Koalicja Obywatelska oskarża rząd o przyjmowanie niebezpiecznych odpadów
Koalicja Obywatelska zarzuca, że rząd dopuszcza import i niekontrolowany obrót niebezpiecznymi odpadami oraz wskazuje na przypadek spółki Skarbu Państwa Nitrochem. Posłowie domagają się wyjaśnień dotyczących decyzji administracyjnych, praktyk składowania i skali sprowadzanego materiału.
- Koalicja przedstawiła tabelę, z której wynika wzrost importu odpadów i alarmuje, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wydawał zgody na przywóz materiałów m.in. z Niemiec. Jako przykład wskazano decyzję z 2020 roku na 4 500 ton odpadów na wniosek polskiej spółki pre-bazalt dla firmy Eingarnszentrocken und Umwelttechnik GmbH.
- Posłowie przypomnieli, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w 2014 roku wykrył metale ciężkie w tych odpadach, a w 2017 roku stwierdzono ponadstandardowe pH w wodach powierzchniowych. Mimo tych ustaleń Główny Inspektorat wydał zgody na przywóz.
- W materiale podniesiono, że odpady formalnie sklasyfikowano jako instalacje do odzysku i wsypywano do wyrobisk pobazaltowych w Górach Izerskich. Posłowie twierdzą, iż łącznie mogło tam trafić blisko 100 000 ton materiału, a przewóz realizowało około 3,5 tysiąca ciężarówek.
- Koalicja zwróciła uwagę na sprawę spółki Skarbu Państwa Nitrochem, wskazując, że przy produkcji powstają niebezpieczne „czerwone wody”, które miały być przekazywane do utylizacji, a następnie — według posłów — trafiać na nielegalne składowiska. Posłowie zapowiedzieli ujawnienie dowodów i domagają się dalszych wyjaśnień.
Skala importu odpadów
- Koalicja przedstawiła tabelę, z której wynika wzrost importu odpadów i alarmuje, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wydawał zgody na przywóz materiałów m.in. z Niemiec. Jako przykład wskazano decyzję z 2020 roku na 4 500 ton odpadów na wniosek polskiej spółki pre-bazalt dla firmy Eingarnszentrocken und Umwelttechnik GmbH.
Zastrzeżenia kontrolne
- Posłowie przypomnieli, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w 2014 roku wykrył metale ciężkie w tych odpadach, a w 2017 roku stwierdzono ponadstandardowe pH w wodach powierzchniowych. Mimo tych ustaleń Główny Inspektorat wydał zgody na przywóz.
Praktyka składowania w wyrobiskach
- W materiale podniesiono, że odpady formalnie sklasyfikowano jako instalacje do odzysku i wsypywano do wyrobisk pobazaltowych w Górach Izerskich. Posłowie twierdzą, iż łącznie mogło tam trafić blisko 100 000 ton materiału, a przewóz realizowało około 3,5 tysiąca ciężarówek.
Sprawa Nitrochem
- Koalicja zwróciła uwagę na sprawę spółki Skarbu Państwa Nitrochem, wskazując, że przy produkcji powstają niebezpieczne „czerwone wody”, które miały być przekazywane do utylizacji, a następnie — według posłów — trafiać na nielegalne składowiska. Posłowie zapowiedzieli ujawnienie dowodów i domagają się dalszych wyjaśnień.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Koalicja Obywatelska: Alarm o masowym wyłudzeniu z NCBiR
Koalicja Obywatelska: Spadek przestępczości i rekordowa policja
Marcin Kierwiński o nominacji Łukasza Mejzy: 'parawan rządu'
Koalicja Obywatelska krytykuje kandydatów do ETPCz wybranych przez PiS
Iwona Małgorzata Krawczyk pyta o skalę nieodwołanych wizyt
Koalicja Obywatelska alarmuje o handlu wizami i Kartami Polaka
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Lewica
Lewica żąda dekryminalizacji i końca piekła kobiet
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak o Kowalskim: wydzielał wiadro śliny
PSL
Kamil Szymańczak alarmuje o tragedii rolnika: żąda STOP dla CPK
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak żąda listy firm kupujących zboże z Ukrainy
Donald Tusk
Donald Tusk w Ostródzie: Polska chce zmiany i realnej siły
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak: Ostra krytyka ministra po spotkaniu
Artykuły
Artykuł
Gdyby wybory odbyły się dziś — PiS odbija mandaty kosztem Konfederacji
Artykuł
Co prasa pisze o polskiej scenie politycznej: tydzień 19–26 kwietnia 2026
Artykuł
Prognoza wyborów do Sejmu 2027 — co mówią dane?
