Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Robert Kosmalski: Rodzina zmuszona opuścić dom w 30 dni

Robert Kosmalski: Rodzina zmuszona opuścić dom w 30 dni

Robert Kosmalski opisał na konferencji, że urzędnicza decyzja zmusiła jego rodzinę do opuszczenia domu w ciągu 30 dni i skrytykował sposób wyceny oraz brak negocjacji. Posłanka Barbara Nowacka zapowiedziała interwencję u wojewody i premiera oraz domagała się sprawiedliwości i odpowiednich rekompensat.

Najważniejsze ustalenia


Za budynkiem przebiega planowana obwodnica metropolitalna, która wymaga inwestycji, ale decyzja urzędowa spowodowała, że rodzina Kosmalskich musiała wyprowadzić się w 30 dni. Wycena przedstawiona przez urząd wynosiła około 631 tysięcy, odpowiedź na odwołanie przyszła po czterech miesiącach, a koszty przeprowadzki są szacowane na około 36 tysięcy złotych.

Doświadczenia rodziny Kosmalskich


Robert Kosmalski relacjonował przebieg postępowania jako odhumanizowany, bez rozmów o kosztach i bez negocjacji. Podkreślił, że dom był wykończony i wyposażony, a operat został sporządzony po zburzeniu, bez udziału rodziny i bez gwarancji pokrycia nakładów poniesionych na inwestycję życia.

Rola wojewody i premiera


Posłanka Nowacka wskazała, że wojewoda, który jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości do Senatu, nie znalazł czasu na spotkanie ani negocjacje, a premier jako delegujący wojewodę również zostanie wezwany do działania. Zapowiedziano zwrócenie się do wszystkich możliwych urzędów w sprawie rekompensat i wyjaśnień.

Żądania i konsekwencje


Mówcy domagali się sprawiedliwych procedur, realnych rekompensat i gwarancji bezpieczeństwa dla rodzin dotkniętych inwestycją. Zapowiedziano nagłośnienie bezduszności urzędniczej i apel o to, by inwestycje drogowe nie odbywały się kosztem poczucia bezpieczeństwa mieszkańców.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, witam Państwa na konferencji prasowej, razem ze mną jest posłanka Nowacka, posłanka Barbara Nowacka oraz pan Robert Kosmala, który, przepraszam, pan Robert Kosmalski, który do niedawna mieszkał razem z rodziną, żoną, dwójką dzieci w tym domu. Ten dom znajdował się za naszymi plecami i urzędnicza bezduszność sprawiła, że pan Robert razem z rodziną musiał się wyprowadzić w ciągu 30 dni z tego domu. Za nami będzie przebiegała obwodnica metropolitalna, droga, której tutaj wszyscy na Pomorzu, zwłaszcza na Pomorzu, potrzebujemy. Ale konieczność inwestycji, konieczność budowy drogi nie oznacza, że to musi się odbywać na niegodnych warunkach, to musi się odbywać na warunkach, które po prostu uderzają w bezpieczeństwo, w poczucie bezpieczeństwa polskich rodzin. Ja za chwilę oddam głos panu Robertowi, który opowie o tym, co go spotkało. W tej sprawie kluczowe jest to, że inwestycja, która jest, tak jak powiedziałam, ważna tutaj na Pomorzu, sprawiła, że w ciągu 30 dni, bez tak naprawdę odpowiedniego wyprzedzenia, bez odpowiedniej rekompensaty, bez dania gwarancji, że wszystkie nakłady poniesione na inwestycje życia, dom, miejsce, w którym każdy powinien się czuć bezpiecznie, jeśli buduje dom, powinien się tam czuć bezpiecznie, powinien mieć poczucie, że pieniądze, które włożył, że to, co zainwestował, nawet jeśli będzie konieczność, żeby przeprowadzić w danym miejscu inwestycje, że to wszystko zostanie zburzone, a rodzina będzie miała poczucie, że po prostu będzie potraktowana nie fair. Coś takiego nie powinno mieć miejsca