Szymon Hołownia proponuje ban na smartfony w podstawówkach
Szymon Hołownia podczas konferencji prasowej w Krakowie mówił o bezpieczeństwie dzieci i zaproponował zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach podstawowych oraz powołanie Instytutu Higieny Cyfrowej. Zadeklarował też zmiany prawne dla nauczycieli oraz dodatkowy dzień urlopu dla rodziców po szkoleniu z higieny cyfrowej.
Szymon Hołownia przedstawił kwestie bezpieczeństwa rozumiane dwojako - lokalnie, dotyczące rodzin i dzieci, oraz szeroko, obejmujące procesy na poziomie kraju i Europy. Podkreślał, że prezydent powinien łączyć obie perspektywy i działać równocześnie na tych polach.
Postulat Hołowni zakłada zakaz używania smartfonów w szkołach podstawowych - z możliwością korzystania z urządzeń dopiero po zakończeniu zajęć, jeżeli wyrażą na to zgodę rodzice. Zaznaczył, że wprowadzenie zakazu wymaga nowelizacji przepisów, by nauczyciele mogli egzekwować zakaz.
Hołownia zapowiedział, że będzie rzecznikiem powołania Instytutu Higieny Cyfrowej, który miałby przeciwdziałać negatywnym skutkom używania smartfonów i sieci społecznościowych. Wskazał, że instytut ma chronić zarówno dzieci, jak i dorosłych dotkniętych "fonoholizmem".
W wystąpieniu przywołał statystyki: średnio dziecko odblokowuje telefon około 100 razy dziennie, prawie 60% dzieci w wieku 8-12 lat doświadczyło przemocy w sieci, a średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią w internecie to 11 lat. Wspomniał też o ustawie "Kamilkowa" i działającej przy ministerstwie sprawiedliwości komisji monitorującej poważne zgłoszenia.
Wśród postulatów znalazł się dodatkowy dzień urlopu dla rodziców spodziewających się dziecka po ukończeniu szkoleń z zakresu higieny cyfrowej i pierwszej pomocy dla noworodka. Hołownia mówił również o codziennych dylematach rodziców związanych z używaniem telefonu jako krótkotrwałego uspokojenia dziecka.
Temat konferencji
Szymon Hołownia przedstawił kwestie bezpieczeństwa rozumiane dwojako - lokalnie, dotyczące rodzin i dzieci, oraz szeroko, obejmujące procesy na poziomie kraju i Europy. Podkreślał, że prezydent powinien łączyć obie perspektywy i działać równocześnie na tych polach.
Zakaz smartfonów i uprawnienia nauczycieli
Postulat Hołowni zakłada zakaz używania smartfonów w szkołach podstawowych - z możliwością korzystania z urządzeń dopiero po zakończeniu zajęć, jeżeli wyrażą na to zgodę rodzice. Zaznaczył, że wprowadzenie zakazu wymaga nowelizacji przepisów, by nauczyciele mogli egzekwować zakaz.
Instytut Higieny Cyfrowej
Hołownia zapowiedział, że będzie rzecznikiem powołania Instytutu Higieny Cyfrowej, który miałby przeciwdziałać negatywnym skutkom używania smartfonów i sieci społecznościowych. Wskazał, że instytut ma chronić zarówno dzieci, jak i dorosłych dotkniętych "fonoholizmem".
Dane i istniejące mechanizmy ochronne
W wystąpieniu przywołał statystyki: średnio dziecko odblokowuje telefon około 100 razy dziennie, prawie 60% dzieci w wieku 8-12 lat doświadczyło przemocy w sieci, a średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią w internecie to 11 lat. Wspomniał też o ustawie "Kamilkowa" i działającej przy ministerstwie sprawiedliwości komisji monitorującej poważne zgłoszenia.
