Donald Tusk: Polska nie zgodzi się na uznanie zmian granic
Donald Tusk mówił o serii spotkań przygotowujących wspólne stanowisko europejskie wobec wojny na Ukrainie oraz o przygotowaniach do rozmowy prezydenta Trumpa z prezydentem Putinem na Alasce. Zajął stanowisko, że nie można uznać prawa Rosji do wyznaczania granic swoim sąsiadom i podkreślił zasadę "nic o Ukrainie bez Ukrainy".
- Donald Tusk przedstawił efekty trzech spotkań dotyczących Ukrainy, wskazując, że wypracowano wspólne stanowisko europejskie. Podkreślił, że Polska konsekwentnie sprzeciwia się jakimkolwiek próbom uznania zmian terytorialnych dokonanych siłą.
- Spotkania obejmowały grupę liderów z udziałem m.in. Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Polski oraz prezydenta Finlandii, a także rozmowę z prezydentem Zeleńskim. Celem było przedstawienie przed spotkaniem na Alasce jednolitego stanowiska europejskiego prezydentowi Trumpowi.
- Tusk ostrzegł, że Rosja może próbować włączać do rozmów o Ukrainie postulaty dotyczące m.in. redukcji obecności NATO, co bezpośrednio dotyka bezpieczeństwa Polski. Wskazał na konieczność budowania solidarnej i zjednoczonej grupy państw wobec takich presji.
- Przypomniał, że rząd przyjął stanowisko w sprawie negocjacji i przekazał je prezydentowi Nawrockiemu w kontekście kontaktów z administracją amerykańską. Podkreślił, że w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej obowiązuje współpraca między rządem a prezydentem, niezależnie od emocji i sporów politycznych.
Najważniejsze ustalenia
- Donald Tusk przedstawił efekty trzech spotkań dotyczących Ukrainy, wskazując, że wypracowano wspólne stanowisko europejskie. Podkreślił, że Polska konsekwentnie sprzeciwia się jakimkolwiek próbom uznania zmian terytorialnych dokonanych siłą.
Grupa liderów i przygotowanie stanowiska
- Spotkania obejmowały grupę liderów z udziałem m.in. Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Polski oraz prezydenta Finlandii, a także rozmowę z prezydentem Zeleńskim. Celem było przedstawienie przed spotkaniem na Alasce jednolitego stanowiska europejskiego prezydentowi Trumpowi.
Bezpieczeństwo Polski i zagrożenia rosyjskie
- Tusk ostrzegł, że Rosja może próbować włączać do rozmów o Ukrainie postulaty dotyczące m.in. redukcji obecności NATO, co bezpośrednio dotyka bezpieczeństwa Polski. Wskazał na konieczność budowania solidarnej i zjednoczonej grupy państw wobec takich presji.
Rola rządu i współpraca z prezydentem
- Przypomniał, że rząd przyjął stanowisko w sprawie negocjacji i przekazał je prezydentowi Nawrockiemu w kontekście kontaktów z administracją amerykańską. Podkreślił, że w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej obowiązuje współpraca między rządem a prezydentem, niezależnie od emocji i sporów politycznych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Oświadczenie Premiera Donalda Tuska ws. uwolnienia A. Poczobuta
Donald Tusk zapowiada powrót pociągów do Łomży
Donald Tusk: Domaga się odwołania ministra, by odblokować KPO
Donald Tusk: Nie było rozmowy z prezydentem elektem Trumpem
Donald Tusk zapowiada komisję ds. wpływów rosyjskich i białoruskich
Donald Tusk: Zapewnia o pełnym wsparciu państwa dla służb na granicy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Paliwa, wizyta Nawrockiego i spór o armię - ostra debata w Radiu ZET
Artykuł
Ceny paliwa: Sejm wprowadził ceny maksymalne, posypała się krytyka
Artykuł
