Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Marta Golbik: Twierdzi, że PiS zaorał polskie rolnictwo

Marta Golbik: Twierdzi, że PiS zaorał polskie rolnictwo

Marta Golbik mówiła przed siedzibą partii politycznej o kryzysie w rolnictwie i oskarżyła PiS o „zaoranie” polskiej wsi. Zwróciła uwagę na ASF, gwałtowne spadki cen mleka, wysokie koszty nawozów i problemy ze zbytem oraz importem.

Najważniejsze zarzuty


Mówiła, że rząd zamiast rozwiązywać problemy, opowiada wygodne historie o wsparciu dla rolnictwa, podczas gdy gospodarstwa i rolnicy borykają się z narastającymi trudnościami. Wskazała na wzrost kosztów energii i gazu, wysokie ceny nawozów oraz presję ze strony napływających produktów z Ukrainy.

Skala strat w hodowli


Gość konferencji relacjonował, że w powiecie, skąd pochodzi, stado świń zmalało o około 30% od wykrycia ASF w 2020–2021 roku. Zwrócono też uwagę na dane o znacznych spadkach liczby sztuk w kraju od 2015 roku, co opisano jako zatrważające.

Spadki cen mleka i koszty produkcji


Podkreślono gwałtowne wahania cen mleka — od ponad 2 zł za litr pod koniec 2022 roku do około 1,20 zł kilka miesięcy później. Wskazano, że rolnicy muszą kupować drogie nawozy, środki ochrony roślin i paszę, co pogarsza opłacalność produkcji.

Konsekwencje dla gospodarstw rodzinnych


Zwrócono uwagę na ryzyko biedy i bankructw w wielopokoleniowych gospodarstwach; pojawiają się ogłoszenia o likwidacji stad i sprzedaży krów. Mówca podkreślił osobiste doświadczenie i ciężar pracy rolników, wskazując na realne skutki społeczno-ekonomiczne dla wsi.