Wsparcie dla rodziców
Wśród postulatów znalazł się dodatkowy dzień urlopu dla rodziców spodziewających się dziecka po ukończeniu szkoleń z zakresu higieny cyfrowej i pierwszej pomocy dla noworodka. Hołownia mówił również o codziennych dylematach rodziców związanych z używaniem telefonu jako krótkotrwałego uspokojenia dziecka.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Szymon Hołownia: Solidarność i długopis - dość kłótni, do przodu
Szymon Hołownia o zdrowiu i Zielonym Pakcie Społecznym
Szymon Hołownia: O wyborach prezydenckich będą spory 2800 razy
Szymon Hołownia chwali wolontariuszy, liczy na wzrost w sondażach
Szymon Hołownia: Polityka to troska, nie przemoc
Szymon Hołownia o Białorusi, nierównościach i weekendzie
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Adam Bodnar
Adam Bodnar zapowiada komisję ws. represji wobec społeczeństwa
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński - spotkanie w Wysokiem Mazowieckiem
Sejm RP
Jacek Kozłowski: NIK wskazuje braki w nadzorze nad spółkami KOWR
VideoParlament
[PKW]: Jak uzyskać zaświadczenie o prawie do głosowania?
Michał Szczerba
Michał Szczerba ujawnia skok na kasę w RARS
Razem
[Razem]: Adrian Zandberg w Gdańsku!
Artykuły
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Wrzesień 2021: protest medyków i spór o podwyżki w ochronie zdrowia
Transkrypcja
Nie mam problemu. Blask premiera Władysława odbijam. Niby mogli zdjęcie też w takim zestawie. Dzień dobry. Ciekawe. Ciekawe. Ciekawe, masz aparat przy sobie, masz telewizyjnik przy sobie. A robici takie ładne zdjęcie, taki ładny zestaw. Dzień, co zdjęcie trzeba robić. Pamiętkowe, że was wszystkich razem ma. Proszę Państwa, będziemy, myślę, za 40 sekund. Tak, słyszałem, może będzie operacja aglomeracyjna. Super. 30. Mamy 30! Dzień dobry! Cześć! Dzień dobry! Dzień dobry! Dzień dobry! Dzień dobry! Pół minutki! Max! Pani redaktor, musimy zaczynać. Dzień dobry, witamy Państwa bardzo serdecznie na bryfingu prasowym kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Szymona Hołowni. Oddaję głos, bardzo proszę. Dzień dobry, chciałbym dzisiaj z Państwem na kolejnym odcinku tej kampanijnej trasy porozmawiać o bezpieczeństwie. O tym bezpieczeństwie, które jest najbliżej nas i dotyczy najbliższych nam, ale i też o tym bezpieczeństwie, które jest szerzej rozumiane, które dotyczy dzisiaj tego co dzieje się w Polsce, na świecie, w Europie. Prezydent Rzeczypospolitej powinien być kimś, kto łączy ze sobą te dwie perspektywy. Kto widzi i globalne procesy i widzi to, co dzieje się bardzo blisko. Dlaczego? Dlatego, że te dwa obszary, te dwa pola dzieją się naraz. To nie jest tak, że to co blisko nas poczeka na to, co trochę dalej, a to co trochę dalej poczeka na to, co najbliżej nas, czyli nasze dzieci, nasze rodziny, nasze relacje. Jeżeli chcemy kogoś, kto będzie rzeczywiście interesował się tym, jak wygląda nasze życie w całości, to powinniśmy wybrać kogoś, kto będzie rzeczywiście zdeterminowany, żeby w jednym i drugim obszarze pracować. Tutaj, widzicie, dzisiaj są z nami dzieci, co prawda dzieci ich wyobrażenia, dzieci ze smartfonami, dzieci z tabletami. Nigdy nie będziemy oczywiście używać dzieci w taki sposób w kampanii wyborczej, w kampanii politycznej, żeby pchać je na front politycznych zmagań. Dzieci to nasz największy skarb. Dzieci to dla każdego rodzica, dla każdego dziadka, babci, ktoś najbliższy na świecie. Dlatego w tej kampanii mówię tyle o tym, że chciałbym jako prezydent być motorem zmian w obszarze bezpieczeństwa naszych dzieci. Wiemy już, jak bardzo