Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Koalicja Obywatelska: Zarzuty o respiratory i szpitale tymczasowe

Koalicja Obywatelska: Zarzuty o respiratory i szpitale tymczasowe

Koalicja Obywatelska krytycznie oceniła zarządzanie zakupami sprzętu medycznego w czasie pandemii, wskazując na opóźnienia dostaw respiratorów i podejrzenia nieprawidłowości przy szpitalach tymczasowych. Mówca zarzucił rządowi brak jawności i standardów zachodnich oraz alarmował o sięganiu po środki europejskie.

Zarzuty wobec zakupów respiratorów


- Koalicja przedstawiła szczegóły płatności za sprzęt medyczny: 14.07.2020 r. miały miejsce cztery przelewy na łączną kwotę 35 mln euro (ok. 160 mln zł), a dostawy respiratorów zapowiadane na kwiecień–czerwiec nie zostały zrealizowane. Wskazano na mechanizm szybkich przedpłat i brak rzetelnej kontroli dostaw.

Krytyka szpitali tymczasowych


- Wystąpienie opisuje wybór lokalizacji i niedokończone prace przy szpitalach tymczasowych: brak odbiorów budowlanych i ppoż., niedokończone instalacje, a mimo to uruchomienie placówek. Jeden z przykładów kosztował ok. 90 mln zł i przyjął około 1 200 pacjentów, co według mówcy stawia pod znakiem zapytania efektywność wydatków.

Środki europejskie i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju


- Mówca zwrócił uwagę, że do wykorzystania pozostają ogromne kwoty publiczne i europejskie, wskazując na instytucję dystrybuującą fundusze badawcze. Wspomniano o perspektywie finansowej 2014–2020 oraz o ok. 24 mld zł, które mają być jeszcze rozdysponowane do końca roku.

Dalsze działania i dokumentacja


- Koalicja podjęła kontrole w Komisji Sprawiedliwości i zebrała ustalenia w publikacji, cytując parafrazę Churchilla: "jeszcze nigdy tak niewielu, nie zyskało tak wiele, kosztem tak wielu". W wystąpieniu zawarto apel o większą jawność i standardy zarządzania środkami publicznymi.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Nie tylko mojej babci, którą dała mi długo opisał, ale myślę, że milionów Polaków, którzy wiedzieli, gdzie jest dobro, a gdzie jest zło. I w tej chwili jest bardzo podobnie. Mam takie wrażenie, że wszyscy stoimy przed takim wyborem, gdzie jest wschód, a gdzie jest zachód. My chcemy być standard na zachodzie, ale nie chodzi tylko o to, że chcemy być w Unii Europejskiej czy w NATO, bo to jest oczywiste, ale chcemy również standardów, które obowiązują na zachodzie. Gdzie jest jawność życia publicznego, gdzie jest uczciwość, gdzie jest słowo, które coś przeznaczy, albo zobowiązanie, które się wypełnia, albo jesteśmy na wschodzie, gdzie wszystko jest po uważaniu, bo wszystko jest na rynpał, wszystko jest tak jak chce wóz i nie ma żadnych zasad, tak? To się mówi bez żadnego trybu, to znacie Państwo to określenie. I rzeczywiście, Państwa powiedziałem, bo my bardzo ciężko pracowaliśmy i pracujemy nadal razem w Komisji Sprawiedliwości, ale przeszła pandemia i siedzieliśmy z Polską Miońskim w Sejmie. Daliśmy im wszystkie możliwe upoważnienia do tego, żeby podejmowali szybko decyzje, kupowali to, co potrzebne i w pewnym momencie postrzegliśmy, że pokazują się nam jakieś tabelki, pokazują się jakieś ilości sprzętu, które miałyby