Artykuł
Debata o 500+: rozdawnictwo czy realne wsparcie dla rodzin
Artykuł
Kosiniak-Kamysz: baterie Patriot nie będą przenoszone
Artykuł
Spór o autorstwo projektu depenalizacji marihuany: zarzuty o 'polityczne zawłaszczenie'
Transkrypcja
Dziękuję. Dziękuję. Wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, również opinia publiczna w Polsce, o tym, o czym parlamentarzyści opozycji mówią od wielu lat. O tym, że dziś pod rządami PiSu polskie państwo, rząd PiS nie radzi sobie kompletnie z mafią śmieciową, nie radzi sobie z zagospodarowaniem odpadami, a często okazuje się, że urzędnicy, ministrowie, politycy PiS właściwie są częścią tej mafii śmieciowej, o czym świadczą ich decyzje i efekty podejmowanych przez nich kroków. Dzisiaj to udowodnimy, dzisiaj to wykażemy. I wbrew temu, o czym mówią politycy PiSu, którzy próbują się zasłaniać tym, że to nie są polskie śmieci, że to śmieci Platformy, śmieci z Niemiec, nie wiadomo skąd, będziemy mówić dzisiaj o przypadkach, które dotyczą świadomych, konkretnych decyzji rządu, rządowych agencji, bądź o śmieciach, które wprost wytworzone są przez spółki Skarbu Państwa, a stają się przedmiotem obrotu przez mafię śmieciową. Bardzo proszę Panią Minister, Panią Poseł o rozpoczęcie konferencji. Dziękuję bardzo. Ja poproszę kolejny slajd. Widzicie Państwo na tym slajdzie taką tabelkę, która już funkcjonuje w opinii publicznej od dłuższego czasu. To jest tabelka, która mówi o wzroście importu odpadów, na który to import wydaje zezwolenia rządowe organ, a mianowicie główny inspektorat ochrony środowiska. I ten import bardzo, bardzo wyraźnie wzrósł za czasów rządów PiSu. Chcielibyśmy sprawdzić, co w tych tabelkach, co w tych słupkach się mieści i skąd ten import do nas płynie. Pani minister Moskwa mówiła, że z Ekwadoru, że z Nigerii, Nowej Zelandii, owszem, ale także i przede wszystkim z Niemiec. Chcemy się przyjrzeć, na co Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wydał zgodę na przywózki jakich odpadów na przykładzie decyzji z 2020 roku i 2022 roku. Otóż Główny Inspektorat wydał dwie decyzje i to na wniosek polskiej spółki, pre-bazalt, rekultywacja dla firmy Eingarnszentrocken und Umwelttechnik GmbH z siedzibą w Niemczech na przywóz z Niemiec do Polski. I proszę zwrócić uwagę na te wielkości. W 2020 roku 4500 ton odpadów. To jest 2000 tirów, które przemierzały góry izerskie przywożąc te odpady. Mimo tego, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w 2014 roku w czasie kontroli i w 2017 roku stwierdził, że to są odpady, które zawierają niebezpieczne związki. W 2014 metale ciężkie, w 2017, że jest ponadstandardowe pH w wodach powierzchniowych. Mimo to i mimo interwencji Główny Inspektorat Ochrony Środowiska na to zgodę wydał. Co w tych odpadach się znajduje i dokąd one przyjechały? Otóż zainteresowaliśmy się, dokąd przyjechały w góry izerskie, w obszary naturowe odpady z Niemiec, na które wydał rząd PiS, wydał zgodę, a wręcz zaprosił je do Polski. Poproszę o kolejny slajd. Otóż widzicie Państwo instalacje do odzysku, bo tak to zostało nazwane. To nie jest składowisko. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska odpowiadając na interpelacje posłów Platformy Obywatelskiej, między innymi moją, pani Zofię Czernow, także pani Moniki Wielichowskiej, wskazał, że to nie jest składowisko. Tu się będzie odzyskiwać odpady poza instalacją. A na czymś ten proces polega? Ano polega na tym, że do wyrobisk pobazaltowych, które nie grożą ani osuwiskami, mogą być spokojnie stanowić w przyszłości wyeksploatowanych zalew turystyczny. Tam wsypuje się te tysiące ton odpadów. Razem łącznie prawie 100 tysięcy ton. I te ciężarówki, 3,5 tysiąca ciężarówek przemierzają góry izerskie, rozpylając te odpady. A cóż to za odpady? A to są odpady, których w Niemczech składować nie można, a utylizacja kosztuje bardzo dużo. Ale my wspaniale, rząd PiS wspaniale zgadza się na zaproszeniu tych odpadów hutniczych. To są pyły z gazów odlotowych z różnymi elementami, jak nawet główny inspektorat ochrony środowiska na nasze interpelacje odpowiadał, do których są elementy odlewnicze i różne inne toksyczne definicji i w istocie materiały zgodne wydał. I w tej sprawie pytamy, czy nadal będą wydawane takie zgody i zapraszane śmieci z całego świata, tam, gdzie nie można ich składować, nie można ich utylizować i wsypywane do wyrobisk w Polsce, także po kopalnianych, także na terenach negatywnie zniekształconych. Możemy prosić o następne. Ale tę tabelkę, którą widzieliśmy przedtem, to były odpady, na które oficjalnie jest wydawana zgoda na ich import. Jednak największy i najgroźniejszy problem w naszym kraju stanowi to, że bez kontroli, z narażeniem życia i zdrowia ludzi krążą po Polsce odpady niebezpieczne produkowane w firmach polskich i to spółkach Skarbu Państwa. Chcemy to pokazać na przykładzie ostatnio głośnej sprawy, a mianowicie spółki z grupy zbrojeniowej, spółki Nitrochem. I tu chciałabym, żeby kolega poseł Grabiec przedstawił, jak się sprawy mają. Tak więc wykazaliśmy, że import śmieci z Niemiec nie jest jakimś zjawiskiem, o którym rząd nie ma pojęcia. Odbywa się na zaproszenie rządu PiS. To rząd PiS zaprasza do Polski setki tysięcy ton odpadów, które są odpadami niebezpiecznymi. Jak widzieliśmy, trafiają one bezpośrednio do gruntu, trafiają do wyrobisk. Za wiedzą i zgodą rządu. A teraz mówimy o czymś jeszcze bardziej skandalicznym. Otóż mówimy o spółce Skarbu Państwa. Spółce, która jest jedną z największych firm produkujących proch dla NATO, strategicznej spółce Skarbu Państwa, która jak się okazuje, oczywiście skutkiem ubocznym produkcji prochu, są również odpady niebezpieczne, tak zwane czerwone wody. I jak się okazuje, że prezes Nitrochemu, który objął swoje rządy w 2017 roku, na pewno Państwo pamiętacie tę sprawę, to ten akwarysta z Bydgoszczy, który nie miał żadnych kwalifikacji, ale dzięki Związkom z Solidarną Polską, Zbigniewa Ziobry i dzięki temu, że jest znajomym Bartosza Kownackiego, wówczas wiceministra obrony narodowej, został prezesem jednej ze strategicznych spółek Skarbu Państwa. Otóż ten prezes i spółka za jego rządów postanowiła przekazywać niebezpieczne odpady pewnej firmie, które miały być utylizowane, ale okazuje się, że tysiącami ton te odpady trafiały na nielegalne składowiska w Polsce. Spółka Skarbu Państwa przekazuje niebezpieczne odpady firmie, która wywozi je, płacąc za to jeszcze pieniądze, na składowiska nielegalne w Polsce. To wydaje się samo w sobie kompletnie absurdalne, ale dalszy ciąg tej sprawy już sprawia, że włos na głowie się jeży. Oczywiście tego rodzaju proceder nie mógł zostać niezauważony. Pracownicy firmy, którzy informowali o tym służby specjalne, informowali CBA, doprowadzili do tego, że prezes ze współpracownikami został na krótko aresztowany i dziennikarze zaczęli tropić miejsca, w których znajdują się te odpady wyprodukowane przez państwową spółkę. Trafiły one do Częstochowy, do Rogowca, do Chabielic. Między innymi trafiły również do Mysłowic. I co się dzieje, proszę państwa, z tymi nielegalnymi odpadami wyprodukowanymi