dużym zagrożeniem jest dzisiaj nie tylko przemoc, której dzieci niestety doświadczają w świecie fizycznym. Tutaj ustawa Kamilkowa, specjalna komisja, która działa przy Ministerstwie Sprawiedliwości, która każdy taki zgłoszony, poważny przypadek monitoruje, przedstawiając raporty. Ale mówię o czymś dużo bardziej powszechnym. O czymś, co praktycznie każdy z nas, rodziców, ma dzisiaj w domu. Mówię o dzieciach, które w zasadzie od pierwszych miesięcy życia używają smartfonów, używają tabletów, używają tego wszystkiego, co czasem nam, rodzicom, wydaje się być niewinne. Bo przecież tylko obejrzy bajki, bo przecież tylko przeczyta sobie coś, o czym do tej pory nie wiedziało. Mówię bardzo jasno i stanowczo, że będę działał, będę robił wszystko. Że jeżeli zostanę prezydentem, żeby wprowadzić ban na smartfony w podstawówkach, to się musi wreszcie stać. Czyli smartfony powinny być dostępne dla dzieci dopiero, kiedy skończą swoje szkolne zajęcia, jeżeli oczywiście jest taka wola rodziców. Wiecie Państwo, że dzisiaj średnio dziecko w Polsce odblokowuje telefon około 100 razy dziennie. Wiecie Państwo, bo znacie te same badania, że prawie 60%, 60% dzieciaków od 8 do 12 roku życia doświadczyło już przemocy w sieci. Ze strony swoich rówieśników albo innych osób. Dzisiaj wiecie, jak wiele niebezpiecznych treści odkształcających rzeczywistość czeka dzisiaj na dzieci w sieci. Wiecie dobrze o tym, że dzisiaj średni wiek kontaktu młodego człowieka z pornografią w sieci to 11 lat. To są wszystko rzeczy, które dzieją się praktycznie na naszych oczach. Albo wtedy, kiedy jesteśmy w pracy, jesteśmy zajęci innymi rzeczami, musimy na to reagować. Dlatego wystąpiłem z tym pomysłem, oczywiście będzie to wymagało też zmiany praw nauczycieli, tak żeby mogli ten zakaz egzekwować. Banowania smartfonów w podstawówcach. Zrobiła to już połowa Europy. W kolejce stoi teraz Łotwa, Dania, inne kraje. Do tego musimy powołać Instytut Higieny Cyfrowej i to jest też wymóg, mam wrażenie, naszych czasów coraz bardziej palący. Będę rzecznikiem powołania takiego właśnie Instytutu, który będzie dbał o to, żebyśmy nie pozabijali się przez to, że mamy dostęp do smartfonów, do sieci społecznościowych, do wszystkich tych nowoczesnych technologii. My je czasami kupujemy trochę naiwnie, można powiedzieć, z dobrodziejstwem inwentarza, no bo przecież służy, no bo przecież pomaga, a my sobie na pewno poradzimy jakoś, żeby odsiać w te złe rzeczy. No czasami sobie poradzimy, a czasami sobie nie poradzimy. I to mówię również o osobach, które już są całkiem dorosłe. Bo ten fonoholizm, który dotyka coraz więcej z nas, te już nie setki, ale tysiące odblokowań telefonów w ciągu doby, budzenie się ze smartfonem i zasypianie ze smartfonem, to są konkretne konsekwencje zdrowotne. I tu nie chodzi o to, żeby kogoś upupiać, komuś tłumaczyć jak ma żyć, ale żeby przynajmniej przez to, że zajmiemy się naszymi dzieciakami w tym kontekście, żebyśmy zobaczyli jak to jest ważne w ogóle dla naszego życia. Dla tego wszystkiego kim jesteśmy. A więc po pierwsze ban na smartfony w podstawówce, po drugie Instytut Higieny Cyfrowej, po trzecie dodatkowy dzień urlopu, o tym też już wielokrotnie mówiłem, dla tych rodziców spodziewających się dziecka, którzy chcieliby tak jak kończą szkołę rodzenia, kończą kurs pierwszej pomocy czasem dla noworodka, dla niemowlaka, zechcieli skończyć szkolenie, które kilkugodzinne, które poświęcone będzie właśnie Higienie Cyfrowej. Ja to sam wiem jako stary młody rodzic, że to jest jedna z pierwszych pokus, które się ma, no bo