i my będziemy chcieli pokazać tę bezduszność urzędniczą. Udamy się również do wszystkich urzędów, możliwych urzędów, w pierwszej kolejności do pana wojewody, który nie znalazł czasu na to, żeby z państwem porozmawiać. Pan Robert Kosmalski zwracał się do wojewody pomorskiego o spotkanie, o negocjacje w sprawie tego, jak ma wyglądać przeprowadzka, jak mają wyglądać rekompensaty za wyburzony dom. Pan wojewoda jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości do Senatu, zajmuje się kampanią wyborczą, zajmuje się polityką, a nie tym, żeby pomagać ludziom w imieniu rządu. To obciąża i pana wojewodę, to obciąża premiera, bo premier deleguje wojewodę i to wojewoda jest przedstawicielem rządu w terenie. I my będziemy w pierwszej kolejności od pana wojewody, ale także od premiera Morawieckiego domagali się sprawiedliwości dla rodziny państwa kosmalskich. Panie Robercie, oddaję panu głos. Bardzo proszę. Dziękuję bardzo. Witam serdecznie. Też przyznam szczerze, że bardzo trudno się wraca do tego miejsca. Dziękuję za interesowanie, bo powiem szczerze, że rozsyłałem monity i list otwarty do różnych instytucji, do różnych organizacji, również do Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i do różnych przedstawicieli partii. Panie się do mnie odezwały, za to bardzo dziękuję za tą interwencję. Powiem pokrótce, jak wygląda ta sytuacja. Nie będę chodził w szczegóły i mówił o tym, jak wyglądał sam proces, on był bardzo trudny, odhumanizowany. Nikt się nas nie pytał, skąd mamy mieć pieniądze na przeprowadzkę. Powiem tylko o tyle, że na dzień dzisiejszy te koszty są w granicach 36 tysięcy i to spotyka wszystkich, którzy się spotykają, bo muszą się za coś przeprowadzić. Muszą mieć za co się przeprowadzić i gdzie się przeprowadzić. Nikt nie pyta się, czy ma się czas, co się zrobić z dziećmi w tym czasie, co się robi z tym miejscem. Ale kiedy już przychodzi ten moment, kiedy to wszystko mija, kiedy trzeba poddać się, ja musiałem się poddać jakiemuś tam leczeniu wspomagającemu, bo tak naprawdę zabranie domu i musimy pamiętać o tym, że nie z naszej winy, to jakby nie my ozabiegaliśmy o tą drogę. Jesteśmy jak najbardziej ludźmi, którzy wiedzą, jak bardzo żyjąc w Trójmieście, jak bardzo ta owodnica jest potrzebna. I na pewno nie mamy, nie chcieliśmy nigdy stawać na drodze tej inwestycji. Ale jeżeli ja jestem zobligowany do, czy moja rodzina jest zobligowana do przestrzegania pewnych zasad i pewnych terminów, które są przedstawiane w specustawie, a po stronie państwa, czy po stronie wojewody można powiedzieć, który jest reprezentantem państwa, absolutnie nie ma żadnego przestrzegania tym. Wycena została wykonana naszego budynku po zburzeniu. Więc nie muszę mówić, jakiej jakości jest to operat, kiedy ktoś, który gdzie ja powinienem być przy tym, powinniśmy porozmawiać z osobą, która robi tą wycenę, to tak naprawdę odbyło się to kompletnie poza nami. 30 dni na utrzymanie tak naprawdę wyceny otrzymaliśmy w marcu. Jak dzwonił do mnie pełnomocnik, to mi powiedział najpierw usiąć, bo powiedział, że nawet w swoim okresie nie widział tak zaniżonej wyceny, która opiewała na 631 tysięcy z hakiem i powiem szczerze, to było coś, z czym trudno było sobie poradzić, że dom, który tutaj widzimy, trzeba też powiedzieć, że on został oddany w stanie takim poklucz, z wyposażonymi łazienkami wykończonymi, z kuchnią, z lodówką, bo wszystko, co jest w zabudowie, musi zostać w takim domu gotowymi podłogami. I