Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: Ujawniła, komu PiS odebrał prawa wyborcze

Koalicja Obywatelska: Ujawniła, komu PiS odebrał prawa wyborcze

Koalicja Obywatelska na konferencji w Gdańsku mówiła, że PiS odebrał część praw wyborczych, krytykując zmiany w kodeksie wyborczym i ograniczenia w głosowaniu korespondencyjnym. Mówcy wskazali, że skutki restrykcji dotykają marynarzy, osób tymczasowo niezdolnych do ruchu oraz wyborców przebywających za granicą.

Przebieg zmian w prawie wyborczym


W wystąpieniu przypomniano, że w 2011 roku wprowadzono częściową możliwość głosowania korespondencyjnego, a w 2014 roku powszechne głosowanie korespondencyjne. Następnie wskazano, że PiS zniosło tę powszechność i wprowadziło ograniczenia, a jedyna próba powszechnego głosowania korespondencyjnego przy okazji wyborów prezydenckich nie powiodła się i kosztowała 70 milionów złotych.

Kogo dotknęły ograniczenia


Koalicja zwróciła uwagę na marynarzy — w poprzednich wyborach na statkach głosowało 173 marynarzy, podczas gdy szacuje się w Polsce 40–60 tys. marynarzy, z których połowa może być w czasie wyborów na morzu, co oznacza utratę prawa głosu dla 20–30 tys. osób. Podkreślono też, że ograniczenie głosowania korespondencyjnego tylko do osób powyżej 60. roku życia i osób z niepełnosprawnościami wyklucza osoby tymczasowo niesprawne, np. po operacjach, dla których koszty dojazdu do lokalu (ok. 400–500 zł) stanowią barierę.

Problemy organizacyjne za granicą


Mówcy zwrócili uwagę, że nie ma jeszcze ostatecznych decyzji, gdzie zlokalizowane będą lokale wyborcze za granicą. Zasygnalizowano problem proponowanych lokalizacji w parafiach, co budzi wątpliwości o zachowanie standardów świeckiego państwa i rozdziału Kościoła od państwa. Koalicja apelowała o przyjrzenie się projektowi rozporządzenia i możliwości wykorzystania innych, neutralnych miejsc.

