Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz w Markowej składa hołd rodzinie Ulmów

Władysław Kosiniak-Kamysz w Markowej składa hołd rodzinie Ulmów

Władysław Kosiniak-Kamysz podczas konferencji w Markowej mówił o znaczeniu beatyfikacji rodziny Ulmów i podkreślił ich przykład miłości, solidarności i braterstwa. Zwrócił uwagę na historyczne związki Ulmów z ruchem ludowym oraz na rolę lokalnej tradycji i innowacyjnego gospodarowania.

Uroczystość i hołd


On przypomniał, że spotkanie odbywa się w przeddzień beatyfikacji i że wcześniej złożono wieniec przed pomnikiem rodziny Ulmów, wskazując na ich ofiarę - oddanie życia za ukrywanych Żydów podczas II wojny światowej.

Świadectwo miłości i solidarności


On cytował przesłanie znalezione w Biblii Ulmów i podkreślił, że rodzina dała niezwykłe świadectwo miłości do bliźniego, chrześcijaństwa i ludowości, co według niego stanowi uniwersalny przykład dla Polaków niezależnie od pochodzenia czy wyznania.

Historia Markowej i wkład Ulmów


On przybliżył rozwój Markowej jako innowacyjnej wsi - powstanie spółdzielni, kółka rolniczego, kasy stewczyka, spółdzielni mleczarskiej oraz działalność teatru ludowego. Przywołał też wizyty pisarzy i rolę Uniwersytetów Ludowych w edukacji lokalnej społeczności.

Powiązania z ruchem ludowym i Związkiem Młodzieży Wiejskiej


On wskazał na przynależność Józefa Ulmy do Związku Młodzieży Wiejskiej, jego rolę jako wiciarza i fotografa oraz podkreślił związek organizatorów konferencji - Związku Młodzieży Wiejskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wspomniał o obecności Adama Nowaka i Adama Dziedzica oraz samorządowców z regionu.

Osobiste odniesienia i lokalna pamięć


On mówił o swoich osobistych związkach z tym regionem, że zna historię Ulmów z pierwszej ręki ze względu na rodzinne więzi i spędzane w pobliżu wakacje, i zaznaczył, że pamięć o Ulmach istniała tu wcześniej niż muzeum czy decyzje kościelne.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry. Szanowni Państwo, nazywam się Adam Nowak i w imieniu Związku Młodzieży Wiejskiej dziękuję za przybycie na dzisiejszą konferencję prasową organizowaną przez Związek Młodzieży Wiejskiej oraz Polskie Stronnictwo Ludowe w Markowej w przeddzień beatyfikacji rodziny ulmów, ludowców. W dzisiejszej konferencji udział biorą prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, poseł na Sejm Władysław Kosiniak-Kamysz, podkarpaccy ludowcy z prezesem zarządu wojewódzkiego PSL, kolegom Adamem Dziedzicem, wójtem gminy Świlcza, radnym sejmiku województwa podkarpackiego Dariuszem Sobierajem, burmistrzem miasta i gminy Cieszanów Zdzisławem Zadworem oraz samorządowcami z województwa podkarpackiego oraz przedstawiciele Zarządu Krajowego Związku Młodzieży Wiejskiej. Spotykamy się w tym szczególnym miejscu, żeby oddać hołd i cześć wybitnym wielkim Polakom, ale przede wszystkim ludowcom, tym, którzy braterstwo postawili ponad bieżącą sytuację i pozwólcie Państwo, że oddam głos prezesowi Polskiego Stronnictwa Ludowego, koledze Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi. Szanowni Państwo, jesteśmy w Wigilię Wielkiego Wydarzenia, beatyfikacji tych, którzy miłość do bliźniego opłacili najwyższą ceną, jaką można zapłacić, ceną własnego życia, ceną życia całej rodziny. Oni w praktyce dali niezwykłe świadectwo miłości do bliźniego, solidarności i braterstwa, chrześcijaństwa i ludowości. Znaczy o tych wszystkich podmiotów i przedmiotów dali świadectwo. Trzeba opowiedzieć o historii Markowej, o której