dostarczone. Ale jak zaczęliśmy pytać Ministerstwo Zdrowia, gdzie są respiratory, no to to była odpowiedź, no to zapłaciliśmy przedpłaty, ale na razie nic nie mamy, tak? No i tak. Pieniądze poszły 14.07.2020 roku. To była, proszę Szanowni Państwo, to były 4 przelewy na łączną kwotę 35 milionów euro, czyli 160 milionów złotych. No to tak w ciągu 21 minutu tam księgowa ministerstwa robiła przelew, co 5 minut 1 tam na kolejne, kilka dziesiąt milionów złotych, tak? Później dostawy miały być w kwietniu, miały być w maju, miały być w szersu i w szersu mieliśmy być zaspokojeni, jeśli chodzi o impre respiratorów, tak? Wyszedł kwiecień, przeszedł kwiecień, z posłami małeś nie sprawdzamy, a niejedny respirator z tego kontraktu nie został dostarczony. Przeszedł maj, a niejedny respirator nie został dostarczony. Przeszła, mamy połowę czerwca, a niejedny respirator nie został dostarczony, a wszystkie miały być dostarczone do końca czerwca. Więc zaczęliśmy działać, zaczęliśmy sprawdzać i nawet napisaliśmy o tym ostatnio, nie tylko o tej aferze, ale o wszystkich pozostałych aferach, które kontrolowaliśmy, książkę. Z takim, proszę Państwa, pamiętać taki cytat z Churchilla i dokonaliśmy takiej, takiego jakby przekładu na potrzeby tego, co obserwowaliśmy w pandemii. I napisaliśmy, tak powiem, na wstępie tej książki takie słowa, jeszcze nigdy tak niewielu, nie zyskało tak wiele, kosztem tak wielu. I tak dokładnie było. Chodziło o to, że grupa cwaniaków, a tak naprawdę grupy przestępcze, no pod parasolem Sługusz, pod parasolem prokuratury, oczywiście premiera, tak? Zatom, tobie bym już teraz maili złaprzykać, bo wszystko było za zgodą premiera Morawieckiego, który pisał, jak tam był mail na temat tego, czy kupować od skandarza bronią, no to było napisane brać i wykrzyknik. Nikt nie pytał, kim jest skandarza bronią, czy ona jakieś zadłużenie, bo wyskabło Państwa, a miał, czy ta firma w ogóle jest w stanie taki sprzęt dostarczyć, czy też nie, tak? Więc to tak wyglądało do Państwa, po uważaniu. Mówię o tej historii, bo to był jakby początek naszej współpracy. No ale później przyszły kolejne sprawy, przyszły szpitale tymczasowe i nagle się okazywało, że premier miał do wyboru różne lokalizacje. Pani profesor Alicji we Wrocławiu, ale znalazł jakiś centrum umysłowo-wystawiennicze na obrzeżach Wrocławia, no i postanowił, że tam będzie szpital. Tylko tam nie byłoby przestrzeni, więc wykorzystano środki, które były przewidziane na powstanie szpitali tymczasowych i zbudowano hale przedsiębiorcy na terenie, światłowody, żeby miał internet, drogi wybudowano, kotłownie kupiono, zamontowano oświetlenie, zamontowano grzejniki. I mija grudzień 2020, mija styczeń 2021, mija luty 2021, to wszystko miało być gotowe już w grudniu, a szpital nie otwieramy. Powiedzieliśmy się interesować z Polską Miłańskim, co się dzieje. Przyjeżdżaliśmy tam, zapowiedzieliśmy 8 marca, że przyjeżdżamy 9 marca, no i nagle gwałt trzeba otwierać. No i otwierają ten szpital, patrzymy na protokoły, wszystko niedokończone, odbiorów żadnych, nie ma budowlanych, nie ma odbiorów ppoż. Przewieźli cały oddział covidowy z uniwersyteckiego szpitala aktywicznego tylko po to, żeby