Michał Kołodziejczak: Protest 1000 traktorów i apel do polityków
Michał Kołodziejczak przemawiał na proteście tysiąca traktorów na Opolszczyźnie, krytykując opóźnienia rządu i brak kontroli nad importem towarów. Zapowiedział, że rolnicy będą domagać się konkretnych działań i skrytykował obietnice szybkiej pomocy.
Przemówienie rozpoczęło się na Opolszczyźnie; Kołodziejczak podkreślił, że przyjechał prosto z Chrubieszowa i przemierzył cały kraj. Zwrócił uwagę, że protesty odbywają się w kilku miejscach, a każdy traktor na drodze ma przypominać o interesie społecznym i potrzebie obrony produkcji żywności.
Mówił o spóźnionej reakcji władz i sceptycznie odnosił się do zapewnień o rychłej pomocy oraz terminów pracy Sejmu. Krytykował proponowane dopłaty, wskazując, że wypłata pieniędzy jesienią może nie rozwiązać bieżących problemów producentów.
Podniósł kwestię napływu towarów bez cła i kontroli, przywołując przykład importowanych malin i truskawek oraz problemy z miodem i zbożem. Ostrzegał przed towarami „spoza wszelkiego standardu”, które mogą nie spełniać norm ochrony środowiska i zdrowia.
Wskazał na potrzebę realnych działań, m.in. rozważenia opodatkowania nadmiernych zysków firm handlujących zbożem, oraz apelował, by politycy nie próbowali zyskać poparcia drobnymi gestami. Podkreślił, że rolnicy oczekują możliwości godnej pracy i normalnego zarobku.
Przebieg protestu
Przemówienie rozpoczęło się na Opolszczyźnie; Kołodziejczak podkreślił, że przyjechał prosto z Chrubieszowa i przemierzył cały kraj. Zwrócił uwagę, że protesty odbywają się w kilku miejscach, a każdy traktor na drodze ma przypominać o interesie społecznym i potrzebie obrony produkcji żywności.
Zarzuty wobec reakcji władz
Mówił o spóźnionej reakcji władz i sceptycznie odnosił się do zapewnień o rychłej pomocy oraz terminów pracy Sejmu. Krytykował proponowane dopłaty, wskazując, że wypłata pieniędzy jesienią może nie rozwiązać bieżących problemów producentów.
Problemy z importem i kontrolą
Podniósł kwestię napływu towarów bez cła i kontroli, przywołując przykład importowanych malin i truskawek oraz problemy z miodem i zbożem. Ostrzegał przed towarami „spoza wszelkiego standardu”, które mogą nie spełniać norm ochrony środowiska i zdrowia.
Postulaty i oczekiwania rolników
Wskazał na potrzebę realnych działań, m.in. rozważenia opodatkowania nadmiernych zysków firm handlujących zbożem, oraz apelował, by politycy nie próbowali zyskać poparcia drobnymi gestami. Podkreślił, że rolnicy oczekują możliwości godnej pracy i normalnego zarobku.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak: Zarzuty prywatyzacji kół gospodyń wiejskich
Michał Kołodziejczak: Wagony zboża z Ukrainy wjeżdżają dalej
Michał Kołodziejczak ostro o TVP i atakach na Agrunię
Michał Kołodziejczak: Posłowie oderwani od świata rzeczywistego
Michał Kołodziejczak: Rząd oszukał rolników, żąda dopłat
Michał Kołodziejczak: Rząd nie bada pozostałości środków w zbożu
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Premier zarabia na drożyźnie - oskarżenia
Donald Tusk
Donald Tusk: Wystarczy odwaga i przyzwoitość
Mirosław Suchoń
Mirosław Suchoń: Apel o przewidywalność i szacunek dla przedsiębiorców
PSL
Stefan Krajewski: zaniechania rządu ws. importu produktów rolnych
Senat RP
Senat: Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Młodzieży
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Gospodarka wymaga odbudowy i wzmacniania odporności
Transkrypcja
