już to się odbywało w wyborach parlamentarnych, odbywało się w wyborach prezydenckich w roku 1920, ale w tym roku miało szczególne znaczenie, bo wynik był bardzo zbliżony. I te grupy obsadziły większość komisji. Miały większość przewodniczących. Przypominam, ponad 4 tysiące przewodniczących obwodowych komisji wyborczych, a właściwie bliżej 5 tysięcy, były obsadzonych przez osoby, skazane przez kandydatów, którzy nie kandydowali w tych wyborach, tylko zarejestrowali swoje komitety. I w rezultacie tych przewodniczących PiS miało około 13 tysięcy, a koalicja obywatelska około 5 tysięcy. Taka była proporcja, a reszta się rozkładała pomiędzy panem Męcenem, panem Braunem, panem Jakubiakiem, który był też i innymi, i oczywiście też pomiędzy panem Biejat a Hołowin. Czyli mieliśmy do czynienia z sytuacją opanowania systemu liczenia głosów przez PiS. Muszycie Państwo, ze względu na spóźnienie TVP, wysłuchać bijąc tego zegara. Pytanie, komu bije dzwon? W rezultacie tego opanowania mieli możliwość liczenia głosów w inny sposób, niż to się odbywało przez 35 lat. Ta większość w tych komisjach była czasami taka, że nie było żadnego przedstawiciela komitetu Rafała Trzaskowskiego. Wielu kochali ze względu na liczenie, no bo to jest statystyka, prawda? Jeżeli ktoś ma 20 losów, a ktoś ma 1, no to jest oczywiste, że ten, kto ma 20 losów, wygra częściej niż ten, kto ma 1. Więc w niektórych obywatowych komisjach nie było w ogóle przedstawicieli Rafała Trzaskowskiego. I w tych właśnie mamy najczęściej do czynienia z fałszerstwami. Taka sytuacja powoduje, proszę Państwa, że nie mamy ustalonego prawidłowo wyniku wyborczego. TKW, można powiedzieć, umyła ręce, powiedziała niech to rozstrzygnie sąd najwyższy w prawidłowym składzie. A sądu najwyższego w prawidłowym składzie nie ma. Mój protest wyborczy został bezprawnie, bezczelnie przyjęty przez tą Izbę, bo dzisiaj też przejrzałem swoje dokumenty i rozstrzyga się to przed Izbą, której nikt nie uznaje, złożoną z kolegów pana Jarosława Kaczyńskiego. Mimo, że ja wnioskowałem w tym ZOR-ze, w którym skazałem, był wniosek, żeby to przekazywać do Izby Pracy. Te dokumenty są pobierane i to ma być rozstrzygnięte. Wszystko w zamkniętym miejscu. Tam jest, proszę Państwa, strefa bezpieczeństwa w ogóle. Nie wiem, czy wiecie, ale w Sądzie Najwyższym ta Izba jest takim ciałem, gdzie nie można w ogóle wejść. Będzie można de facto wejść, ale sekretaria tej Izby jest odgrodzona od wszystkich. Mnie tam nie wpuszczą. Mimo, że jestem adwokatem, który w tym sądzie pracuje od samego początku powstania tego budynku. Teraz pytanie, proszę Państwa, i tutaj dochodzę do clou. Co dalej? Bo wygląda na to, że orzeczenie w sprawie ważności wyborów zostanie skręcone przez grupę kolegów Jarosława Kaczyńskiego, która bezczelnie nazywa się Izbą Nadzwyczajną Sądu Najwyższego. W tą stronę to idzie, bo jeżeli oni nawet ukrywają dokumenty o oczywistych fałszerstwach, no to jak mają podjąć inną decyzję? Tymczasem ponad 60% obywateli domaga się przeliczenia głosów. Mamy do tego prawo, proszę Państwa. Każdy głos jest ważny. Każda osoba, która szła do wyborów, pokonywała czasem jakieś większe lub mniejsze trudności, żeby dotrzeć do lokalu wyborczego, ma prawo wiedzieć, czy