pokazać, że ten szpital w ogóle ma sens. Później się okazało, że rafunek za ten szpital, który funkcjonował kilka miesięcy, a przyjął niewiele, około 1200, może troszkę więcej pacjentów, kosztował 90 milionów złotych. Myśmy to próbowali z Kalisze, z Gnieznem, gdzie powstawały szpitale powiatowe, siedmiopietrowe, z lądowiskiem na fali kopterów za 50 milionów, za 60 milionów. Więc można było za tę kwotę kupić, wybudować całkiem nowy szpital, który by funkcjonował przez kilkodziesięciolecia. Na końcu ten przedsiębiorca miał podkupić od państwa te wszystkie naniesienia, te nowe hale i te wszystkie zwiększenia, które wojewoda z naszych pieniędzy temu przedsiębiorcy zafundował. Okazało się, że jednak mu to wojewoda podarował w ramach tak zwanej ugody. Więc to była kolejna afera. Ale Szanowni Państwo, dalej punktuł jednej rzeczy, że na wyciągnięcie ręki jest 170 miliardów złotych i ten rząd robuje przez dwa lata te środki. Ale co bardzo ciekawe, to właśnie ostatnio zauważyliśmy, że bardzo ochoczo znowu sięgają swoją trudną łapą, pazerną łapą od pośrodki europejskie. Bo Narodowe Centrum Badań i Rozwoju to jest taka instytucja, która dystrybuuje środki europejskie współfinansowane z Unii Europejskiej, środki publiczne, właśnie na badania, na naukę, na innowacje. I do końca roku, pewnie o tym jeszcze może Darek powie, mamy do dodatkowania jeszcze 24 miliardy złotych. I to jest tak, że jest perspektywa finansowa sześcioletnia. To jest teraz to była 2014-2020, jeszcze negocjował ją rząd premiera Tuska. I później są 3 lata tak naprawdę na kompletne wykorzystanie tych środków. I później jest, jak powiem odcięta, ale grubą linią ta możliwość, te środki po prostu przepadały. Czyli już nie można je wykorzystywać. I tak było ze środkami na innowacje i na rozwój. Więc oni zrobili taki konkurs, który nazwali Szybka Ścieżka. Który rzeczywiście był bardzo szybki, bo w listopadzie zakończył się konkurs na takie projekty na technologie cyfrowe. Zgłosiły się w firmę i miały wykorzystać te środki. Projekt polegał tylko na tym, że powstały firmy, które powiem nam, są ścisze z tą wadą, żeby te środki europejskie, co podkreślam, no to wprowadzić. Jedna z firm powstała już w trakcie konkursu. Konkurs został otwarty 19 października, a firma zarejestrowała się w KRS 24 października, a 4 było zamknięcie konkursu. I to była firma 26-latka, który zarejestrował tą działalność, tę spółkę, w wirtualnym biurze. W wirtualnym biurze w stacji, gdzie można sobie kupić adres, podjąć, po prostu lekko mieć taka skrzynka posztowa tak naprawdę. I ten 26-latek wymyślił innowacyjny program pod tytułem Podłączamy pod ciężarówki Dziw Dzieca i śledzimy równowalek. Każda firma logistyczna, nawet Uber chyba, czyli taki program ma. No i dostałem na niego, słuchajcie, 55 milionów złotych. Ja tutaj przyjeżdżałem z tą zapobieczoną i panią postępową Doniak, sprawdziłem, jaki budżet ma miasto Wojkowice. Akurat tak się spodziewał, bo już może wiecie, że burmistrz tego miasta ma tak na nocyzko jak ja. Więc Wojkowice mają rocznie do pytania dochody w ramach budżetu 55 milionów. Czyli dokładnie tyle, ile dostał ten 26-latek na ten projekt innowacyjny oczywiście z tytułu złotych. To