opowiemy, o historii rodziny Ulmów i o tym wielkim wydarzeniu, które jest przed nami. To jest nasza tradycja, to jest pamięć i tożsamość, której jesteśmy wierni. Przed chwilą złożyliśmy wieniec przed pomnikiem upamiętniającym Wiktorię Józefa Ulmów. Stasia, Basię, Frania, Władzia, Antosia i Marysię oraz nienarodzone dziecko. Całą rodzinę Ulmów, którzy ratując Żydów podczas II wojny światowej, ukrywając ich u siebie w domu, dwie rodziny żydowskie zapłacili cenę najwyższą. Gdy się wchodzi na stronę muzeum, które powstało tutaj i zostało otwarte w 2016 roku, a wcześniej było budowane, które bardzo mocno wspieraliśmy, tam można przeczytać tą sentencję, która im przyświecała, która też była podkreślona w Biblii znalezionej w ich domu, że największą miłością jest obdarzony ten i daje tą największą miłość, kto życie swoje za przyjaciół swoich oddaje, że największym wyrazem miłości jest oddanie życia za swoich przyjaciół. Oddali za tych, z którymi żyli, za tych, z którymi mieszkali. To jest niezwykłe i to jest wielka historia dla nas wszystkich. Ona uczy, jak żyć, jak być przyzwoitym, jak szanować Polskę, nasze dokonania, to skąd wyrastamy, naszą małą ojczyznę. Markowa, wieś niezwykła. Markowa, wieś, która budowała jako pierwsza wiele struktur, organizacji, działalności. To tutaj w Markowej w 1931 roku, widocznym za nami, domu ludowym, przyjeżdża Wincenty Witos, żeby go otworzyć. W Markowej powstaje pierwsza spółdzielnia medyczna, kółko rolnicze, kasa stewczyka. Powstaje spółdzielnia mleczarska i spółdzielnia z połem, jako pierwsze w Polsce. To jest innowacyjna, nowoczesna wieś. Tutaj się rozwija kultura, bo do teatru przyjeżdża na przykład Maria Dąbrowska, Leon Kruczkowski. I to tutaj tworzy się historia i tradycja tej ziemi. Tu od początku XX wieku działa teatr ludowy. Działa społeczność w kulturze, w tradycji, w ludowości. Stąd wyrastają pokolenia ludowców. Ulmowie byli ludowcami. Ulmowie byli wiciarzami. Ulmowie byli prekursorami nowoczesnego rolnictwa. Za to nie zawsze spotykała ich należyta cześć i honor. Częściej spotykały ich wykluczenia i obelki. W pobliskiej Gaci Przeworskiej, na Gackiej Górce, w Uniwersytecie Ludowym i Wiktoria, ale jeszcze bardziej Józef, uczęszczali na spotkania, na naukę, na bycie w tym wirze edukacji, który niosła rodzina Solażu. Rodzina Solażów, małoczeństwo Solażów zakładają na tym terenie Uniwersytety Ludowe. Do tych Uniwersytetów Ludowych chodzi okoliczna ludność. Chodzą Ulmowie. Józef Ulma jest wiciarzem. Jest członkiem Związku Młodzieży Wiejskiej, który jest integralną częścią ruchu ludowego. W 1931 roku można sięgnąć do dokumentów historycznych. Są różne źródła potwierdzające przynależność Związku Młodzieży Wiejskiej do tego nurtu politycznego, którego my jesteśmy dzisiaj spadkobiercami do ruchu ludowego, do Polskiego Stronnictwa Ludowego jako reprezentanta politycznego. Reprezentantem społecznym młodzieży jest Związek Młodzieży Wiejskiej. I tak wtedy, tak i dziś, dlatego ogromnie się cieszę z obecności prezesa Związku Młodzieży Wiejskiej, Adama Nowaka. Cieszę się, że Adam Dziedzic, dzisiejszy prezes PSL-u, wcześniej był prezesem ZMW, tutaj na Podkarpaciu, będzie o tym mówił. To jest nasza historia i nasza tradycja. Czego się uczą Ulmowie? Nowoczesnego gospodarowania. Ulma Józef jest fotografem. Do niego przychodzą na rozmowę, po poradę. To jest piękna historia w ogóle wsi Markowa. Wsi niezwykłej, z której Markowianie są bardzo dumni. Ja jestem sąsiadem, mogę powiedzieć. Stąd może lepiej niż ktokolwiek inny