Dzień dobry, witam Państwa dzisiaj na proteście tysiąca traktorów na Opolszczyźnie. Dzisiaj protesty w kilku miejscach. Tutaj rozpoczynamy i ja przyjechałem tak naprawdę prosto z Chrubieszowa. Przemierzyłem całą Polskę w ciągu dwudziestu kilku godzin. To jest niesamowite, że dzisiaj te problemy, o których mówimy od wschodu do zachodu Polski są takie same. I widzimy jasno, że nasze władze, ja nawet nie chcę mówić o partiach, bo to już nam się jakoś tak dziwnie osłuchało, spóźniły się z reakcją. Spóźniły się z reakcją na odpowiednie działanie i te wszystkie zapewnienia, które słyszymy od kilku dni, ja w to totalnie nie wierzę. Nie wierzę w to, że za chwilę będzie pomoc, że za chwilę będą pieniądze, że do czerwca problem będzie rozwiązany. Ja w to osobiście nie wierzę, ale chciałbym wierzyć, że tak będzie, bo tutaj po to jesteśmy, żeby dziś jeszcze bardziej polityków naszych zagonić do roboty. I kiedy słyszymy, że Sejm ma się zebrać za dwa tygodnie, 9 maja, żeby rozmawiać na tematy problemów rolnictwa, to ja dzisiaj chcę powiedzieć całemu społeczeństwu wprost. Dzisiaj każdy ten traktor na drodze na Opolszczyźnie, jak będziecie widzieć i będziecie stać w korku, to wiedzcie o tym, że jesteśmy w waszym interesie tutaj. W waszej sprawie. W sprawie każdego Polaka. W sprawie fundamentalnej. W sprawie produkcji żywności. Dlaczego? Bo dzisiaj bronimy tej produkcji żywności my, ludzie, którzy ją produkują, ludzie, którzy dzisiaj ponoszą też bardzo duże straty i ludzie, którzy tak naprawdę nie wiedzą, co będzie za pół roku, za rok, bo te zawirowania są tak duże. I żeby każdy zrozumiał, o co chodzi. Ja powtórzę jeszcze raz. Reżim produkcyjny w Polsce i w Unii Europejskiej jest bardzo mocny, jest bardzo szczegółowy. My musimy spełnić gro wymagań, bardzo dużo przepisów. To ta produkcja żywności w Polsce i w Unii Europejskiej jest kosztowna. I nagle my tą naszą bardzo rygorystyczną produkcję i nasz rynek otworzyliśmy na napływ towarów spoza wszelkiego standardu, spoza jakiegokolwiek reżimu. I to nie jest niestety wolny rynek. To jest przeczenie jakiemukolwiek zasadom wolnego rynku. To jest wskazanie, że my dzisiaj nasz rynek otwieramy na napływ towarów zagranicznych, które nie spełniają naszych norm i zasad. I bardzo dużo mówi się oczywiście o zbożu. My nie wiemy dzisiaj, czy siać kukurydza. Ja tutaj wchodząc słyszę pytanie. Czy mamy siać kukurydzę? Co zrobić? Bo są niewypłacone faktury. Ale konsumentom często ciężko sobie wyobrazić, po co ta kukurydza, po co ta pszenica, ten chleb zawsze był. No to zobaczcie, do Polski najprawdopodobniej w ciągu kilku miesięcy przywieziono 35 tysięcy ton malin mrożonych. Polskie mroźnie i polskie chłodnie, które są w Polsce, często też kapitał różny, kupiły te maliny. Te, które później kupujecie na swoje stoły zamrożone. I już teraz odmawiają kontraktów na dostawy malin od Polaków. Tak samo jest z truskawkami. Po co kupować polskie w mocnym reżimie produkowanym, które są droższe? To jest normalne. Jeżeli chcesz zrobić dobry produkt, to on musi kosztować. To samo dzieje się z miodem. Więc to nie tylko te popularne tematy, o których my mówimy, to także te. I to wszystko przyjechało bez cła, bez kontroli, bez możliwości sprawdzenia. I myślę, że każdy teraz, kto ogląda, jest sobie w stanie wyobrazić, tak, te maliny mogły być na Ukrainie pryskane środkami, które są zabronione w Polsce. Z środkami ochrony roślin, które powodują choroby, które niszczą środowisko. I tak samo jest ze zbożem. Ja te maliny pokazuję, bo chyba jakoś łatwiej każdemu konsumentowi sobie wyobrazić, że jak będzie dawał dziecku te maliny, które kupi gdzieś zamrożone, to one zamiast dać radości, to spowodują problem, chorobę. I tak samo będzie z innymi produktami, bo tej kontroli nie było. I dzisiaj mówimy też jeszcze jedną rzecz. My widzimy, że firmy, które handlowały zbożem z Ukrainy, dorobiły się bardzo mocno. Dlaczego dzisiaj nie ma mowy o tym, żeby nałożyć opodatkowanie od nadmiernego zysku dla tych firm? Żeby one, jak już zarobiły i ma być ta pomoc kierowana do polskich rolników, to ktoś