głos, który oddała, został prawidłowo policzony. To jest podstawowe prawo obywatelskie. Tego nikt nie może nazwać jakąś rewolucją, czy podważaniem wyniku wyborów. Przecież ja nie podważam wyniku wyborów. Ja chcę przeliczenia głosów. Uważam po prostu, że przeliczenie było nieprawidłowe. I mam do tego prawo. To gwarantuje mi konstytucję. A pan Jarosław Kaczyński zabrał mi to prawo, bo do oceny tego protestu wyznaczył ludzi, którzy nie mają żadnych kompetencji i nie są w ogóle sędzieniem. I to prawo, proszę Państwa, obywatelskie, do tego, żeby nasze głosy były policzone prawidłowo i żeby Izba, która rozstrzygała ważności wyborów, była prawidłową sądem, została nam zabrane. Ogólne zasady prawa mówią, że ten, który narusza prawo, a Jarosław Kaczyński tworząc tą Izbę naruszył prawo i wiemy to z orzeczeń Sądu Najwyższego, z orzeczeń SUE, z orzeczeń ETPC, ten, który naruszył prawo, nie może czerpać korzyści z tego naruszenia. Przed dylematem stoi teraz zgromadzenie narodowe. Poproszę Państwa na końcu decyzję o tym, czy przyjąć, czy nie przyjąć przysięgi Karola Nawrockiego, który się szykuje, jak rozumiem, mimo takiego braku stwierdzenia ostatecznego przez PKW, kto wygrał, do tego, żeby 6 sierpnia złożyć przysięgę, będzie musiało podjąć zgromadzenie narodowe. I nie marszałek Sejmu, bo marszałek Sejmu musi to zgromadzenie narodowe zwołać. Ale każdy z 560 członków zgromadzenia narodowego będzie musiał podjąć decyzję. Co z tym fantem zrobić? To będzie nasza odpowiedzialność. Ja dzisiaj zwracam się do szefów katedr prawa konstytucyjnego w całej Polsce. Z prośbą o opinię na temat tego kryzysu konstytucyjnego, w którym żeśmy się znaleźli. I prośbą o opinię na wypadek, gdyby ta izba pana Kaczyńskiego skręciła wyrok w sprawie ważności wyboru. I nie zarządziła ponownego przeliczenia. Opinie na temat tego, czy prawidłowym działaniem w takiej sytuacji nie byłoby raczej ogłoszenie przerwy w zgromadzeniu narodowym, przegłosowanie przerwy w zgromadzeniu narodowym na przykład do 6 września, w tym czasie przegłosowanie ustawy o Sądzie Najwyższym, wówczas pełnić obowiązki prezydenta będzie marszałek Sejmu, przegłosowanie tej ustawy po to, aby Sąd Najwyższy mógł się zebrać, chociażby tak jak w tym składzie, jak żeśmy proponowali parę miesięcy temu, ustawa naprawcza pana marszałka Wołowni, czyli 15 najstarszych sędziów Sądu Najwyższego, i żeby to Sąd Najwyższy odpowiedział nam na pytanie, czy mamy przyjąć w sięgę pana Karolina Wryckiego, czy mamy ponownie przeliczać głosy, czy jest też podstawa do unieważnienia wyboru, bo są trzy możliwości takiego rozstrzygnięcia i każdy zdeklaruje, ja uszanuję. Uważam, że taki wzorzec postępowania, że my ogłaszamy przerwę na miesiąc, notabene w przypadku, gdyby Sąd Najwyższy nakazał przyjąć przysięgę od Karolana Wryckiego, to jego kadencja w takiej sytuacji byłaby przedłużona o miesiąc. Kończyłaby się kadencja innym dniu niż początek sierpnia, kończyłaby się początkiem września. Ale w ten miesiąc moglibyśmy przegłosować ustawę, którą podpisałby marszałek o ogłonie pełniące obowiązki prezydenta na podstawie art. 131 Konstytucji i moglibyśmy wówczas zaufać sędziom Sądu Najwyższego, że rozstrzygną tę sprawę. Każą przeliczyć, albo powiedzą, że nie