Mirosława Nykiel zarzuca fikcyjne zatrudnienia w RCL
Mirosława Nykiel pyta o fikcyjne zatrudnienia w Rządowym Centrum Legislacji (RCL) i zarzuca, że były prezes RCL Krzysztof Szczucki zatrudnił osoby, które nie przepracowały ani godziny, wypłacając im łącznie 900 tysięcy zł. Poseł wskazuje także na wykorzystanie pracowników i środków RCL do prowadzenia kampanii wyborczej.
- Audyt RCL ujawnił, że zatrudniono sześć osób, które nie przepracowały ani godziny, a łączne wypłaty wyniosły 900 tysięcy zł. Jedna osoba wykazała łącznie 4 godziny pracy w 23 roku. Zaznaczono też wzrost kosztów samochodów służbowych i wydatki na gadżety oraz eventy.
- Według poseł Nykiel, prezes RCL zdecydował o utworzeniu specjalnej komórki, wskazał zatrudnione osoby i wydawał polecenia mailowo i sms-owo, pomijając obowiązujące procedury i strukturę służbową. Pracownicy rzekomo nie mieli kwalifikacji do powierzonych zadań i wykonywali polecenia bezpośrednio od prezesa.
- Pracownicy mieli obsługiwać wydarzenia z udziałem posła Krzysztofa Szczuckiego - wizyty gospodarcze, wręczanie samochodów strażackich, otwarcia biura społecznego i konferencje, w tym zapowiedź Kongresu "Wielka Polska". Poseł Nykiel kwestionuje powiązanie tych aktywności z ustawowymi zadaniami RCL.
- Poseł zadaje pytania, czy sprawa wykorzystania środków publicznych i prowadzenia kampanii została zgłoszona do prokuratury oraz czy analogiczne audyty są prowadzone w innych jednostkach podległych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i kiedy poznamy ich wyniki. W wypowiedzi ministra padła uwaga, że "4 godziny rocznie to nie jest mało".
Najważniejsze ustalenia
- Audyt RCL ujawnił, że zatrudniono sześć osób, które nie przepracowały ani godziny, a łączne wypłaty wyniosły 900 tysięcy zł. Jedna osoba wykazała łącznie 4 godziny pracy w 23 roku. Zaznaczono też wzrost kosztów samochodów służbowych i wydatki na gadżety oraz eventy.
Zarzuty wobec kierownictwa RCL
- Według poseł Nykiel, prezes RCL zdecydował o utworzeniu specjalnej komórki, wskazał zatrudnione osoby i wydawał polecenia mailowo i sms-owo, pomijając obowiązujące procedury i strukturę służbową. Pracownicy rzekomo nie mieli kwalifikacji do powierzonych zadań i wykonywali polecenia bezpośrednio od prezesa.
Rodzaj wykonywanych zadań
- Pracownicy mieli obsługiwać wydarzenia z udziałem posła Krzysztofa Szczuckiego - wizyty gospodarcze, wręczanie samochodów strażackich, otwarcia biura społecznego i konferencje, w tym zapowiedź Kongresu "Wielka Polska". Poseł Nykiel kwestionuje powiązanie tych aktywności z ustawowymi zadaniami RCL.
Pytania o audyt i odpowiedzialność
- Poseł zadaje pytania, czy sprawa wykorzystania środków publicznych i prowadzenia kampanii została zgłoszona do prokuratury oraz czy analogiczne audyty są prowadzone w innych jednostkach podległych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i kiedy poznamy ich wyniki. W wypowiedzi ministra padła uwaga, że "4 godziny rocznie to nie jest mało".