na tym się dorobił. Niech oni te pieniądze tak naprawdę niech się tym podzielą. I dzisiaj dlatego tutaj wyjeżdżamy na te drogi, bo chcemy normalnie żyć i mówimy politykom Prawa i Sprawiedliwości, nie budujcie rozległego systemu dopłat i nie pokazujcie, że wy będziecie nam dopłacać i dlatego będziemy pracować. Polski rolnik zawsze żywił i bronił. I agronia też żywi i broni. Mówimy o tym temacie od bardzo dawna. My chcemy żywić i my chcemy bronić, ale żeby tak było, musimy mieć ku temu możliwości. Musimy mieć jej działanie. I ja widzę też, że politycy jeżdżą dzisiaj po wioskach i rozdają kolejne wozy strażackie. Ok, to jest potrzebne. Ale ludzie, zrozumcie. Ja mówię to wprost. Te wozy strażackie nie dadzą wam jedzenia. One nie zastąpią wam chleba, bułki. One nie zastąpią wam zamkniętego sklepu i nie zapłacą za was rachunków. I te wozy strażackie, które rozdaje rząd PiSu, to są niczym lusterka, które były dawane Indianom i za nie dawali się sprzedawać. Nie dajcie się sprzedawać za takie rzeczy. My zasługujemy na to, żeby móc godnie żyć i godnie pracować i dobrze żyć i mieć za to normalny zarobek. Dlatego tu jesteśmy w kolejnym dniu protestu, bo ja powiem to wprost i konkretnie. Jeżeli Robert Telus powiedział, że się poda do dymisji, bo do czerwca, jeżeli nie wywiezie zboża z Polski, to z tym zapałem, który widzę od kilku dni, to on już może podać się do dymisji. On już może podać się do dymisji. Przecież jeżeli takie tempo zostanie utrzymane, to od dzisiaj do czerwca z Polski powinno wyjeżdżać ponad dwa tysiące tirów zboża każdego dnia, żeby wywieźć to, co jest nadmiarowo w ciągu pięćdziesięciu dni. To chłopie, bierz się do roboty. Bierz się do roboty, bo tego nie widać. Ja też słyszę bardzo często, ja to powtarzam, jeżeli te pieniądze dacie rolnikom, które mówicie, 1400 zł do tony, do 1400 i dacie to na jesień, do hektara, ludzie, na jesień te pieniądze już tak naprawdę nie wiadomo komu będą potrzebne. Te pieniądze są potrzebne tu i teraz i tu i teraz są potrzebne normalne ceny. A wy obiecujecie i dacie tydzień czy dwa tygodnie przed wypu do nas. Bo tutaj nie o to chodzi. Dzisiejsze te protesty organizowane są przez Agrounie i przez inne organizacje tutaj z tego terenu, na Opolszczyźnie. Ja teraz chcę też oddać głos Arkadiuszowi Kożówce, który tutaj z mojego ramienia organizuje to wszystko, ale są też inne organizacje, które dokładnie też Arkadiusz przedstawi, bo ja chcę też powiedzieć, tutaj jest działanie ponad wszelkim podziałem związkowym, politycznym. Tu jest załatwianie spraw. I ja chcę powiedzieć też mocno, żebyście sobie wyobrazili. Te problemy, o których dzisiaj mówimy, one nie narodziły się z dnia na dzień. W ciągu siedmiu lat zamknięto w Polsce 200 tysięcy gospodarstw, które hodowały świnie. Oczywiście łatwiej sobie wyobrazić te maliny na talerzu niż wyobrazić świnie i gospodarstwo. Ale sobie wyobraźcie, 200 tysięcy gospodarstw, które mogłoby przyjść teraz do rolnika i kupić zboże, kukurydzę, owiec, pszenżyto i zrobić z tego paszę u siebie w gospodarstwie i dać zwierzakom. To tych gospodarstw już nie ma. Zabiliśmy nasz własny wewnętrzny rynek. A na czym polega największy absurd przepisów i rozporządzeń obecnych, które wprowadził też PiS? To, że jak chłop przyjdzie do chłopa i kupić, sprzedaj mi pszenżyto, to dla niego ta dopłata się nie należy, o której mówi rząd PiS-u 1400 zł do hektara, czy tam już nie wiadomo ile, bo nikt nie zna tych dokładnych wyliczeń. Tylko te dopłaty należą się, jeżeli pójdziesz oddać do punktu skupu, który kupuje, a nie do sąsiada. Dlaczego zapomnieliście? Czy to przypadkiem nie jest taki specjalny ruch, żeby jeszcze dzisiaj ograniczyć tą sprzedaż między sąsiedzką? Więc weźcie się do roboty, przestańcie robić PR, przestańcie opowiadać głupoty. My