z polityków zna te tereny. Ja wakacje spędzałem 5 kilometrów stąd, w pobliskiej Sieteszy, w gospodarstwie moich dziadków. Tu moja mama się wychowała. Tu historia Ulmów była znana wcześniej niż było muzeum, niż o tym mówiło się w całej Polsce. Tu kult i cześć oddawana była wcześniej niż decyzje dziś kościoła katolickiego. Ważne dla wierzących. Ale jestem święcie przekonany, że beatyfikacja rodziny Ulmów, pokazanie ich światu, opowiedzenie tej historii jest ważne dla każdego z Polaków. Niezależnie od pochodzenia, od światopoglądu, od wyznania, od miejsca, w którym się urodzi. Bo to jest przykład heroizmu i braterstwa, który jest okupiony własną krwią i własnym życiem. Najmniejszych nawet dzieci. Dzieci urodzonych podczas wojny. Urodzonych w 40., 41. roku. Czyli w czasie trafania wojny rodzą się dzieci i swoje życie, niewinne życie oddają za to, żeby ci, którzy tutaj współmieszkali, współgospodarowali, mieli schronienie. Nie przeżyli ci życi. Nie zostali uratowani, ale ofiara krwi i męczeństwa, ofiara Ulmów nie poszła na mar. To nie było powszechne zachowanie, też trzeba uczciwie powiedzieć. Topo jest zachowanie, które trzeba wynieść na piedestał, bo takiego heroizmu, takiego heroizmu trudno szukać na całym świecie, żeby cała rodzina oddała swe życie. Jesteśmy wdzięczni rodzinie Ulmów za postawę, którą chcemy naśladować. Jesteśmy dumni, że jesteśmy z tej ziemi. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że już jako katolicy, że dochodzi do beatyfikacji. Wierzymy głęboko, że ofiara, którą złożyli rodzice i dzieci, nigdy nie jest ofiarą zmarnowaną. Ona będzie pełna i wielka, jeżeli my o tym nie tylko nie zapomnimy, ale ich wskazania, ich bohaterstwo przyjmiemy jako sztandar tego, gdzie idziemy i dokąd zmierzamy, który nas prowadzi. Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swój. Jeszcze raz te słowa, które zostały w Biblii, w ich domu, które są na pierwszej stronie internetowej Muzeum Pamięci Ulmów w Markowie. Podkreślić. Bo się wydają, jeżeli je słyszymy, tak trudne, tak dalekie. Jeżeli je weźmiemy i przyjmiemy za najważniejsze słowa, jakie można powiedzieć i zobaczymy rodzinę Ulmów, to widzimy głębszy sens ofiary tej śmierci, ofiary, którą złożyli. W imieniu ojczyzny, w imieniu małej ojczyzny Markowej i ziemi podkarpackiej, ale też w imieniu tego ruchu, z którego wyrastali. W imieniu kilka słów o wiciarzach, kilka słów o uniwersytetach ludowych, bo ta wiedza nie jest powszechna, więc staramy się rozszerzyć, żeby było wiadomo. Nie wszyscy chcą o tym napisać. Bardziej pisze się o tym gdzieś na stronach Stolicy Apostolskiej niż tutaj w Polsce o tej wiciowej przeszłości. ZMW będzie tego bronić. Będzie bronić tej tradycji, bo to są ich patroni. Tak jak Solażowie są patronami uniwersytetów ludowych, tak patronami przyzwoitości dla Polski i Polaków stają się Ulmowie. Ulmowie są patronami przyzwoitości, bycia przyzwoitym, to co mówił i czego uczył nas Władysław Bartoszewski wobec bliźniego. Uniwersytety ludowe, które w Gaci Przeworskiej się rozwijają, niosą kaganek o światy. Oto ruch ludowy zabiegał od swojego założenia. Wincety Witos mówił o oświacie, że to jest źródło życiodajne. To jest krynica, z której należy czerpieć. To była jedna z głównych podstawowych funkcji oprócz dążenia do niepodległości i wolności, niepodległości państwa polskiego i wolności obywateli. To właśnie wiedza i edukacja. I oni z tym nógcie podążają. Są jednymi z liderów opinii w Markowie w dwudziestoleciu międzywojennym. Do nich przychodzą na rozmowy. Ich