Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: Sabotaż PAŻP i brak systemów antydronowych

Koalicja Obywatelska: Sabotaż PAŻP i brak systemów antydronowych

Koalicja Obywatelska alarmuje o sabotażu w ochronie lotnisk i braku systemów antydronowych u PAŻP. Posłowie wskazują na serię bliskich zderzeń dronów z pasażerskimi samolotami i żądają wyjaśnień oraz zmiany przepisów.

Najważniejsze ustalenia


- Koalicja Obywatelska podkreśliła, że żadne polskie lotnisko nie ma zakupionego systemu antydronowego, a drony kilkumetrowe zbliżały się do samolotów m.in. 7 km przed Okęciem i w Pyrzowicach, co mogło doprowadzić do tragedii.

Procedury i odpowiedzialność


- Według posłów obowiązek wykrywania balonów i dronów spoczywa obecnie na pilotach. Do wyjaśnień zaproszono PAŻP, Urząd Lotnictwa Cywilnego i Państwową Komisję Badań Wypadków, a przedstawiciele instytucji mieli rozbieżne informacje i braki w dokumentacji.

Dokumenty i decyzje o zakupie


- Posłowie powoływali się na dokumenty, z których wynika, że dowództwo Wojska występowało o zakup systemów antydronowych. Według przemówienia, procedura zakupu radarów została rozpoczęta, lecz nowa prezes PAŻP zarządzeniem z 3 lutego 2023 roku wycofała się z zakupu.

Koszty i priorytety


- W exposé przytoczono szacunki, że koszt jednego systemu antydronowego wynosi około 10 milionów zł, a jednocześnie PAŻP wypłaciła na nagrody i premie około 36 milionów zł w ubiegłym roku — co posłowie uznali za dyskusyjne priorytety wydatkowe.