Obywatelska kontrola wyborów


W odpowiedzi na przewidywane problemy Koalicja poinformowała o organizacji obywatelskiej kontroli wyborów — prawie 62 tys. osób zgłosiło chęć pilnowania wyborów. Zaznaczono jednocześnie krytykę zmian regulujących prawo do zgłaszania obserwatorów i członków komisji, które zdaniem mówców ograniczyły udział obywateli, wskazując, że dziś prawo do zgłaszania mają jedynie komitety polityczne i komisarz z nadania PiS.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam Państwa serdecznie na konferencji prasowej w Gdańsku. Razem ze mną jest posłanka Barbara Nowacka oraz pan mecenas Marek Kanawka, który na co dzień zajmuje się i pomaga nam w kwestiach prawa wyborczego. Jak Państwo wiedzą, to prawo wyborcze, sam kodeks wyborczy w ostatnim czasie wielokrotnie było zmieniane. Było zmieniane również z takim brakiem szacunku do konstytucji, z brakiem szacunku do ludzi, którzy biorą udział w wyborach i te zmiany w prawie na przestrzeni ostatnich 8 lat wiele zmieniły, jeśli chodzi o możliwość udziału w głosowaniu i wielu Polkom i Polakom to prawo do głosowania po prostu odebrano. Pierwszą grupą, przepraszam, jeszcze może przypomnę tę historię. W 2011 roku Platforma Obywatelska wprowadziła częściową możliwość głosowania korespondencyjnego, częściową, bo między innymi dla osób niepełnosprawnych, natomiast w 2014 roku wprowadziliśmy powszechną możliwość udziału w głosowaniu właśnie korespondencyjnie. I co się stało? No oczywiście, tak jak w wielu kwestiach, Prawo i Sprawiedliwość postanowiło utrudnić życie obywatelkom i obywatelom naszego kraju i zniosło tę powszechną możliwość głosowania korespondencyjnego. To głosowanie korespondencyjne pojawiło się tylko raz, pojawiło się tylko wtedy, kiedy Prawo i Sprawiedliwość wyczuło szansę na tym, żeby zbić jakiś interes, zbić interes taki finansowy, zbić interes polityczny, czyli przy okazji wyborów prezydenckich. Nie muszę Państwu przypominać, że tamte wybory korespondencyjne, które się nie odbyły, kosztowały obywatelki i obywateli naszego kraju 70 milionów złotych. 70 milionów złotych poszło do kosza. To była tylko ta jedyna sytuacja, w której Prawo i Sprawiedliwość postanowiło to głosowanie, powszechne głosowanie korespondencyjne w ten nieudolny sposób przeprowadzić. I dzisiaj mamy taką sytuację, że powszechnego głosowania korespondencyjnego nie ma i w związku z tym są liczne grupy, które po prostu nie wezmą udziału w tych głosowaniach. Pierwszą taką grupą to są marynarze. To są marynarze, którzy, jak Państwo wiedzą, przemysł stoczniowy, przemysł morski, polskich jednostek. Dzisiaj tak naprawdę jest niewiele. W poprzednich wyborach do Sejmu na statkach wzięło udział w wyborach z 173 marynarzy, podczas gdy w Polsce mamy marynarzy szacuje się od 40 do 60 tysięcy. Zakładając, że połowa z nich w trakcie wyborów jest na morzu, odbieramy, czy PiS odebrał możliwość głosowania 20 do 30 tysiącom osób. I to jest ta pierwsza grupa i to jest ta pierwsza sytuacja, o której będziemy głośno mówić, a o kolejnej opowie Pani posłanka Barbara Nowacka. Dziękuję. Szanowni Państwo, głosowanie korespondencyjne to też pewien cywilizacyjny powoli standard i PiS wycofał się z niego pewno dlatego, że nie za bardzo umieli tutaj coś zyskać albo ukraść coś i zarobić na tym. Dlatego ograniczyli to głosowanie bardzo. Ograniczyli je do prawa do głosowania korespondencyjnego osobom, które mają więcej niż 60 lat lub osobom z niepełnosprawnościami. Co na przykład oznacza, że osoby, które chwilowo mają ograniczoną mobilność, na przykład są po operacjach, ale są w domach, nie będą mogły wziąć udziału w głosowaniu. Musieliby zamówić serwis, dostawę medyczną, pomoc medyczną, która by ich zawiozła do lekarza, to kosztuje do głosowania i to kosztuje około 400-500 zł za sam akt wyborczy. To już jest wykluczenie osób, które są po prostu z jakiś powodów przez czas dłuższy uziemione. My dostajemy te sygnały, po prostu piszą do nas ludzie, którzy mówią chcieliśmy wziąć udział w wyborach. Złamałam nogę, nie będę w stanie się ruszać, bo skomplikowana jest operacja, mieszkam na piątym piętrze, nie mam jak dostać się do lokalu wyborczego. Gdyby było głosowanie korespondencyjne, mogłabym wziąć udział. To są też ludzie, którzy mieszkają i pracują za granicą, a nie pracują w tych miastach, w których lokale wyborcy za granicą będą otwierane. To bardzo często bardzo duży koszt, szczególnie kiedy jest do przemierzenia wiele kilometrów i trzeba dodatkowo zapłacić za dojazd. Oni też mogliby skorzystać z głosowania korespondencyjnego