Tusk: prezydentura Nawrockiego nacechowana polityczną agresją, SAFE to gra polityczna
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Transkrypcja
Serią spotkań, które przybliżają nas być może, bo oczywiście nie ma żadnych gwarancji do zakończenia albo przynajmniej zawieszenia wojny i działań zbrojnych w Ukrainie. Jak się Państwo domyślacie, wszyscy to bardzo przeżywamy. Także te emocje związane ze scenariuszem tych spotkań, za chwilę o tym powiem kilka słów. Ale to jest też dzień, w którym zdaje sobie sprawę, że to budzi mniej emocji, ale mamy powód do satysfakcji. Wszyscy, nie mówię o mnie, o rządzie, ale o wszystkich Polakach, o tym, że Polska ma ciągle pewnie niewystarczające dla najbardziej ambitnych, ale największe przyspieszenie gospodarcze w Europie. W tych trudnych czasach, bardzo wymagających, gdzie są państwa, w tym największe gospodarki europejskie, które w tym kwartale są na małym, ale i minusie. Fakt, że Polska jest na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o wzrost, a rok do roku to jest 3,4, czyli naprawdę dobry rezultat. I dający nam, dający nam nie tylko satysfakcję, ale powody do optymizmu. I oczywiście też buduje to pozycję Polski, jak się domyślacie, inaczej się traktuje państwo, które jest takim przodownikiem, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. Wracając do, do tematu dnia. Miały dzisiaj miejsce trzy spotkania dotyczące Ukrainy i przygotowania nas wszystkich, ale przede wszystkim prezydenta Trumpa, który bardzo chciał też poznać stanowisko państw europejskich i innych sojuszników przed spotkaniem z Putinem na Alasce. To spotkanie, które prawdopodobnie nie zakończy się rozstrzygnięciem, ale może być takim pierwszym krokiem do szybkich relatywnie decyzji o przerwaniu ognia, budzi w sposób oczywistny emocje, bo ono będzie także pośrednio dotyczyło, a właśnie bezpośrednio, także bezpieczeństwa Polski. Pierwsze spotkanie to była grupa liderów, tych, którzy od początku starają się wziąć na swoje barki koordynację działań wszystkich państw Unii Europejskiej w sprawie wojny w Ukrainie. To jest ta grupa Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy i Polska. Bierze w tych pracach na co dzień udział także prezydent Finlandii. I ta grupa wspólnie z prezydentem Zeleńskim dzisiaj przygotowywała stanowisko europejskie na drugie spotkanie. To drugie spotkanie było w obecności prezydenta Trumpa, tak aby przedstawić prezydentowi Trumpowi wspólne stanowiska europejskie. Podkreślam znaczenie słowa wspólne, ponieważ wszyscy wiemy, że niektórzy różnią się w podejściu do tego, jak ma wyglądać pokój na Ukrainie, a polityka amerykańska jest tutaj dużym wyzwaniem dla wszystkich sojuszników, jak państwo zauważyli. Więc z naszego punktu widzenia było bardzo ważne dla nas, dla Polski, dla Ukrainy i dla Europy, żeby prezydent Trump usłyszał jednolite stanowisko. I to udało się przez wiele dni pracy na poziomie doradców, ministrów i dzisiaj na spotkaniu liderów to wspólne stanowisko udało się wypracować. I ono odpowiada temu, czego chce Polska. Nie dlatego, że my dyktujemy tutaj warunki, ale stanowisko Polski jest takim stanowiskiem, powiedziałbym, orientującym inne kraje na to, jak mają wyglądać rozmowy o Ukrainie. I chodzi tutaj przede wszystkim o to, żeby nikomu nie przyszło do głowy, aby uznać prawo Rosji do wyznaczania granic swoim sąsiadom. Mówiąc krótko, żeby nikt w czasie rozmów pokojowych, tych przyszłych rozmów