Żądania i dalsze kroki


- Koalicja żąda natychmiastowej zmiany przepisów, zakupu systemów antydronowych dla lotnisk oraz wyjaśnień od rządu i ministra. Posłowie domagają się też wszczęcia postępowania przez prokuraturę z powodu podejrzenia sabotażu i zapowiedzieli kolejne posiedzenia komisji, m.in. 2 czerwca.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Sprawa jest bardzo poważna. Szanowni Państwo, zwołałem na zeszły piątek pod komisję stałem do spraw transportu lotniczego, dlatego że prezydent, premier, ministrowie, wszyscy nas uspokajają, że polskie niebo jest bezpieczne. Tymczasem, jak słyszymy, wlatuje co chce, kiedy chce i nie wiemy nawet co to jest. Wiemy jedynie, że najpierw to była oczywiście rakieta, ale później był to balon z nad Białorusi, a ostatnio dwa drony kilkumetrowe. Jeden z dronów zbliżył się do samolotu pasażerskiego linii lot, kiedy ten podchodził do lądowania 7 km przed Okęciem. Jak opisywał pilot, był to dron wielkości kilku metrów, nawet przyrównał go do szybowca. Znajdował się 30 metrów od samolotu. Cudem nie doszło do tragedii. Kolejny przypadek to Katowice, Pyrzowice, gdzie dron kilkumetrowy był i znalazł się pod samolotem. Pilot na szczęście również zauważył. A więc mamy kolejną sytuację, gdzie drony wielkości kilku metrów zbliżają się do pasażerskich samolotów. Dlatego też zwołaliśmy pod Komisję Stałą do Spraw Transportu Lotniczego, aby usłyszeć, co mają do powiedzenia te instytucje w państwie, które za to odpowiadają, m.in. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, Urząd Lotnictwa Cywilnego i Państwowa Komisja Badań Wypadków. Szanowni Państwo, to jest kompromitacja państwa PiS. Otóż usłyszeliśmy, że żadne w Polsce lotnisko nie ma zakupionego systemu antydronowego. Usłyszeliśmy, że według procedur to piloci są zobowiązani do tego, żeby poszukiwać na niebie innych obiektów niż samoloty, czyli balony, drony. To oni mają mieć sokoli wzrok, no i pewnie lornetki mają wyszukiwać tych urządzeń. Co więcej, usłyszeliśmy, że Państwowa Komisja Badań Wypadków bada tylko jeden przypadek, ten z okęcia. Dlatego, że przewodniczący podczas posiedzenia podkomisji stwierdził, że w sprawie tego drugiego incydentu z Katowic wniosek najprawdopodobniej nie wpłynął. Co się okazało nieprawdą, dlatego, że przedstawiciele PASZPu na komisji stwierdzili, że parę dni temu wysłali do niego, do systemu wniosek, aby również ten drugi przypadek zbadał. Szanowni Państwo, dodatkowo zostaliśmy jako parlamentarzyści wprowadzeni w błąd, dlatego, że została nam przekazana informacja, że system antydronowy jest testowany w Polsce. Otóż, Szanowni Państwo, z dokumentów, jakie posiadamy, nie ma żadnej wątpliwości, że dowództwo Wojska Polskiego tuż przed rozpoczęciem Rosji ataku na Ukrainę wysłało do PASZPu, do Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, pismo i wniosek, aby faktycznie chronić infrastrukturę krytyczną, aby zakupić system antydronowy na lotniskach. Początkowo PASZP, jeszcze za poprzedniego prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, rozpoczął procedurę, która miała zakupić dla każdego lotniska, a co najmniej pięć takich radarów, które miały faktycznie służyć na polskich lotniskach i chronić jednocześnie polskie niebo. Ale jednocześnie nowa prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej zarządzeniem z dnia 3 lutego 2023 roku wycofała się z zakupu systemu antydronowego. Co to oznacza? To oznacza, że mamy w tej chwili niebo jak ser szwajcarski. Wlatuje co chce, kiedy chce i my nawet nie wiemy co, a piloci się zastanawiają, czy wylądują na lotnisku. Ta sprawa po pierwsze powinna być już badana przez prokuraturę, dlatego że to trzeba traktować w formie sabotażu. Dlatego, że nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo pasażerów i załóg polskich samolotów. Do dzisiaj nie wiadomo co to były za drony, kto wysłał, co one robiły na polskim niebie. Nie odnaleziono tych dronów, nie odnaleziono właścicieli. Gdyby nie spostrzegawczość pilotów przy dobrej akurat widoczności mogłoby dojść do tragedii. Na 2 czerwca zwołaliśmy kolejne posiedzenie pod komisji, dlatego że słyszymy, że komu trzeba zmienić przepisy. Więc czekamy, aby ministerstwo