słuchają nawet częściej niż niektórych wykształconych i namaszczonych. Ich słuchają bardziej. To się nie wszystkim wtedy podoba. Tą historię też trzeba opowiedzieć. Uniwersytety ludowe w Gaci Przeworskiej są symbolem. I cieszę się, że miałem tą możliwość uratować ten budynek oddalony o kilka kilometrów stąd jako minister pracy i polityki społecznej. Uratowałem wspólnie z parlamentarzystami tej ziemi. Wspólnie wtedy z ochotniczymi chówcami pracy. Uratowaliśmy ten budynek. Odnowiliśmy, który popadał w ruinę przez wiele, wiele lat. Odbudowaliśmy, stworzyliśmy tam najpierw placówkę OHP, a dzisiaj jest środowiskowy dom samopomocny. To była wielka inwestycja na ówczesne czasy. To była jedna z ostatnich wydarzeń, w których jako minister uczestniczyłem otwierając. Odremontowany dom Uniwersytetów Ludowych w Gaci Przeworskiej na Gackiej Górce. Do której zmierzali jak do latarni okoliczni mieszkańcy. Jesteśmy dumni z tej tradycji i historii. I chcemy jedno przesłanie też na koniec powiedzieć w tą Wigilię Beatyfikacji. Żadne środowisko polityczne, nawet to, z którego się wywodzą najznamiennici. Nawet z tego, z którego się wywodzą ci, którzy są wynoszeni na ołtarze. Żadne środowisko polityczne. Ani rządzący, ani ci, którzy do tego pretendują, w żaden sposób nie mogą zawłaszczyć, zabrać w wspólnocie społecznej Polaków, w wspólnocie narodowej Polaków pamięci i tradycji rodziny ul. Nikt tego nie może zrobić i nikt tego nie powinien robić. O to apelujemy, o to wnioskujemy i o to prosimy. Jutro będziemy tutaj, jako ludowcy z różnych stron. Będziemy i w Markowę, i w miejscach, w których to wspomnienie będzie przeżywane. Przeżywać ten dzień jako też święto polskiej wsi. Markowa jest dzisiaj i jutro stolicą polskiej wsi. Męczeństwa polskiej wsi, bohaterstwa polskiej wsi, miłości polskiej wsi, największych wartości, jakie jako Polacy, jako wywodzący się z ruchu ludowego możemy dać. Prosimy o uszanowanie tego wszystkiego, dlatego tę konferencję robimy dziś, żeby jutrzejsze uroczystości miały tylko i wyłącznie charakter religijny, patriotyczny, wspólnotowy, a nie zawłaszczany przez jakąkolwiek formację polityczną. Jesteśmy dumni z tej tradycji i dobremu Bogu i ludziom jesteśmy wdzięczni, że możemy w tym uczestniczyć. Cześć i chwała bohaterstwu polskiej wsi, wieczna pamięć i wdzięczność za drogowskaz życia i przyzwoitości w rodzinie Ulmu. Szacunek i pochylenie czoła przed wielką wspólnotą społeczności wsi Markowa, jako przykładu przyzwoitości, zaradności, społecznikostwa i współdziałania. Cześć i chwała naszym bohaterom. Dziękuję bardzo koledze prezesowi Władysławowi Kosiniakowi Kamyszowi za to przedstawienie bardzo bogatego dorobku i związku rodziny Ulmów, Józefa i Wiktorii Ulmów, ale także mieszkańców Markowej z Ruchem Ludowym, pozwólcie Państwo, że teraz jako prezes Zarządu Krajowego Związku Młodzieży Wiejskiej w kilku słowach wskażę, jak ważny, twórczy to był ruch, ruch wiciarski w Polsce. Związek Młodzieży Wiejskiej RPWiC i Związek Młodzieży Wiejskiej, który dzisiaj jest kontynuatorem tej idei. Obchodzimy w tym roku 95-lecie powołania do życia Związku Młodzieży Wiejskiej RPWiC, organizacji niezależnej, samorządnej, ambitnej, która powstała w czasach, gdy na polskiej wsi potrzeba było pracy u podstaw, potrzeba było edukacji, nowoczesnego rolnictwa, szacunku, równości, wartości podstawowych dla każdego społeczeństwa. To w 1928 roku młodzi liderzy polskiej wsi z Adamem Bieniem, Zygmuntem Załęskim, Józefem Niećko, czy właśnie Ignacym Solarzem powołali do