pokojowych nie wpadł na pomysł, aby uznać prawo Rosji do terenów zajętych siłą. Przez agresję i przez wamanie wszystkich możliwych umów i praw międzynarodowych. Bardzo ważne jest dla nas, i to Polska powtarza od samego początku, że nie można pozwolić, bo mamy z historii najgorsze możliwe przykłady. Nie można pozwolić, żeby się powtórzyło coś takiego, że największe mocarstwa rozmawiają o przyszłości mniejszych narodów i mniejszych państw za ich plecami, bez ich udziału. Czyli to polskie stanowisko, nic o Ukrainie bez Ukrainy i ono ma także szerszy sens. Mówiłem o tym dzisiaj, nic o Europie bez Europy. Jak wiadomo, Alaska to jest spotkanie prezydenta Trumpa i prezydenta Putina. Mówię o tym w wymiarze bezpieczeństwa, ponieważ wiem o tym, to nie są nasze domysły, że strona rosyjska bardzo chciałaby włączyć także temat bezpieczeństwa i takiej pozycji militarnej nie tylko Ukrainy, ale także takich państw jak Polska do rozmów i do negocjacji i do ostatecznych ustaleń, jeśli chodzi o pokój w Ukrainie. Mówiąc krótko, Rosjanie nie po raz pierwszy w historii chcieliby zagrać rolę takich niby gwarantów bezpieczeństwa, także takich państw jak Polska. Od wielu dni głośno jest o tym, że Rosjanie bardzo by chcieli włączyć do rozmów o przyszłości Ukrainy, także rozmowy o redukcji obecności NATO, na przykład w Polsce, wojsk natowskich. Dlatego jest tak ważne, żebyśmy budowali tą bardzo solidarną i zjednoczoną grupę państw, zarówno w relacji do Rosji, ale także w relacji do innych sojuszników, na przykład do Stanów Zjednoczonych. W tej drugiej części na wniosek strony amerykańskiej Polskę reprezentował prezydent Nawrocki. Wiem, że to budzi bardzo duże zainteresowanie i emocje i chcę tu bardzo wyraźnie podkreślić, że z jednej strony udało się zgodnie z konstytucją i taką tradycją od wielu lat, na szczęście od wielu lat obecną w naszej polityce, ustalić wspólne stanowisko. Po to rząd przyjął stanowisko w sprawie negocjacji. We wtorek przekazaliśmy to stanowisko także prezydentowi Nawrockiemu w kontekście jego kontaktów z administracją amerykańską, ponieważ zadaniem konstytucyjnym rządu jest prowadzenie polityki zagranicznej, a prezydent wtedy, kiedy reprezentuje Polskę, powinien prezentować stanowisko wypracowane przez rząd. I tutaj ja nie mam większych zastrzeżeń i dla mnie jest bardzo ważne, żeby niezależnie od emocji i konfliktów politycznych, niezależnie od tego, co myśli o mnie prezydent Nawrocki, i wiemy, publicznie mówił o tym, albo co ja myślę o prezydencie Nawrockim, ale w sprawie, w sprawach bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, wojny i pokoju musimy być, musimy ze sobą i współpracować, to jest nasz obowiązek i nikomu tutaj nikt, ani prezydent Nawrocki, ani ja łaski nie robią. Jest też rzeczą bardzo ważną i o tym chcę powiedzieć bardzo otwarcie, niewykluczone, że jutro będę o tym rozmawiał także z prezydentem Nawrockim, żebyśmy nie dali się nigdy rozgrywać przez nikogo i ani przez naszych wrogów, ani przez naszych przyjaciół. Jest rzeczą bardzo ważną, aby w trudnych warunkach konstytucyjnych, pamiętacie państwo moja współpraca z prezydentami naznaczona była takimi rafami, które wynikają z różnej interpretacji konstytucji, czasami różnych poglądów i dużo wysiłku wożyliśmy w czasie współpracy z prezydentem Lechem Kaczyńskim, Bronisławem Komorowskim, prezydentem Dudą, aby w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, przy wszystkich