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Cezary Tomczyk: Krytyka funkcjonowania Szpitala Narodowego
Elżbieta Jabłońsko: Apel o tunel, fundusze UE i tarczę antyrakietową
Koalicja Obywatelska oskarża - minister ustalał terminy w Trybunale
Iwona Maria Kozłowska pyta o spadek 1% dla OPP po Polskim Ładzie
Koalicja Obywatelska: 70 mln zł zniknęło w aferze respiratorowej
Joanna Frydrych pyta o braki szczepionek i koordynację na Podkarpaciu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Lewica
Tadeusz Tomaszewski pyta o wsparcie rządu dla Gniezna
Anna Wojciechowska
Anna Wojciechowska oskarża rząd PiS o działania na korzyść Rosji
PiS
Wojciech Konieczny o darmowym znieczuleniu przy porodzie
Konfederacja
Konfederacja: Ostrzeżenie przed 60% płacy minimalnej
Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz oskarża o obronę Putina i agentury rosyjskiej
Tadeusz Tomaszewski
Tadeusz Tomaszewski apeluje o pomoc dla Gniezna po nawałnicy
Artykuły
Artykuł
Gdyby wybory odbyły się dziś — PiS odbija mandaty kosztem Konfederacji
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Transkrypcja
Dzień dobry. To pytanie jest zadane prezesowi Rady Ministrów, w imieniu którego odpowie pan minister, członek Rady Ministrów Maciej Berek, którego serdecznie witam, witam panie ministrze, pani poseł Mirosława Nykiel, Koalicja Obywatelska. Dziękuję bardzo panie marszałku, panie ministrze, wysoka izbo. Rządowy Centrum Registracji w skrócie... Przepraszam na chwilę panią posełkę. Słuchajcie, panowie posłowie, ministrowie, halo. Panowie. Halo, panowie. Pan marszałek, panie ministrze. Panowie, przeszkadzacie. Dajcie ludziom pracować. Dziękuję bardzo panie marszał. Proszę bardzo. Rządowe Centrum Legislacji w skrócie RCL to jednostka organizacyjna podległa prezesowi Rady Ministrów, która zapewnia kancelarii premiera koordynację w działalności legislacyjnej. Jednak szef RCL za czasów PiS, a obecnie poseł tej partii, pan Krzysztof Szczucki, rozumiał chyba ten skrót inaczej. Myślę, że jako rządowe centrum leniuchowania. Jak się bowiem okazało, minister Szczucki zatrudnił sześć osób, które nie przepracowały ani godziny i wypłacono im łącznie 900 tysięcy złotych wynagrodzenia. Znalazła się jednak wysoka izbo, jedna pracowita pszczółka, która może przez poczucie winy albo strach przed odpowiedzialnością postanowiła trochę popracować. 4 godziny łącznie przez cały 23 rok. Skąd taka szczodrość pana Szczuckiego? Może to rodzina? Jak w przypadku wielu polityków PiS? Nie, pan Szczucki potrzebował po prostu ludzi do prowadzenia własnej kampanii wyborczej. Byli tam bowiem działacze młodzieżówki PiS i studenci uczelni ojca Rydzyka, z którego zupełnym przypadkiem pan Szczucki kandydował do Sejmu. Jednak zatrudnienie to nie jedyny wskaźnik, który wercel magicznie wzrósł przed wyborami. Koszty wykorzystania samochodów służbowych wzrosły z 90 tysięcy do 130 tysięcy. 13 delegacji służbowych do okręgu wyborczego pana Szczuckiego z łącznej liczby 16. 120 tysięcy złotych na gadżety i organizacje eventów. A jakże w okręgu pana Szczuckiego? To są liczby, które mówią same za siebie. Panie ministrze, mam pytanie. Czy w przedmiotowej sprawie wykorzystywania środków publicznych instytucji państwowych do prowadzenia kampanii wyborczej przez pana Krzysztofa Szczuckiego zostało złożone zawiadomienie do prokuratury? Czy analogiczne audyty, jakie przepracowane w RCL są również prowadzone w innych jednostkach podległych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Jeśli tak, kiedy poznamy wyniki tych audytów? Dziękuję. Dziękuję bardzo. Zapraszam pana ministra. Pani poseł, 4 godziny rocznie to nie jest mało. To naprawdę nie jest mało. Można się zmęczyć. Bardzo proszę. Panie marszałku, wysoka izbo. Tak, ja bym chciał, zanim odpowiem wprost na pytania zadane przez panią poseł, jeszcze kilka informacji dodać, które moim zdaniem są istotne, żeby ten obraz, który został upubliczniony w wyniku audytu, który został przeprowadzony wewnętrznym centrum legislacji, był obrazem precyzyjnym. Po pierwsze chcę powiedzieć, że pan Krzysztof Szczucki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w czasie, w którym był prezesem rządowego centrum legislacji, osobiście zdecydował o powstaniu tej