Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Urszula Augustyn pyta o wydatki Instytutu Pileckiego

Urszula Augustyn pyta o wydatki Instytutu Pileckiego

Urszula Augustyn zwraca uwagę na niejasności wokół wydatków Instytutu Pileckiego i pyta ministra kultury o handel nieruchomościami oraz zakładanie spółek zagranicznych. Sekretarz stanu w ministerstwie kultury przedstawił dane finansowe i majątkowe, wskazując na wielomilionowe wydatki i inwestycje poza granicami kraju.

Najważniejsze ustalenia


Urszula Augustyn zarzuca, że rządy Zjednoczonej Prawicy masowo powoływały nowe instytucje i fundacje, które otrzymywały środki ze spółek Skarbu Państwa i często powielały zadania już istniejących podmiotów. Poseł podkreśla, że nazwa „Instytut Solidarności i Męstwa” powinna wiązać się z działalnością badawczą, a nie działaniami komercyjnymi.

Szczegóły finansowe i majątkowe


Sekretarz stanu przypomniał, że instytut powołano ustawą w 2017 roku z gwarantowanymi 75 mln zł na start i że w ciągu 6 lat polski podatnik wydał na działalność instytutu 700 mln zł. Wskazano m.in. zakup siedziby przy ul. Siennej za 87 mln zł oraz inne znaczące wydatki majątkowe.

Zagraniczne spółki i nieruchomości


Wystąpienie opisuje inwestycje zagraniczne: zakup hotelu w Rapperswilu za 115 mln zł (z obowiązkiem utrzymania statusu hotelowego) oraz uruchomienie spółki w USA, która wynajęła luksusowy apartament w Nowym Jorku na 15 lat za 2,5 mln USD rocznie i zleciła projekt ekspozycji za ponad 5 mln USD. Wymienione są również wniesione udziały - 22 mln zł w Szwajcarii i 39 mln zł w USA.