emocjach, złościach i irytacjach, żeby jednak Polska miała jednolite stanowisko i żeby nie było, i żeby nie dała się w żaden sposób rozgrywać. Więc czeka nas na pewno rozmowa z prezydentem, żeby tę wypracowaną z trudem, ale bardzo dobrą tradycję utrzymać. Tutaj liczę na pełne zrozumienie, jeśli nie moich racji, to interesu narodowego. Ktoś tu musi być poważny, to znaczy ktoś musi naprawdę na serio kwestie bezpieczeństwa Polski, szczególnie w tych burzliwych czasach, traktować bardzo serio, zgodnie z konstytucją, zgodnie z interesem narodowym i takim zdrowym rozsądkiem. Państwo, które miałbym mieć jakąś dwoistą czy nawet taką niekoherentną politykę zagraniczną, będzie z definicji dużo słabsze i będzie bardzo łatwo grać naszym oponentom, ale także naszym sojusznikom i nie zawsze będzie to zgodne z naszym interesem. To drugie spotkanie to było zaprezentowanie tego, co wypracowaliśmy prezydentowi Trumpowi i zakończyło się w takiej bardzo dobrej atmosferze, to znaczy prezydent Trump uznał, że to stanowisko Europy, szczególnie w takich sprawach, one były najtrudniejsze. Na przykład gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy ze strony Stanów Zjednoczonych. Wydaje się, że tutaj zrozumienie ze strony prezydenta Trumpa jest przynajmniej zadeklarowane, co jest ważne i że nie będzie żadnych ustaleń w czasie rozmów na Alasce, żadnych ustaleń w rozmowie tej dwustronnej w Stany Zjednoczone Rosja na temat terytoriów, a więc ewentualnej wymiany terytoriów czy zmiany granic Ukrainy. I dla nas to jest bardzo ważne, aby bez Ukrainy i bez Europy nikt o takich zmianach nie rozmawiał, nie negocjował. No i jest realna szansa, że dojdzie do przerwania ognia, do zawieszenia walk w powietrzu. Na pewno nie ma tutaj powodu do euforii. Bardzo by nam zależało, chyba wszystkim, aby rozmowy z udziałem prezydenta Trumpa nie przyniosły jakichś pozytywnych efektów Rosji. My dzisiaj wiemy bardzo dokładnie, że Rosja być może będzie chciała wykorzystać ewentualne przerwanie ognia do odbudowania swojej siły i później do przygotowania do ponownych ataków na Ukrainę. Więc my nie mamy, akurat Polska jest tym państwem, które nie ma złudzeń i iluzji co do polityki prezydenta Putina. Po tym spotkaniu odbyło się trzecie spotkanie z udziałem liderów, no już z całego świata, gdzie omawialiśmy i to trzecie spotkanie znowu z moim udziałem, gdzie rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób sojusznicy, ta grupa państw gotowych do działania na rzecz pokoju w Ukrainie, w jaki sposób możemy wpływać pozytywnie na przebieg tych rozmów. I w tym spotkaniu brało udział ponad 30 przywódców od Japonii, po Islandię, od Kanady, po Turcję i oczywiście państwa Unii Europejskiej. I tutaj też mogę powiedzieć, że dominował raczej ostrożny optymizm co do tego, że być może uda się, jeśli nie zakończyć wojnę, to przynajmniej rozpocząć realny proces pokojowy, a na to przecież wszyscy czekamy. Tak jak wspomniałem, dla mnie rzeczą bardzo ważną jest, żeby nikt w polskiej polityce z zewnątrz nie próbował rozgrywać instytucji państwa i czołowych polskich polityków. Do tej pory to się udawało przez właściwie cały czas, od 1989 roku. Mam nadzieję, że ta sytuacja nie ulegnie zmianie. Ja jestem gotowy i do rozmowy, i do pracy tak, aby nikt tutaj w polskiej sprawie nie ingerował w jakiś taki brutalny sposób. Cały ten dzień przebiegł moim zdaniem względnie bez strat i chciałbym, żeby obie strony, mówię tu o