jest tak, jak ktoś przyszedł do mieszkańców i mieszkanek Wojkowic mówić, zabieram wam wszystkie wasze dochody, 55 milionów, chowamy kieszeni i nie macie nic przez cały rok do wydania. Ani na szkoły, ani na pomoc społeczną, ani na kulturę, ani na drogi, ani na transport, na aktywnizację seniorów. Więc to jest po prostu dramat. To, co się stało, to po prostu jest dramat. Ja pamiętam tą Szydło, jak ona przychodziła, pamiętacie? Najpierw pokazywała na wybacie, że ona ma pełne segregatory ustaw. Później się okazało, że ten niebieski segregator jest pusty. A na pytanie, skoro pani będzie dofinansowała, to mówiła, wystarczy nie kraść. Pamiętacie, wystarczy nie kraść. Później, no kradli, coraz więcej było tych afer, no więc zaczęli mówić, zaczęto mówić, no kradną, ale się dziedą, tak? Kradną, ale się dziedą. Teraz po prostu hamulce puściły. Naprawdę, Szanowni Państwo, to, co się dzieje po ostatnich miesiącach, my z Postem Jońskim, no każdego dnia dostajemy nowe informacje, każdego dnia kontrolujemy nowe informacje. Tego już nie jest tak dużo, że postanowiliśmy napisać książkę. I za trzy tygodnie, w kilku, w starym kraju pojawi się książka, która się nazywa Wielkie, żliwa, jak pis w kradłowskim. Bo my uważamy, która jest z nami pani doktor, pani profesor, że jak nie znamy choroby, tak? Nie możemy stwierdzić tego, jak ona się rozprzestrzenia, a jak ją, tak powiem, uchwycić, prawda? No to trudno jest dawać recepty, trudno jest zdefiniować ten stan, w którym jesteśmy. Mimo tego, że nie jesteśmy lekarzami, mimo tego, że nie jesteśmy prokuratorami, czy nawet sędziami, jak pani poseł, postanowiliśmy opisać to, co my dostrzegliśmy. I tą, tą diagnozę państwa, jak ona została ukradzona nam wszystkim, rozkradana. W tejże książce, więc bardzo zachęcam do jej przeczytania, bo mam wrażenie, że ona również pozwoli wielu ludziom przejrzeć na oczy. Jeżeli jeszcze ktoś nie przejrza na oczy, to po prostu pozwoli przejrzeć na oczy. No i ostatnia rzecz taka, która dla mnie jest bardzo ważna naprawdę, drożezna dotyka wszystkich. I ja cały czas słyszę, że jak jest dobrze, rytom, bo jest... A waloryzacja jest niska, ale są to trzynastki, prawda? Ale sięgnijmy tylko do danych, bo jest taka instytucja, krajowy rejestr długów, ja tam zaplądam co jakiś czas, bo nie publikują swoje dane i okazuje się, że polskie seniorki i polscy seniorzy zadłużeni są w tej chwili w różnych instytucjach finansowych, i w bankach, i na kwotę 6 miliardów 400 milionów. Ponad 6 miliardów złotych zadłużenia polskich seniorów. Prowadźcie sobie państwo. To jest jedna rzecz. I drugie badanie, które krajowy rejestr długów przeprowadził, to było badanie wśród seniorów, którzy powiedzieli, że... Badanie wśród seniorów w wieku 64-75 lat, którzy powiedzieli, że w ciągu ostatniego pół roku ograniczyli wydatki wydatków. Czyli nie jest tak różowo, jakby się nam wydawały, jak oni próbują to przedstawiać. Ja nie jestem ekonomistą jak Darek, ale ja mam takie wrażenie, że w celity pojawia się choroba, prawda? Choroba, niesamodzielność, jest potrzeba ich dodatkowych wizyt lekarskich, rehabilitacji, usprawniania, a nie daj Boże pojawi się w rodzinie śmierć, tak? To trzeba zapożyczyć