jesteśmy na ulicy, ale chcemy też rozwiązań. I ja apeluję tu z tego miejsca, rozmawiajcie z tymi, którzy protestują, bo żeby też media wiedziały o tym. Nikt nie zaprasza nas i rozmowy nie są kontynuowane. Ani w Ministerstwie Rolnictwa, ani poza Ministerstwem te rozmowy robione przez polityków. No i to jest skandal. Jesteśmy też na Opolszczyźnie i ja to na koniec dodam. I tutaj na ten teren przyjechało najwięcej miodu z Ukrainy do Polski. Ja mam takie pytanie, czy my jesteśmy w stanie rozróżnić miod polski od ukraińskiego, kiedy widzimy, że nasze służby nie działają? To jest polski miod. I ja chcę taki miod. Ja chcę taki miod jeść, który jest naszym miodem normalnym, który jest w naszym standardzie robiony. I dzisiaj mówimy o tych problemach. I konsumencie, jak jedziesz tą drogą, to sobie wyobraź, że każdy ten traktor to jest w twoim interesie. Bo rolnik ma dzisiaj duży problem, ale całe społeczeństwo zaraz będzie miało potężny problem, jak te gospodarstwa nasze po prostu się pozamykają i będą przejęte przez wielkie molochy. To będzie dramat. To uzależnienie od dopłat doprowadzi, że wszyscy zaniechają produkcji i będziemy tylko mieli dostawać z budżetu państwa bez produkowania żywności. To jest pomylony świat. Ja teraz przekazuję głos dalej. Ze mną Arkadiusz Kożuszko, nasz pełnomocnik, pełnomocnika gruń. Witam wszystkich. Na Opolszczyźnie dzisiaj, tak jak prezes wcześniej wspomniał, wyjedzie tysiąc ciągników. Są to wiadomości potwierdzone. Na jedenastu powiatach, wszystkich powiatach województwa opolskiego wyjadą ciągniki. Spotykamy się w czterech miejscach. W Prudniku, w Nysie, w Opolu, także w Kluczborku. Nie jesteśmy sami jako agro-unia. Do naszego protestu dołączają się różne związki rolnicze, między innymi Związek Śląskich Rolników, z którego tutaj jest prezes, pan Gerard Demczak. I strajkują z nami pszczelarze i inne związki, nie tylko rolnicze związane ze zbożem, z pszenicą. Chodzi o to, że na dzień dzisiejszy jest problem w kraju nie tylko ze zbożem. Z Ukrainy do Polski wpływa, tak jak prezes powiedział, miód, maliny, drób, wszystko. No i wszyscy jesteśmy tutaj, dlatego protestujemy, żeby państwu, konsumentom też było dobrze, ze względu na to, żeby do Polski na nasze stoły trafiały tylko polskie i dobrej jakości produkty. I bardzo przepraszamy za to, że ludzie mogą mieć utrudnienia dzisiaj w województwie, jeżeli na drogach, ale zrozumcie rolników. Proszę, żeby każdy wspierał rolników, każdy nie odczuwał tego jako problem, że my się domagamy, protestujemy czegoś. My domagamy się jednej rzeczy, żądamy wprowadzenia cła na wszystkie produkty rolno-spożywcze, nie tylko na zboże, ale tak na miód, jak prezes tutaj ma, maliny, truskawki oraz drób. Wszystko, co przyjeżdża z Ukrainy. Na dzień dzisiejszy to nie tylko to są produkty rolno-spożywcze. Docierają do nas informacje, że są to środki chemiczne, proszki, nieproszki. Zaniedługo Polska uzależni się od produktów z Ukrainy i będziemy niszczyć nas polski przemysł. Jeżeli tak dalej będzie, to u nas będą upadać gospodarstwa, będą upadać firmy, a nie możemy do tego dopuścić. Ja tylko dodam, to będą też jajka, ale mięso drobiowe, o którym mowa. I każdy, kto dzisiaj zobaczy traktor na drodze, to sobie pomyślcie. Ten traktor jest w obronie tych malin naszych polskich i naszego polskiego miodu. Jest w obronie polskich jajek, polskiego drobiu, polskiej mąki. I my nie możemy stać się kolonią, a za rządów Prawa i Sprawiedliwości stajemy się kolonią i śmietniskiem żywnościowym produktów tak naprawdę za wschodniej granicy i z całego świata. Nie ma normalnego protekcjonizmu, który jest dobrze budowany. My musimy nasze bogactwo budować na swoim. I ja powiem to, że dzisiaj fundamenty tego, co robimy, są naruszane. Fundamenty polskości, produkcja