prezydencie i rządzie, kontynuowały niezależnie od różnicy zdań i politycznych niechęci, żebyśmy w tych sprawach międzynarodowych szukali zawsze tego, co nam nakazuje konstytucja, czyli pola wspólnego i żebyśmy działali wspólnie. I to z mojej strony ta oferta jest taka bezdyskusyjna. Ja będę walczył z moimi oponentami o bardzo ważne sprawy tu w Polsce zawsze w sposób kategoryczny, ale tak jak powiedziałem w kwestiach reprezentowania Polski na zewnątrz i naszego bezpieczeństwa trzeba szukać i wspólnoty poglądów, a jeśli one czasami się różnią, to tak czy inaczej trzeba szukać sposobu na zbudowanie jednej pozycji, jednego zdania i wspólnego reprezentowania naszych interesów. Ostatnie zdanie bezpośrednio związane z kwestią ukraińską i wojną rosyjsko-ukraińską. Ja dosłownie wczoraj powtórzyłem kwestię, która moim zdaniem nie budzi żadnych wątpliwości. To znaczy to, co udało się zbudować w czasie wojny po napaści Rosji na Ukrainę, a więc tę solidarność z Ukrainą w jej wojnie z Rosją. I tutaj ja wiem, że różne siły polityczne, różni politycy, na pewno różni się tutaj w jakiś sposób też od prezydenta Nawrockiego, jeśli chodzi o stosunek do Ukrainy i do Rosji. Ale generalnie, jeśli chodzi o konfrontację rosyjsko-ukraińską, Polacy są po stronie Ukrainy. Tylko idiota albo zdrajca może trzymać kciuki za Rosję w tym konflikcie. Wiadomo, nie mówię tutaj o jakiejś miłości do Ukrainy, tylko o oczywistym poczucie naszego interesu. I uprzedzałem o tym, że wzbudzanie konfliktów czy takiej niechęci między Ukraińcami i Polakami to jest oczywiście bardzo często robota obcych służb. I że Rosjanie bardzo liczą na to, że będzie można skonfliktować Polskę i Ukrainę. Dzisiaj ABW aresztowało. I to nie jest pierwszy taki przypadek. Niezwykle, to są niezwykle przemyślane akcje. Młodego Ukraińca, któremu zarzuca się akty dywersji, m.in. wrogie napisy, w tym próba zniszczenia czy właśnie malunków obrażliwych i upokarzających, czy takich uderzających w naszą godność na pomnikach i ten młodył Ukraińcy został zwerbowany przez obce służby. Nie ma lepszego prezentu dla Rosjan i to jest, mówię, nie pierwszy raz i nie drugi raz. Kiedy Rosjanie starają się werbować, z trudem im przychodzi werbowanie Polaków na szczęście. Nieliczne bardzo przypadki stwierdziliśmy, ale werbować Ukraińców czy Białorusinów, płacić i po to, aby właśnie na terenie Polski robili akty dywersji. I mają w tym podwójny interes. No ten drugi, taki dość oczywisty, to właśnie skonfliktowanie Polski i Ukrainy, Polaków i Ukraińców. Także miejmy tego świadomość. Trzeba prowadzić politykę zdecydowaną, twardą, partnerską. Trzeba szukać wszędzie, gdzie to jest potrzebne i możliwe, polskiego interesu, także w relacjach z Ukrainą. Ale pamiętajmy o tym, że dokładnie prawie w każdym z tych przypadków Rosja stoi za próbą wzbudzania konfliktów i emocji. Antypolskich w Ukrainie, antyukraińskich w Polsce. Bardzo prosiłbym, żebyście wszyscy bardzo poważnie potraktowali to ostrzeżenie. Bardzo dziękuję, panie premierze. Mamy czas na trzy pytania. Dzień dobry, panie premierze. Samuel Pereira, Telewizja w Polsce. Mam nadzieję, że koledzy spytają o to stanowisko ministra Szłapki i ministra Tomczyka, którzy wczoraj twierdzili, że to pan będzie brał udział w tej rozmowie z prezydentem Trumpem. Skąd ten dwugłos? Ja o to w takim razie pytać nie będę, tylko spytam a propos relacji z prezydentem Nawrockim. Kiedy pan odwoła kierownika placówki w