teraz, ok, każdy ma z nas prawo się odwołać, myśmy się odwoływali od tej decyzji. W ciągu oczywiście 14 dni, ale odpowiedź dostaliśmy w ciągu 4 miesięcy. Tak naprawdę około 15 lipca dostaliśmy odpowiedź i wszystkie nasze prośby były odrzucone. Na prośbę przez pełnomocnika została moja prośba o to, żeby się spotkać, porozmawiać, może ponegocjować, znajdźmy jakieś wspólne rozwiązania, bo to nie chodzi o to, żeby się obrażać na siebie i żeby za wszelką cenę doprowadzić do jakikolwiek kłótni, tylko tak naprawdę ja jako mężczyzna, jako człowiek, który jest odpowiedzialny za swoją rodzinę, przede wszystkim chcę odzyskać bezpieczeństwo tego domu. Jak się nie ma domu, to się nie ma tego bezpieczeństwa. I teraz nie ma kompletnie takiej ochoty, nie było takich odpowiedzi, wręcz była taka, że nie spotykamy, nie rozmawiamy. Operat, który jest przedstawiony przez wojewodę, jest zupełnie wiążący i nie będą na ten temat rozmawiali. My oczywiście zrobiliśmy wcześniej swój operat i ta kwota jest zupełnie inna. Ja sobie policzyłem tak na wstępie, tak bardzo szybko, pokażę Państwu. Biorąc oferty na taki sam dom i na takie samo wyposażenie tego domu, tak naprawdę, kwota wychodzi mi 1,2 mln zł, w zderzeniu na 620, które zostało wyliczone. To znaczy, że po 35 latach pracy, odkładania każdej złotówki w dom, spełniania swojego marzenia, ten dom miał 8 lat, on nie był stary, po każdej złotówki, którą żeśmy tam włożyli, każdy czas, energię, pielęgnowanie tego ogrodu i tych wszystkich 860 nasadzeń, zostaliśmy w ten sposób potraktowani, że nasza oferta, która została, nasza wycona, która została przysłona, została kompletnie odrzucona, że jest niezasadna. Ja nie mam innej możliwości zadania pytania, czy złożenia propozycji Panu Wojewody, więc teraz za pośrednictwem Pań i mediów społecznościowych mogę ewentualnie powiedzieć, Panie Wojewodo, ja naprawdę nie potrzebuję tych pieniędzy. To one mi nie są do niczego potrzebne. To czy to będzie 600, czy to będzie 1,2 mln, czy 8, to dla mnie jest kompletnie nieistotne. Proszę Panie Wojewodo, w takim razie usiądźmy razem, określmy cyrklem promień od tego miejsca 10 km, wybierzemy działkę i Pan dysponując tymi środkami zrobi coś niemożliwego, być może, ale za te pieniądze może zleca Pan różne inwestycje. Proszę zlecić budowę takiego samego domu, tak samo go wyposażyć, proszę zrobić nasadzenia, wyrównanie tej trawy, pielęgnację, położenia podłóg, wykończenia łazienek. Ja naprawdę nie chcę ani złotówki z tego. To jest taka propozycja, którą ja zadaję Panu oficjalnie, bo nie mam innej możliwości, żeby Pan... i będę liczył na odpowiedź, bo to jest sprawa dla mnie istotna, bo my się teraz tułamy. Gdzie jest ta bezpieczeństwo, gdzie jest ta bezpieczna przyszłość mojej rodziny? W którym miejscu? Że jesteśmy teraz zdani na to, że już tak naprawdę wyzbyliśmy się oszczędności, bo koszty, które podnieśliśmy już 36 tysięcy, i w przypadku, kiedy będzie trzeba pójść do sądu, nadal będziemy z niczym, wtedy w ogóle GDK przestanie płacić nam za wynajem i zostaniemy bez środków, bez środków tak naprawdę, bo ja muszę spłacić 5% takiego wadium do sądu, to jest 36 tysięcy roszczenia. Skąd ja mam wziąć na to pieniądze? Może to jest taki sposób, że w ten sposób są namawiani ludzie, czy postawieni przed sytuacją, że ich na to nie stać, i wtedy biorą to, co im się oferuje, bez jakiegoś sposobu negocjacji. No to tak nie powinno być wyglądać. Dlaczego ja mam, dlaczego moja rodzina