komórki organizacyjnej, której powierzyć się, że za chwilę miał szczególne zadania związane z obsługą jego osoby, nie rządowego centrum legislacji. Zdecydował o powołaniu tej komórki, wskazał, kto ma być tam zatrudniony, na jakich warunkach. Wydawał te polecenia mailowo albo sms-owo z pominięciem procedur, które obowiązywały w rządowym centrum legislacji. Osoby, które zostały zatrudnione, nie miały żadnych kwalifikacji do pełnienia tych zadań, które zostały im przypisane, tak jak każdemu pracownikowi w zakresie obowiązków, który jest sporządzany po zatrudnieniu. Co więcej, te osoby wykonywały zadania, realizując polecenia bezpośrednio prezesa RCL-u z pominięciem struktury służbowej, w szczególności z pominięciem dyrektora departamentu, w którym rzekomo byli zatrudnieni. Mówię o tym także dlatego, że pan prezes Szczucki, pan poseł PiSu Krzysztof Szczucki, w tej chwili mówi, że za realizację zadań pracowników odpowiadają dyrektorzy. Myślę, że trzeba mieć trochę odwagi, jeżeli się już wyjęło tych pracowników spod odpowiedzialności dyrektora. To nie wypada w tej chwili mówić, że za to, co oni robili, odpowiada dyrektor, bo ten dyrektor został przez pana prezesa Szczuckiego tej odpowiedzialności pozbawiony. Co robili ci pracownicy? Tak naprawdę ich zadanie polegało na obsłudze wydarzeń z udziałem pana posła Krzysztofa Szczuckiego w okresie, kiedy był prezesem Rządowego Centrum Legislacji. A to były aktywności, które działy się zarówno przed formalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej, jak już po tej dacie wyznaczonej kalendarzem wyborczym w czasie kampanii wyborczej. I trudno je powiązać z tym, co jest ustawowym, bo Rządowe Centrum Legislacji jest wykreowane ustawą o Radzie Ministrów i zadania tej jednostki są określone w ustawie o Radzie Ministrów. Trudno te aktywności powiązać z zadaniami RCL-u. Pracownicy obsługiwali bezpośrednio, i to jest udokumentowane w audycie, który został upubliczniony, wydarzenia, które sprowadzały się do różnego rodzaju wizyt, nazwijmy je gospodarskich. Przed chwilą rozmawialiśmy o wyposażeniu jednostek OSP. Tak, słynne wręczanie samochodów strażackich jednostkom w obecności pana prezesa Rządowego Centrum Legislacji. Ja byłem prezesem Rządowego Centrum Legislacji przez 8 lat. Nie przyszło mi do głowy, że asystowanie przy wręczaniu wozów strażackich mieści się w zakresie moich obowiązków. Jeśli tak jest, to najwyraźniej czegoś nie dopełniłem. Pan prezes w asyście tych pracowników przecinał wstęgi, odwiedzał przedsiębiorstwa, burmistrzów, wójtów, proboszczów. Oczywiście prowadził konferencje, w tym konferencje, na których zapowiadał Kongres Wielka Polska, niewątpliwie zadanie związane z działalnością Rządowego Centrum Legislacji. Otwierał swoje biuro społeczne, nie biuro RCL-u, zresztą RCL nie ma struktury terenowej, a biuro społeczne Krzysztofa Szczuckiego i w tym asystowali mu, w sensie formalnym, osoby, które były pracownikami Rządowego Centrum Legislacji. Ale jest jeszcze lepiej. Te osoby rozdawały ulotki wyborcze i prowadziły konferencje prasowe osób kandydujących na posłów z list PiSu. W czasie, w którym były zatrudnione jako pracownicy Rządowego Centrum Legislacji. Te informacje, które pani poseł podała, które w tej chwili przebiegają trochę przez media, tak, to są prawdy, to jest prawda, kilka faktów, to dotyczy kilku osób, dane tych osób były anonimizowane, więc ja też będę to przedstawiał w taki sposób, żeby nie przywiązywać, nie wiązać określonych parametrów z konkretnymi osobami. Jedna z osób zatrudniona bez pracy zdalnej, czyli z obowiązkiem świadczenia pracy stacjonarnie, pojawiła się przez jedną czwartą dni, w których się powinna była pojawić w pracy. A rozkład czasu pracy miała ustalona tak, że powinna rozpoczynać pracę między 14 a 16, a kończyć między 18 a 20. To dość nietypowe pory, jak na pracę urzędu, tego typu jak RCL, ale i tak pojawiła się przez jedną czwartą z tych dni, a z tych jednej czwartej dni jedna trzecia wejść była na mniej niż godzinę. To jest ustalone na podstawie rejestru wejść i wyjść do rządowego centrum legislacji. Być może można by pomyśleć, pomimo tego, że nie miała pracy zdalnej, jednak wykonywała te prace zdalnie. Nie, dlatego, że w całym 2023 roku ta osoba 10 razy zalogowała się do służbowego komputera, z czego 80% było logowanie poza czasem pracy, więc prawdopodobnie w trochę innym celu niż sprawdzenie, co być może w poczcie służbowej się pojawiło. Inna osoba, logowanie do komputera służbowego. Przykłady. 