się, żeby chociażby pochować swojego bliskiego, bo przecież ten był zasiłek pogrzebowy i był waloryzowany od kilkunastu lat. Więc sytuacja jest naprawdę dramatyczna, ale mam wydarzenie, i to powiem Państwu stałą stanowczością, że środki są marnotrawione, albo są rozkradane, a żońc, który nami rządzi, mam nadzieję, do jesieni, i to jest ten optymizm, że mam nadzieję, że do jesieni, po prostu, po prostu zniknę jak najszybciej, bardzo zniknę. Bardzo dziękuję moim gościem, ja na koniec tej części, zapewniam Państwu, że ja jestem współpracem jak prawnikiem pływym sensiem. I tak naprawdę idąc w 2015 roku do paramountu, chciałam zmienić i dobry prawo i zmieniać wymiar sprawiedliwości. Jest koniec drugiej kadencji, a dobrego prawa jak nie ma, jak nie było, tak nie ma. Ale bardzo sobie nie wyobrażacie, ile razy rządzący, bo oni mają większość w cejmie, poprawiają jedną i tą samą ustawę. Po kilka razy, bo okazuje się, że złe przepisy, że one nie zgadzają się z innymi ustawami, że w międzyczasie zmienili 10 innych ustaw i tą też trzeba poprawić. To jest poprzednia i obecna kadencja, to czas, kiedy uchwalono najwięcej ustaw. Już prawnicy mają problem, żeby ogarnąć taką ilość ustaw. A co dopiero człowiek, który ma inne wykształcenie. Ja pamiętam, że jak zakładałam fundację, to obałam się, że nie pominam jakiegoś przepisu, mimo że jestem prawnikiem i byłam w sejdzie. A osoba, która nie ma wykształcenia prawniczego, bo będzie winne, no to współczuje. A rzeczywistość się nie zmienia. Wymieniamy dalej. Teraz to gorsze przepisy, przesadzają. Trzeczytanie, bo ta konstytucja stanowi, dla rządzących większości sejmowych nie wspiega. Upalamy kodeks cywilny, ale tam odczytujemy na przykład ustawę dotyczącą służby zdrowia, a ostatnią geotezję. No, jaki to ma związek z kodeksem cywilnym? Pytałam siebie parę razy. Trudno znaleźć odpowiedź. Ale proszę Państwa, że najbardziej, bo w zasadzie na wszystkich moich wystąpieniach powinnam zacząć jednym zdaniem i na nim skończyć. Dlaczego? Jest październik zeszłego roku, poławy. Nie jestem na tym spotkaniu, ale słyszę go w telewizji, bo tak się złożyło, że włączyłam. Był to ALCO TVP-1, ALCO TVP-2. Nie pamiętam. Ale przemawia kto? Szef Prawa i Sprawiedliwości, czyli Jarosław Kaczyński. I mówi te słowa. Proszę Państwa, trzeba przyznać, reforma wymiaru sprawiedliwości nam się nie udała. W zasadzie już nic nie muszę powiedzieć. Skoro prezes PiSu przyznaje, że reforma wymiaru sprawiedliwości się nie udała, no to już nie trzeba nic więcej dodawać. Zapomniał tylko powiedzieć, że nie dość, że się nie udała ta reforma, to zdecydowanie pogorszyła się sytuacja obywateli, oczekujących na wydanie wyroku. Bo czas się znacznie wydłużył. Trzeba dłużej czekać, nie tylko na wydanie wyroku, ale także wpis do różnego rodzaju rejestrów. Ja mam nadzieję, że wrześniowe wybory przynoszą zmianę, która pozwoli iść w pozytywnym kierunku. Konstytucję, którą mamy, ja wiem, że nie mamy z nią do czynienia na codziennie, czy mamy codziennie tych przepisów, ale tak naprawdę codziennie one nas dotyczą. Bo tam są podstawowe zasady, które określają nasze prawo i nasze obowiązki. I my z referentum wyraziliśmy zgodę na taką