przez spółkę Skarbu Państwa, które odkrywane są w Mysłowicach? Otóż samorząd, prezydent Mysłowic, w porozumieniu z panem ministrem Ozdobą występują o środki, żeby zutylizować te niebezpieczne odpady, za które już raz spółka Skarbu Państwa zapłaciła. Minister Ozdoba przyjeżdża, organizuje konferencje prasowe, obiecuje pieniądze i prawie 100 milionów złotych przeznaczonych jest na utylizację tych niebezpiecznych odpadów. Odbywa się przetarg, firma wygrywa, przetarg bierze pieniądze i wywozi odpady. I co się okazuje chwilę później? W 2022 roku okazuje się, że te odpady wywiezione dzięki 100 milionom funduszy publicznych lądują, proszę państwa, na polu rolnika w Bieruniu. Tak, proszę państwa, wydano ponad 100 milionów złotych polskich podatników i nielegalne odpady, niebezpieczne dla życia i zdrowia ludzi, które pochodzą z państwowej spółki i za państwowe pieniądze miały zostać zutylizowane przy udziale wiceministra środowiska, pana Ozdoby, trafiają na pole rolnika w Bieruniu. Tak wygląda nadzór państwa PiS nad odpadami niebezpiecznymi. Tak wygląda troska o życie i zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców. Nic dziwnego, że pan minister Ozdoba wpada w takie rozedrganie, macha rękami, biega i próbuje uniemożliwiać przeprowadzenie konferencji prasowych. Dzisiaj jesteśmy w siedzibie Platformy Obywatelskiej, więc raczej nam to nie grozi, ale rzeczywiście ma czego się bać. Mają czego bać się politycy PiSu, bo są oni umoczeni obiema nogami w mafii śmieciowej. To oni odpowiadają za to, że dzisiaj setki milionów wyprowadzane są ze środków publicznych, a środki, które miały służyć utylizacji odpadów, trafiają do mafii śmieciowej wprost. Pozostaje tylko pytaniem, na które pewnie będziemy mogli odpowiedzieć już po wyborach, jaki udział w tych wyprowadzonych środkach mają politycy PiSu czy osoby z nimi powiązane. Bo trudno uznać, że jest czymś przypadkowym, że mafia śmieciowa dwa razy korzysta na publicznych środkach, którymi dysponuje spółka Skarbu Państwa, a później samorząd i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. To się po prostu nie mieści w głowie, jak można w taki sposób bardować publiczne środki. I później ten sam minister rozdoba mówi, że nie ma pieniędzy na utylizację innych składowisk niebezpiecznych odpadów, jak to w Wołominie, w którym byliśmy przed dwoma dniami. Otóż pieniądze są. Ten sam Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, który utopił 100 milionów w utylizacji tego składowiska Zmysłowic, z której, jak się okazało, niebezpieczne odpady trafiły na pole rolnika w Bieruniu. Ten sam fundusz wydał prawie 900 milionów złotych, uwaga, na docieplenie plebanii kościołów i klasztorów w Polsce. W momencie, w którym mamy co najmniej 400 składów, dziś to mamy potwierdzone, przypuszczamy, że tych składów jest więcej, składowisk nielegalnych, składowisk odpadów niebezpiecznych w Polsce. Bardzo proszę, pani poseł, pani ma na ten temat najświeższe dane. Dziękuję bardzo. Ja chcę tylko dodać do tej kwestii, że jeśli chodzi o niebezpieczne odpady, to za nie odpowiada od początku do końca, do momentu utylizacji. Przewiezienie i transport nie jest utylizacją. Odpowiada wyprodukując odpady. Także ta spółka, skarbu państwa, do dziś odpowiada za to, żeby one były skutecznie zutylizowane, bo nie wykazało, jak można było na publiczne pieniądze zrobić przetarg, nie egzekwując, gdzie one miały trafić. A tego typu odpady muszą trafić tak naprawdę do spalarni odpadów, żeby w bardzo wysokiej temperaturze zostały unieszkodliwione. Tak