ma kompletnie zmienić sposób życia, mieszkania, tylko i wyłącznie dlatego, że idzie droga, tylko dlatego, że ktoś chce zrobić inwestycję ważną. Ale dlaczego kosztem mnie i wszystkich innych ludzi, kosztem mojej rodziny? Dlaczego my za to wszystko musimy ponosić koszty tej całej operacji? Nie wiem, no, jest minister sprawiedliwości. Czy to jest sprawiedliwe, według pana, panie ministrze sprawiedliwości, że to tak wygląda? Ma pan fundusz dla ofiar, dla wszelakich ofiar? Może pan pożyczy mi tych pieniędzy, albo w jakiś sposób mi to, nie wiem, bezwrotnej pożyczki. Czy myśmy się zastanawiali nad inną możliwością? Tak, zastanawialiśmy się nad inną możliwością. Sprawdzaliśmy kredyt, czy możemy wziąć, żeby tę budowę już jak najszybciej rozpocząć. I sprawdzaliśmy koszty tego wszystkiego kredytu. Ten kredyt tak naprawdę, to musiałbym się liczyć z kosztem 5 tysięcy, 3 tysiące za wynajem, plus czas na pilnowanie i zrobienie tego wszystkiego. Kogo dzisiaj stać na to, żeby wyciągnąć z budżetu domowego, na przykład 8 tysięcy, żeby budować dom i czekać na to, jak się sytuacja rozwinie? No, ja niestety, no, nie mam znajomych, czy nie pracuję w spółkach Skarbu Państwa, albo nie zasiadam w różnych zarządach, żebym miał kilka dochodów. Pracuję w firmie, pracuję ciężko w tej firmie. Wbrew pozorom firma mnie moja bardziej wspiera, czy wspierała mnie, wspiera mnie cały czas w tych dokonaniach moich. Moi koledzy mnie zastępują w sytuacji właśnie takich, że muszę walczyć, muszę walczyć o swoje. Nie ukrywam, że też powiedziałem, że czytając i do tego wszystkiego się odstosowując, tutaj mam też pytanie, tak naprawdę, do Pana Prezydenta. To jest najwyższy urzędnik państwowy, który jest i który oglądałem, bo to jest bardzo ważne wydarzenie w Polsce, kiedy jest zaprzysiężony. I on tam składa przyrzeczenie o tym, że będzie pilnował wypełniania postanowień Konstytucji i praw obywatelskich. Ja przygotowałem sobie tylko tak bardzo pokrótce to, co chciałbym się pytać. Panie Prezydencie, jak ta sytuacja się ma do artykułu drugiego Konstytucji? Siódmego albo osiemnastego. Przeczytam. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodziny, macierzyństwo i rodzice znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej. W jaki sposób się opiekujecie teraz mną? Czy ktoś w ogóle się spytał, jak sobie radzimy? Czy mamy na to pieniądze? Jak sobie, gdzie się podziejemy? Może się tak skończyć, że ja zachoruję, zachoruje moja żona, nie wiem, zginę w wypadku samochodowym. Mogę stracić pracę. To znaczy, że co? Jedyną pomoc, jaka będzie, że będziemy bezdomni, że zostanie nam, nie wiem, wprowadzenie się do wojewody, do urzędu i tam będziemy mieszkali, a pomoc społeczna zabierze nam córkę, która ma 11 lat. To będzie ta pomoc? To jest ta troska, żeby rodzina była skupiona? Podsumowałbym to w taki bardzo krótki sposób. Naprawdę nie trzeba kataklizmu, nie trzeba po prostu wichury, powodzi, wojny. Wystarczy tylko i wyłącznie, żeby państwo robiło inwestycje i użyło specustawy, żeby zrujnować taką rodzinę jak naszą. Bo zrujnowali nas. Bo ja mogłem myśleć o wakacjach, mogłem myśleć o przyszłości, o tym, co chcę zrobić, o planach, a teraz tylko myślimy, co będzie jutro. Co nam odpowie wojewodo na nasze pismo? Za co ja wybuduję dom? To jest po prostu... Straciliśmy najbardziej, najbardziej istotną rzecz, którą jest poczucie bezpieczeństwa w tym kraju. I tak naprawdę, jak słuchałem też orędzia polityków i pani marszałek, która