jak najszybciej przygotowało zmianę przepisów i jednocześnie poinformowało o zakupie dla wszystkich polskich lotnisk specjalnego systemu antydronowego. Jesteśmy krajem frontowym. Może wlecieć tutaj jak widzimy wszystko i powinniśmy mieć system, który informuje pilotów i który zabezpiecza po prostu nasze bezpieczeństwo. W tej chwili od niego odstąpiono i chcemy też wiedzieć dlaczego odstąpiono i kto za tym stoi. Zaprosiliśmy ostatnio na spotkanie prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej i niestety nie pojawiła się. Chcę powiedzieć, że koszt zakupu takiego systemu antydronowego w Polsce to jest koszt rzędu około 10 milionów. W zeszłym roku Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, gdzie naprawdę są bardzo wysokie zarobki, wydała na nagrodę i premię, uwaga, 36 milionów. A więc przejadła pieniądze, które de facto można było wydać, m.in. na system, który by po prostu zwiększał nasze bezpieczeństwo, a co najmniej byśmy wiedzieli co na tym niebie się dzieje. Zadajemy premierowi Morawieckiemu pytanie, kiedy konsekwencje personalne w tej sprawie. Zadajemy ministrowi Ziobro pytanie, kiedy będzie wszczęte śledztwo w tej sprawie. Bo uważamy, że w tej sprawie powinno być wszczęte śledztwo, dlatego że ktoś, kto podejmował tę decyzję naraził nasz szwang, nasze bezpieczeństwo i pasażerów samolotów. I liczymy na zmianę przepisów, jak najszybszą. Wiemy doskonale, że oprócz tego posiedzenia, które jest, zostały jeszcze trzy posiedzenia, ostatnie jest w lipcu, więc jeśli jakiekolwiek przepisy mają zostać zmienione, żeby te systemy funkcjonowały i działały, to powinno się to stać natychmiast. Natychmiast. Dlatego też żądamy reakcji instytucji w państwie, dlatego że naprawdę może dojść do tragedii. Tylko i wyłącznie dzięki pilotom, którzy zachowali zimną krew i zauważyli te drony wielkości szybowców, udało się, że faktycznie zakończyło się ta tragedią. Ale nie można liczyć tylko na fuks i na szczęść. Po prostu powinny być do tego przeznaczone specjalne systemy. Pan posł Maciej Leskowicz. Szanowni Państwo, w 2022 roku w Europie, według najnowszego raportu Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego, doszło do kilkudziesięciu zdarzeń, zbliżeń samolotów z dronami, czyli wlotu dronów w przestrzeń, w której nie powinny się znaleźć. To jest oczywiście w procesie badania, natomiast z takich informacji, które zostały w tym raporcie zawarte, było podane, że dziewięć europejskich lotnisk jest wyposażonych już w systemy detekcji dronów. Cztery kolejne zamierzają to wprowadzić, a jedno lotnisko ma nawet system do dezaktywacji dronów, czyli można powiedzieć do sprowadzania ich na ziemię. My na ostatniej podkomisji z dużym zdziwieniem obserwowaliśmy pewnego rodzaju niefrasobliwość. Przedstawiciel ministerstwa mówił, że to nie jest w ogóle ich sprawa. Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego tłumaczył nam, że już takie systemy w Polsce są testowane, ale na zadane pytanie do prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, czy są prowadzone obloty tych systemów, nagle się okazało, że nie, czyli ten proces, jeżeli trwa, to jest można powiedzieć w powijakach. Niestety nie można powiedzieć, że polskie niebo jest bezpieczne. Jeżeli rezygnujemy z systemów, które umożliwiają detekcję nieuprawnionego wlotu dronów w polską przestrzeń powietrzną, to wszyscy pamiętamy, czym się skończyło zderzenie samolotu nad Nowym Jorkiem z ptakami. Wyłączeniem dwóch silników i wodowaniem. Taki ptak to jest mniej więcej masa takiego drona. Nie każdy może mieć tyle szczęścia, co kapitan Sullenberger wodując na Hudson. W związku z czym, każde zderzenie, potencjalne zderzenie z dronem, to jest olbrzymie zagrożenie dla pasażerów, dla samolotów, które wykorzystują polską przestrzeń powietrzną. I my nie przyjmujemy do wiadomości informacji takich zrzucania odpowiedzialności na kogo innego. Oczywiście lotnisko jest odpowiedzialne za przestrzeń na swoim terenie, ale Polska Agencja Żeglugi Powietrznej jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo w całej przestrzeni. Dzisiaj coraz to nowocześniejsze systemy umożliwiają detekcję dronów. Polska firma, która oferuje tego typu systemy, która ma