naprawdę państwa zapłaciło 100 milionów za transport, za przewiezienie i zniknięcie odpadów. Poprosimy o kolejny slajd, tak? Ale o tych odpadach wiemy z nitrochemu, tylko dlatego, że tam ten odpad ma ten charakter, że jest produkowany tylko w jednym firmie w Europie i można prześledzić, skąd się wziął. Ale największym problemem są odpady, których nie widać na żadnych tabelkach. To są odpady, które są transportowane, krążą po Polsce nielegalnie albo korzystają z luk prawnych, które zostały stworzone chyba nie do końca i funkcjonują. Mamy takie wrażenie, że nie do końca przypadkowo. A dlaczego? Dlaczego ten proceder może mieć miejsce? Dlaczego płoną nielegalne składowiska, najczęściej odpadów? Bo mamy brak ze strony PiSu prawdziwej kontroli przemieszczania odpadów. Nie została wprowadzona i wykorzystana skutecznie baza odpadowa, która powinna śledzić każdy odpad i każdą kartę przekazania odpadów. Wtedy nie byłoby problemu znalezienia, gdzie się przemieszczają odpady, do kogo trafiają i wyśledzenia winnych. Nie ma zmian przepisu. One są pozorne. W 2018 roku po serii pożarów na składowiskach czy w magazynach nielegalnych opozycja wymusiła w środku lata zmiany przepisów prawa, które nieco uszczelniły ten system. Na przykład skróciły okres tzw. magazynowania, gdzie nie trzeba spełniać szczelnych kryteriów do roku, mimo że wnosiliśmy, żeby w ogóle zlikwidować to magazynowanie. Ale niestety trwało to tylko dwa lata. Jak tylko temat przycichł, ten rząd ponownie ten okres magazynowania, który jest źródłem przestępstwa, często furtką do przestępstwa, wydłużyła do trzech lat. I to także dla odpadów niebezpiecznych. Mamy pozorne ograniczenia importu. Pani minister Moskwa opowiada, że został ograniczony import odpadów. To on został ograniczony pozornie. Został ograniczony import tylko w celu unieszkodliwienia, czyli do spalarni, tam gdzie to jest kontrolowane i pilnowane i na składowiska np. odpadów niebezpiecznych. Jest także ograniczony m.in. do spalarni import odpadów zmieszanych. Ale cały proceder najgroźniejszy to jest import odpadów, w tym także szkodliwych, które są sprowadzone celem rzekomo dalszego przerobu bądź takiej utylizacji jak w Mirsku, czyli wrzucania do dołu. Gdzie są pieniądze na likwidację bomb ekologicznych bez przerwy obiecywanej. I kto ma tak naprawdę płacić za to, za utylizację tych wyprodukowanych przez jakichś konkretnych producentów, to oni powinni ponosić koszty odpadu. I jak wygląda sprawa finansowania m.in. z KPO. Tu będę się posiłkowała dużym doświadczeniem kolegi, który też w samorządzie przez wiele lat pracował, bo samorządy muszą wykonywać wykonanie zastępczeń, mając na to pieniędzy. Oczywiście w momencie, kiedy trudno ustalić, kto jest właścicielem tych odpadów, bo ci, którzy je tam wywożą, ta mafia śmieciowa dba o to, żeby nie można było znaleźć miejsca, skąd te odpady pochodzą, no wtedy problem spada na tych, którzy tam na miejscu mieszkają, na mieszkańców i samorząd, bo nikt z administracji rządowej nie jest zainteresowany tym, żeby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom. I wtedy samorząd zwraca się oczywiście o pomoc, o pomoc o ośrodki. Mamy przykład niedaleko Warszawy, za Mińskiem, w Kałuszynie, składowiska śmieci, którego utylizacja nielegalnych, niebezpiecznych odpadów ma kosztować 60 mln, a budżet całej wiejskiej gminy wynosi 40 mln, więc wójt musiałby zamknąć wszystkie szkoły i przedszkola w gminie na jakieś 5 lat, żeby mieć środki na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom, więc widać, że