mówi, i że tylko obecny rząd w tym układzie gwarantuje bezpieczną przyszłość Polaków, no to ja bym chciał uzyskać odpowiedź. Gdzie tu jest moja bezpieczna przyszłość? Jak ja mam patrzeć na tą bezpieczną przyszłość do przodu? To znaczy, że ja mogę coś zaplanować? Czy muszę cały czas walczyć o coś, co zabraliśmy? Gdybym ten dom sprzedawał, to mógłbym wystawić za niego cenę, mógłbym negocjować, z kim jest jakieś porozumienie. A tutaj dostaję decyzję i jest po prostu muszę ten dom opuścić, on jest zburzony i muszę się tak naprawdę zgodzić lub nie muszę się na to oczywiście zgodzić, ale ponosząc koszty, gdzie jest to zabezpieczenie tych wszystkich rzeczy? Jest jeszcze paragraf artykuł 30, 32 i 64. Każdy ma prawo do własności, to jest tylko początek. Panie Prezydencie, jeżeli, dlaczego ja do Pana mówię? W bardzo prosty, to jest w bardzo prostej linii. Dostałem odpowiedź jedną z nielicznych, z nielicznych urzędów od Rzecznika Praw Obywatelskich. Napisał do mnie na tą rzecz, którą mu opisałem. Opisuje, jakie przysługują mi prawa, gdzie się mogę odwołać, ale użył tutaj takiego sformułowania bezpośrednio do mnie, go krótko zacytuję. Jednocześnie wyjaśniał, że Rzecznik Praw Obywatelskich ma świadomość, że różnego rodzaju tak zwane specustrawy infrastrukturalne godzą w konstytucyjne prawa i wolności w sposób nieproporcjonalny do celów, jakie realizują. Co jeszcze trzeba więcej zrobić, żeby zauważyć ten problem? Za chwilę ten problem będzie dotyczył innych ludzi, w innych miejscach. Słyszymy o CPK i o innych. I ci sami, wszyscy ludzie będą w takiej samej sytuacji, jak my. To jest tak odhumanizowane i tak nie myślimy o tym, że jak słyszę o tym, że rodzina jest najważniejsza, a tak naprawdę jesteśmy pozostawieni sami sobie, że czasami człowiek się załamuje, że nie chce mu się wstać rano, bo nie wie, co go będzie czekało. To jest takim bardzo dużym skrócie. Ja oczywiście nie będę opowiadał o szczegółach. Pani Agnieszka obiecała mi, że... Tak, u nas wszystkie szczegóły pod transmisją będą podpięte. Ja bardzo się też cieszę i chciałem podziękować mediom społecznym za uwagę. Chciałem podziękować mediom regionalnym, jak Kaszubskie, jak Kaszuby Info, wyborcza.pl, to one też spowodowały trochę, że ta sytuacja jest nagłośniona i nie wiem, ja mogę tylko jedynie co obiecać, że rodzina jest dla mnie najważniejsza i naprawdę będę walczył do końca, bo ja mam takie wrażenie, że moje prawa człowieka, prawa rodziny i prawa obywatela kompletnie nie są respektowane w tej sytuacji. W tych artykułach jest wszystko ze szczegółami opisane. Pani Agnieszka obiecała, że zamieści na swojej stronie. Każdy z Państwa będzie mógł przeczytać, jak to się odbywało wcześniej i zobaczyć jak to wygląda. Bardzo dziękujemy Panie Robercie i posłanka Barbara Nowacka. Dziękuję bardzo i taką mam smutną refleksję, że ten Pana przypadek jest drastyczny, ale nie jest Pan niestety jedyny. Szli do władzy z hasłem będziemy słuchać. Okazuje się, że jedyne co robią to podsłuchują, ale ludzi nie słuchają. Ludzi, którzy stają na drodze inwestycji. Pan Robert mówi inwestycja jest dobra, słuszna, tylko czemu nikt z nami nie rozmawiał? Czemu dowiadują się, że mają 30 dni na wyprowadzkę? Przecież inwestycja, jej przebieg był znany od dawna. Co szkodziło ministrom? Przyjść się po prostu spotkać, porozmawiać z ludźmi, wycenić najpierw, zanim zaczęto wyburzać. Bardzo złego coś się dzieje w państwie, które ponad człowieka, jego prawa, jego