wskazuje, nie ma podstaw do przeliczenia, albo stwierdzą, że wybory były nieważne i trzeba je przeprowadzić na nowo, albo rozstrzygną dopiero po przeliczeniu tych głosów. Ja opowiadam się osobiście za ponownym przeliczeniem. Gdyby Jarosław Kaczyński podjął podobną decyzję, żeby widział potrzebę jakiegoś rozstrzygnięcia tej sprawy, to z pewnością ci jego koledzy tak by zagłosowali w tej izbie. Także panie prezydentie Kaczyński niech pan po prostu poleci tej izbie, aby nakazała przeliczenie w całym kraju, ale nie tajne przeliczenie, proszę państwa, nie ukrywane przed obywatelami. Czego oni się boją? Czego się oni boją wobec społeczeństwa? Powiedzieć, że za nasze pieniądze sędziowie przeliczyli głosy i my nie mamy prawa wiedzieć, czy w danym obwodzie była prawdziwa liczba głosów? Przecież to jest jakiś absurd kompletny. I poseł nie może się dowiedzieć, jakie były wyniki w danym obwodzie. Przecież PKW na swoich stronach ma fałszywe informacje. No to dlaczego tego nie mamy sprostować? Jakim jesteśmy społeczeństwem? Przecież jesteśmy demokracją. A demokracja oznacza rządy większości. Ale zgodne z prawem. Otóż każdy obywatel ma prawo wiedzieć, czy i ile w jego obwodzie padło głosów na kogo. Dlaczego to jest przed nami kryte? Na to pytanie musi odpowiedzieć pani Manowska, a w gruncie rzeczy Jarosław Kaczyński, bo to on odpowiada za stworzenie tego systemu fałszywania głosów i to on odpowiada za to, że stworzył izbę, która ma te fałszerstwa kryć. Jeżeli chodzi o drugi temat konferencji, taśm, jestem otwarty na pytania, jeżeli państwo chcieliby jakieś zadać to. Bardzo mi się chciałem zapytać, czy pan jest przekonany, że to ze względu wygaznusa te rozmowy wyciekły i jeśli tak, to w tym zawiadomieniu przesadował pan jakieś konkretne ustawy, ma pan konkretne podejrzenia głos konkretnych głosów, które mogą stać za tym idziekiem? Proszę państwa, te rozmowy, moja rozmowa z Donaldem Tuskiem, która została opublikowana trzy dni temu, z pewnością pochodzi z okresów, w którym wedle badań Citizen Lab, wedle ustalnej prokuratury byłem nagrywany Pegasusem. Te nagrania poszły do CBA, tam zostały zdefiniowane jako rozmowy prywatne i wedle protokołu zniszczone. Ale wcześniej prokuratura, a dokładnie pan Bogdan Święczkowski, przyjaciel pana Gmyza, zrobił sobie kopię tych nagrań. Wbrew prośbom CBA. Wnioski, proszę państwa, są dla mnie w tej sprawie oczywiste. Ta rozmowa z Donaldem Tuskiem została nagrana Pegasusem, obudowywana w sposób nielegalny i tam mamy cały szereg przestępstw popełnianych w międzyczasie. Jeżeli chodzi natomiast o taśmę, którą puściło wczoraj, wczoraj, czy przedwczoraj, poniedziałem, wieczorem pan Sakiewicz, taśmę, w której mówię o sytuacji obecnej z 2025. Ona pochodzi z mojego programu na YouTubie. nie wiem dlaczego została nazwana tajną taśmą, bo ja się jej nie wstydzę, możecie państwo ją sobie odsłuchać. Ciężę się, że dzisiaj TV Republika próbowała wejść na tę konferencję, ale nie chciałbym ich pozbawić tej szansy, żeby program, który zaraz będzie na moim YouTubie albo już jest, był później znowu przez nich potraktowany jako taśmę prawdy i ujawniony jako odkrycie dziennikarzy śledczych TV Republik. A jeśli to wyroda, może pan słyszy z panem Kamieński? Ja ich nie