jesteś skatowany tym, że dziecko nie śpi całą walką z całą jego rozbuchaną biologią na samym początku jego drogi. W pewnym momencie kusi Cię, żeby dać ten telefon, żeby przynajmniej na chwilę zapatrzyło się na bajkę. Czy to jest ok? Czy my naprawdę musimy to robić? Czy mamy szansę zrobić coś innego, ale jednocześnie sami zachować kontrolę nad swoim życiem? Kiedy powinniśmy pozwolić dziecku na smartfona? W jakim wymiarze czasu? Kiedy powinniśmy pozwolić na media społecznościowe? Kiedy powinniśmy pozwolić na gry online? Przecież nikt nas tego nie uczył. Ktoś nas musi tego nauczyć i państwo rodziców musi w tym wesprzeć, tak, żeby jak najlepiej spełniali swoją funkcję. A jeżeli dołożyłoby się do tego szkolenia jeszcze odrobinę, jakieś zajęć choćby ze świadomości psychologicznej, z obserwowania pierwszych znamion kryzysu psychicznego u dziecka, z relacji grupowych, które dzisiaj potrafią być w tym świecie, dzieci również bardzo brutalne, to myślę, że wszyscy na tym byśmy skorzystali. Już nie mówię, że budżet państwa by oszczędził, bo później potrzeba by było mniej interwencji kryzysowych i terapii, które państwo będzie musiało zapewnić, ale po prostu będzie mniej łez. Będzie więcej spokoju w rodzinach, będzie więcej spokojnego, szczęśliwego dzieciństwa. I dzisiaj musimy sobie jasno powiedzieć, że sprawy zaszły za daleko. A nasze dzieci muszą być bezpieczne i to jest odpowiedzialność nas, rodziców. Ja jako rodzic i mam nadzieję prezydent będę chciał polskich rodziców w tym mocno wesprzeć. Drugi aspekt, a jeszcze żeby państwo wiedzieli, że to nie tylko takie gadanie. Ja tak czy siak zamierzam złożyć projekt ustawy w tej sprawie, jeżeli rząd nic z tym do tego czasu nie zrobi. Niczego nie narzucam, rozmawiam z najlepszymi specjalistami, bo bardzo rzeczywiście ten temat jest mój. I politycznie, ale też i tak po ludzku. Chciałbym to po sobie zostawić. Rozmawiam więc z NGOS-ami, z ekspertami, z nauczycielami. Ze specjalistami. Pierwsze duże spotkanie takie formalne 16 kwietnia u mnie w Sejmie, gdzie będziemy się powoli przymierzać do tego, żeby stworzyć zespół, który projekt w takiej ustawy napisze. I będziemy z tym projektem ustawy iść dalej, bo myślę, że warto. I myślę, że już czas. Musimy sprawić, żeby nasze dzieci same zdecydowały kim chcą być, zanim ktoś im powie kim są. I to wyzwanie też przyświeca mi w tej kampanii. Drugi wymiar, o którym chcę powiedzieć i który dzisiaj od rana też jest bardzo ważny. I tak jak mówię, drodzy Państwo, mówię o jednym i o drugim, bo naszego życia nie da się podzielić na te dwa kawałki. Ono jest i tutaj blisko, w naszych domach, w naszych rodzinach, ale jest i też tu, gdzie zarabiamy pieniądze, gdzie dzieje się to wszystko, o czym czytamy w internecie. Wiecie dobrze o tym krachu, który dzisiaj idzie przez w zasadzie cały świat po decyzjach dotyczących ceł nałożonych przez administrację Donalda Trumpa. No i w tej sprawie można i należy powiedzieć dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, a w zasadzie może nawet trzy. Pierwsza jest taka, że poradzimy sobie z tym. Przejdziemy przez to. To jest moment, który jest rzeczywiście trudny, który wywołuje olbrzymie wzburzenie i olbrzymie emocje. Ale zapewniam Państwa, że w takich sytuacjach należy reagować przede wszystkim ze spokojem. Nie wpadać w żadne paniki, nie dawać się kolejnym headline'om, czerwonym paskom i różnym opowieściom. Trzeba podejść do tego bardzo spokojnie. Przejdziemy ten zakręt. To nie jest proste, również dla polskiej gospodarki. Mam też nadzieję, że wszyscy ci, którzy do