żywności, ale żeby też każdy, bo ja myślę, że to też przemówi jeszcze bardziej tutaj do nas. Walka z polską produkcją żywności, z polską wsią, to także walka z tradycją. Walka z tym, co było pielęgnowane przez długie lata w Polsce. Ta tradycja na polskiej wsi. Jej nie będzie. Zaniknie. Nie będzie gospodarstw. Będą wielkie, potężne gospodarstwa należące do korporacji. Więc nie będzie kół gospodyń wiejskich, nie będzie normalnego pielęgnowania tradycji. Ale o tym też, co tutaj na Opolszczyźnie, pan przewodniczący. Tutaj bliżej, niech pan podejdzie. My wspieramy i popieramy jak najbardziej. Zresztą wielu naszych rolników tutaj bierze czynny udział w tym. I powiem tak. To jest taka ostateczność, żeby domagać się swojego na ulicy. Ale niestety trzeba było nas słuchać może wcześniej, kilka miesięcy temu, kiedy związki, rolnicy starali się. Myśmy osobiście prosili wojewody o spotkanie. Do dnia dzisiejszego nie ma nawet odpowiedzi, chociaż minął ponad rok. Wystarczyło słuchać i rzeczywiście pilnować tego korytarza, tego problemu by dzisiaj nie było. Zboże, przede wszystkim zboże, pierwszy temat się przewija, to jest chyba najdroższe zboże, które kiedykolwiek zostało wyprodukowane. W momencie, kiedy nawozy poszły o 400% w górę, najdroższe paliwo i dzisiaj rolnicy pozostali z kredytami, ze zbożem, z brakiem jakiejkolwiek możliwości sprzedania. Poza tym mówimy tylko o Ukrainie i nie jesteśmy ani przeciw Ukrainie, ani przeciw polskim konsumentom. Broń Boże, ja osobiście znam trochę Ukrainę, bo kilka razy tam byłem i bądźmy szczerze, ja nie wiem, czy my pomagamy Ukrainie, czy pomagamy zachodnim koncernom. A tutaj proszę też społeczeństwo. Zresztą jako Związek wiele akcji robimy takich nawet informujących, uświadamiających, że ja osobiście wolałbym dzisiaj orać w polu, czy cokolwiek robić w polu, niż poruszać się po drodze. I naprawdę nie robimy to przeciwko społeczeństwu. I ta pomoc, która dzisiaj jest proponowana rolnikom, ona de facto moim zdaniem trafia do koncernów, które produkują żywność na Ukrainie. Bo tak by to można idąc wstecz, nie byłoby tej sytuacji, gdyby po prostu od początku panowano nad tym. No a niestety też boli to, że nie ma winnych. Jak nikt nie... Ja uważam, że jak ja coś bym zawalił, no to honor by mi na to nie pozwalał i chyba bym się w tym momencie naprawdę oddał zarządzanie komuś innemu. Także można wiele mówić, ale może inni jeszcze to się wypowiedzą. Jak to nadlecenie do pozycji rządu przekazywania takiego tranzytu w polu przez żywność Ukrainy? Proszę pana, to jest takie połowiczne rozwiązanie problemu. Powinno być nałożone cło. Nie byłoby wtedy aż tak dużego konieczności zatrudnienia tak dużej ludzi przy konwojowaniu tego wszystkiego, tych plomb. Wjeżdża dany produkt z Ukrainy, jest opłacane cło. Zostaje na naszym rynku, to cło nie jest zwracane. Opuszcza Unię Europejską, cło jest zwracane. Przecież to jest najprostszy model, tak naprawdę powielany przez wszystkie państwa od setek lat na całym świecie. A my dzisiaj chcemy odkryć Amerykę, szerzyć dodatkowe zatrudnienie w różnych instytucjach i tak naprawdę powodować, że zboże, które wjedzie w Chrubieszowie, może trafić tutaj kilka kilometrów za granicę i stanowić konkurencję dla zboża, które urosło na Opolszczyźnie i ono też będzie miało niższą cenę. To nie jest rozwiązanie. Ja mam wrażenie, że dzisiaj politycy nie chcą mówić o cle, bo ciągle chcą komuś załatwić interes. I to są koncerny, firmy, bogaci ludzie, którzy dorabiają się na krzywdzie nas wszystkich. Powinny być szczegółowe kontrole na granicy, konkretne prawo, które mówi o przywróceniu ceł. Wniosek powinien być złożony do Komisji Europejskiej o przywrócenie cła. Nie ma tego wniosku. Ja wczoraj odnalazłem dokument, gdzie pisałem do ministra