Stanach Zjednoczonych i pozwoli powołać, jako że to jest prerogatywa konstytucyjna prezydenta, powołać ambasadora w Stanach Zjednoczonych? Oraz kiedy pan w końcu mu pogratuluje w wygranej wyborach prezydenckich? My nie jesteśmy od tego, żeby prawić sobie dusery czy komplementy. Ja będę w każdej sprawie, tam gdzie wymaga tego interes Polski współpracował z prezydentem Nawrockim. Niezależnie od tego, co myślę o jego poglądach, niektórych działaniach i byłem krytyczny i tutaj zdania nie zmienię. Ale wiem, co należy do moich obowiązków jako premiera i wiem, co należy do obowiązków prezydenta. I musimy się z tym pogodzić. Prezydent Nawrocki musi się pogodzić z faktem, że jestem premierem. Ja się pogodziłem z faktem, że jestem prezydentem i będziemy, jestem przekonany, że będziemy współpracować. Tak jak wspomniałem, zaproponowałem Kancelarii Prezydenta, że choćby jutro moglibyśmy się spotkać i porozmawiać, podsumować to, co się dzieje w tej chwili na froncie ukraińskim i w tych negocjacjach z udziałem różnych państw. Panowie Tomczyk i Szłapka nie dezinformowali opinii publicznej, ponieważ informacja od strony amerykańskiej, że prezydent Stanów Zjednoczonych uznaje za partnera w Polsce prezydenta. I ta tradycja też jest długa. Ja byłem ostatnim premierem, który spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie i to było 17 lat temu. Nie zależnie od tego, że konstytucyjnie politykę zagraniczną prowadzi w Polsce rząd, a nie prezydent, ale z różnych względów i bardziej z powodu amerykańskiej tradycji przywiązania do idei władzy prezydenckiej, prezydenci Stanów Zjednoczonych, tak samo prezydent Biden, tak samo prezydent Obama, preferowali relacje na poziomie prezydenckim. I tak, i wczoraj, tuż przed północą wczoraj otrzymaliśmy informację, także nasi partnerzy europejscy, że strona amerykańska wolałaby, żeby w relacji z prezydentem Trumpem z polskiej strony był prezydent. Dla mnie jest rzeczą bardzo ważną, żeby nigdy w takiej sytuacji nie było to metodą rozgrywania Polaków między sobą. Natomiast jestem gotów respektować to przyzwyczajenie Amerykanów, że na poziomie prezydenckim wolą się kontaktować i do tego potrzebna jest współpraca między mną a prezydentem Nawrockim i taka intensywna wymiana informacji, żeby fakt, że Amerykanie preferują kontakty na poziomie prezydenckim, żeby nie szkodził naszym interesom. Tylko tyle i aż tyle. Z konstytucji wynika rzecz bardzo prosta i oczywista. Powołanie ambasadorów jest procesem skomplikowanym i wymaga zgody ministra spraw zagranicznych, prezydenta i premiera. Nigdzie w konstytucji nie jest powiedziane, że prezydent z uporem maniaka może blokować nominacje ambasadorskie. Czasami kłopot polega na tym, że jeśli ktoś nadużywa przepisów konstytucji, interpretuje w taki sposób, który pozwala na np. paralizowanie pracy dyplomatów polskich, czy całej polskiej dyplomacji, to wtedy mamy do czynienia właśnie z takim klinczem, jak to było przez długie miesiące z prezydentem Dudą, czy mam nadzieję nie będzie tego, przynajmniej na taką skalę z prezydentem Nawrockim. Rozmawiałem długo z ministrem Sikorskim i minister Sikorski wie dokładnie, że moją intencją jest, aby w sprawach dyplomacji znaleźć konsensus i kompromis. Że tutaj konfrontacja, czy taka wojna pomiędzy instytucjami, pomiędzy premierem, prezydentem, ministrem spraw zagranicznych jest niepotrzebna. Sam przed chwilą podpisałem nominacje generalskie. Nie każda mi się