tej pory sławili Donalda Trumpa, kandydat Nawrocki, który jeszcze niedawno mówił, że decyzja w sprawie CEU jest zrozumiała z tego, co państwo mi mówili jako media, bo proszono mnie o to, żeby to komentować. Zrozumieją, że to jest decyzja niszczycielska. To jest decyzja, która tak naprawdę uderza i w polskie przedsiębiorstwa, ale ona przede wszystkim uderza w amerykański rynek. I jestem absolutnie głęboko przekonany, że administracja Trumpa, tocząc w tej chwili nerwową grę na przeczekanie, licząc na to, że będą przychodziły kolejne kraje i rzeczywiście zdecydowały się na to, żeby pójść na bardzo dalekie ustępstwa wobec Stanów Zjednoczonych, ale to będzie prowadziło jednocześnie do tego, że w tym samym czasie gospodarka Stanów będzie się wykrwawiać. Na tym polega ta gra na czas. Czyli z jednej strony on wykrwawia swoją gospodarkę, żeby doprowadzić do tego, żeby inni przyszli i zaczęli tę gospodarkę w jego wyobrażeniu zasilać coraz większymi strumieniami pieniędzmi na jego warunkach. Ale co, jeżeli ci te gospodarki, o których on myśli, że przyjdą, nie przyjdą? Bo się okaże, że jeżeli nie ma możliwości robienia interesów ze Stanami Zjednoczonymi, to trzeba poszukać innych partnerów. Otworzyć się, oczywiście nie mówię o Rosji, bo tutaj nie ma żadnej dyskusji, ale otworzyć się na innych na świecie, którzy będą chcieli być przewidywalnymi i odpowiedzialnymi partnerami. Gospodarka amerykańska może się, powiem to wprost, obudzić z ręką w nocniku po tej działalności, którą prezydent Trump podjął. A skala też krytyki, która spotyka go nie tylko ze strony demonstrantów, ale ze strony jego własnego elektoratu. Często przedsiębiorców, często ludzi, którzy na decyzjach, które zostały podjęte, tracą teraz godzina po godzinie miliony, a niektórzy, jak widzieliście, co się działo na giełdach w ostatnich godzinach, również miliardy dolarów. Jego bezpośrednie zaplecze polityczne, te wszystkie osoby, które, jak wiecie, z big techów zaprosił na swoją inaugurację, ich portfel został odchudzony w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin o kilkadziesiąt miliardów dolarów. To są realne straty, to jest realne krwawienie do środka, to jest realne duszenie swojej własnej gospodarki. I jestem przekonany, że Donald Trump będzie się z tych decyzji wycofywał prędzej czy później, a jeżeli nie będzie tego robił, to my i tak możemy liczyć przede wszystkim i powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie, zrobić to, co my powinniśmy zrobić. Dzisiaj nasza odpowiedź jako Europy powinna być wspólna, powinna być skoordynowana, powinna być mądra i powinniśmy iść tą drogą, o której już dawno mówił i raport Dragiego, i inne dokumenty, i inne analizy, i też dyskusji na ten temat w Brukseli, i w Strasburgu stoczono już tysiąc. To jest czas dla Europy na to, żeby powtórzyć sobie, tak jak dzisiaj Polska mówi Europie, bezpieczeństwo Europo. W ramach hasła naszej prezydencji umiesz liczyć, licz na siebie Europo. Jak najszybciej zrestartuj swoją gospodarkę, swoją konkurencyjność, zainwestuj w siebie, tak? Żeby nigdy nikt podejmujący decyzje gdzieś tam na świecie nie był dla Ciebie powodem do tego, żebyś martwiła się o swoją przyszłość. To w mojej ocenie jest do przejścia, nie tylko chyba zresztą w mojej, musimy zachować spokój, musimy działać tutaj wspólnie jako Europa i musimy wyciągać wnioski na przyszłość. Ten kryzys nie został wywołany żadnymi zewnętrznymi czynnikami. Zorganizował go nam polityk, który zdecydował o tak naprawdę izolacjonizmie Stanów Zjednoczonych. My musimy dzisiaj pójść inną