Działania opozycji i żądanie odpowiedzi


Posłowie opozycji zapowiedzieli, że będą głośno przedstawiać problemy rolników i konfrontować narracje ministerstwa i premiera z danymi oraz statystykami. Konferencja dała głos lokalnemu przedsiębiorcy-rolnikowi, by oddać rzeczywistość gospodarstw szerzej i konkretnej pokazać skalę problemów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Ja wtedy stałem sobie delikatnie tu, a ja się wtedy delikatnie wymienimy, nie? Szanowni Państwo, witamy na kolejnej konferencji Sztabu Koalicji Obywatelskiej. Jesteśmy dzisiaj w składzie pani posłanka Marta Golbik, członek Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, ale w szczególności pragnę przywitać naszego gościa Paweł Kląskała z miejscowości Chojno, powiat rawicki, województwo wielkopolskie, przedsiębiorca, rolnik, którego codziennością jest właśnie funkcjonowanie w tym świecie gospodarstw rolnych i w rolnictwie. Dzisiejsza konferencja prasowa w miejscu nieprzypadkowym, przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości, przed siedzibą partii, która zaorała polskie rolnictwo. Tak, Szanowni Państwo, trzeba to mówić wprost, nazywać rzeczy po imieniu, PiS zaorał wieś. Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki, którzy jeżdżąc po Polsce opowiadają bajki o tym, jak polska wieś jest sielankowa, jak to życie rolników jest usłane różami, a tak naprawdę w cieniu gigantycznej afery zbożowej, polskie gospodarstwa rolne, polskie rolnictwo każdego dnia toczone jest przez wiele nawarstwiających się od miesięcy problemów. Zacząć można od problemów z kosztami utrzymania, z energią, z gazem. Wymieniać tu można kolejne problemy z cenami nawozów, produktów, z problemami ze zbożem, z napływającymi produktami z Ukrainy, ze sprzedażą ziemi. Znaczy, tych problemów jest dzisiaj tak dużo, że ani Ministerstwo Rolnictwa, ani premier Morawiecki nie chcą o nich specjalnie mówić. Wolą opowiadać wygodne dla nich historie o tym, że przeznaczają gigantyczne pieniądze na rolnictwo i ratują wręcz to rolnictwo, ale nie chcą mówić o prawdziwych wydarzeniach, o prawdziwych faktach, o prawdziwych liczbach. Ale my się tego nie boimy. Jako posłowie opozycji, jako osoby, które na co dzień spotykają się z zmęczonymi już tą polityką rolnikami, ich rodzinami na naszych spotkaniach i w naszych biurach, zobowiązaliśmy się do tego, żeby mówić o ich problemach głośno i wyraźnie. I będziemy wszystkie te problemy nazywać konkretnie. Dzisiaj konfrontujemy bajki ministra Tylusa, premiera Morawieckiego i prezesa Kaczyńskiego z faktami, z rzeczywistością, z danymi, ze statystykami. Ale żeby to wybrzmiało, jeszcze bardziej naturalnie oddaję głos naszemu gościowi, który tym problemami na co dzień się zajmuje. Bardzo proszę. Dzień dobry. Szanowni państwo, pochodzę z regionu, który słynął, czy nadal słynie, chociażby z hodowli wieprzowiny, czy produkcji właściwie wieprzowiny. I tak się składa, że w ostatnich kilku latach, mówię tu od roku 2020-2021, kiedy wykryto pierwsze przypadki ASF-u, po głowie świn w naszym powiecie zmalało o 30%. I te 30%, uwierzcie mi, drodzy państwo, to jest mało. Ponieważ w Polsce od 2015 roku to ilość stat, liczba stat zmniejszyła się aż o niemal 80%. To są zatrważające liczby. I można mówić o tym, że część tych gospodarstw to są duże przedsiębiorstwa. Oczywiście, takie też w Polsce mamy i z tego trzeba się cieszyć. Ale część tych przedsiębiorstw to są gospodarstwa małe, rodzinne, które borykają się z ogromnymi problemami i do dzisiaj nie wydostały się z problemów. I ja, mając tą okazję, że dzisiaj występuję, za co serdecznie dziękuję w imieniu swoim i w imieniu wszystkich rolników, chciałbym nawet zapytać, bo to pytanie muszę adresować do naszego rządu. Dlaczego przez 8 lat z tym ASF-em nic nie zrobiono? Dlaczego ci rolnicy zostali pozostawieni sami sobie? Dlaczego nie interweniowano w czasie? Mówimy tu o problemie wieprzowiny, a przed nami, kto wie, czy nie jest jeszcze większy problem. W 2022 roku produkcja mleka w Polsce była najprężniej rozwijającą się produkcją bydła mlecznego w Unii Europejskiej. I pod koniec roku rolnicy mogli liczyć w skupach na cenę rzędu ponad 2 zł za litr mleka dochodzącą nawet do 3 zł. Minęło ledwie 5 miesięcy, a ta cena spadła do złotówki i 20 groszy. Szanowni Państwo, jak ten rolnik, który teraz w momencie wiosny musi nabyć nawozy, które teraz owszem są trochę