życia organizację, która miała na celu wychowanie i kształtowanie postaw kolejnych pokoleń Polaków, kolejnych pokoleń polskiej wsi. Dom ludowy, który widzimy za nami, wybudowany własnymi rękami przez tutejszych wiciarzy i ludowców, jest przykładem tego dążenia, dążenia do wspólnoty, uporczywego dążenia do wspólnoty. I Związek Młodzieży Wiejskiej RPWiCi przez całą swoją działalność w okresie międzywojennym, poprzez Uniwersytety Ludowe, spośród których najważniejszy znajdował się, tak jak wspomniał kolega prezes, tutaj w pobliżu, w pobliskiej gminie Gaci, Orkanowy Uniwersytet Ludowy dawały nadzieję, wiedzę i światło do społeczności wiejskiej. Józef i Wiktoria Ulmowie byli wychowankami tej idei i to, co zrobili w 1944 roku, bo tak podpowiadało ich sumienie, rozum, serce, było wdrożeniem w życie w sposób praktyczny. Idei, w której kształtowali się przez całe lata w okresie międzywojennym. Ale chciałbym zwrócić uwagę, że Ulmów w naszym kraju było znacznie więcej. Józef i Wiktoria Ulmowie wraz z dziećmi są symbolem. Są symbolem bohaterstwa polskiej wsi, są symbolem ludzi niezłomnych, którzy niczym Samarytanie poświęcili własne życie, narazili własne życie, oddając najwyższą ofiarę, tak jak Ulmowie, żeby ratować swoich bliźni, niezależnie od pochodzenia, wyznania czy przekonań, które te osoby reprezentują. Podobnie o polską wieś w okresie II wojny światowej walczyły i zabezpieczały tą wieś bataliony chłopskie, również niezwykle aktywne na tej ziemi, ziemi podkarpackiej, ziemi łańcuckiej. Tu nie sposób nie wspomnieć, będąc w Markowej, w postaci Władysława Kojdra, wybitnego ludowca, który już po II wojnie światowej zapłacił najwyższą cenę za swoją aktywność na rzecz polskiej wsi, za swoją aktywność na rzecz ruchu ludowego. Tutaj w Markowej, jak wspomniał kolega prezes Władysław Kosiniak-Kamysz, występowała trwała i silna wspólnota. W wymiarze społecznym, czego wymiarem był Związek Młodzieży Wiejskiej, Koło Gospodyń Wiejskich, czy później Ochotnicza Straż Pożarna, w wymiarze artystycznym, Teatr Ludowy, w wymiarze gospodarczym, było to Kółko Rolnicze, Współdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa-Stewczyka i wiele inicjatyw gospodarczych. Ale to, co szczególnie innowacyjne, to w wymiarze zdrowotnym Współdzielnia Zdrowia. To wynikało z tej chęci do budowania trwałej wspólnoty. Warto wspomnieć, że w Markowej społeczeństwo, to, które utworzyło się w okresie międzywojennym, które bardzo dotkliwie zostało doświadczone w okresie II wojny światowej, do dziś wykazuje się szczególną aktywnością. Widzimy, jak praca wychowawcza, edukacyjna, położona wśród młodego pokolenia, przynosi plony przez dekady. To wielki wyraz dumy, to powód do dumy dla ruchu ludowego i dla Związku Młodzieży Wiejskiej, który jest elementem ruchu ludowego. Jesteśmy w miejscu świętym dla ludowców, dla wiciarzy, dla działaczy Związku Młodzieży Wiejskiej, bo tu tworzyła się i kształtowała nasza idea edukacyjna, gospodarcza i społeczna. Ignacy Solaż, który w pobliskim Orkanowym Uniwersytecie Ludowym w Gaci wykładał, tworzył i kształtował przyszłe pokolenia, powiedział bardzo znamienne słowa. Trzeba stawiać dom na własnym gruncie, na silnym fundamencie. I dom, fundament położony na polu edukacyjnym przed blisko 80 laty tutaj, na ziemi łańcuckiej przyniósł efekt. Jest to dla nas wyraz, jest to dla nas okazja do wyrażenia wdzięczności. Zarówno dla wiceprezesa Instytutu Pamięci Narodowej, doktora Mateusza Szpytmy, markowianina z pochodzenia w drugim pokoleniu, który o to dziedzictwo, o