słuchałem. To, co wysłuchałem, to to, że Republika odkryła, że mówię do mojego taty tatusiu. Tak jest. To jest prawda. Mówię czasem do mojego taty tatusiu. I chciałbym zwrócić uwagę też wszystkim pracownikom mediów, dziennikarzom. Za pytaniem, czy wy byście chcieli, aby w przestrzeni publicznej padały wasze prywatne rozmowy i żeby wszyscy wiedzieli, jak mówicie do swoich bliskich. Bo tak naprawdę to, co robi TV Republika, to mnie motywuje, bo to obrazuje, czym oni żyją i jakie jest państwo PiS. Bo oni ciągle przecież korzystają z tego, że mieli władzę państwową. Bo te nagrania zostały po prostu ukradzione ze służby specjalnej. I państwo PiS to właśnie jest państwo podsłuchu nielegalnego. Państwo PiS to jest państwo, o którym nawet rozmowy adwokatów z klientami. Są publikowane, możecie państwo je słuchać. Jeżeli do tego dojdzie, proszę państwa, tajemnica adwokacka, tajemnica obrończa zawsze miała, ja przecież byłem obrońcą pana Gawłowskiego, zawsze miała status porównywalny z tajemnicą spowiedzi. Czy nawet pytam zwolenników PiS, czy chcielibyście państwo, aby podsumy w kontesjonałach były publikowane w mediach, żeby ludzie posłuchali? Czy to jest waszą intencją? Czy tak ma wyglądać wasza walka o sprawiedliwość? Bo mam wrażenie, że ten bagnie demoralizacji, w której znalazł się pan Sakiewicz i banda tych jego, no, nie boję się tego nazwać, no, przygłupów, no, bo jeżeli ktoś publikuje moją audycję z YouTube'a jako tajną taśmę śledczą, no, to nie jest za mądry. Ale ta demoralizacja jest tak głęboka, że oni nawet nie widzą, że popełniłem przestępstw, że robią coś złego. Dla nich jakakolwiek forma uderzenia we mnie, sytuacji, w której próbują zablokować ten proces sprawdzania wyników wyborczego, bo przecież taki jest cel tych wszystkich ataków. Od kilku dni publikowane są wyłącznie ataki w TV Republika na mnie. Dlaczego? Dlatego, że tysiące ludzi jednak złożyło ten protest wedle mojego wzoru, tysiące innych zachęconych trochę. Myślę, że w Sądzie Najwyższym będzie 24 tysięcy protestów wyborczych i to poważnych protestów. To nie są wszystko jednokartkowe protesty i bardzo dobrze uzasadnione. Tak więc z tego wynika ta ich zaciekłość, że nawet są gotowi narazić się na odpowiedzialność karną po to, żeby we mnie uderzył. Pani chciałam zapytać o powiedzenie o poprzedwach. Gorczyk mówi, że pan powził, proszę, kto zdążył najwyższego, by to sprawdzić. Jaką salę są, ponieważ proszę, panu Gorczyk mogą do tego do tego, co pan teraz będzie 12 uderzyn nie wiem, czy to się dobrze nagrywa po kolei 12 12 apostołów. tam było 12 komisji, tak, 12 uderzyn zarządzonych przez sąd tej wyszczyty sprawdzenia. Nie wpłynęły jeszcze wszystkie chyba protokoły, ale wszystkie te, które wpłynęły, są sfałszowane. Znaczy pokazują fałszerstwo. Jaka skala jest skali kraju? Nie wiem, słyszałem, że ten model był stosowany na dużo większą skalę, ale największe pałszerstwa mogą być nie jak ktoś odwraca wyniki na samym końcu procesu liczenia głosów, tylko po prostu jest źle zalicza. Jeżeli PiS ma większość komisji i członkowie komisji liczą głosy, to przecież zaliczyć źle głosy, nie setki, tylko 10, 7, 8, przecież oni licząc wiedzieli, jaka jest różnica w exit polach. Wiedzieli, że jest 50,3 i każdy z