rolnictwa i do Wojciechowskiego, do komisarza rolnictwa w styczniu o przywrócenie cła na produkty rolno-spożywcze z Ukrainy. I niech oni dzisiaj nie gadają, że nie wiedzieli o problemie. Mamy podstęplowany dokument przez ministerstwo rolnictwa. Mieli te informacje i nie chcieli tego zrobić. Dzisiaj mówi się też, pan powiedział o rozwiązaniach. O rozwiązaniach mówi się 10 miliardów dla rolników. Oni, jak trzeba, to nam koronę założą na głowę i do kieszeni sztabki złota będą wkładali przed wyborami. Tylko ludzie, to złoto i te pieniądze nie zastąpi wam. Malin, truskawek, mąki, chleba, żywności. To jest abstrakcja. My nie chcemy tych dopłat. Ja to powiem wprost. Weźcie sobie te pieniądze, wsadźcie gdzieś. My chcemy normalnie pracować i jeżeli na naszych produktach firmy zarabiają, sklepy dysponują, Biedronka ma rekordowe zyski na handlu żywnością, a chłop nie może mieć normalnie zapłacone za to wszystko, no to jest postawione na głowie. Czyli mamy prawo, które pozwala zarabiać koncernom na handlu żywnością, a producentom nie pozwala. No to jest ewidentnie jakiś projekt, żeby podporządkować nas wielkim firmom. Panie przewodniczący, Mikołaj Mokowski, PON24. Ja przychodzę z pytaniem, czy w tym momencie skupy są w ogóle odparte na przyjmowanie zboża? Czy macie już jakieś sygnały i jak kształtuje się cena? Ludzie dzisiaj nie wiedzą, co mają robić. Od wschodu do zachodu Polski są bardzo duże kolejki w skupach, zapisy. Często sprzedaż jest wstrzymywana i ci, którzy skupują te produkty, czekają jeszcze na dodatkowe rozporządzenia, na informacje, czekają na obrady Sejmu, które będą 9 maja dopiero. To też jest absurd, że sprawa jest pilna, a nie ma obrad Sejmu przyspieszonych, bo tam może być bardzo dużo działań, a cena, jaką dzisiaj rolnicy dostają na przykład za pszenicę, no to jest poniżej tysiąca złotych za tonę. I niech pan zobaczy, ktoś kupi to zboże, zrobi z tego mąkę, zarobi, a państwo ma dopłacić. Dzisiaj, jeżeli ktoś ma dopłacać do tego zboża, to powinien dopłacić premier Morawiecki, premier Kowalczyk, minister Telus, to oni zawalili. I to jest dzisiaj politycy PiSu, to jest jedyna taka partia i tak naprawdę grupa zawodowa, która pracuje w Polsce i za swoje błędne decyzje w ogóle nie płaci swoimi pieniędzmi. Bo jak ja coś źle zrobię w polu i każdy tutaj z ludzi, to ponosi tego finansowe konsekwencje, a ci ludzie nic. I oni kompletnie nas nie rozumieją niestety. Panie Przewodniczący, zapytam jeszcze, bo premier od początku mówił, że są blisko rozwiązania kryzysu. Czy w Waszej ocenie też są blisko rozwiązania kryzysu? Proszę Pana, ten kryzys w ciągu tych siedmiu lat naprawdę przyjmuje coraz większe rozmiary. I ja tylko powiem, że na to złożyło się wiele czynników, bo tak naprawdę ten przywóz towarów z Ukrainy to jest tylko pewien element, który dopełnia całości tych rządów. My przez siedem lat byliśmy mamieni, że jedynym sposobem na rozwiązanie naszych problemów są dopłaty, są zwroty jak i strat. Nie. Trzeba ten problem rozwiązać systemowo. Trzeba do sklepów wprowadzić w Polsce jak najwięcej polskich produktów. Trzeba bronić nasz rynek, bo tylko ten rynek nas obroni przed kryzysem żywnościowym i będzie gwarantem normalnych, uczciwych cen. Ja będę to powtarzał jak mantrę. Musimy jak najszybciej wprowadzić cło na produkty rolno-spożywcze z Ukrainy, tak żeby ci, którzy chcą przywozić, opłacą cło i będą mogli robić. A takie działania mówiące tylko i wyłącznie o tranzycie, to my robimy dobrze międzynarodowym koncernom, które uprawiają dzisiaj ziemię na Ukrainie, no bo też, żebyśmy wiedzieli o czym my w ogóle mówimy. Na Ukrainie normalne średnie gospodarstwo to jest 50 tysięcy hektarów, 100 tysięcy hektarów. Jest to często kapitał jakiś zagraniczny, na przykład z Cypru, często też z Rosji. I