Zatrudnienie i wątpliwości audytu


Sekretarz stanu podał, że w instytucie zatrudnionych było ponad 220 osób, z których tylko 16 miało status pracowników naukowych, a 43 osoby przyjęto po 15 października 2023 roku. Wskazano, że pierwszy audyt mówi o niejasnym i nieprzejrzystym wydatkowaniu środków, co budzi pytania o celowość niektórych decyzji i efekty działalności naukowej instytutu.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Przechodzimy do pytania szóstego, które zadadzą panie posłanki Urszula Augustyn i Elżbieta Gapińska wraz z grupą posłów. Pytanie jest skierowane do ministra kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie Instytutu Pileckiego. Jako pierwszą zapraszam panią poseł Urszula Augustyn. Dziękuję bardzo. Pani marszałek, państwo ministrowie, panie posłanki, panowie posłowie. Otóż chcę powiedzieć o jednej ważnej rzeczy, którą zapewne skonstatowali wszyscy, ale nie wszyscy teraz patrzą jakie z tego są efekty. Rządy Zjednoczonej Prawicy osiągnęły mistrzostwo świata w zakładaniu i budzeniu do życia nowych fundacji, instytutów. Było tego tyle, że ho, ho. No ale to może właśnie na tym też polegała cała przemyślana strategia. Większość z tych instytucji, co nas bardzo zawsze dziwiło, oburzało, podejmowała działania czy zadania, które dawno już były przyznane innym funkcjonującym w świecie i w Polsce instytucjom, fundacjom, instytutom także. Jedno można powiedzieć z całą pewnością, te powołane przez Zjednoczoną Prawicę instytuty i fundacje były znakomitą skarbonką na pieniądze przepływające ze spółek Skarbu Państwa. Do takiego grona zaliczyć można Instytut Solidarności i Męstwa, jak pięknie się nazywa, który miał być instytucją naukowo-badawczą. Ale jak po upływie odpowiedniego czasu zaczynamy się przyglądać temu, co tam się naprawdę dzieje i co się w tym instytucie wydarzyło, to okazuje się, że z zadaniami naukowymi, z działalnością naukową ma ten instytut niewiele wspólnego. Stąd moje pierwsze pytanie. Jakie są te osiągnięcia naukowe i co dzisiaj w instytucie zostało wypracowane? Dlaczego o tym mówię, że ma niewiele wspólnego z działalnością? Bo nagle okazuje się po pierwszym audycie, który został wykonany, że Państwo się zajmują handleniem nieruchomościami. Czy to prawda, Panie Ministrze? Czy to jest tak, że Instytut nagle ma siedziby w kilku państwach świata? I po co? Pierwszy audyt mówi o tym, że środki publiczne są wydatkowane w sposób niejasny. Nie wiadomo, czy one są wydatkowane w sposób przejrzysty. Wydaje mi się, że nie. Ale chcę usłyszeć od Państwa, od Pana Ministra, czy od Pani Minister potwierdzenie. Co zostało z tej nazwy, że to Instytut Solidarności i Męstwa? Naukowy? Dziękuję. Dziękuję bardzo Pani Poseł. Na pytania odpowie Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel. Pani Marszałek, Wysoka Izbo. Odpowiadając na to pytanie, zacznę od genezy. Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego został powołany ustawą w 2017 roku i od razu na start ustawodawca zagwarantował instytutowi 75 mln zł. Ustawa i statut definiuje instytucje jako instytut badawczy, prowadzący badania historyczne, dokumentujący zbrodnie totalitaryzmu XX wieku, upamiętniający ważne postaci itd. W ciągu 6 lat na działalność instytutu polski podatnik wydał 700 mln zł. 700 mln zł. Aby dać Wysokiemu Sejmowi skalę porównawczą, to za te pieniądze można by utrzymać działalność Zamku Królewskiego przez 13 lat, czy Muzeum Państwowe na Majdanku z jego oddziałami przez 35 lat. Na co wydano te 700 mln zł? Na przykład na piękną siedzibę Instytutu przy ulicy Siennej w Warszawie. Bagatela 87 mln zł. Na pensje ludzi pracujących w tym instytucie badawczym, tylko że ponad 220 pracowników tam zatrudnionych, tylko 16 było pracownikami naukowymi. 43 dodatkowe osoby zatrudniono. Kiedy? Po 15 października 2023 roku. Kiedy było już wiadomo, że będzie nowy rząd. Oczywiście żadna z tych osób nie była pracownikiem naukowym. Na co wydano te pieniądze dalej? Na wniesienie udziałów w zagranicznych spółkach, o które pani poseł pytała. 22 mln w Szwajcarii, 39 mln w Stanach Zjednoczonych. No właśnie, mówiąc o tych zagranicznych oddziałach w Rapperswilu i Nowym Jorku, wkraczamy w sferę już zupełnie niezrozumiałych i pewnie karykaturalnych decyzji. Bo w pięknej, malowniczo położonej szwajcarskiej miejscowości znajduje się historyczne, założone w 1870 roku Muzeum Polskie. No i ówczesne kierownictwo Ministerstwa Kultury uznało, że trzeba pomóc Muzeum Polskiemu. Więc ministerstwo wraz z instytutem kupiło hotel z przeległościami za 115 mln zł. Kwota oczywiście sprzed inflacji. Nie sprawdzono jednak, że w zapisie sprzedaży widnieje zobowiązanie do utrzymania statusu hotelowego wraz z barem i dwoma restauracjami. Więc instytut zamiast muzeum zajmuje się teraz hotelem z barem i restauracjami. A właściwie nie instytut, tylko spółka celowa powołana przez instytut Pilecki Instytut Szwajc. Spółka ma zarząd, niedawno zatrudniała 8 osób, miała dwie kancelarie, wszystkie sowicie wynagradzane we frankach szwajcarskich. Lecimy za ocean. W roku 2021 postanowiono założyć w Nowym Jorku organizację, miała to być pierwotnie organizacja pozarządowa, działająca na gruncie prawa amerykańskiego. Jednak szybko przekształcono ją w spółkę handlową o nazwie Pilecki Instytut USA Incorporated. O działalności tej spółki można dowiedzieć się mniej więcej tyle, ile widać na tym zdjęciu. To