podobała. Jest 15 sierpnia, prezydent chciałby wręczyć, nominować nowych generałów, wręczyć im te honorowe odznaki, pierścienie generalskie, buzdygany, takie z punktu widzenia polskich oficerów to jest wielkie święto. Więc ja w takich sytuacjach też nie wybrzydzam. Mogę mieć negatywną opinię, ale staram się raczej pomagać, a nie przeszkadzać. Tam, gdzie mamy do czynienia z wojskiem, tam, gdzie mamy do czynienia z dyplomacją, wolałbym, żeby wszyscy bez wyjątku, to dotyczy także mnie, wszyscy bez wyjątku schowali polityczną animozję i konflikty gdzieś tam albo dłużej na bok na chwilę i współpracowali. Ja do takiej współpracy jestem gotowy. W sprawach dyplomatów, w sprawach ambasadorów także. Także jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, znaczy ambasadora amerykańskiego. Wydaje mi się, że w sposób dość jasny powiedziałem, że będę działał na rzecz porozumienia i konsensusu w tej sprawie. A czy jaka to jest konsekwencja dla Pana Klicha? Zobaczycie niedługo. I poproszę kolejne pytanie. Panie premierze, czy jest Pan usatysfakcjonowany tłumaczeniami i działaniami ministry Pełczyńskiej na Łęcz w sprawie Krajowego Planu Odbudowy? Średnio. To drugie pytanie jest dużo bardziej podstępne. Po pierwsze było dość proste dla mnie. Bo sprawa jest rzeczywiście skomplikowana i problem polega na tym, że na tym etapie sprawy, ja mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że wykluczam jakiekolwiek, bo pojawiły się takie insynuacje, naprawdę kompletnie bez żadnej podstawy o łamaniu prawa, czy korupcji, czy łamaniu procedur. Nie ma takich sytuacji. A my i tak na wszelki wypadek przeprowadzamy i kontrolę, i w PARP-ie, prokuratura także, jak wiecie, zają się tymi sprawami. Ale to, co budzi taki niesmak, irytację, złość, to jest niemądry system skonstruowany naprawdę przez naszych poprzedników. W wielu przypadkach to się toczy już od kilkunastu lat. Czyli nadużycia, jakieś takie, wiecie, cwaniactwo, typowe, niestety czasami, w jaki sposób wykorzystać środki europejskie. Niezgodnie z rzeczywistymi celami. Więc jeśli mówię, że średnio mnie przekonały argumenty Pani Minister, to dlatego, że ja potrzebuję jednoznacznej, pilnie jednoznacznej informacji, czego nie zrobiono, albo właściwie najważniejsze jest, co trzeba zrobić. I to natychmiast, żeby środki europejskie nie były tak łatwo dostępne dla tych, którzy de facto kombinują. Nie łapią, wszystko tam może być okej formalnie, ale przecież czujemy, że bardzo wielu potrzebujących ludzi nie ma dostępu do środków. A ci, którzy by dali sobie radę bez tych środków, poprzez spryt, albo to, że mają dobrze zorganizowany ten, wiecie, te składanie aplikacji, składanie projektów, to jest sztuka pewna. I niektórzy opanowali to do perfekcji. A ja bym chciał, żeby minister nadzorujący fundusze europejskie, żeby był niezwykle czujny w takich sprawach. Że skoro wiemy, że można środki europejskie, można otrzymać, chociaż nie, i zgodnie z prawem i procedurami, chociaż gołym okiem widać, że one nie powinny trafiać w niektóre miejsca, albo na niektóre cele, to moim zdaniem rolą ministra jest nie kontrola post factum, nie nasyłanie prokuratury, tylko taki nadzór codzienny i ewentualnie szybkie i pilne zmiany, żeby środki europejskie nie trafiały właśnie w taki czasami bardzo ekstrawagancki sposób do miejsca, które budzą. Czasami oburzenie, czasami śmiech, ale taki śmiech przez łzy. Także moje oczekiwania wobec działań i słów