i ci, którzy pracują czasowo i ci, którzy wyjeżdżają chociażby się uczyć i ci, którzy wyjeżdżają nawet wakacyjnie. Ale to dla PiSu okazało się też pretekstem do odrzucenia kolejnych grup wyborców. My uważnie przyglądamy się też, jak przebiega proces głosowania za granicą. Na razie nie ma jeszcze gotowej decyzji, gdzie te lokale wyborcze za granicą będą. Jest projekt rozporządzenia, natomiast na dzisiaj wyborca, który mieszka w Hiszpanii, we Francji, Austrii czy gdziekolwiek indziej, jeszcze nie ma pewności, gdzie będzie to głosowanie. To co się już pojawiło, to na przykład okazuje się, że bardzo często te lokale wyborcze będą usytuowane w parafiach. Jeżeli rozmawiamy o świeckim państwie, to naprawdę jest tyle innych miejsc, gdzie nawet samorządy lokalne mogą bezpłatnie użyczyć państwu polskiemu miejsca do głosowania, a z jakichś powodów PiS wybiera, że koniecznie będą to parafie. Zachęcam do przyjrzenia się propozycji rozporządzenia, jak to głosowanie ma wyglądać. I zadajemy sobie pytanie, na ile zachowuje to standardy świeckiego państwa i rozdziału Kościół od państwa, jeżeli proponuje się głosowanie osobom mieszkającym za granicą wyłącznie na plebaniach, w parafiach. My, wiedząc, że będą kłopoty, zorganizowaliśmy obywatelską kontrolę wyborów. W tej chwili mamy zapisane prawie 62 tys. osób chętnych do pilnowania wyborów. Zapraszaliśmy też ludzi, którzy są gotowi pilnować tych wyborów za granicą i tutaj też mamy bardzo dużo zgłoszeń i szczególnie w tych większych miastach już jest pewność, że będzie chociaż jedna osoba z naszego komitetu, z Komitetu Koalicji Obywatelskiej. Przypominamy też, że PiS również te prawo obywateli do kontrolowania wyborów znacznie ograniczył. Dawniej było tak, że właściwie każdy mógł zgłosić się, pilnować wyborów. To prawo do zgłaszania swoich obserwatorów, członków komisji miały chociażby samorządy. Dzisiaj mają komitety polityczne oraz komisarz, a komisarz jest z nadania PiS-owskiego. Więc tutaj bardzo mocno ograniczono możliwości obywateli do pilnowania wyborów, ale my bardzo dziękujemy tym wszystkim osobom, które zgłosiły się, które powiedziały, że przypilnują z nami wyborów. To wielka zasługa Sławomira Nitrasa, który te osoby zaprosił, zmobilizował i Donalda Tuska, który też doskonale wiedział, że trzeba patrzeć władzy na ręce. O innych nieprawidłowościach też będziemy mówić i będziemy pilnować, żeby jak najwięcej osób mogło wziąć udział w tym święcie demokracji, które również próbują nam ukraść. Poprosimy o zabranie głosu pana mecenasa Marka Kanarka. W nawiązaniu do wypowiedzi pani poseł Pumaszki chciałabym pokazać ogromny absurd, jaki funkcjonuje w kodeksie wyborczym. Na statkach polskich, popływających pod polską banderą, zarejestrowanym tutaj w Polsce, warunkiem, żeby można było powołać obwodową komisję wyborczą, jest co najmniej 15 marynarzy zgłaszających chęć do głosowania. Ale, i to jest bardzo ważna rzecz, kapitanem tej jednostki musi być obywatel Polski. Więc jeżeli jednostka polska z marynarzami polskimi, ale będzie dowodzona przez kapitana na przykład niemieckiego, to niestety tutaj już obwodu nie będzie można utworzyć i dalej ci ludzie będą pozbawieni czynnego prawa wyborczego. W kodeksie jest jeszcze wiele różnych sytuacji, które budzą poważne wątpliwości. To jest kwestia pozbawienia ludzi, którzy są ubezwłasnowolnieni całkowicie bądź częściowo decyzjami, postanowieniami sądu prawomocnymi. Jak nie ma wątpliwości co do osób pozbawionych całkowicie ubezwłasnowolnionych, tak przy częściowym ubezwłasnowolnieniu, gdzie wspomaga ich tylko kurator, jest to poważne ograniczenie praw obywatelskich zwykłego, normalnego obywatela. Bardzo dziękujemy. Jeszcze mamy też wiele pozycji. Po pierwsze chcieliśmy powiedzieć, że my te przepisy po prostu zmienimy, że nie może być tak, że obywatele są pozbawieni, znaczna ich część, chociażby przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy marynarzy albo osoby chore, my to przywrócimy dobrze funkcjonujące prawo do głosowania korespondencyjnego. Żyjemy w XXI wieku, nie ma powodu, żeby nie ufać ludziom i żeby zakładać, że głosowanie korespondencyjne może być nieuczciwe. Patrząc na to, co się działo przy wyborach prezydenckich, mamy doświadczenie, kto i dlaczego oszukiwał przy wyborach i naprawdę nie byli to zwykli obywatele. To była władza, która bała się przegranej Andrzeja Dudy. Wiemy, czy pytania Państwo mają do tematu konferencji? W tym żyłacie nie, dosyć sporo innych pytań, także nie ma. To indywidualnie można zrobić. Dziękujemy bardzo.