konstytucję. Dopóki obywatele tej konstytucji nie zmienią, to ona obowiązuje. A my, obywatele dorośli, powinniśmy podejmować takie działania, by nasze dzieci i nasze wnuki, po jakimś czasie mówiły, zostawiliście nam dobrą Polskę. Państwo demokratyczne i praworządne, w którym każdy człowiek jest ważny i każdy człowiek jest, jego sprawy są istotne. Gdy była poprzednia kadencja, ja również zasiadałam razem z Pozwą Szczepą w Komisji Sprawiedliwości i mówiłam do posłów z większości sejmowych, wygraliście wybor. Macie prawo rządzić. I rządźcie. Bo to wam w wyborach społeczeństwo dało większość, więc te rządy sprawujcie. Tylko pamiętajcie o jednym. W sprawie dzieje praworządnym. W sprawie dzieje tak, żeby ludzie nie musieli wychodzić na ulicę w obronie Konstytucji. Żeby kobiety nie musiały wychodzić na ulicę w obronie swojego prawa do wyboru. Bo tak naprawdę, bez względu na to, jak ustanowimy prawo, to kobieta sama, zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniem będzie musiała podjąć decyzję. I bez względu na to, jak ona będzie, to ona przez całe życie z tą decyzją pozostaje. A dzisiaj państwo dużo mówi, ale potem tych ludzi zostawia sam. Jak często słyszymy od ludzi z niepełnosprawnością, jak żyć za te niewielkie pieniądze. A przecież potrzebne są nie tylko środki na jedzenie, na ubranie, jak ludziom, którzy są w miarę zdrowi. Ale rehabilitacja, ale codziennie zmaganie się z bólem wymaga znacznie większych środków. Ja chciałabym państwo, którym się wspieramy, którym dyskutujemy, ale na końcu podejmujemy decyzje, które nam służą. Przeciętnemu Kowalskiemu, przeciętnej pani Nowak. Służą nam. Bo my z tym wszystkim, jak obywateli, jesteśmy najważniejsi. Możemy mieć inne zdanie, co do kierunku działania. Możemy wprowadzić inne metody rozwiązania problemu. Ale musimy pamiętać o tym, że na końcu uchwalone prawo ma służyć nie tym, którzy je uchwalają, ale tym, którzy nazywają się obywatelom. I jeszcze jedną raz. Zanim zaczniemy dyskusję, i pani o to mikrofon. Wiecie państwo, debatujemy w tej chwili nad Instytucją Sędziów Pokoju. Nie będę wchodzić w szczegóły. Tracimy niepotrzebne pieniądze. Kompletnie niepotrzebne pieniądze na dojazdy pod komisje, na światło, na mnóstwo innych rzeczy dodatkowo. Myślę sobie, że to prawo nigdy nie będzie. I nie daj Boże, żeby weszło, bo koszty proszę państwa na 10 lat to jest 8,7 miliarda złotych. Ja mówię, gdyby tylko jedną trzecią z tej kwoty, jedną czwartą przeznaczono na dzisiejszy wymiar sprawiedliwości, to zobaczylibyście państwo, jak sytuacja wygląda inaczej. Ale dla posiadania większości głosów PiS jest skłonny procedować ten projekt ustawy, by uzyskać poparcie głosów posłów Kukica. Trzech posłów. No tu dodadzą, tam dodadzą. Czy o tym, że państwa chodziło na obywatela, żeby rządzący różnymi sposobami kupowali posłów, na przykład stanowiskami, no chyba nie o to chodzi w całej tej, w tym sprawowaniu władzy. No ale dlatego chodzi o to, by jak popełniłeś przestępstwo, to bez znaczenia, czy wykonujesz ważny urząd, czy pracujesz w kasie, w centrum handlowym, byś podniósł jednakową odpowiedzialność. Bo prawo ma być różne, i wszyscy mają być równi wobec prawa. Taka reguła powinna nam, obywatelom