nich, jeżeli jest fanatycznie zmotywowany, oni byli fanatycznie zmotywowani na specjalnych szkoleniach, na których mówiono im nie wolno wam się przyznać, że byliście na szkoleniach. No przecież to też jest nieprawdopodobna historia, że ci ludzie, te kilkadziesiąt tysięcy osób, które liczyło nasze głosy, były szkolone, żeby się nie przyznawali, że jakieś szkolenia mieli. Co tam było na tych szkoleniach? Możemy się tylko domyślać, ale najprostszą formą fałszerstwa jest po prostu, że każdy z członków komisji troszeczkę jest fałszerstwa. I to już wystarczy. Tak więc jedyną formą sprawdzenia tego jest pełne przeliczenie we wszystkich obwodowych komisjach wyborczych. Ja wiem, że to jest dużo pracy i że to jest kosztowne, ale demokracja ma swoją cenę. My musimy być pewni tego wyniku. I ja deklaruję, że jeżeli wynik pokaże zwycięstwo Karola Nawrockiego, to przyjdę na Zgromadzenie Narodowe i będę głosował za tym, żeby ono się odbyło i żeby Karol Nawrocki został zaprzysiężony, bo mimo, że go nie popieram, jestem demokratą i nie podważam procesu wyborczego i nie odrażam się na to, że ma jeden wygrać czy drugi. Ja tylko widzę jako obywatel, jako adwokat i jako poseł, że były fałszowane głosy. Więc jeżeli PKW w swoim sprawozdaniem pisze, że sobie incydenty, które mogą mieć wpływ na wynik wyborów, ale nie w to ocenie są te wyższe, no to co ma powiedzieć obywatel? No mi powie policzmy głosy. Dlaczego się Jarosław Kaczyński boi liczenia? No przecież jeżeli wygrali, no to się przeliczy i oni z triumfą wyjdą wygraliśmy. Wybory dokładnie były przeliczone prawidłowo. A jeżeli nie wygrali, to będziemy mieli nowe wybory. Jeszcze jak mówić w tym tygodniu nie rozumiem, że Pan wbocennego narzutu co na lata do wyznawił kierownictwa CBA, a nie kierownictwa jeździ, który był jakiejś wyciek. Nie, bo to było, ja wiem kiedy ta kopia została zrobiona. Ta kopia została zrobiona w 2021 roku. W związku z czym, w rękach Pana Święczkowskiego nielegalna kopia była już za czasem była już za czasem rządu PiS, PiS, także no co mogło zrobić obecne kierownictwo CBA w tej sprawie? Wiem, że Bogdan Święczkowski jest w bliskich, osobistych relacjach z Cezarem Gmyzem. W związku z czym logika wskazuje, że tam należy szukać źródła, ale oczywiście to ustali śledztwo prokuratury, bo CBA złożyło zawiadomienie, ja złożyłem zawiadomienie, na pewno ono będzie, mam nadzieję, mam nadzieję, że będzie szybkie, tak? I to też zwracam się do prokuratorów, którzy mają to prowadzić, że opinia publiczna oczekuje szybkiej pracy, a nie przerzucania się odpowiedzialności. A do tego Panu Ministrów się nie ma, czy suwistość mają, co się wybrzyło? Ja o moich rozmowach politycznych nie informuję opinii publicznej. Jeżeli nie ma więcej pytań, bardzo Państwu dziękuję. Bardzo dziękuję wszystkim obecnym. TV Republika zachęca do tego, żeby materiał naszej konferencji przekazali mediom jako taśmy prawdy za dwa miesiące, ale muszą szum nadłożyć jakiś taki, żeby inne było tło, żeby łatwiej zwieść swoich słuchaczy, jeśli mamy do czynienia z jakimiś tajnymi ustaleniami. A Państwu wszystkim życzę, żebyście nie musieli wysłuchiwać w opinii publicznej razem z milionami innych ludzi, jak zwracacie się do swoich najbliższych. Dziękuję bardzo.