drogą. My musimy dzisiaj pójść drogą współpracy, budowania, tworzenia w jak największej liczby kontaktów rynkowych, zarabiania wspólnie pieniędzy, a nie odgradzania się od świata czy od sojuszników jakimkolwiek murem. To na pewno będzie temat w najbliższych dniach. To jest temat też, który dotyka polską gospodarkę, jak już powiedziałem, ale drodzy państwo, jeszcze raz powtórzę. On przede wszystkim dotyka amerykańską gospodarkę. Są już raporty, które pokazują, że statystyczną amerykańską rodzinę, te cła nałożone przez Trumpa, ta wojna celna będzie kosztować dodatkowo kilka, nawet niektórzy mówią 5 tysięcy dolarów rocznie. To są poważne kwoty, które na pewno zostaną odnotowane też przez wyborców w Stanach Zjednoczonych i oni zweryfikują słuszność tej polityki. Już pewnie w nadchodzących półmetkowych wyborach w 1926 roku. Myślę, że ten głos będzie już wtedy zupełnie inaczej wyrażony i zupełnie inaczej słyszalny. Możemy liczyć na kogo? Na siebie. Róbmy więc swoje. Zachowajmy spokój i naprawdę wyciągnijmy z tego wnioski na przyszłość. Nie tylko jeżeli chodzi o to, co w Stanach Zjednoczonych, bo my tam nie głosujemy, ale przede wszystkim o to, na kogo głosujemy i jakie ma kompetencje tutaj w Polsce. Bo jak się okazuje, i przykład amerykański to pokazuje, w kampanii można powiedzieć wszystko, później się idzie, głosuje na tego człowieka, a później jak on zaczyna robić to, co naprawdę obiecał, to po paru tygodniach, albo po paru miesiącach zaczyna się lament. O matko, co ja zrobiłem, co ja zrobiłam, czy to tak naprawdę, a przecież mi się wydawało, że on tylko tak mówił, a tak się miło słuchało, a fajne filmiki kręcił, a takie to było mocne, a takie wyraziste. No ale skończyło się tak, że wrócił bumerang i uderzył nas w głowę. Bardzo bym sobie i nam tego nie życzył, dlatego jeszcze raz proszę, żebyśmy do tych wyborów, które już za chwilę w Polsce, bo Amerykanie teraz nie mają wyborów, ale Polacy mają, podeszli z wiedzą i świadomością o tym, co się właśnie w Stanach Zjednoczonych wydarzyło. Gość, który był gwiazdą i zapowiadał raj, na razie doprowadził do tego, że mamy przeciąnek piekła, jeśli chodzi przynajmniej o gospodarkę. To się zawsze tak kończy. Jeżeli komuś uwierzymy, kto mówi niesamowicie krótko, mocne rzeczy, przejmujące, ale nie ma w tym ani sensu, ani nie ma w tym powagi, ani nie ma w tym odpowiedzialności. Jest show. Show to osobna dziedzina życia, niż polityka i akurat mnie nikt nie musi w tej sprawie specjalnie przekonywać, ani uczyć. Dziękuję bardzo. Wiem, że macie Państwo pytania. Dziękujemy bardzo. Panie Marszałku, nie ma w kraju, muszę przyjrzeć w Pospolitej i o tym czasu na uchwalenie ustawy o ciszej i nocnej. Samorządy ratują się z uchwałami antyhałasowymi. W tej chwili Pan Wojewoda będzie uchylał, uchwaloną uchwałę antyhałasową. To nie jest prawo, że my jako mieszkańcy tutaj żyć. Może by posłowie i senatorowie nie zajmowali się sprawami wielkimi, tylko 5% mogą zrobić i to i to. Natomiast droga do decyzji w tej sprawie jest bardzo jasna i prosta. Proponuję, bo tak to się odbywa w demokracji, nie wystarczy mieć rację, trzeba mieć jeszcze większość. Potrzeba 15 posłów. 15. Nie 115. Nie 415. 