samorząd tych pieniędzy nie ma. Ale są miliardy w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i są miliardy w Krajowym Planie Odbudowy, nie mówiąc już o funduszach strukturalnych, które również dla Polski są dostępne w funduszach unijnych, tych funduszach, które przez rząd zostały zablokowane i które nie mogą popłynąć do samorządów, bo rząd upiera się, żeby nie dotrzymać zobowiązania, które sam przed partnerami w Unii Europejskiej złożył. I jeszcze jedna interesująca rzecz. Ukryta lista nielegalnych składowisk. Wiceminister Ozdoba pochwalił się w 2020 roku swoją działalnością jako wiceminister nadzorujący odpady na posiedzeniu Komisji Środowiska, jak to intensywnie działa i podległe mu służby z Inspektoratów Ochrony Środowiska rozjechały się po Polsce i zidentyfikowały miejsca porzuconych odpadów. Wtedy w 2020 roku to było kilkaset. W tej chwili w 2022 roku, jak powiedział rzecznik prasowy Ministerstwa Klimatu, jest to już około 1500 miejsc porzuconych nielegalnych odpadów, z czego szacuje się, że 400 dotyczy odpadów niebezpiecznych. Jednakże kiedy zarówno posłowie z komisji, jak i członkowie, także samorządowcy chcieli zapoznać się z tą listą, żeby wiedzieć, co na ich terenie się dzieje i żeby móc próbować minimalizować tragedię z tego tytułu czy zapobiegać chociażby takim pożarom, okazało się, że ta lista jest tajna. Ta lista jest tajna. Proszę Państwa, od 2020 roku w trybie także uzyskiwania informacji publicznej toczą się postępowania obecnie już przed NSA o udzielenie informacji publicznej w postaci informacji o tym, co nam grozi i gdzie leżą niebezpieczne odpady. Dlaczego to jest tajne? W USA uznało, że to jest informacja publiczna, zebrana przez publiczny organ i należy obywateli z nią zapoznać. Tymczasem Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, agenda rządowa, podczumuje to, że jest to dokument wewnętrzny, tajny i złożyła odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednocześnie na konferencji prasowej, kiedy o tym mówił minister Ozdoba, mówił także o tym, że planowane jest wybudowanie dla utylizacji odpadów niebezpiecznych jednej centralnej państwowej bądź kilku spalarni odpadów niebezpiecznych przez spółki Skarbu Państwa, żeby nikt inny nie zarabiał na utylizacji tych odpadów, bo to jest drogie. Dziś słyszymy już o co najmniej dwóch lokalizacjach planowanych takich spalarni. Jedna na Śląsku w Łaziskach Górnych, gdzie najpierw mówiono, że to ma być spalarni odpadów komunalnych, a druga nomen omen w Ostrołęce. Chociaż ostatnio jakby tak tylnymi drzwiami inwestor zaczyna się wycofywać. Mam pytanie, czy ta tajność tej listy ma jakiś związek z tymi planami spalania, bo nie jest tajemnicą, że większość z tych niebezpiecznych odpadów trzeba będzie spalić. A dzisiaj się szacuje, że z tej grupy 400 to są właśnie te niebezpieczne składowiska. Czy nie chodzi o rynek dla monopolu państwowego? Czy nie jest przypadkiem tak, bo to są poważne obawy, że tym razem to państwo chce zarobić na nielegalnych odpadach? I to jest pytanie, z którym chciałabym się zwrócić do pani minister, do pana premiera, do rządu, do Prawa i Sprawiedliwości. Gdyby państwo usuwało niebezpieczne odpady, nawet monopolizując rynek, byłoby to pół biedy. Najgorsze jest to, że kiedy te odpady są w obrocie państwowym, okazuje się, że lądują na polach rolników, a nie trafiają do utylizacji. Jeszcze jedna informacja, o której w tym kontekście też minister Ozdoba mówił, że ta utylizacja w tych spalarniach, które będą spalarniami spółek Skarbu Państwa, będzie