wdrożenia na lotnisku w Stawanger, ma wdrożenia na Bliskim Wschodzie, według danych technicznych mówi, że jest w stanie zidentyfikować drona, który ma powierzchnię odbicia zaledwie jedną setną metra kwadratowego. To naprawdę nieduży obiekt. W związku z czym pytamy, dlaczego anulowano zakup takiego systemu radarowego, który mógłby doprowadzić do tego, że polskie niebo będzie bezpieczne. Bardzo proszę, jeśli Państwo macie pytania. Czy chcesz zapytać o interwencji, która się wytrzymała na zdaniem Polskim Wschodzie i zadawania na przykład programu? Właśnie usłyszeliśmy na podkomisji w piątek, że nie ma żadnego systemu antydronowego, a więc nic w żaden sposób nie chroni, za wyjątkiem jednego lotniska w Rzeszowie, gdzie tak na dobrą sprawę chronią patrioty i inne zestawy, które zostały zamontowane, ale to są zestawy wojskowe i też latowskie, to tak na dobrą sprawę żadne lotnisko nie ma systemu, które w jakiś sposób zabezpiecza. Mówimy tu nie o dronach naprawdę kilkucentometrowych, mówimy o dronach nawet kilkumetrowych. Przecież ten dron w okolicach Warszawy, 7 kilometrów od lotniska Okęcie miał około 10 metrów. I do dzisiaj na pytanie, co to w ogóle było, nikt nie jest w stanie nic powiedzieć. No więc nie możemy mówić, że jesteśmy bezpieczni, skoro instytucje, agencje, ministerstwa, urzędnicy, prezesi, no mówią, nie mamy systemu, więc my nie wiemy, co to jest, no ale mieli pieniądze na to, żeby ten system kupić. Trzeba natychmiast ten system kupić, przepisy zmienić, ale też wybrać ludzi, którzy się naprawdę znają na tym, a nie ludzi przypadkowych, którzy rezygnują m.in. z zakupu systemów, które dałyby poczucie bezpieczeństwa ludziom, którzy latają samolotem. Mówię tu o pasażerach i załogach tych samolotów. Szanowni Państwo, detekcja dronów to nie jest jedyne rozwiązanie, które poprawia bezpieczeństwo. Tu musi być cały system. Oprócz wykrywania dronów, musi być system rozpoznawania dronów, który jest przyjazny, czyli wykonujący loty za zgodą organu kontroli przestrzeni powietrznej, a który jest, można powiedzieć, niezgodny, czyli wrogi. To jest odpowiednie oprogramowanie. Takie oprogramowanie akurat w Polsce zostało wdrożone, jest wdrożone w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Jest 180 tysięcy operatorów dronów. Na tej podstawie wszystkich tych, którzy są świadomymi uczestnikami, jesteśmy w stanie zidentyfikować. Ale do tego muszą być jeszcze procedury, co zrobić, kiedy mamy zidentyfikowanego drona, który nie jest przyjazny, a na końcu przepisy, w jaki sposób te drony sprowadzać na ziemię. I to są rozwiązania, za które jest odpowiedzialne państwo. Oczekujemy, że na następne spotkanie przyjdzie przedstawiciel, znaczy nie przyjdzie przedstawiciel ministra, tylko sam minister i powie to, za co jest odpowiedzialny w zakresie nadzoru nad Polską Przestrzenią Powietrzną, nad Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, nad Urzędem Lotnictwa Cywilnego. Czy będzie zawiadomienie do prokuratury w tych sprawach? Bo pan mówił, że powinni się śledczy zająć tą sprawą, że może jako posłowie takie zawiadomienie w użyciu. No niech pan Ziobro udowodni, że nie jest krową, która daje mało mleka po prostu. No proszę państwa, tu chodzi o bezpieczeństwo. No albo mamy prokuraturę, albo nie mamy. My wiemy, że w każdej innej sprawie te sprawy leżą w sprawie Cieszyńskiego już 400 dni. Natomiast naprawdę, no tutaj dotyczy to bezpieczeństwo. Ile jeszcze dramatów i tragedii musi się wydarzyć, żeby ktoś w końcu w Polsce zrozumiał, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Naprawdę, są pieniądze. Są pieniądze. Potrzeba tylko decyzji. I ci, którzy mają podejmować te decyzje, tych decyzji nie podejmują. Oczywiście rozważamy złożenie zawiadomienia, no ale liczymy na to, że jednak prokuratura powinna w tej chwili zadziałać po tych informacjach, które się pojawiły. My czekamy na te wszystkie przedstawicieli, szefów tych wszystkich instytucji 2 czerwca, żeby nam i społeczeństwo wyjaśnili, dlaczego zaniechali, dlaczego to wszystko wycofali i co zrobią, żeby po prostu było bezpiecznie, kiedy te systemy się pojawią. Więc jeśli Zbigniew Ziobro jako prokurator generalny też nie zrobi tego, to my to zrobimy