państwa w Europie, Unii Europejskiej, zasadą. A dzisiaj PiS mówiłam, że jego sposób rozumienia konstytucji jest inny. I przedłoży państwu opinię. jedną, a nawet dwie. Ostatnio zarzucałam, a propos jednego z projektów, ministrowi, który był przedstawicielem rządu. Ja mówię, proszę Pana, ale Waszą opinię, naszą opinię popiera tylko jedną opinię. Jeden ekspert popiera tą opinię, reszta jest przeciwna. To jak ustawa trafiła do Senatu, to pan minister drugą opinię przedstawił. I teraz on już wie. Tylko zapomniał dodać, że cała reszta. twierdzi i głośno mówi, że ustawa jest niezgodna z konstytucją. Dalgo zrobiliśmy. Spójrzcie prawo, które pozwoli nam pozyskać ogromne środki. A dzisiaj? A dzisiaj, proszę Państwa, powiedzimy tylko kary. To jest dzwonek, który mówi, że na ten moment kałce i zapraszam panią, jako pierwszą, my podamy krokom. Przepraszam za te techniczne, ale to jest poza nami. Natomiast przekazujemy i teraz zaczynamy tą fajną część taką, gdzie będziemy mogli porozmawiać, podyskutować, usłyszeć Państwa. Bo jeździmy także na te spotkania, żeby nie tylko opowiedzieć o tym, co robimy, jak pracujemy, ale żeby usłyszeć to, co Państwo chcecie nam powiedzieć. Bo to tworzenie programu to powinno być wspólne, razem. Dzień dobry, ja się nazywam Nadzana Witwinowicz, nie należę do platformy, ale od 13 lat kibicuję. Nigdy nie należałam, że muszę do żadnej pracy, mimo że jestem stara, kiedyś tam powinnam do tego, że należy. Nie należałam. Ja chciałam się spytać o jedno. Ile ma tutaj może być 50, 60? Między 50 a 60. 60, załóżmy. Ile będzie ma tysiące? 60, prawda? No gdzieś załóżmy, no nie 10. Nie wiem załóżmy. Ja wydaje się Pani, że jest nas mało. A powiem Pani dlaczego. Proszę mi powiedzieć, gdzie była jakaś informacja, że będzie tak jej spotkał. W internetu. Na Facebooku. Ok. No, no. I jeszcze gdzie? Na Twitterze. Na Twitterze trzeba było się bardzo mocno postawiać, żeby znasz. Teraz tylko. Swoje Facebooka, no wie Pani co. Ja akurat nie korzystam, korzystam z Twittera. Ale dużo Państwa wykorzystają swojego Facebooka? Tak. No wie Pani. No wie Pani. No nie, no wie Pani co. No nie wszyscy. A bardzo duża część osób, na przykład w takim wieku jak ja, w ogóle nie korzysta z żadnych komunikatorów medialnych. Z żadnych. Dla nich to jest, wie Pani, jakieś ogłoszenie, jakaś informacja. Sąsiadka powie sąsiadce. Ja przypuszczam, żeby była informacja, że w takim spotkaniu byłoby nas zdecydowanie więcej. Brakuje w ogóle komunikacji. Kompletnie komunikacji. To jest jedna sprawa. Druga sprawa jest taka. Ponieważ ja się tak trochę zaangażowałam i chciałam zbierać podpisy na in vitro. Ja chciałam się dowiedzieć, czy Pani organizowała jakieś takie ogólne firmowe zbieranie obywatelskie na podpisy na in vitro. Ja odpowiem, tylko czekam. No więc chciałam Państwa powiedzieć. Ja dzwoniłam do kilkunastu postów, to albo się nie podzwoniłam, albo przez ileś laty nie odbiera, albo nikt mi nie mogł nic powiedzieć. To już raz dzwoniłam się, tylko nie pamiętam w tej chwili Pani poseł Ewa w Katowicach. Kołodzi. Kołodzi. Kołodzi. To była jedyna posłanka, która powiedziała, tak, proszę przyjechać, weźmie Pani listy i będzie Pani zbierała te listy. I