4 razy we wrześniu, 5 razy w październiku. W przypadku tej osoby w audycie stwierdzono niezgodność listy obecności, która jest formalnie wypełniana i z podstawą do wypłaty wynagrodzenia z rejestracją czasów wejścia i wyjścia do budynku. Inna osoba, która miała tak zwaną telepracę, pracę zdalną przez 3 miesiące i przez te 3 miesiące pracy zdalnej, czyli wykonywanej za pomocą narzędzi do komunikacji na odległość. Zalogowała się do komputera 18 razy. Wykonywała te prace chyba nie tylko zdalnie, ale telepatycznie, bo inaczej się po prostu nie da. Już kończę, panie marszałku. Podsumowanie tych danych, które są szczegółowo w raporcie, który został upubliczniony, zaprezentowany, jest następujące. Po pierwsze, naszym zdaniem doszło tutaj do dużych nieprawidłowości w procedurze zatrudniania i wykorzystania pracowników. Po drugie, te elementy, które zostały wskazane w raporcie, wskazują na podejrzenie popełnienia przestępstwa i zawiadomienie w tej sprawie zostało już przez prezesa rządowego Centrum Legislacji skierowane. Po kolejne, te okoliczności wskazują także na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu, który stanowi dyscyplinę finansów publicznych i takie zawiadomienie będzie też skierowane. Ale po jeszcze kolejne, panie marszałku, wysoka izbo, ten materiał jeszcze jest analizowany, dlatego że aktywności, które są realizowane w ramach kampanii wyborczej, a nie są finansowane przez komitety wyborcze, mogą być uznane za nielegalne, niezgodne z prawem finansowanie kampanii wyborczej, co powinno podlegać ocenie Państwowej Komisji Wyborczej. Decyzje w tym zakresie zostaną jeszcze podjęte i odpowiadając już na pytanie pani poseł o pozostałe audyty, one są prowadzone we wszystkich miejscach. Niestety skala tego, z czym się mierzymy, powoduje, że ten zamiar bardzo szybkiego zaprezentowania tych danych trochę się nam weryfikuje w czasie. Będziemy na bieżąco informowali o wszystkich sprawach, w miarę jak one będą udokumentowane, w sposób ustalany. Dziękuję bardzo pani poseł Kamila Gasiuk-Pichowicz. Bardzo proszę. Panie Marszałku, panie ministrze, afera Szczuckiego jest twardym dowodem na to, jak PiSła mał prawo, żeby za wszelką cenę wygrać wybory i móc dalej oszukiwać i kraść. To porównanie budżetów kandydatów demokratycznej opozycji z nielegalnie chociażby przekazanym milionem na pracujących w kampanii pracowników, setką tysięcy na gadżety, samochody. To wszystko pokazuje, jak w trudnych warunkach przyszło nam wygrać te wybory. Polacy i Polki nie dali się oszukać. Bardzo wam za to dziękujemy. Pokazaliście, że miejsce tych ludzi jest poza polskim parlamentem, poza władzą. Dziękujemy. Ale zgodnie z przepisami kodeksu wyborczego komitety wyborcze złożyły już sprawozdania finansowe. W odniesieniu do większości z nich komisja nie podjęła jeszcze decyzji. Dlatego informacje, wydaje mi się, mogące świadczyć o tych nieprawidłowościach w sprawozdaniach finansowych komitetów wyborczych mają istotne znaczenie dla właściwego wykonania obowiązku nałożonego przez Sejm na PKW. Dlatego pytam pana ministra, czy poza zgłoszeniem zawiadomienia do prokuratury poinformował pan lub zamierza poinformować Państwową Komisję Wyborczą o stwierdzonych nieprawidłowościach? Dziękuję bardzo. Bardzo proszę panie ministrze. Panie marszałku, wysoka izbo, pani poseł. Tak rozmawiałem dziś z prezentem Rządowego Centrum Legislacji po analizie tego materiału z prośbą o precyzyjne zidentyfikowanie okoliczności, które mogą wskazywać. Mówimy o bardzo poważnych konsekwencjach. Wszyscy na tej izbie są tego świadomi. Poprosiłem o bardzo precyzyjne zidentyfikowanie, czy dochodziło, czy istnieje ryzyko podejrzenie, że mogło dojść do finansowania kampanii wyborczej z budżetu państwa, z części rządowe Centrum Legislacji. Jeśli to zostanie formalnie potwierdzone, tak żeby można było państwowej komisji wyborczej to wskazać, niezwłocznie w najbliższym czasie taka informacja zostanie do PKW przekazana. Dziękuję. Dziękuję serdecznie.