przyszłość, jego życie i bezpieczeństwo stawia interes, który tak naprawdę nie jest nawet interesem nas wszystkich. Dlatego, że ta sama droga mogłaby powstać w pewnym konsensusie społecznym. Ludzie by się wyprowadzali, mieliby godne odszkodowania i gdzie indziej układali sobie życie. Tak są, zrujnowani finansowo i w wielkim stresie. W sobotę spotykałam się z mieszkańcami miejscowości Brzeziny, pod Łodzią, tam, gdzie ma przebiegać kolej szybka, czyli CPK, dojazd do CPK. Tam sytuacja jest właściwie analogiczna. Rodzina dowiedziała się przypadkiem trochę, że przez ich dom będą przebiegały tory. Z nimi nikt nie rozmawia. Reklamuje się w czasie takiego szału kampanijnego pan minister Buda, ale do ludzi nie przyjdzie. Przecież tutaj też minister Chorała, tak zaangażowany w CPK, tutaj, niedaleko w Bolszewie, robił pikniki, nie wiadomo za ile, i nie miał czasu spotkać się z ludźmi. Robi pikniki dotyczące CPK i nie spotyka się z ludźmi, którzy są ofiarami CPK. Tutaj wojewoda, również dzisiaj w szale kampanijnym opowiadającym o bezpieczeństwie Polaków, robi swoje imprezy, eventy, ale nie spotka się z człowiekiem i z rodziną, której bezpieczeństwo zostało zachwiane przez bezduszne państwo. Nie ma naszej zgody na takie funkcjonowanie państwa, gdzie nie słucha się ludzi, którym los sprawia, że stają na drodze różnego rodzaju inwestycji. Bo wszystko w społeczeństwie demokratycznym, partycypacyjnym jest do dogadania, do wynegocjowania. Państwo ma, Polski dzisiaj, jak widać, gigantyczne pieniądze, które może marnotrawić na chybione, niepotrzebne, głupie inwestycje albo na abstrakcyjne i absurdalne wydatki typu ławeczki, maszty albo pikniki promujące programy rządowe. Za pewno kilka takich pikników te wszystkie rodziny, które tutaj mieszkały w okolicy, były narażone na stres, mogłyby odzyskać swój spokój, dostać domy i dostać mieszkania. Tylko trzeba pochylić się nad sprawami człowieka. Trzeba mieć odwagę rozmawiać z ludźmi, a nie tylko z billboardów krzyczeć o tym, jak chce się rozmawiać i jak dba się o bezpieczeństwo. Bo bezpieczeństwo, bezpieczeństwo ludzi to też właśnie bezpieczeństwo do mieszkania, a nie po prostu jakieś abstrakcyjne bezpieczeństwo. I my dzisiaj apelujemy do Pana Wojewody, żeby się ocknął. My przyjdziemy do Pana, Pani Wojewody, z posłanką Pumaską porozmawiać o tej sprawie, ale mamy nadzieję, że będzie Pan gotowy na konkretne rozwiązania. Nie na odpowiedź, że Was to nie obchodzi, tylko na konkretne działania w sprawie konkretnych ludzi, konkretnej rodziny. Rodziny, w której jest ojciec, matka i dwójka dzieci. I trzeba im po prostu pomóc, a nie można ich zostawiać na pastwę losu w sposób bezduszny. Tego samego też oczekujemy od rządzących w sprawie tych inwestycji przy CPK. Tam też trzeba rozmawiać. Ale co oni mają zaproponowania? Oni przygotowali ustawę kneblującą ludzi zgłaszających, sygnalistów zgłaszających różnego rodzaju problemy właśnie po to, żeby zamknąć usta ludziom, którym buduje się tory przez środek domu, miejscowości, burząc ich życie w ramach pomysłu na inwestycje. Inwestycje są dobre i słuszne, ale nie mogą odbywać się bezdusznym kosztem ludzi. Dlatego macie obowiązek rządzący jeszcze do 15 października po prostu rozmawiać z ludźmi, słuchać i proponować im rozwiązania. Proponować im rozwiązania, które zapewnią im bezpieczeństwo. Nie tylko opowiadać o bezpieczeństwie. My z panią posłanką Pumaską będziemy w tej sprawie, jak i w wielu innych, gdzie ludzie