te firmy mogą dzisiaj przez Polskę przewozić swoje produkty i sprzedawać dalej w Unii Europejskiej, a tam do tej pory myśmy sprzedawali nasze produkty. No ludzie, zrozumcie, to nie jest rozwiązanie. Jeżeli dzisiaj tona pszenicy na Ukrainie kosztuje 100 euro, czyli 450 zł, a u nas, żeby się opłacało, ma kosztować 1400, no to transport może kosztować nawet 200-300 zł do tony. I ono i tak będzie tańsze w Niemczech, we Francji, w Hiszpanii niż u nas. To jest postawione na głowie, a maliny są trzy razy tańsze, bo jest całkiem inny standard, bez reżimu produkcji. Ja mogę powiedzieć jasno, maliny z Ukrainy są trujące. To nie bójmy się tego mówić. Jeżeli u nas wycofany jest na przykład chloropiryfos, który ma naukowo udowodnione, że jest produktem chorobotwórczym, a na Ukrainie można go używać i był on wykrywany już w lutym, w lutym, w produktach przywożonych z Ukrainy do Polski, to ja się nie czuję bezpiecznie, bo ja w moim gospodarstwie od kilku lat chloropiryfosu nie mogę używać, bo usłyszałem od naukowców, że jest rakotwórczy. A ciągle to przyjeżdża do Polski. I to powoduje, że nasze koszty produkcji są dużo wyższe, ale dobra żywność też kosztuje. I to jest tak naprawdę w interesie całego naszego społeczeństwa, żeby maliny były polskie, żeby miód był polski, żeby mąka była z polskiego zboża. Bo czym my będziemy, jeżeli będziemy kroić chleb z zagranicznej mąki, kiedy będziemy smarować ten chleb masłem z zagranicznego, z ukraińskiego mleka, a na to będziemy kłaść dżem z ukraińskich malin, albo kawałek szynki z duńskiej świni. No to jest jakaś patologia. W ciągu rządów Prawa i Sprawiedliwości w Polsce mamy zmniejszone o pięć razy ilość gospodarstw hodujących świnię. Jeszcze całkiem niedawno mieliśmy w Polsce dużo większą hodowlę bydła. Dzisiaj też zmniejszona. Tej paszy ze zboża nie ma kto zjadać. Dlatego jedziemy teraz na ulicę. I dlatego ten protest, ja tutaj powiem, bo to też tak wybrzmiało, że ktoś się dołącza, na ten protest organizowany jest przez różne organizacje i ja tutaj apeluję do rolników, żeby się nie dać podzielić. A do społeczeństwa mówię też wprost. Ludzie! Morawiecki będzie dzisiaj chodził i opowiadał, że nam odda pieniądze z budżetu państwa. Robi to tylko po to, żebyście się na nas wkurzyli i żebyście powiedzieli, że rolnik jest darmo z jadem, któremu trzeba dopłacać. My tych dopłat nie chcemy, a te pieniądze powinien oddać Morawiecki za te działki, które sprzedał on z żoną we Wrocławiu. Oni powinni mieć odebrane te pieniądze i powinni nam oddać z tych pieniędzy, bo to decyzje tych ludzi przyczyniły się, że mamy straty. Ci ludzie. Panie przewodniczący, to jeszcze ostatnie pytanie. Panie już trochę o tym wspomniał, natomiast jeśli chodzi o takiego konsumenta, o przeciwnego Polaka, nie ze wsi, bo on doskonale zna Wasze problemy, ale właśnie z miast powiatowych, z wielkich miast. Jak w kilku słowach zamierzacie o niego walczyć i co by Pan mu w tym momencie powiedział, że warto wyjść, warto zawalczyć o Waszą sprawę? Proszę Pana, dzisiaj mówi się w Polsce, że premier Morawiecki będzie ściągał do Polski największe inwestycje ze Stanów Zjednoczonych. Za chwilę to my będziemy w kosmos lecieli, ale nie będziemy mieć naszego jedzenia. I niech sobie każdy w bloku, kto mieszka, czy w domku jednorodzinnym w mieście, pomyśli, co będzie znaczyła Polska, kiedy nie będzie naszego jedzenia, a będzie mógł kupić w Polsce montowany najnowszej technologii telewizor czy komputer. Nic to nie będzie znaczyło. Nic. I ludzie, fundamenty tracimy. Tracimy fundamenty. W Holandii wybory ostatnio wygrała partia rolnicza. Rolnicza, bo tam ludzie zrozumieli, co jest istotne i co jest fundamentem. Partia, ruch obywatelsko-rolniczy wygrał wybory. Kto by pomyślał? A w Polsce ciągle się mówi, że rolnicy