rodzinie Ulmów zadbał. Jest to wyrażenie też wdzięczności dla stolicy apostolskiej, dla tej dykasterii do spraw wiary, która postać tych wybitnych Polaków uczciła i jutro w trakcie procesu beatyfikacyjnego będą w sposób szczególny uhonorowani. Jest to wyraz podziękowania Związku Młodzieży Wiejskiej w roku 95-lecia powstania organizacji wszystkim ludziom dobrej woli, którzy pokazali bohaterstwo i męczeństwo polskiej wsi. Szanowni Państwo, jesteśmy wraz ze sztandarami, bo czerpiemy z tej tradycji siłę, ale energię do działania każdego dnia udowadniamy w codziennych czynach, ale chciałbym poprosić teraz, dziękując za obecność, oddając hołd wybitnym przedstawicielom polskiej wsi, wiciarzom, oddać głos wieloletniemu prezesowi zarządu wojewódzkiego Związku Młodzieży Wiejskiej RP w województwie podkarpackim, dziś samorządowcowi i prezesowi podkarpackich ludowców, koledze Adamowi Dziedzicowi. Kolego prezesie, proszę o zabranie głosu. Dziękuję. Szanowni Państwo, ideały, wzorce Związku Młodzieży Wiejskiej Wiejskiej Rzeczpospolitej Polskiej wrosły, wrosły w środowisko, wrosły w tych ludzi, którzy tu mieszkali, pracowali, tu żyli. W 1933 roku właśnie ta społeczność markowa miała niebagatelny wpływ na powołanie do życia Uniwersytetu Ludowego w Gasi, o czym mówili moi przedmiówcy. Tu, nie wiem, czy Państwo wiedzą, też ukazał się jeden z pierwszych miesięczników kobieta wiejska, wydawany przez cztery miesiące do wybuchu II wojny światowej. Tu ludzie zawsze byli gospodarni, mieli świadomość poczucia swojej wartości i pracy, uczyli innych tej pracy, pokazywali, jak działać w trudnych wówczas czasach. Ale mieli jeszcze jedną niesamowitą cechę. Ten konglomerat lokalnej inteligencji, elit chłopskich pokazał nam, czym jest Solidarność. Nam najpierw jako Polakom, tym Polakom, którzy utracili swoje domy, dobytek i zostali wygnani przez Niemców, bo tam pojawiła się III Rzesza. W 1942 roku gromada wiejska z Markowej dawała schronienie tym ludziom. A już w kolejnym roku, w 1943, Markowianie znowu pomagali Polakom, tym, którzy uciekali ze wschodu przed nacjonalistami ukraińskich. To przełożyło się pewnie na następne pokolenia. W latach 50. funkcjonowały świetnie koło ZMW. To był wspaniały ruch ludowy. Zawsze. Od samego początku. Od lat międzywojennych. Ale, szanowni Państwo, wówczas też, kiedy Polskę już w tej nowej formule dotknęły zmiany ustrojowe, gospodarcze, wówczas tutaj działające ZMW dawało swego rodzaju przystań dla młodych ludzi dotkniętych bezrobociem. Tu młodzi ludzie uczyli się, gdzie poszukać nowego zawodu, gdzie go zdobyć. Mieli możliwość wyjazdu na praktyki zagraniczne do Szwajcarii, bo tam mogli zarobić na swoją dalszą edukację albo budowę domu. Jak przejeżdżacie tu, popatrzcie wokół. Tu nie ma skrawka niezagospodarowanego pola. Tu są gospodarze z krwi i kości. I patrząc dzisiaj w oczy kamer, powiem tak, jeżeli ktoś mówi, szanowni Państwo, że w Polsce może być tylko jedna, prawdziwie polska partia, ja bym się dziesięć razy zastanowił, zanim coś takiego bym powiedział. Tu są korzenie i zręby ruchu łudowego i my jesteśmy prawdziwymi Polakami. Nie ma Polaków gorszych, nie ma lepszych. Wszyscy są tacy sami i mają takie same prawa. Pamiętajmy o tym w tym szczególnym dniu, w przeddzień beatyfikacji rodziny Tłudów. Jesteśmy stąd, wywodzimy się stąd. Tu mamy swoje korzenie, tu wracamy jak bociany do swojego gniazda. Żeby pracować, żeby wspierać kolejnego Polaków. I tak będzie zawsze. Dziękuję. Dziękuję bardzo Adamowi Dziedzicowi za to wystąpienie