tańsze, ale jeszcze rok temu kosztowały grubo powyżej 4-5 tysięcy, jak ma nabyć środki ochrony roślin, jak ma nabyć paszę, a jak ma przede wszystkim wyżywić swoją rodzinę? Sytuacja, do której dochodzi w produkcji mleka, po prostu woła o pomstę do nieba. Bo ja na co dzień spotykam się z wieloma gospodarstwami i to są gospodarstwa wielopokoleniowe. W Polsce jest 160 tysięcy gospodarstw, ponad 160 tysięcy gospodarstw z kilkoma sztukami bydła mlecznego. I to już nie jest ryzyko bankructwa. To jest ryzyko biedy dla tych rodzin, dla tych wielopokoleniowych gospodarstw, a co za tym idzie, to będzie taka naturalna stagnacja dla całej polskiej wsi. I ja nie chciałbym, żeby minister czy prezes mówili, że jest inaczej. Ja ich zachęcam do tego, żeby weźli na stronę z ogłoszeniami i zobaczyli, jak wiele jest ogłoszeń o treści i likwidujemy krowy, albo wyprzedam krowy. Moi rodzice sami jeszcze rok temu prowadzili gospodarstwo oparte o bydło mleczne. Ja wiem, jak to jest wydoić krowę, wiem, jaki to jest ciężki kawałek chleba. Do pewnego momentu jeszcze opłacalny, ale w tym momencie ta granica opłacalności jest naprawdę bardzo nisko. Mówiliśmy tutaj o problemach ze zbożem, nad którymi nie chcę się za bardzo rozwodzić, bo to, co się wydarzyło, jest po prostu skandalem. Ale wszystkie te problemy, które się nawarstwiają, powodują jedną rzecz. Kompletny brak stabilizacji. Rolnik, który w zeszłym roku, załóżmy, posiał w sierpniu czy we wrześniu rzepak, wówczas będący po 3 tysiące ponad złotych brutto za tonę, teraz za ten sam rzepak dostanie 1900 złotych. A wysiał na to drogie nawozy, zastosował drogie środki ochrony roślin, koszty paliwa także są wysokie. I nikt mi nie powie, że te 1900 złotych wystarczy, żeby pokrzyć koszty. I tak jest z większością upraw, zwłaszcza tych, których ścianie odbywa się jesienią. Ceny zboż są też bardzo niskie. My naprawdę, my mówię jako cała brać rolnicza, zastanawiamy się, co będzie każdego dnia. A polski rolnik pokazał to wielokrotnie, że chce i potrafi się rozwijać, ale niekoniecznie może. Ja, korzystając z tej okazji, chcę bardzo podziękować temu, że dzisiaj mogę tutaj wziąć udział, bo mówię w imieniu naprawdę całej braci rolniczej, która jest tym faktem oburzona. I liczę, że w końcu przyjdzie taka chwila refleksji i że ktoś zajmie się problemami rolnictwa, ktoś, mam na myśli polski rząd, zajmie się problemami rolnictwa tak, jak powinien się zająć. Że nie będzie się tłumaczył wojną, nie będzie się tłumaczył covidem, nie będzie się tłumaczył kryzysami, tylko po prostu zacznie podejmować działania. Tego oczekują wszyscy rolnicy i myślę, że mówię tu w imieniu zdecydowanej większości. Bardzo dziękuję. Szanowni Państwo, w 2019 roku prezes Jarosław Kaczyński mówił, że zabezpieczyliśmy polską ziemię. Polska ziemia musi być w rękach polskich rolników. No to spójrzmy na dane, które dzisiaj dla Państwa przygotowaliśmy. W 2015 roku 412 hektarów zostało sprzedane. Cały czas rosła. Do 2022 roku, kiedy to widzimy, że 519 hektarów zostało sprzedane w ręce cudzoziemców. Tak zabezpieczają polską ziemię przed sprzedażą w cudze ręce. To pokazuje, że za czasów Prawa i Sprawiedliwości rolnikom też nie opłaca się prowadzić swoich gospodarstw. Że rolnicy nie są w stanie utrzymać się z prowadzenia swoich gospodarstw rolnych i często je sprzedają. Jesteśmy dzisiaj na ulicy Nowogrodzkiej przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Jesteśmy u prezesa Kaczyńskiego, dlatego że to on decyduje o tym, w jaki sposób prowadzona jest polityka tego rządu. Przypomnę jego słowa. Chłopi są pazerni, da im się parę złotych przed wyborami i na nas zagłosują. Tak powiedział, to potwierdził był już minister rolnictwa Ardanowski. To pokazuje, jakie jest podejście Prawa i Sprawiedliwości do rolników, do rolnictwa. Tylko opowiadają o tym, jak zabezpieczają polską ziemię, jak zabezpieczają rolników, ale nic z tym nie robią. Dlatego dziś jesteśmy tutaj razem z przedstawicielem rolników, żeby zadać pięć pytań prezesowi Kaczyńskiemu. Po pierwsze, dlaczego za rządów PiS rekordowa ilość polskiej ziemi rolnej trafiła w ręce cudzoziemców? Dlaczego do Polski wjechało nieprzewadane zboże z Ukrainy? Dlaczego przez dziewięć miesięcy rząd polski nic nie zrobił z kryzysem zbożowym? Dlaczego dziś na stołach Polaków króluje duński i niemiecki schabowy? I dlaczego producenci mleka stanęli dziś na skraju bankructwa? Oczekujemy