pozostawieni są sami sobie, przeciwko państwu, interweniować, działać i spotykać się i z panem wojewodą, i z panem premierem i będziemy też interweniować i pisać do pana prezydenta. Może wreszcie się czymś zajmie ciekawszym, iż opowiedz, że ma kancelarie prawne, też miały działać, miała być pomoc prawna Dudy i też pan chyba jej nie doświadczył. Dziękujemy panu. Ja jeszcze tylko może na koniec chciałbym powiedzieć jedno słowo do wszystkich, którzy to oglądają, którzy będą to oglądali, którzy będą wyrabiali sobie opinie i będą mówili bardzo współczuję tej rodzinie albo różne inne rzeczy. I powiem tak naprawdę, ta sprawa nie dotyczy tylko mnie, tych ludzi z CPK. Proszę państwa, to tak naprawdę może w każdej chwili dotyczyć każdego. Może powstać różne inwestycje, nie tylko drogowe, państwowe, gdzie wejdzie specustawa i dokładnie będziecie w takiej samej sytuacji jak moja rodzina. Czyli pozostaniecie sami sobie z jakby z połową wartości tego, na co całe życie pracowaliśmy. Panie wojewodo, zadałem panu pytanie, dałem też panu różne propozycje, oczekuję na tą odpowiedź. Panie prezydencie, liczę, że pan popatrzy na to jako człowiek, też jako ojciec, ale też jako osoba, która jest przede wszystkim powołana do tego, żeby strzec i chronić konstytucji i zapisów, które mają mnie i moją rodzinę bronić. I na to tak naprawdę liczę. Dziękuję bardzo. Dziękuję. Dziękuję bardzo. Czy pytania jakieś? Ja mam pytanie właściwie, nie wiem, czy to do pana, ale też do pani posłanek, właściwie o zaufanie. Bo jakby ta historia pokazuje, że tak naprawdę jako obywatele mamy duży problem chyba z zaufaniem do własnego państwa. Bo jesteśmy w zderzeniu z machiną państwową właściwie bez szans. Pan Robert tak naprawdę wszystko to przedstawił. Bardzo proszę panie Robercie. Powiem państwu, że jeżeli prawo czy konstytucja mówię, że państwo musi chronić swoich obywateli, to ja powiem tak, że ja oczywiście tak jak napisał mi rzecznik praw obywatelskich mam drogę postępowania administracyjnego, do której się mogę odwołać. Tylko za państwem, za GDIK i za wojewodą są sztaby prawników, którzy tam pracują, piszą różne opracowania. Ja jestem sam. Tak naprawdę. Te koszty ja muszę ponieść. Nikt nie, nikt, żeby to miało być naprawdę odkomunizowane, to nawet jeżeli są programy rządowe na kredyt, to by ktoś mógł powiedzieć, słuchajcie, może żyłem, że się nie zgadzacie, dostaniecie super kredyt albo kredyt nieoprocentowany, wybudujcie się, dochodźcie, ten kredyt będzie trzeba potem oddać, on będzie nieoprocentowany, tak wam pomożemy. Są jakiekolwiek formy rozmowy. Nie, absolutnie nie. Jest to kompletnie, umiecie, czy ja mam zaufanie, czy zrozumiałem pytanie, czy ja mam zaufanie do struktur państwa. Nie. Nie. I powiem państwu jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, która dla mnie jest bardzo istotna i bardzo boląca. Mój syn jest teraz w piątej klasie techniku informatycznego, które kończy. I siedziałem z nim ostatnio, a staramy się dzieci kompletnie nie angażować w tą sprawę. One wystarczająco dużo mają stresu z przeprowadzką i z tym, co się dzieje. Ale mój syn siedząc mówi, wiesz co, tata, kończę szkołę, angielski znam dobrze, chcę wyjechać z tego kraju i gdzieś w normalnym kraju żyć, gdzie będą respektowane moja własność, moje prawa. I co ja mam mu powiedzieć jako ojciec? Zostań synu, będzie lepiej? No co ja mam zrobić jako ojciec? Mogę tylko się spojrzeć na niego, poklepać i mówię, wiesz co, jakbym miał twoje