i pokazanie jak ważne tutaj, na ziemi podkarpackiej dla młodych ludzi, ale również dla tych, którzy dziś już mają większy bagaż doświadczeń. Są te doświadczenia i działania podjęte w ramach Związku Młodzieży Wiejskiej. A teraz poproszę o zabranie głosu doktora Dariusza Sobieraja, radnego sejmiku województwa podkarpackiego, samorządowca, lidera aktywnego w wymiarze społecznym, ale również tym medycznym na terenie tutejszego województwa podkarpackiego. Szanowni Państwo, chciałem, abyście usłyszeli te słowa. Około 10 lat temu, jako wiceprzewodniczący sejmiku z ramienia Polskiego Sojnictwa Ludowego wraz z kolegami i większością sejmikową wówczas podjęliśmy uchwałę o wmurowaniu kamienia węgielnego pod to muzeum. To było 10 lat temu. Na uroczystości w murowaniach był ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak. Ponieważ ciągłość i samorządu i władzy państwowej jest taka, że następne rządy podjęły to dzieło. Wykorzystały ten fakt do przedstawienia, że rodzina Ulmów, ta rodzina wykształconych chłopów okazała największą solidarność z tymi pokrzywdzonymi, głodnymi, biednymi, wypędzonymi i poniosła największą za to karę. Karę śmierci. Chcę o tym przypomnieć, bo to były postaci wielkie. Postaci pokazujące kierunek, w jakim my, Polacy, teraz musimy zmierzyć, jak my musimy pomagać i solidaryzować się z tymi, którzy do nas ze wschodu przychodząc, przychodzą głodni, szukając opieki. Wbrew historii, można powiedzieć, wbrew temu, co działo się na Wołyniu. My, naród, okazaliśmy się godni historii. Czy nasi politycy wykorzystają to do pojednania? Nie wiemy. To jest otwarta dyskusja, ale powinni to teraz uczynić. Wszystko, co było, w imię dobra następnych pokoleń, w imię dobra wszystkich młodych, powinno wybrzmieć i być podkreślone. Chcę wrócić się również do wszystkich tych, którzy może nie w pierwszym, ale w drugim, trzecim, czy czwartym pokoleniu wyszli ze wsi. Tych wszystkich, którzy te wartości wynieśli z domów rodziny, którzy się wykształcili. Nie wstydźmy się ludowości. Nie wstydźmy się tego, że dźwigamy ciężar historii naszych przodów. Bo my, być może bardziej wykształceni, odpowiadamy za tych, którzy tu mieszkają. I to jest to przesłanie nasze i moje jako człowieka wykształconego, człowieka, który zdobył to, co można powiedzieć zawodowo, wszystko, co mogłem. Ale to jest też wskazanie młodemu pokoleniu, że nawet w najmniejszej miejscowości można tworzyć rzeczy duże, można tworzyć rzeczy wielkie i tylko nasze marzenia nas ograniczają w tym celu. Dlatego dobrze, że jesteśmy tutaj, dobrze, że Państwo jesteście z nami, ponieważ te korzenie, które podkreślali i prezes Kosiniak Kamerz, i kolega Nowak, tych wiciarzy, którzy rzucali siew, siew edukacji, teraz możemy zbierać plony, możemy się szczycić. To jest dzisiaj punkt nie tylko dla polskiej wsi najważniejszy, ale jutro dla całego chrześcijańskiego świata, bo jak podkreśla Kościół katolicki i my wszyscy, pierwszy raz w historii będzie beatyfikacja dziecka nienarodzonego. Nigdy w historii takiej nie było, w historii świata katolickiego. I to jest ta wartość, którą ludowcy przez swoje działanie serce przekazali następnym pokoleniu. Ci, którzy wyciągają do nas rękę, musimy do nich wyciągnąć i im pomóc, bo to jest nasz obowiązek przede wszystkim chrześcijański. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo. Nawiązanie do słów pana doktora Dariusza Sobieraja chciałbym przytoczyć bardzo ważny w tym miejscu tekst. Słowa hymnu Związku Młodzieży Wiejskiej Do Niebieskich Pował, który pokazuje