pani minister są wyższe niż do tej pory usłyszałem, ale jeszcze trochę cierpliwości mam. I poproszę ostatnie pytanie. Panie ministrze, Barbara Erling Reuters, wracając do tematu konferencji, chciałam zapytać, co powiedział prezydent Zelański podczas dzisiejszych wideorozmów, czy wyraził jakieś obawy w związku z piątkowym spotkaniem prezydenta Trumpa i Putina? I co obiecali europejscy liderzy Ukrainie? Czy oprócz tych zapewnień dyplomatycznych też jakąś broń bądź wsparcie finansowe? I jeszcze dodatkowo chciałam zapytać, czy jest jakikolwiek scenariusz, w jakim NATO mogłoby ulec żądaniom Rosji, o których pan powiedział, czyli kwestii redukcji obecności NATO m.in. w Polsce? Ja, co do sprawy dla nas najważniejszej, czyli i obecności NATO, w tym oczywiście wojsk amerykańskich i takiej pełnej, intensywnej współpracy wszystkich państw natych z nami tutaj na wschodniej flance, to ja chcę powiedzieć, że ja mam wyjątkowo wyostrzony słuch na temat tego, jak wyglądają ewentualne rozmowy, czy sygnały na linii Waszyngton, Moskwa. Tu w Europie jestem dość spokojny o jednolite stanowisko w tej kwestii. Ale my w Europie mamy, no w sposób oczywisty, taki i to jest zrozumiałe, my jesteśmy skoncentrowani na polityce rosyjskiej, to jest nasz sąsiad, agresywny, zagraża bezpośrednio Europie. Ja szanuję fakt, że Stany Zjednoczone mają zdecydowanie jakby szersze interesy i trochę inny punkt widzenia na swoje bezpieczeństwo, związany choćby z sytuacją na Pacyfiku, relacjami amerykańsko-chińskimi itd. Nie będę tu robił wykładu, ale dla mnie rzeczą najważniejszą jest, aby i Polska i inne państwa europejskie skutecznie przekonywały amerykańską administrację i prezydenta Trumpa, że nie można ufać Putinowi i Rosji. I że jedyną drogą, jedynym sposobem i to była i to mówił prezydent Zeleński, ja to bardzo wyraźnie też podkreślałem w czasie obu spotkań, jedynym sposobem jest, i to nie jest slogan, jest zmuszenie Rosji do uczciwego pokoju. I naszym zadaniem jest, aby cały Zachód bez wyjątku, przez Zachód rozumiem też takie państwa jak Japonia, Australia, no wiadomo, myślę tu o szeroko pojętych sojusznikach globalnych, żebyśmy wszyscy wiedzieli, że tylko presja, tylko pełna solidarność z Ukrainą i jedność tych państw dają realną szansę zmuszenia Putina do pokoju na warunkach uczciwych i do gwarancji bezpieczeństwa nie tylko dla Ukrainy, ale też dla całego regionu. I więc jeśli, nie powiem, że słyszałem niepokój w głosie prezydenta Zeleńskiego, ale powiedziałbym jest taka grupa państw z własnymi historycznymi doświadczeniami, tak jak Polska i Ukraina z tragicznym doświadczeniem dzisiejszych dni, która dobrze wie, że dla Rosjan podpisać dokument nic nie znaczy. Żadna deklaracja słowna nic nie znaczy. I że Rosję trzeba różnymi metodami zmusić do tego, aby zaprzestała tej wojny i żeby poważnie potraktowała zarówno kwestie przerwania ognia, wymiany jeńców i poważnych rozmów pokojowych. Chcę powiedzieć, że prezydent Zeleński nie robi na mnie wrażenia w żadnym wypadku upartego doktrynera. On jest naprawdę otwarty. On tylko bardzo chce, ja powiem, akurat Polska jest tutaj najtwardszym sojusznikiem w tej kwestii. No bardzo chciałby uniknąć sytuacji, w której z jakichś powodów państwo trzecie powie Rosjanom, okej, wierzcie co chcecie, byle byłby pokój. Akurat i Zeleński, i ja chyba dobrze rozumiemy na czym polega różnica między trudnym... No, wiadomo jak wygląda sytuacja na froncie, ale wiemy...