odpowiedzi na te pytania. Oczekują jej rolnicy. Chcemy wiedzieć, jakie są odpowiedzi na podstawowe pytania, które rujnują dzisiaj polskie rolnictwo, rujnują polskich rolników. Szanowni Państwo, kończąc tylko jedna rzecz, która naprawdę wymaga podkreślenia. Ile razy słyszeliśmy to z ust pana premiera Morawickiego, byłego już ministra rolnictwa, pana Kowalczyka, czy samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego? Polski rolnik nie straci na zbożu, który przyjeżdża do Polski z Ukrainy. Wypowiadając te słowa nie mieli cienia pewności, że tak się stanie. Oni wiedzieli, że cynicznie okłamują rolników. PiS oszukał rolników. Nie wiedział, czy będzie dobrze, nie wiedział, czy będzie źle. Oczywiście nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, ale wystarczy powiedzieć, że czasy są niepewne, że będziemy się stracali, że będziemy zabezpieczali. Ale rolnicy zaufali władzy i się na tym przejechali. Bo premier Morawiecki, dwukrotnie skazany za publiczne kłamstwo, kłamie cały czas i kłamać będzie. Tylko po to, żeby w najbliższych wyborach uzyskać zaufanie rolników. Ale tego zaufania utraconego obawiam się, że odzyskać już nie dadzą rady. Jeżeli są pytania w przedmiocie konferencji, jesteśmy do dyspozycji. To odsetkowo ona... To ja jeszcze do pana mam pytanie. To setkowo. Do pana bardzo proszę. Ja mam pytanie, bo ja słuchałem konferencji premiera Morawieckiego. Premier Morawiecki oskarża opozycję o to, że przez wiele lat nic się działo rolnickiej, że mówi, że PiS w tej chwili dba o rolników. Jaka jest pana refleksja na ten temat z perspektywy ośmiu lat rządu? Przede wszystkim ja przez te osiem lat wkroczyłem w dorosłość. I też na pewne rzeczy patrzy inaczej. Ja doskonale pamiętam, jak w latach 2007-2014, korzystając z programu rozwoju obszarów wiejskich, rozwijały się wsie, rozwijały się gospodarstwo, bo przybywały nowe maszyny. Wiadomo, że wiązało się to z kosztami. I rozmawiając teraz z rolnikami, wymieniając się niejako poglądami, mogę powiedzieć tyle, że w 2015 czy 2014 roku, mimo że ceny też nie były wtedy jakieś super, też były różnego rodzaju kryzysy, ale przynajmniej było to poczucie stabilizacji. Wiedzieli, na czym stoją. Wiedzieli, że jeżeli będą się rozwijać, będą inwestować, to nagle wszystko, mówiąc kolokwialnie, nie gruchnie. A teraz tego poczucia nie ma i to nie ma cała branża rolnicza, bo tutaj nie można mówić tylko o rolnikach, tylko o firmach, które współpracują z rolnikami, takich jak chociażby firma, w której ja pracuję, jak zakłady przetwórstwa mięsnego, tych firm jest naprawdę dużo i odbije się to na wszystkim, a koniec końców też na konsumentach. Czy myśli pan, że minister Telus znajdzie jakiś sposób na to, żeby jednak naprawić te błędy, które rząd popełnił przez te dziewięć miesięcy importu z ukraińskiego zboża? Czy wierzy pan w to? Ma pan nadzieję? Mam nadzieję, ale czy w to wierzę, to są dwie różne rzeczy, bo jeżeli przez tak długi czas nie zostało nic z tym faktem zrobione, a ostrzeżenia pierwsze były jeszcze w starym roku, to wątpię, żeby teraz dało się tą sytuację uspokoić, a przypomnę tylko, jesteśmy w przededniu żniw. Ja chciałem jeszcze zapytać, żeby minister Telus mówił ostatnio o tym, że zachęca do tworzenia zbóż magazynowanych przez rolników do skupów. Nie wiem, czy pan jakiś zboż magazynuje, ale może ewentualnie pan, albo państwo znajomi, czy wozicie, czy są takie skupy, czy rzeczywiście taki skup trwa? Przyznam szczerze, ja sam zboża nie magazynuję, czy moi rodzice właściwie, bo tak powinienem powiedzieć, nie magazynują zboża. Natomiast mam wielu gospodarzy, którzy zboże magazynowali, licząc niejako na cenę lepszą, czy po prostu dobrą. Mam takich, którzy teraz nie sprzedali i problem jest tego typu, że są punkty, te największe nawet u nas w regionie, które już niekoniecznie zboża chcą skupować, bo mają tego zboża po prostu dużo. I to jest problem zarówno z miejscem, gdzie to zboże magazynować, jak i z tym, że brak sprzedaży dla gospodarstw, które nastawione są tylko na produkcję, że tak powiem, tą polową, czyli tą produkcję roślinną, prowadzi też do problemów finansowych, do konieczności gdzieś brania kredytów i tym podobne, co też ściągnie ze sobą kolejne problemy. Dziękuję bardzo. Dziękujemy. Dziękujemy. To już cytkowo, tak? Jeśli nie w temacie. No, żeby już nie przyszedł. Dziękuję. Możemy jeszcze poświęcić? Jasne. Oczywiście.