15. Żeby złożyć projekt ustawy. Jeżeli ten projekt ustawy zostanie złożony, to ja tak jak robię ze wszystkimi projektami ustawy, nadam mu numer druku i będziecie mogli Państwo skorzystać z mechanizmu, który uruchomiłem w Sejmie, mianowicie konsultacji społecznych. Jeżeli się okaże, że ten projekt ustawy zostanie w ciągu miesiąca, bo tyle trwają konsultacje, jest konsultowany przez kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy ludzi, to zapewniam Pana, że nie będzie takiego posła w polskim parlamencie, który nie zapragnie natychmiast za tym zagłosować. Ale Pan jako prezydent mam głosować. Ja mogę złożyć taki projekt ustawy, jeżeli Pan się do mnie, jeżeli zgłosicie się do mnie jako prezydent z inicjatywy ustawodawczą absolutnie tak. Tylko do tego jest mały jeden szkopuł, muszę być prezydentem. Na razie jestem marszałkiem Sejmu. Marszałek Sejmu takiej inicjatywy nie ma. Mają piętnastu posłów. Natomiast jako prezydent bardzo chętnie, jeżeli to ma rzeczywiście pomóc ludziom, takie rozwiązanie rozważę. TVN24, bardzo proszę. Dzień dobry, Olga Poręba, TVN24. Ja chciałam wrócić do tych ceł i podpytać Pana właśnie o opinię na temat tej takiej postawy zrozumienia względem nich, względem ceł nałożonych m.in. na Polskę przez Stany Zjednoczone postawę prezentowaną przez Karolana Wrockiego. Jednocześnie idzie to w parze z takimi komentarzami wczorajszymi Jarosława Kaczyńskiego, który mówi o państwie takim niemiecko-francuskim, które ma dominować w Europie. Jak pan tą ogólną postawę taką względem sytuacji międzynarodowej ocenia? Jarosław Kaczyński i to nie od dzisiaj zachowuje się jak człowiek, który 30 lat temu przeczytał gazetę i cały czas opowiada o tym, co w niej przeczytał z równymi wypiekami na twarzy. Nie ma już Europy, o której opowiada Jarosław Kaczyński, nie ma jej o co najmniej kilku albo kilkunastu lat. Wystarczy trochę wyściubić nosa spoza swojego biura i spoza swojej bańki politycznej, żeby się o tym przekonać. Francja ma głęboki kryzys przywództwa politycznego i bardzo poważne turbulencje już od czasu ruchu żółtych kamizelek, a one przybierają coraz to nowe formy. Niemcy przejechały przez zakręt wyborczy, ale nowa większość jeszcze nie powiedziała, kim chce być, co chce robić. My oczywiście bardzo mocno na to czekamy, żeby się tego dowiedzieć, natomiast to już nie są te Niemcy. I gospodarczo, i politycznie, o których mówiliśmy i które komentowaliśmy i o których pozycji się kłóciliśmy na przykład 20 lat temu. Proszę zobaczyć, że praktycznie nie funkcjonuje dzisiaj trójkąt weimarski, który kiedyś z udziałem Polski był realnym silnikiem Europy, bo mówiło się dwa najsilniejsze państwa Europy i najsilniejsze państwo z tej nowej Europy razem rozstrzygają o sprawach, które dzieją się właśnie w Europie. Dzisiaj w Europie jest zupełnie inna oś i Jarosław Kaczyński naprawdę mógłby zadać sobie trochę trudu, żeby poczytać i posłuchać, albo nawet pojeździć i porozmawiać. Z tłumaczem czy bez tłumacza pobudować trochę relacji. Wiedziałby, że dzisiaj w Europie nie ma osi wschód-zachód. Jest oś północ-południe. I ona jest dzisiaj kluczowa do tego, żeby nakreślić na tej mapie ważną pozycję Polski. Polska chce być jednym z mocarstw północnej Europy. Polska tak się definiuje. Wszystko, co robimy, premier robi na swojej działce. Ja robię na swojej bardzo intensywnie jako marszałek Sejmu. Budujemy północne sojusze Polski. A więc jesteśmy z Bałtami, z tą całą grupą NBA, czyli nordycko-bałtycka ósemka. W bardzo wielu formatach, z Bałtami, z Nordykami, bo uważamy, że dzisiaj to my tak naprawdę rozumiemy najlepiej, czym jest podstawowe wyzwanie, które dzisiaj stoi u bramy Europy. A jest nim Putin, jego wojenna gospodarka. Wszystkie błędy i zaniechania, które pojawiły się w związku ze stres-testem, który zafundowała nam wojna na Ukrainie. Bo my to bardzo precyzyjnie widzimy teraz, gdzie co nie działa, gdzie co przespane, gdzie co trzeba robić szybciej. I to