Pani potem się okazało, ponieważ ja mam trochę problemy z nogą, nawet mi przywieziono te listy, żeby zebrać. Tak, po prostu totalna cisza. Nikt nic nie wie, nikt nic nie słyszał i tak dalej. I ja się pytam, czy macie Państwo jakiś pomysł na to, jakby w ogóle to zmienić, bo przy takim sposobie informacji, przy takim sposobie, ja mam czasami takie wrażenie, że Tuskowi bardzo się chce, może jeszcze trzydziestu, szacunek dla Pana posła, się chce, a reszta dodatkowo, wie Pani, jakoś to będzie, jakoś to będzie, nie będzie, niech Pani wierzy, że nie będzie. Bo tamci dojdą do wszystkich, a my tylko takich, co bardzo chcą. Ja przypuszczam, że wszyscy, co tutaj jesteśmy, to co powiedziała Pani poseł, Pan poseł, wszyscy razem, to my wszyscy, to wiemy. My wszyscy wiemy, bo się tym interesujemy. Natomiast jest mnóstwo ludzi, którzy w ogóle nie mają pojęcia, o czym wy mówicie. I gwarantuję Wam, gdyby była jakaś informacja, gdyby była jakiś, nie wiem, nawet jak macie problemy, to się zgłosił do mnie, a dobrze technicznie, to Wam zrobię plakację. Bo tak to wygląda, że nie ma w ogóle żadnej komunikacji takiej, nikt się nie robi, nikt się po prostu nie robi, się nie siedzi. No a wie Pani co, o właśnie, no nie wiem jak tam, Pan tam mówi, ja akurat robotowałam. I za świeżką. I za świeżką. No wiecie Pani, ma Pan następny, bo ja akurat nie działam. I dlatego się bardzo proszę, że jeżeli tak będziemy działali, i tak będziemy robili tych wyborów, nie wygramy. Nie wygramy tych wyborów. Jeżeli się nie weźmiemy do roboty, i normalnie nie dajdziemy, bo nawet, wie Pani co, są takie, ja nawet takie coś słyszałam, kiedyś byłam na wsi, że tam by ktoś zaprosił platformę, no ale on może zebrać się 12 osób. Zabra, niech ktoś przyjedzie jakiś poseł do tych 11 osób i z nimi rozmawia. Bo my tym sposobem, co w tej chwili, nie zrobimy tutaj. A właśnie, gdzie w Prędzinie, Panu Biuro Posławskie, jakie jest jeszcze? A ja bym mogła, Pana, to musi Panu podać. Ale to to samo prawie, znaczy w jednej grupie działają. Ja już mam dwa pytania, o zdrowia potem, ale, ale to ja bym... Może na chwilę, ja odpowiem na Pani pytanie, ale... Ale to nie może teraz, nie proszę mnie ktoś inny. Pozwólcie Panu, że w tej części będę już siedzieć, będę się na blakiej rozmawiać. Z tego co wiem, jeżeli chodzi o Mój Wiktor, moje pióro, które mieści się przez od Sączewskiego, już proszę Panią, od wielu, wielu lat, w tym samym miejscu i jest otwarte od rama do wieczora. Nie, nie. Poza... Ale jak Pani mi pozwoli skończyć, to ja nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mój pracownik uczestniczy razem ze mną, albo sam z różnego rodzaju spotkania. A jak one są często, to wystarczy, jak Pani zajrzy na mojej potwiej skupy. Sama się Pani zdziwi, jak często odbywają się spotkania. Wielu wielu wielu lat, w tym samym miejscu. I jest otwarte od rama do wieczora. Nie, nie. Poza... Ale jak Pani mi pozwoli skończyć, to ja nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mój pracownik uczestniczy razem ze mną, albo sam Sama się Pani zdziwi, jak często odbywają się spotkania. A tu siedząca chociażby Pani i spróbowała to potwierdzić po kilka razy. I jeżeli chodzi o to, mówi to...