to jest jakiś margines? Nie. To są ludzie, którzy walczą o podstawy i którzy pierwsi to widzą. My mówiliśmy o tym problemie, panie redaktorze, już pięć lat temu, że w Polsce są przepakowywane zagraniczne ziemniaki w nasze opakowania. Nikt nie chciał tego słuchać. A dzisiaj okazuje się, że to jest prawda. Że nie ma żadnego systemu monitoringu. I ja apeluję do mieszkańców miast, zwracajcie uwagę na to, co kupujecie. Żeby to były polskie produkty. Bo jak zabraknie naszych, to będzie to samo, co z papryką. Zabrakło naszej papryki, zabrakło naszych pomidorów i cena poszła dwa, trzy razy do góry. Jak zabraknie naszych malin, to ukraiński oligarcha narzuci wam cenę trzy razy taką, bo będzie wiedział, że nie ma w Polsce i może narzucić wyższą cenę. I chyba innego argumentu, bardziej celnego nie będzie. Mamy wszystko? Proszę pana, działanie Unii Europejskiej można zamknąć w kilku zdaniach. Ja odłożę ten miód, żeby mi się tutaj nie wylał. Proszę pana, kiedy ja 29 czerwca apelowałem do polskiego rządu, żeby naciskał na Unię Europejską, że jest w Polsce problem, to polski rząd w telewizji publicznej robił propagandę, że agrounia szerzy niepokój w społeczeństwie. I dzisiaj całą odpowiedzialność za bierność Unii Europejskiej ponosi ten rząd, że nie alarmował, nie naciskał i nie chcieliście też skłócić tych ludzi, którzy tutaj stoją z Unią Europejską czy z jakimiś ludźmi z zachodu Europy, bo to już jest skandaliczne. To jest właśnie gra Kaczyńskiego. Dziel i rząd. Szukajmy sobie wroga. Nie, nie kochani. My 29 czerwca prosiliśmy. 7 lipca robiliśmy protest kilka tysięcy osób w Warszawie mówiło o problemie z Bożą. 1 grudnia na Lubelszczyźnie w Urzędzie Wojewódzkim prosiliśmy wojewodę lubelskiego proszę zgłosić premierowi Kowalczykowi i Morawieckiemu, że jest problem, niech naciskają na Unię Europejską. To robili z nas wtedy ludzi, którzy nie mają racji. Robili z nas wariatów. A co się okazało, że mieliśmy rację. I to tylko protesty rolnicze, protesty, które są w całym kraju, zmusiły rząd PiSu do nacisku na Unię Europejską. I to nie PiS naciska na Unię. To my naciskamy na ludzi w Unii Europejskiej, żeby robili. Ale zwróćcie uwagę jeszcze, ja też bym prosił wszystkich rolników, zwróćcie uwagę na to, jak mówi minister Telus, że Polska negocjuje z Unią Europejską. Panie Telus, do cholery! To my tą Unię Europejską tworzymy i jesteśmy w niej, i negocjujemy z innymi krajami? Czy jesteśmy jakimś wyrodkiem, który stoi z boku i zwraca się i prosi Unię Europejską? Jaką pozycję stworzyliście nam wewnątrz Unii Europejskiej, że dzisiaj mówicie, że my do Unii Europejskiej się zwracamy? Człowieku, zastanów się. My dzisiaj Unię Europejską tworzymy i musimy ją tworzyć też poprzez dokumenty, poprzez działania, poprzez wewnętrzne sojusze, a nie, że my będziemy Unię Europejską prosić. My ją tworzymy. Ty się nie zwracasz do Unii Europejskiej. Panie Telus, Pan się zwraca do innych państw członkowskich, żeby razem my, żebyśmy tworząc Unię Europejską podejmowali decyzję. Jeżeli Pan tego nie rozumie i Pan emocjonuje się lalkami, które Pan przyniósł do gabinetu ministerialnego, bo rzekomo jedyne, co jest w gabinecie ministerialnym i jest od Pana, to są lalki ludowe w strojach ludowych, to może najwyższa pora, żeby wziąć jakieś lekcje politologii albo dowiedzieć się, jak ta Unia Europejska w ogóle wygląda od środka. Bo daliście nam takiego, jak to powiedział, pomidora do rządzenia z pawim piórem w tyłku. Tak. Ładnie opowiadać, ale tu trzeba sprawy załatwiać. A w tym tempie tych spraw nie załatwimy. I uwierzcie, ja mówię to bardzo delikatnie, już nie robi to na mnie żadnego wrażenia i żadnych emocji. to nie. To nie kilka, bo być to po prostu... jest to po prostu... czy że jest to po prostu... jest to po prostu... co jest z