jest dzisiaj ten polski kierunek. Jeżeli słucham, a słucham często moich właśnie nordyckich, czy bałtyckich kolegów, czy koleżanek, no to Dania ma już swoje doświadczenia z administracją Donalda Trumpa i jasno się nimi dzieli. Finlandia doskonale wie, co to znaczy mieć tak długą lądową granicę z Rosją i też się tymi doświadczeniami dzieli. W Bałtowie to jeszcze osobna historia, bo to jest dzisiaj również kawał naszego bezpieczeństwa. Natomiast ja jeżeli wracam do, zostawię te archaiczne koncepcji Jarosława Kaczyńskiego, żeby się nad nim za długo nie znęcać, ale naprawdę już potrzeba świeżej krwi w tej polskiej polityce, no i nie jest nią pan Nawrocki. To znaczy jego protrampizm jest, powiem to najdelikatniej jak potrafię, bo znany z delikatności i czułości jestem. Jest tak bezrefleksyjny, że aż antypolski. No bo trzeba sobie powiedzieć jasno, że ktoś, kto mówi ze zrozumieniem o decyzjach, które doprowadzą do wykrwawiania się polskich przedsiębiorstw, zamykania się być może, nie daj Boże, ograniczania handlu, problemów, szukania nowych kontrahentów, zawalania się łańcuchów dostaw, całego tego ekosystemu ekonomicznego nie ma zielonego pojęcia o niczym. Być może nie wiem, czy nadaje się na prezesa IPN-u, ale na pewno nie na prezydenta Rzeczpospolitej, bo on ma być prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej, a nie Stanów Zjednoczonych Ameryki, ani szefem fanklubu Donalda Trumpa, niezależnie od tego, jak się go kocha. Pan Nawrocki nie ma pojęcia o gospodarce, nie ma pojęcia o tym, co się dzieje na świecie i pokazał tą, to właśnie taką wypowiedzią. Nie, znaczy Polak, polski polityk, jeszcze raz powtórzę, bo to jest oburzające, który mówi ze zrozumieniem o decyzji, która kosztuje krew polską gospodarkę, powinien naprawdę pomyśleć o zmianie zawodu. Z tego, co wiem, pan Nawrocki jest znanym literatem, tworzącym pod wieloma tożsamościami, może to jest jakaś przyszłość. Ja swego czasu całkiem nieźle funkcjonowałem jako pisarz, jako literat, pisałem akurat wszystkie książki pod swoim nazwiskiem, natomiast niech idzie tą drogą i da nam spokój z kandydowaniem na prezydenta. Polsat News, bardzo proszę. Dzień dobry, Orzu Dominika, Polsat News. Panie Marszałku, polityka mieszkaniowa, dopłaty do mieszkań, dopłaty do kredytów, dziś kontynuowane będą prace nad projektem Pierwszy Klucze. Moje pytanie, czy będzie zgoda w tej kwestii? Druga sprawa, obniżka składki zdrowotnej, zarzuty lewicy, zdaniem której to by pogorszył tak fatalną już sytuację służby zdrowia. Jak pan to skomentuje, no i jak te kwestie wpłyną na spójność, jak wpływają, już wpływają na spójność koalicji? Dziękuję. Decyzja lewicy jest oczywistym testowaniem spójności koalicji. Moim zdaniem zupełnie zbędnym, ale przyzwyczaiłem się już, że takie są właśnie decyzje polityczne lewicy. Pamiętam tę całą wojnę wokół aborcji, którą wytoczyli mi w kampanii samorządowej, żeby później tak wyszło na moje, żeby wyszło na to, że te ustawy zostały uchwalone i trafiły do komisji nadzwyczajnej. Później się nawet specjalnie z tym nie kryli, że chodziło o kampanię. Teraz w kampanii postanowili podnieść swoje notowania opowieściami o składce zdrowotnej, bałamutnymi opowieściami. To trzeba sobie powiedzieć jasno, bo nie da się inaczej określić sytuacji, w której my nie zmniejszamy nakładów na ochronę zdrowia, tylko je zwiększamy. 31 miliardów więcej będzie w tym roku na ochronę zdrowia niż było w ubiegłym roku. Czy to jest zmniejszanie nakładów na ochronę zdrowia czy zwiększanie? To jest zwiększanie nakładów na ochronę zdrowia. KONIEC!