się odbywać na koszt samorządów, a nie koszt państwa. No tak. Nie wiem, czy mieszkańcy Ostrołęki wiedzą, że minister Ozdoba chce zlokalizować spalarnię niebezpiecznych odpadów właśnie w Ostrołęce. Może dzięki tej konferencji się tego dowiedzą, a parlamentarzyści PiSu wyjaśnią, gdzie ma być zlokalizowana ta spalarnia. Ale wracając do rzeczy. Udowodniliśmy bardzo wyraźnie, że ten rząd nie tylko nie walczy z mafią śmieciową. On tworzy parasol ochronny nad mafią śmieciową. A czasami mamy wrażenie, że jest częścią tej mafii śmieciowej. Widać wyraźnie, że ta władza sprzyja temu, by nielegalny obrót niebezpiecznymi odpadami odbywał się w Polsce. Pewnie czerpie z tego korzyści, bo mamy tutaj do czynienia z ogromnymi pieniędzmi. Jak mówią prokuratorzy i policjanci, zysk z obrotu nielegalnymi i niebezpiecznymi odpadami jest większy niż z handlu narkotykami. I tu jest sedno problemu. I odpowiedź na pytanie, dlaczego rząd walczy i walczy z tymi składowiskami, a one płoną i płoną i nie widzimy żadnych efektów. Bardzo prosimy o pytania. Dzień dobry. Anna Dworak, TVP Info. Strona Polska złożyła skargę do Komisji Europejskiej na Niemcy właśnie za te nielegalne śmieci, które trafiły tutaj do Polski. I czy uważają Państwo, że to słuszny krok ze strony rządu, że taką skargę wystosował właśnie do Komisji Europejskiej, żeby Niemcy zabrały te śmieci? Dziękuję. Przed chwilą właśnie... Nie znam treści tej skargi, ale proszę zwrócić uwagę, że wykazaliśmy, że do Polski trafiają legalnie nielegalne śmieci z Niemczech. Za zgodą rządu. Nie wiem, czy nie wygląda rząd śmiesznie, jeśli się okazuje, że wydał pozwolenie na import śmieci, na które teraz skarży się do Komisji Europejskiej. Wykazaliśmy to bardzo wyraźnie, że rząd, agenda rządowa, wydaje pozwolenie na masowy import niebezpiecznych odpadów z Niemiec. One pakowane są wprost do ziemi. Więc myślę, że politycy PiSu stosują tutaj jakiś wybieg, żeby odwrócić uwagę od własnej działalności. Problem w Polsce bierze się z tego, co robią polskie władze, co robi rząd PiSu. To oni odpowiadają za bezpieczeństwo Polaków i jak widać, nie potrafią go zapewnić. Jeśli są drogi, na których można obciążyć właścicieli tych śmieci kosztami ich utylizacji, to trzeba to zrobić. Ale jak widać, to rząd, to PiS jest źródłem tego problemu. Są narzędzia do tego. Jest konwencja bazylejska o przemieszczaniu transgranicznym odpadów. Jest nasza ustawa o transgranicznym przemieszczaniu odpadów. Są dyrektywy europejskie, na mocy których rząd ma wszystkie instrumenty do ścigania sprawców porzuconych czy nielegalnie zdeponowanych odpadów. I to jest kierowane wobec konkretnych producentów i przewożących. To nie rząd sprowadza odpady, jaki on by nie był. Dzień dobry, Katarzyna Mili, poseł Wydarzenia. Ja mam pytanie, może tak dla uporządkowania. Co rząd powinien zrobić, a nie zrobił? Jakie są rozwiązania? Mówiłam o tym przed chwilą pani poseł. Te rozwiązania są, można powiedzieć, da się je zamknąć w kilku punktach. Po pierwsze monitorować, co się dzieje ze śmieciami, zwłaszcza niebezpiecznymi odpadami. To jest obowiązek rządu. System monitorowania odpadów nie działa. To znaczy, że może gdzieś jechać kilkadziesiąt czy kilkaset tirów ze śmieciami i rząd w ogóle nie bada tego, gdzie trafiają te śmieci. W ogóle tego nie nadzoruje. Po drugie jest kwestia nadzoru nad samymi składowiskami śmieci. Tam, gdzie są pozwolenie na składowanie śmieci w odpowiednich warunkach, czy te składowiska działają zgodnie z przepisami prawa, czy są monitorowane. I tutaj mamy do czynienia