jest kartka, która wisi na drzwiach instytutu z numerem telefonu. W razie przesyłek proszę dzwonić. W środku nikogo nie ma. Biuro jest zacne, drodzy Państwo, w Stanach. Jak to w przypadku poprzednich decyzji, poprzedniego rządu musi być drogie. Wynajęto luksusowy apartament w centrum Nowego Jorku na 15 lat bez prawa wcześniejszego zerwania tej umowy za bagatela 2,5 miliona dolarów rocznie, czyli 10 milionów złotych. Ta spółka zatrudniała kilka osób o na pewno niepolskich nazwiskach, niejasnych rolach. Zamówiono projekt urządzenia siedziby mieszczącej się w niej ekspozycji na kwotę ponad 5 milionów dolarów. Aby finansować tę działalność Pileckiego Institute USA Incorporated, uwaga, emitowane są takie udziały o wartości 1 tysięcznej centa. I kto te udziały, kto te obligacje kupuje? Kupuje je Polski Instytut za pieniądze polskich podatników. Jakby tego było mało, amerykańska filia oczekiwała przelewu 20 milionów, bo pieniądze się skończyły, ale gdy okazało się, że ta działalność nie jest prowadzona, to my ten przelew wstrzymaliśmy. Na skutek tych decyzji sama amerykańska filia Instytutu kosztuje 3 miliony dolarów rocznie i nie widać żadnej działalności. Od listopada ubiegłego roku Instytutem Pileckiego kieruje prof. Krzysztof Ruchniewicz. Trwają audyty. Pierwszy zakończony doniesieniem do prokuratury, które zostało złożone przedwczoraj. To tyle, jeżeli chodzi o działalność finansową Instytutu. Bardzo dziękuję pani posła. To, co pan minister mówi, jest niesłychane. Czekam na ciąg dalszy, a teraz czekamy na pytanie pani posłanki Elżbiety Gapińskiej. Bardzo dziękuję pani marszałek. Powiem szczerze, chyba wszyscy na tej sali są porażeni. Nie rozumiem tego śmiechu pana ministra Glińskiego, który nie wiem, z czego się cieszy, z tego, że rozdawaliście tak hojnie polskie pieniądze, pieniądze polskich podatników, że je po prostu roztrwoniliście, a nazywacie się Prawo i Sprawiedliwość. To jest po prostu oburzające. Nie wiem, jakie działania podejmie pan minister. Mam nadzieję, że te działania będą zdecydowane i konkretne, bo ja sobie nie wyobrażam dalej trwonienia tak naszych publicznych pieniędzy, jak to robi ten Instytut za rządów PiSu. Mam nadzieję, że nowy dyrektor Instytutu podejmie konkretne działania. Przypomnę, przypomnę jeszcze raz, chociaż pan minister mówił, że celem powołania Instytutu była walka, było przypomnienie tych dwóch totalitarianzmów, sowieckiego i niemieckiego i uhonorowanie ludzi, którzy z tym walczyli. A co wy z tego Instytutu zrobiliście? Jak to nazwać w ogóle? To jest po prostu oburzające. Panie ministrze, proszę powiedzieć, co dalej, jakie dalej kroki podejmie? Po pierwsze pan dyrektor, po drugie ministerstwo. Dziękuję. Bardzo dziękuję i zapraszam pana ministra Macieja Wróbla. Pani Marszałek, Wysoka Izbo, podsumowując działalność naukową, o którą też pani poseł Urszula Augustyn pytała, delikatnie mówiąc, oceniamy, że Instytut w sposób niedostateczny realizował zadania badawcze, a szybko rosnąca liczba pracowników w ogóle nie przekładała się na wzmacnianie potencjału naukowego. Poprzednie kierownictwo swoją polityką kadrową doprowadziło do tego, że z ponad 220 pracowników, jedynie 7% wykazywało się dorobkiem naukowym. W dodatku część z nich była zatrudniona także w innych instytucjach. Widoczne było zdominowanie działalności Instytutu przez projekty określane jako popularyzacja historii w ocenie także obecnych pracowników. Były potrzebne wtedy, gdy tego wymagała ówczesna władza. O stosunku do działalności naukowej może świadczyć fakt, że nie obsadzono w Instytucie stanowiska wicedyrektora do spraw naukowych. To stanowisko jest zapisane w ustawie, ale ten przerost zatrudnienia także pracowników, szczególnie pracowników nienaukowych widoczny był także w oddziałach zamiejscowych w Berlinie. Liczba zatrudnionych osób doszła do 30 i w tym oddziale oczywiście nie jest zatrudniony żaden pracownik na stanowisku naukowym. No i kontynuując pytanie pani poseł Elżbiety Gapińskiej, jeżeli chodzi o przyszłość Instytutu. Obecnie w Instytucie trwają zmiany organizacyjne. Przechodzi Instytut ogromną reformę. Zdecydowano o nieprzedłużeniu umów czasowych i umów na okres próbny. Zlikwidowano wszystkie długoterminowe umowy cywilnoprawne. Opracowano program działania oddziałów Szwajcarii. Rozpoczęto tworzenie planu działań i racjonalizacji placówki w Stanach Zjednoczonych. Zmiany także czekają oddział w Berlinie. Docelowo podział pracowników Instytutu ma wyglądać następująco. 45-45% zatrudnienia ma się zajmować badaniami naukowymi. 20% obecnością historii w przestrzeni publicznej. 5% organizacją wydarzeń. 10% to pracownicy oddziałów zamiejscowych. 20% administracja i finanse. Misją Instytutu ma być prowadzenie najwyższej jakości badań w sposób jak najbardziej obiektywny. I odpowiadający wymogom współczesnej nauki. Instytut będzie też proponował stypendia dla naukowców z Polski i zagranicy, by pobudzać zainteresowanie historią Polski, ale i wspierać badania nad funkcjonowaniem różnych społeczeństw w kontekście opresyjnych rządów XX wieku. Placówka powinna w naszej ocenie stać się aktywnym i poważanym miejscem międzynarodowego dialogu naukowego, inicjującym i koordynującym projekty badawcze i popularyzacyjne z zakresu historii, które będą istotne i dla Polski i dla innych krajów, nie tylko z naszej części Europy. Dziękuję. Bardzo dziękuję Panie Ministrze.