lata, to są również efekty, o których nie rozmawiamy. Ale tak naprawdę kto ma budować potem tą Polskę, jak wszyscy, którzy cośkolwiek wiedzą, po prostu wyjadą. Bo będą mieli tego dosyć. Tak, Szanowni Państwo, no przecież wszyscy wiemy, że inwestycje, inwestycje drogowe są niezwykle potrzebne. Polska przeszła, no w zwolnionym tembie ostatnie 8 lat, ale poprzednie ostatnie 8 lat rzeczywiście w Polsce wiele się budowało. I nie było takiej sytuacji. Można było w cywilizowany sposób, przeprowadzać inwestycje także wiążące się z pewnym dyskomfortem, ale na uczciwych warunkach, na uczciwych zasadach. A problem polega na tym, że przez te ostatnie 8 lat mamy mnóstwo przykładów, gdzie po prostu państwo ma ludzi, rodziny za nic. Uważa, że jest, oni uważają, że są na tyle silni, na tyle ważni, że nie muszą respektować tych podstawowych praw obywatelskich, że nie muszą zabezpieczać bytności rodzin, że ich to po prostu nie obchodzi. I nie ma też tego dialogu. Jeśli wojewoda, który jest przedstawicielem rządu w terenie, w takiej sprawie nie znajduje czasu na odpowiedź, na dialog, na rozmowę, na spotkanie się, to coś tu jest nie tak. Po prostu państwo nie funkcjonuje tak, jak powinno. I na tym polega problem. Inwestycje są potrzebne, ale absolutnie nie powinno dochodzić do sytuacji, w której ludzie tracą podstawowe potrucie bezpieczeństwa, godności, ale tracą też dorobek swojego życia. No bo przecież wiemy, pan Robert to powiedział, on dzisiaj nie jest w stanie z pieniędzy, z tego niby odszkodowania, wybudować nowego domu, kupić działki. No to jest po prostu niemożliwe. Ma pełne prawo czuć się przez państwo oszukany i czuje się oszukany. I my będziemy zawsze po stronie tych ludzi, którzy zostali przez to bezduszne państwo PiS oszukani stawać i interweniować. I takich historii niestety jest, mówię o to z bólem, bo każdy to jest jednostkowym dramatem, ale takich historii jest niestety wiele. To jest historia Sebastiana z Sejczęto, który stanął na drodze państwu i państwo go przejechało dosłownie, gdzie giną dowody, giną dokumenty, sprawa się ciągnie, a człowiek jest cały czas pod ostrzałem również mediów publicznych. To są liczne sprawy śmierci na komisariatach, gdzie sprawy są ukrywane, gdzie dochodzi do mataczeń, a wcześniej doszło do zabójstwa lub spowodowania śmierci. I znowu państwo kompletnie przestaje działać. Staje po stronie urzędników i swojej własnej machiny, nie staje po stronie człowieka lub jego rodziny. To są historie chociażby kobiet, którym zatrzymano karty, bo zatrzymano karty lekarki. Teraz ich dane osobowe, ich prywatność są kompletnie narażone na ingerencję państwa i znowu państwo nie staje za nimi, chociaż powinno chronić ich danych osobowych, ich bezpieczeństwo, ich prawa do prywatności. To są historie takie jak pana Roberta i ludzi, którzy stoją na drodze CPK i szybkiej kolei dojazdowej. I za każdym razem, bo państwo ma prawo się mylić, państwo ma prawo popełniać błędy, urzędnicy instytucji mają prawo popełniać błędy, ale mają obowiązek rozmawiać z ludźmi, mają obowiązek interweniować, mają obowiązek działać i podejmować dialog. Od tego też jest państwo. Żeby stać za obywatelem, który w sporze państwo, obywatel zawsze jest słabszy i również mają obowiązek podjąć wysiłek, żeby sprawy rozwiązać, tak żeby obywatel nie czuł się stratny. I od ośmiu lat obywatel za każdym razem jest stratny. No, chyba, że napisze cześć wujku i dostanie pracę. Dziękujemy. Dziękuję bardzo.