z taką sytuacją, jak na przykład w Wołominie, gdzie ten skład niebezpiecznych odpadów działa obecnie zgodnie z prawem, bo tam znajdują się niebezpieczne odpady, których tam być nie powinno. A wszystkie służby o tym wiedzą. Od trzech miesiący nikt nawet nie próbował zainstalować tam monitoringu. Tam nie ma psa z kulawą nogą. Nikomu nie interesuje, co się dzieje na tym terenie. Czy z tych beczek te niebezpieczne odpady są spuszczane do rzeki, czy do kanalizacji, czy do gruntu, czy są podpalane. Czasami mam wrażenie, że tej władzy zależy na tym, żeby ktoś te śmieci podpalił, bo wtedy nie mają z tym problemu. Wtedy nie ma problemu. Mafia śmieciowa, bo dowody, przestępstw są zniszczone. Nie ma problemu. Rząd, bo nie trzeba tego pilnować, nie trzeba tego rozliczać. Oni zachowują się, jak gdyby chcieli w tej sprawie nic kompletnie nie zrobić, bo te pieniądze, przecież one mają zupełnie inne przeznaczenie. Oni mają pomysły, na co wydać fundusze, które powinny służyć ochronie środowiska. I to są pomysły nie mające nic wspólnego z ochroną środowiska. 40 milionów na dzieła ojca Tadeusza Rydzyka w Toruniu na przykład. Tam trafiają fundusze unijne. Mówiliśmy o tych konkretnych rozwiązaniach. Pani minister, pani poseł ma ogromną wiedzę na ten temat. Pisaliśmy w tej sprawie projekty ustaw, zgłaszaliśmy poprawki, ale niestety rządzący dzisiaj nie są tym zainteresowani. Gwarantujemy, że w momencie, w którym nowy rząd powstanie i zajmie się rzeczowo problemem mafii śmieciowej, te sprawy będą regulowane i przede wszystkim nie będzie dochodziło do tego, że mafia śmieciowa jest bezkarna. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, kiedy prokurator, który nadzorował na Śląsku walkę z mafią śmieciową, został od tej spraw odsunięty, mimo że miał ogromne sukcesy i postawił 30 osób przed ławą oskarżonych. Koordynacją się już nie zajmuje kwestii walki z mafią śmieciową w tym regionie. Może dlatego, że był zbyt skuteczny. Tego rodzaju działania są po prostu niedopuszczalne. Państwo musi być poważne, musi być odpowiedzialne i musi stać za ludźmi, którzy walczą z mafią śmieciową, bo bardzo często pojawiają się pogróżki pod adresem osób, które z tą mafią śmieciową walczą. Są pogróżki dotyczące ich życia, życia ich bliskich, ich dzieci. No a widzimy, czym zajmują się ministrowie. Bieganiem po konferencjach prasowych i zagłuszaniem tego, co mówimy o tym, na czym polega prawdziwy problem. Przede wszystkim, że mamy ujawnienia informacji właśnie o tych nielegalnych, wykrytych składowiskach przez organ rządowy, tak żeby obywatele byli powiadomieni i żeby mogli współuczestniczyć w ochronie, także ochronie środowiska. My mamy w tej chwili przez parlament, przechodzi ekspresowym tempem, kolejna, kolejna ustawa, która pozbawia podmiotowości obywateli i samorządy. Już niedługo nie będziemy mogli nic powiedzieć w sprawach dotyczących nas osobiście, ale przede wszystkim naszego otoczenia, naszego zdrowia, naszego życia i także przyrody wokół. Bardzo prosimy. Dzień dobry, Jakub Krzyżak, Wiadomości Telewizja Polska. Ja chciałem zapytać trochę, nie w temacie konferencji, o Bogusława Sonika, który odchodzi z klubu Koalicji Obywatelskiej. Dlaczego, o czym to świadczy, czy będą następni, którzy szykują się do odejścia, czy mają Państwo wiedzę na ten temat? Pan poseł Sonik już od dłuższego czasu nie brał udziału w pracach klubu. Głosował inaczej niż rekomendacje klubowe. To jest fakt powszechnie znany. Rozumiem, że chce swoją przyszłość polityczną wiązać z jakąś inną formacją. ... ... ...